Category Archives: Fenn John

Czego nauczyłem się ostatnio_5

John Fenn

Pisałem poprzednio o tym, że Paweł pisał do Koryntian, że uprzedzenia wobec członków ich własnego (domowego) kościoła spowodowały, że byli słabi, chorowici, a niektórzy umarli. Sami sobie byli winni, tak jak Epafras, który niemal na śmierć się zapracował. Sami czasami otwieramy drzwi z powodu braku miłości, przepracowania czy stresując samych siebie, kiedy więc możemy oczekiwać od Boga, że nas uzdrowi?

Wymień uzdrowienie …

Czy jesteś w stanie wymienić jakieś szczególne natychmiastowe uzdrowienie zapisane w Ewangeliach bądź w Księdze Dziejów, dotyczące osoby, która świadomie sama spowodowała swój stan? Inaczej: mówiąc czy jest wymienione jakieś szczególne uzdrowienie, którego dokonał Jezusa na osobie, która świadomie doprowadziła swój organizm do takiego stanu ? Odpowiedź brzmi: nie. W Ewangelii Mateusza 15:30-31 wśród uzdrowionych wymienieni są „kalecy”, co oznacza, że zostali okaleczeni w wyniku jakiegoś wypadku – nie zawinili świadomie sobie sami.

Zastanówmy się: kobieta z hemoroidami nic nie zrobiła, aby doprowadzić się do tego stanu. Czy ślepy Bartymeusz bądź człowiek, który urodził się ślepym, celowo oślepili siebie sami? Nie. Czy ktokolwiek z tych, którzy byli głusi, trędowaci, kulawi, niemi, bądź kobieta zgięta w pół zrobił cokolwiek, co spowodowało taki stan? Nie. Czy Malchus, któremu Piotr odciął ucho mieczem, a Jezus je uzdrowił, prosił Piotra o to? Nie.

Czy córka Jaira, która zmarła z gorączki, pogańska kobieta, której córka była „dręczona” przez demona bądź teściowa Piotra świadomie spowodowały swój stan? Nie. Nie ma ani jednego szczegółowo opisanego w Ewangeliach przypadku uzdrowienia przez Jezusa kogokolwiek, co do kogo byłby choćby cień sugestii, że sam sobie zawinił. Człowiek, którego Paweł wzbudził z martwych po upadku z okna był ofiarą wypadku, lecz nie wyleciał z okna celowo. Dorkas, która zachorowała i zmarła, a którą Piotr wzbudził z martwych, nie wywołała celowo tej choroby.

Tak więc, dlaczego gdy najadamy się powodując otyłość i wywołując w ten sposób problemy ze stawami, sercem i płucami, czy jeszcze inne dolegliwości, modlimy się o boskie uzdrowienie? Dlaczego jemy fabrycznie preparowane jedzenie, unikając pożywienia bądź świadomie nie spożywamy wystarczającej ilości witamin czy minerałów i zachorujemy to spodziewamy się boskiego uzdrowienia?

Dlaczego ludzie palą, wiedząc, że może to spowodować raka i cała masę innych dolegliwości, bądź świadomie dźwigają coś, czego wiedzą, że podnosić nie powinni, przepracowują się do wyczerpania prowadząc do różnych dolegliwości (jak w moim przypadku zawrotów głowy czy migotania serca), zamartwiają się i boją, wiedząc, że należy iść do Pana i złożyć to na Niego po czym oczekują boskiego, natychmiastowego uzdrowienia? Jeśli zapisy uzdrowień Jezusa i te z Dziejów Apostolskich dotyczą wyłącznie ludzi, którzy nie doprowadzili siebie samych do zaistniałego stanu to czemu oczekujemy, że Pan uzdrowi nas natychmiast, skoro świadomi sami sobie zawiniliśmy.

