Category Archives: Pozostałe

Czym jest ogień Bożego gniewu?

Steve
Oryg.: TUTAJ

Czytanie: Ez 21-22

Wyleję na ciebie mój gniew, rozniecę przeciwko tobie ogień mojej zapalczywości i wydam cię w ręce ludzi dzikich, sprawców zniszczenia” (Ez 21:36).

Zgromadzę was i rozdmucham ogień swojej popędliwości przeciwko wam, abyście byli w nim stopieni” (Ez 22:21).

Wobec tego wyleję na nią mój gniew, w ogniu mojej zapalczywości wyniszczę ich. Na głowy ich składam odpowiedzialność za ich postępowanie – wyrocznia Pana Boga” (22:31).

Wydaje się, że dla wielu, jeśli nie większości, Chrześcijan zwrot „ogień mojego gniewu” odnosi się do gniewu Bożego i natychmiast przechodzą do myśli o niewierzących męczonych przez Boga na wieki wieków w piekle czy jeziorze ognistym. Gniew to ekstremalna wściekłość. Ognień niszczy, zatem wydaje się, że można spokojnie przypuścić, że tak będzie właśnie wyglądał ogień gniewu Bożego – ekstremalny gniew, który niszczy wszystkich ludzi, którzy nie wierzą w Jezusa.
Jeśli jednak takie pojmowanie „ognia mojego gniewu” więcej mówi o naszym własnym gniewie i złu, naszej wściekłości, cielesnym myśleniu niż o tym, co znaczy „ogień mojego gniewu” to czym on jest?
Jedynym sposobem w jaki możemy rzeczywiście zrozumieć zwrot „ogień mojego gniewu” to patrzyć na niego przez Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego.

Najpierw musimy spojrzeć na to, że w Nowym Testamencie pojawia się rozróżnienie między naszym gniewem, a Bożym.
W Liście do Efezjan 2:2-3 czytamy: „w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni;…
Zanim Jezus, zanim Boże miłosierdzie, ożywiło nas wraz z Chrystusem, byliśmy dziećmi gniewu, synami nieposłuszeństwa, ponieważ byliśmy z królestwie Szatana, a nie Boga.
Dalej w Liście do Efezjan 5:6 Paweł pisze: „Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowy, z powodu nich bowiem spada gniew Boży na nieposłusznych synów”. Tak więc, byliśmy synami nieposłuszeństwa, dziećmi gniewu, jak wcześniej sam napisał, lecz Boży gniew ma spaść na tych, którzy są synami nieposłuszeństwa, dziećmi gniewu.
Niemniej, w tym samym Liście 4:31, Paweł powiada: „Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością”. Tak więc, Boży gniew ma spaść na nieposłusznych synów, lecz mówi nam się, że mamy odłożyć wszelki gniew na bok. Skoro mamy być święci, jak Bóg jest święty, jesteśmy powołani do tego, aby okazywać Boży charakter. Tak więc, widać wyraźnie, że gniew, który przejawia się u nas, jest czymś zupełnie innym niż ten, który okazuje Bóg. Paweł używa 4:31 i 5:6 nawet dwóch różnych wyrazów do odróżnienia tego.

Podobną rzecz widzimy w Liście do Kolosan 3:6-8 (B.W-P): „Niegdyś wy również dopuszczaliście się tych wszystkich występków. Teraz jednak odrzućcie już to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, wzajemne znieważenie się i słowa hańbiące wasze usta”. W tekście użyte są tutaj dwa inne wyrazy, tłumaczone jako „gniew”; jeden dla określenia gniewu Bożego, drugi – naszego.

Continue reading

Chodzić w Autorytecie

 

Randy Benham

Trzy lata temu doszedłem do miejsca (mogło być ok roku 2000 – przyp. tłum.), w którym uznałem, że mój dalszy pobyt w religijnym systemie doprowadzi mnie donikąd. Czułem w duchu, że jest coś więcej niż głoszenie Ewangelii, o której mi mówiono. Padłem na kolana i prosiłem Boga, aby przez Ducha Świętego objawił mi tą prawdę:

Ale to namaszczenie, które od niego otrzymaliście, pozostaje w was i nie potrzebujecie, aby was ktoś uczył; lecz jak namaszczenie jego poucza was o wszystkim i jest prawdziwe, a nie jest kłamstwem, i jak was nauczyło, tak w nim trwajcie” (1J 2:27).

