Monthly Archives: Grudzień 2010

Logo_McGatlin

Czcij w Duchu i Prawdzie

Ron McGatlin

Worship – oddawanie czci, uwielbienie, również sprawowanie kultu, nabożeństwo,…

Ciało Chrystusa musi doświadczyć chodzenia w czystym uwielbieniu/czci. Czczenie Boga jest jednym z pierwotnych celów stworzenia. Jeśli spojrzeć na cały przekrój Ciała Chrystusa to widać dużo różnych idei czym jest uwielbienie. Bez wchodzenia w definicje i nauczania konieczny jest wyraźny głos Ducha co do tego ważnego i wartościowego przywileju i obowiązku. Moim zamiarem jest przekazać słowo zachęty i wyjaśnienia wprost z mego serca, osobistego doświadczenia i mam nadzieję z Ducha. Prawdopodobnie jest dużo różnych form, stylów czy czynności, które są nazywane uwielbieniem. Osobiście znam tylko dwie główne formy. Nauczyłem się tego, aby nie wypowiadać się poza swoim własnym doświadczeniem, aby nie osądzać doświadczeń cudzego sługi.

Gdy byłem uczestniczyłem w kościołach ewangelicznych baptystów i kościołach fundamentalnych, oddawanie czci oznaczało po prostu uczestnictwo w w niedzielnym nabożeństwie, wysłuchanie ewangelizacyjnego czy nauczającego kazania, zaśpiewanie kilku pieśni, ogłoszeń, modlitwy pastora, może jakiejś szczególnej muzyki, zebrania ofiary i zaproszenia. Był też później czas na porozmawianie z przyjaciółmi, podanie ręki kaznodziei w drodze do wyjścia. To wszystko, plus szkółka niedzielna, zajmowało niewiele ponad 2 godziny tygodniowo.

Gdy po jakimś czasie zaangażowałem się w kościołach o charakterze charyzmatycznym, koncepcja uwielbienia (oddawania czci) zmieniła się w tym również chały. Terminy chwała i uwielbienie (praise and worship) oznaczały długie okresy wylewnego śpiewu, podnoszenia rąk, żywych fizycznych reakcji w tym podskakiwania, tańczenia czy wykrzykiwania chwały Bogu. Mogło to również obejmować okresy bardzo spokojnego klęczenia czy leżenia twarzą do ziemi w intymnej komunii z Bogiem. Przeważnie nie było w tym żadnej, bądź bardzo niewiele, przygotowanej choreografii, lecz raczej wysiłek skierowany na działanie zgodne z prowadzeniem Ducha. Muzyka i śpiew mogły wzrastać w dużym crescendo jak i płynąć w słodkiej melodyjnej harmonii śpiewu w obcych językach. Czasami było to podobne do jakiejś machiny potężnej i rytmicznej duchowej muzyki. Bywało i tak, że spontaniczne wykrzykiwanie do Pana napełniało powietrze wspaniałą chwałą. Ta cudowna wolność w czczeniu Boga ze wszystkich sił ciała i pełnych głosów była cudownie prowadzano przez Ducha. Niestety, po pewnym czasie stało się to formą sztuki, która była planowana czy zarządzania ludzkim projektem, a ostatecznie stało się nawet wielkim biznesem wtedy, gdy muzyka uwielbienia została zapisana i wprowadzona na rynek.

W tego rodzaju nabożeństwa praktykowane było przechodzenie od czasu uwielbienia do czasu głoszenie i tylko ta pierwsza, muzyczna część była uważana za uwielbienie. To w połączeniu z składaniem ofiar i różnych form usługiwania modlitwą czy proroczym słowem mogło trwać wiele godzin. Reakcje były poważne, tak że czasami całe zgromadzenie wychodziło do przodu po modlitwę, proroctwo, aby oddać życie Jezusowi, czy cokolwiek innego co Duch Święty robił w tym dniu.

Niektórzy kwestionują autentyczność i wartość tego rodzaju współczesnych przeżyć uwielbienia. Ci, którzy preferują bardziej wyciszony niedzielne poranki, oparte na „oddawaniu czci jako nabożeństwie” (worship service) nie wierzą, że Biblia daje przyzwolenie na taki ‚prowadzony przez Ducha” charyzmatyczny rodzaj nabożeństw i uważają je za emocjonalny chaos. Z drugiej strony ludzie z grup żywszych mogą nie wierzyć w to, że ci inni ściśle trzymają się przedstawionego przez Biblię sposobu oddawania czci i chwały i wielu uważa, że ich nabożeństwa są pozbawione życia.

W obu grupach uważa się, że do pewnego stopnia doświadczają Boga w ramach swojej znanej formy „oddawania czci”. Po niedzielnym nabożeństwie ci z grupy cichej mogą odczuwać, że są bardziej czyści i odciążeni, ponieważ wykonali swój obowiązek. Ci z drugiej grupy mogą odczuwać to, że w czasie uwielbienia i oddawania chwały rzeczywiście spotkali się z manifestacją obecności Bożej w potężny sposób. Niektórzy krytycy, którzy prawdopodobnie nigdy nie brali w tym udziału, mogą sądzić, że twierdzenie o spotkaniu się w uwielbieniu z obecnością Bożą jest głupim twierdzeniem, które nie jest biblijne.

Na podstawie osobistego doświadczenia wiem, że jest trochę prawdy i fikcji w obu grupach. Generalnie jest tak, że obie grupy lubią wskazywać na wady czy niedostatki drugiej strony, ignorując równocześnie zalety i cnoty.

Biblijny punkt widzenia na uwielbienie

Pierwszy raz cześć jest wymieniona w Biblii, gdy Abraham zabierał Izaaka, aby był ofiarą. W Starym Testamencie zostało dużo napisane o ofiarach i składaniu ofiar jako o oddawaniu czci. Jest również napisane o tym, aby nie oddawać czci obcym bogom. Nawet pobieżny przegląd Biblii pokazuje istnienie wielu biblijnych form oddawania czci, w tym następujące:

Składane ofiary oraz posty

Oddawanie chwały Panu

Piękno świętości

Śpiewanie chwały

Kłanianie się i klęczenie

Podnoszenie świętych rąk

Nie oddawanie czci innym bogom

Nie oddawanie próżnej chwały nauczaniu i doktrynom ludzkim

Przynoszenie Panu darów

W duchu i w prawdzie

Radowanie się w Panu

Chwała na instrumentach

Tańczenie przed Panem

Oraz wiele innych.

…oddajcie pokłon odziani w święte szaty! Zadrżyj, cała ziemio, przed Jego obliczem!” (Ps. 96:9).

