Author Archives: pzaremba

Okup

Murray Richard

Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu” (Mt 20:28).
„Okup” płaci się wrogim porywaczom, a nie miłującemu ojcu. Ten Okup został zapłacony PRZEZ Ojca, a nie Ojcu.
Dla Niego jesteśmy warci wszystkiego. To On chciał zapłacić każdą cenę, aby nas pozyskać z powrotem z współzależnego uścisku Szatana (cokolwiek uznajemy za diabła; czy to anioła ciemności, czy ciemną siłę, odłączoną od Bożej wiecznej dobrej woli dla wszystkich). Jedynym celem Bożego serca było „zmienić” nasz sztokholmski syndrom „niewolnictwa” wobec Szatana, dzięki zaszczepieniu dającą życie krwią Jego doskonałego Syna (J 3:16).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_sztokholmski
Szatan musiał legalnie zostawić nas po to, aby prawnie uchwycić nagle i dobrowolnie wystawionego na ciosy Jezusa. Lecz Szatan nadal nie był w stanie pokonać Chrystusa. Bitne cechy Jezusa ciągle były zbyt mocne, aby mogły być ograniczone czy wyssane przez demoniczne moce i zwierzchności. Szatan nie był takim aniołem, który mógłby zniszczyć i zamordować niebezpiecznie wyczerpanego Jezusa.

I na tu jest istota – Chrystus Zwycięzca!

Wniosek: Najwyższy czas wymienić naszą teorię zadośćuczynienia, która hańbi Boży charakter robiąc z niego mordercę własnego Syna (kara zastępcza)na taką, która bohatersko wywyższa Go, jako naszego zwycięzcę usuwającego niewolę. Jezus dokonał transfuzji Swojej pulsującej życiem krwi do naszych anemicznych duchowych żył. On jest boskim dawcą dynastycznego rodowodu – pierworodnym spośród wielu braci – wszystko we wszystkim – wszystko w Nim, my wszyscy tchnięci mocą Jego niezniszczalnego życia!

Codzienne rozważania_20.01.2018

Jon 3:3
WTEDY JONASZ WSTAŁ I UDAŁ SIĘ DO NINIWY, WEDŁUG SŁOWA PANA. A NINIWA BYŁA BARDZO WIELKIM MIASTEM, NA TRZY DNI DROGI PIESZEJ.

Pan Bóg wymagał od Jonasza całkowitego posłuszeństwa. Kazał prorokowi iść i zwiastować poselstwo, które mu da. Nie wiadomo czy poselstwo to zostało mu objawione natychmiast czy też musiał czekać aż dotrze do Niniwy zanim Pan przedstawił mu jego treść. To drugie wydaje się bardziej prawdopodobne sądząc z układu tekstu (3:2-4). Wskazuje to na wyjątkowe zaufanie, jakie Jonasz pokładał w Bogu. Nauczył się posłusznie czekać. Gdy wiara zapanuje w naszym sercu pokonuje wszelkie przeszkody i pogardza wielkością świata. Jonasz udał się do Niniwy w podobnym duchu jak Abraham, który wyszedł z Ur chaldejskiego nie wiedząc dokąd idzie (Hebr 11:8-9), ponieważ musiał zaufać Bogu, że otrzyma od niego poselstwo. Pomimo tego, że przypadek Jonasza jest wyjątkowy w historii zbawienia ponieważ wszystkie jego doświadczenia pełnią kluczową rolę w pokazaniu planów Boga prowadzących do Chrystusa oraz Ewangelii, to znajduje on odzwierciedlenie w życiu chrześcijańskim. Jezus powiedział do uczniów, że kiedy zostaną pojmani i sądzeni z powodu ich wiary, nie powinni się obawiać o to, co powiedzą, ponieważ Duch Święty będzie mówił ( Ew. Marka 13:9-11). Nie oznacza to jednak natychmiastowych odpowiedzi czyli bezpośredniego objawienia dokładnych słów Bożych. Oznacza to, że chrześcijanie mogą , że Pan pomoże im jasno myśleć i zdecydować co należy powiedzieć bez względu na okoliczności, w jakich się znajdują. Główna zasada brzmi, że Pan jest godny zaufania. A główne jej zastosowanie dla mnie i dla ciebie oznacza, że nie jesteśmy pozostawieni samym sobie, ale mamy wszystkie środki od Pana do tego, by nasza wiara przyniosła owoc jego chwale a nam błogosławieństwo, bez względu na okoliczności. Wielokrotnie oniemiali chrześcijanie otrzymywali odpowiednie słowa, kiedy nie mogli nic z siebie wydusić. Na tym właśnie polega istota wiary.
Lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijając się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą a nie ustają” (Izajasz 40:31).
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_19.01.2018

