Category Archives: Codzienne rozważania_2017

Codzienne rozważania_20.09.2017

Kazn. 1:1-11
SŁOWA KAZNODZIEI, SYNA DAWIDA, KRÓLA W JERUZALEMIE.
MARNOŚĆ NAD MARNOŚCIAMI, MÓWI KAZNODZIEJA, MARNOŚĆ NAD MARNOŚCIAMI, WSZYSTKO MARNOŚĆ. JAKI POŻYTEK MA CZŁOWIEK Z CAŁEGO SWEGO TRUDU, KTÓRY ZNOSI POD SŁOŃCEM?
POKOLENIE ODCHODZI I POKOLENIE PRZYCHODZI, ALE ZIEMIA TRWA NA WIEKI.
SŁOŃCE WSCHODZI I SŁOŃCE ZACHODZI, I SPIESZY DO SWEGO MIEJSCA, GDZIE ZNOWU WSCHODZI.
WIATR WIEJE KU POŁUDNIOWI I SKRĘCA KU PÓŁNOCY; WIATR USTAWICZNIE KRĄŻY I W SWYM BIEGU OKRĘŻNYM WRACA.
WSZYSTKIE RZEKI PŁYNĄ KU MORZU, A JEDNAK MORZE NIE WZBIERA; W DALSZYM CIĄGU PŁYNĄ RZEKI DO MIEJSCA, DO KTÓREGO ZDĄŻAJĄ.
LUDZIE SIĘ TRUDZĄ MÓWIENIEM, LECZ I TAK NIKT WSZYSTKIEGO NIE WYPOWIE. OKO NIE NASYCI SIĘ WIDZENIEM, A UCHO NIE ZADOWOLI SIĘ SŁYSZENIEM.
TO, CO BYŁO, ZNOWU BĘDZIE, A CO SIĘ STAŁO, ZNOWU SIĘ STANIE: NIE MA NIC NOWEGO POD SŁOŃCEM.
CZY JEST COŚ O CZYM MOŻNA BY POWIEDZIEĆ: OTO JEST COŚ NOWEGO? DAWNO TO JUŻ BYŁO W CZASACH, KTÓRE BYŁY PRZED NAMI.
NIE PAMIĘTA SIĘ O TYCH, KTÓRZY BYLI POPRZEDNIO, ANI O TYCH, KTÓRZY BĘDĄ POTEM; TAKŻE O NICH NIE BĘDĄ PAMIĘTALI CI, KTÓRZY PO NICH PRZYJDĄ.