Wyraz tłumaczony tutaj jako „zadrżyj” dosłownie znaczy ‚zatańczyć’, ‚wykręcić’, ‚zakręcić’, bądź ‚wirować’, ‚skręcać się’ jak w bólu porodowym.

Życie uwielbienia

Uwielbienie, które podoba się Bogu nie da się wepchną do żadnej religijnej szufladki. Jest zbyt wielkie i ma zbyt obszerną dynamikę, aby mieściło się w jakichś granicach czy formułach. Uwielbienie, które płynie z głębi serca ukrzyżowanego życia jest zarezerwowane dla Boga. Jest oddaniem swego ciała jako żywej ofiary, aby Chrystus Jezus mógł w pełni mieszkać w nas przez Ducha Bożego. Wszystko, co robimy i czym jesteśmy powinno uwielbiać Boga, jak słodka woń. Każdy oddech i każda chwila życia powinny być uwielbieniem i chwałą dla Niego.

Jezus mówiąc do bardzo religijnych faryzeuszy wyraźnie dał im do zrozumienie, że całe ich religijne uwielbienie i ofiary były składane na próżno i nie miały żadnego znaczenia, ponieważ ich serca nie były w porządku.

Mat 15:7-9: „Obłudnicy! Dobrze prorokował o was Izajasz w słowach: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi„.

Istotą uwielbienia jest intymna relacja miłości z Bogiem, z której wypływa służba dla Niego z całego serca w czystym uwielbieniu. Uwielbienie przede wszystkim wymaga więzi z Bogiem, intymnej miłości, następnie wymaga służenia Mu z miłości i służenia Jego ludziom.

Dziękuję Bogu za to, że droga jest otwarta i czystymi rękom i czystym sercem, prawdziwe uwielbienie i czysta chwała obfituje nawet w tym fotelu, na którym piszę. Łzy radości i pełnej miłości wdzięczności ponad miarę wprost z mego serca spotykają się z falami umacniającej miłości i radości, niewypowiedzianie wylewnej na mnie i wlewanej we mnie. Nie ma żadnej naturalnej muzyki, lecz melodia jego miłości spływa z nieba. Nie mam słów, aby chwalić Go za Jego cudowną obecność i wspaniałe zaopatrzenie w obfite życie. Chwalcie go, święci, chwalcie Go dopóki jest dech w piersiach, On jest godzien wszelkiej chwały.

Chwalcie Boga w świątyni jego, Chwalcie go na ogromnym jego nieboskłonie.

Chwalcie go dla potężnych dzieł jego, Chwalcie go za niezmierzoną wielkość jego!

Chwalcie go na głośnych trąbach, Chwalcie go na harfie i cytrze! Chwalcie go bębnem i pląsaniem, Chwalcie go na strunach i na flecie!

Chwalcie go na cymbałach dźwięcznych, Chwalcie go na cymbałach głośnych! Niech wszystko co żyje chwali Pana! Alleluja” (Ps. 150:1-6).

Dążcie do miłości, ona nigdy nie zawodzi,

a Jego królestwo trwa na wieki.

Ron McGatlin

www.openheaven.com

basileia@earthlink.net

продвижение сайта

Logo_Ryle

Codzienne rozważania_12.12.10 Wielka bożenarodzeniowa aukcja_2

James Ryle

On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?” (Rzm. 8:32).

Gdy starszy pan rozpakował obraz, ukazał się portret jego syna, namalowany przez tego żołnierza. Choć świat nigdy nie uznałby tej pracy za genialne dzieło, obraz uderzająco oddawał szczegóły twarzy syna. Przybity emocjami podziękował żołnierzowi, obiecując, że powiesi obraz nad kominkiem. Kilka godziny później, gdy żołnierz wyszedł, straszy pan podjął się tego zadania. Zgodnie z danym słowem obraz powędrował nad kominek, odsuwając na bok dzieła warte tysiące dolarów. Mężczyzna zasiadł w swym fotelu i spędził Boże Narodzenie przyglądając się otrzymanemu prezentowi. Na wiosnę zachorował i zmarł. Cały świat sztuki zatrzymał się w wielkim oczekiwaniu: zgodnie z jego testamentem wszystkie dzieła sztuki miały być sprzedane na aukcji w dniu Bożego Narodzenia, w dniu, w którym otrzymał największy dar.

Ten dzień szybko nadszedł i kolekcjonerzy z całego świata zebrali się na licytację wyboru najlepszych światowych arcydzieł malarstwa. Tego dnia miały się spełnić marzenia; wielu miało stać się wielkimi, gdy będą mówić: „Mam największą kolekcję”. Aukcja zaczęła się od licytacji obrazu, którego nie było na liście żadnego muzeum: był to portret syna.

Licytator zapytał, kto otworzy licytację. Na sali nastała cisza.

„Kto otworzy licytację za 100$” – zapytał. Minuty mijały, nikt nic nie powiedział. Gdzieś z tyłu odezwał się głos:

„Kogo obchodzi ten obraz? To zwykły portret jego syna. Zapomnijmy o tym i przejdźmy do tego, co rzeczywiście jest wartościowe”. Powszechna aprobata potwierdziła to zdanie.

„Nie, ten musi zostać sprzedany pierwszy. – odpowiedział licytator. – Kto weźmie syna?’

W końcu jakiś przyjaciel starszego pana powiedział: „Wystarczy pięćdziesiąt dolarów za ten obraz? To wszystko co mam. Znałem chłopaka, więc chciałbym go mieć”.

„Mamy ofertę 50$. Ktoś da więcej?” – pytał licytator.

Po okresie ciszy, mówił dalej: „Po raz pierwszy, po raz drugi. Sprzedane”.

Młotek opadł. Owacje wypełniły pomieszczeni i ktoś krzyknął: A teraz możemy ruszyć dalej i zająć się licytacją tych wielkich skarbów!” Licytator spojrzał na audytorium i ogłosił, że licytacja jest zakończona.

Oszałamiające niedowierzanie uspokoiło wszystkich. Ktoś podniósł głos: „O co chodzi z tym zakończeniem? A co z tymi wszystkimi obrazami? Tu są miliony dolarów! Żądamy, żebyś wyjaśnił co się tu dzieje!”

„To proste, – powiedział licytator. – Zgodnie z ostatnią wolą ojca, ktokolwiek bierze syna,… bierze wszystko”.

Biblia mówi, że „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?” (Rzm. 8:32). Przyjmij Jezusa do swojego życia, a otrzymasz wszystko, co Bóg ma do dania!

Weź Syn, a weźmiesz to wszystko!

