Category Archives: Murray Richard

Było by to takie proste

Richard Murray

Było by to takie proste.
Tak bardzo łatwe.

Gdyby Jezus chciał doprowadzić wszystkie pokolenia chrześcijan, aby doszły do tego, że Jego Ojciec w Swym świętym gniewie bezpośrednio niweczy mężczyzn, kobiety i dzieci to wszystko, co musiałby zrobić … to dowieść tego demonstrując to w czasie Swego wcielenia.

Przede wszystkim Jk 1:18, Kol 1:15 oraz Hbr 1:3 wspólnie mówią, że Jezus przyszedł, aby wyjaśnić Ojca, stając się personifikacją pełnego i doskonałego przedstawiciela istoty Ojca oraz, że ten Jezus jest dokładnym obrazem niewidzialnego Boga.

Tak więc, mógł dowieść tego, że Jego Niebiański Ojciec jest zdolny do tego, aby:

— zabijać,

— uciskać,

— gnębić,

— razić,

— zsyłać plagi,

— zsyłać kataklizmy

… a wszystko, co Jezus musiał zrobić to:

— ukamienować jedną osobą złapaną na cudzołóstwie,

— nawiedzić jednego złego grzesznika zarazą,

— śmiertelnie uderzyć jednego obłudnego faryzeusza,

— zgnębić złym duchem jedną osobę osobę o rozdwojonym umyśle, aby ją ukarać,

— uderzyć jakimś wyniszczającym wypadkiem jedną osobę i sparaliżować ją tak, aby potem mogła uczyć się pokory i tego, jak oddawać Bogu pełnię chwały za swoje nieszczęście,

— zesłać jedną burzę z piorunami, tornado, obsunięcie ziemi czy tsunami, które zmiotło by jedną szczególnie zatwardziałą wioskę czy miasto.

Gdyby Jezus zrobił KTÓRĄKOLWIEK z tych rzeczy, tylko jeden raz to komuś, kto śmie głosić coś przeciwnego, na zawsze dowiedziono by, że jest w błędzie.

Lecz tego nie zrobił.

Życie Jezusa zostało tak opisane:

— przez apostoła Piotra: „Wy wiecie … o Jezusie z Nazaretu, jak Bóg namaścił go Duchem Świętym i mocą, jak chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła, bo Bóg był z nim” (Dz 10:38).
— przez apostoła Jana: „A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności” (1J 1:5).

— przez apostoła Jakuba: „Niechaj nikt, gdy wystawiony jest na pokusę, nie mówi: Przez Boga jestem kuszony; Bóg bowiem nie jest podatny na pokusy ani sam nikogo nie kusi. (14) Lecz każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć. Nie błądźcie, umiłowani bracia moi. Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia” (Jk 1L13-17).

Ponieważ Jezus NIGDY nie uczynił (czy poparł) żadnej z tych destruktywnych rzeczy wymienionych wyżej, możemy tylko dojść do wniosku, że On odrzucił ten przeinaczony obraz boskiej natury jako nie mający nic wspólnego z uzdrowieniem, ochroną, rehabilitacją, wzmacnianiem.

Podobnie i my powinniśmy zdecydowanie odrzucać pełen złej woli obraz Bożej natury. Jest to kluczem do wszystkiego – „odnowienia naszych umysłów ku dobrej i doskonałej woli Bożej” (Rz 12:2).

Czy Jezus głosił dużo o piekle?

Richard Murray‎

Jak często słyszeliśmy w ostrych słowach od rozpalonych ewangelistów i siarczystych teologów, że Jezus mówił o piekl ZNACZENIE WIĘCEJ niż o Niebie? Widziałem jak małe dzieci robiły ze strachu wielkie oczy, słysząc takie twierdzenie. Niestety, mało kto je kwestionuje…

Aż do dziś. Dziś jest nowy dzień.

Jezus NIE mówił o piekle więcej niż o Niebie, nawet nie zbliża się to do siebie. W Ewangeliach wyraz „Niebo” jest wymieniony przez Jezusa 120 razy, a piekło – około 15.

