Category Archives: Murray Richard

Żadnego „wybierania” Chrystusa

Richard Murray

Oto szokująca wiadomość:

Nie ma w Nowym Testamencie po zmartwychwstaniu wersu, który polecałby wierzącym „wybierać Chrystusa”. A oto dlaczego: między „siłą woli”, a „siłą gotowości” (dosł.: „willpower” and „willingness-power”) jest ogromna różnica.

  • Wybór wymaga „siły woli”, skuteczna wiara wymaga „siły gotowości/ochoty/chęci”.
  • Pierwsze to zmagania człowieka, a to drugie, to Bóg zamieszkujący.
  • Jest takie niemieckie słowo, które wyjaśnia to całkowicie: „GELASSENHEIT!”

To piękne słowo oznacza po prostu „niech będzie”, lecz jego znaczenie rozkwitało w Duchu Świętym przez ostatnich kilka stuleci. Było powszechnie używane przez chrześcijańskich mistyków, takich, jak Meister Eckhart, Reformatorów, takich, jak: Martin Luther, anabaptystów: Hans Denk i filozofów, Martin Heidegger. Jest doskonałym słowem na doskonałą koncepcję. Sama koncepcja była znana i określana innymi słowami w innych językach, lecz spójrzmy na nią na nowo.

GELASSENHEIT jest to postawa, stanowisko duszy, takie podejście do rzeczywistości, dzięki któremu OTWIERAMY się całkowicie na podziw i tajemnicę Boga. Nie dzieje się to okazjonalnie, lecz przez cały dzień. William Barret nazwał to: „oczarowanym istnieniem, w którym wszystko, co do niego należy wraca do tego, w czym spoczywa” (oryg.: „enchanted existence where everything belonging there returns to that in which it rests”).
Tu  chodzi o postrzeganie. GELASSENHEIT daje nam duchowe postrzeganie, które, jak powiedział Eckhart: „penetruje wszystko i znajduje tam Boga”. Już więcej nie odwracamy się od tego, czego się boimy, bądź co nas kusi, lecz spoglądamy na to odważnie, Z POWODU naszej niewzruszonej pewności co do jednej rzeczy: „Bóg jest wolny, udzielone goszczące dobro, moc aktywująca wszystko, mieszka we wszelkim stworzeniu i wywołuje wszystko we wszystkim” Sebastian Franck.

Wszyscy jesteśmy, jak Daniel w lwiej jamie trudności, lecz Bóg jest w centrum tego wszystkiego, oczekując na naszą wiarę, aby „pozwolić” Jego chwale zamknąć lwom pyski.
GELASSENHEIT wie, że ziarno Chrystusa pulsuje w centrum każdej okoliczności, z jaką się spotykamy, oczekując na to, że nasze postrzeganie Go w wierze uaktywni je. W miarę, jak dostrzegamy WBUDOWANĄ OBECNOŚĆ Pana we wszystkich zdarzeniach i okolicznościach, jesteśmy w stanie pomóc ŻĄĆ tę obecność, aby wypuścić pędy błogosławieństwa, mocy i miłości w danej potrzebie.
John Wesley wierzył, że Boża obecność ku uwolnieniu musi być przyspieszona przez modlitwę wiary, ZANIM Pan będzie mógł zamanifestować się otwarcie na ziemi. Niemniej, modlitwa wiary nie jest osiągana przez „moc woli” człowieka, lecz raczej przez „moc gotowości” GELASSENHEIT. Ta koncepcja jest po prostu innym sposobem określenia łagodności. Niemniej nie jest to, taka matczyna łagodność, o jakiej naucza się na szkółkach niedzielnych, aby dzieci były „dobrymi małymi chłopcami i dziewczynkami”. Nie, ta łagodność jest męska, odważna i nie dająca się wyprowadzić z równowagi. Jest to „waleczne zaniechanie”, aby „zdecydowanie poddać” każde włókno naszej istoty Bogu. Jest to ten rodzaj muskularnej łagodności, o której Jezus powiedział, że odziedziczy ten świat.

