Biskupi i ojcowie

nick_wide_header
Kevin T. Bauder
Dyskusje nad kongregacjonalizmem i rządem starszych wcześniej czy później kończą się na 1Tym 3:4-5. W tym wersie Paweł stwierdza, że biskup musi dobrze zarządzać swym domem, ponieważ mąż, który nie wie, jak zarządzać domem, nie będzie w stanie troszczyć się o kościół Boży. Wśród licznych rzeczy wymienione jest to, że dzieci biskupa mają być posłuszne (dosłownie w ang. oryg.: pod kontrolą – przyp. tłum.) Ludzie wierzący w to, że biskupi/starsi powinni podejmować decyzje w sprawach zgromadzeń uwielbiają wskazywać na te wersy, obstając przy tym, że autorytet/władza męża i ojca, w szczególności wobec dzieci, jest taka sama, jak w przypadku autorytetu/władzy starszych w podejmowaniu decyzji w kościele.

Wyciąganie wniosków z 3 rozdziału 1Listu do Tymoteusza na podstawię wadliwego widzenia rodzicielskiej władzy, utrzymuje błędną teorię na temat przywództwa pastora. Te argumenty dzielą się co najmniej na trzy rodzaje.

Po pierwsze: jest to źle zrozumiana biblijna rola przywódcy, którą Biblia przypisuje mężowi i ojcu. W anachroniczny sposób przypisuje współczesnej, drobnomieszczańskiej rodzinie nowotestamentowy termin „domostwo”. W Nowym Testamencie oikos składa się z większej ilości członków niż mama, tata i 2.5 dziecka. O ile typowe jest to, że obejmuje zarówno męża i żonę, jest tam znacznie więcej osób. Nie było czymś dziwny, gdy dorośli synowie i córki otrzymywali osobne pomieszczenia w ramach tego samego domostwa (monai z J14:2). Ostatecznie, mogli tam również zamieszkiwać małżonkowie i dzieci tych synów i córek. Co więcej, mogli również znaleźć tam miejsce starzejący się rodzice zarówno męża jak i żony. Jeśli w tym domu była prowadzona jakaś działalność gospodarcza to taki oikos mógł również obejmować zamieszkujących w miejscu pracy pracowników czy służących. W bogatszych domach również niewolnicy mogli stać się uczestnikami oikos. W końcu mogli tam również przebywać goście, którzy mieli prawo do skorzystania z gościnności, być może nawet na dłuższy okres. Na elastyczność tego nowotestamentowego pojęcia wskazuje domostwo Lidii, która wydaje się pojawiać w tekście bez męża i dzieci, a jednak całe domostwo zostało ochrzczone wskutek zwiastowania Pawła i Sylasa, którzy później przyłączyli się do jej domostwa na chwilę.

Przy tym stopniu komplikacji nowotestamentowego domostwa, ciężko sobie wyobrazić, aby skuteczny mąż i ojciec prowadził je zwyczajnie wymuszając decyzje. Różni członkowie tego domostwa mogli powoływać się na swoje własne prawa i wypełniać swoje własne obowiązki. Gość mógł być długoterminowym członkiem domostwa, jak Paweł u Lidii, w ogóle nie wchodząc zaliczając się do „hierarchii dowodzenia” patriarchy.

Właśnie owa obecność autonomicznych autorytetów w domostwie stanowi o słabości analogii między patriarchalną a prezbiterialną władzą. W skomplikowanym nowotestamentowym domostwie poszczególni jego członkowie mogli rościć sobie autorytet, który pochodził bezpośrednio raczej z boskiej instytucji niż z nadania przez patriarchę. Na przykład: apostoł Paweł przypisuje żonom odpowiedzialność za „zarządzeniem domostwem” (1Tym 5:14). Użyty tutaj termin to: oikodespoteo, który jak czytelnik rozpoznaje, składa się z dwóch składników w jednym wyrazie. Ten termin i pokrewny mu rzeczownik były w klasycznej grece używane w różnorodny sposób, aby określać władzę nad domostwem, kierownicze stanowisko w rodzinie, własność miejsca zamieszkania, zarządzenie domostwem, a nawet rodzimego (w przeciwieństwie do obcego) władcy kraju. W papirusach terminy te były używane tak, aby odnosiły się do zarządcy domostwa, który mógł być wyznaczony przez właściciela, lecz mogło się odnosić również do samego właściciela. Na przykład: Epctettus zwraca się do Boga jako do „pana domu, który rządzi wszystkim” (Enchiridion 3.22.4). Rzeczownik, który znaczy „gospodarz domostwa” (KJV Łj 12:39 oraz Mt 24:43) to prawdopodobnie właściciel.