раскрутка

Logo_FennC_2

Finansowa mądrość _4

Fenn John

W skrócie:

poprzednim razem pisałem o tym, że ‚spichlerz” w czasach Malachiasza oznaczał wewnętrzne pomieszczenie znajdujące się świątynnym kompleksie, gdzie przechowywane były narodowe skarby, gromadzone z dziesięcin i darów składanych przez ludzi z nierolnych produktów. W naszych czasach (ponieważ jesteśmy świątynią Boga) przenosi się to na nasz ‚skarb’ w tym miejscu, gdzie żyjemy i wszystkie nasze życiowe sprawy. Tak więc w Nowym Testamencie nacisk jest kładziony na wzajemne pomaganie sobie w zakresie podstawowych życiowych potrzeb.

Co należy do nas.

Spora część chrześcijańskiej kultury prosperity skupia się na dawaniu i na tym kończy się prezentacja biblijnej prawdy. O ile dawanie jest ważną częścią to jest tylko częścią całej prawdy, a przedstawianie tylko jednego elementu to brak równowagi. Tego rodzaju nauczanie nieumyślnie prowadzi ludzi do grzechu zarozumiałości/arogancji. Ze swej definicji w tym kontekście: arogancja to założenie, że coś należy do odpowiedzialności Boga, podczas gdy faktycznie jest to nasz obowiązek. Podstępem zarozumiałości jest to, że często serce jest w porządku wobec Boga, czuje się tak duchowe, podczas gdy w rzeczywistości jest w wielkim błędzie. Ten błąd powoduje, że nie ma żadnych rezultatów, co prowadzi do zamieszania.

Przykłady: Arogancją jest wypisywanie czeku ze świadomością, że nie ma pieniędzy na pokrycie go, lecz z wiarą, że Bóg ma pieniądze dla ciebie i będą one na koncie, zanim czek dotrze do banku. Arogancją jest również przekazanie pieniędzy przeznaczonych na opłacenie wynajmu mieszkania i przekazanie ich kaznodziei ze świadomością, że Bóg zwróci te pieniądze z nawiązką, ponieważ dałeś je duchownemu. Arogancją jest uruchomienie biznesu bez uprzedniego przygotowania się do tego i bez wiedzy, co potrzeba, aby przynosił dochody. Wszystko jest uduchawiane ponieważ twoje serce jest w porządku i robi się to dla Boga, uważając, że On zajmie się resztą. Arogancją jest prowadzenie restauracji i zatrzymywanie po godzinach szczytu kelnerek i kucharzy, ponieważ oni potrzebują dodatkowych pieniędzy a potem zastanawianie się dlaczego Bóg nie błogosławi i nie przynosi ona zysku. Zamiast zwiększonej ilości modlitwy, należy podjąć się trudnego zadania utrzymywania w ryzach wypłat, mówiąc personelowi, aby po godzinach szczytu udał się do domów. Arogancją jest prowadzenie szkoły karate, o której wspominałem jakiś czas temu, która jest skupiona tylko na dzieciakach. Właścicielka modliła się o wzrost i dziwiła dlaczego Bóg nie błogosławił. Gdy równocześnie cały rynek nastolatków, dorosłych i seniorów był dla niej otwarty, ona chciała, aby to Bóg błogosławił jej akurat to, co robiła i nie chcąc wzrastać osobiście i rozwijać biznesu, ponieważ to wiązało się z PRACĄ i wysiłkiem. Arogancją jest brak uczciwości w swym własnym sercu, brak rozróżnienia na to, co jest potrzebą, a co pragnieniem i wykorzystywanie karty kredytowej na pragnienia okłamując siebie samego, że to są „potrzeby”. Potem człowiek zastanawia się czemu Bóg nie błogosławi i nie brakuje na opłaty. Potrzeba oznacza coś, bez czego nie można funkcjonować. Pragnienie może być czymś co jesteś w stanie sobie kupić, lub nie natychmiast. Arogancją jest robienie czegoś w Bożym imieniu bądź dla Niego, czy w ‚wierze” lub ‚służbie’ z przekonaniem, że właśnie dlatego On pobłogosławi to, uzupełni różnice, da jakiś dodatkowy zysk itp. Popularna kultura prosperity degraduje Boga wszechświata do podrzędnego biznesowego partnera, którego zadaniem jest pokrywać głupie błędy i mętne praktyki biznesowe. Jest to zarozumiałość i arogancja.

Z pieniędzmi można zrobić tylko trzy rzeczy.

W 25 rozdziale Ewangelii Mateusza w wierszach 14-30 Jezus przekazał ogromne bogactwo nauki na temat pieniędzy, a co ważniejsze poprzedził to słowami: „Królestwo Boże podobne jest do…”, co znaczyło, że tak właśnie niebo patrzy na tą sprawę. Pomimo że w tej przypowieści jest dużo duchowych prawd, zawęźmy nasze studium tylko do lekcji na temat pieniędzy. Trzem mężczyznom dano różne ilości dóbr i pieniędzy z zamysłem, że zostanie to przez niech powiększone po jakimś czasie. Oprócz „dobór” (posiadłości), które otrzymali, dano im również pieniądze „zgodnie z ich indywidualnymi możliwościami” jak mówi wers 15.

Jeden otrzymał 5 jednostek, drugi 2 jednostki, a trzeci 1 jednostkę (talent). Pamiętaj o tym, że Jezus powiedział, że Królestwo jest podobne do tego: On jest tym, który rozdziela pieniądze i posiadłości ludziom. Dał pieniądze zgodnie z ich umiejętnościami, a zatem oczekiwał, że zarobią więcej pieniędzy proporcjonalnie do tego, co otrzymali. On ich do tego nie uzdolnił, ci mężczyźni sami pokazali, że mają możliwości radzenia sobie z różnymi ilościami otrzymanych pieniędzy i dóbr – zarządzenie nie należało do zakresu obowiązków Mistrza, lecz ich samych.

Dwie lekcje

(1) Do nich należy rozwijanie swoich umiejętności w funkcjonowaniu w świecie biznesu. Jeśli nie podobają ci się twoje zdolności i wiedza teraz, to zmień to: studiuj, ucz się, wzrastaj, nabieraj doświadczenia po to, aby móc obracać większą ilością. Pan nie jest niemądry, jeśli nie jesteś w stanie obracać pieniędzmi teraz, a z Bożej perspektywy oznacza to życie osobiste, pracę i dawanie to On nie zamierza dać ci wygrać na loterii kwoty, która przeciąży twoje umiejętności. Obiecał nie dać więcej, niż możesz unieść, a to dotyczy również ilości błogosławieństwa w życiu, tak więc jeśli chcesz więcej, dostosuj do tego swoje umiejętności, popraw swoją dyscyplinę i stosunek do dawania, oraz ogólną finansową mądrość. To należy do twoich obowiązków, nie Jego.

