Category Archives: Wiara

Pięć cudów dla chodzących po wodzie

Terry Somerville

Zastanawiałeś się kiedyś nad historią o Piotrze chodzącym po wodzie? Mamy tam do czynienia z pięcioma cudami, które powinny nas bardzo zachęcić.

Tymczasem łódź miotana przez fale oddaliła się już od brzegu o wiele stadiów; wiatr bowiem był przeciwny. A o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, idąc po morzu. Uczniowie zaś, widząc go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Ale Jezus zaraz do nich powiedział: Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się! A Piotr, odpowiadając mu, rzekł: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. A On rzekł: Przyjdź. I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa. A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś? A gdy weszli do łodzi, wiatr ustał. A ci, którzy byli w łodzi, złożyli mu pokłon, mówiąc: Zaprawdę, Ty jesteś Synem Bożym „(Mat. 14:24-32).

Cud pierwszy: Jezus przychodzi do nas, idąc po wodzie, w czasie naszych burz.

Tymczasem łódź miotana przez fale oddaliła się już od brzegu o wiele stadiów; wiatr bowiem był przeciwny. A o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, idąc po morzu. Uczniowie zaś, widząc go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Ale Jezus zaraz do nich powiedział: Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się!

Zgodnie z poleceniem Jezusa uczniowie udawali się na drugą stronę jeziora i trafili na burzę, a Jezus przyszedł do nich w tym czasie. Pomimo że postępujemy zgodnie z poleceniami Jezusa wiatry i fale uderzają w nas. Często zmagamy się w tych trudnych sytuacjach. Gdy Jezus przyszedł do uczniów, ci walczyli z burzą i pomyśleli, że widzą ducha! Jakże szeroko musimy otwierać nasze oczy w czasie burzy, aby widzieć w nich obecnego Jezusa. To cud, że Jezus był tam z nimi, ponieważ musiał przyjść do nich idąc po wodzie. Niemniej tylko oczy wiary mogą zobaczyć, że On jest w samym środku trudnych sytuacji. W pierwszej chwili nie poznali Go, lecz zawołał do nich, gdy krzyknęli ze strachu, i powiedział: „Nie bójcie się”.

Czy znajdujesz się w środku burzy, pomimo że wykonujesz to, do czego powołał cię Jezus. Nie bój się, Jezus jest tutaj. To jest cud! Możesz Go nie dostrzegać, bądź wystraszyć się, ale nie bój się. On doda ci odwagi!

Cud drugi: Jezus zaprasza człowiek, aby chodził wraz z Nim w czasie burzy -wejdź na nowy poziom wiary!

A Piotr, odpowiadając mu, rzekł: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. A On rzekł: Przyjdź. I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa„.

Piotra odróżnia od pozostałych uczniów odwaga. Miał odwagę, aby powiedzieć: „Panie, każ mi przyjść”. Gdy wychodził z łodzi, nie był zarozumiały. Poprosił o zaproszenie i uwierzył słowu Jezusa. Wyszedł z łodzi. Inni uczniowie mogli powiedzieć: „my też” i wyjść za burtę do Niego. Zastanawiałeś się kiedyś jak to mogło wyglądać? Czy ich stopy unosiły się w górę i w dół z falami, czy też szli na jednym poziomie a fale obmywały ich? Jak to było? Jedno jest pewne: Piotr podjął coś wymagającego odwagi i szedł po wodzie. Również my możemy być odważni dla Pana.

Dużo razy widziałem jak dzieją się cuda, gdy zdecydowałem się na odwagę i „wystąpiłem z łodzi”. Na przykład w czasie krucjaty w Indiach w pewnej wiosce, zobaczyłem z tyłu kulawego mężczyznę. Pamiętam swoje myśli: „Uzdrowię go tak, jak to robił Jezus” i po prostu ruszyłem po wodzie. Wykrzyknąłem nad głowami całego tłumu: „wstań i chodź w imieniu Jezusa” a on wstał i chodził! Szczęka mu opadła, ramiona uniosły w górę ze zdumienia. Później szedł ramię w ramię ze swoją żoną (czego nie robi się otwarcie w Indiach). Gdy mnie zobaczył uścisnął mnie. Cała służba warta jest, aby zobaczyć tego mężczyznę uzdrowionego.

Cud trzeci: Człowiek może chodzić po wodzie.

A On rzekł: Przyjdź. I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa„.

Piotr zrobił to, co robił Jezus. Zdumiewające jest to, że Bóg zaprasza nas, abyśmy właśnie tacy byli. Jezus powiedział: „jak Ojciec mnie posłał, tak Ja was posyłam”. Możemy być odważni i ruszyć czynić Jego wolę. Jezus powiedział również: „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca” (Jn 14:12).

Kiedyś Pan powiedział nam, abyśmy wynajęli teatr i wezwali na spotkanie pokuty Ciało Chrystusa. W dniu spotkania potężna burza atakowała nas ze stanu Washington. Rządowa agencja meteorologiczna z Kanady przekazywała zdecydowane ostrzeżenia, sugerując nawet, że spotkanie może zostać odwołane. Byłem odważny, ponieważ wiedziałem, że to spotkanie zostało wyznaczone przez Pana. Wziąłem ze sobą kilku mężczyzn i wyszliśmy na zewnątrz. Wskazałem na niebo i rozkazałem: „W imieniu Jezusie, burzo, zatrzymasz się na granicy i wrócisz z powrotem. To spotkanie odbędzie się”. Tego samego dnia później w prognozie pogody podano informację, że nie wiadomo, dlaczego burze zmieniła kierunek na granicy. Alleluja!

Chodzi o to, aby dowiedzieć się, co Jezus chce, abyś zrobił i robić to! Czy byłem jakiś super duchowy czy wymodlony? Nie! PO prostu zrobiłem to, ponieważ wiedziałem o tym. Wiemy, że Pan chce, abyśmy opowiadali dobrą nowinę, uzdrawiali chorych, wypędzali demony a nawet wzbudzali z martwych. Bądź tym, który chodzi po wodzie i rób to.

Cud czwarty: Jezus podnosi, gdy chodzący po wodzie toną.

A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś?

Oto następny wspaniały cud, który często pomijamy w tej historii. Piotr zaczął tonąć i Jezus w cudowny sposób wyciągnął go. Wszyscy zmagamy się z wątpliwościami i toniemy, lecz gdy wołamy, Jezus podnosi nas i bezpiecznie doprowadza do naszej łodzi. Możemy ufać Panu, że przypilnuje nas, gdy już wyjdziemy. Nawet jeśli toniemy, jest w porządku!

Zwątpienie nie jest brakiem wiary

Zwróć uwagę na słowa Jezusa: „O małowierny, czemu zwątpiłeś?” Piotr miał wiarę! Jego wiara wielkości ziarnka gorczycy doprowadziła go do chodzenia po wodzie i podobnie będzie z nami! To nie małość wiary była problemem, lecz wątpliwości. Wątpliwości nie oznaczają braku wiary, lecz jest to wynik wyciągania wniosków i rozdwojonego myślenia. Piotr zobaczył wiatr i fale, i wtedy zaczął tonąć.  Wielokrotnie obserwowałem działanie swego umysłu w czasie służby i widziałem skutki wątpliwości. Jeśli wychodzę poza tą samoświadomość, dzieją się zdumiewające rzeczy. Wiele cudów. Jak tylko zaczynam rozmyślać nad tym i myśleć o sytuacji, ścinają mnie wątpliwości. Ten „wewnętrzny faryzeusz” dorwie cię za każdym razem, gdy tylko pozwolisz mu gadać. Cuda znikają.