Księga rozpoczyna się krótkim wprowadzeniem, którego głównym celem jest stwierdzenie, że wszystko jest marnością. Salomon rozpoczynając księgę określa się jako autor nie podając swego imienia. Kto inny mógłby opisać siebie jako „Syn Dawida, król w Jeruzalemie”? Mamy przed sobą słowa człowieka, który z powodu swej uprzywilejowanej pozycji, skosztował wszystkiego, co życie ma do zaoferowania. Będąc królem dźwiga odpowiedzialność rządzenia innymi ludźmi. Przyjmuje też odpowiedzialność za nauczanie ich i nazywa siebie „Kaznodzieją”. Dokonując przeglądu swego życia, Salomon dochodzi do wniosku, że wszystko to jest stratą czasu, pozbawione jest sensu, znaczenia. Wszystko wokół nas jest tymczasowe, krótkotrwałe, przejściowe i przemijające. Podkreśla swe przekonanie, że wszystko jest marnością nad marnościami. Salomon odnosi do zajęć związanych z życiem ziemskim. Wszystko, do czego dążymy, w końcu utracimy. Cokolwiek nabędziemy to i tak pozostaniemy bez niczego. Każdy człowiek żyje jedynie krótką chwilę a następnie umiera. Pomimo, że pokolenia przychodzą i odchodzą, ostatecznie nic nie ulega zmianie. Żyjemy w świecie stałej aktywności, lecz tak naprawdę idącym donikąd. Wszystko toczy się jak zawsze lecz brak kroku naprzód. Słońce wschodzi i zachodzi jedynie po to, aby znowu wstać. Wiatr wieje, po to by wrócić do miejsca od którego rozpoczął. Rzeki płyną do morza, lecz nigdy go nie wypełnią ponieważ woda paruje. Tak toczy się świat. Praca nigdy się nie kończy a przeznaczenie nigdy nie zostaje osiągnięte. Jesteśmy schwytani i niekończący się cykl. Życie jest monotonne i nieustannie frustrujące. Historia powtarza się tak jak powtarza się natura. To nieprzerwany i męczący krąg działania, które nigdy nie doprowadzi do stworzenia czegoś, co byłoby samo w sobie czymś faktycznie nowym na tej ziemi. Jeśli sądzisz, że uczynisz trwały ślad na piasku czasu, bardzo się rozczarujesz. Wszelkie ślady jakie pozostawisz i wrażenie jakie wywrzesz zmyje fala przypływu. Nie możesz osiągnąć w tym życiu niczego, co ma w nim wartość, nawet pamięć o twych usiłowaniach, by tego dokonać, wkrótce odejdzie w zapomnienie. We wspomnieniach innych nie żyjemy długo. Zarówno świat natury jak i ludzkie działania są w takim samym stopniu marnością. Są pozbawione celu i powodują zniechęcenie. Nie ma czegoś takiego jak trwałe osiągnięcie. Takie jest życie jakie widzi Salomon z ziemskiego punktu widzenia i takie jest życie, jak postrzegają je współcześni filozofowie i nie są w tym osamotnieni. Ogromna liczba zwykłych ludzi także patrzy na życie w taki właśnie sposób. Żyją w przekonaniu, że życie jest stratą czasu. Nic nie jest warte wysiłku, bowiem nie ma niczego, co w końcu doprowadziłoby do czegoś. Lecz czy rzeczywiście życie jest pozbawione sensu? Czy nie ma ono żadnego znaczenia? Czy nasze działania są naprawdę bez znaczenia? Jeśli tak nie jest, to jakie jest znaczenie życia? Jakie życie jest warte zachodu i jak dążymy do uzyskania odpowiedzi? Oto pytania na które znajdziemy odpowiedź w dalszych rozdziałach tej Księgi.
Życzę błogosławionego czasu.

Codzienne rozważania_01.09.2017


Flp 1:1-2
PAWEŁ I TYMOTEUSZ, SŁUDZY CHRYSTUSA JEZUSA, DO WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH W CHRYSTUSIE JEZUSIE, KTÓRZY SĄ W FILIPPI WRAZ Z BISKUPAMI I DIAKONAMI:
ŁASKA WAM I POKÓJ OD BOGA, OJCA NASZEGO, I OD PANA JEZUSA CHRYSTUSA.

W świecie starożytnym listy zaczynano trzema słowami: imieniem autora, imieniem odbiorcy, pozdrowieniami. Paweł postępuje zgodnie z tym zwyczajem, ale nadaje mu szczególny, chrześcijański wydźwięk. Nie przesyła po prostu samych pozdrowień ale życzy również łaski i pokoju. Łaska jest Bożą miłością dla niegodnych, objawioną w przyjściu Jezusa i Jego śmierci na krzyżu. Pokój pobrzmiewa znajomo hebrajskim pozdrowieniem Szalom, duchową i materialną pomyślnością. Zbawienie oznacza doświadczenie Bożej łaski i pokoju, błogosławieństwo ma swój początek w miłości, planie i mocy wielkiego trójjedynego Boga. W ten sposób, w jednym prostym pozdrowieniu Paweł obejmuje najgłębsze i najbogatsze prawdy chrześcijańskiej ewangelii. To nie jest zwyczajne pozdrowienie. Odbiorcy listu nie byli zwykłymi ludźmi. Są świeci. Wszyscy chrześcijanie, których stare życie zostało „odcięte”, są teraz oddaleni od poprzedniego stylu życia – należą do Chrystusa. Tylko przez przynależność do Chrystusa stali się świętymi. Są w Chrystusie Jezusie, jest to ulubiony sposób opisywania chrześcijan przez Pawła. Paweł nauczał, że ci, którzy są teraz w Chrystusie, byli kiedyś „w Adamie”. Pierwszy człowiek, Adam, został ustanowiony przez Boga reprezentantem całego rodzaju ludzkiego. Cokolwiek zrobił, miało swoje następstwa dla pozostałych. Jezus jest dla Pawła „drugim, ostatnim Adamem”. Przyszedł wykonać to z czym nie poradził sobie Adam i naprawić to, co spowodował Adam przez swój upadek. Poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie, Jezus rozprawił się z winą i mocą grzechu oraz z panowaniem szatana. Kiedy zaufamy Chrystusowi zaczynamy uczestniczyć w błogosławieństwie wszystkiego, co On dla nas zrobił. Są w Filippi. Zauważmy co się pod tym kryje: chrześcijanin żyje w dwóch różnych porządkach rzeczywistości w tym samym czasie. Należymy do Chrystusa i jak Paweł później powie, „nasza ojczyzna jest w niebie” a nie tutaj, na ziemi. Nasz styl życia zmusza otoczenie do refleksji: „Skąd pochodzisz?”. Oto przynoszące efekty życie i świadectwo chrześcijańskie. Jest to jedyny zbór w Nowym Testamencie, do którego Paweł zwraca się w ten sposób. Dlaczego tak postąpił? Być może przygotowywał w ten sposób drogę dla późniejszych napomnień o jedność, pokorę i dojrzałość. Zdumiewające, jak wiele biblijnego nauczania znajduje się w tym prostym wstępie Pawła.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_31.08.2017