(2) Do ich obowiązków należało prowadzić biznesy w najlepszy sposób, jak tylko potrafili. To samo, co powyżej, jest w Księdze Jozuego 1:8 z nowotestamentowym słownictwem: Jeśli będziesz chodził z Panem, On „poszczęści się twoje drodze”. Pan jest z tobą, wiesz, co robić, a teraz przebij się w biznesie – to należy do ciebie, nie do Niego. Żyjemy w nowotestamentowych czasach, Chrystus żyje w nas, nie przebywa gdzieś daleko w niebie, abyśmy mieli mieć nadzieję, że otworzy niebiosa (tak przy okazji to jest herezja) czy też, że my udamy się do trzeciego nieba (jak wyżej), aby otrzymać potrzebne odpowiedzi: Chrystus żyje w nas, zatem do nas należy i do Niego w nas, aby iść tą drogą razem!

Pierwsi dwaj słudzy handlowali, czy jak się mówi we współczesnym języku kupowali i sprzedawali, wykorzystując otrzymane dobra i pieniądze, i to jest właśnie jedna z trzech rzeczy, które możesz robić z pieniędzmi. Gdy Mistrz wrócił i rozmawiał z trzecim sługą. Gdy okazało się, że ten zakopał pieniądze w ziemi i powiedział mu, że mógł je dać chociaż do banku, aby otrzymać jakiś zysk. Jest to druga rzecz, którą możesz zrobić z pieniędzmi: zakopać je lub dać na procent.

Ten trzeci powiedział, że bał się i jest to bardzo ważny czynnik, który powoduje brak mądrości finansowej u chrześcijan – strach. Ten ostatni oskarżył strach o to, że mógł być odpowiedzialny przed Mistrzem, lecz Mistrz powiedział, że zamiast się bać, mógł te pieniądze oddać do banku, co było dla tego sługi pewną ucieczką przed strachem. Mógł zrobić co cokolwiek na własną rękę, podjąć jakąkolwiek inicjatywę, dać je do banku i zyskałby akceptację. Zakopywanie pieniędzy jest czymś co w naszych czasach nie dałoby żadnego zysku, a wręcz przeciwnie: nastąpiłby istotny spadek wartości z powodu inflacji. Tak więc płacenie wynajmu zamiast hipoteki powoduje, że pieniądze będą ci wypływać. Zbieranie ich pod materacem czy na najniższym oprocentowaniu to kolejny przykład tracenia pieniędzy. Kupowanie i sprzedaż może dotyczyć wszystkiego zaczynając od sprzedaży działek do obrotu kapitałem i obligacjami. Kupuj tanio, sprzedawaj drożej. Tak zrobili dwaj z trzech mężczyzn z otrzymanymi pieniędzmi i dobrami, co im zresztą polecono.

Czy sprzedajesz i kupujesz, gromadzisz zyski, czy zakopiesz swoje pieniądze to zależy od ciebie, nie od Boga. Nie odrzucam Jego prowadzenia w tych dziedzinach, lecz po prostu zajmuję się tą częścią nauczania po to, by wprowadzić równowagę wobec błędu składania tego na Boga. Biblia uczy inaczej, jak widać. Tak, On dostarcza „wody”, inaczej, objawienia i mądrości, które będą wylewane na ‚plony rolne’, lecz to my musimy pilnować tych plonów, a nie On. Jego zadaniem jest wylewanie „wody”, naszym troska o „plony”.

Gdy modlę się o odpowiedź czy prowadzenie w jakiejś sprawie i nic nie słyszę to wiem, że do mnie należy zrobienie czegoś. Innymi słowy: to jest moje zadanie i odpowiedź jest w moich rękach. Gdy niebo milczy to jest to moja kolej, mogę ruszyć z przekonaniem, że Pan prowadzi, otwiera i zamyka drzwi i poszczęści mojej drodze.

Ludzie latami zwlekają, chcąc usłyszeć od Boga czy powinni iść do szkoły, czy zmienić swój zwód, a jeśli tak, to na jaki kurs się zapisać czy na jakie studia. Oczekują latami na słowo czy kupić dom czy wynająć. Zamiast ruszyć tam, gdzie jest praca, modlą się o prace w swoim fachu i latami nie mają zatrudnienia, zastanawiając się dlaczego Bóg nie zaopatruje ich.

Nieświadomi tego, że należy to do ich zakresu odpowiedzialności, patrzą na okoliczności i mówią: „nie da się”, i wycofują się. Nie zdają sobie spraw z tego, że niebiosa funkcjonują według zasady „niech się stanie zgodnie z waszą wiarą”, więc kończą z niczym. Dzieliłem się tutaj w innym cyklu świadectwem o tym, jak będąc w potrzebie zakupu domu bliżej miejsca zamieszkania grupy naszego upośledzonego syna w czasie gdy firmy obrotu nieruchomościami były pozamykane z powodu kryzysu, a my nie mieliśmy pieniędzy na zakup, kupiliśmy taki dom.

Było to nasza potrzebą, więc z Barb zdecydowaliśmy się w naszym wieku, że kupimy dom na własność zamiast wynajmować, i że musi on być w odległości 30minut od naszego syna. Gdy to już raz postanowiliśmy w naturalnej sferze, modliliśmy się o to. Czując prowadzenie do udania się w pewne szczególne miejsce, pojechałem wprost do domu, który było idealny na nasze potrzeby i na sprzedaż bezpośrednio przez właściciela. Znajdował się tam nawet podjazd dla wózka inwalidzkiego, który był nam potrzebny. Okazało się, że właścicielem był emerytowany pastor baptystyczny, który chciał, aby ich dom trafił w ręce kogoś będącego w służbie, a bank, do którego należała hipoteka, był własnością diakona jego kościoła. Pastor powiedział, że chce tak a tak zrobić, bankier zgodził się i było po wszystkim.

Patrząc w naturalny sposób, nie było żadnej możliwości. Lecz ta potrzeba istniała i do nas należało zacząć coś robić w tym kierunku, a nie do Boga. Pieniądze są tutaj na ziemi, a rozwijanie naszych umiejętności radzenia sobie z nimi jest naszym obowiązkiem, jedyne co musimy zrobić to zbadać dostępne możliwości i być wrażliwi na Jego prowadzenie, gdy już raz zaczniemy. Pan nie może kierować zaparkowanym samochodem ani lepiej od ciebie. Rozwiń swoje umiejętności jeśli masz możliwości jednej osoby, a chciałbyś mieć możliwości za dwoje czy pięcioro.