Nasze ciała pochodzą z tej ziemi i my jesteśmy szafarzami wszystkiego poczynając od czasu dla własnego ciała to my jesteśmy odpowiedzialni. Jak powiedział apostoł Paweł, grzechy przeciwko ciało przejawiają się w ciele. Jakie zaplecze naszego życia musimy przygotować, aby zmienić swoje życie jeśli chodzi o zdrowie, pożywienie, chodzenie w miłości wzajemnej wobec współuczniów?

 

Równoważenie wiary, uzdrowienia, zdrowego rozsądku osądzanie własnego serca.

Paweł napisał do Tymoteusza w 1 Liście (5:23): „Samej wody już nie pij, ale używaj po trosze wina ze względu na twój żołądek i częste twoje niedomagania”. To czy ‘oinos’ (wino) było sfermentowanym czy zwykły sokiem nie ma tutaj znaczenia. Paweł napisał Tymoteuszowi, aby korzystał z lekarstwa na swój żołądek. Poprzednio zwróciłem uwagę na to, jak Paweł zanotował iż Epafras dosłownie zapracował się na śmierć i potrzebował czasu na rekonwalescencję.

Czas na odzyskanie zdrowia i picie odrobiny wina na żołądek to praktyczne rozwiązania. Apostoł Paweł, który spowodował ślepotę sprzeciwiającego się czarownika Elimasa, wzbudził z martwych młodzieńca, który wypadł z okna, człowiek przez którego ręce Bóg czynił szczególne cuda, tak że nawet materiał, który zetknął się z jego ciałem uzdrawiał – tenże mąż wybitnych cudów, napisał do swoich przyjaciół, aby brali lekarstwo, odpoczęli i odzyskali zdrowie.

 

Przykłady

Gdy nasze dzieci były małe i dostawały gorączki, przeziębiły się czy cokolwiek innego, wkładaliśmy na nie ręce, lecz jeśli stan nie polepszał się w krótkim czasie, z pewnością nie dłużej niż 24 godziny, udawaliśmy się do lekarza. Nie można sprawiać niewinnym dzieciom cierpienia tylko dlatego, że „stoisz w wierze” – musisz robić to, co właściwe, ponieważ przede wszystkim żyjesz na tej ziemi w sferze naturalnej, a po niej idzie to, co duchowe.

Ludzie gwałcą zdrowy rozsądek i dziwią się, gdzie jest Bóg. Robią w sferze naturalnej wszystko źle a potem wołają o cud. Tak więc, żyją jak na roller coasterze, raz na górze, cud, raz na dole do następnego cudu i od początku, zamiast żyć w nurcie niezablokowanego zaopatrzenia, dzięki czynieniu tego, co właściwe w naturalnej rzeczywistości i co się mieści w zdrowym rozsądku.

Podobne to jest to pewnej kobiety, która wypisywała czeki w lokalnych sklepach, wiedząc, że nie ma na koncie pieniędzy. Potem przyszła do mnie, pastora, po modlitwę o podwyżkę dla męża, przychylność banków, aby usunęły opłaty, o zaufanie w sklepach, aby mogła wypisywać kolejne czeki. Gdyby jednak Bóg odpowiedział na tą modlitwę, oznaczało by to, że upoważniłby ją do dalszego grzeszenia, bądź stałby się co najmniej wspólnikiem jej grzechu.

Jego rozwiązaniem było to, że pracowałem z nią, aby jej pomóc ustabilizować budżet i wzmocnić dyscyplinę. Robić to, co należy, aby zbudować zaplecze, dzięki któremu Bóg będzie mógł działać w jej życiu. Nie było to nadprzyrodzone, lecz trudne dla ciała i „normalne”. Niemniej, taka była Boża odpowiedź, boskie „dotknięcie”, którego potrzebowała.

Continue reading

Czego nauczyłem się ostatnio_4

John Fenn

O współpracowniku współpracowniku Pawła, który zachorował z przepracowania

Poprzednio zakończyłem na przykładzie naszej firmy dostarczającej pizzę, która zarabiała 2$ z każdych 10$ otrzymanych i może niektórym wydawało się, że zeszliśmy z tematu – nie w tym przypadku.