Co więcej, zastanówmy się nad następującym wersem, który opisuje początek służby Jezusa po Jego powrocie z pustyni: „Odtąd począł Jezus kazać i mówić: Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios” (Mt 4:17). Jezus nieustannie parł na Niebo.

Oto istota: WSZĘDZIE, ZAWSZE i KAŻDEMU Jezus głosił „to Królestwo Niebios”, a nie „królestwo piekła”. Dodajmy do tego fakt, że niemal większość Jego przypowieści mówiła O Królestwie Niebios oraz to, że STALE nauczał tłumy przy pomocy tych przypowieści, a staje się jasne jedno: Niebo było stałym tematem, a nie piekło.

Ewangelia Jana nie wymienia „piekła” ani razu, podobnie jak Paweł w ŻADNYM ze swoich listów, a jednak uważany jest za największego teologa Nowego Testamentu. Oczywiście, Jezus okazjonalnie odnosił się do piekła i dał nam kilka wartościowych informacji na jego temat, lecz nie była to ISTOTA Jego przesłania – było nią NIEBO – i ono JEST sercem Ewangelii.

Czym to się różni


Richar Murray

Apostoł Paweł był wielkim mężem. Miał liczne objawienia „trzeciego nieba”, miał też różne rozwinięte opinie z „pierwszego nieba”.

Musimy wiedzieć, jaka jest różnica.
Objawienia „trzeciego niebo” z ‚sali tronowej’ Boga znajdują się zapisane w listach do Galacjan, Efezjan, Filipian i Kolosan. Poglądy z „pierwszego nieba”, które Paweł opierał na praktycznej wiedzy często pojawiają się w listach do Tymoteusza, Tytusa, Rzymian i Koryntian, pomimo że w są w nich również liczne wnikliwe spojrzenia z „trzeciego nieba”.

Pozwólcie, że wyjaśnię. Jezus nigdy nie wypowiadał się o polityce, niewolnictwie, prawach kobiet itp., a Paweł tak. Niewątpliwie poglądy Pawła w tych szczególnych sprawach są ważne i jest to miejsce, z którego dobrze jest zacząć.

Czy jednak zdanie Pawła na temat spraw światopoglądowych jest ostatecznym słowem na wieki wieczne? Czy na zawsze mamy być związani przez jego zdanie? Czy nie jesteśmy w stanie rozwinąć ich, z szacunkiem nie zgodzić się z nimi, bądź gorliwie dyskutować o nich? Czy stoimy na ramionach Pawła czy też on stoi na naszych? Jeśli Paweł stoi na NASZYCH to my, jako ci znajdujący się niżej w tym totemie, nigdy nie będziemy w stanie dostrzec odpowiedzi bezpośrednio przeznaczonych dla nas samy, lecz będziemy musieli całkowicie polegać na filozoficznej wizji Pawła, jako JEDYNYM prawowitym jasnowidzem w tych sprawach. Lecz jeśli to MY stoimy na ramionach Pawła, wtedy powinniśmy być w stanie widzieć dalej, lepiej i wyraźniej niż Paweł.

Łatwo można sobie wyobrazić apostoła Pawła, który z obłoku niebiańskich świadków nawołuje nas, abyśmy przejęli pałeczkę jego opinii i nieśli szybciej i dalej niż on. On CHCIAŁBY, abyśmy udoskonalili, rozwinęli i poprawili jego osobistą przeświadczenia tak, aby lepiej czcić Pana. Zdanie Pawła w tych obszarach może stanowić fundamentalny „poziom”, na którym stoimy, który daje początkową równowagę, lecz nie jest ostatecznym konceptualnym „sufitem”, do którego dorastamy.

Przejdźmy do takiego przykładu: Jezus NIGDY nie mówił o politycznych systemach, poza tym, gdy powiedział: „Oddawajcie, co cesarskich cesarzowi, a co boże, Bogu” (Mt 22:21). Niemniej, trudno to nazwać politycznym manifestem, który ma nas prowadzić na chrześcijańskiej drodze.