Dzięki Bogu Jezus jest tutaj i podnosi. Często przypomina mi „dlaczego zwątpiłeś” i pozwala mi odpocząć razem z Nim w łodzi, aż do następnego wyjścia na zewnątrz.

Mała wiara sprowadza cuda.

Mała wątpliwość zatrzymuje je.

Cud piąty: Gdy Jezus wchodzi do łodzi, watry ustaną.

A gdy weszli do łodzi, wiatr ustał„.

Ten ostatni cud jest tuż przed nami, a my go tracimy. Tak, Jezus był w tej burzy i Piotr chodził z Nim, lecz Jezus wszedł również do łodzi i wiatr ustał. Uczniowie uspokoili się i byli z Jezusem; Pan cieszy się byciem wśród Swoich uczniów.Co to znaczy dla nas? Znaczy to, że my nie tylko wchodzimy w Jego rzeczywistość cudów, lecz że On wchodzi w nasza naturalną rzeczywistość. Pan chce być z tobą w twojej „łodzi” i cieszyć się twoim towarzystwem. Nie zawsze chodzi tu o cuda, lecz o to, aby żyć z Nim zawsze i wszędzie.

Wiele błogosławieństw

Terry Somerville

дизайн сайтов поисковая оптимизация

Radość wzmaga wiarę

Graham Cooke

Dziękczynienie daje błogosławieństwo. Stała radość otwiera drzwi ku wzrostowi. W życiu chodzi o możliwości, a nie o negatywy. Jezus powiedział „Wszystko jest możliwe dla wierzącego” (Mk. 9:23).

Dziękczynienie ma kreatywną moc do tworzenia dobra. Radość jest dobra dla nas, stwarza energię, entuzjazm i siłę, rozszerzamy się wewnętrznie, oczy jaśnieją, czujnie wypatrując błogosławieństwa, wzrostu i przychylności. Gdy wywyższamy w sercach Jezusa, przyciąga to do nas dobro, stajemy się atrakcyjni dla przychylności i błogosławieństwa, potrafimy patrzeć na życie i okoliczność inaczej, dzięki czemu widzimy dobro we wszystkim.

Ćwiczenie wywołuje uwalnianie się endorfiny, która wzmacnia nasze poczucie dobrobytu, dzięki czemu jesteśmy w lepszej psychicznej kondycji, szybsi, bardziej ożywieni w sobie. Radość, która jest duchowym równoważnikiem endorfiny, powiększa wiarę a wiara pomaga trwać w gotowości i lepiej skupiać się na tym, aby we wszystkim widzieć Boga i polegać Nim. Gdy jesteśmy wdzięczni, nasza zdolność do ufania i wiary bardzo wzrasta, ponieważ chwała daje moc. Radość pokonuje wszelki wrodzony negatywizm i ustawia serca w pozycji dobrej do przyjęcia trwałej przychylności.

Radujcie się zawsze, w modlitwie nie ustawajcie, we wszystkim bądźcie wdzięczni, ponieważ taka jest wola Boża dla was w Chrystusie Jezusie” (1Tes. 5:16-18). Boża wola zawsze jest powiązana z Jego naturą. Wszystkie nasze życiowe doświadczenia powinny być połączone z dziękczynieniem i radością. Gdy radość jest stylem życia, wtedy życie mniej przypomina roller coaster; płynie, jest bardziej stabilne i równe. Przeżywamy więcej odpocznienia, pokoju, radości i nasza zdolność do wiary nie spada w wyniku różnych wydarzeń.

Jeśli nie chcemy, aby dziękczynienie było naszym stylem życia to możemy mieć pewność, że nie będzie ono strzeżone przed zwątpieniem, strachem i niewiarą. Stajemy się podatni na wszelkie negatywne kierunki i źródła. Łatwo wtedy dać się zdołować przez ludzi, okoliczności czy działalność przeciwnika. Jesteśmy podatni na ataki – jak siedząca kaczka – przez wszystko, co niepożądane w życiu, na wiarę i na szczęście. Ludzie potrafią być tak bojaźliwi, że stają się pesymistami. Można mieć taki pogląd na życie, który tak przeciwdziała prostemu zaufaniu, że człowiek staje się cyniczny wobec tych, którzy wierzą, że Bóg coś zrobi.

Radość jest związana z Boża naturą. On jest dobry, jego dobroć trwa na wieki. Dziękczynienie uzdalnia nas do odpocznienia w jakimś atrybucie Bożej natury. Co Bóg pokazuje ci na swój temat tym razem? Ciesz się z tego! Dziękuj za to, kim jest dla ciebie. Gdy uczyłem się tego jak żyć w pokoju i odpocznieniu jako atrybutach stylu życia, cała moja radość płynęła z tych cnot (Bożych – przyp.tłum.). Byłem tak wyluzowany, że straciłem umiejętność martwienia się. Radość wzmagała pokój i dzięki temu spadało zatroskanie. W trudnych dniach zacząłem wyszukiwać dobra wokół mnie. W czasie przeciwności widziałem przychylność stojącą nade mną. Każdy atrybut, który Bóg ci ogłasza, będzie wzrastał w tobie dzięki dziękczynieniu.

Dziękczynienie jest jak pocisk, który ma celownik nastawiony na podczerwień (ciepło). Wyostrza się na jakiś szczególny znak. Ono jest przyciągane przez dobro, przychylność i wiarę. Jeśli taka jest prawda w jakiegoś rodzaju okolicznościach to musi mieć większą moc w różnych sytuacjach. Twierdzę, że życie w dziękczynieniu nie tylko zwiększa moc przychylności nad okolicznościami, lecz również przyciąga do nas przychylność z przyszłości. Jesteśmy ludźmi teraźniejszości/ przyszłości, ponieważ jesteśmy napełnieni Duchem Świętym, który objawia nam to, co ma przyjść (Jn 16:13). Bezwzględnie możliwe jest osiągnięcia takiego miejsca, w którym wiara wzmaga nasze przekonanie co do przyszłych możliwości, jakie Bóg ma w sercu dla nas. „Albowiem Ja wiem, jakie mam myśli o was, mówi Pan, myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby natchnąć was nadzieją na przyszłość” (Jer. 29:11).

Dziękczynienie utrzymuje nas obecności Bożej teraz i zwiększa oczekiwania na przyszłość. Tworzy wokół nas przestrzeń, której negatywizm nie może spenetrować. W takim kontekście nasze życie modlitewne jest wzmacnianie; modlimy się w wierze, a nie w desperacji. Nie ma nic złego w modlitewnej desperacji, jeśli w jesteś w takim miejscu i tylko tyle masz. Niemniej jednak, to modlitwa wiary daje życie i zdrowie (Jk. 5:15). Jeśli modlitwa jest otoczona przez radość i dziękczynienie (1Tes. 5:16-18) to Boża wola staje się bardzo wyraźna, bez względu na to, co dzieje się wokół nas. Jeśli stylem naszego życia jest dziękczynienie i radość to po prostu nie ma miejsca na zamieszanie.

Jesteśmy ludźmi, których tożsamość i przeznaczenie są ugruntowane w Chrystusie w nas, nadziei chwały. Nasze życie zawsze jest strzeżone przez coś lub kogoś. W Chrystusie radość wzmaga Jego obecność w naszym wnętrzu. W Chrystusie dziękczynienie rozszerza Jego moc i wpływ we wszystkich sytuacjach, jakie przechodzimy. Nasze umiejętność rozpoznawania Bożej woli i przebicia się w modlitwie dramatycznie wzrasta przez dziękczynienie.