Prosiłem Boga, aby używał mnie w radykalny sposób. Duch zaczął uczyć mnie o tym, w jaki sposób używać Autorytetu/Władzy jaki dał na Chrystus. Gdy zdałem sobie sprawę z autorytetu, który posiadam przez Chrystusa zacząłem chodzić w nim i rozkazywać chorobom, aby odeszły, Ewangelia stała się żywa, życie ludzi ulegało zmianom, a ja zacząłem oglądać owoce, które są wynikiem stania w autorytecie Chrystusa i stawania w przełomie za braćmi i siostrami, którzy przyjęli do, co diabeł im wtykał

W tym czasie Bóg dał mi wizję otwarcia chrześcijańskiej kawiarni w mieście, w którym mieszkałem. W tamtym czasie nie rozumiałem ani dlaczego, ani nie miałem żadnego pojęcia o prowadzeniu kawiarni. Niemniej, w posłuszeństwie zrobiłem to. Gdy w końcu drzwi zostały otwarte, Bóg zaczął działać, zaczął przysyłać chorych, ja zacząłem usługiwać im tym, co Słowo mówi o naszym autorytecie i dzięki temu mogliśmy oglądać uwolnienia od chorób. Ludzie otwierali się i pozwalali mi modlić się o nich, inni zgadzali się na to, tylko po to, aby mi sprawić przyjemność. Z chwilą gdy umieściłem strach przed ludźmi i to, co oni mogą pomyśleć o mnie, pod swoimi stopami zacząłem modlić się z autorytetem i zmuszać diabła i demony do ucieczki. Ach, jaka moc Boża zaczęła się poruszać w tej kawiarni. Ludzie byli uzdrawiani z chorób kręgosłupa, narkomanii, uwalniani od demonów, nowotwory znikały. 3-letnie dziecko znajdujące się na krawędzi śmierci zostało przywrócone do życia, chorzy na AIDS w ostatnich stadiach choroby, którym dawano tylko kilka tygodni życia byli w 100% uzdrawiani i teraz żyją chrześcijańskim życiem itp., itd.

Continue reading

Jeśli jesteś jednym(ą) z tych, którzy…

Rob Coscia

Jeśli jesteś jednym(ą) z tych, których widzę, jak koncentrują się na tym co negatywne w naszych miastach, państwach i narodach, wskazującym na wszelkie zło, którego Bóg musi nienawidzić, to mam dla ciebie słowo.

Ta ciemna chmura, na którą wskazujesz nie jest sądem Bożym. Nie pochodzi nawet bezpośrednio od Boga. Jest twoja. Jest wynikiem twojego wycofania się, ucieczki. Z chwilą, gdy opuszczasz stanowisko, z którego masz wpływ na swoje miasto dzięki owocowi Ducha, gdy usuwasz wszelką miłość, radość, pokój, cierpliwość, wierność, dobroć, wiarę i nadzieję, które dał ci Bóg, pozostawiasz szparę. Szparę, którą następnie osądzasz jako grzech innych ludzi i to tych, którzy – wobec braku przejawów czegoś lepszego – żyją najlepiej jak tylko potrafią.

Bez względu na to czy pochodzi to z jakiegoś ataku przeciwko tobie, czy twojego własnego upadku, gdzieś po drodze posłuchałeś przeciwnika, który definiuje łaskę, która w jego ustach staje się warunkowa, ograniczona i na którą trzeba obowiązkowo zapracować. Tego rodzaju wypaczona łaska sprawia, że nie czujesz się bezpieczny, więc chronisz swoją religijną pozycję w ten sposób, że osądzasz tych, którzy przeżyli mniej obecności Bożej od ciebie, po czym karzesz ich usuwając to wszystko, co masz.

Zapraszam cię, abyś pozwolił ponownie zdefiniować dla ciebie łaskę. Ojciec kocha się tak doskonale, całkowicie i nieustająco. Nie musisz na to zapracować. Nie musisz niczego odgrywać, aby ją zyskać, nie musisz zachowywać się doskonale ani upierać się próbując samemu czy przymuszać kogokolwiek innego z twojego otoczenia, aż do punktu złamania. Podobnie jak w 4 rozdziale Księgi Zachariasza (w. 7) krzycz: „Łaska, łaska!” nad całym sobą, w tym nad twoją przeszłością i wszystkim tym, czym Bóg chce dla ciebie być. Gdy wiesz, że łaska i miłość Jezusa skierowane ku tobie nie kończą się, będą opływać cała twoją rodzinę, pracę, miasto i kraj. Będziesz pamiętam o tym, że nie do ciebie należy przeklinać ciemność, lecz twoim zadaniem jest przekształcać ją.

Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6:16).

