Czego nauczyłem się ostatnio 1

John Fenn

Sam sobie to zafundowałeś

Większość z was zna moje życie i otwartość, regularne dzielenie się fragmentami naszego życia, od śmiesznych rzeczy, które nasz najstarszy syn (upośledzony) mówi, do zdarzeń między Barbarą i mną, oraz niektórych rzeczy, „sensacyjek” (dos.: „hot off the press”), którymi Pan ostatnio podzielił się ze mną.

Ja i zawrót głowy

Parę lat temu stałem się bardzo ,naprawdę bardzo zmęczony po całej serii spotkań, podróży, pracy wokół domu, czasu spędzanego z Christem, potrzeb modlitwy do służby, studiów, pisania, korespondencji, e-maili, Skype itd. Są to stałe elementy w miarę jak wzrasta nasza sieć kościołów domowych, przyjaciół tychże i wielu innych spraw, a to wszystko wśród wielkiego błogosławieństwa jakim jest nauczanie, którym się dzielę.

Zwykle sypiam po 5-6 godzin, jestem bardzo aktywny i dużo działam. Dla mnie torturą jest brak aktywności; muszę coś robić, codziennie muszę wychodzić z domu. Rzadko zdarza się taki dzień, abym odważył się nie wyjść z domu.

Tego dnia rano, obudziłem się, usiadłem na łóżku i nagle nie wiedziałem, gdzie jest góra, gdzie dół, gdzie prawo, gdzie lewo. Świat  wirował mi w głowie, nie wiedziałem, co widzę. Nie był to taki zawrót głowy, kiedy wydaje się, że świat nagle wiruje wokół pionowej osi, była to taka nagła niezdolność do rozróżnienia tego, gdzie góra, gdzie dół, gdzie prawa strona, a gdzie lewa.
Musiałem natychmiast przemyśleć, gdzie góra, gdzie dół, gdzie prawo, gdzie lewo. Pamiętam, że patrzyłem na czerwoną poświatę cyfrowego zegarka stojącego na nocnej szafce i skupiając się na nim, obniżałem się z powrotem na poduszkę i tak leżałem na lewym boku do chwili, aż wszystko wróciło do normy.
Eksperymentowałem. Odkryłem, że mogę leżeć na lewym boku czy na plecach, lecz jeśli, leżąc na wznak, odwróciłem głowę na lekko prawo – dziwny stan wracał. Szybko przekręcałem głowę z powrotem,aby to zatrzymać. Nie mogłem odwrócić się, ani położyć na prawym boku nie odczuwając silnego nawrotu.

Aby usiąść czy przejść się musiałem ze wszystkich sił skupić się na tym, aby stwierdzić co widzę ja –  co widzą oczy – a co mój mózg uznaje za pionowe. Każdy kolejny krok musiał być dokładnie przemyślany, potwierdzony, tzn, fakt że stopa jest postawiona i mocno oparta wymagał pełnej pełnej koncentracji umysłu na tej czynności.

Totalnie skoncentrowany walczyłem o to, aby ustać prosto.

Jest czas na to, aby nakazywać ciału i jest na to, aby słuchać ciała.

Niektórzy chrześcijanie tak są zafiksowani na poszczególnych prądach nauczania, że wydaje im się, że mogą nakazywać, ogłaszać i powoływać do istnienia swój świat, ignorując zdrowy rozsądek i odpowiednią cierpliwość. Myśleć, że Bóg jest odpowiedzialny za coś, co w rzeczywistości należy do zakresu naszej odpowiedzialności jest zwykłą zarozumiałością.
Przyszedł kiedyś do mnie do biura wcześnie rano mężczyzna, prosząc o modlitwę. Powiedział, że ma codzienne wcześnie przed południem ma bóle głowy, że modlono się już o niego, wkładano ręce, nakazywano, ogłaszano, związywano i wypędzano złego, oraz wszystko, co „zwykle się robi”, lecz poprawy nie było.

Po tym wszystkim co mi opowiedział, że wszyscy już modlili się o niego i że wszystko, co można aby został uzdrowiony, zostało zrobione, pomyślałem sobie, że byłem jego ostatnią deską ratunku. Usiedliśmy więc, a ja zrobiłem to, co zwykle wolę robić, gdy mam się modlić o kogoś, tzn. siadam w ciszy i nasłuchuję czy Ojciec ma coś do powiedzenia czy objawienia. Natychmiast usłyszałem, jak Ojciec mówi: „On jest odwodniony. Powiedz mu, żeby pił wodę i ograniczył kawę, nad czym Ja pracuję z nim”.

Był absolutnie zaskoczony jak bardzo „nieduchowe” to Słowo było. Podobny był do trędowatego Naamana z 5 rozdziału 2Księgi Królewskiej, który boczył się na polecenie, że do uzdrowienia musi obmyć się siedem razy w Jordanie. Ostatecznie ukorzył się i zrobił to. Mój kolega oczekiwał wielkich rzeczy, głośnej modlitwy, rozkazów, modlitwy proroka, który pozbędzie go bóli głowy. „Po prostu pić wodę? Naprawdę? To wszystko?”

Następnego dnia sprawdził to – od tego dnia nigdy więcej nie bolała go głowa. Jakiś rok później spotkaliśmy się i ciągle był zdumiony tym, że coś tak prostego uzdrowiło go.

Tak więc, jestem na konferencji w Holandii.

Byłem zmęczony przygotowaniami przed wyjazdem, złym samopoczuciem po przelocie, podróżą i tym, że znalazłem się po tym wszystkim wprost na konferencji. Wstałem w piątek rano z zawrotem głowy, lecz zdeterminowany, aby być zdrowym i normalnie funkcjonować. Tego wieczoru, gdy nasz syn, Brian, poprowadził nas w głębokim uwielbieniu, nagle zostały mi otwarte oczy na rzeczywistość Pańską i zobaczyłem, że był tam Jezus.

Pomyślałem, że podejdzie do mnie, włoży na mnie swoje ręce, lecz wszystko, co zrobił to powiedział do mnie: „Nie, jestem tu dziś, aby usługiwać sercom i duszom. Sam sobie to zafundowałeś” i poszedł dalej, przechadzając się pośród nas, przez następnych kilkanaście minut wkładając ręce na ludzi. Świadectwa opowiedziane później były niesamowite, a w niektórych przypadkach bardzo osobiste. Jego obecność była TAK silna, tak wielu dotkniętych… lecz nie ja.

Już wyczerpałem miejsce na dziś. Następnym razem podzielę się tym, co Ojciec powiedział mi tej soboty popołudniu na temat uwagi Pana: „Ty zrób to sam” i o tym, co powiedział na temat mojego stanu.

A do tej pory mnóstwo błogosławieństw

 

Czego nauczyłem się ostatnio_2

John Fenn

[Głosów:3    Średnia:4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.