Jezus NIGDY nie powiedział, że KAŻDY rząd jest wyznaczony przez Boga, aby używać miecza przeciwko źle czyniącym, czy to, że wszyscy rządowi urzędnicy są sługami Boga. A jednak Paweł powiedział te rzeczy w Liście do Rzymian 12:1-7. Niemniej, można spierać się o to, czy różni się to od poglądu Jezusa, ponieważ na pustyni w czasie kuszenia zostaje objawione, że wszystkie królestwa ziemi są w mocy Szatana, który daje je komu zechce (Łu 4:5-6). 1J 5:19 potwierdza, że cały upadły świat leży w mocy złego – Szatana. Tak więc, można by dowodzić z Pisma, że ziemskie rządy w najlepszym przypadku nie są duchowe, a w gorszym – pod demonicznym wpływem.

Jedak widzimy, że Paweł miał dobre zdanie o rządach jako boskiej władzy, bądź co najmniej miał takie w czasie pisania Listu do Rzymian. Pomyślmy jednak o tym przez chwilę. Paweł był obywatelem rzymskim, dzięki czemu obejmowało go sporo przywilejów, między innymi: ochrona. Regularnie był chroniony przed śmiercią z rąk judaistów DLATEGO, że był obywatelem rzymskim. Dla Pawła rząd, pod którym się znajdował, oferował jemu i jego służbie pewien poziom zabezpieczenia.

Niemniej, czy Paweł uważałby, że Rzym był „Bożym sługą”, gdy ten złupił Jerozolimę i zabił tysiące Żydów, kobiet, mężczyzn i dzieci. Czy, gdyby Pawłowi został dany proroczy wzgląd w despotyczne rządy Hitlera, Stalina, Mao Tse Tunga, Pol Pota, Husajna, które totalnie, surowo uciskały i brutalnie zabiły setki milionów, napisałby Rzm 13:17? Czy, gdyby Paweł mógł zobaczyć zobaczyć to przyszłe zło, nazwałby WSZYSTKIE rządy „sługami Boga”, jak to zrobił w Liście do Rzymian? Z pewnością nie!

Chodzi o to, że to, co Paweł napisał o rządach było JEGO obserwacją, JEGO najlepszą chrześcijańską opinią, JEGO najlepszą radą dla młodego kościoła wobec potrzeby przekazania praktycznej rady. LECZ to, co napisał, nie było objawieniem „trzeciego nieba”, w którego skład wchodziły transcendentne epifanie „NADNATURALNEJ ŁASKI Pańskiej” i niezrównanej rzeczywistości „W CHRYSTUSIE’ dostępne dla wszystkich wierzących.

Paweł przyznał w 14 rozdziale Listu do Rzymian to, że będąc na różnych poziomach wiary możemy różnić się w opiniach na różne praktyczne sprawy, takie jak dieta, napoje, kalendarz i święta. Brat słabszy w wierze może mieć inny punkt widzenia niż ten bardziej dojrzały, co jednak powoduje, że ten bardziej wolny nie powinien być kamieniem potknięcia dla słabszego, celowo robiąc cokolwiek, co sprawi pogorszenie się stanu wiary tego młodszego w wierze. Pawłowi chodziło o to, że wierzący mogą stać po różnych stronach jakiejś sprawy, równocześnie mając rację JEŚLI tylko każdy działa zgodnie ze swoim osobistym poziomem wiary.

W 1Liście do Koryntian 7:10-16 Paweł również przyznaje, że miał szczególne objawienie dotyczące małżeństwa i był tego pewien, że pochodziło od Pana, LECZ były również INNE sprawy związane z małżeńskimi sprawami, co do których mógł wyrazić tylko swoją najlepszą opinię. Nie miał „objawienia z sali tronowej” na bardzo praktyczne czy zwyczajowe kwestie, które stawały przed nim, a był na tyle mężczyzną, aby się do tego przyznać.

Weźmy inny przykład: Paweł powiedział, że kobieta NIE powinna mówić w kościele, NIE powinna nauczać mężczyzn i NIE powinna mieć jakikolwiek władzy nad mężczyzną (1Tym 2:12; 1KOr 14;34 – 35). Czy jesteśmy ściśle i na trwałe związani Pawła poglądem na temat kobiet, wyrażonym w powyższych wersach? Z pewnością nie. Ciało Chrystusa w większości zostawiło tą prymitywną koncepcję za sobą. Dziś, mamy setki namaszczonych kobiet nauczycielek, prorokiń, pastorów i usługujących, które, chwała Bogu, nie milczą w kościele.

