Category Archives: Codzienne rozważania_2017

Codzienne rozważania_28.12.2017

Jon 1:14-15
WTEDY WZYWALI PANA, MÓWIĄC, O PANIE! NIE DOPUŚĆ, ABYŚMY ZGINĘLI Z POWODU TEGO CZŁOWIEKA, I NIE OBARCZAJ NAS WINĄ PRZELANIA KRWI NIEWINNEJ, BO TY, O PANIE, CZYNISZ CO CHCESZ.
WZIĘLI WIĘC JONASZA I WRZUCILI DO MORZA; WTEDY MORZE PRZESTAŁO SIĘ BURZYĆ.

Żeglarze prosząc Pana o to, by nie uczynił ich odpowiedzialnymi za śmierć Jonasza, niechętnie zaakceptowali to, że Bóg postąpił zgodnie ze swoją wolą i wrzucili proroka do morza. Boży wyrok został wykonany. Dla żeglarzy Jonasz już nie żył. I on sam myślał, że już nie żyje. Szedł aby spotkać się ze swoim Stwórcą i Sędzią. Zdał się na suwerenną Bożą łaskę. Wtedy morze przestało się burzyć. W życiu wierzącego nie istnieje głębszy dołek niż ten, w którym ze złamanym duchem i pokorą w sercu wyznaje on swój grzech i uznaje sprawiedliwość Boga we wszystkich jego sądach. W tym upokorzeniu odnaleźć można wzruszającą szlachetność. To akt wiary, w którym akceptujesz Bożą interpretację własnego życia. Trzeba pokornego serca aby poddać się wyrokom Boga i uznać go za całkowicie świętego. Owocem takiej wiary jest uświadomienie sobie Bożej łaski. Dla Jonasza zaskakującym odkryciem było to, że jeszcze żył i był w ramionach Bożej łaski, pomimo tego, że odbywało się to w dość niekonwencjonalny sposób we wnętrzu ryby. Dla żeglarzy natychmiastowym dowodem boskiego miłosierdzia było uciszenie burzy. Zostali ocaleni i nie byli już ludźmi, z których każdy wołał do swego boga. Mężowie ci bardzo się zlękli Pana.
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_21.12.2017

Jon 1:13
LECZ CI MĘŻOWIE WIOSŁOWALI, CHCĄC SIĘ DOSTAĆ DO BRZEGU, NIE MOGLI WSZAKŻE, GDYŻ MORZE CORAZ BARDZIEJ BURZYŁO SIĘ PRZECIWKO NIM.

Fakt, że Jonasz skończył ze swoją samowystarczalnością i skoncentrowaniem na samym sobie oraz to, że zdał się na sprawiedliwość Boga dowodzi, że zdał się także na jego miłosierdzie. Tym samym stał się tym, co Purytanie zwykli nazywać „osobą ewangelicznie uświadomioną”. Jonasz pragnął teraz pocieszenia ze strony Ducha, który wcześniej przekonał go o grzechu. Ale najpierw musiał zostać wrzucony do morza. Jednak teraz żeglarze odczuwali lęk przed Bogiem Jonasza, bali się jego gniewu i nie byli pewni, czy powinni wykonać wyrok na proroku. Wiosłowali chcąc się dostać do brzegu. Wydaję się, że mogli odczuwać wyrzuty sumienia, jeśli chodzi o odebranie życia innemu człowiekowi. Prawdopodobnie odwaga i szczerość wyznania Jonasza połączona ze świadomością tego, że jego Bóg był jedynym żywym Bogiem, zmusiła ich do zastanowienia się nad tym, czy Jonasz postąpił słusznie przypisując sobie całą winę. Oni sami zaczynali czuć się winni wobec Boga. Może Jonasz miał samobójcze myśli? Może nie było wolą Boga, aby został wrzucony do wody? Dlatego wiosłowali do brzegu z całych sił. Pan Bóg pokrzyżował jednak ich plany, ponieważ morze coraz bardziej burzyło się przeciwko nim. To właśnie obrazuje niemożność zadośćuczynienia boskiej sprawiedliwości przez ludzkie wysiłki. Nie wystarczyło cofnąć zegara do czasu zanim Jonasz się zbuntował. Jonasz zasłużył na śmierć. Dusza, która grzeszy musi umrzeć.

Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_16.12.2017

Jon 1:12
WTEDY RZEKŁ DO NICH: WEŹCIE MNIE I WRZUĆCIE DO MORZA, A MORZE USPOKOI SIĘ I ZANIECHA WAS, BO WIEM, ŻE Z POWODU MNIE ZASKOCZYŁA WAS TA WIELKA BURZA.

Jonasz nie był dopiero co nawróconym. Był wierzącym, który popełnił odstępstwo. Nie był ignorantem w sprawach Pańskich. Ale jak wszyscy chrześcijanie, nawet teologowie, którzy oddalają się od Pana i są z jego łaski przyprowadzani z powrotem, musiał przejść przez pewne etapy, które każdemu uświadomiłyby Bożą prawdę na temat jego grzesznej natury. Jonasz uznał sprawiedliwość gniewu Bożego i przyznał się do winy. „Wiem, że z powodu mnie zaskoczyła was ta wielka burza„. To było coś więcej jak przyznanie się do błędu. To wyznanie, że Jonasz stał się wstrętny Panu. Cała uwaga skupiona była na urażonym Bogu. Jonasz przyznał, że Bóg miał prawo postąpić z w sposób, w jaki to zrobił, bez względu na to, jak trudno byłoby mu to znieść. Jonasz potępił samego siebie w obliczu sprawiedliwego potępienia jego buntu przez Boga. To stanowi sedno prawdziwej pokuty i znacznie różni się od wyznania grzechów. Bez sprzeciwu zaakceptował konsekwencje swoich działań. „Weźcie mnie i wrzućcie do morza„. Jonasz mógł przemawiać w sposób proroczy po tym, jak Pan objawił mu, jaka ma go spotkać kara. Z pewnością celem Boga było pokazać Jonaszowi, żeglarzom i światu, że zapłatą za grzech jest śmierć. I Jonasz przyjął wyrok Pana. Nie była to samobójcza próba ucieczki z trudnej sytuacji ani heroiczne poświęcenie się dla ocalenia żeglarzy – jak gdyby śmierć Jonasza mogła odkupić czyjeś grzechy – ale raczej zaakceptowanie Bożego sądu, jakim był wyrok śmierci. Jonasz nie targuje się z Bogiem. Jeżeli myślimy, że przyszłe posłuszeństwo zjedna nam Boga, podczas gdy przeszłość i teraźniejszość świadczą o świadomym nieposłuszeństwie, to tak naprawdę nie uświadomiliśmy sobie grzeszności naszego grzechu, nie zaakceptowaliśmy w pełni tego, że zasługujemy na sprawiedliwy gniew Boży i nie zrozumieliśmy jeszcze rozmiarów naszej deprawacji. Nie przyznaliśmy się, że wszystkie nasze cnoty są jak szata splugawiona i nie można zasłużyć na łaskę Bożą ani teraz ani w przyszłości. Jonasz zaakceptował to w swoim sercu. Mógł szczerze powiedzieć za Dawidem „Oto jestem, niech mi uczyni, co mu się podoba” (2 Sam 15:26). To jest prawdziwe poddanie się Panu. Jonasz spodziewał się, że Bóg okaże łaskę żeglarzom i powiedział „Weźcie mnie i wrzućcie do morza, a morze uspokoi się i zaniecha was„. Jonasz nie liczył na łaskę dla siebie ale wierzył w Boga pełnego łaski. Bez wątpienia przemawiał w duchu proroczym i został zapewniony przez Pana, że burza ucichnie. Jonasz uznawał majestat, potęgę i miłosierdzie swego Boga. Ten, który swoimi rumakami tratuje morze i potrafi potrafi uspokoić fale morskie, może także szybko uciszyć burzę. Tak też się stało, gdy Jonasz znalazł się za butą a morze przestało się burzyć.
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_14.12.2017

