Coś więcej niż Wspólna radość: Lisa Miller z Newsweek przeciwko Pismu i Jezusowi_03

Skrót artykułu w j.polskim do którego odnosi się poniższa polemika:
http://wiadomosci.onet.pl/1880956,12,item.html

Prof. dr Robert A. J. Gagnon

Pittsburgh Theological Seminary

10 grudnia 2008

gagnon@pts.edu, www.robgagnon.net

© 2008 Robert A. J. Gagnon (za zgodą autora)

Oryg.:
http://www.robgagnon.net/NewsweekMillerHomosexResp.htm

Świadectwo Jezusa

Miller utrzymuje, że postawa Jezus nie popiera „tradycyjnego” patrzenia na małżeństwo, ponieważ „Jezus był samotny i głosił obojętność ziemskich związków, w szczególności rodziny”. „Jezus głosił radykalny rodzaj rodziny,… której więzi w Bogu, wypierają wszelkie więzy krwi”. „Jezus nie ożeni się w niebie”.
„Jezus nigdy nie wspomina homoseksualizmu, choć zdecydowanie potępia rozwód”. „Jezus dociera do wszystkich, szczególnie do tych z marginesu”. „Jezus objawił siebie kobiecie przy studni – nie patrząc na to, że miała pięciu mężów i obecnego chłopaka”. „Podobnie jak uczył Jezus, chcemy uczyć miłości każdego…. A co dzieje się w sypialni, naprawdę nie ma nic z tym wspólnego”. „Gdyby Jezus żył dzisiaj, docierałby szczególnie do gejów i lesbijek będących wśród nas, ponieważ ‚Jezus nie chce, aby ludzie byli smutni i samotni’ (cytując jej „przyjaciela, księdza Jamesa Marina”).

A oto główny szwindel: „O ile Biblia i Jezus mówią wiele ważnych rzeczy o miłości i rodzinie, żadne z nich wyraźnie nie definiuje małżeństwa, jak związku między jednym mężczyzną i jedną kobietą”.

Jezus i teksty dotyczące stworzenia z Rdz. 1-2.

Miller bez problemu ignoruje fakt, że Jezus był tak zdecydowany w sprawie męsko żeńskiego warunku wstępnego do właściwych seksualny stosunków w kontekście małżeństwa, że określił swoje stanowisko, wielokrotnie powtarzając swoje żądanie małżeńskiej „jedności dwojga” – tj. bez poligamii równoległej czy poligamii kolejnej (tj.: rozwód i ponowne małżeństwo) – jedności dwóch płci, cytując całą Rdz. 1:27 („mężczyzną i kobietą uczynił ich„) i Rz. 2:24 (Dlatego mężczyzna … złączy się z żoną swoją i będą jednym ciałem„; Mk 10:5-9, Mat 19:4-9).
Gdyby wymiar męsko żeński nie był ważny dla Jezusa, jaki sens byłoby cytowanie z Księgi Rodzaju 1:27 właśnie wersu „mężczyzną i kobietą uczynił ich„.

Esseńczycy z Qumran (ok.150 B.C. – A.D. 70) potwierdzają fakt, że Jezus korzystał z jedności dwóch płci w małżeństwie, ustanowionej przez Stwórcę w Rz. 1-2, jako fundamentu do ograniczania ilości seksualnych partnerów do dwóch. Społeczność z Qumran odrzucała również „pojęcie dwóch żon”, ponieważ „fundamentem stworzenia jest to, że „mężczyzną i kobietą stworzył ich„, i dlatego, że „te które weszły weszły do arki (Noego) wchodziły parami” (Rz. 7:9) (The Damascus Covenant 4.20-5.1).
Nauczanie Jezusa różni się od dokumentów z Qumran w tym tylko, że rozszerzył tą zasadę na zanegowanie nie tylko zwykłej poligamii – w szczególności poligyny (mąż posiadający kilka żon), ponieważ Izrael nigdy nie tolerował polyandry (żon posiadających kilku mężów) – lecz również ponownego małżeństwa po rozwodzie. Wydaje się logiczne: sprowadzenie razem dwóch, i wyłącznie dwóch, podstawowych płci zarządzonych przez Boga przy stworzeniu obejmuje w sobie wszystko, co potrzebne w seksualnym spektrum jedności, nie wymagającą trzeciej strony.