Jon 3:1-2
SŁOWO PANA TEJ TREŚCI POWTÓRNIE DOSZŁO JONASZA:
WSTAŃ, UDAJ SIĘ DO NINIWY, TEGO WIELKIEGO MIASTA, I ZWIASTUJ MU POSELSTWO, KTÓRE CI PRZEKAZUJĘ.

W świecie gdzie nie ma przebaczenia, kariera wielu ludzi zakończyła z powodu jednego błędu. Nawet jeżeli ktoś dostaje drugą szansę to zwykle tylko na próbę i z mniejszym zaufaniem. Chociaż Jonasz zawiódł, kiedy po raz pierwszy został powołany przez Boga do Niniwy to jednak została mu przywrócona pozycja proroka i polecono mu głosić Niniwijczykom to samo przesłanie. Już samo to było przywilejem. Nie wykluczone, że Jonasz mógł uważać to za powtórne nałożenie na niego ciężaru nie do zniesienia. Nie mamy powodów, aby wierzyć, że taka była postawa Jonasza w tej sytuacji. Przypomina nam to o najważniejszym aspekcie uczniostwa, mianowicie o tym, że do tego do czego wzywa nas Bóg nie tylko należy zrobić, ale można zrobić, ponieważ Bóg zapewnia nam siły potrzebne do wykonania tego zadania. Jonasz musiał powrócić do punktu wyjścia i być posłusznym swojemu powołaniu. Mamy tu do czynienia z ważną zasadą, którą stosuje się do wszystkich i brzmi: objawiona wola Boża dla naszego życia nie podlega negocjacjom. Wszystko co nakazuje nam Bóg wymaga pełnej wiary odpowiedzi.
W wersecie 2 widzimy, że Bóg bezpośrednio przedstawił to, czego oczekiwał od proroka. Przypomniał mu o trudnościach zadania i powtórnie kazał zwiastować poselstwo Niniwejczykom. Niniwa była wielkim miastem. Wszystkie skrupuły, jakie miał Jonasz za pierwszym razem, kiedy Bóg przedstawił mu swój plan na pewno wypełniły jego umysł. Jego praca nie stała się wcale łatwiejsza po tym jak uciekł do Tarszyszu. W tym czasie Niniwa przepełniła czarę swojej nieprawości, ponieważ Bóg, który początkowo mówił o jej nieprawości (1:2) ogłosił, że dokładnie czterdzieści dni pozostaje do czasu jej zburzenia. Sugeruje to, że Boży posłańcy zwiastujący Słowo powinni czynić to z największym oddaniem. Tak naprawdę ludzie świadczący o Chrystusie w tym umierającym świecie ponoszą ogromną odpowiedzialność. Ludzie umierają bez Zbawiciela. Kościół musi zebrać żniwo albo pokolenia zostaną stracone na zawsze. „Czy wy nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdzie żniwo? Otóż mówię wam: Podnieście swoje oczy i spójrzcie na pola, że już są dojrzałe do żniwa” (Ew. Jana 4:35). „A czynić dobrze nie ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia” (Galacjan 6:9).
Życzę błogosławionego dnia.

Jestem rozwiedziony i w ponownym związku małżeńskim. Czy żyję w cudzołóstwie? 01

David Servant

John jako zatwardziały narkoman, czasie wypadku do Las Vegas wpadł na kokieteryjną barmankę, Lisę, i ożenił się z nią w Little Neon Chapel. Ich małżeństwo trwało tydzień.