2Tym 4:18
WYRWIE MNIE PAN ZE WSZYSTKIEGO ZŁEGO I ZACHOWA DLA KRÓLESTWA SWEGO NIEBIESKIEGO; JEMU NIECH BĘDZIE CHWAŁA NA WIEKI WIEKÓW. AMEN.

Przeciwko Pawłowi został wytoczony proces, gdzie przeciwnicy domagają się jego życia. Jest osamotniony. Przyjaciele opuścili go w krytycznej chwili albo nie mogli mu pomóc. Jego wrogowie występowali przeciwko niemu, a żaden obrońca czy świadek nie przemawiał w tym procesie na jego korzyść. Apostoł jest więc sam. Apostoł jest sam. Może teraz poużala się nad sobą? A może będzie się bronił i błagał o litość? Prawdopodobnie odpowiedział już na wysunięte przeciwko niemu zarzuty, ponieważ mówi o procesie jako swojej obronie (wers 16). Nawet teraz, gdy stoi w obliczu śmierci, jego zasadniczą troską nie jest on sam, lecz Chrystus. Nie jest świadkiem swej niewinności, lecz świadkiem Chrystusa. Nie błaga w swej własnej sprawie, lecz świadczy o Jezusie Chrystusie. Przed jednym z najwyższych trybunałów imperium, w obecności sędziów i może nawet przed samym imperatorem, a bez wątpienia wobec tłumnie zgromadzonej publiczności Paweł głosił Słowo. Jak sam to wyraża: „Pan sam stał przy mnie i dodał mi sił, aby przeze mnie dopełnione było zwiastowanie Ewangelii i aby je słyszeli wszyscy poganie”. Jeśli kiedykolwiek było głoszone kazanie w „czas niedogodny”, to było to właśnie wtedy. Zawierało ono Ewangelię głoszoną w pełni, całą czyli dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie, wcielonym, ukrzyżowanym, wskrzeszonym,królującym i mającym powtórnie nadejść. Tylko dlatego apostoł mógł oznajmić, tak jak to uczynił: „biegu dokonałem” (wers 7).
Tak więc wygląda wzór postępowania dla Tymoteusza. Do tej pory szedł on za Pawłem w jego nauce, postępowaniu i cierpieniach (3:10-11). Może tez śmiało pójść za przykładem Pawła również i w dziele głoszenia, gdyż wysyłając Tymoteuszowi uroczysty nakaz, by pilnie głosił Słowo, Paweł sam nie uchylał się od zwiastowania. Przeciwnie, swój nakaz oparł nie tylko na perspektywie przyjścia Chrystusa, współczesnych wydarzeniach i swojej zbliżającej się śmierci, lecz poparł również przykładem swej postawy, jaką sam okazał w rzymskim sądzie, będąc opuszczony i samotny w niebezpieczeństwie. Tymoteusz był powołany do wierności Bogu w swym pokoleniu. A gdzie są mężczyźni i kobiety, którzy będą Mu wierni dziś? Bardzo jest takich potrzeba.
Pozdrawiam a łaska Pana Jezusa Chrystusa niech będzie z tobą.