Podczas gdy Miller uważa, że męsko żeński warunek wstępny dla seksualnych stosunków jest niemoralny i krzywdzący, Jezus uważał to za fundamentalne. Można nie podjąć męsko żeńskich małżeńskich więzów, jak zrobił to sam Jezus, lecz wtedy jedyną opcją będzie stać się jak „trzebieńcy (eunuchy), którzy tacy narodzili się z żywota matki”, bądź jak „trzebieńcy, którzy zostali wytrzebieni przez ludzi” to jest jako ludzie, którzy nie utrzymują żadnych seksualnych stosunków (Mat. 19:11-12). Podobnie można powiedzieć, że ci, którzy nie decydują się na mieszane płciowo małżeństwo stają się jak „aniołowie w niebie, którzy ani się nie żenią, ani za mąż nie wychodzą” (Mk 12:25; Łk. 20:34-36). Jeśli nie ma seksualnych stosunków w niebie, to nie jest konieczne przystosowywać wrodzone seksualne popędy w tym wieku, gdy te popędy łamią formalne czy strukturalne wymagania ustanowione przez Boga przy stworzeniu.

Miller wykorzystuje takie teksty, aby dowodzić, że Jezus był otwarty na większą „obszerność” jeśli chodzi o nietradycyjne formy seksualnych więzi. Jak to się zwykle w takich przypadkach dzieje, Jezusowi chodziło o coś całkowicie przeciwnego.

Według Jezusa jest tak właśnie dlatego, że oddane seksualne partnerstwo jesttylko przedostatnim dobrem i Bóg nie musi pozwalać na seksualne kombinacje inne niż jedność na całe życie między jednym mężczyzną i jedną kobietą. Służba Boża i seksualna czystość nie są wyższymi dobrami. Seksualne stosunki nie będą kontynuowane w niebie, ponieważ otrzymamy coś znacznie lepszego: bezpośredni dostęp do Boga. Tak więc, w rozumieniu Jezusa nie ma czegoś taki ego jak „seksualny głód”. Nowa społeczność czy rodzina Boża istnieje teraz po to, aby zaspokoić potrzeby towarzyskie samotnych. W konsekwencji, dla Jezusa alternatywą dla małżeństwa między mężczyzną i kobietą jest abstynencja od seksualnych stosunków, a nie (jak Miller błędnie sądzi) radykalna zmiana definicji małżeństwa.

W skrócie, nie znajdę w historii postaci, na której argument kapłana, przyjaciela Miller, miałby najmniejszy wpływ: mianowicie fałszywe twierdzenie, że musimy pominąć święty biblijny męsko żeński warunek wstępny małżeństwa, ponieważ w przeciwny wypadku osoby homoseksualne będą „samotne i smutne”. Jest to po prostu zagarnięcie wyraźnej i zdecydowanej Bożej woli wyrażonej w Piśmie co do jakichkolwiek wrodzonych seksualnych pragnień i orientacji, jakie ludzie mogą wyrazić. Żadne przykazanie Boże nigdy nie było orzeczone ludziom po to, aby najpierw stracili wszelkie pragnienia przekraczania kwestionowanego przykazania (choć Miller zdaje się uważać inaczej). Wręcz przeciwnie: jest ono właśnie z tego powodu, żes ą ludzie, którzy chcą robić to, co Bóg uważa za złe i co Bóg zakazał – zakaz miał na celu nasze wyższe dobro.

