8 mitów (i prawd) o męskim autorytecie/władzy

 

Oryg.: 8 Myths (and Truths) About Male Authority

Joel Hunter

Bóg dał mężczyźnie unikalną rolę przywódcy naszych domówi i rodzin. Jak jednak godzimy to w kulturze, która przeciwdziała mężczyznom wykonującym biblijną władzę?

Żyjemy w społeczeństwie, które naciska na męską wrażliwość i kobiecą siłę. To jest w porządku, lecz wiele ze współczesnych społecznych norm jest reakcją na wypaczoną ideę udzielonej mężczyźnie przez Boga władzy. Gdyby mężczyźni mogli zrozumieć autorytet jaki Bóg im daje, nie musieliby poddawać się kulturalnemu kastrowaniu ich roli. Gdyby żony mogły zrozumieć rolę swoich mężów, zobaczyłyby, że wsparcie przywództwa ich mężów dałoby im więcej wolności i poczucia bezpieczeństwa, a ich ograniczenie.

Współcześnie wielu chrześcijan, mężczyzn, to mięczaki. Sami siebie nienawidzą za to, a kobity nie szanują ich z tego właśnie powodu. Pozwólcie wiec, że przypomnę wam osiem sposobów, z których korzysta nasza kultura, aby wykrzywić biblijne rozumienie męskiej władzy… A następnie listę sposobów stosowania władzy przez „prawdziwego mężczyznę”.

Mit 1: Męski autorytet oznacza dominację. Mężczyźni muszą zrozumieć, że dojrzała męskość w Piśmie jest rozumiana jako siła do służenia i poświęcenia dla dobra kobiety. Łk. 22:26 przekazuje ogólny paradygmat sługi – przywódcy: „Lecz pośród was, ci, którzy są najwięksi, powinni przyjąć najniższe pozycje, a przywódcy powinni być jak słudzy” (New Literal Translation). Ef. 5:25 przekazuje nam domową wersję tego samego: „A wy mężowie macie miłować swoje żony taką samą miłością, jaką Chrystus okazało kościołowi”.

Mit 2: Ćwiczenie siły prowadzi do jej nadużycia. Siła, która jest kształtowana w celu zabezpieczenia i ochrony nie skieruje się ku przeszkadzaniu i ranieniu. To dwie zupełnie sprzeczne skrajności. Podobnie jak mięśnie nie zamieniają się w tłuszcz (choć czasami na to wygląda), lecz są to dwa zupełnie różne rodzaje tkanek. Jeśli nie ćwiczymy siły we właściwy sposób, skończymy tracąc wagę w zły sposób. „Jeśli zachęcasz, uważaj, abyś nie stał się apodyktyczny; jeśli pouczasz, nie manipuluj; jeśli jesteś powołany do udzielania pomocy strapionym ludziom, otwieraj oczy szeroko i reaguj szybko; jeśli pracujesz z pokrzywdzonymi, nie pozwól sobie na irytację nimi bądź przygnębienie. Zachowuj uśmiech na twarzy” (Rzm. 12:8, parafraza The Message).

Mit 3: Mężczyźni muszą być bardziej kobiecy, aby byli wrażliwi. Czy Jezus był bardziej kobiecy, gdy wyczuł kobietę, która dotknęła kraju Jego szaty i została uzdrowiona? Czy też, gdy nakazał uczniom, aby pozwolili przychodzić do Niego dzieciom? Czy mężczyźni nie posiadają swojego własnego sposobu wyczuwania potrzeb wokół nich? Jeśli staniesz między moimi wnukami, a mną to gwarantuję ci, że nie stanę się bardziej „niewieści”, ponieważ jestem wrażliwy na nie.