Codzienne rozważania_30.08.2017

Tym 4:16-17
W PIERWSZEJ OBRONIE MOJEJ NIKOGO PRZY MNIE NIE BYŁO, WSZYSCY MNIE OPUŚCILI: NIECH IM TO NIE BĘDZIE POLICZONE;
ALE PAN STAL PRZY MNIE I DODAŁ MI SIŁ, ABY PRZEZE MNIE DOPEŁNIONE BYŁO ZWIASTOWANIE EWANGELII, I ABY JE SŁYSZELI WSZYSCY POGANIE; I ZOSTAŁEM WYRWANY Z PASZCZY LWIEJ.
Niektórzy uważają, że „pierwsza obrona” Pawła odnosi się do jego pierwszego pobytu w więzieniu, i że zwiastowanie Słowa poganom mogło być możliwe dzięki jego zwolnieniu. Wydaje się jednak, że kontekst wymaga raczej nawiązania do bieżących wypadków. Pierwszą obronę można rozumieć jako wstępne przesłuchanie, poprzedzające normalny proces. Będąc obywatelem rzymskim Paweł w oparciu o prawo rzymskie mógł wziąć sobie adwokata i powołać świadków. Lecz wśród wszystkich chrześcijan w Rzymie nie znalazł się żaden, który stanąłby po jego stronie w sądzie, zeznając na jego korzyść, lub doradziłby mu jak prowadzić sprawę, czy po prostu podniósłby go na duchu okazując solidarność. „W pierwszej obronie mojej nikogo przy mnie nie było, wszyscy mnie opuścili”. A przecież jeśli kiedykolwiek jakiś oskarżony potrzebował pomocy był nim wówczas Paweł. Nie jest nigdzie powiedziane, jakie oskarżenia padły przeciwko niemu. Lecz dzięki Tacytowi i innym współczesnym mu autorom wiemy, jakiego rodzaju zarzuty wysuwano wówczas przeciwko chrześcijanom. Byli oni oskarżeni o dokonanie strasznych przestępstw przeciwko cesarstwu i przeciwko przeciwko cywilizowanemu społeczeństwu. Padały zarzuty „ateizmu” ponieważ powstrzymywali się od bałwochwalstwa i oddawania czci cesarzowi. posadzeni byli o kanibalizm ponieważ mówili o spożywaniu ciała Chrystusa, a nawet o nienawiść do rasy ludzkiej z powodu ich rzekomej niewierności względem cezara i wyrzekania się powszechnych rozkoszy grzechu. Możliwe, że niektóre z tych zarzutów wysunięto przeciwko Pawłowi. Cokolwiek było powodem do oskarżenia, nie miał nikogo, kto by go bronił z wyjątkiem siebie. Był opuszczony i samotny, ponieważ chrześcijańscy przyjaciele nie mogli albo nie chcieli mu pomóc. Można by zaryzykować stwierdzenie, że chwila ta była Pawłowym Getsemane. Oczywiście jego śmierć miała odmienny charakter niż śmierć Jezusa. Jednak podobnie jak wcześniej jego Pan, Paweł również musiał stawić temu czoła sam, ponieważ będąc w największej potrzebie stwierdza: „wszyscy mnie opuścili”, podobnie jak było w przypadku Chrystusa, wszyscy go opuścili i uciekli. Z pewnością tak jak Pan Jezus, Paweł modlił się, by ich grzech nie był im policzony. Podobnie jak Jezus, Paweł wiedział, że nie jest sam. W przeświadczeniu, że niebawem zostanie przez wszystkich opuszczony, Jezus powiedział „oto nadchodzi godzina , owszem już nadeszła, że się rozproszycie, każdy do swoich i mnie samego zostawicie; lecz nie jestem sam, bo Ojciec jest ze mną” (Jan 16:32). Podobnie i Paweł mógł powiedzieć, że „chociaż wszyscy mnie opuścili to jednak Pan stał przy mnie i dodał mi sił”. Obecność Chrystusa u boku Pawła i Jego wsparcie duchowe pokrzepiły go tak, że głosił Ewangelię wszystkim obecnym tam poganom. Jezus również uratował go, przynajmniej na jakiś czas z lwiej paszczy.
Pozdrawiam i łaska Pana Jezusa niech będzie z wami.

 

Codzienne rozważania_29.08.2017

2Tym 4:14-15
ALEKSANDER, KOTLARZ, WYRZĄDZIŁ MI WIELE ZŁEGO; ODDA MU PAN WEDŁUG UCZYNKÓW JEGO; JEGO I TY SIĘ STRZEŻ; ALBOWIEM BARDZO SIĘ SPRZECIWIŁ SŁOWOM NASZYM.