Radość jest stylem życia, bez niej kurczymy się, maleje moc a radość z Boga gaśnie.

topod.in

Twoje przeznaczenie czeka na ciebie

Francis Frangipane

Wyznaczony czas

Pomimo wzrastającego w naszym świecie zamieszania, pozostaje jedno, ostatnie, wielkie wylanie miłosierdzia w czasach ostatecznych (p. Mt. 24:14; Dz. 2:17). Nadnaturalny okres łaski został ustalony z góry, jest to „naznaczony czas” Pański.  Dla tych, którzy nie wiedzą: ‚wyznaczony czas’ to otwarta demonstracja suwerenności i mocy Bożej. Wtedy odkryjemy z absolutną pewnością, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, ponieważ jest to okres, w którym Bóg wypełni swoją wolę na ziemi, doprowadzając do spełnienia Swoich obietnic, oraz nadziei i marzeń Swoich ludzi.

Psalmista napisał: „Ale Ty, Panie, trwasz na wieki, A pamięć o tobie z pokolenia w pokolenie. Ty powstaniesz, zmiłujesz się nad Syjonem, Bo czas zlitować się nad nim, gdyż nadeszła właściwa pora” (Ps. 102:13-14).

Jest wyznaczony czas (‚właściwa pora’ – przyp.tłum.) dla Izraela i jest wyznaczony czas dla ciebie i dla mnie. Jeśli Pan coś obiecał z całą pewnością doprowadzi do wykonania tego. Przypomnijmy sobie: Abraham i Sara oczekiwali w wierze przez ćwierć wieku na spełnienie obietnicy Bożej. W końcu, gdy już zbliżali się do wieku stu lat, Pan powiedział Abrahamowi: „W oznaczonym czasie za rok wrócę do ciebie, a Sara będzie miała syna” (Rdz.18:14). Rok później, „w oznaczonym czasie” (Rdz. 21:2), rodzicom w bardzo podeszłym wieku urodził się Izaak! O ile są wyznaczone czasy sądu (p. Mk 13:33), to zwrot ten przeważnie jest określeniem czasu wyznaczonego przez Boga, kiedy Pan objawi „cuda, odwieczne plany, które są niezłomną prawdą” (Iz. 25:1).

Demony mogą stać w rynsztunku przeciw Panu, narody mogą ustawić się do walki z Nim, to nie ma żadnego znaczenia. Ten, który siedzi w niebie śmieje się z nich, „Bo wszystko służy tobie” (Ps. 119:91). Nawet plany ku złemu Jego wrogów są wywracane i ostatecznie służą celowi Bożemu (p. Rdz. 50:20; Rzm. 8:28; Dz. 2:22-23).

Jeśli Bóg dał ci wizję, duchową nadzieję czy marzenie na przyszłość, to nastąpi taki wyznaczony czas, gdy to, co Bóg mówił, wypełni się. Tak więc Pan zapewnia nas:  „Zapisz to, co widziałeś, i wyryj to na tablicach, aby to można szybko przeczytać. Gdyż widzenie dotyczy oznaczonego czasu i wypełni się niezawodnie. Jeżeli się odwleka, wyczekuj go, gdyż na pewno się spełni, nie opóźni się” (Hab. 2:2-3).  Jeśli masz wizję czy obietnicę od Boga to ta wizja również ma swój wyznaczony czas wypełnienia. Zapiszą ja i umieść na widocznym miejscu, czytaj codziennie. Choć odwleka się, oczekuj, ponieważ z pewnością spełni się w wyznaczonym czasie.

Wyznaczeni słudzy Boży

Kiedy Pan manifestuje się otwarcie w wyznaczonym czasie, robi to działając przez wysokie napięcie, które kumuluje w ukryciu w czasie przygotowań. Jego dzieło pojawia się nagle, lecz przygotowanie go może zająć wiele lat. Tak czy inaczej, zdarzenia wyznaczonego czasu dokonują się przez wyznaczonych ludzi. Pan wyznaczył chwilę przełomu zawczasu, wtedy gdy jeszcze pracował cicho przygotowując ich serca. Zastanów się nad słowami Pana skierowanymi do uczniów: ” Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały, …” (Jn. 15:16).

Każdy uczeń, w jakimś momencie czuje to, że wybrał Chrystusa, lecz głębsza prawda jest taka, że to Bóg wybrał nas przed założeniem fundamentów świata i pracował w nas. W wyznaczonym czasie wybraliśmy Chrystusa, ale dopiero po tym, gdy On wybrał nas (Ef. 1:3-5). Nie moglibyśmy w ogóle przyjść do Chrystusa, gdyby nas Ojciec nie pociągnął (Jn. 6:44).  A jednak, Ten, który nas wybrał, wyznaczył nas, abyśmy przynosili owoc. Ta sama moc, dzięki której zostaliśmy Mu poddani i która inspirowała naszą wiarę, dalej działa w sercach, wyznaczając nas do przyniesienia owoc. Pomysł, że możemy cicho siedzieć w kościele jest zwiedzeniem. Możesz przyglądać się swemu życiu i odczuwać, że jesteś bezowocny, lecz Bóg jeszcze z tobą nie skończył. Czy wierzysz, że Bóg cię wybrał? To wierz również w to, że On wyznaczył ci do przynoszenia owocu.

Robota przeciwnika

Można polemizować: „Lecz znam ludzi, którzy byli dobrymi chrześcijanami i odpadli”. Tak, lecz możesz przekonać się, że w wielu przypadkach, a jakiejś chwili wpadli w głębokie rozczarowanie co do niektórych zawodnych duchowych oczekiwań. Rozczarowanie nie jest zwykłym smutkiem, emocjonalnym stanem umysłu, gdyż głębokie rozczarowanie może rzeczywiście oderwać nasze serca od wiary. Jest to działanie przeciwnika. Demonicznie manipulowane rozczarowanie może faktycznie odciąć człowieka od Bożego przeznaczenia dla jego życia.  Ja również znałem wielu, którym dobrze szło i zmierzali do swego wyznaczonego przeznaczenia. Przyszłość, którą Bóg miał dla nich wydawała się tak blisko, że niemal można było jej skosztować, lecz wtedy rozczarowali się kimś lub czymś. Przyjmując to demonicznie manipulowane rozczarowanie spowodowali, że ich wiara została uśpiona, a zima zgorzknienia przejęła ich duszę. To właśnie tutaj, nawet wśród bólów zniechęcenia, sprawiedliwy uczy się żyć z wiary (p.Hab. 2:1-4).

Wszyscy spotykamy się czasami z rozczarowaniem. Przeszedłem przez taki czas, gdy obietnica Boża wydawała się jakąś głupią duchową fantazją. Przez niemal trzy lata nie brałem udziału w służbie pastorskiej, nie otwierały się żadne drzwi. Bóg wykonywał w moim sercu pracę, abym Jemu ufał, lecz ja czułem się odrzucony i odcięty od mego powołania. W chwili skrajnej szczerości modliłem się tak: „Panie, obiecałeś, że ci, którzy uwierzą w Ciebie nie będą zniechęceni. Mistrzu, ty wszystko wiesz, spójrz na moje serce, jestem przepełniony rozczarowaniem”. Pan odpowiedział po prostu: „Twoje życie jeszcze się nie skończyło”.  Oczywiście, wiedziałem o tym. Byłem zdrowym młodym człowiekiem przed 40tką. Niemniej urok rozczarowania zalał mi duszę ciemnością, doprowadzając do błędnego wniosku, że Bóg już skończył ze mną.