Mit 4: Aby kobiety mogły zostać wzmocnione, mężczyźni muszą zostać osłabieni. (dosł.: For women to be empowered, men must be disempowered. ). Paweł nie potrzebował stać się słabszy po to, aby Lidia mogła założyć pierwszy kościół. Akwila nie musiał zostać wypisany z Pisma, aby dla nas Pryscyla została doceniona. Tak naprawdę, jednym ze sposobów, aby kobiety były najbardziej wzmacniane (podobnie jak kobieta przy studnie z 4 rozdziału Ewangelii Jana) jest to, aby mężczyzna (w tym przypadku Jezus) użył swojej siły do okazania jej szacunku. Znieważamy kobiety mówiąc, że one nie potrafią radzić sobie z silnymi mężczyznami. W rzeczywistości, niedoceniamy kobiet, gdy myślimy, że one raczej będą kontrolować mężczyzn, niż przyjmować miłość i szacunek siłacza. Silna kobieta będzie „pyskować” (to oznacza „pomocnik” z Rdz. 2:18) i pracować obok silnego mężczyzny.

Mit 5: Nie powinniśmy wychowywać naszych chłopców tak, aby uczestniczyli w „męskich” zajęciach. Jeszcze kilka dekad temu chłopcy mogli bawić się w kowbojów, Indian, czy uprawiać kontaktowe sporty i nie martwiliśmy się tym, że wyrastają na rasistów czy prawicowych podżegaczy wojennych, bądź jakichś gwałtowników. Chłopcy byli uczeni polowania, na wypadek gdyby potrzebowali przeżyć w dziczy. Dzięki temu mieli więcej wiary w siebie i bardziej doceniali naturę, a nie stawali się bardziej niebezpieczni. Pismo nie zabrania takich „nieprzyjaznych” działalności (żołnierze, myśliwi, sportowcy), które budują siłę i umiejętność pracy zespołowej.

Mit 6: Musimy sfeminizować Boga, aby nie faworyzować mężczyzn. Ten cały ruch „Bóg jest rodzaju żeńskiego” (dosł.: „Go is she”) jest śmieszny. Duch nie ma płci, lecz nie musimy ukrywać tego, że biblijne terminy na określenia Boga są rodzaju męskiego. Nie musimy feminizować „Naszego Ojca” po to, aby być braćmi i siostrami o równej wartości, użyteczności i pozycji w Nim.

Mit 7: Jeśli mężczyźni przewodzą w domu to będą swobodnie rządzić kobietami w całym społeczeństwie. W rzeczywistości, mężczyzna, sługa-przywódca nie ma „rządzić” nikim i nigdzie. To przywództwo-służba, które zostało dana mężczyźnie w domu nie wychodzi poza dom na społeczeństwo. Tak więc, męska odpowiedzialność za przywództwo w chrześcijańskim domu (p. Ef. 5:23) nie może być przenoszona na biznes czy do rządu, czy jakiejkolwiek innej społecznej instytucji.

Mit 8: We władzy chodzi o deklaracje, a nie podejmowanie osobistej odpowiedzialności za doprowadzenie ich do realizacji ku wspólnemu pożytkowi. Błąd. Mężczyźni mają straszliwą reputację nieodpowiedzialnych uparciuchów. To, w jaki sposób Duch Święty naśladuje życie Jezusa trudno o coś bardziej wyraźnego jak to, że Bóg kończy to, co rozpoczął. Bóg nie wydaje poleceń, po czym zostawia nas o własnych siłach. On udziela odpowiedniej pomocy, aby je wykonać. Bóg, który przyszedł, aby żyć pośród nas i w nas, Bóg, który powiedział: „Na zawsze jestem z wami!” jest wzorem przywództwa dla każdego z nas. Możemy postępować za tym przykładem, będąc blisko tych, których prowadzimy i pomagając im.

KIM WIĘC JESTEŚMY? 8 PRAWD O MĘSKIM AUTORYTECIE

To nie płeć decyduje o tym czy mężczyzna jest prawdziwym mężczyzną, lecz jest to duchowa dojrzałość we wszystkich dziedzinach życia. Tak więc, męskość to nasze powołanie, a nie żadne stawanie w szranki z kobietami.

Prawda 1: Mamy unikalne jeśli chodzi o płeć przywódczą rolę w małżeństwie. 1 Kor. 11:3 mówi: „A chcę, abyście wiedzieli, że mężczyzna jest odpowiedzialny przed Chrystusem, żona jest odpowiedzialna przed mężem, a Chrystus – przed Bogiem” (NLT). Następnie w wersie 8 czytamy: „Ponieważ pierwszy mężczyzna nie pochodzi z kobiety, lecz pierwsza kobieta z mężczyzny„. Nie wiem, dlaczego tak to Bóg urządził. W wielu sprawach nasze żony są bardziej kompetentne niż my. Mądrzy mężczyźni polegają na decyzjach swoich żon w wielu rodzinnych sprawach. W końcu nie jest to sprawa konkurencji czy nawet płci, jest to sprawa postępowania zgodnie z Bożym porządkiem.