Może pamiętacie taką historię, którą dzieliłem się wcześniej o pośredniku handlu nieruchomościami z naszego kościoła, który wiele lat temu dom wyceniony na 107.000$ pokazał zaledwie na 3 tygodnie przed zakończeniem kontraktu. Tydzień po wygaśnięciu umowy, sprzedawcy zaprosili ludzi, którzy byli oglądać nieruchomość i powiedziano im, że cena została obniżona o 7% prowizji i jeśli są zainteresowani to można kupić ją za 99.000$. Za tyle kupili.

Pośrednik przyszedł do mnie, ponieważ jego żona była wściekła i chciała, aby ścigać sprzedawcę za jego prowizję, ponieważ, jak to było w umowie w takim przypadku, nadal ta prowizja należała mu się. Uważał, że postępuje po chrześcijańsku i był skłonny odpuścić to. Powiedziałem mu, że opierając się na Piśmie, po chrześcijańsku byłoby być człowiekiem słownym i iść do sprzedawcy po pieniądze, które mu się prawnie należały.

Podpisał z nimi umowę w dobrej wierze, a oni teraz naruszyli ją. Tu nie chodziło „chrześcijańskie postępowanie”, lecz o osądzenie (sprawiedliwość), nawet jeśli sprzedawca miał go nie lubić, z powodu tego naciskania, to będą wiedzieli co najmniej, że jest człowiekiem prawym i w porządku, dotrzymującym swoich biznesowych umów, a to jest chrześcijański sposób prowadzenia biznesu. Jak się okazało wystarczył list od jego prawnika, aby dostał swoje pieniądze.

Wracając do dawania i otrzymywania: podsumowanie ostatnich czterech części.

Mamy więc teraz pełniejszy obraz tego czym jest Boża część: to wylewanie ‚wody’ objawienia; wiemy o tym, że mamy dawać innym, aby zaspokoić ich podstawowe potrzeby, jako część składania dziesięciny i dawania w nowotestamentowych spichlerzach/świątyniach. Wiemy, że różne źródła przychodów są Bożym sposobem błogosławienia naszych podstawowych potrzeb i ponad to. Rozumiemy to, co jest naszym obowiązkiem, jeśli chodzi o pieniądze i nasze własne możliwości obracania nimi. To wszystko znajduje się w tym rozdziale i wersie, lecz jak wielu było tego nauczanych? Jak wielu chrześcijan żyje od cudu do cudu, usiłując uciec od konsekwencji złych decyzji, zamiast rozwijać konsekwentny i zainspirowany przez Boga plan?

Prowadzi nas do naszej odpowiedzialność co do dawania, ponieważ to do nas należy rozwijanie umiejętności zarządzania pieniędzmi i biznesem, do nas należy wykorzystanie dyscypliny i mądrości, do nas należy podjęcie decyzji jak i komu powinniśmy dawać oraz oraz podjęcie decyzji, że dawanie będzie naszym stylem życia.

Następnym razem: co Nowy Testament rzeczywiście mówi na temat dawania.

Część piąta

———————–

Remember to write to me using cwowi  @  aol.com   rather than just hitting ‚reply’ on this email.

Wiele błogosławieństw

John Fenn

продвижение сайтов купить

Logo_Ryle

Codzienne rozważania_11.12.10 Wielka bożenarodzeniowa aukcja_1

James Ryle

On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?” (Rzm. 8:32).

Dawno temu był pewien bardzo bogaty mężczyzna, który wraz ze swym oddanym synem pasjonował się kolekcjonerstwem. Razem jeździli po świecie wybierając do kolekcji tylko najlepsze skarby sztuki. Bezcenne okazy Picassa, Van Gogha, Moneta i wielu innych zdobiły ściany rodzinnego majątku. Owdowiały starszy pan z satysfakcją przyglądał się temu, jak jego jedyne dziecko staje się wytrawnym kolekcjonerem. Dobrze wyszkolone oko syna i jego zmysł biznesowy powodowały, że ojciec promieniał dumą, gdy razem spotykali się i dobijali umów z kolekcjonerami z całego świata.

Żołnierze chowający się przed ogniem niemieckim; 2Wojna Światowa

Gdy zbliżyła się zima, wybuchła w kraju wojna i młodzieniec wyjechał służyć swemu krajowi. Zaledwie po sześciu tygodniach ojciec odebrał telegram z informacją, że jego ukochany syn zaginął w akcji. Kolekcjoner sztuki oczekiwał z niepokojem dalszych wieści, obawiając się, że już nigdy nie zobaczy swego syna. W ciągu kilku dni jego obawy potwierdziły się, młody człowiek zginął biegnąc z innym żołnierzem do punktu medycznego.

Oszalały z bólu i samotny, starszy człowiek patrzył na nadchodzące Boże Narodzenie z udręką i smutkiem. Radość tego okresu, którego razem z synem tak wypatrywali, nigdy już nie miała zagościć w jego domu. W Bożenarodzeniowy poranek obudziło go pukanie do drzwi. Gdy podchodził do drzwi tylko arcydzieła sztuki wiszące na ścianach przypominały mu o tym, że to nie jego syn wraca do domu. Otworzył drzwi, gdzie przywitał go żołnierz z wielkim pakunkiem w ręce.

„Jestem przyjacielem twojego syna. – powiedział – Właśnie mnie ratował, gdy zginął. Mogę na chwile? Mam panu coś do pokazania”. Gdy zaczęli rozmawiać, żołnierz opowiedział mu o tym, że jego syn wszystkim opowiadał o miłości ojca do dobrej sztuki.

„Jestem artystą, -powiedział żołnierz. -i chciałem dać panu dać to”.

deeo

800px-Panorama_Jerozolimy

Wizja dla Izraela_09.12.10

AKTUALNOŚCI Z JERUZALEMU

Informacje i intencje do modlitwy za służbę Składu Józefa i za Izrael

źRóDŁO: Vision für Israel e.V. · Tel. (D) 00 49 89-566 595 · Fax (D) 00 49 89-5464 5964

eMail: Info@VisionfuerIsrael.de · Web: www.VisionfuerIsrael.de

Piątek, 9 grudnia 2010

Wieczorem, rano i w południe narzekać będę i jęczeć, I wysłucha głosu mojego” (Psalm 55,18).