Posłuchaj mnie uważnie, przyjacielu: Szatan można powstrzymać twoje przeznaczenie, jeśli przyjmiesz moc rozczarowania. Gdy już raz przyjmiesz ciężar głębokiego rozczarowania to odwrócenie się nie jest daleko. Widzisz, rozczarowanie/zniechęcenie odcina nas od wizji, a bez wizji lud się rozprzęga.

Czy niesiesz w swym sercu rozczarowanie? Wyrzeknij się tego, przebacz tym, którzy zawiedli cię. Czy upadłeś osobiście bądź moralnie? Pokutuj głęboko i zwróć się do swego Zbawiciela. Duchu Święty, proszę cię, abyś usunął paraliżujące żądło rozczarowania z brata i siostry!

Umiłowani, Duch Święty przyszedł, aby uwolnić cię od skutków tego zniechęcenia. On przypomina ci o tym, że twoje wyznaczone spotkanie z przeznaczeniem, nadal jest zapisane.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Powyższy fragment został zaadoptowany z książki pastora Fracis’a: „This Day We Fight” opublikowanej przez Chosen Books. For ordering information, please visit the Arrow Bookstore at www.arrowbookstore.com.

deeo.ru

Napełniony Duchem, napełniony wiarą

Ron McGatlin

Wiara w Boga jest prawdopodobnie najbardziej żywotną i fundamentalną rzeczywistością naszego życia. Cnota solidnej wiary może wkrótce stać się jeszcze bardziej widoczna. Niedługo zostanie zburzonych wiele fundamentalnych znanych nam do tej pory struktur życia. Większość głównych instytucji i moralnych systemów strzegących życia na tym świecie jest śmiertelnie wadliwa i nie przetrwa długo bez zasadniczych zmian. Wiara w Boga przez Chrystusa Jezusa może być jedyny środkiem, który pomoże nam znieść katastrofalne, apokaliptyczne wydarzenia, które są przed nami. Z pewnością wiara będzie głównym czynnikiem w późniejszym odnawianiu tego świata dla Królestwa Bożego, sięgającego poza te trudne czasy. Wiara jest jedną z największych duchowych/naturalnych tajemnic, jest potężną siłą. Dla synów Bożych wiara jest czynnikiem kluczowym do wprowadzania istoty duchowego nieba do naszej, naturalnej rzeczywistości na ziemi.

Wiara to zdecydowane wierzenie, które bierze się ze słuchania. Słuchanie polega na odbieraniu słów i w obszernym znaczeniu wymaga przyjęcia przenoszonej istoty myśli ujętych w wielu różnych formach, w tym również w obrazie. Słowa w szerokim znaczeniu są nośnikami obrazów myśli i uczuć żywej duchowej świadomości. Kilka słów w danym języku połączone z modulacją głosu i kilkoma innymi formami komunikacji, służących do ‚opakowania’ żywych obrazów myśli, składa się na to, co można ogólnie nazwać słowem.

Słowo od Boga przyjęte do serca (duszy i ducha) człowieka może wzrastać, co przejawia się w ten sposób, że wykonywany jest Bożego plan, który pierwotnie zawierał się w ziarnie słowa, w które uwierzono. Słowo jest jak ziarno (Mt. 13:18-23). Ma ono w sobie drzemiący żywy wzorzec, który, gdy już wykiełkuje i dojrzeje, pojawia się na zewnątrz jako naturalna rzeczywistość zakodowanego w nim życia. Cały żywy wzór potężnego dębu znajduje się w brązowej materii żołędzia. Serce człowieka jest jak gleba, w której zasiane ziarno wzrasta. To ziarno decyduje czym stanie się człowiek i co zasieje na tym świecie przez swoje życie.

Heb 11:1:  „A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy„.

Rom 10:17: „Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe„.

Mark 9:23: „A Jezus rzekł do niego: Co się tyczy tego: Jeżeli coś możesz, to: Wszystko jest możliwe dla wierzącego„.

Mt. 9:29: …. „Według wiary waszej niech się wam stanie

Mt. 17:20 „A On im mówi: Dla niedowiarstwa waszego. Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mili wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie„.

Duch i wiara są na zawsze powiązane razem.

Przed duchowym wzrokiem i tylko przed nim roztacza się wspaniały i cudowny widok. Nasz naturalny wzrok może dostrzegać tylko to, co ograniczone czasem; naturalne oczy widzą tylko to, co widoczne w naturalnej rzeczywistości, natomiast duchowe oczy są w stanie zobaczyć to, co ma przyjść tak, jakby działo się teraz.

Bóg jest Duchem. Słuchanie słowa, które pochodzi od Niego, które powoduje wzrost naszej wiary w Boga angażuje Ducha Bożego. To przez Ducha Bożego przyjmujemy żywe wypowiedziane słowo czy obrazy poprzez myśli i uczuć, które wywołują wzrost życia Chrystusa w naszych sercach. Jeśli mamy wiarę i wierzymy słowu, zostaniemy przemienieni przez żywe myśli (ziarna) wszczepione (zasadzone) przez Boga w naszych sercach (glebie).  Przez Ducha, w miarę jak nasze serca (gleba) wydaje dojrzałe owoce zasianego w nas ziarna, stajemy się swego rodzaju transformersami. Stajemy się żywą manifestacją ziarna (słowa) i wypowiadamy słowa (ziarna) Boże skierowane do serc innych ludzi i do tego świat. Tak więc, jesteśmy zasiewani na tym świecie, wydając życie i wykonując plan Boży na ziemi.

Nasze serca wzrastają zgodnie z tym, co zostało w nich zasiane. Nie jesteśmy w stanie zmienić swego życia, usiłując być jak Jezus czy jak Bóg, czy starając się robić cokolwiek innego. Nasz życie zmienia się przez słowa (ziarna), które pozwalamy zasiać w swych sercach. Zmieniamy się zgodnie z tym, co słyszymy i w co wierzymy, to też przekazujemy w mowie i czynie później, w ten sposób wpływając na świat wokół nas. Świat jest przemieniany przez przemienionych ludzi, którzy zaszczepiają substancję życia Bożego w Chrystusie każdemu aspektowi życia w tym świecie.

Ludzkie istoty są tylko istotami stworzonym, w które Bóg zainwestował kreatywną moc do dominacji w tym świecie. Zgodnie z tym w co człowiek wierzy w sercu, mówi ze swego życia, świat jest w pewnym stopniu zmieniany. To, w co człowiek wierzy jest powielane przez naturalne/nadnaturalne duchowe środki energii życiowej, co prowadzi do przemiany świata. To, w co człowiek wierzy jest zdeterminowane przez to, czego decyduje się słuchać, co oglądać i co przyjmować na glebę serca. W przypadku dziecka jest to wszystko, co rodzice i inni bliscy zasiewają w jego serce. Małe dzieci przyjmują bez zastrzeżeń wszystko, co się do nich czy o nich mówi.

Mk 4:24: „I rzekł do nich: Baczcie, na to, co słyszycie! Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą, a nawet wam przydadzą„.

