Codzienne rozważania_05.12.2017

Jon 1:5
WTEDY ŻEGLARZE PRZESTRASZYLI SIĘ I KAŻDY WOŁAŁ DO SWOJEGO BOGA; SPRZĘT, KTÓRY BYŁ NA OKRĘCIE, WYRZUCILI DO MORZA, ABY ZMNIEJSZYĆ CIĘŻAR. JONASZ ZAŚ ZSZEDŁ NA DÓŁ OKRĘTU I ZASNĄŁ TWARDYM SNEM.

Burza musiała być wyjątkowo dzika, że wzbudziła przerażenie w sercach doświadczonych ludzi morza. Ich strach miał dwojakie następstwa: zaczęli się modlić do swoich bogów i wyrzucać przewożony towar do morza. Nie wiemy jakich bogów mieli ci ludzie. Mogli być szczerze oddani swoim bogom. Ale jak mówi stare przysłowie, które dotyczy również ateistów, „jak trwoga to do Boga”. Doświadczenie uczy, że to często strach zmusza nas , mimo niechęci, do przyjścia do Boga. W przeciwieństwie do tego wiara chrześcijańska jest wiarą na każdą pogodę. Modlitwa wierzącego nie potrzebuje być wyciskana przez przerażenie. Dla chrześcijan jest ona jego własnym oddechem. Kto prawdziwie kocha Pana Jezusa Chrystusa, dla tego modlitwa stanowi naturalną część jego życia. Modlitwa jest powietrzem, którym oddycha. Życie modlitewne chrześcijanina z pewnością nie będzie pozbawione wad, ale najważniejsze jest to, że on ma takie życie. Przychodzi przed tron Bożej łaski z gotowym sercem i pokornym duchem nie ze strachu lub przymusu; przychodzi zgodnie z nauczaniem Słowa Bożego na temat tego o co i jak się modlić; przychodzi uznając wielkość i sprawiedliwość Bożą; przyznaje się ze skruchą do grzechu, powierzając się ze skruchą do grzechu, powierzając się miłosierdziu i obietnicom swego niebiańskiego Ojca. Istnieje ogromna różnica między modlitwą prawdziwej wiary i modlitwą wywołaną przez przerażenie. Czyż nie jest smutne, że potrzebne są burze życiowe, aby ludzie to zrozumieli? Ale nawet wtedy znajdzie się wielu bogatych głupców, którzy są przywiązani do swoich rzeczy, aż do chwili, gdy śmierć wprowadzi ich do rzeczywistości, w której jest za późno na zmiany.
Życzę błogosławionego dnia.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.