Czas i warunki ustalone

Tak samo, jak złe byłoby dla biznesmena wydawać całe 10$ na siebie, zamiast zarobionych 2$, tak ja „spędzałem” cały, siedmiodniowy tydzień pracując, zamiast odłożyć jeden dzień jako „zysk”.

Dzieliłem się również tym, w jaki sposób Jezus stwarzał warunki przed pojawieniem się błogosławieństwa: grupując tysiące ludzi po 50 i 100 osób, posługując się niewykorzystanymi kamiennymi naczyniami po to, aby napełnić je wodą, która miała zostać zamieniona w wino. Połączmy więc ze sobą te rzeczy.

Jakie więc ja mam spełnić warunki, aby móc przyjąć większe błogosławieństwa w korzystaniu z jednego wolnego dnia, aby przyniosło to owoc. Jeśli o mnie chodzi to pierwszą rzeczą jest celowe „wypięcie” się na jeden dzień w tygodniu z Internetu. Nie sprawdzam skrzynki mailowej, Facebooka, Messangera, Skypa, smsów, telefon znajduje się teraz na stole daleko ode mnie. To pozwala mi na zrelaksowanie się i skupienie na tym dniu, naładowaniu się i to, mogę dodać, bez poczucia winy, ponieważ wcześniej miałbym takie odczucia z powodu nie podjęcia żadnej pracy.

Jeśli Pan pracuje z kimś nad dietą to jaka infrastruktura może być zbudowana, aby Bóg błogosławił ten wysiłek? Powiedzmy, że pracuje z tobą nad tym, aby nie jeść pokarmów bogatych w węglowodany, a skupić się na proteinach i warzywach. Czy trzeba wtedy wyczyścić spiżarnię i przekazać te wszystkie fabrycznie produkowane dobra, czipsy i krakersy do banku żywności? (Bądź komuś, nad kim Bóg nie pracuje w tej dziedzinie.)

Jeśli zajmuje się twoim sposobem zarządzania pieniędzmi, na przykład wyjścia z długów, czy trzeba pociąć lub zablokować karty kredytowe, aby uniemożliwić sobie dalsze zaciąganie długów? Czy też trzeba usiąść i zbadać sposób wydawania pieniędzy i zorganizować budżet jako podstawową infrastrukturę, zanim Ojciec może udzielić większego finansowego błogosławieństwa?

 

Epafras (skrócona wersja Epafrodyta)

Continue reading

Czego nauczyłem się ostatnio_3

John Fenn

Przede wszystkim sprawiedliwość w sferze naturalnej

Tak więc, mój stan i zawroty głowy w czasie silnego zmęczenia były wynikiem niezdyscyplinowania i nieposłuszeństwa Ojcu, który zalecał mi regularne robienie sobie wolnego jednego dnia w tygodniu.

Poprzednio: W 1Liście do Koryntian 6:18) Paweł pisze, używając współczesnej terminologii, że grzech przeciwko ciało przejawia się w ciele.

Instynktownie wiemy o tym, lecz pomoże nam to w rozróżnieniu tego, w jaki sposób szukać uzdrowienia na gruncie tego, co robimy w świecie naturalnym, oczekując od Boga, aby uczynił to w nadnaturalny sposób.
Ponieważ nasze ciała zostały uczynione z ziemi i powrócą do stanu materiałów, z których zostały uczynione, dopóki nie otrzymamy ciał z niebiańskiego materiału,  ignorancja nie będzie usprawiedliwiać konsekwencji tego, co robimy z naszym ciałem.
Jeśli wyjdziesz poza krawędź to upadniesz na ziemię. Ignorancja nie uwalnia nikogo od konsekwencji działania praw ruchu i reakcji, ponieważ fizyczny wszechświat jest tak właśnie skonstruowany, a my w nim obecnie żyjemy. Żyjemy na Ziemi, więc te rzeczy, które należą do ziemi są w naszym zakresie odpowiedzialności.