Mk 4:26-29: „I mówił: Tak jest z Królestwem Bożym, jak z nasieniem, które człowiek rzuca w ziemię. A czy on śpi, czy wstaje w nocy i we dni, nasienie kiełkuje iw zrasta; on zaś nie wie jak. Bo ziemia sama z siebie owoc wydaje, najpierw trawę, potem kłos, a potem pełne zboże w kłosie. A gdy owoc dojrzeje, wnet się zapuszcza sierp, bo nadeszło żniwo„.

Boże i nieboże ziarno

Bardzo ważne jest to w kim czy w czym pokładamy naszą wiarę. Każda myśl czy słowo pochodzi z jednego z dwóch źródeł: albo pochodzenie jest z szatańskiej rzeczywistości ciemności albo z Bożej rzeczywistości światła. Każde słowo niesie ze sobą pewną miarę życia lub śmierci. Moim zdaniem nie ma neutralnych słów, które pochodzą wyłącznie od człowieka. Każde słowo czy wszelka komunikacja we dowolnej formie ma swoją miarę treści, niesie informację o postawie i jest ruchem w kierunku światłości lub ciemności.

Jeśli otrzymuje złe ziarno, nasze serca doprowadzą do jego rozwoju, tak samo jak to ma miejsce w glebie. Pamiętaj, że to ziarno decyduje o owocu, a nie gleba. Gleba (serce) wydaje wzrost automatycznie jeśli tylko ziarno znajduje się w glebie. Jeśli więcej tego ziarna jest jest utrzymywane (przez wiarę), to przeciwnik buduje silną warownię zachowania. Złe duchy mają dostęp do tej warowni w negatywny sposób wpływając na takiego człowieka i przez niego na otaczający go świat.

Ludzie są duchowymi istotami, które żyją w ziemskim ciele. Diabeł jest upadłym aniołem, złą duchową istotą. Demony również są złymi duchowymi istotami i również nie mają ziemskich ciał. Sposobem ich działania jest zwodzenie i manipulowanie ludźmi po to, aby wykonywali ich złą robotę. Wiara (wierzenie) jest potężne wtedy, gdy jest to wiara w Boga bądź wiara w ciemności przeciwnika. Dla synów diabła wiara jest silnym narzędziem wyrządzania złego, zwiedzenia i dręczenia w tym świecie.

Przyp. 18:21: :”Życie i śmieć są w mocy języka, ci, którzy go kochają, będą korzystać z jego owocu” (wg wersji ang.)

Nie da się żyć i chodzić w Duchu Bożym jeśli pozwalamy sobie na wypowiadanie słów, myśli i uczuć, które pochodzą od diabła i rzeczywistości ciemności, które są zasiewane w naszych sercach. Nie będziemy słyszeć i przyjmować tego, co Bóg mówi przez Swego Ducha, jeśli słuchamy i wierzymy duchom ciemności. Bardzo wielkie znaczenie ma to, co słyszymy i widzimy. Czy to wchodzi przez bramę naszych naturalnych oczu i uszy czy bezpośrednio z rzeczywistości duchowej, musimy przyjmować i rozważać wyłącznie słowa od Boga. Musimy wziąć w niewolę każdą myśl, zbliżając się do Boga i sprzeciwiając się słowom diabła.

2Kor 10:4-5: „Gdyż oręż, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły. I wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi„.

Diabeł i jego demony będą wypowiadać myśli (trujące ziarna), a my musimy je poddać w niewolę. Zbliż się do Boga i sprzeciwiaj się słownie złym myślom w imieniu Jezusa, po czym zastąp te myśli słowem od Boga. Rozważaj nad tym, co Bóg powiedział i co mówi (Flp. 4:8).

Gdy już serce zostanie oczyszczone ima pokój, możemy stać się wspaniałym źródłem wpływającym na ustabilizowanie królestwa Bożego. Będzie działo się to tak, że z naszego życia, z obfitego serca będzie bez wysiłku wypływać życie i działanie w Boży sposób.

Łk. 6:45: „Człowiek dobry z dobrego skarbca serca wydobywa dobro, a zły ze złego wydobywa zło; albowiem z obfitości serca mówią usta jego„.

Mk 11:23: „Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze; Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, c mówi, spełni mu się„.

Dążcie do miłości. Ona nigdy nie zawodzi, a Królestwu Jego nie ma końca.

Ron McGatlin

basileia @  earthlink.net

раскрутка

Krocząc ku Chrystusowi

Thom Gardner

Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: „Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (Jn. 8:31-32).

Dobrze pamiętam, kiedy moje córki robiły swoje pierwsze kroki, a szczególnie Amy. Raczkowała przez chwilę w kółko, po czym nauczyła się stać na stopach, trzymając się czegoś rączką. Pewnego wieczoru siedzieliśmy w pokoju, Amy trzymała się stoliczka do kawy, którego ostre rogi odciąłem, aby nie uderzała się o nie.

Wędrowała dookoła tego stolika z blaskiem zachwytu w oczach, jakby mówiła: „Parzcie na to!”. W pewnej chwili szczerej radości zrobiła krok od stolika w kierunku jednego z nas, choć już nie pamiętam teraz kogo. Odstąpiła od tego, co było jej zabezpieczeniem w oczekujące ramiona kogoś, kto ją kocha i był równie podekscytowany jak ona, biegiem po ciepłym, przypalanym pomarańczowym dywanie. (W końcu, to były lata 80-te.)

Życie pełne jest pierwszych kroków, prawda? Pierwsze kroki naszych dzieci; nasze pierwsze kroki do przedszkola; pierwsze kroki jako męża i żony; być może nasze pierwsze kroki na scenie w dniu zakończenia koledżu czy uniwersytetu. Życie jest szeregiem pierwszych kroków. Jesteśmy ludźmi w ruchu, zmierzającymi dokądś a nasze chrześcijańskie życie nie jest wyjątkiem od tego. Był ten pierwszy krok w stronę naśladowania Chrystusa, lecz nie był on ostatnim.

Wraz z tymi pierwszymi krokami odchodzenia od tego co znane i bezpieczne ku radości nowego życia, przychodzi pewna wolność, jak to było w przypadku naszej małej Amy, a teraz jest z dwoma jej własnym maluchami. Jezus powiedział uczniom, że ten, kto uwierzy w Niego musi odstąpić od starych konstrukcji i ziemskiego życia do nowego życia pochodzącego z wysokości, do tego rodzaju życia jakie będzie w nadchodzącym królestwie (Jn 8:23). Ten krok wprowadzi ich do życia w wolności, życia, które – powiedzmy tak sobie – nie trzyma się już dłużej stolika i rusza ku ramionom Tego, który kocha tak ekstrawagancko. Pan tak bardzo raduje się tymi krokami, które podejmuje to duchowe dziecko.

Dalej, Jezus powiedział chodźcie w tym co już rozumiecie i bądźcie wolni. Wolność nie przychodzi przez ogłaszanie prawdy, bez względu na to, jak głośno, elokwentnie czy często się to robi. Wolność przychodzi ze zmianą kierunku, odejściem od starego życia wśród zranień i wynikających z nich ograniczeń. Odkryjemy, że On jest dobry i współczujący, że napełnia nasze serca zdumieniem. Kiedy już wkroczymy na tą ścieżkę i wyruszymy w tą podróż, nigdy już nie wrócimy do kurczowego trzymania się tego, czymkolwiek był kiedyś ów stolik.

Nasza podróż ku uzdrowieniu jest następstwem pierwszych kroków wprost w ramiona i podekscytowany uścisk Tego, który wzywa nas ku Sobie. Każdy krok, który wykonujemy jest nową rzeczywistością życia i odkryciem sędziwego serca, które tęskni za tym, aby nas trzymać i uzdrowić.