 

Codzienne rozważania_08.07.2017

2Tym 2:8
MIEJ W PAMIĘCI JEZUSA CHRYSTUSA, KTÓRY ZOSTAŁ WSKRZESZONY Z MARTWYCH, JEST Z RODU DAWIDOWEGO, WEDŁUG MOJEJ EWANGELII.
Nakaz, by mieć w pamięci Jezusa Chrystusa na pierwszy rzut oka wydaje się niezwykły. Jak Tymoteusz mógłby kiedykolwiek o nim zapomnieć? A jednak ludzka pamięć stale zawodzi. Człowiek czasem może nawet zapomnieć , jak się nazywa! W jaki sposób i dlaczego mamy pamiętać o Chrystusie? Przede wszystkim dlatego, ponieważ On sam jest Ewangelią. Paweł mówiąc o tym stwierdza, że Jezus jest sercem „mojej Ewangelii”, Ewangelii „nie wymyślonej przeze mnie, lecz mi powierzonej” centrum „mojego depozytu”. Tak więc jeżeli Tymoteusz ma strzec depozytu i przekazywać go wiernie innym, musi „mieć w pamięci Jezusa Chrystusa według mojej Ewangelii”. Mówiąc konkretniej, Chrystus ma być prze nas pamiętany jako ten, który został wskrzeszony z martwych i jest z rodu Dawidowego. Kiedy zastanawiamy się nad tymi dwoma stwierdzeniami, widzimy, że w pełni oddają one istotę Ewangelii. Są w nich zawarte: śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Jezusa. A to przypomina nam zarówno o Jego bosko-ludzkiej osobie jak i o Jego zbawczym dziele. Słowa ‚został wskrzeszony z martwych”, wskazują, że umarł za nasze grzechy i został wskrzeszony, by dowieść wystarczalności swojej ofiary za grzechy. Stwierdzić, że jest on „z rodu Dawidowego” oznacza, że Jezus ustanowił swoje królestwo jako najznakomitszy Syn wielkiego Dawida (por. Łuk. 1;32). Zestawiając razem te dwa stwierdzenia widzimy, że są one aluzją do Jego podwójnej roli – jako zbawiciela i Króla. Jest jeszcze inna przyczyna, dla której Tymoteusz musi mieć w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych i jest z rodu Dawidowego, nie tylko dlatego, że fakty te są podstawą Ewangelii, którą Tymoteusz ma głosić, ale też dlatego, ponieważ na przykładzie osobistego doświadczenia samego Jezusa Chrystusa ilustrują zasadę według której śmierć jest bramą do życia a cierpienie drogą do chwały. Bo ten, który umarł, powstał z martwych. Ten, który przyszedł na świat w uniżeniu jako potomek Dawida, teraz króluje w chwale. Obydwa stwierdzenia ukazują w najbardziej naturalnej formie kontrast pomiędzy uniżeniem a wywyższeniem.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_30.06.2017

2Tym 2:1-2
TY WIĘC SYNU MÓJ, WZMACNIAJ SIĘ W ŁASCE, KTÓRA JEST W CHRYSTUSIE JEZUSIE, A CO SŁYSZAŁEŚ ODE MNIE WOBEC WIELU ŚWIADKÓW, TO PRZEKAŻ LUDZIOM GODNYM ZAUFANIA, KTÓRZY BĘDĄ ZDOLNI I INNYCH NAUCZAĆ.
Tymoteusz otrzymał od Pawła pouczenie, by trzymać się wiary i strzec depozytu. Ma nie tylko zachowywać prawdę ale ma ją przekazywać dalej następnemu pokoleniu w stanie nienaruszonym. Wiara została powierzona Pawłowi przez Chrystusa. Dlatego Paweł nazywa ją swoim depozytem. Jako apostoł Jezusa Chrystusa Paweł podkreśla, że jego Ewangelia nie jest „Ewangelią człowieka” czy też jego własnym lub czyimkolwiek wytworem. Nie opiera się też na ludzkiej tradycji – przeciwnie, może on napisać: „albowiem nie otrzymałem jej od człowieka ani mnie jej nie nauczono, lecz otrzymałem ją przez objawienie Jezusa Chrystusa” (Gal 1:11-12). To co Chrystus powierzył Pawłowi, teraz z kolei Paweł powierza Tymoteuszowi. Tak więc mój depozyt staje się twoim depozytem i to co mi powierzono jest teraz tym co ci dobrego powierzono – mówi Paweł. To co Tymoteusz usłyszał od Pawła, ma teraz przekazać ludziom godnym zaufania, którzy na pewno ostali się w wierze wśród odstępców w Azji. Ludzie, których Paweł ma tutaj na myśli, muszą być przede wszystkim, sługami Słowa, których głównym zadaniem ma być nauczanie. Tacy ludzie nazwani są przez Pawła w Liście do Tytusa „Bożymi włodarzami”(1:7). Muszą być oni godni zaufania. Muszą być oni zdolni do nauczania. Tak przedstawiają się etapy w procesie przekazywania prawdy, tak jak widzi to Paweł: od Chrystusa do Pawła, od Pawła do Tymoteusza, od Tymoteusza do godnych zaufania ludzi i od godnych zaufania ludzi do innych. W to dzieło zaangażowanych będzie wiele osób, lecz ciągłość przekazu ma zostać zachowana w samej treści poselstwa a nie w ludziach, którzy go przekazują. Ma to być rodzaj sukcesji apostolskiej prawdy, a nie apostolskiego urzędu, autorytetu czy funkcji; przekaz apostolskiej nauki przechodzącej bez zmian z rąk apostołów do dalszych pokoleń, z ręki do ręki tak jak znicz olimpijski. Tym co Kościół winien przekazywać z pokolenia w pokolenie ma być biblijna wiara. A biblijna wiara jest wiarą apostolską.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Dąż do przemiany wrogów, a nie ich zniszczenia