20 lat później, John jest zupełnie innym mężczyzną. Narodził się na nowo, jest wolny od narkotyków już 16 lat, od 15 lat jest żonaty z oddaną chrześcijanką, Karen. Mają czwórkę wspaniałych dzieci w wieku od 5 do 14 lat, które Karen uczy w domu, głównie dlatego, że chce mieć pewność, że ich dzieci będą wychowywały „w karności i napominaniu dla Pana” (Ef 6:4).

John zaprzyjaźnił się w pracy z chrześcijaninem, który zaprasza go na codzienny lunch, godzinne studium biblijne, więc spragniony Słowa Bożego i społeczności z wierzącymi zaczyna uczestniczyć. Jest pod wielkim wrażeniem głębokości biblijnej wiedzy uczestników, a ich wpływ na niego stale wzrasta.

Po okresie około pół roku, pewnego wieczoru, gdy dzieci już były w łóżkach, John siada w kuchni naprzeciwko Karen i ze łzami w oczach mówi jej, że złożył pozew o rozwód. Wyjaśnia, że nie chce się z nią rozwodzić, ponieważ kocha ją i ich dzieci bardzo, lecz dowiedział się, że jest to „małżeństwo cudzołożne”, ze względu na to, że był już raz żonaty przez tydzień z barmanką z Las Vegas. Wyjaśnił, że w Bożych oczach ciągle jest mężem Lisy i że dopóki Lisa nie umrze, jego małżeństwo z nią (Karen) jest cudzołóstwem.

Jan cytuje z Ewangelii Łukasza wers 16:18 mówiący, że: „Każdy, kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży”. Tu chodzi o nas, mówi. Cytuje również z 1 Listu do Koryntian 6:9-10, gdzie jest napisane, że cudzołożnicy nie odziedziczą Królestwa Bożego. Karen sprzecza się z nim bezskutecznie do późnych godzin nocnych.

Rano, gdy Karen jeszcze śpi, John ogłasza wieść swoim czworgu dzieciom, choć one nie rozumieją tego, dlaczego ojciec zostawia je. Obiecuje, że będzie stale je odwiedzał i ze łzami spływającymi po policzkach z kilkoma pudłami ciuchów przeprowadza się do mieszkania jednego z mężczyzn ze studium biblijnego, który również rozwiódł się ze swoją żoną, chrześcijanką zostawiając rodzinę. Tego dnia na studium biblijnym wszyscy pocieszali Johna, przypominając mu, że Jezus obiecał cierpienia tym, którzy za Nim podążają.

Brzmi przesadnie? Tragiczne, ale tak jest. Ostatnio spotkałem kilka osób, które wierzą i praktykują to, co właśnie opisałem. Po krótkich poszukiwaniach odkryłem, że są całe kościoły, które trzymają się takiej doktryny. Dziś właśnie otrzymałem email od kobiety, która została chrześcijanką trzy lata temu, która rozwodzi się ze swoim mężem po 35 latach małżeństwa, a to wszystko dlatego, że już wcześniej była zamężna i rozwiodła się. Napisała: „Nie zamierzam iść do piekła z niczyjego powodu, nawet człowieka, który był moim mężem przez 35 lat”.

Tego rodzaju doktryna nie tylko potencjalnie niszczy oddane chrześcijańskie rodziny, takie jak Johna i Karen, lecz szeroko otwiera również bardzo niebezpieczne drzwi, ponieważ niektóre chrześcijańskie pary mające problemy, otrzymują wygodne usprawiedliwienie do rozwodu. Zamienia ona zdradziecki grzech – rozwód między chrześcijanami – na święty obowiązek. Sprawia, że coś, czego Bóg nienawidzi (Mal 2:16), staje czymś, co, w niektórych przypadkach, podoba się Mu. Zmusza tych, którzy nie mają daru celibatu do udawania, że go mają. Stwarza niższą „nieczystą” klasę pośród tych, którzy zostali oczyszczeni ze swoich grzechów przez ofiarę Jezusa, klasę składającą się z tych, którzy byli kiedyś w związku małżeńskim i rozwiedli się.