Odstąp – zrób krok do Chrystusa!

http://www.poznajpana.pl/index.php/2011/09/rewolucja-wspolnego-pozycia-cene-placa-dzieci/раскрутка

To, że Bóg się ociąga, nie znaczy, że odmawia

Lee J. Grady

Czy ufasz Bożemu rozkładowi czasu? Droga do duchowej dojrzałości wymaga poddania naszych egoistycznych terminów ostatecznych.

Gdy Maria i Marta posłały do Jezusa wieści o tym, że ich brat, Łazarz, jest umierający, Jezus nie odpowiedział tak, jak spodziewali się Jego przyjaciele, a tak naprawdę to potraktował ich prośbę z góry. Biblia mówi, że gdy Jezus usłyszał o tym, że Łazarz zachorował, „pozostał jeszcze dwa dni na miejscu, gdzie przebywał” (Jn 11:6).   Dla Marii i Marty, to były bardzo długie dwa dni.

Gdy spotykamy się z frustrującymi opóźnieniami, automatycznie zakładamy, że Jezus odmawia nam, lekceważy i odrzuca nas. Bawimy się wtedy w dziecięcą grę użalania, zamykamy się w pokojach, zamykamy w bólu i trzymamy się od innych tak daleko jak to tylko możliwe.

Wątpliwości dręczyły ich. No w końcu, co to za przyjaciel z tego Jezusa? Dlaczego zignorował ich pilną prośbę. Dlaczego nie rzucił wszystkiego innego i nie pospieszył do nich na pomoc? Maria była szczególnie sfrustrowana i zakłopotana wyraźnie pozbawionym wrażliwości opóźnieniem Jezusa.

Gdy w końcu cztery dni po śmierci Łazarza przybył do Betanii, całun przygnębienia pokrywał całe miasteczko. Wszyscy byli w żałobie, Maria została przytłoczona smutkiem i zniechęceniem, jej wiara była tak zimna jak ciało Łazarza. Nawet nie wyszła porozmawiać z Jezusem. Ta kobieta, znana jako żarliwy uczeń Pański, pozostała w domu wtedy, gdy jej siostra wyszła zapytać Jezusa, dlaczego zajęło mu to tyle czasu (w. 20). Nie wiemy właściwie, co Maria robiła w domu. Najprawdopodobniej dąsała się, może nawet zmagała z uczuciem gniewu wobec Jezusa, ponieważ nie przyszedł wtedy, gdy Go wezwała.

Może rozumiesz Marię. Wielu z nas utknęło w tym samym miejscu rozczarowania. Przeżywamy wstrząs i zamieszanie, gdy Bóg nie działa zgodnie z naszym rozkładem.

Być może prosisz Jezusa o interwencje w osobistej sytuacji. Może potrzebujesz Go, aby wyratował kapryśne dziecko, uzdrowił ciało, zaspokoił finansową potrzebę, odnowił rozbite relacje czy ocalił marzenie, które właśnie kona. Może wydawać się, że Jezus stracił wspaniałą sposobność, albo był tak zajęty zaspokajaniem potrzeb innych, że zrzucił ciebie ze swojej listy priorytetów. Podobnie jak Maria z Betanii, możesz czuć, że Jezus za czekał za długo. Już jest po wszystkim. Teraz to już twój problem nie jest tak poważny, a twoje marzenie tak pozbawione życia, że Jezus nie może już nic na to poradzić.

Gdy spotykamy się z frustrującymi opóźnieniami, automatycznie zakładamy, że Jezus wypiera się nas, lekceważy i odrzuca. Bawimy się wtedy w dziecięcą grę współczucia, zamykamy się w pokojach, zamykamy w bólu i trzymamy się od innych tak daleko jak to tylko możliwe. Okazuje się, że za trudno jest nam modlić się w czasie kryzysu wiary. Przeciwnik dusz naszych mówi nam, że Jezusa to nie obchodzi, że nasze modlitwy są bez znaczenia, i że nie ma nagrody za wiarę w Niego. Jeśli ktoś ma melancholiczne tendencje, bije samego siebie podobnymi tekstami w stylu: „Podejrzewam, że po prostu nie mam na tyle wiary”.

Na szczęście Maria nie pozostała w stworzonym przez siebie więzieniu depresji. Biblia mówi, że gdy Jezus szedł do ich domu i zbliżył się do grobu łazarza, aby powąchać tego smrodu, Maria pobiegła do niego, uklękła u Jego stóp – w miejscu, gdzie zaczęła swoją podróż jako uczennica (Łk. 10:39). Po całym tym rozczulaniu się, odłożyła na bok grę oskarżania i wróciła do jedynego miejsca, gdzie wszelkie życiowe zmagania nabierają sensu.

Uklękła w Jego obecności, nie po to, aby zapytać Go, dlaczego Łazarz umarł, lecz po prostu po to, aby otrzymać wzmocnienie z tytułu samego przebywania z Nim.

Zdecydowała się wzrosnąć, zostawiła za sobą lamenty niedojrzałości, która domaga się od Jezusa działania w taki, a nie inny, sposób. Złożyła w Nim swoje zaufanie na nowo, pozwalając odejść egocentrycznym oczekiwaniom. Gdy tego dnia poddała Panu swoje życie, mówiła przez to, że będzie podążać za Nim nie tylko w dobrych czasach, lecz również w najciemniejszych dniach, gdy przez chmury śmierci, cierpienia i bólu nie będzie dostrzegać Jego miłości.

Tam, u stóp Jezusa, Maria uchwyciła w oczach Jezusa spojrzenie, którego nigdy wcześniej u Niego nie widziała. Zapłakał za swoim przyjacielem, Łazarzem, po czym nakazał jego martwemu ciału wyjść z grobu. Maria straciłaby ten cud, gdyby pozostała w domu w osamotnieniu. Musiała zobaczyć na własne oczy, że Boże opóźnienia to nie odmowa oraz to, że czas Jezusa jest doskonały nawet wtedy, gdy wydaje się, że zapomniał o sprawie.

Czy czujesz się tak, jakby Jezus zignorował twoją prośbę? Czy nie wydaje ci się, że twoje przesłanie do Niego zostało przechwycone? Czy toniesz w zniechęceniu, ponieważ twoje marzenia umarły, a Jezusa to nie obchodzi?

Wróć do Niego biegiem i zajmij miejsc u Jego stóp. Prawdziwi uczniowie wiedzą, że życie funkcjonuje zgodnie z Bożym planem, a nie naszym. Przebij się przez swoje wątpliwości, poddaj swoje nieprzekraczalne terminy, odrzuć zniecierpliwienie i odnów zaufanie do Pana, który jest suwerennym Panem naszych okoliczności.

– – – – – – – – – – – – – – – – –

J. Lee Grady drugim redaktorem naczelnym magazynu Charisma i autorem nowej książki pt.: The Holy Spirit Is Not for Sale. Follow him on Twitter at leegrady.

aracer.mobi

Wiara w skończone dzieło

Dr James B. Richards

Jeśli chodzi o wiarę to najczęściej pojawia mi się w umyśle słowo „sprzeczności” (niekonsekwencje). Wydaje się, że wierzący stale walczą o swoją wiarę, aby konsekwentnie działała. Wierzymy w wiele rzeczy i niektóre z nich wydarzyły się, a inne nie. Takie nieprzewidywalne wyniki podkopują nasza wiarę i są poważną przyczyną powątpiewania! Nasze przekonania (wiara) dotyczące wiary wyciągają nas ze zniechęcenia zawodu wiary i próbujemy znowu. Problem polega na tym, że staramy się ponownie przy pomocy tego samego podejścia, które nie było skuteczne za poprzednim razem. Ponieważ nie rozumiemy wewnętrznego działania wiary, spraw serca, robimy to, co widzimy u innych w nadziei, że w końcu zadziała.