Jon 1:11
NADTO RZEKLI DO NIEGO: CO POCZNIEMY Z TOBĄ,ABY MORZE USPOKOIŁO SIĘ I ZANIECHAŁO NAS, BO MORZE, IM DŁUŻEJ, TYM BARDZIEJ SIĘ BURZY?

Wyznanie Jonasza nie było równoznaczne z tym, że od razu dostąpił przebaczenia i natychmiast pojednał się z Bogiem. Burza nie ustąpiła a wyrok nie został złagodzony przez Sędziego całej ziemi lecz gniew Boży zdawał się płonąć z jeszcze większą siłą, ponieważ morze coraz bardziej się burzyło. Najwyraźniej Bóg nie był usatysfakcjonowany tym, że Jonasz został uznany za winowajcę i zmuszony do wyznania grzechów. Bóg zamierzał wymierzyć mu większą karę. Sprawiedliwości musi stać się zadość i Jonasz musi ponieść konsekwencje za swoje czyny. Jonasz zrozumiał swój błąd, ale przed nim była jeszcze długa droga zanim zostanie przywrócony do społeczności z Bogiem. Musiał zrozumieć, że Boże przebaczenie jest z łaski niezmierzonej, a nie czymś na co można zasłużyć skruchą i szczerym wyznaniem grzechów. To jest właśnie czymś co zniknęło z pola widzenia w dzisiejszych czasach, nawet wśród chrześcijan. Popularny pogląd głosi, że Bóg jest zbyt dobry, aby upierać się przy ukaraniu grzechu. Dlatego musi wybaczyć. Prosi tylko o to, by grzesznik przyznał się do winy i obiecał postąpić następnym razem lepiej. W praktyce przebaczenie jest więc uważane niemal za prawo, pod warunkiem, że będą widoczne oznaki nawrócenia. Grzesznicy potrzebują zbawienia i po to Chrystus przyszedł na świat i umarł, aby zbawić ludzi od ich grzechów (Mat. 1:21). On został ofiarowany raz, aby zgładzić grzechy wielu (Hebr. 9:28). To właśnie w kontekście niezbędnego zadość uczynienia w Chrystusie, Bóg okazuje swoje miłosierdzie w wolny i suwerenny sposób. „Zmiłuję się, nad kim się zmiłuję a zlituję się nad kim się zlituję” (Rz. 9:15). Bóg jest „łaskawy i miłosierny, nierychły do gniewu i pełen łaski” (Ps 145:8). Znajduje upodobanie w zbawieniu swego ludu (Iz 42:1). Jego celem i obietnicą jest zbawienie tych, którzy przyjdą do Chrystusa (Ew. Jana 3:16-18). Wszystko to jest darmo z łaski. Paweł wyjaśnia to Efezjanom: „Ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował, i nas którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem – łaską zbawieni jesteście” (Ef 2:4-5). To daje wgląd w przeżycie Jonasza. Dlaczego po tym jak wyznał swoje grzechy, Bóg nie okazał mu od razu miłosierdzia, nie wybaczył i nie przywrócił do łask? Dlaczego Bóg nadal wymierzał u karę? Po pierwsze, wyznanie grzechów może być dobre dla duszy ale nie jest równoznaczne z odpuszczeniem grzechu, ani z przebaczeniem. Wyznanie grzechów może być upokarzające i trudne, ale nie jest ono niczym jak tylko stwierdzeniem faktu. Nawet pokuta jest tylko żalem z powodu przeszłości i obietnicą poprawy na przyszłość. NADTO RZEKLI DO NIEGO: CO POCZNIEMY Z TOBĄ, ABY MORZE USPOKOIŁO SIĘ I ZANIECHAŁO NAS, BO MORZE, IM DŁUŻEJ, TYM BARDZIEJ SIĘ BURZY? To także wymaga pokory – jeżeli jest prawdziwą pokutą – i radykalnej zmiany serca i umysłu. Nie wymazuje jednak grzechu i nie stanowi sprawiedliwej kary za dokonanie zła. Łaska i przebaczenie są darem Sędziego. Prawdziwa pokuta jest nierozerwalnie związana z wiarą w Pana Jezusa Chrystusa, która w sobie jest darem łaski Bożej. Jonasz szczerze wyznał swoje grzechy, ale nadal cierpiał z powodu konsekwencji swoich grzechów. Z własnego doświadczenia musiał się nauczyć, że zapłatą za grzech jest śmierć. Zaczął tę naukę od poniesienia pełnych konsekwencji swych czynów i przyznania w głębi serca, że na nie zasługiwał. Wtedy dopiero mógł zrozumieć czym jest łaska Boża.
Życzę błogosławionego dnia pełnego radości.