W podobny sposób Paweł polecił sługom, aby byli posłuszni swoim panom (Ef 6:4, Tyt 2:9). Kościół naruszał tą zasadę stale popierając różne anty niewolnicze działalności, w tym pomagał niewolnikom na drogach przerzutowych z czasów Wojny Domowej, zachęcając i umożliwiając niewolnikom nieposłuszeństwo wobec ich panów i ucieczkę.

Czy dojrzali chrześcijanie na całym Globie zgadzają się z podejściem Pawła, według którego niewolnicy uciekinierzy zawsze powinni wracać do swoich panów, aby ponownie poddać się jarzmu niewoli, a to PO TO, aby zgodzić się z Pawła opinią? Właśnie tak postępuje Paweł z uciekinierem, Onezymem, o czym czytamy w Liście do Filemona 9-24. Wysyła Onezyma z powrotem do Filemona wraz z prośbą o uwolnienie go.

Nie zrozumcie mnie źle. Rozwiązanie, jakie Paweł znalazł w przypadku Onezyma jest piękne i pełne łaski. Jego prośba do Filemona doprowadza do łez. Niemniej, czy to znaczy, że jest to uniwersalna zasada postępowania, którą należy stosować zawsze i wszędzie? Czy też możemy rozwinąć, zmodyfikować jego myślenie, aby odkryć inne „rozwiązania wiary” dla siebie samych? Miliony niewolników uciekinierów dokładnie tak zrobiło przez ostatni tysiąc lat. Czy mam przekonanie, aby powiedzieć, że Duch Święty NIGDY nie poprowadził ŻADNEGO uciskanego niewolnika, aby uciekł od tego ucisku? Nie!!!

Wracając do rządów wiemy przecież, że chrześcijanie mają długą historię sprzeciwiania się i odmowy posłuszeństwa, gdy chodzi o „posłuszeństwo” władzom, które Bóg ustanowił „nad nami”. Od aborcji do służby wojskowej, przez niesprawiedliwe wojny i karę śmierci, chrześcijanie pobudzeni przez sumienie długo „sprzeciwiali się postanowieniom Bożym i autorytetowi rządu”. A przecież Paweł napisał, że „kto sprzeciwia się władzy, przeciwstawia się Bożemu postanowieniu; a ci którzy przeciwstawiają się, sami na siebie potępienie ściągają” (Rzm 13:2).

Dietrich Bonhoeffer, powszechnie szanowany za prawe życie i służbę, jest również powszechnie uważany za męczennika z powodu konspiracyjnych działań mających na celu usunięcie od władzy Hitlera – po niepowodzeniu zamordowany przez hitlerowski reżim. Bonhoeffer zdecydowanie nie zgodziłby się z twierdzeniem Pawła, że WSZELKA władza jest od Boga (Rzm 13:1). Jest po prostu niemożliwe, że to Bóg ustanowił Hitlera, aby rządził Niemcami pod boskim namaszczeniem.

Continue reading

Toksyczny związek – Samson i Dalila

Richard Murray

Historia Samsona i Dalili pokazuje nam męsko – damską relację w jej najbardziej cielesnym, toksycznym wydaniu:

1) Jest doskonałym przykładem wiedzionego pożądaniem egocentryka, którym manipuluje swymi gierkami zachłanna kobieta. Manipulacja przy pomocy chorych gierek relacyjnych jest odgrywana przez obie strony, przy czym Dalila wyraźnie wygrywa z Samsonem, powodując jego całkowitą porażkę i niewolę.

2) Jest opowieścią o romantycznej relacji, która dla czystego zysku została „zmonetaryzowana” przez Dalilę. Opłacona przez Filistyńskich panów ujawnia słabą stronę Samsona. Postępujemy tak samo za każdym razem, gdy utrzymujemy relacje wyłącznie po to, aby ciągnąć z niej osobiste zyski. Ożenek czy randki głównie dla pieniędzy, poczucia bezpieczeństwa i zyskania prestiżu, to wszystko to w odrażający sposób przypomina Dalilę.