Gdzie zatem w Biblii mamy do czynienia z GELASSENHEIT? Wszędzie! Głównym sensem jest „pozwolenie” chwale Pańskiej „być” ujawnianą na wszystkich naszych drogach. To, innymi słowy, nasze „pozwalanie” (niech będzie) Bożej chwale. Pismo mówi w licznych miejscach o naszym „pozwalaniu” Bożej chwale („być”) ujawnić się w sytuacji szczególnej potrzeby. List do Kolosan 3:16 mówi o tym, aby słowo Chrystusowe zamieszkiwało w nas obficie („niech…” przyp.tłum.). List do Rzymian 6:2 mówi o tym, żeby grzech nie panował w naszych śmiertelnych ciałach („niech…”). List do Filipian zachęca nas, aby umysł Chrystusowy był w nas. Jedno z tłumaczeń Ewangelii Jana 6:3 mówi, że Jezus powiedział uczniom, aby przestali zastanawiać się nad tym „czyj” grzech spowodował, że ten człowiek narodził się ślepy, lecz zamiast tego „POZWOLILI, aby chwała Boża objawiła się TERAZ’, przez natychmiastowe i spontaniczne uzdrowienie niewidomego!

Nakazy w Nowym Testamencie są wyrażone przez „niech”, a nie „wybierz”.

Continue reading

Hermeneutyczne wyzwanie

Richard Murray

30 sierpnia
(hermeneutyka – gałąź teologii chrześcijańskiej zajmująca się interpretacją Biblii – przyp.tłum.)

Myślę, że prawdziwym wyzwaniem jest taka interpretacja starotestamentowych historii, która jest zgodna z boską naturą Jezusa i szanuje ją, a który w cudowny sposób mieszka w nas. W 16 rozdziale Ewangelii Jana Jezus obiecał, że będziemy mieli wewnętrzne hermeneutyczne świadectwo Ducha, który poprowadzi nas do prawdy, NIE do zimnego, cielesnego i klinicznego czytania „martwej litery” Pisma.

Są tylko dwie możliwości, albo wierzymy w to, że powinniśmy czytać Biblię ożywiani, oświecani i prowadzeni przez Ducha, albo nie wierzymy. Jeśli tak, to musimy traktować Go znacznie lepiej niż zwykłym pustosłowiem. Musimy angażować Ducha Świętego w czytanie, penetrowanie tekstu i szukanie w nim Chrystusa. Jeśli tego nie robimy to popadamy w śmiercionośną skłonność do dosłownej interpretacji, która przedstawia Boga jako dwubiegunowego potwora.

Pojawia się więc pytanie, co jeśli czytamy fragment inaczej? Odpowiadam: niech tak będzie. Jak napisał Paweł, każdy z nas osobiście staje lub pada przed swoim własnym panem. Tak więc, jeśli ktoś twierdzi, że Duch świadczy w nim, że Bóg rzeczywiście JEST tym, który (zgodnie z odczytem martwej litery) miota plagami, podrzyna gardła, grzmoci niemowlętami, spuszcza ogień, zsyła głód, nakazuje ludobójstwo, morduje przez potop mężczyzn, kobiety, dzieci i płody …to, oczywiście, skoro jest przekonany, że objawia mu to Duch, musi za tym iść.

Lecz my nie tak

Jeśli zamiast czegoś takiego słyszymy hermeneutyczne sugestie Ducha prowadzącego nas do lepszego, jaśniejszego i niedualistycznego czytania Pisma, które objawia Boga będącego WYŁĄCZNIE miłością i światłością, z czego korzystała ogromna większość ojców pierwszego kościoła, to my musimy iść za tym przekonaniem.

Z tych dwóch rodzajów hermeneutyki, pierwszy pozwala na to, aby ta „martwa litera” definiowała naturę Boga, a ta druga, przeciwnie, pozwala „żywemu Duchowi Jezusa” definiować, decydować o znaczeniu, Pisma. Wybieram ten drugi rodzaj hermeneutyki. Wyłącznie Jezus definiuje i tłumaczy całe Pismo, tak, jak to przedstawił uczniom w drodze do Emaus (Łuk 24).

Wyraźnie widzimy, że tak interpretował Pisma Paweł (prawdopodobnie najbardziej oczytany ze wszystkich apostołów), dzięki czemu dostrzegamy dwie wielkie prawdy.

Po pierwsze: Paweł NIGDY nie przedstawiał Ewangelii ani Dziejów pierwszego kościoła w postaci alegorii (które dobrze znał zarówno w formie opowiadanej jak i zapisanej, oraz tego, czego był osobiście świadkiem). Historyczność Nowego Testamentu miała zawsze żywotną wartość dla Pawła oraz pozostałych autorów NT.