Gdy byłem w podstawówce siedziałem tuż przy drzwiach. To spowodowało, że zostałem mianowany szefem na wypadek ewakuacji. Dlaczego byłem liderem? Czy miałem odpowiednie kompetencje? Nie. Dlatego, że byłem chłopcem? Nie. Było tak dlatego, że tak powiedział nauczyciel.

Prawda 2: Mamy kochać nasze żony jak Chrystus ukochał kościół i oddał siebie samego. Nasz autorytet jest skierowany na poświecenie się i ochronę naszych żon, a nie na panowanie nad nimi. Nie musimy stać się słabsi, aby być sługami, ani nasze żony nie muszą być słabe, abyśmy mogli wyglądać na silnych.

Prawda 3: Mamy wychowywać nasze dzieci nie prowokując ich do gniewu (p. Ef. 6:4). Poczucie naszej władzy musi być na tyle silne, aby prowadzić, poprawiać i dyscyplinować nasze dzieci (p. Hb. 12:9) w taki sposób, który wzbudza respekt, a nie gniew. Wymaga to wewnętrznego przekonania, które bierze się wyłącznie ze zrozumienia autorytetu, który dał nam Bóg. Często mówiłem naszym dorastającym synom tak: „Nie jest moim ulubionym zajęciem dyscyplinować was, lecz jest to rola, jaką dał mi Bóg. Tak więc, obaj będziemy robić to, co należy”. Wszyscy są dziś wspaniałymi mężczyznami i bardzo kochają swoją matkę i mnie.

Prawda 4: Mamy prowadzić biznesy z przekonaniem i integralnością (p. Mt. 25:20-21). Mężczyźni nie mają być tchórzami, gdy przychodzi do oddania wszystkiego w świecie biznesu, ani nie mamy myśleć o naszym kapitale jako o naszej własności. Autorytet idzie za mężczyzną, który inwestuje z myślą o kimś Innym. Podobnie jest z naszymi żonami: prawdopodobnie bardziej będzie wzrastał ich szacunek do nas, gdy będziemy wykonywać naszą pracę z przekonaniem i kompetentnie, wykorzystując dany nam w pewnym zakresie autorytet do wytwarzania korzyści dla dobra wszystkich.

Prawda 5: Mamy być przywódcami w kościele, po ustaleniu priorytetów we własnym domostwie (p. 1Tym. 3:1,4). Podjęcie się odpowiedzialności w kościele również jest częścią autorytetu/władzy, którą mamy wykonywać. Oczywiście, nadzorca jest sługą-przywódcą. Branie odpowiedzialności za troszczenie się o kościół (Bożą rodzinę) jest przejawem tego autorytetu, którego Bóg nam udziela.

Prawda 6: Mamy przyjąć przywództwo w walce z tym, co może zrujnować naszą część świata (p. Rdz. 2:15). Od Ogrodu Eden, Bóg w szczególny sposób dał mężczyźnie zadanie „uprawiania” (bądź produktywny) i „utrzymywania” (bądź opiekuńczy). To drugie odnosi się do faktu, że nawet w raju są takie rzeczy, które mogą wkraść się i zrujnować dobro, które zostało wyprodukowane. Tak więc, mężczyzna ma odpowiedzialność i władzę do strzeżenia swego domu i rodziny (a czasami miejsca pracy i kraju) przed tym, co mogłoby zaszkodzić czy zatruć jego dobrobyt.

Prawda 7: Mamy trenować innych mężczyzn, którzy będą trenować innych mężczyzn (p. 2Tym.2:2). Nasza odpowiedzialność nie kończy się na naszej rodzinie. Mamy obowiązek szkolić innych dojrzałych mężczyzn, którzy będą szkolić następnych. Powtórzmy: tego rodzaju władza nie jest dominacją. Cała dynamika „odpowiedzialności” została zniekształcona do głupoty w rodzaju: „ja jestem twoim duchowym szefem”. Mentoring to wspieranie, uczenie i prowadzenie tych, którzy pragną tego rodzaju przywództwa w swoim życiu.