Innymi słowy: oikodespotes wykonuje pewną władzę. Czasami ta władza jest wynikiem pozycji bądź z tytułu własności, a czasami jest z nadanego pełnomocnictwa.

Ważne jest to, że w 1Tym 5:14 żona nie jest przedstawiona jako ktoś wykonujący oikodespotein z pełnomocnictwa męża, lecz Boga. Prawdopodobnie chodzi o to, że żona ma pewną sferę władzy – rzeczywistą, władzę podejmowania decyzji – która pochodzi bezpośrednio od Boga, a nie przydzieloną przez męża. Jej zakresem odpowiedzialności obejmuje takie rzeczy jak: posiłki, ozdoby i czystość. Może ona powiedzieć mężowi, aby przesunął sofę, może zdecydować o kolorze ścian, sposobie powieszenie draperii, oraz o tym, czy w domu będzie drewniana podłoga, czy dywan od ściany do ściany. Ma władzę, aby powiedzieć mężowi, że ma wynieść śmieci, zabrać swoje skarpety i wrzucić do kosza na pranie, a on ma być jej posłuszny.

Pomimo, że ten tekst nie sugeruje, aby ta władza nad domostwem przychodziła przez męża, mądra żona będzie ją sprawować raczej z szacunkiem, niż domagając się tego.

W obszarze swojej władzy mąż czyni to samo. W każdym przypadku, w ramach określonego autorytetu żony, działa to jako pewne zahamowanie i ograniczenie patriarchalnej władzy męża i ojca. Jego biblijne przywództwo nie polega tylko na tym, że mówi żonie i dzieciom, co mają robić. Biblia daje mu rzeczywistą władzę, aby nie podejmował niektórych decyzji, lecz nie daje mu prawa do podejmowania wszystkich decyzji w domostwie.

Podsumowując: nowotestamentowe domostwo było tak złożone, że mąż i ojciec nie mógł prowadzić go przez podejmowanie decyzji. Nie tylko to, ponieważ obecność innych, mających swoje prawa w ramach tego domostwa, uniemożliwia mu wymuszanie decyzji w pewnych obszarach. Opierając się wyłącznie na tych faktach widzimy, że jakakolwiek próba ustanowienia władzy starszych na podstawie 1Tym 3:4-5 musi być uważana za podejrzaną. Gdyby zwolennicy rządu starszych zwrócili większą uwagę na ten wers to nawet powyższe rozważania nie byłyby potrzebne.

Powszechnym założeniem jest to, że Paweł chciał dokonać porównania między władzą męża i ojca w swym domu, a władzą biskupa w kościele. Jest to poważnie wadliwe założenie. Paweł nie dokonywał porównania, lecz przeciwstawienia.

Mąż i ojciec „prowadzi” (proistemi) domostwo, w którym wykonuje pewną władzę podejmowania decyzji. Niemniej, biskup „troszczy się o” (epimeleomai) kościół Boży, wobec którego ma zakaz wykonywania władzy pod przymusem (1Ptr 5:2-5).

„Przewodzenie” domostwu, a „troska o” kościół to nie to samo i Paweł nigdzie nie daje do zrozumienia, że wykonuje się je w taki sam sposób. Tak naprawdę, dochodzi do wniosku raczej dla podkreślenia, że przywództwo w domostwie jest łatwiejsze niż troska o kościół. Jeśli mężczyzna nie jest w stanie wykonywać tego pierwszego (świadomej władzy podejmowania decyzji) to nigdy nie będzie w stanie robić tego drugiego (troski nad kościołem pozbawionej władzy podejmowania decyzji).

Widać na zakończenie, że nauczanie w 1Tym 3:4-5 staje się bardziej spójne z kongregacyjną formą rządzenia, niż z rządami starszego. Pastorzy mają władzę nad zborami, lecz jest to autorytet/władza moralny, a nie władza wymuszania decyzji. Jest to autorytet do nauczania i ustanawiania przykładu. Jak powinno wyglądać sprawowanie takiego autorytetu? To jest pytanie, które wymaga obszerniejszej odpowiedzi.

—————–
Esej napisany przez Kevin T. Bauder, profesora Historycznej i Systematycznej Teologii na Central Baptist Theological Seminary. Niektórzy profesorzy, studenci i absolwenci Central Seminary mogą nie zgadzać się z każdą opinią która jest tutaj wyrażona.

[Głosów:4    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.