Oprócz tego należy zająć się stwierdzeniem Miller, że: „Jezus nigdy nie wspomina homoseksualizmu, lecz stale potępia rozwód”. Pierwsza odpowiedź powinna być dla Miller oczywista. Jezus nie musiał niczego wspominać o homoseksualnych praktykach, ponieważ (1) nie znamy żadnego przypadku Żyda w Palestynie w pierwszym wieku, który byłby w to zaangażowany (nie mamy też poświadczenia czegoś takiego w stuleciach otaczających życie Jezusa wśród Żydów ani w Palestynie,
ani w Diasporze); (2) nie było Żyda, który byłby obrońcą homoseksualnych stosunków, popełnionych czy jakichkolwiek innych (wiele stulecie przed i po Chrystusie każda wzmianka o homoseksualizmie dokonana przez Żydów był uważana za akt najwyższego seksualnego przestępstwa, przekraczającego tylko zoofilię, nawet nie kazirodztwo). Mówienie słuchaczom w pierwszym wieku w Palestynie, że mężczyzna powinien zaprzestać utrzymywania seksu z innym mężczyzną spotkało by się ze zdumieniem, ponieważ sprawa była zbyt dobrze znana, zbyt fundamentalna i zbyt zdecydowanie akceptowana, aby zasługiwała na wspomnienie. Osobiście sam nigdy nie byłem w kościele, w którym pastor wyjaśniałby dlaczego wierzący nie powinni odbywać stosunków seksualnych ze swym rodzicem, dzieckiem czy rodzeństwem czy też dlaczego nie powinni żyć w poligamii. Nigdy nie przyszłoby mi na myśl to, że ten duchowny jest otwarty na kazirodztwo czy poligamię popełniane przez dorosłych.

Druga odpowiedź dotyczy tego, dlaczego Jezus mówił o rozwodzie/ponownym małżeństwie. Jezus poświęca czas na potępienie rozwodu i ponownego małżeństwa nie dlatego, że jest to poważniejsze przestępstwo Bożych norm dotyczących seksu niż homoseksualizm – czy bardziej niż kazirodztwo, czy zoofilia, czy inne seksualne wykroczenia, których Jezus też nigdy nie wymienia wprost – lecz dlatego, że wraz z pożądliwością serca, znalazły się w Prawie Mojżeszowym luki, które należało zamknąć. Prawo już wyraźnie zamykało wszelką możliwość udziału w homoseksualny praktykach, kazirodztwie, zoofilii i cudzołóstwie bez względu na wymówki. Każdy Żyd wiedział, że takie przestępstwa były skrajnie poważne i rzeczywiście, były obciążone karą śmierci (omówienie Jezusa tego tematu jest dalej). Jezus zajmuje się stanowczo sprawami rozwodu i ponownego małżeństwa, ponieważ w jego oczach był to jeden nielicznych pozostałych problemów z dziedziny seksualnej czystości wśród Żydów pierwszego wieku.

Jeśli Jezus opierał swój punkt widzenia na małżeńskiej monogamii i nierozwiązalności jedności płci zarządzonej przez Boga przy stworzeniu i przeznaczonej do seksualnego parowania, nie mógł uważać łamania tego fundamentu przez homoseksualne praktyki za mniej poważne niż rozwód/ponowne małżeństwo. Z pewnością było dokładnie odwrotnie, jak pokazują teksty Starego Testamentu, wczesny judaizm i wczesne chrześcijaństwo.

Żydzi ze starożytnego świata często odróżniali swoje seksualne zwyczaje od seksualnej niemoralności powszechnej wśród pogan, w tym co do homoseksualizmu. Z tego, co wiemy ze środowisk grecko rzymskich mieli oni rację w swych szacunkach: poganie szybciej angażowali się w seksualnie niemoralne akty. To dlatego Paweł, apostoł pogan, musiał więcej uwagi zwracać na seksualną czystość, niż robił to Jezus, w tym wyraźne wyjaśnienie zakazu homoseksualnych praktyk. Słuchaczami Pawła byli przede wszystkim poganie; w przypadku Jezusa byli to Żydzi. Tak więc, gdy Paweł zwracał się do swych nawróconych z tym, jak należy się zachowywać (etyka), często zaczynał od spraw seksualnej moralności i ostrzegał nawróconych, pisząc, że uporczywe trwanie w seksualnej niemoralności może spowodować wyłączenie ich z królestwa Bożego i wiecznego życia (np.: 1 Tes. 4:1-8, 1 Kor. 5-7; zawsze na pierwszym lub drugim miejscu po bałwochwalstwie na pawłowej liście występków jak w Gal. 5:19-21; 1 Kor. 6:9-11; Rzm. 1:19-31; Ef. 5:3-5).