 

A to stanowi dla chrześcijan trudność.

Jest taki błąd funkcjonujący w myśleniu wielu chrześcijan, jakoby Bóg miał jakoś wyrównywać, robić wyjątek dla ich ignorancji, nieposłuszeństwa naturze czy ignorowaniu zdrowego rozsądku w życiu i biznesie. Jest to nieprawidłowe myślenie. Zanim przejdziemy do uzdrowienia, chcę wyjaśnić tą zasadę przy pomocy przykładów.
Bóg nie jest twoim cichym partnerem, który wyrównuje, uzupełnia to, czego nie robisz, a co jest właściwe, co znaczy, że to ty musisz wykonywać cierpliwie to co dobre i słuszne, ponieważ On nie usprawiedliwia lenistwa, nieuczciwości czy olewania tego, o czym wiesz że trzeba zrobić w naturalnym świecie. Ta natura funkcjonuje tutaj, na Ziemi, jesteśmy więc za to odpowiedzialni. JEŚLI my zrobimy to, co jest słuszne i właściwe, moralne i prawe w naturalnej sferze WTEDY Bóg przystępuje do działania, ponieważ ten przepływ sprawiedliwości pozwala Jemu przepływać przez nas. Continue reading

Czego nauczyłem się ostatnio_2

John Fenn

Słuchaj swojej żony

Poprzednio pisałem wam o tym, jak zaliczyłem swój pierwszy „zawrót głowy”, który zdarza mi się zawsze, gdy jestem bardzo zmęczony fizycznie.

Ostatnio miało to miejsce w marcu 2017 na Litwie. Byliśmy tam w kościele domowym w pięknej Kłajpedzie. W czasie uwielbienia patrzyłem w sufit i nagle nie wiedziałem gdzie góra, gdzie dół. Tym razem zrobiło mi się niedobrze i pobiegłem do toalety, gdzie zwymiotowałem wspaniały obiad, który tyle co zjedliśmy. Wszyscy się o mnie pomodlili i przez chwilę poczułem się znacznie lepiej, lecz wstrząsnęło mną porządnie to, że stało się to w połowie bardzo napiętego planu zajęć.
I oto jest maj 2018 roku, nieco ponad rok od konferencji w Holandii i znów przyszło uderzenie.

Konferencja w Holandii

Continue reading

Czego nauczyłem się ostatnio 1

John Fenn

Sam sobie to zafundowałeś

Większość z was zna moje życie i otwartość, regularne dzielenie się fragmentami naszego życia, od śmiesznych rzeczy, które nasz najstarszy syn (upośledzony) mówi, do zdarzeń między Barbarą i mną, oraz niektórych rzeczy, „sensacyjek” (dos.: „hot off the press”), którymi Pan ostatnio podzielił się ze mną.

Ja i zawrót głowy

Parę lat temu stałem się bardzo ,naprawdę bardzo zmęczony po całej serii spotkań, podróży, pracy wokół domu, czasu spędzanego z Christem, potrzeb modlitwy do służby, studiów, pisania, korespondencji, e-maili, Skype itd. Są to stałe elementy w miarę jak wzrasta nasza sieć kościołów domowych, przyjaciół tychże i wielu innych spraw, a to wszystko wśród wielkiego błogosławieństwa jakim jest nauczanie, którym się dzielę.

Zwykle sypiam po 5-6 godzin, jestem bardzo aktywny i dużo działam. Dla mnie torturą jest brak aktywności; muszę coś robić, codziennie muszę wychodzić z domu. Rzadko zdarza się taki dzień, abym odważył się nie wyjść z domu.