3) Cielesny Samson przehandlował swój unikalny przez Boga udzielony dar nazarejczyka na kobietę, która tak naprawdę nie kochała go, nie mówiła mu prawdy, ani nie obchodziło ją, co się z nim stanie. Jej okrucieństwo wobec Samsona jest niewyobrażalne, a jednak on sam prosił się o to. Zaufał bardziej jej gierkom niż Bogu, a kosztem była utrata duchowej wizji.

4) Te pierwowzory nie są ograniczone do poszczególnych płci. Mężczyzna może z łatwością manipulować podobnie do Dalili, a kobieta być w swej cielesności i pysze podobna do Samsona.

Bóg chce, abyśmy się nauczyli tego, w jaki sposób unikać takich toksycznych relacji. Nie pozwól sobie na to, aby stać się Samsonem, a osoba ważna dla ciebie, Dalilą. Jeśli w waszej relacji nieustannie uwydatniają się te trujące aspekty w osobowościach obojga, to czas na to, aby ponownie ustawić relację, lub rozdzielić swoje drogi.

 

Okup

Murray Richard

Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu” (Mt 20:28).
„Okup” płaci się wrogim porywaczom, a nie miłującemu ojcu. Ten Okup został zapłacony PRZEZ Ojca, a nie Ojcu.
Dla Niego jesteśmy warci wszystkiego. To On chciał zapłacić każdą cenę, aby nas pozyskać z powrotem z współzależnego uścisku Szatana (cokolwiek uznajemy za diabła; czy to anioła ciemności, czy ciemną siłę, odłączoną od Bożej wiecznej dobrej woli dla wszystkich). Jedynym celem Bożego serca było „zmienić” nasz sztokholmski syndrom „niewolnictwa” wobec Szatana, dzięki zaszczepieniu dającą życie krwią Jego doskonałego Syna (J 3:16).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_sztokholmski
Szatan musiał legalnie zostawić nas po to, aby prawnie uchwycić nagle i dobrowolnie wystawionego na ciosy Jezusa. Lecz Szatan nadal nie był w stanie pokonać Chrystusa. Bitne cechy Jezusa ciągle były zbyt mocne, aby mogły być ograniczone czy wyssane przez demoniczne moce i zwierzchności. Szatan nie był takim aniołem, który mógłby zniszczyć i zamordować niebezpiecznie wyczerpanego Jezusa.

I na tu jest istota – Chrystus Zwycięzca!

Wniosek: Najwyższy czas wymienić naszą teorię zadośćuczynienia, która hańbi Boży charakter robiąc z niego mordercę własnego Syna (kara zastępcza)na taką, która bohatersko wywyższa Go, jako naszego zwycięzcę usuwającego niewolę. Jezus dokonał transfuzji Swojej pulsującej życiem krwi do naszych anemicznych duchowych żył. On jest boskim dawcą dynastycznego rodowodu – pierworodnym spośród wielu braci – wszystko we wszystkim – wszystko w Nim, my wszyscy tchnięci mocą Jego niezniszczalnego życia!

Teodycea

Richard Murray

Termin „teodycea” odnosi się do gałęzi teologii stającej w obronie atrybutów (dobroci) Boga wobec zarzutów wynikających z istnienia zła fizycznego i moralnego.

Teodycee Starego i Nowego Testamentu są odległe od siebie o lata świetlne i z takiego punktu widzenie powinniśmy studiować Testamenty – z perspektywy, który pokazuje dlaczego Stary Testament potrzebuje DALSZEGO i PEŁNIEJSZEGO zróżnicowania obrazu Boga. W Starym Testamencie atrybuty Boga i Szatana (czy to jako ciemną dynamikę czy ciemnego anioła) były wymieszane i pomylone.
Jezus jest objawieniem natury Boga, który jest wyłącznie światłem i miłością. Przyszedł, aby całkowicie oddzielić nasz obraz Boga od obrazu Szatana. Jezus ujawnił, że Szatan NIE jest lewicą Boga, NIE jest Jego głosem gniewu, NIE jest oficjalnym szafarzem gniewu. Jezus jest JEDYNĄ ręką Boga i ta ręka jest wyłącznie światłością, a NIE ciemnością. Za wszelkie szatańskie cechy odpowiedzialny jest ten anielski byt oraz to, że człowiek nadużywa swej wolnej woli.