IZRAEL DZIĘKUJE POMOCNIKOM – Izrael odesłał już oddziały ratunkowe do domów na całym świecie. Pożar lasów na Górach Karmel był pierwszą katastrofą, kiedy Izrael zwrócił się o międzynarodową pomoc. Międzynarodowe zespoły, które pomagały przy gaszeniu pożarów lasu zostały w tym tygodniu zaproszone do Jerozolimy na świąteczną wieczerzę; byli tam przedstawiciele Bułgarii, Francji, Hiszpanii, Szwajcarii, Azerbejdżanu, Chorwacji, Cypru, Niemiec, Grecji, Holandii, Włoch, Egiptu, Jordanii, PA, Rosji, Turcji, USA i Zjednoczonego Królestwa. Ci wszyscy pośpieszyli z pomocą, o którą prosił Izrael. Ogień strawił ok. 40 kilometrów kwadratowych naturalnego lasu a ok. 17.000 ludzi musiało opuścić swoje domy. Wsie na północy zostały zniszczone, co najmniej 42 osoby zmarły. Była to najgorsza katastrofa w dziejach współczesnego Izraela. Podczas trwającego cztery dni pożaru na miejsce pospieszyli zagraniczni strażacy ze swoimi 39 samolotami do gaszenia. To im można głównie zawdzięczać fakt, że zdołano utrzymać ogień pod kontrolą, ale także oczekiwanym deszczem, który spadł po trwającej miesiące suszy i okresie niezwykle wysokich temperatur. (AHN) To, że doprowadzono do kontrolowania pożaru było efektem wysłuchanych modlitw. Proszę módlcie się nadal za ofiary i tych którzy stracili swoje domy. Nadal też módlcie się o obfity deszcz w Izraelu, zwłaszcza na północy kraju.

BRAKI W STRAŻY POŻARNEJ – Oczekiwany w tym tygodniu raport państwowych kontrolerów Micha Lindenstrauss może zawierać wskazania na „nadzwyczaj ostre” błędy izraelskiej straży pożarnej i brak zarządzania kryzysowego rządu; ilość i wynagrodzenie strażaków zostały ostatnio ograniczone (Jerusalem Post).

MIESZKAŃCY WRACAJĄ –Mieszkańcy Kibucu Biet Oren powoli wracają do siebie – i to zaledwie kilka dni po tym jak pożar uszkodził 65 domów. To miejsce było najbardziej poszkodowane. Premier Benjamin Netanjahu powiedział w poniedziałek, że ministerstwo finansów ma osobom, które w tym miesiącu nie będą mogły wrócić do domu wypłacić 520 € na osobę, po to by mogły sobie kupić ubranie ewentualnie podręczniki szkolne. Łącznie zniszczonych zostało 250 domów w tym wioska młodzieżowa Yemin Orde i położone w pobliżu osiedle artystów Ein Hod (Jerusalem Post).

POMÓŻ NAM POMAGAĆ – Wizja dla Izraela i Skład Józefa nadal pomaga finansowo, medycznie i innymi sposobami ofiarom pożaru na górach Karmel. Dlatego ponownie zwracamy się do naszych wiernych czytelników i darczyńców by pomogli nam poprzez swoją hojność. Wiele osób cierpi emocjonalnie i fizycznie, stracili czasem całkowicie rodzinę, majątek, czasem małe firmy i podstawę utrzymania i grozi im skrajne ubóstwo. Więcej informacji http://www.visionfuerisrael.de/spenden lub biurze w Monachium 00 49 89-566 595 Dziękujemy bardzo.

REGENERACJA LASÓW TRWAĆ BĘDZIE DZIESIĄTKI LAT – Dr Omri Boneh, szef oddziału północnego Żydowskiego Funduszu Narodowego (JNF) powiedział w ostatnią niedzielę, że 5 milionów drzew, które padły ofiarą ognia miały po 50 do 100 lat; tak długo będzie też trwała regeneracja lasu. Ale jest także dobra wiadomość: rezerwat Hai-Bar nie został prawie tknięty, a wszystkie żyjące tam zwierzęta są w bezpiecznym miejscu. (INN) „Drzewo może mieć nadzieję; choć jest ścięte, znowu się odradza, a jego pędy rosną dalej”- Hiob 14,7.

IZRAEL NIE MOŻE SOBIE POZWOLIĆ NA WOJNĘ Z IRANEM – Ostatnie pożary lasów przejdą do historii jako wojna Jom Kippur strażaków i ratowników – bo jak przed laty nie byli oni przygotowani na taką katastrofę. Pokazały one także, że Izrael nie jest przygotowany na wojnę czy masowy atak terrorystyczny z wieloma rannymi w całym kraju. Ostrzeżenie ustępującego szefa wojskowego wywiadu Amosa Jadlina, że kolejne wojny będą trudniejsze od poprzednich i Tel Aviv będzie na pierwszej linii frontu nie zostały potraktowane poważnie przez instytucje mające chronić ludność cywilną, ani nie zostały wprowadzone w życie. W tych warunkach lepiej żeby Izrael nie wstrzynał wojny z Iranem, bo spadłoby na niego tysiące rakiet (Haaretz).

ABBAS OSTRZEGA – Przewodniczący tzw. Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas ostrzegł, że rozwiąże swój rząd i poprosi Izrael by przejął pełną kontrolę nad wschodnim brzegiem Jordanu, jeżeli rozmowy pokojowe nie posuną się do przodu. Ta wypowiedź z poprzedniego piątku jest jak dotąd najwyraźniejszym ostrzeżeniem, że Abbas podejmie ten ruch, choć wie że zdusi on i tak wątłą nadzieję na umowę pokojową. Jeśli jednak do tego dojdzie Izrael będzie musiał wziąć pełną odpowiedzialność za 2,2 Arabów żyjących w Judei i Samarii (AP).

WIKILEAKS STRACIŁA DOCHODY – Po tym kiedy firma oferująca usługi płatności PayPal usunęła konto WikiLeaks (z powodu nielegalnej działalności), ta ostatnia straciła duże źródło dochodów, a ma już problemy z utrzymaniem swego portalu. Odpadł także Amazon; na tropie organizacji są hackerzy i rządy różnych krajów. W ostatnie weekend kiedy PayPal pożegnała się WikiLeaks ta opublikowała setki tysięcy tajnych dokumentów amerykańskiej dyplomacji (AP).

TESTY ELEKTRYCZNYCH SAMOCHODÓW W IZRAELU – Jedna z firm założonych przez Izraelczyka została wybrana do wprowadzenia nie zanieczyszczającego środowiska samochodu. Jak donosi izraelska gazeta gospodarcza Globes na początku tygodnia, izraelskie ministerstwo transportu dało zgodę firmie Better Place LLC na import elektrycznych samochodów typu Renault Fluence dla celów testowych. Samochody, które spełniają najostrzejsze normy spalania w UE w najbliższych dwóch tygodniach dotrą do Izraela. Sprawdzone też zostaną istniejące już stacje ładowania akumulatorów m.inn. w centrum obsługi klienta Better place koło Tel Avivu. Izrael ma nadzieję na to, że w końcu roku będzie pierwszym na świecie krajem z całą siecią samochodów elektrycznych (INN).