Później w okresie rabinicznym, gdy pojawiło się pytanie o to czy dwóch nieżonatych mężczyzn może spać pod tym samym płaszczem, większość rabbich dawała zgodę pod warunkiem, że „Izreal nie jest podejrzany” (Qid. 5:10); to jest prawdopodobieństwo, że jakikolwiek Żyd zaangażowany jest w homoseksualizm jakiegokolwiek rodzaju jest tak minimalne, że może być pominięte.

Dyskusja o tym, dlaczego jakiekolwiek zmiany w małżeństwie/ponownym małżeństwie nie jest dobrą analogią dla przyjęcie homoseksualnych związków patrz tutaj (pp. 110-22).

Argument Miller za tym, że Jezus był „seksualnie obszerny”

(dosł.:‘Sexually Inclusive’ Jesus – przyp.tłum.)

(Polyamory to angielskie słowo stworzone w oparciu o grecko-łacińskie sformułowanie oznaczające „wiele (więcej niż jedna) miłości”.
Związki „poliamoryczne” (polyamorous relationships) to „romantyczne” relacje więcej niż dwóch osób. Romantyczne w znaczeniu relacji, która nie jest po prostu przyjacielską, czy jeszcze bardziej luźniejszą znajomością, a czymś co można by określić miłością. – Praktykujących to współcześnie nazywa się ‚swingersami’ – przyp.tłum
.
p.: http://poliamoria.prv.pl/)

Miller cytuje z aprobatą fałszywe twierdzenie Brueggemann’a, jakoby w sprawach małżeństwa Biblia konsekwentnie „skłania się ku obszerności”. Miller dodaje, nie myśląc o absurdalności swego stwierdzenia: „Praktyka obszerności (obejmowania), nawet w buncie przeciw społecznym konwencjom, sięga do wyrzutków, podkreśla poczucie wspólnoty społeczności a staje przeciwko chaosowi, deprawacji i obojętności – te wszystkie biblijne wartości wysuwają argumenty za gejowskim małżeństwem”.

Dlaczego Miller ogranicza się i upiera przy monogamii? Tradycyjne i nietradycyjne formy współżycia popełniane przez dorosłych swingersów mogą być częścią tej obszerności. Polyamoria z definicji jest obszerna (pozwala na to, aby do związku przyłączał się więcej niż jeden partner.). Ci, którzy uczestniczą w dziś poligamii z pewnością są społecznymi wyrzutkami zachodniego społeczeństwa. Czy Jezus nie sięgał także do poligamistów? Popełniana przez dorosłych poliamoria prawdopodobnie daje większe poczucie „wspólnoty i społeczności”.

Niewątpliwie Miller zaprotestowałaby przeciwko twierdzeniu, że poliamoria pociąga za sobą przymus i uciążliwą dominację. A jednak takie negatywne własności nie są ani trochę bardziej wrodzone w popełnianą przez dorosłych poliamorię niż (1) duża liczba seksualnych partnerów w ciągu życia, (2) przenoszone drogą płciową zakażenia, (3) bardzo krótkoterminowe związki, (4) sprawy stanu psychicznego jak depresja i istotne wykorzystywanie, które są nieodłącznie związane z wszelkiego rodzaju homoseksualną aktywnością (istnieją w nieproporcjonalnie wysokim stopniu zawdzięczając to znaczącemu brakowi prawdziwego seksualnego uzupełnienia, lecz nie są wrodzone). Jeśli Miller ignoruje fundament, na którym Jezus opierał swój sprzeciw wobec poligamii, mianowicie, związek dwóch płci jako konieczny warunek wstępny, to jej argumentacja obszerności, rzucania wyzwania społecznym zwyczajom, miłości i budowania społeczności nie ma już żadnej podstawy do odrzucenia pełnej miłości popełnianej przez dorosłych poliamorii.