Codzienne rozważania_13.12.2017

Jon 1:10
WTEDY CI MĘŻOWIE BARDZO SIĘ ZLĘKLI I DOWIEDZIAWSZY SIĘ, ŻE UCIEKA SPRZED OBLICZA PANA, BO IM TO BYŁ POWIEDZIAŁ, RZEKLI DO NIEGO: DLACZEGO TO UCZYNIŁEŚ?

Wyznanie proroka spotęgowało strach żeglarzy, ponieważ uświadomili sobie, że Bóg Jonasza, żywy Bóg, który rządzi wiatrem i falami, został urażony przez grzech. Wyznanie Jonasza pomogło im w zrozumieniu prawdy o tym, że Bóg ma prawo do ich życia. Nie odetchnęli z ulgą po tym jak odkryli, kto ponosi winę. Zmuszeni byli do zastanowienia się nad tym, co Jonasz powiedział o swoim Bogu i o swoim grzech. Zrozumieli, że jak Bóg rozgniewał się na grzesznego wierzącego, to tym bardziej miał coś do powiedzenia politeistycznym poganom, którzy jeszcze przed chwilą wołali swoich pozbawionych mocy bożków. Żeglarze zostali zewangelizowani przez świadectwo Jonasza, ponieważ wyjątkowo jasno przedstawiło ono prawdę o Bogu i człowieku. Uświadomili sobie, że Pan ścigał również ich. Nie byli niewinnymi świadkami problemów, które dotyczyły kogoś innego. Wbrew temu co mogli myśleć, nie byli niemymi ofiarami występków Jonasza. Wiedzieli, że Pan ma pretensje także do nich i będą musieli odpowiadać przed nim za swój własny stan duchowy. Burza trwała nadal pomimo tego, że Jonasz wyznał już swój grzech. Trwająca nieprzerwanie burza uczy nas, że prośba o przebaczenie to zaledwie początek. Miłosierdzie Boże nigdy nie dzieje się kosztem jego sprawiedliwości. Bóg kontynuuje spór z Jonaszem, aby wymierzyć stosowną karę. Wyznanie grzechów nie wystarczy – grzesznik musi nawrócić się do Pana i przyjąć zapłatę za grzech. Jeżeli ufa Panu zda się na miłosierdzie. Tylko wtedy, gdy jesteśmy gotowi ponieść odpowiednią karę, Pan daje odpuszczenie, ponieważ prawdziwa pokuta akceptuje sąd sprawiedliwego Boga. Burza nie ucichła. Pan nadal doświadcza Jonasza i żeglarzy, aby poznali, w czyje ręce wpadli. Ostatecznym celem Boga było jednak okazanie łaski. Pan ścigał ich, aby zdobyć ich dla siebie. Jonasz został odnaleziony przez Odkupiciela, który go zbawił, nawet jeśli nie było to jego wolą. „Byłem przystępny dla tych, którzy o mnie nie pytali, dałem się znaleźć tym, którzy mnie nie szukali” (Izajasz 65:1).
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_11.12.2017