Założenie

Podstawowym założeniem, na którym Boska Doktryna Rozwodu jest budowana jest to, że zgodnie ze słowami Jezusa, rozwód i ponowne małżeństwo stanowią cudzołóstwo. Tak więc, małżeńskie pary, z których jedna osoba była wcześniej zaślubiona i rozwiedziona, powinny pokutować ze swego „cudzołożnego małżeństwa” ponownie rozwodząc się (czy co najmniej separując się co oznacza funkcjonalny rozwód). Nie jest to grzech, mówią, lecz raczej pokuta z grzechu. Po takim rozwodzie/ separacji, osoba już obecnie dwukrotnie rozwiedziona powinna pozostać samotna, a co najmniej do czasu, aż pierwotna małżonka (ek) umrze, co znaczy („w oczach Bożych”), że nie są już z nią w związku małżeńskim.

Trzymający się tej doktryny różnią się co do tego czy uprawnione jest porzuconą małżonkę(ka), która teraz jest raz rozwiedziona – choć w rzeczywistości „w oczach Bożych” nigdy nie poślubioną – ponownie poślubić. Nie zgadzają się również w tym, czy w ogóle istnieje jakikolwiek legalny powód do rozwodu, to jest czy istnieje przyczyna rozwodu, która pozwala osobie występującej o rozwód, ponownie wejść w związek małżeński.

Zwolennicy Boskiego Rozwodu na wsparcie swego fundamentalnego założenia, wskazują na cztery wersy w synoptycznych Ewangeliach. Ze względu na przejrzystość i dla skrócenia artykułu, będę często odnosił się do nich jako do „Czterech wersów R&P” [rozwód i ponowne małżeństwo].
Cytowane bez swego kontekstu wersy stwierdzają:

A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży” (Mt 5:32).
A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży” (Mt 19:9).
I rzekł im: Ktokolwiek by rozwiódł się z żoną swoją i poślubił inną, popełnia wobec niej cudzołóstwo. A jeśliby sama rozwiodła się z mężem swoim i poślubiła innego, dopuszcza się cudzołóstwa” (Mk 10:11-12).
Każdy, kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży” (Łu 16:18).

Wszystkie wersy są do siebie podobne, choć są między nimi pewne różnice. Łącząc je wszystkie dowiadujemy się, że człowiek, który się rozwodzi i ponownie bierze ślub, popełnia cudzołóstwo. Doprowadza również swoją żonę, z którą się rozwiódł, do cudzołóstwa z jej nowym mężem, jeśli ponownie wyjdzie za mąż. Podobnie jest z kobietą, która rozwiedzie się z mężem i wyjdzie ponownie za mąż – popełnia cudzołóstwo. Wyjątek od tej reguły znajduje się w tych dwóch wersach z Ewangelii Mateusza. Jeśli kobieta popełnia „pornia”, w grece tłumaczone jako „nieczystość” i „niemoralność” (w tłum NASAB) oraz „cudzołóstwo” (KJV) to rozwód jest uprawniony. Wyraz „pornia”, tak jak jest używany w starożytnych greckich tekstach odnosi się do wszelkiej zakazanej aktywności seksualnej, lecz nie jest wyłącznie ograniczony do wszeteczeństwa, cudzołóstwa i kazirodztwa.

Oczywiście, w tych wszystkich przypadkach, gdzie jedna osoba jest winna cudzołóstwa, bądź sprawia, że druga cudzołoży, musiało dojść do ponownego małżeństwa. Nie było by logiczne twierdzić, że ktoś popełnia cudzołóstw przez sam fakt rozwodu. Gdyby te cztery wersy były jedynymi w Biblii, moglibyśmy dojść do wniosku, że Jezus nie miał problemu z rozwodem, dopóki nie następowało ponowne małżeństwo, co, oczywiście, nie jest prawdą. Ktokolwiek rozwodzi się ze swoim partnerem, czy to chrześcijanin czy nie, łamie przysięgę. Z tego powodu, i wielu innych, Bóg „nienawidzi rozwodu” i uważa je za zdradę (Mal 2:14-16). Piszę o tym, dlatego, żeby zwrócić uwagę na wagę rozważenia wszystkiego, co Biblia ma do powiedzenia na ten temat. Generalnie rzecz biorąc, fałszywa doktryna jest wyciągnięciem z Pisma wyizolowanych z ich kontekstu wersów. Tak więc, w przypadku cytowanych wyżej wersów R&P, powinniśmy zastanowić się nad ich bezpośrednim i szerszym kontekstem.