Po drugie: Paweł niemal ZAWSZE interpretował Stary Testament jako alegorie Chrystusa (tak jak czytamy w 24 rozdziale Ewangelii Łukasza, zrobił to Jezus wyjaśniając jak powinny być czytane WSZYSTKIE Pisma). Główna waga Starego Testamentu nie leży w jego skrupulatnej historycznej dokładności, lecz raczej w chrystologicznym symbolizmie, zapowiadającym szybkie przyjście Mesjasza i Jego Królestwa światłości.

Paweł nie czytał ST w świetle „martwej litery” lecz przez „żywego Ducha” i zachęcał nas do tego samego (2Kor 3). Tak też czyniła ogromna większość wczesnych ojców kościoła. Nigdy nie zgodziliby się na to, abyśmy nie mieli „prawa” ponownego dzielenia, reinterpretowania i uzgadniania ST w tych wszystkich miejscach, które spotwarzają charakter Boga.

Nasza teologia rośnie wraz ze wzrostem obrazu Boga

Richard Murray

Kiedy przyszedłem do Pana PO RAZ PIERWSZY, nie mogłem sobie wyobrazić Jego zbawienia dla wszystkich.

Głównie wynikało to z tego, że wszędzie, gdziekolwiek nie patrzyłem, dostrzegałem to, że bardzo wielu ignorowało Go, obrażało, oskarżało, przeciwstawiało Mu się i było Mu nieposłusznych. Po prostu nie byłem w stanie dostrzec jakiegokolwiek sposobu na to, aby znaleźli Boże zbawienie w tym życiu, a co dopiero w następnym. W swej arogancji myślałem, że jestem częścią specjalnej resztki, małej bandy wiernych, którzy sami wejdą do nieba.

Niemniej, wtedy zdarzyło mi się coś zabawnego.

Naprawdę poznałem Ducha Chrystusowego i wzrosłem w Nim. Zobaczyłem, że tak naprawdę to nie chodzi o to, co Ja uważam czy myślę w swym ciasnym i działającym reakcyjnie umyśle, lecz istotą jest raczej o to KIM i JAKIM jest Bóg.  A tą istotą jest Jezus…

… dobry Pasterz, który zostawia znalezionych „dziewięćdziesiąt dziewięć”, aby iść za zgubioną „jedną”.

… bohater, który odważnie staje przeciwko żądnemu krwi tłumowi, chcącemu ukamienować winną,

…pracownik znajdujący spontaniczne i spektakularne rozwiązania dla niemożliwych sytuacji,

… nauczycie, który nauczał przebaczenia i błogosławienie wszystkich naszych wrogów,

… wyraz istoty Boga światła, światłości i miłości.

TERAZ, nie mogę już sobie wyobrazić, że Jego zbawienie NIE jest dla wszystkich.

Dorosłem do tego, że mam większą wiarę w Bożą zdolność, przez Jezusa, do przyciągania i zdobywania nas, od naszej zdolności do uchylania się i odrzucania Jego miłości.

Nie jesteśmy na tyle mocni.

Na pewno możemy wytrzymać wabienie Jego Ducha przez jakiś czas, epokę, nawet wiek według wszelkich ludzkich standardów…lecz opieranie się Jego niestrudzonej dobroci na wieki wieków? Czy rzeczywiście mamy tak silną wolę?

Czy też być może, tylko być może, musimy dojść do siebie i zwyczajnie przyznać, że Bóg jest ostatecznie nie do odparcia.

Dlaczego ten się ślepym narodził?


Richard Murray

27.07.2018

Czy pytanie z 9 rozdziału Ewangelii Jana: „Dlaczego ten człowiek narodził się ślepym?” – jest w ogóle błogosławioną kwestią?

Wers ten jest tak bardzo przekręcany przez handlarzy gniewem. Uwielbiają cytować go, żeby pokazać, że to Bóg uderzył tego biednego człowieka przy porodzie, PO TO, aby Jezus mógł odebrać chwałę za jego uzdrowienie 30 lat później. To jest obłąkane. Bóg odbiera chwałę za uzdrowienie człowieka, którego oślepił? 30 lat potykania się w ciemności i przynosi Bogu chwałę?