Kolejną przyczyną, która złożyła się na ciężkie doświadczenia Pawła był gwałtowny sprzeciw słowom jego poselstwa i jemu osobiście, okazany przez człowieka imieniem Aleksander. Paweł pisze, że wyrabiał on kotły, był ludwisarzem, lecz nie ma wzmianki o jego osobie. Raczej nie jest prawdopodobne, by Aleksander kotlarz był tą samą osobą co heretyk Aleksander (1 Tym 1:20), czy Aleksander mówca (Dz 19:33). Imię to było wówczas bardzo popularne. Nie wiadomo na czym polegało to „wielkie zło”, które wspomniany wyrządził apostołowi. Przypuszczalnie Aleksander był donosicielem, który doprowadził do drugiego aresztowania Pawła. Jeżeli miało to miejsce w Troadzie, może to wyjaśniać, dlaczego Tymoteusz, który będzie przechodził przez Troadę, zdążając do Rzymu, ma na niego uważać: „jego i ty się strzeż”. Aleksander uczynił jeszcze coś więcej: „bardzo się sprzeciwił słowom naszym”. Możemy być pewni, że to troska Pawła o los poselstwa, a nie osobista uraza czy mściwość kazała mu wynieść przekonanie (jest to stwierdzenie, a nie życzenie czy modlitwa): odda mu Pan według uczynków jego”.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_24.08.2017

2Tym 4:9-13
STARAJ SIĘ PRZYJŚĆ DO MNIE RYCHŁO; ALBOWIEM DEMAS MNIE OPUŚCIŁ, UMIŁOWAWSZY ŚWIAT DOCZESNY I ODSZEDŁ DO TESALONIKI, KRESCENT DO GALICJI, TYTUS DO DALMACJI; TYLKO ŁUKASZ JEST ZE MNĄ. WEŹ MARKA I PRZYPROWADŹ Z SOBĄ, BO MI JEST BARDZO POTRZEBNY DO POSŁUGIWANIA. A TYCHIKUSA POSŁAŁEM DO EFEZU. PŁASZCZ, KTÓRY ZOSTAWIŁEM W TROADZIE U KARPOSA, PRZYNIEŚ, GDY PRZYJDZIESZ, I KSIĘGI, ZWŁASZCZA PERGAMINY.

Paweł nie należy do ludzi, wydających jedynie polecenia z bezpiecznego, jak może się wydawać, dystansu tym, którzy są na pierwszej linii. Skierowany do Tymoteusza apostolski nakaz głoszenia Słowa Paweł popiera swym przykładem ponieważ sam głosił Słowo przez cały czas swojej służby, lecz jeszcze zupełnie niedawno. Odważnie zwiastował Ewangelię również w sądzie na swoim procesie w Rzymie. Paweł podsumowując przeszłość i pełne zaufania spojrzenie w przyszłość, powraca w myślach do teraźniejszości i swego beznadziejnego położenia. Chociaż zakończył swój bieg i oczekuje wieńca, pozostaje dalej wątłą ludzką istotą ze zwykłymi ludzkimi przypadłościami. Opisuje swą sytuację w więzieniu, dając wyraz swej samotności ponieważ został opuszczony przez przyjaciół. Paweł czuje się skrajnie odizolowany i opuszczony, odepchnięty przez zbory, które założył i ludzi, których zna i kocha. Jeszcze bardziej przykry jest fakt, że niektórzy towarzysze jego podróży misyjnych z najbliższego kręgu opuścili go z różnych przyczyn lub zostali od niego oddzieleni. To właśnie za ich towarzystwem tęskni bardziej niż za czymkolwiek innym. Najbardziej bolesnym ciosem było odejście Demasa, był on jednym z jego bliskich współpracowników, lecz teraz zamiast usilnie oczekiwać nadejścia Jezusa wolał odejść do świata doczesnego. Pozostałym trzem apostoł nie zarzuca odejścia. Krescent odszedł do Galicji a Tytus udał się do Dalmacji. Przyczyny podjęcia tej decyzji nie są podane. O Tychikusie Paweł mówi: „posłałem go do Efezu. Są to czterej bliscy i zaufani współpracownicy za którymi Paweł tęskni, mimo że ich nieobecność była uzasadniona służbą dla Pana z wyjątkiem Demasa. Paweł stwierdził, że tylko pozostał z nim Łukasz. Poza tym jednym wyjątkiem z różnych złych czy dobrych przyczyn Paweł jest w więzieniu samotny. Dotkliwie odczuwa samotność. Tęskni i prosi o trzy rzeczy: o przybycie ludzi, by dotrzymali mu towarzystwa, o płaszcz by mógł się ogrzać oraz o księgi i pergaminy, by miał się czym zająć. Paweł tęskni za samym Tymoteuszem. Pisze aby starał się przyjść do niego rychło przed zimą. Ciepła odzież jest dla Pawła tak samo potrzebna jak towarzystwo bliskich mu ludzi. Trzecią rzeczą jaką Paweł potrzebował były księgi, zwłaszcza pergaminy.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego czasu.