Tego dnia rano, obudziłem się, usiadłem na łóżku i nagle nie wiedziałem, gdzie jest góra, gdzie dół, gdzie prawo, gdzie lewo. Świat  wirował mi w głowie, nie wiedziałem, co widzę. Nie był to taki zawrót głowy, kiedy wydaje się, że świat nagle wiruje wokół pionowej osi, była to taka nagła niezdolność do rozróżnienia tego, gdzie góra, gdzie dół, gdzie prawa strona, a gdzie lewa.
Musiałem natychmiast przemyśleć, gdzie góra, gdzie dół, gdzie prawo, gdzie lewo. Pamiętam, że patrzyłem na czerwoną poświatę cyfrowego zegarka stojącego na nocnej szafce i skupiając się na nim, obniżałem się z powrotem na poduszkę i tak leżałem na lewym boku do chwili, aż wszystko wróciło do normy.
Eksperymentowałem. Odkryłem, że mogę leżeć na lewym boku czy na plecach, lecz jeśli, leżąc na wznak, odwróciłem głowę na lekko prawo – dziwny stan wracał. Szybko przekręcałem głowę z powrotem,aby to zatrzymać. Nie mogłem odwrócić się, ani położyć na prawym boku nie odczuwając silnego nawrotu.

Aby usiąść czy przejść się musiałem ze wszystkich sił skupić się na tym, aby stwierdzić co widzę ja –  co widzą oczy – a co mój mózg uznaje za pionowe. Każdy kolejny krok musiał być dokładnie przemyślany, potwierdzony, tzn, fakt że stopa jest postawiona i mocno oparta wymagał pełnej pełnej koncentracji umysłu na tej czynności.

Totalnie skoncentrowany walczyłem o to, aby ustać prosto.

Jest czas na to, aby nakazywać ciału i jest na to, aby słuchać ciała.

Niektórzy chrześcijanie tak są zafiksowani na poszczególnych prądach nauczania, że wydaje im się, że mogą nakazywać, ogłaszać i powoływać do istnienia swój świat, ignorując zdrowy rozsądek i odpowiednią cierpliwość. Myśleć, że Bóg jest odpowiedzialny za coś, co w rzeczywistości należy do zakresu naszej odpowiedzialności jest zwykłą zarozumiałością. Continue reading

5_Dary Ducha – interpretacja i dary mocy

John Fenn

Napisałem ten cykl głównie po to, aby powiedzieć o tym, że przejawy działania Ducha są powszechne i nie poprzedza ich jakiekolwiek uprzedzenie. Ktoś może nagle otrzymać „wiedzę” o sytuacji przyjaciela, bądź przewinie się przez umysł jego/jej twarz czy imię i natychmiast wie, że potrzebna jest modlitwa, że jest „zdołowany/a”, pojawił się stres bądź, że coś się dzieje – są to słowa wiedzy i mądrości udzielane przez Ojca, które możemy najpierw przemodlić, aby może, być może, udać się do tej osoby. Niemniej, Pan nie przykleja w tym czasie etykietki, po prostu robi to, a nazwy/określenia dane są po to, abyśmy zrozumieli w jaki sposób komunikuje się z nami.

Chodzi o to, że te rzeczy są zwyczajnym chrześcijaństwem, zdarzają się w codziennym życiu, to tutaj, to tam, tak, jak Pan kieruje naszymi krokami. Czasem czytamy Ewangelie i Dzieje Apostolskie, które opisują zdarzenia w bardzo skompresowanym czasie – Ewangelie skupiają się na 3.5 roku, a Dzieje to ponad 30 lat – i zastanawiamy się, czemu Bóg nie porusza się wśród nas w taki sposób każdego dnia.

Musimy odrzucić złe myśli typu: „Kiedy Pan zamierza użyć mnie?”, bądź: „Nic nie robię dla Niego, czuję się tak bezużyteczny(a)”, a skupić na tym, że Chrystus jest w nas i w miarę jak będziemy patrzeć na Niego, jako centrum dowodzące naszego życia, On będzie dostarczał różnych okoliczności.