Należy unikać pułapki szukania dokładniej, przyczyny jakiejś złej sytuacji. Milion mało znaczących faktów może przyczynić się do skomplikowanej sytuacji, nad której skutkami, jako czegoś złego zastanawiamy się.

Zastanówmy się nad metaforą ogromnego jeziora. Każda myśl czy działanie jest jak głaz wrzucony do tego jeziora przyczynowości, który wywołuje fale wpływające na nas i innych. Pomnóżmy teraz te fale przez trylion innych kamieni, myśli i zachowań wrzucanych do tego jeziora 24/7 przez miliony innych ludzi w przeszłości, obecnie i w przyszłości. Gdy Jezus powiedział: „Inny sieje, inni żnie” potwierdził to, że całkowicie niewinna osoba, może mimo wszystko zbierać żniwo zniszczenia spowodowane przez niszczące grzechy kogoś innego.

Pomyślmy również o tych falach, które razem mogą spowodować pojedynczą katastrofalną falę pływową. Fale mogą też burzliwie wpadać na siebie powodując liczne pomniejsze chaotyczne zdarzenia czy nękanie. Wyłącznie Bóg wie i bezpiecznie nawiguje poprzez wszystkie wpływające na siebie schematy grzechu, choroby i niewiary.
Nie wiemy, dlaczego jakaś fala nieszczęścia uderza kogoś w jakiejś chwili jego życia, lecz możemy ufać Bogu, który wie i zawsze śpieszy z najwyższym dostępnym dobrem.

Jezus tylko okazjonalnie podawał źródło choroby czy stwierdzał opanowanie przez demona i to wyłącznie w jak najbardziej ogólnych terminach. Raz wskazał na to, że grzech cierpiącego był przyczyną (J 5:1-14). Innym razem stwierdził, że było to dziełem Szatana (Łu 13:11-16). Dla Piotra było jasne, że zawsze w jakimś stopniu Szatan stoi za każdą chorobą i cierpieniem:

Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła” (Dz 10:38 BT).

Jednak przy kolejnej okazji Jezus stwierdził, że przyczyna, jaka wywołała ślepotę od urodzenia nie jest istotna (J 9:1-7), i NIE jest związana z grzechem dotkniętego nią ani rodziców.
Continue reading

Biblię traktujmy poważnie, lecz nie czcijmy jej

Richard Murray

Nie traktujmy Biblii, jakby nie była dobra i nie miała już wartości.
(skoro już doszliśmy do tego, że jest to księga alegorii – przyp. tłum.)

Z pewnością można przyłożyć w BŁĘDNY SPOSÓB czytania Biblii przez cielesnego człowieka, lecz nie rezygnujmy z samej Biblii jak też nie czcijmy jej. Poważajmy i szanujmy nadnaturalne obietnice, które w niej są, krew męczenników, którzy zginęli, abyśmy mogli ją czytać, a przede wszystkim tą cudowną narrację, która jest w nią wbudowana i objawia życie Jezusa Chrystusa poprzez namaszczoną „alegorię”, fantastyczne „typy”, olśniewające „cienie”, cudowne „metafory” i duchowe „symbole”.
A nawet jeszcze lepiej, uratujmy Biblię przed tymi, którzy czytają ją literalnie.  Uczmy się czytać przez Ducha Świętego, w taki sposób jak czynili to ojcowie wczesnego kościoła. Nie zostaniemy zawstydzeni, w Biblii jest znacznie WIĘCEJ, a NIE MNIEJ, niż to, co widać.
Musimy się pilnować, aby nasza teologia nie opierała się na podejrzeniach i frustracji (gniewie, niechęci).
Z tego co nas frustruje, nie będziemy w stanie wyciągnąć prawdy.

Nie miejmy żalu do Pisma, zamiast tego ożywiajmy je. Continue reading

Ojcowie kościoła, a literalne czytanie Biblii

Richard Murray

Ojcowie pierwszego kościoła mieli bogate zrozumienie niezmiennej Bożej dobroci i Jego totalnie spójnej natury.