Z pewnością poligamia nie może być zakazana na podstawie założenia, że można kochać prawdziwie tylko jedną osobę. Gdy rodzice mają drugie i trzecie dziecko, nie kochają tego pierwszego ani trochę mniej, a ludzie często mają więcej niż jednego bliskiego przyjaciela. Dlaczego w tym rozrachunku miłość związana z erotyką miałaby być w jakikolwiek sposób inna od nieerotycznej miłości, tym bardziej, że Miller dowodzi, że pragnienie „kochania jedni drugich dla naszego własnego dobra” jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla podjęcia stosunków seksualnych?

Konsekwentne korzystanie z tego samego argumentu Miller o obszerności-nonokonformizmie-miłości-społeczności, byłoby znakomite dla promowania kazirodztwa dorosłych. Rzeczywiście, Miller podkreśla, że Jezus: „głosił obojętność wobec ziemskich więzi – w szczególności rodziny” oraz „głosił radykalny rodzaj rodziny,… której więzy w Bogu wykraczają poza wszelkie więzy krwi”.

Jeśli więzy krwi są teraz obojętne jeśli chodzi o kształtowanie seksualnych relacji (ponieważ w taki sposób Miller stosuje swój argument) to jest oczywiste, że seksualne stosunki między dorosłymi o bliskim pokrewieństwie (rodzeństwo, dorosłe dziecko i rodzic) powinny być do przyjęcia dla Miller. Zaprotestowałaby: Lecz to spowoduje wrodzone wady, lub to, że dzieci nie będą się czuły bezpiecznie w jednostce rodzinnej.

Powtórzmy:
taki argument nie ma mocy absolutnej, to jest mocy kategorycznego odrzucenia kazirodztwa; jest raczej w mocy odrzucać tylko kazirodztwo z małoletnim krewny, lub tam, gdzie pojawia się ryzyko ciąży. Z całą pewnością można wymyślić różne formy pożycia seksualnego blisko spokrewnionych, których ten argument nie dotyczy (w tym kazirodcze stosunki między zgadzającymi się na to dorosłymi tej samej płci).

Jedyny absolutny czy kategoryczny argument, który można postawić przeciwko kazirodztwu to argument filozoficzny z natury: a mianowicie taki, że osoby, które mają zbyt wielkie strukturalne podobieństwo, w tym przypadku pokrewieństwo, nie są dobrze dopasowane do seksualnej współżycia. Wady wrodzone są typowe, choć nie nieodłączne w takich związkach i są symptomami istoty problemu, którym jest zbyt wielka identyczność. Jednak taki argument uniemożliwiłby związki homoseksualne – tutaj strukturalna identyczność jest bardziej dotkliwie odczuwana na poziomie seksu czy płci – i dlatego Miller nie chce tego argumentu używać. Lecz byłoby to ideologiczne narzekanie, a nie logiczne zastrzeżenie.

To hipokryzja Miller pozwala na podkreślanie jako podstawy afirmacji homoerotycznych związków takich rzeczy jak obszerność tych marginesów, przeciwstawianie się społecznym zwyczajom, obecność „wzajemnej radości” i miłości, jako wystarczających warunków wstępnych oraz budowanie społeczności i wspólnoty, przy równoczesnym odrzuceniu popełnianych przez dorosłych form kazirodztwa i poliamroii. Miller nie jest w stanie podać jakiegokolwiek naukowego badania pokazującego nieodłączne wymierne rany wywołane u wszystkich zaangażowanych w kazirodztwo czy poliamorię, więc, biorąc pod uwagę jej wierzenia, powinna chętnie akceptować co najmniej niektóre z tych form współżycia, albo trzeba jej argument za homoseksualizmem porzucić jako absurdalny.