Stary Testament tak bardzo zaprzecza takiemu obrazowi, ponieważ informacje w nim zawarte są gorszej jakości, jako że kształtowały się na wcześniejszym poziomie poznania, kiedy rozeznanie i rozróżnienie boskiej natury nie było jeszcze mistycznie objawione i teologicznie udoskonalone.

Jezus objawia nam charakter i naturę Boga. Nowy Testament został napisany po pojawieniu się mężczyzn, którzy byli z Nim, dotykali Go, uczyli się od Niego i którzy twierdzili, że dla tych, którzy uwierzą W Niego, normalne będzie to, że ON będzie w nich przebywał.

Lecz, kto chciałby być zamieszkiwany przez Boga, który poznawany według literalnego czytania Starego Testamentu, był odmalowany jako ten, który topi dzieci, pali niemowlęta, podrzyna gardła, zsyła plagi i jest mordercą ludzi?

Nowy Testament wypełnia przepaść w poznaniu Bożej natury, z którą zostawia nas ST. Gdy już te braki zostają wypełnione, semantyczne znaczenie ST zmienia się w Chrystologiczną mannę.

Jezus uczył nas, że gdy diabelskie „chwasty” zostają zasiane pośród dobrej „pszenicy” to nie robi tego Bóg, lecz raczej „przeciwnik to zrobił” (M 13:24-28). Komentarz apostoła Jana bardzo wyraźnie mówi, że Bożym celem nie jest zło, lecz że On jest temu przeciwny: „Kto popełnia grzech, z diabła jest, gdyż diabeł od początku grzeszy. A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie” (1J 3:8). Jezus przyszedł zniszczyć dzieła Szatana, zwyciężając go przy pomocy dobroci Ojca. „…o Jezusie z Nazaretu, jak Bóg namaścił go Duchem Świętym i mocą, jak chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła, bo Bóg był z nim” (Dz 10:38). Szatan przychodzi, aby „kraść, zarzynać i wytracać”, lecz Jezus przyszedł „abyśmy mieli życie i mieli je w obfitości” (J 10:10).

Głównym celem Jezusa było pokazanie nam, że Jego Niebiański Ojciec czyni zawsze i wyłącznie dobro. Żaden ze starotestamentowych święty nie znał Ojca, jako „Abba”, co jest aramejskim terminem, którym Jezus tytułował Swego Ojca Niebieskiego, co zasadniczo oznacza „umiłowany tato”. Jezus przyszedł odzwierciedlić miłość Ojca, który nigdy nie daje Swoim synom „węży”, „kamieni” czy skorpionów”, lecz darmo daje im „chleb”, „ryby” i „jajka”, a co najważniejsze „Ducha Świętego” (Łu 11;11-13).

Ten fragment mówi nam, że skoro nasi ziemscy ojcowie: „będąc źli, umieją dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą” (w. 13). Do tego samego odnosi się Jakub w następującym fragmencie: „Nie błądźcie, umiłowani bracia moi. Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia” (Jk 1:16-17).
Jakub zdecydowanie ostrzega nas: „NIECH NIKT NIE MÓWI…” że Bóg jest w jakikolwiek sposób związany ze złem i „NIE BŁĄDŹCIE UMIŁOWANI BRACIA…”, mówiąc, że od Ojca światłości KIEDYKOLWIEK pochodzi COKOLWIEK innego niż to, co dobre i doskonałe …” (Jk 1:13,16). To było przesłanie Ewangelii: Bóg nie dopuszczał, nie dopuszcza i nie będzie dopuszczał zła: „A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności” (1J 1:5).