Są autorami żywego wglądu w interpretację Pisma, które pobudziło ich do wbicia głęboko w ziemię swego hermeneutycznego kierunkowskazu. Byli gotowi stać i polemizować z KAŻDYM literalnym czytaniem Pisma, które szkodziło i szkalowało Boży charakter przypisując Mu wszelkiego rodzaju nikczemne zachowania. Ojcowie wierzyli, że każde odczytywanie Biblii było śmiertelnie błędne jeśli obrazowało Boga jako mordercę, który topi dzieci, pali niemowlęta, podrzyna gardła, zsyła plagi, razi ludzi.

„Święty Ambroży (i Augustyn) przyjęli stwierdzenie Pawła, że „litera zabija, lecz Duch daje życie” jako zasadę postępowania alegorycznej interpretacji” (A. Berkeley Mickelson, INTERPRETING THE BIBLE, Eerdmans Publishing, 1963, page 34. Ambroży, biskup Mediolanu, był jednym z czterech największych doktorów zachodniego kościoła.)

Wielki ojciec kościoła wschodniego, Orygen, napisał: „Ignoranckie twierdzenia o Bogu wydają się nie mieć za sobą niczego oprócz tego, że Pismo nie jest pojmowane w duchowym sensie, lecz interpretowane zgodnie z czystą literą” („O zasadach” 4:2.1-2, 4).

Grzegorz Nicejski napisał, że dzięki „alegorii” pewne fragmenty Starego Testamentu, mogą zostać „zamienione z surowego i niezrozumiałego stanu literalnego znaczenia na zdrowy i pożywny intelektualny pokarm” (Hom., in Cant., prol.).

To powszechnie poważany Grzegorz napisał następujące podsumowanie ukazujące jego własne zrozumienie Chrysto-alegorycznej hermeneutyki pierwszego kościoła:

„Ponieważ niektórzy duchowni uznają za słuszne, aby zawsze stać za literalnym znaczeniem świętego pisma i nie zgadzają się ze coś w nim powiedziano dla naszej korzyści w zagadkach czy alegoriach, uważam za konieczne najpierw stanąć w obronie tych rzeczy. W naszym punkcie widzenia nie ma niczego nierozsądnego, gdy poważnie badamy WSZELKIE MOŻLIWE ZNACZENIA tropiąc korzyści jakie można wyciągnąć z bosko inspirowanego Pisma… Będziemy MYŚLEĆ I MYŚLEĆ NAD TYMI SŁOWAMI… Jeśli chodzi o „wnikliwe czytanie” takich fragmentów, ” to w ogóle nie ugniemy się jeśli chodzi o nazwanie tego, bez względu na to czy ktoś chce to określić jako „typologia, alegoria czy cokolwiek innego [może być: typ, cień, anty-typ metonimia itp]” za: PAUL, THE CORINTHIANS AND THE BIRTH OF CHRISTIAN HERMENEUTICS, by Margaret Mitchell, Cambridge Press, pages 1-3, 2010.

Wielki ojciec zachodniego kościoła, Augustyn, nauczał, że szkodliwe łupiny (literalnego czytania) Pisma muszą zostać usunięte tak, aby wartościowe jądro (alegoryczne znaczenie) mogło zostać skonsumowane (O chrześcijańskim nauczaniu 3.12.18). Święty Augustyn powiedział: „Jeśli jakiś fragment wydaje się aprobować niegodziwość czy czynienie zła, bądź zakazuje altruizmu czy dobroci, jest metaforyczny i nie należy go czytać dosłownie”. Wierzył, że całe Pismo musi być interpretowane poprzez filtr miłości Boga i człowieka, na czym całe prawo i prorocy opierają się Mt 22:37-40. (On Christian Teaching, p. 3:10.14; 3:11.17; 3.16.24).

Augustyn, rozpatrując alegorie, korzystał z Zasady Boskiego Charakteru, która utrzymuje, że charakter Boga objawiony w Jezusie NIGDY nie może być naruszany przez literalne czytanie JAKIEGOKOLWIEK fragmentu Starego Testamentu. Jeśli fragment „wydaje się na pierwszy rzut oka” przypisywać niegodne, brutalne zachowanie, okrutne zamiary, hipokryzję czy represyjne cechy Bogu to musi być czytany alegorycznie, a NIE literalnie.