Prawda 8: Mamy uzupełniać nasze żony w ich przywódczych rolach w rodzinie, kościele i społeczeństwie. Rdz. 2:18 mówi: „Wtedy rzekł Bóg: niedobrze jest mężczyźnie, gdy jest sam. Uczyńmy mu pomocnika odpowiedniego dla niego„. Pomocnik nie oznacza kogoś słabego. Kto jest mocniejszy: czy ten, kto potrzebuje pomocy, czy pomocnik?

Tak więc, część naszego autorytetu pochodzi ze słuchania naszych żon. Inna jego część to uzdalniać je i służyć im tak, aby i one mogły być przywódczyniami w rodzinie, kościele i społeczeństwie.

Kiedy my, mężczyźni, pamiętamy o tym, że całe życie jest szafarstwem, zarządzeniem Bożymi dobrami dla Niego, nie będziemy używać udzielonej nam władzy w arogancki czy pyszny sposób. Będziemy jej używać, aby podnosić innych, Jak Chrystus nas podniósł.



aracer

[Głosów:2    Średnia:5/5]

4 comments

  1. @pzaremba:

    Tak naprawde mój wycinek do Gender Mainstreaming to tylko wierzchołek piramidy „dewiacji i patologii” jakimi wzbogaca nas od ponad 4 dekad „Genearcja 68”.

    GŁOSY ZZA ODRY – XXV

    http://www.tomaszgabis.pl/?p=750

    Np. Czytając ten pow. artykuł nie majacy wpierw nic wspólnego z tytułem „8 mitów (i prawd) o męskim autorytecie/władzy” … a tu nagle :

    „W październiku tego roku uniwersytet w Trewirze, a dokładniej rzecz biorąc jego jednostka nosząca nazwę Centrum Badawcze Historii i Kulturoznawstwa, zaprosił go na cykl wykładów poświęconych antropologii wojny. 17 października prof. Martin van Creveld wygłosił pierwszy wykład „Mężczyźni, kobiety, gry wojenne i kultura”. Następnego dnia reprezentanci organizacji lewicowych: opanowanego przez lewicę samorządu studenckiego (AStA), Związku Zawodowego Edukacji i Nauki, Niemieckiego Zrzeszenia Związków Zawodowych, Zielonych, Młodych Socjalistów i Partii Lewicy rozpętały kampanię przeciwko żydowskiemu uczonemu, oskarżając go o to, że głosi poglądy „antykobiece, militarystyczne, wulgarne pod względem naukowym i prymitywne pod względem metodologicznym”. W liście do władz uczelni napisali: „Jesteśmy przerażeni i oburzeni faktem, że Martinowi van Creveldowi oddano do dyspozycji uniwersytet jako przestrzeń publiczną. Wzywamy odpowiedzialne władze do natychmiastowego wyciągnięcia konsekwencji. Wydarzenia te są policzkiem dla wszystkich ludzi uniwersytetu, który musi być wolny od dyskryminacji i dążyć do równouprawnienia płci”. Inicjatorzy nagonki napisali, że ten, kto jak van Creveld, kwestionuje to równouprawnienie, nie może nauczać na niemieckim uniwersytecie. Ponadto zarzucili mu, że jest antyizraelski, co zapewne miało swoje źródło w tym, że prof. Martin van Creveld, uchodzący za „krytycznego” syjonistę, krytykuje m.in. udział kobiet w armii izraelskiej, uważając, że obniża to jej siłę bojową.”

    p.s. We współczesnej Europie można wyjść na ulicę, spalić flagę z gwiazdą Dawida przy aplauzie rozrechotanego tłumu i spokojnie wrócić do domu. Niech jednak ktoś spróbuje zaprotestować przeciwko budowie meczetu w jego okolicy – zostanie przez lewicę publicznie odsądzony od czci i wiary, napiętnowany jako rasista i islamofob. Ta sama lewica wiedzie dziś prym w groźnej antyżydowskiej retoryce. Hipokryzja lewicy nie zna granic, szczególnie wtedy gdy poddają „ewaporacji” niewygodnych nonkonformistów jak Martin van Creveld.