W Bożych oczach zło nigdy nie było czymś „dopuszczalnym”, lecz raczej szkodliwym, co należało pokonywać. „Nie daj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj” (Rzm 12:21). To, co jest tak radykalne w Bogu to fakt, że On zawsze zwycięża zło mocą doskonałej dobroci. Bóg Ojciec taki jest (Mt 5:44-45,48), Bóg Syn taki jest (Dz 10:38) i takie musimy być my, jako ciało Chrystusa (Rzm 12:21). „Bądźcie doskonali, jak wasz Ojciec w Niebie jest doskonały” (Mt 5:48).

Jak walczył z Szatanem Jezus


Richard Murray

To, w jaki sposób Jezus radził sobie z diabłem jest całkiem zaskakujące

Ani dosłownie, ani symbolicznie nie uderzał pięścią, nie miażdżył, ani turbował. Nie przemawiał do niego w długich retorycznych przemowach, po prostu … odrzucał.

Gdy Jezus spotykał się z pokuszeniem, stal powtarzał diabłu: „Zejdź mi z drogi, Szatanie!” lub „Idź precz, Szatanie!” (tu dosł.: „Get BEHIND me Satan!”).

Rozumiesz? „Opuść moją osobistą przestrzeń” – ani mniej, ani więcej – nie wolno ci tu więcej wkraczać. Idź sprzede mnie i zostaw w spokoju to, co dostrzegam w sercu”.
Jezus regularnie rugował Szatana, nie pozwalając mu zajmować tego „obszaru pomiędzy”, to jest tej świętej przestrzeni w nas, która znajduje się POMIĘDZY „Bożym wewnętrznym głosem” a „naszym wewnętrznym uchem”. Strategia Szatana ZAWSZE była i jest taka sama: uniemożliwić nam „słuchanie z wiarą” (Ga 3:2,5).
Szatan naprawdę najbardziej boi się właśnie tego, że TY będziesz „słuchał” Bożego Ducha „z wiarą”. Diabeł stara się zakłócić nasze wewnętrzne porozumienie z Bogiem tak, abyśmy nie otrzymywali boskiego „rhema”, słów od Boga, tych słów, które „w wierze” Jezus powiedział Szatanowi, słów którymi my powinniśmy nieustannie żyć.
Ostatecznie, Jezus zawsze zwracał ponownie uwagę na Swego Abba. Spójrzmy na to, jak reagował Jezus na to, gdy Szatan na pustyni potępienia starał się zakłócić uwagę i zwracać ją w fałszywym kierunku, zmącić ten święty „obszar pomiędzy” Jezusa. WSZYSTKO, co powiedział Szatanowi było związane z oczyszczeniem przestrzeni porozumienia „pomiędzy” Nim i Ojcem.

Gdy kusił Jezusa głodem, Jego zasadniczą reakcją było zwrócenie uwagi na to, że ważniejsze jest być BARDZIEJ głodnym KAŻDEGO słowa „rhema” przekazanego przez Ducha, niż fizycznego chleba. Przestrzeń porozumienia oczyszczona!
Gdy Szatan nęcił Jezusa, aby w zamian za rządzenie nad wszystkimi królestwami tego świata, oddał mu chwałę, Jezus odpowiedział, kierując uwagę na to, że ZAWSZE i JEDYNIE godzien jest WSZELKIEJ naszej chwały i służby Jego prawy Ojciec. Przestrzeń porozumienia oczyszczona!
W końcu, gdy usiłował przy pomocy wersu z Pisma skusić Jezusa do tego, aby skoczył ze szczytu Świątyni, aby aniołowie Mu usłużyli, dowodząc w ten sposób, że jest Synem Bożym, Jezus przebił to diabelskie odczytanie lepszym „inspirowanym rhema” tekstem, w którym nalega, aby NIGDY nie poddawać Pana naszego Boga żadnym diabelskim sprawdzianom. Przestrzeń porozumienia oczyszczona!
W powyższych, prostych wersach zawarta jest prosta strategia Jezusa walki z Szatanem:„Idź precz, Szatanie” („Get behind me Satan!”), bądź, ujmując to inaczej: nie zakłócaj mojego bezpośredniego postrzegania TERAZ, usuń swoje ukryte sugestie TERAZ, usuń bezprawne przeszkody TERAZ.

Naruszasz moją przestrzeń zarezerwowaną jedynie dla Abba!”