„Dlatego, w Starym Testamencie ukryty jest Nowy, a w Nowym Testamencie jest wyjawiony Stary. Właśnie z powodu tego ukrycia, cieleśni ludzie, rozumiejąc rzeczy w cielesny sposób, byli zdominowani, zarówno wtedy jak i teraz, przez strach przed karą. Z drugiej strony, duchowi ludzie … mający duchowe zrozumienie zostali uwolnieni przez miłość, która została im dana” Święty Augustyn (On Catechizing the Uninstructed 4:8; NPNF 1/3:287). Continue reading

Objawienie Bożego gniewu z nieba

Richard Murray

„Objawienie Bożego gniewu z nieba”, o którym mowa w 1 rozdziale Listu do Rzymian, to zaledwie objawienie Jezusa jako miłości, światła i uzdrawiającego przebaczenia. Jest to objawienie „Doskonałego Ojca Niebieskiego”, który zawsze pokonuje zło   wyłącznie mocą Swej dobroci. Mt 5:38-48 (przeczytaj wers 48 a następnie wróć, aby zobaczyć w jaki sposób „doskonałość Ojca” jest zdefiniowana przez Jego miłość i błogosławienie wrogów.).

Jeśli rozszerzymy nasze zrozumienie tego, że reakcja niebiańskiego Ojca na zło, jest, jak to pokazał Jezus, ZAWSZE pokrzepiająca, Jego karcenie ZAWSZE uzdrawiające, Jego kary ZAWSZE oczyszczające – jak to ma zawsze miejsce przy dobrym i kochającym ojcu – to termin „gniew Boży” ostatecznie jest pokazany jako coś zarówno ironicznego jak i oksymoron.

Mamy tutaj do czynienia ze sprawą interpretacji. W Starym Testamencie widzimy niezróżnicowany obraz Boga, który w pojęciowej świadomości wiąże ze sobą Boga i Szatana. Wierzyli w to, że Szatan był Bożą lewicą gniewu Bożego, Jego gniewnym głosem, Jego posłusznym sługą, aniołem, administratorem Jego potępienia i kary, Jego aniołem śmierci. To wszystko udokumentowane jest w poniższym linku, w którym znajdują się liczne cytaty zarówno Żydów jak i chrześcijańskich naukowców.
Old Testament Servant Angel or New Testament Cosmic Rebel

Od pewnego czasu wierzę, że nierozważnie określiliśmy „gniewem Bożym” coś, czym w rzeczywistości, są błędnie nazwane, nierozpoznane i nieprzypisane właściwie „uczynki Szatana”.

Nawet Stary Testament miesza ze sobą te dwie koncepcje: „uczynki Szatana” i „gniew Boży”. Łatwo można to dowieść rozważając zdarzenie, w którym król Dawid zgrzeszył dokonując spisu Izraela. Zdarzenie jest opisane raz w 2Księdze Samuela 24:1 oraz kilka stuleci później w 1Księdze Kronik 21:1. W pierwszym zapisie grzech Dawida został wywołany przez „gniew Boży” podczas gdy późniejsza relacja mówi, że spowodowała to „prowokacja Szatana.

Potem ponownie rozgorzał GNIEW PANA na Izraela, tak iż pobudził Dawida przeciwko nim, mówiąc: Nuże, policz Izraela i Judę!” (2Sam 24:1)

Wtedy wystąpił SZATAN przeciwko Izraelowi, pobudziwszy Dawida do tego, aby policzył Izraelitów” (1Krn 21:1).

W skrócie: te dwa wersy dowodzą tego, że starotestamentowi święci wierzyli, że „niszcząca służba Szatana” BYŁA  odpowiednikiem „Gniewu Pańskiego” Jest to całkiem oczywiste; dla nich te terminy były wymienne. Gdyby mieli nowotestamentowe informacje o boskiej naturze, które przyniósł Jezus, wiedzieliby lepiej, że Szatan jet wielkim buntownikiem przeciwnym Boga, a nie posłusznym aniołem sługą, który podąża za gniewnymi rozkazami Ojca. Jezus przyszedł zniszczyć dzieła diabła, a nie potwierdzić je czy korzystać z nich (1J 3:8).