Dlaczego, nawet Oprah, guru milionów kobiet w tym kraju, wykrzyknęła po spotkaniu z pewną wspaniała, dobrze dopasowaną, atrakcyjną kobietą z wyższych sfer, żyjącą w poligamicznym związku: „Najlepszą częścią tej pracy,… [jest to], że przychodzę tutaj z pewnym nastawieniem i wychodzą stąd nieco bardziej otwarta, na całą sprawę.
I zdaję sobie sprawę z tego, … że w każdej sytuacji są tacy, którzy nadają różnym rzeczom złe nazwy. Są pewne trudności i są pewni ludzie, którzy znoszą te trudności inaczej” (2007 („2007: Poligamia w Ameryce; raport Lisy Ling”). Co więcej, „gejowskie” kościoły Metropolitan Community Churches, Unitarian Universalist Church oraz homoseksualni profesorzy religii w tym kraju wszyscy promują ponowne przejrzenie negatywnych poglądów na „poliamorię” czy „polifedelity” (patrz tutaj i tutaj, str. 35-45).

Nie chodzi mi tu tylko o to, że tego rodzaju argumenty używane do promowania homoseksualizmu przez Miller i innych prowadzą do „śliskiej równi pochyłej” choć Miller i inni wyraźnie popierają zarówno równię jak i tłuszcz na niej. Dowodzę tutaj, że jeśli Miller całkowicie odrzuca popełniane przez dorosłych formy poliamorii i cudzołóstwa to ma jeszcze większe powody ku temu, aby odrzucać popełniane przez dorosłych praktyki homoseksualne, ponieważ zakaz kazirodztwa i poliamorii jest związana analogicznie czy fundamentalnie z zakazem homoseksualnych praktyk.

W szczególności ironiczne jest to, że Miller używa poligamii jako przykładu tego, dlaczego powinniśmy zrezygnować z męsko żeńskiego warunku wstępnego z Pisma. Jeśli chodzi o nasze podejście do poligamii, zmieniliśmy się, mówi. Powinniśmy być również w stanie zmienić i ten wymóg. Tak, wywraca całkowicie logikę Jezusa. Jezus wskazuje na męsko żeński warunek wstępny przekazany w akcie stworzenia, naturalną jedność dwóch płci, jako podstawę do wyeliminowania seksualnych związków większej ilości osób niż dwoje, czy to równoległej czy kolejnej poligamii. W skrócie: dla Miller poligamia jest podstawą do pozbycia się warunku wstępnego wymagającego dwóch płci, podczas gdy dla Jezusa warunek dwóch płci jest podstawą do pozbycia się poligamii. Upierając się przy tym, żeby pozbyć się wszelkiego znaczenia dualizmu płci w małżeństwie, Miller zostawia otwarte drzwi do logicznego powrotu do poligamii.

Jezus akceptował to, że punkt widzenia prawa mojżeszowego nie był doskonały, lecz podczas gdy Miller obstaje przy nowych modelach małżeństwa, aby zadowolić szczególne „orientacje seksualne”, Jezus zrobił coś przeciwnego, sugerując nowy model małżeństwa, który nie będzie już robił ustępstw na rzecz „seksualnych orientacji”, których żądze są przeciwne temu, że „mężczyzną i kobietą uczynił ich„. Mojżesz dopuścił do tego, aby mężczyzna miał więcej niż jedną żonę, czy to równolegle czy kolejno, jako ustępstwo na rzecz „zatwardziałego serca”, w tym męskiego popędu seksualnego. Jezus powiedział: Nigdy więcej. Jego ostrzeżenie przed cudzołóstwem serca również idzie w tym kierunku.
Podobnie jak z pozostałymi sześcioma antytezami Kazania na Górze (Mat. 5:21-48), zasada używana przez Jezusa była taka: Byliście przyzwyczajeni do radzenia sobie z tym i z tamtym; a ja wam mówię:
nigdy więcej. Istotą nie była tutaj tylko zmiana, istotą było również pytanie: „W jakim kierunku?” Miller porusza się w kierunku przeciwnym do kierunku Jezusa.

Coś więcej niż Wspólna radość: Lisa Miller z Newsweek przeciwko Pismu i Jezusowi_02

Jezus, miłość i homoseksualizm

расчет продвижения

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.