Ważne pytanie

Niemniej, zanim przejdziemy do rozważania biblijnego kontekstu, dobrze byłoby wykorzystać dany nam przez Boga umysł i zadać sobie proste pytanie: Czy Jezus mówiąc te cztery rzeczy dotyczące rozwodu, ponownego małżeństwa i cudzołóstwa, chciał wytępić tego rodzaju „zło” popełniane przez Johna i Karen? To znaczy czy Jezus miał nadzieję, że zerwie te pobożne, długo trwające, chrześcijańskie małżeństwo i rodzinę, jeśli na wiele lat przed ich zbawieniem (jego czy jej) byli przez tydzień w związku małżeńskim?

Jeśli odpowiesz na te dwa pytania pozytywnie to musisz poczytać dalej.

Jeśli odpowiesz przecząco, jak większość chrześcijańskiego świata zrobiłaby, to następnym logicznym pytaniem jest to: „Jakiego rodzaju zło Jezus usiłował usunąć, mówiąc to, co mamy zapisane w R&P wersach?”

Kontekst: Mt 19:3-9

Przyjrzymy się teraz bliżej wszystkim czterem wersom R&P, zastanawiając się nad ich historycznym i biblijnym kontekstem, zaczynając od wersu, który znajduje się w 19 rozdziale

Ewangelii Mateusza:

I przyszli do niego faryzeusze, kusząc go i mówiąc: Czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny? A On, odpowiadając, rzekł: Czyż nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza. Mówią mu: Czemuż jednak Mojżesz nakazał dać list rozwodowy i odprawić? Rzecze im: Mojżesz pozwolił wam odprawiać swoje żony ze względu na zatwardziałość serc waszych, ale od początku tak nie było. A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży” (Mt 19:3-9).

Mamy więc bardzo ważny kontekst. Jezus nie mówił do chrześcijańskich małżeństw, z których jednemu zdarzyło się być lata przed zbawieniem w związku małżeńskim i rozwiedzionym, lecz raczej do faryzeuszy, którzy wierzyli, że mężczyzna ma prawo rozwieść się ze swoją żoną „z każdej przyczyny”, co jest przekonaniem tak pobłażliwym, że nawet rzadko występuje wśród niewierzących. Nic dziwnego, że Jezus koryguje ich a korektę kończy jednym ze swych stwierdzeń, mówiących o tym, że legalnym powodem do rozwodu i ponownego małżeństwa jest cudzołóstwo.

Czy to możliwe, że przyzwolenie na rozwód „z każdego powodu” mógł być tym złem, które Jezus starał się wykorzenić? Oczywiście, odpowiedź na to jest pozytywna.

Historyczny kontekst

Continue reading

Codzienne rozważania_18.01.2018

Jan 2:9-10
9. CI, KTÓRZY TRZYMAJĄ SIĘ MARNYCH BOŻYSZCZY OPUSZCZAJĄ SWOJEGO MIŁOŚCIWEGO,
10. LECZ JA PRAGNĘ CI ZŁOŻYĆ OFIARĘ Z GŁOŚNYM DZIĘKCZYNIENIEM, SPEŁNIĘ, CO ŚLUBOWAŁEM. WTEDY PAN ROZKAZAŁ RYBIE, A TA WYPLUŁA JONASZA NA LĄD.