Dwa powyższe wersy opisują dokładnie to samo zdarzenie, w którym Dawid zgrzeszył przeliczając Izraela. To samo zdarzenie, ten sam Dawid, ten sam grzech, ten sam skutek: 70.000 martwych Izraelitów, lecz zupełnie inna przyczyna zła. Samuel przypisuje to „gniewowi Pana” podczas gdy późniejszy fragment – „prowokacji/pobudzeniu Szatana”. Tak więc, zniszczenie spowodowane przez Szatana zostało przyrównane do Bożego gniewu. Implikacje jakie z tego wynikają są, ogromne.

Odkryłem ostatnio DALSZE fascynujące wsparcie powyższego. Żydzi, zarówno w swej talmudycznej jak i późniejszej literaturze wierzyli, że kolejnym imieniem Szatana było: Samael (dosłownie „gniew bądź trucizna Boża”). Równali „gniew Boży” z „opresją Szatana”.

Talmud stwierdza, że: „zły Duch, Szatan i Sama’el Anioł Śmierci są tym samym” (Rabba Batra 16a) oraz czyni Samaela również synonimem biblijnego węża z Drzewa Poznania Dobra i Zła.

W Świętej Kabale (Arthur Edward Waite, 255), Samael jest opisany jako „gniew Boży”. Samael/Szatan jest głównym archaniołem w talmudycznych i późniejszych mądrościach, postacią, która jest oskarżycielem (diabeł), zwodzicielem i niszczycielem i jest uważane w różnych okresach zarówno za dobrego jak i złego.

Samael wielokrotnie pojawiał się na ziemi.

W Pirkei de-Rabbi Eleazer (13), jest opisany jako największy anioł w niebie, który z zazdrości o stworzenie człowieka, zdecydował się kusić Ewę. Pojawiając się w postaci węża, fizycznie kopulował z nią (Targum Jonathan, Gen. 4:1; Zohar I: 37a). Jest jednym z kandydatów, którego tradycja utożsamia z aniołem, z którym walczył Jakub (Zohar, I: 148a-b). Coś podobnego do Szatana, oskarżyło Izrael o czczenie bałwanów, gdy przebywali w egipskiej niewoli (Ex. R. 21:7).
On próbował rościć sobie prawo do duszy Mojżesza, który obronił się przed nim cudowną laską… On jest tym kuszącym aniołem, z którego wszelkie złe skłonności emanują . . . W późniejszej chasydzkiej myśli Samael jest zorganizowaną siłą „kelipot”, strojem złego, który zakrywa iskry boskiego wina, znajdujące się we wszystkim” , za: THE ENCYCLOPEDIA OF JEWISH MYTH, MAGIC AND MYSTICISM, Samael entry, by Rabbi Geoffrey W. Dennis, Llewellyn Publications (2007).

W żydowskim Talmudzie, Midraszu i zwojach znad Morza Martwego Szatan jest przedstawiany jako istota gruntownie zaangażowana w nęcenie i wprowadzanie w błąd starotestamentowych świętych ku niszczącym postawom i do niszczących sytuacji. Nawet jeśli Szatan nie jest wprost wymieniony w spisanym życiu tych święty, to mimo tego późniejsi żydowscy pisarze dostrzegali Szatana w podtekście swoich Pism.

W późniejszych talmudycznych pismach, w zwojach znad Morza Czerwonego, Midraszach często  wyciągali Szatana z cienia na światło. Widzieli, że Szatan zawsze był obecny zatopiony w starotestamentowych pismach próbując kusić, korumpować, a nawet niszczyć Noego, Abrahama, Sarę, Józefa, Mojżesza i innych.

Szatan jest tym, który skusił Noego do upojenia alkoholowego (Tanh. Noah 13). On sprowokował zdarzenie ze Złotym Cielcem (Shab. 89a). On doprowadził do konfrontacji Dawida z Ishi-benob, bratem Goliata (Sanh. 45a). Te żydowskie pisma przedstawiają Szatana jako starotestamentowego Anioła Śmierci (B.B. 16a), przedstawiają go również jako Anioła Pokuszenia, Oskarżyciela i Niszczyciela, przeprowadzającego „prowokacyjne operacje”, których celem było zniszczenie człowieka, jak to miało miejsce w Księdze Joba.
Jeśli chodzi o ofiarowanie przez Abrahama jego syna to w Jubilees 17:16  inicjatywa zabicia Izaaka jest przypisana „Księciu Mastema”, co jest dobrze znanym żydowskiej mądrości imieniem Szatana.
Continue reading