Istnieją dwa sposoby radzenia sobie z przeciwnikiem – pierwszy: zniszczyć go, drugi: zmienić go.

Wydaje się, że Ps 94 wskazuje nam na pierwszy sposób – zniszczenie. W wersie pierwszym psalmista woła do Pana, Boga zemsty. W wersie drugim mówi, że już jest czas na to, aby Bóg osądził pysznych, odpłacił im tym, na co zasługują. W wersie trzecim zaś pyta, jak długo bezbożnicy będą radować się, zwyciężać.

Niemniej, na zakończenie tego psalmu autor deklaruje swoje przekonanie, że Bóg zniszczy swych przeciwników. Wers 23: „On odpłaci im za niegodziwość, a z powodu złości wytraci ich, wytraci ich Pan, Bóg nasz”. Hebrajski wyraz tłumaczony tutaj jako „wytracić” może znaczyć również: „zniszczyć” czy „eksterminować”.

Ludzkość może wyobrazić sobie tylko taki sposób radzenia sobie z przeciwnikami jak ten, w jaki zawsze to robiła. Zasada była taka: jeśli chcesz się ich pozbyć raz na zawsze to możesz ich tylko zniszczyć, całkowicie wytracić. Im bardziej zrobisz to brutalnie i gwałtownie, tym mniej będziesz ich miał z nimi problemów w przyszłości, ze względu na strach, który w nich wzbudziłeś.

Continue reading

Dlaczego Jezus tak szorstko potraktował Syrofenicjankę?

Richard Murray

Ktoś zadał mi ostatnio bardzo dobre pytanie:
– W Ewangelii Mateusza 15:22-28 znajduje się relacja ze spotkania Jezusa z kobietą, która chciała, aby uwolnił jej dziecko od demona, a On ją ignorował. Trudno to zrozumieć, ponieważ wygląda na to, że sytuacja nie odpowiada moim przekonaniom co do charakteru Boga, który miał być objawiony.

A oto ten fragment:

I oto niewiasta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała, mówiąc: Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Córka moja jest okrutnie dręczona przez demona. On zaś nie odpowiedział jej ani słowa. I przystąpiwszy uczniowie jego, prosili go, mówiąc: Odpraw ją, gdyż woła za nami. A On, odpowiadając, rzekł: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela. Lecz ona przyszła, złożyła mu pokłon i rzekła: Panie, pomóż mi! A On, odpowiadając, rzekł: Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom. Ona zaś rzekła: Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu panów ich. Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny” (Mt 15:22-28).

A oto moje podejście do tego fragmentu. Jezus pokazuje tutaj, że Bóg nie manifestuje się otwarcie na „potrzebę”. Gdyby to robił, musiałby manifestować się natychmiast w przypadku każdej śmierci głodowej, beznadziejnej choroby, z którymi się do Niego przychodzi, bez względu na to czy wiara jest obecna, czy nie.

Tutaj Jezus dał wyraźnie znać przez Swoją widoczną szorstkość odpowiedzi, że to nie potrzeba kobiety była decydującym czynnikiem, który miał spowodować zamanifestowanie się uzdrowienia – była to raczej wiara.
Oto czego bardzo często nie rozumiemy: Jezus JEST Bożą odpowiedzią na naszą potrzebę. Bóg już odpowiedział na każdą naszą potrzebę. Jezus jest uzdrowieńczym balsamem Ojca wylanym na wszystkie nasze potrzeby, On jest Jego leczniczą reakcją na każdą potrzebę. Jezus JEST tą leczniczą odpowiedzią, zarówno WTEDY, gdy był w fizycznym ciele, jak i TERAZ, poprzez Swoje duchowe wcielenia w nas.

Continue reading