Na początku lat siedemdziesiątych słuchałem mojego ulubionego radiowego kaznodziei, który wyjaśniał w jaki sposób korzystał ze swej wiary, aby uzyskać uzdrowienie. Jasno przedstawił każdy krok, który doprowadził go do uzdrowienia, po czym, w bardzo krasomówczy sposób zakończył, sugerując: „Jeśli zrobisz to samo, co ja, będziesz uzdrowiony!” Byłem zdumiony.
Siedziałem w samochodzie na parkingu, robiąc notatki, żeby wiedzieć, co zrobić następnym razem. Gdy tak siedziałem, przeglądając notatki, Duch Pański przemówił do mnie i powiedział: „To się tak nie stało”. Początkowo myślałem, że to był mój własny krytycyzm, lecz On mówił dalej: „Tak właśnie wyglądało to na zewnątrz, lecz to co widać na zewnątrz nie spowodowało cudu”. Pan pokazał mi to, że cały nacisk został położony na zachowania i działanie. Pomimo że nie użył wtedy dokładnie tej terminologii, zdałem sobie sprawę z tego, że muszę zobaczyć, co stoi za zewnętrznymi czynami. Możemy być jak małe dzieci Izraela, które obserwowały działania Boga, bądź możemy być jak Mojżesz, który nauczył się Bożych dróg (Ps. 103:70). Aby mieć spójną (konsekwentną) wiarę, musimy poznać Anatomię cudu! Anatomia to wewnętrzne działania; to jest to, co dzieje się na poziomie serca.
To, co ludzie robią, co jest widoczne, to tylko działania pomagające sercu w wierze w prawdę.

Jeśli to, co robię nie działa to nie próbuję tego robić dalej. Próbowanie tego samego z większą pasją nie spowoduje, że zadziała, lecz wywoła tylko większe zniechęcenie, gdy znów zawiedzie. Tak naprawdę, jak poucza Przyp. 13:12, taki cykl odwlekanej nadziei niszczy serce ( Przewlekłe oczekiwania sprawia sercu ból,… ). Jeśli osiągasz niespójne wyniki to zazwyczaj stajesz się jeszcze bardziej niekonsekwentny.
Jeśli twoja wiara działa konsekwentnie, to będziesz stawał się jeszcze bardziej konsekwentny. Wiara i doświadczenie naszej wiary stają się nieskończonym cyklem powtarzanej i błędnej logiki. Nasze wierzenia kształtują nasze doświadczenia. Wtedy, opierając się na tych samych wierzeniach, które stworzyły nasze doświadczenia interpretujemy nasze doświadczenie i przez to umacniamy się w logice, która stworzyła to doświadczenie. Jezus powiedział to w ten sposób: „Kto ma, temu będzie jeszcze dodane; lecz kto nie ma, temu odbiorą i to, co ma„. W dziedzinie wiary nieustannie próbowaliśmy tych samych rzeczy, które nigdy nie działały, lecz jesteśmy przekonani, że jeśli będziemy próbować jeszcze usilniej, to zadziałają.

Nie mielibyśmy problemów z tego typu sprawami, gdyby nie miliony błędnych pojęć o wierze, które są rozpowszechnione i chętnie akceptowane jako prawda. W kontekście przypowieści o siewcy i ziarnie, zdajemy sobie sprawę z tego, że jedynym sposobem na przełamanie tego cyklu jest zmiana wierzeń naszego serca. Zmiana wierzeń zaczyna się od elastycznej postawy, która umożliwia zmiany. Musimy chcieć prawdy bardziej niż chcemy zachować naszą religijną kulturę, po czym musimy wiedzieć, gdzie tej prawdy szukać. Ludzie czasami myślą, że mogą przypadkowo wybierać wersy z Biblii i znaleźć prawdę, niemniej prawda przestaje być prawdą, jeśli zostanie wyjęta z kontekstu.

Wiele z tego, co używamy jako „teksty dowodowe”, aby wyjaśnić nasze okoliczności, to fragmenty, które nie mają zastosowania w Nowym Przymierzu. Starotestamentowe wersy nie mogą być źródłem naszego zrozumienia nowotestamentowych prawd. Moja wiara powinna spoczywać wyłącznie i całkowicie na skończonym dziele Jezusa; wszystko inne to tylko szczegóły! Gdy wydaje się, że nasza wiara zawodzi, przedstawia się mnóstwo przyczyn, a wszystkie one podkopują naszą wiarę. Najpowszechniejszym są: „Nie masz na tyle wiary”, „Musi być jakiś grzech w twoim życiu!” i stara podpora: „Musiałeś otworzyć drzwi diabłu i on powstrzymuje twoje modlitwy!”
Jedna wspólna cecha tych błędnych koncepcji jest taka, że oskarżają ciebie! Oskarżenia są dziełem diabła. Jego imię oznacza „oskarżyciel” lub „oszczerca”. Jak mówi nam Jezus, oskarżenia są pierwszą rzeczą, która przychodzi, aby ukraść Słowo Boże z naszego serca!

Drugą sprawą związaną z tego rodzaju wyjaśnieniami jest to, że kierują ku uczynkom sprawiedliwości. Zawsze jest tutaj stawiany nacisk na coś, co musisz zrobić, aby twoja wiara zaczęła działać. Jak czytamy w Kol. 1:12-13, jeśli jesteś w Jezusie, już kwalifikujesz się do objęcia dziedzictwa i jesteś uwolniony spod panowania mocy ciemności. Ef. 2:8 mówi, że zostaliśmy zbawieni, uzdrowieni, uwolnieni, mamy powodzenie, ochronę, uzdrowienie i zostaliśmy oddzieleni przez wiarę, a nic z tego nie jest z nas, lecz jest darem Bożym. Bóg dał nam pełną miarę wiary! Mamy wystarczająco dużo wiary!

A oto sprawdzian: Co pokazuje nam Jezus? On jest naszym Wzorem. On jest Autorem i Dokończycielem naszej wiary, Kapitanem naszego zbawienia. To na Niego powinniśmy patrzeć się, aby określić jak wygląda doskonały wzór.
Nigdy nie zdarzyło się, aby Jezus starał się poprawiać ludzi, sprawiać aby ludzie, którym usługiwał, nadawali się do tego. Ani razu nie starał się ich doprowadzić do miejsca wiary! Nawet jeśli ostrzegał przed ewentualnymi przyszłymi szkodami związanymi z prowadzeniem grzesznego życia, najpierw uzdrawiał! Błędnie sądzimy, że cuda są zapłatą z prowadzenie wystarczająco dobrego życia, co oznaczałoby, że nie jest to już więcej dzieło wiary! Na cuda się nie zasługuje; w cuda należy wierzyć – zdaniem Jezusa!