Pozostałe dary

Są jeszcze inne dary dary, o których wspomniałem w pierwszej części cyklu. Są to dary, które poruszają nas, motywują do robienia różnych rzeczy. Paweł wymienia te manifestacja Ducha w Liście do Rzymian 12:3-8 i należą do nich: usługiwanie, napominanie, obdarowywanie, organizowanie (administracja), nauczanie, miłosierdzie itd. Jest to coś więcej niż nasza osobowość, jesteśmy poruszani tymi działaniami od wewnątrz tak, aby wchodzić w relacje z innymi, są one na tak samo darami Ducha jak przekazanie proroctwa. Paweł powiada, że każdy ma swoją łaskę, możemy więc funkcjonować wyłącznie w oparciu o naszą łaskę, a nie innych.

W Starym Testamencie widzimy więcej darów, szczególnie w okresie budowy świątyni Mojżesza. W Księdze Wyjścia 31:2-6, 35: 26-35, 36:1, 8, Bóg wskazuje na mężczyzn i kobiety, którym dał mądrość, jak to Sam nazywa, do pracy w drewnie, metalu, kamieniu, kamieniach szlachetnych, materiałach, tkaniu, szyciu i wszelkie inne umiejętności potrzebne do wybudowania świątyni. Ci ludzie posiadali „mądrość” bądź, jakbyśmy dziś powiedzieli: talenty, umiejętności, wiedzę jak-to-zrobić, z którymi się narodzili, ponieważ Pan im je dał. Te rzeczy, które motywują ludzi do działania tego rodzaju są manifestacjami Ducha Bożego tak samo jak proroctwo i uzdrowienia!

Pozostałe dary, na których nie zatrzymałem się: uzdrowienia, szczególna wiara i cuda są darami, które są przeznaczone na specjalne sytuacje, w których potrzebna jest szczególna wiara czy cuda. Uzdrawianie ludzi to taki sam przejaw działania Ducha Świętego jak proroctwo czy wiedza jak coś zrobić z materiału czy drewna, i w grece jest to napisane w liczbie mnogiej: dary uzdrowień.

Niektórzy odkrywają swój dar w szczególnego rodzaju uzdrowieniach. U kogoś może to funkcjonować w ten sposób, że każdy z problemami z mięśniami/kośćmi na kogo włoży ręce zostanie uzdrowiony. W innym przypadku mogą to być problemy z układem krążenia czy elektrycznym systemem ciała. Nie ma znaczenia jakiego rodzaju manifestacje ktoś często widzi, wszystkim nam polecono, abyśmy wkładali ręce na chorych. Duch Święty manifestuje się w miarę potrzeby, a nie trzyma się tego czy innego daru. Innymi słowy: mamy tego Jednego, który manifestuje Się w nas ku czyjemuś dobru, a nie ogranicza się do jednego przejawu działania i jest to wszystko, co ma dla nas.

Cuda takie jak rozmnożenie chleba, wypływająca siekiera, rozdzielenie wody nie należą do powszechnych wydarzeń, niemniej dzieją się w takich sytuacjach, gdy konieczna jest manifestacja Ducha. Szczególna wiara sprawia, że wdowa znosi pogrzeb czy pojawia się nagła wiedza, że ktoś bliski znajdujący się w tragicznej sytuacji, jest bezpieczny – wydaje się być „wrzucana” do człowieka ta specyficzna wiara przeznaczona na szczególne okoliczności.

Źródło mamy w sobie

Zawsze i w każdej sytuacji Pan zrobi to, co musi zrobić, aby pomóc ci. O ile pewne szczególne przejawy działania Ducha funkcjonują lepiej niż inne w związku z osobowością, którą masz to masz Ducha Świętego w sobie, więc On zrobi wszystko, cokolwiek jest potrzebne. Nie jest tak, że masz dar „x” i nic więcej, i że fatalnie się dla ciebie skończy, gdy znajdziesz się w sytuacji, gdy potrzebny jest dar „y”.