Ostatnim krokiem w przeżyciu Jonasza była radość z przebaczenia i z odnowionego poświęcenia się Bożej sprawie. Słowa Jonasza nabierają jeszcze większej mocy, gdy przypomnimy sobie, że opierały się one wyłącznie na wierze w obietnice Boże. Jonasz nie znajdował się już na suchym lądzie. Wielbił Boga z wnętrza ryby zanim tak naprawdę został ocalony. Wielu ludzi oddaje Bogu chwałę dopiero wtedy, kiedy zostaną wybawieni. Niewątpliwie powinniśmy dziękować za miłosierdzie okazane nam przez Boga. Ale wiara, jak już zauważyliśmy, spodziewa się tego, co niewidzialne, kiedy to, co widzimy, zapowiada katastrofę. Dlatego Jonasz wielbił Boga z radością. Od tej chwili u Jonasza nastąpiła ogromna zmiana w której zaczął się modlić. Teraz myślał o poganach z litością, chociaż wcześniej chciał uciec przed zwiastowaniem im Słowa Bożego, ponieważ bał się, że Bóg mógłby być wobec nich łaskawy. Zaczął myśleć z litością o strasznym losie niewierzących i bałwochwalców. W duszy Jonasza tliła się miłość do pogańskich Niniwejczyków, która powinna płonąć w nim od samego początku. W chwili przebudzenia jego wiary na nowo, Jonasz zrozumiał wizję Bożej miłości wobec zgubionego rodzaju ludzkiego, która motywować całą jego służbę. Każdy chrześcijanin może utożsamić się ze wzlotami i upadkami w życiu Jonasza. Nie tłumaczy to naszego buntu wobec woli Bożej, ale umożliwia nam zrozumienie naszej wewnętrznej walki duchowej. A to z kolei umożliwia nam modlitewne i przemyślane przygotowanie się na pokusy i okoliczności, które odciągają nas od woli Bożej. Poczucie Jonasza pojednania się z Bogiem całkowicie przesłania zewnętrzne dowody jego zbliżającej się śmierci. Wielbi on Boga sercem pełnym czci. Prorok miał nowy obraz suwerennej łaski Bożej. Wyznał „u Pana jest wybawienie”. Nie ma innego źródła wybawienia poza żywym Bogiem. Zbawienie jest za darmo i według jego wiecznego postanowienia. Ofiarowane zostało bezwarunkowo i dlatego nie zakłada żadnych zasług tych, którzy je otrzymują. Jonaszowi podobnie jak Dawidowi, który pokutował za swój grzech z Batszebą, przywrócona została radość ze zbawienia. Okoliczności nie uległy zmianie ale zmieniła się jego relacja z Panem. Na nowo poznał tego, któremu zawierzył oraz był przekonany, że zachowa to, co mu powierzono teraz i w wieczności. Jonasz już dawno temu poznał to co objawione zostało w pełni w osobie Jezusa Chrystusa. Piotr powiedział do wierzących w Azji Mniejszej: „Tego miłujecie, chociaż go nie widzieliście, wierzycie w niego, choć go teraz nie widzicie, i weselicie się radością niewysłowioną i chwalebną, osiągając cel wiary, zbawienie dusz” (1 Piotra 1:8-9). Czy dotyczy to również ciebie? Czy możesz z nieopisaną radością wyznać, że „U Pana jest wybawienie”?
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_16.01.2018

Jon 2:6-8
 WODY SIĘGAŁY MI AŻ DO GARDŁA, OGARNĘŁO MNIE TOPIELISKO, SITOWIE WIŁO SIĘ KOŁO MOJEJ GŁOWY.
 ZSTĄPIŁEM DO STÓP GÓR, ZAWORY ZIEMI NA ZAWSZE SIĘ ZA MNĄ ZAMKNĘŁY, LECZ TY WYDOBYŁEŚ Z PRZEPAŚCI MOJE ŻYCIE, PANIE, BOŻE MÓJ. GDY USTAWAŁO WE MNIE ŻYCIE, WSPOMNIAŁEM NA PANA; I TAK DOSZŁA MOJA MODLITWA DO CIEBIE, DO TWOJEGO ŚWIĘTEGO PRZYBYTKU.

Jonasz wykonał kolejny krok. Wzywał Pana, przystąpił do jego tronu łaski. Teraz otrzymał dowody Bożej przychylności w swoim sercu, kiedy Duch Boży przywrócił pewność wiary w wyrażane przez niego zaufanie w sprawiedliwość i miłosierdzie Boże. „Lecz ty wydobyłeś z przepaści życie moje z przepaści, Panie, Boże mój„. Nadal znajdował się w szlamowatej ciemności rybiego wnętrza, ale światło wybawienia zaświtało w jego odradzającej się duszy. Kiedy mówił do Pana wzmacniała się jego wiara. ego serce wypełniało się zmartwychwstałym życiem. Podobnie dzieje się z chrześcijanami w obecnych czasach. Duch Święty „świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy” (Rzym 816). Doświadczamy nowego życia w naszym zmartwychwstałym Zbawicielu – tego co on sam nazywa życiem wiecznym (Ew. Jana 3:16). Przez wiarę w Chrystusa, pomimo ciągłej świadomości tego, że nasze ciała niszczeją i musi nas w końcu spotkać fizyczna śmierć, oczekujemy zmartwychwstania, które ma nadejść. Tak jak nauczał nas apostoł Paweł, zostaliśmy „wespół wzbudzeni przez wiarę w moc Boga, który wzbudził go z martwych” i możemy poszukiwać „tego co w górze gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej umarliście bowiem, a życie wasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu” (Kolosan 2:12; 3:1,3). „Zostaliśmy posadzeni w kręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie” (Efezjan 2:6), ponieważ przez wiarę mamy udział w chwale, która dopiero ma się objawić, zgodnie z wiecznym planem Boga i jego zbawczą miłością.

Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_10.01.2018

Jon 2:4-5
WRZUCILI MNIE NA GŁĘBIĘ POŚRÓD MORZA I PORWAŁ MNIE WIR; WSZYSTKIE TWOJE BAŁWANY I FALE PRZESZŁY NADE MNĄ.  JUŻ POMYŚLAŁEM: JESTEM WYGNANY SPRZED TWOICH OCZU, JAKŻE JESZCZE BĘDĘ MÓGŁ SPOJRZEĆ NA TWÓJ ŚWIĘTY PRZYBYTEK?

Nikt nie wnosi sprawy do sądu, kiedy m4. WRZUCILI MNIE NA GŁĘBIĘ POŚRÓD MORZA I PORWAŁ MNIE WIR; WSZYSTKIE TWOJE BAŁWANY I FALE PRZESZŁY NADE MNĄ. 5. JUŻ POMYŚLAŁEM: JESTEM WYGNANY SPRZED TWOICH OCZU, JAKŻE JESZCZE BĘDĘ MÓGŁ SPOJRZEĆ NA TWÓJ ŚWIĘTY PRZYBYTEK?a pewność, że zapadnie wyrok przeciwko niemu. Ostatecznym tego wyrazem będzie dzień, w którym Pan Jezus Chrystus powróci, aby sądzić żywych i umarłych. Zatwardziali w grzechu odstępcy dostrzegą konsekwencje odrzucenia przez nich ewangelii, bez względu na ich odwoływanie się do cnót, uroczyste zapewnienia o niewinności lub wyznawanie porzuconej wiary, zobaczą, że nie ma już dla nich „ofiary za grzechy” i usłyszą słowa wiecznego odrzucenia: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom”. To co pokazuje przykład Jonasza jest fakt, że kiedy grzesznik przychodzi do Boga w prawdziwej pokucie i wierze, przekonuje się, że tron sędziowski jest tronem łaski. Kiedy Jonasz zastanawiał się nad swoim stosunkiem do Boga, Duch Boży zapewniał go, że Pan okaże mu łaskę. Najpierw jednak musiał uznać, że to z woli Boga został wrzucony do morza. Następnie padło najważniejsze stwierdzenie: „Już pomyślałem. Jestem wygnany sprzed twoich oczu; jakże jeszcze będę mógł spojrzeć na twój święty przybytek. Odniesienie do świętego przybytku stanowi klucz do zrozumienia tego, co działo się w sercu Jonasza, kiedy modlił się do Pana. Spoglądanie na święty przybytek miało dla Jonasza takie samo znaczenie, jak spoglądanie na Chrystusa Zbawiciela dla wierzących Nowego Testamentu – oznaczało dokonane już wybawienie. Kiedy pokuta zakrywa grzech, tron sprawiedliwego sądu Bożego staje się tronem łaski i dlatego wierzący mają dostęp do Boga z ufnością przez wiarę w niego” (Efezjan 3:12). Mamy „orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze” (1 Jana 2:1). Modlitwa jest to coś więcej niż mieć Boga, który wybacza i zbawia wszystkich tych, którzy przychodzą w wierze. Jonasz pomimo swoich odstępstw i wbrew temu co widziały jego oczy, przyszedł w wierze, oczekując błogosławieństwa od Boga łaski. Kiedy spoglądał na święty przybytek, dostrzegł miłosierdzie i wieczną miłość.

Życzę błogosławionego dnia.