Codzienne rozważania_21.02.2018


Jon 4:11
A JA NIE MIAŁBYM ŻAŁOWAĆ NINIWY, TEGO WIELKIEGO MIASTA W KTÓRYM ŻYJE WIĘCEJ NIŻ STO DWADZIEŚCIA TYSIĘCY LUDZI, KTÓRZY NIE UMIEJĄ ROZRÓŻNIĆ MIĘDZY TYM CO PRAWE, A TYM, CO LEWE, A NADTO WIELE BYDŁA?

Boże pytanie jest jednocześnie odpowiedzią, „A ja nie miałbym żałować Niniwy?” Nie powinniśmy pozwolić, aby ciche niedomówienie kryjące się w słowach Pana, zaćmiło ich prawdziwe znaczenie. Delikatność, z jaką Bóg postawił swoje pytanie, pokazuje wyraźnie jak łatwo Jonasz skreślił narody pogańskie, jak gdyby nie były niczym więcej tylko pokarmem dla szatana. Te same słowa są również wyzwaniem dla zainteresowania, lub raczej jego braku, ewangelizacją w dzisiejszym Kościele. Bóg pyta nas, tak jak pytał Jonasza dawno temu, „Czy nie powinniście żałować ludzi wokół was?” Szczególnej uwagi wymagają tutaj trzy elementy. Są nimi: troska, oddanie i zaufanie. Można mówić o trosce o niewierzących i o tym, że naszym zdaniem Chrystus stanowi odpowiedź na ich najgłębsze duchowe i doczesne potrzeby, a jednocześnie w głębi serca pozostać obojętnym, zdystansowanym, przyziemnym i pozbawionym motywacji do działania. Troszczymy się do pewnego stopnia, ale nie jesteśmy tym poruszeni, nie wylewamy łez z powodu losu tych, o których podobno się troszczymy. Bóg sprawdzał motywację Jonasza. Czy troszczył się on o Niniwę? Czy miłował zgubionych i skazanych na piekło bezbożników? Nie, ponieważ nie chciał aby zostali oni zbawieni. A czy ty miłujesz ludzi tam gdzie mieszkasz? Czy troszczysz się o to miasto, w którym Bóg cię umieścił, abyś wydawał świadectwo? Czy też z postawy Jonasza kryje się w twoim umyśle, ujmując nieco z twojej troski i powstrzymując cię przed składaniem świadectwa? Troska o zgubiony świat oznacza praktyczną miłość okazywaną ludziom, wśród których żyjemy. Oznacza pragnienie tego, aby i oni stali się chrześcijanami. Zostali zbawieni z łaski, przez tego samego ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa, który nas zbawił i dał nam żywą wiarę oraz nowe życie. Ale troska, która może obficie zaowocować wspieraniem innych chrześcijan przez modlitwę, zachętę i pomoc finansową, musi mieć swój początek w głębokiej trosce o składanie świadectwa tam, gdzie się znajdujemy – w słowach, czynach i każdym innym aspekcie życia chrześcijańskiego. A to oznacza pragnienie, aby nasi bliźni kochali Chrystusa tak jak my. Pragniemy tego, ponieważ to Chrystus nas pierwszy umiłował.
Życzę błogosławionego dnia.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.