Pan współdziała z nami zgodnie z tym, jak nas stworzył

Continue reading

4 Dary Ducha Świętego – języki

John Fenn

Wracałem kiedyś z zajęć w szkole, uwielbiając Pana. Nagle język zmienił mi się na angielski, choć nic w tej sprawie nie robiłem – po prostu wypłynęło to ze mnie, z serca miłości dla Pana. To, co powiedziałem było pięknym uwielbieniem i oddaniem czci Panu, lecz nie byłem pewien, co się działo.

Znacznie później zdałem sobie sprawę z tego, że sam interpretowałem swój język modlitwy. Na temat języków nagrałem cykl nauczania (CD/MP3), więc nie będę się tym tutaj obszernie zajmował, przyjrzymy się tylko na pewnym podstawom.

W czasie nawiedzenia Pana, gdy uczył mnie na ten temat, zapytałem: „Po co języki? Przecież to tak kontrowersyjny temat w niektórych kręgach!” Odpowiedział (skracając konwersację do istoty): „Zastanów się nad problemem Ojca. Człowiek został oddelegowany na ziemię, lecz wpuścił na ten świat grzech. Jeśli możesz to pojąć, zrozumieć w większości to my działamy na ziemi na zaproszenie”.

(Dał mi chwile i tysiące rzeczy przeleciało mi przez głowę, które nagle nabrały sensu – On, jako Stwórca, rezerwuje sobie prawo do skorzystanie ze stworzenia, co wyjaśnia to, że natura w ostatnich latach przed Jego powrotem szaleje starając się pokazać człowiekowi, że tak naprawdę to nie on kontroluje bieg spraw tak, jak mu się wydaje. Od dawna zdaję sobie sprawę z tego, że Pan nie jest we wszystkich szczegółach zaangażowany w życie każdego, lecz angażuje się na zaproszenie tych, którzy chcą, aby był obecny w ich życiu, bądź robi to na prośbę swoich dzieci, które proszą Go, aby zajął się niezbawionym przyjacielem czy kimś bliskim.)

Języki angażują trzy części ciała

Z doświadczenia wiem, że ludzie, którzy są intelektualistami, bardziej skupieni na tym, co rozumowe, często mają problem z językami, ponieważ języki płyną z ducha. Ci ludzie zwykle nie mają świadomości istnienia swego duchowego człowieka, ponieważ żyją w rzeczywistości intelektualnej. Muszę z nimi rozmawiać o takich chwilach w ich życiu, gdy odczuwają coś wewnątrz, w głębi, odbierają poczucie winy, brudu, zasmucenia, gdy zdarzyło się coś, z czego zdali sobie sprawę, nie powinno się zdarzyć.

Aby takie wspomnienia wygrzebać, większość musi szukać bardzo głęboko, ponieważ ze względu na to, jak zostali stworzeni przede wszystkim odnoszą się do intelektu. Można powiedzieć, że mają emocje, lecz nie są emocjonalni. Niemal przez całe życie funkcjonują w oparciu o umysł, a nie ducha, i nie rozumieją ludzi emocjonalnych. Sprawy Ducha nie należą do dziedziny emocjonalnych, lecz ktoś kto zna swoje emocje ma kontakt ze swymi wewnętrznymi uczuciami, jest więc dla normalne, że włącza tą dziedzinę emocji do swego życia. Ktoś, kto funkcjonuje na poziomie intelektualnym często tego nie robi. Ma emocje, lecz są one odrzucane przez intelekt. Mam nadzieję, że ma to sens – nie jest to negatywna cecha charakteru, tak zostali po prostu stworzeni.

Tak więc, gdy przychodzi do komunikacji z Panem, odebrania współczucia, czy „uczucia” w swym duchu, jest to zdolność wyuczona, stanowi nowy rozdział dla nich, ponieważ podchodzą do języków w sposób intelektualny, mimo że pochodzi to z ducha.

Continue reading