POD DNEM MORZA MARTWEGO – Międzynarodowy zespół naukowców rozpoczął odwierty pod dnem Morza Martwego, by zyskać niezwykły wgląd w historię ostatnich 500.000 lat. Projekt ma na celu zbadania próbek osadów, które osadziły się na przestrzeni dziejów w najniższym punkcie na ziemi a w ten sposób zyskać wiedzę o aktywności sejsmicznej, zmianach klimatu. Z naukowcami współpracują rządy Izraela, Jordanii i PA (UK Telegraph).

ŻADNEGO ZAKAZU BUDOWY – Rząd USA zaprzestał nakłaniania Izraela do wprowadzenia moratorium na działalność budowlaną; co podało samo MSZ USA. Arabowie nie chcą przystąpić do rozmów bez tego zakazu. Od kiedy we wrześniu upłynął termin poprzedniego moratorium rząd Obamy usiłował zmusić Netanjahu do przedłużenia moratorium. Izrael podawał informacje, że oferowano mu gwarancje dyplomatyczne, ale także sprzęt militarny; ale w końcu nie doszło do porozumienia. (NPR) Ten rozwój wypadków jest wysłuchaniem wielu modlitw. Proszę módlcie się nadal by Izrael nie poddał się dyktatowi oddawania terenów lub zaprzestania budowy w istniejących od dawna i rozwijających się miastach i osiedlach. Arabowie tzw. palestyńscy mają nadzieję, że przejmą kiedyś te kwitnące tereny, jako zamianę za zdradziecki pokój z izraelskim państwem.

„PALESTYNA“ UZNANA – Argentyna podała w poniedziałek, że postanowiła uznać PA jako „wolne i niezależne państwo“. Kilka dni wcześniej także Brazylia poinformowała, że chce uczynić tak samo, po czym zebrała ostrą krytykę ze strony Izraela i USA. Argentyńska prezydent Cristina Kirchner napisała do przewodniczącego PA, że jej kraj uznaje „Palestynę” w granicach sprzed 1967 roku. Izrael zareagował ze „smutkiem i rozczarowaniem” na to uznanie; stanowi ono cios w porozumienie z PA z 1995 roku, które przewiduje ustanowienie państwa arabskiego tylko w drodze pertraktacji (AFP).

PA NA MIEJSCU PIĄTYM – Według Terror-Risijko-Index PA zajmuje 5 miejsce wśród krajów o największym zagrożeniu terrorystycznym. PA występuje tam jako „okupowane tereny palestyńskie”. Poprzedza je Somalia, Pakistan, Irak i Afganistan; tam istnieje największe ryzyko dla ludzi i majątku. Za PA uplasowały się Kolumbia, Tajlandia, Filipiny, Jemen i Rosja. (INN) PA jest tzw. partnerem pokojowym Izraela; to jednak tylko maska za którą kryje się nienawiść do żydowskiego państwa. Proszę módlcie się dalej żeby przywódcy Izraela nie poddali się międzynarodowym naciskom za oszukańczy pokój.

WIKILEAKS: SAUDYJCZYCY CHCĄ ZNISZCZYĆ HISB-ALLAH – Arabia Saudyjska zaproponowała w 2008 roku utworzenie międzynarodowych oddziałów militarnych razem z USA i NATO, by zniszczyć Hisb-Allah w Libanie; tak wynika z dokumentów upublicznionych przez WikiLeaks. Podczas spotkania saudyjskiego Ministra Spraw Zagranicznych Sauda al-Faisala z ambasadorem USA w Iraku Davidem Satterfieldem w 2008 roku Saud powiedział, że z powodów bezpieczeństwa konieczna jest „reakcja”; w ten sposób można byłoby zorganizować „wyzwanie militarne” dla Libanu i przy okazji zlikwidować popieranych przez Iran terrorystów. Saudyjczycy opowiadali się by utworzyć oddziały arabskie i zaprowadzić w Bejrucie i utrzymać porządek. USA były sceptyczne w kwestii realności przeprowadzenia tego planu; nie wiadomo też czy przyłączyłoby się ONZ. USA miało jednak przemyśleć tę sprawę. (Jerusalem Post)

Dziękujemy Panu za Wasze modlitwy

Barry, Batya i zespół VfI

tłum z niem. MWN

раскрутка сайта

Logo_Ryle

Codzienne rozważania_10.12.10 Rzeczy upragnione

James Ryle

Oczy wszystkich w tobie nadzieję mają, A Ty im dajesz pokarm ich we właściwym czasie. Otwierasz rękę swą i nasycasz do woli wszystko, co żyje” (Ps. 145:15-16).

Dziś zamieszczam „Dezyderatę” (od łac. desideratio – życzenie, pragnienie, potrzeba) to poemat napisany przez Maksa Ehrmanna w grudniu 1933 roku, zawierający wskazówki na temat dobrego życia. Jestem przekonany, że jeśli nigdy wcześniej go nie czytałeś, będziesz zbudowany.

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.

O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.

Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.

Unikaj głośnych i napastliwych – są udręką ducha.

Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.

Wykonaj swą pracę z sercem – jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz

w zmiennych kolejach losu.

Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.

Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów

i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.

Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.

Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.

Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.

Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.

I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie – wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.

Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje,

czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.

Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.

Bądź pogodny. Dąż do szczęścia.продвижение сайта

Parada

Gary Bixler.

W ogóle nie jesteśmy uczeni ewangelii. Siedzimy w ławkach naszych wygodnych kościołów i żyjemy pełnią życia owoców pobłażania sobie oraz egoistycznych celów i marzeń. Wzywamy imienia Jezusa jakbyśmy byli Jego ludem, a jednak nie wydajemy żadnego z owoców Jego Ducha, nie demonstrujemy Jego mocy i okazujemy niewiele Jego miłości i świętości. Głosimy Chrystusa, ale nie żyjemy Chrystusem. Szukamy Go, a jednak nie znajdujemy. Jest nam obcy, jest wielką tajemnicą, którą czcimy z dala, ponieważ zostaliśmy nauczeni takiej ewangelii i podążamy za ewangelią, która wcale ewangelią nie jest.