  2. „Pozwoliłem sobie wstawić ten koment na FBooku (Nie wiem teraz czy to podlega prawom autorskim)”

    Fbook, ze swoją „znikomą publicznością” – jeżeli chodzi o prawa autorskie – nie jest raczej aż za cudownym miejscem na wyrywek artykułu pana Tomasza Gabisia (Publicysty, tłumacza, wydawcy „Stańczyka”) aczkolwiek jest ten wyrywek tłumaczeniem orginału ze strony niemieckiego wydawnictwa „KOPP Verlag”, to warto jednak uczcić pracę pana Tomasza podając zrodło naszych komentarzy 🙂

    http://www.tomaszgabis.pl/?p=745

  3. Tiberias. Dzięki za ten komentarz. Nie miałem pojęcia, że to tak daleko zaszło czy nawet idzie dalej. Pozwoliłem sobie wstawić ten koment na FBooku (Nie wiem teraz czy to podlega prawom autorskim 😉 ).

  4. „Musimy sfeminizować Boga, aby nie faworyzować mężczyzn. Ten cały ruch „Bóg jest rodzaju żeńskiego” (dosł.: „Go is she”) jest śmieszny.”

    Przygody lobby Gender Mainstreaming niestety nie są śmieszne, lecz przerażająco niebezpieczne dla całej Mankind. Publicysta Lion Edler („Junge Freiheit”, „eigentümlich frei”) uważa, że w Niemczech panuje wszechobecny lęk przed wszystkim co męskie. Jak skonstatował medioznawca i filozof Norbert Bolz: „Po denazyfikacji, przychodzi czas na demachoizację, zamianę mężczyzny w domowego pieska, o którego trzeba się troszczyć; w ostatecznym rozrachunku chodzi o wytępienie dumy i ambicji”.

    Ten stan świadomości najlepiej wyraża fakt, że według niemieckich pedagogów pistolety na wodę to „broń”! W Europie, zdaniem Edlera, postępuje proces mentalnej ciotyzacji społeczeństwa, jej epicentrum są postenerdowskie Niemcy. Dominuje lewicowa odraza wobec wszystkiego co twarde, mocne, męskie, niemieckie i prawicowe. Propaguje się wieczne samobiczowanie i masochistyczne skupianie się na czarnych kartach historii, obrzydza takie uczucia i cechy charakteru jak duma, pewność siebie, ambicja i wola walki. Rezultat: społeczeństwo wymoczków, reagujących na zagrożenia jak bojaźliwe mimozy.

    Mięczakowatość i beksowatość niemieckich elit widać na każdym kroku. Podając się do dymisji minister obrony Karl-Theodor zu Guttenberg wyznał, że jest „u kresu sił”, i czuło się, że zaraz się rozpłacze. I taki mięczak miał dowodzić wojskiem! Drugi beksa, prezydent Horst Köhler, ten autentycznie miał łzy w oczach, kiedy oznajmiał o swojej rezygnacji, a ustąpił, ponieważ, jak oświadczył z całą powagą, nie szanuje się jego urzędu. Biedaczek, nic tylko współczuć i po główce pogłaskać. Walka z męskością jest ważnym elementem polityczno-symbolicznej praktyki w realnie istniejącej socjalno-pedagogiczno-feministyczno-antyfaszystowskiej, postenerdowskiej republice. Rzecz jasna, nie robi ona żadnego wrażenia na motłochu, na młodocianych przestępcach terroryzujących szkoły, na chamach i brutalach rozpychających się na ulicach i w codziennym życiu.

    „Małe zielone diablątka”

    http://www.freitag.de/alltag/0907-kinder-oekologie-terrorismus-erziehung

    Są młode, wojownicze, zielono najeżone – i częstą plagą. Podjudzane przez nauczycieli maluchy chcą uczyć swoich rodziców stania się lepszymi ludźmi.

    5letnia Rosa monitorująca pochmurnie paszport taty (autor)

    – „Ile razy poleciałes samolotem do Ameryki?”

    – „Około 40 razy”

    – „A ile zasadziłes drzew?”

    „Ani jednego”.

    „Powiem pani White.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.