Codzienne rozważania_23.08.2017


2Tym 4:3
ALBOWIEM PRZYJDZIE CZAS, ŻE ZDROWEJ NAUKI NIE ŚCIERPIĄ, ALE WEDŁUG SWOICH UPODOBAŃ NAZBIERAJĄ SOBIE NAUCZYCIELI, ŻĄDNI TEGO, CO UCHO ŁECHCE, I ODWRÓCĄ UCHO OD PRAWDY, A ZWRÓCĄ SIĘ KU BAŚNIOM; ALE TY BĄDŹ CZUJNY WE WSZYSTKIM, CIERP, WYKONUJ PRACĘ EWANGELISTY, PEŁNIJ RZETELNIE SŁUŻBĘ SWOJĄ.

Chrześcijan czeka w przyszłości kolejne wydarzenie, nie przyjście Chrystusa, lecz coś, co ten końcowy moment poprzedza, mianowicie nadejście trudnych dni. Taki czas dla Tymoteusza już się rozpoczął. Jakie są te czasy? Jedna charakterystyczna ich cecha wyróżnia się szczególnie – ludzie nie mogą znieść prawdy i dlatego nie chcą jej słuchać. Szukają nauczycieli, którzy potwierdziliby ich spekulacje w jakie się zaplątali. Cierpią na szczególną patologię, zwaną „świerzbiącymi uszami pragnącymi nowinek”. Patologię tą pogłębia „poselstwo nowych nauczycieli”. To, co czynią ci ludzie, jest zamknięciem swych uszu na prawdę (Dz 7:57) i gotowością do okazania posłuchu każdemu, kto tylko ich usatysfakcjonuje. Tym co odrzucają jest zdrowa nauka a tym co wybierają, są ich upodobania lub mity. W ten sposób ludzie ci zastępują Boże objawienie swymi wymysłami. W jaki sposób Tymoteusz ma na to reagować? Paweł wzywa go aby był inny. Nie może on wzorować się na powszechnie przyjętym stylu życia swoich czasów. Paweł daje Tymoteuszowi przykazania, które są celowo dopasowane do sytuacji w jakiej znalazł się Tymoteusz i rodzaju ludzi, którym według swego powołania ma on usługiwać.
Ludzie są chwiejni w myśleniu i postępowaniu, dlatego Tymoteusz ma okazywać się zawsze stałym za wszelką cenę. Kiedy ludzie zostają odurzeni jakąś herezją lub nowinkarstwem, usługujący muszą zachować opanowanie i zdrowy rozsądek.
Pomimo tego, że ludzie będą słuchać zdrowej nauki, Tymoteusz ma kontynuować nauczanie i w ten sposób być przygotowanym na cierpienie za prawdę, której nie chce się wyrzec.
Ponieważ ludzie okazują się beznadziejnymi ignorantami wobec prawdziwej Ewangelii, Tymoteusz musi wykonywać pracę ewangelisty.
Nawet jeśli ludzie zapierają się służby Tymoteusza i zwracają się do nauczycieli, którzy łechcą ich próżność, Tymoteusz ma pełnić tę służbę i wytrwać na posterunku do czasu, aż jego zadanie zostanie wykonane.
Te trudne dni, w których ciężko zdobyć posłuch dla Ewangelii nie powinny zniechęcać Tymoteusza ani powstrzymywać go przed sprawowaniem służby czy też stać się powodem dostosowania Bożego poselstwa do wymagań słuchaczy.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.