Mamy wielu wspaniałych pionierów wiary, bez których nie bylibyśmy teraz w tym miejscu, w którym jesteśmy. Stoimy na ramionach wszystkich, którzy byli przed nami. To dzięki ich pomocy spoglądamy dziś na Królestwo Boże, mając nadzieję na to, że zobaczymy dalej niż oni byli w stanie widzieć.
Większość błędnych koncepcji na temat wiary nie pochodzi od tych pionierów, lecz jest dziełem ich następców, tych którzy byli ich uczniami. Niektórzy nie chodzili drogą życia, lecz zwyczajnie starali się powtarzać informacje. Ci mężczyźni i kobiety, którzy prowadzili nas ścieżkami wiary, przekazali nam wszystko, co odkryli w swym życiu; lecz ja pytam: „Dlaczego miałbym się tutaj zatrzymać?” 11 rozdział Listu do Hebrajczyków jest znany jako „lista mężów wiary” Wyraźnie jest napisane, że oni wszyscy poumierali nie otrzymawszy obietnicy. Nie zatrzymaliśmy się tam, gdzie oni stanęli; budujemy na tym, co nam pokazali. Podobnie i dziś, budujemy na tym, co pokazali nam nasi poprzednicy. Przecież nie hańbimy ich, jeśli wychodzimy poza to miejsce, w którym oni byli!

Problem z wiarą jest nie tyle w tym, że źle byliśmy nauczani, lecz w tym, że pewne brakujące elementy  uniemożliwiły zrozumienie. Te brakujące elementy pomogą nam zająć się wewnętrznymi uczynkami serca, zamiast powtarzać zewnętrzne zachowania! Myślę, że wspaniały miejscem, które prowadzi do zrozumienia najbardziej podstawowej części wiary znajduje się w Hebr. 11:1-2: „Wiara jest substancją tych rzeczy, na które mamy nadzieję, dowodem tych rzeczy, których nie widzimy” (wg wersji angielskiej – przyp.tłum.).
Chciałbym, abyśmy pokrótce przyjrzeli się perełkom ukrytym w tym fragmencie!
Wiara oznacza pełne wierzenie w coś. Podoba mi się zwrot „całkowicie przekonany”.
Gdy funkcjonujemy w wierze, nie ma powątpiewania, ponieważ jesteśmy absolutnie pewni. Dopóki nie ma absolutnej pewności, nie znajdujemy się jeszcze w miejscu wiary. Tak naprawdę, przedwczesne włączenie się wywoła presję, która doprowadzi nas do powątpiewania. Nie jest możliwe, aby uchwycić się (przyjąć) tego, co Bóg nam dał, gdy wątpimy! Tak więc, wiara ma być „całkowitym przekonaniem!”.
Słowo „substancja” zawiera w sobie kilka bardzo interesujących myśli. Powszechnie w grece oznacza ono „akt własności”. Akt własności to coś, co otrzymujesz, gdy nabywasz ziemię na własność, to dowód twojej własności. Pomimo że ziemia czy przedmiot zakupu może leżeć w innym państwie i nie ma możliwości, aby ją zobaczyć, wiesz, że należy do ciebie, ponieważ masz dokument – dowód własności! Gdy więc, ktoś jest w pełni przekonany, posiada dowód własności! Nie powątpiewa!
Innym interesującym aspektem znaczenia tego słowa jest „pod-struktura”.
Starożytni rozumieli to, co współcześnie naukowcy wyjaśniają w technicznych terminach, że cała materia pojawiała się z niewidzialnego, subatomowego świata. Wiemy, że Bóg rzekł i Jego wiara dostarczyła tych pod-struktur, które zorganizowały subatomowy świat w te rzeczy, w które On wierzył. Podobnie jest z nami, gdy wierzymy, ta wiara staje się pod strukturą, która umożliwia wejście w niewidzialną rzeczywistość i doprowadzenie do zaistnienia tego, czego aktualnie nie widać. Tak więc, ten fragment Listu do Hebrajczyków można przeczytać w taki sposób: „Całkowite przekonanie jest dowodem własności, który dostarcza pod struktury,… ”
Słowo „rzeczy” ma bardzo ważne implikacje. Nie są to rzeczy w ogólnym znaczeniu; to słowo może oznaczać „rzeczy, które zostały osiągnięte”.
Tutaj jest właśnie miejsce na nasze ugruntowanie w skończonym dziele Jezusa, albo nasza wiara będzie miała więcej do czynienia z domniemywanie niż z czymkolwiek innym.

W oparciu o skończone dzieło Jezusa nie mogę zdecydować się na wiarę w jakiś szczególnego rodzaju samochód. (Wierzę, że możemy spożytkować prawa serca i wierzyć w różne rzeczy, lecz nie ma tutaj miejsca, aby to wyjaśniać.)
Jeśli wierzę w oparciu o skończone dzieło Jezusa, mogę być całkowicie przekonany, jeśli wiem, że przedmiot mojej wiary zawiera się w Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu.
Muszę być pewny tych rzeczy, które zostały osiągnięte, na które mam nadzieję, czy których z przekonaniem oczekuję. Prawdopodobnie do tej chwili już zorientowałeś się, że idea „pewności”, czy nawet słowo „wiara”, oznacza „śmiałe oczekiwanie”.
Aby być przekonanym o tych rzeczach, których oczekuję, muszę mieć jakieś podstawy tej wiary. Podstawą mojej wiary nie jest moja wiara! Podstawą mojej wiary jest skończone dzieło Jezusa. Co zrobił Jezus przez swoją śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie? Uwolnił mnie od wszelkiego przekleństwa Prawa (Gal. 3:13), dał mi wszelkie prawo do obietnic (2 Kor. 1:20), odarł diabła i umieścił pod moimi stopami (Kol. 2:15).
Dalej czytamy w tym fragmencie Listu do Hebrajczyków, że wiara to dowód na to, czego nie widzimy. Oto jedna z największych prawd wiary: WIARA NIE JEST ŚLEPA! Wiara zawsze opiera się na dowodzie; niemniej, nie jest to dowód, który otrzymujemy przez któryś z naszych pięciu zmysłów, lecz jest to dowód, który w tej chwili jest niewidzialny. Nie jest tak, że on nie istnieje, lecz jest niewidzialny!

Hebr. 11:3 mówi nam, że „przez wiarę poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boa, tak iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk„.

W Ewangelii Marka 11:22 Jezus mówi nam, abyśmy mieli Bożego rodzaju wiarę. Działaj w wierze w taki sam sposób jak Bóg. Bóg rzekł do tej rzeczywistości i stworzył wszystko, co widzimy z subatomowej energii, której nie widzimy. Jego wiara i jego słowa doprowadziły to, co niewidzialne do formy widzialnej. Właśnie dlatego autor listu mówi o tym.
Abyśmy byli w stanie doprowadzić coś z niewidzialnego świata do istnienia, musimy wiedzieć, że to już istnieje w niewidzialnej formie. Abyśmy wiedzieli, musimy mieć dowód na to! Jeśli zawsze walczysz bojem wiary, który odbywa się w dziedzinie duszy (myśli, uczuć i emocji) to powstaje pytanie: w co wierzysz? Mogę ci bez wahania powiedzieć, że będziesz wierzył w to, na co masz najlepszy dowód!

Słuchając
http://impactministries.com/store/scripts/prodView.asp?idproduct=41291447

 „Faith:The Missing Pieces” dowiesz się jak znaleźć dowód, który doprowadzi cię do pełnego przekonania. Rozwiniesz zdolność do przyjmowania tego, co niewidzialne. Chcę przeprowadzić cię przez pięć prostych kroków wiary Bożego rodzaju i pomóc ci dojść do wiary, która nigdy nie wątpi.topodin