Taka ‚ewangelia’ (która nie jest ewangelią) niczego nie wymaga. Jest to ewangelia łatwa, pełna pragnień dobrego życia, pełna pragnień szczęścia, bezpieczeństwa i powodzenia. Jest to ewangelia, która mówi, że jesteśmy fajni, daje nam przyzwolenie na korzystanie z naszego bogactwa… Ta ‚ewangelia’ prowadzi nas w dół szeroką drogą ku zniszczeniu, ogromne tłumy spokojnie poruszają się wzdłuż wygodnego, szerokiego, wysadzanego drzewami po obu stronach bulwaru. Jest jasno oświetlony słońcem, po drodze grają zespoły, dzieci idą z balonikami, klowni brykają, żonglują i dobosze grają. Ta gigantyczna parada napędza się sama, jest świetnie zorganizowana i prowadzona przez czarującą grupę mężczyzn i kobiet ozdobionych najlepszymi uniformami. Za sceną znajdują się wyszkoleni technicy, zapewniający, aby tylko najlepsze obrazy dostały się do kamer a każdy artysta tego spektakularnego wydarzenia wykonywał swoją robotę tak, aby widzowie i wszyscy obserwatorzy dobrze się bawili. Są też siły porządkowe w prostych strojach, gotowi do zajęcia się cichaczem każdym dziwacznym zachowaniem czy zakłóceniem porządku, ponieważ parada musi trwać niezakłócona przez jakiekolwiek niewłaściwe czy nieprzyzwoite zachowania.

Ta ‚ewangelia’ nie jest ewangelią, jest sportowym widowiskiem. Jest to parada, która co tydzień jest uważnie przygotowywana przez najlepiej płatne umysły w kościołach; przez tych najbardziej utalentowanych, aby to wszystko poskładać razem i stworzyć najlepszy możliwy show. Zostali wynajęci przez uczestników, właśnie przez te tłumy, po to, aby im się podobało, aby zapracowali na swoje wypłaty, zapewniając, że wszystko pójdzie dobrze, aby wszystko płynęło, tłum był poruszony, aby wszystko było zbudowane wokół jakiegoś tematu, z którego wypływa wspaniały wniosek. Aby muzyka z tym współdziałała i słowo doprowadziło do szczytu, co postawi widownię na nogi z nową energią życiową i zachętą na nadchodzący tydzień, aby mogli trzymać się swej ‚ewangelii’ aż do następnej parady.

Są też mniejsze parady w telewizji, aby ci wierni mogli mogli otrzymać swoją porcję energii życiowej i wzmocnienia na dalszą drogę nawet w środku tygodnia. Celem tych pokazów jest wypełnienie dziury między terminami parad w ich rodzinnych miasteczkach. To świetne sety pokazujące uśmiechniętych ludzi o scenariuszach pełnych ‚ewangelii’, która nie jest ewangelią. Widzowie oglądają uwielbiających ludzi, słyszą paradną muzykę wykonywaną przez tych samych ludzi, którzy śpiewają i tańczą na prawdziwych paradach. Czasami ktoś próbuje nadawać show, na który składa się inna ewangelia z jakimiś brzydkimi i przykrymi rzeczami, głosi jakąś mniejszą wiarę, już nie tak bardzo pozytywną, lecz te widowiska szybko padają, ponieważ nie przyciągają tak bardzo widzów. Dla producentów problem rozwiązują wskaźniki oglądalności.

Niestety, ku ich wielkiemu zmieszaniu, Jezus Chrystus, Pan Swego Kościoła, nie ma czasu na parady, On nie ogląda telewizji, jest na to zbyt zajęty. Jest na Wąskiej, a nie na Broadway (Broad Way to Szeroka droga – przyp.tłum.), Drodze. Pan jest na pomniejszych drogach i małych uliczkach, zajęty uzdrawianiem złamanych serc, ludzi chorych, ślepych i kulawych. Jego czas jest zajęty udziałem w małych grupach uczniów, którzy szczerze Go potrzebują, jest z tymi, którzy cierpią, są w więzieniu, w bólu, na kolanach w udręce i potrzebie. Jest z tymi, którzy idą za Nim w każdej chwili i polegają na Jego miłości i sile, na mocy Jego Ducha, że przeprowadzi ich przez cały dzień. Jest blisko tych, którzy mają złamanego ducha, i którzy nie mają własnego wdzięku i show-maństwa, nadających się do paradowania.

Chrystus jest z tymi, którzy Go potrzebują, a nie z pozostałymi. Przeważnie wierni są ubodzy i nieznaczący w oczach świata. Ta parada przechodzi daleko od ich miast, nawet da się słyszeć odległe bębny. Czasami ktoś się udaje na tą paradę, lecz ochrona zatrzymuje ich, zanim choćby na moment zajrzą, a to dlatego, że nie są właściwie ubrani i w oczywisty sposób widać, że nie mieszczą się w ramach ‚docelowego rynku’. Mogą sobie włączyć telewizję i zobaczyć jedną z mniejszych parad, lecz czują się przez to tylko jeszcze gorzej, a skoro nie biorą udziału we wspaniałym życiu, więc wyłączają TV.

W erze tej parady tylko Jezus jest z ubogimi w duchu. Pragną sprawiedliwości, a nie zabawiania, tęsknią za Chrystusem i chcą znać społeczność Jego cierpienia, aby mogli mieć udział w mocy zmartwychwstania Jego. Niosą krzyż każdego dnia, co jest znakiem życia Jezusa w nich, lecz to powoduje, że są raczej nie do zaakceptowania i nieatrakcyjni dla uczestników parady i obserwujących tłumów. To dlatego już dawno temu krzyż został zakazany na paradach, choć wolno go jeszcze dyskretnie umieszczać na budynkach po drodze.

Jezus mówi do wielu z tego tłumu i do niektórych artystów z parady, lecz jest im tak trudno usłyszeć coś poza hałasem zespołów i odgłosów nieustannego trwającego przedstawienia. Stale rozpraszani, wracają do tego co dla nich łatwe, do pocieszających wersów i spokoju, do wygodnej ‚ewangelii’. Jezus rezygnuje i wraca do Swych skromnych ludzi na Wąskiej Drodze.

Parada trwa nadal. Być może dopiero wtedy, gdy uderzą ubóstwo, choroba, przerażenie wojną czy życiowe tragedie, zatrzymają paradę, a być może okaże się, że gdy te rzeczy dotkną wystarczającą ilość ludzi z tłumu to zaczną spędzać zbyt wiele czasu na kolanach wołając o to, aby Bóg dał jeszcze jeden tydzień parady. Być może nie będzie wtedy parady w następnym tygodniu. Wtedy Jezus może przyjdzie, zbliży się do tych cierpiących i samotnych, oni będą słuchać i usłyszą Jego głos miłości i miłosierdzia a On zabierze ich na Wąską Drogę, aby przyłączyli się do tych, którzy są na Drodze Miłości. Wtedy będą radośni w ucisku, znajdą moc do życia w cierpieniu, doświadczą Mocy Zmartwychwstania w swoim życiu i razem z wiernymi porzucą swoją życiową paradę.

Być może trzeba podjąć decyzję, aby opuścić paradę i pójść z Jezusem. Niewielu ją znajduję, powiedział Pan. Czy ty znajdziesz??

aracer.mobi