Jon 1:8-9.
8. WTEDY RZEKLI DO NIEGO: POWIEDZ NAM, Z CZYJEJ WINY SPADŁO NA NAS TO NIESZCZĘŚCIE, JAKIE JEST TWOJE RZEMIOSŁO, SKĄD POCHODZISZ, JAKI JEST TWÓJ KRAJ I Z KTÓREGO LUDU JESTEŚ?
9. I ODPOWIEDZIAŁ IM: JESTEM HEBRAJCZYKIEM, CZCZĘ PANA, BOGA NIEBIOS, KTÓRY STWORZYŁ MORZE I LĄD.

Po tym jak los wskazał, że Jonasz jest tym problemem, rzucono mu wezwanie aby powiedział z czyjej winy spadło na nich to nieszczęście, skąd pochodzi, jakie jest jego rzemiosło. jonasz im odpowiedział, że jest Hebrajczykiem i czci Boga niebios, który stworzył morze i ląd. Nie wydaje się to przyznaniem do winy, ale następny werset zawiera wtrącenie, które przedstawia wypowiedź Jonasza w nowym świetle. Dowiadujemy się z niego, że mężowie ci wiedzieli „że ucieka z przed oblicza Pana, bo im to powiedział (w. 10). Jonasz podał im pełne wyjaśnienie. Werset 9 jest puntem kulminacyjnym jego wypowiedzi. Pokazuje serce i duszę natury tego grzechu. Na tym polega istotna różnica między ogólnym wyznaniem grzechów przez niewierzących a płynącym z serca, bardzo konkretnym wyznaniem naśladowcy Chrystusa. Skupia się ono na tym, kim jest Bóg – na jego świętości, chwale, miłości i na godzeniu się obrazę wywołaną na samowolę ludzi, których stworzył na swoje podobieństwo. Bóg jest Bogiem niebios, który stworzył morze i ląd. Majestat Boży przedstawia grzech z właściwej perspektywy. Jonasz doskonale to rozumiał. Wolał własną drogę od woli jego Stwórcy, Boga niebios. Powinien był zrezygnować z własnych uprzedzeń i egoizmu, ale w swojej głupocie zachowywał się jak ateista – jak gdyby żywy Bóg był zerem lub wytworem wyobraźni. Grzech Jonasza był grzechem przeciwko wierności i wielkiej miłości przyrzeczonej przez Boga przymierza. Prawdziwe znaczenie grzechu polega na tym, że jest on niezgodny z Bożym prawem. Złe uczynki uczynki wobec ludzi są złe, ponieważ są przeciwne Bogu i to właśnie Bóg jest gwarantem sprawiedliwości dla ofiar tego zła. Jonasz zgrzeszył przeciwko temu, który okazał mu miłość i łaskę od dnia narodzin. Na każdego zdrajcę oczekuje czara goryczy. Wyznanie Jonasza było owocem prawdziwej pokuty oraz owocem kary wymierzonej mu przez Boga. Jeżeli chcemy, aby Bóg zaakceptował naszą pokutę, to nie szukajmy wymówek, jak to mamy w zwyczaju, ani nie umniejszajmy znaczenia naszych grzechów, ale otwarcie wyznajmy to na co zasłużyliśmy.
Życzę błogosławionego czasu.

Codzienne rozważania_08.12.2017

Jon 1:7
I RZEKLI JEDEN DO DRUGIEGO: SZYBKO! RZUĆMY LOSY, ABY SIĘ DOWIEDZIEĆ, Z CZYJEJ WINY SPADŁO NA NAS TO NIESZCZĘŚCIE!

Ta scena jest przerażająca, wręcz barbarzyńska. Na statku miotanym burzą pogańscy żeglarze wołają do swoich nieistniejących bogów. W desperacji a może także z chęci przekupienia swych bóstw ofiarą z człowieka, decydują się rzucać losy, aby zmazać winę i jednocześnie ocalić własną skórę. Umysł żeglarzy jest pełen uprzedzeń. Zdecydowali jednak, że bez względu na to kto ponosi winę, oni nie znajdują jej w sobie. Dlatego zdają się na ślepy los i liczą, że ich bogowie wydadzą wyrok i wskażą kozła ofiarnego. W żadnym wypadku nie można uznać tego za rezultat prawdziwej wiary w żywego Boga. Musimy jednak wziąć pod uwagę trzy istotne elementy biblijnego nauczania na temat rzucania losów. Rzucanie losów było często używane w czasach Starego Testamentu jako środek do poznania woli Bożej. W ten sposób wybrano Saula na króla Izraela. W szczególnie ważnych wypadkach prawo Boże wskazywało na konieczność rzucania losów. Miało to miejsce podczas podziału ziemi obiecanej między plemiona. Wynika z tego, że kiedy używano losów zgodnie z zakonem Boga, to on wykorzystywał je do wskazania właściwej drogi. W Nowym Testamencie praktyka rzucania losów w celu poznania woli Bożej zanika. Wyjątek odnotowany w Dziejach Apostolskich 1:26. Dzisiaj nie ma podstaw, aby uważać rzucanie losów za sposób odkrywania woli Bożej. Kiedy dokładnie przyjrzymy się postępowaniu żeglarzy dostrzeżemy doskonałe połączenie między ich błędnym myśleniem i Bożym planem wobec Jonasza. Dlaczego żeglarze rzucali losy? Zrobili to, ponieważ wierzyli, że ktoś ponosi odpowiedzialność za ich trudne położenie, ale żaden z nich nie uważał się za winnego. Gdyby zapytać żeglarzy, czy uważali się za grzeszników, to jaka byłaby ich odpowiedź? Czy stwierdziliby, że są niewinni? Prawdopodobnie nie! Zapewne wyznaliby podobnie jak większość ludzi dzisiaj, że w rzeczywistości są w jakimś sensie grzesznikami. Przyznaliby, że „nikt nie jest doskonały” i wyznali, że nie są tak dobrzy, jak powinni być. Powiedzieliby nawet, że wszyscy jesteśmy grzesznikami i codziennie grzeszymy w myśli, słowie i czynie. Ludzka natura ma nikły pogląd na grzech. Towarzyszy temu również przekonanie o częściowej winie. Ludzie przyznają się w pewnym stopniu do błędów i słabości w swoim życiu, ale niezbyt chętnie uznają, że są na tyle źli, aby miało to stanowić usprawiedliwienie dla gniewu, jaki wylewa na nich Bóg, tak jak w przypadku burzy opisanej w w. 4. Żeglarze nie wierzyli, że są na tyle winni, aby Bóg mógł ich potraktować w taki sposób. Podobnie i dzisiaj ludzie częściowo przyznają się do winy i dlatego uważają, że powinni podlegać tylko częściowej karze. Prawdziwe przyznanie się do tego, kim jesteśmy przed Bogiem, obejmuje głębokie przekonanie o tym, że jesteśmy grzesznikami i w pełni zasługujemy na sprawiedliwy gniew Boży wobec naszych grzechów. Towarzyszy temu świadomość tego, że musimy zostać uwolnieni od grzechu i jego konsekwencji, a odkupienie takie może się dokonać tylko przez suwerenną, wolną i niezmierzoną łaskę Bożą. Przyjście do Chrystusa jako jedynego Zbawiciela oznacza przyznanie, że Bóg ma prawo zesłać nas do piekła, odtąd, aż na wieki.

Życzę błogosławionego dnia.