Czego nauczyłem się ostatnio_2

John Fenn

Słuchaj swojej żony

Poprzednio pisałem wam o tym, jak zaliczyłem swój pierwszy „zawrót głowy”, który zdarza mi się zawsze, gdy jestem bardzo zmęczony fizycznie.

Ostatnio miało to miejsce w marcu 2017 na Litwie. Byliśmy tam w kościele domowym w pięknej Kłajpedzie. W czasie uwielbienia patrzyłem w sufit i nagle nie wiedziałem gdzie góra, gdzie dół. Tym razem zrobiło mi się niedobrze i pobiegłem do toalety, gdzie zwymiotowałem wspaniały obiad, który tyle co zjedliśmy. Wszyscy się o mnie pomodlili i przez chwilę poczułem się znacznie lepiej, lecz wstrząsnęło mną porządnie to, że stało się to w połowie bardzo napiętego planu zajęć.
I oto jest maj 2018 roku, nieco ponad rok od konferencji w Holandii i znów przyszło uderzenie.

Konferencja w Holandii

Był piątek wieczorem, spędzaliśmy wspaniały czas głębokiego uwielbienia, wyrażaliśmy naszą miłość Panu, a On śpiewał nad nami proroczo posługując się duchowymi pieśniami w których poruszał się Brian (nasz najmłodszy syn, prowadzący uwielbienie). W tym czasie otwarte zostały mi oczy na duchową rzeczywistość i zobaczyłem Pana poruszającego się pośród nas, wkładającego ręce na ludzi, uzdrawiającego emocje i zranienia, zabierającego głęboki żal i dotykając głęboko zakopanych, osobistych zranień i bolących miejsc … gdy poprosiłem Go czy nie mógłbym włożyć na mnie rąk: „Nie, jestem tutaj by usługiwać sercom i duszom. Sam sobie to zafundowałeś”.
W sobotę rano ciągle miałem problemy z głową i to silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Przespałem około 5 godzin, dwukrotnie budzony, ponieważ w łazience było światło uruchamiane przez czujkę ruchu, włączającą je po otwarciu drzwi, czego nie dało się ręcznie wyłączyć. Nagle stawało się jasno jak w środku dnia, więc oboje zrywaliśmy się wybudzeni. Musieliśmy się uspokoić zanim mogliśmy znów zasnąć.
Tego ranka miałem mdłości, kiedy jednak przechodziły czułem się nieco lepiej, choć utrzymanie pionowej pozycji i chodzenie nadal wymagało pełnej koncentracji. Jakoś zaliczyłem poranną sesję nauczając na siedząco, wyjaśniając pokrótce wszystkim, co się dzieje, po czym wyszliśmy na obiad.

Wróciłem do pokoju, aby się położyć, prosząc pozostałych, aby poprowadzili sesję pytań i odpowiedzi na temat domowego kościoła.

A oto, co powiedział mi Ojciec

Leżałem na łóżku na lewym boku, ponieważ przewrócenie się na prawą stronę wywoływało zawroty głowy. Pytałem Ojca, czemu  nie uzdrowił mnie poprzedniej nocy, gdy tam był. Dlaczego powiedział mi: „Sam sobie to zafundowałeś”. Odpowiedział natychmiast:

„Sam to sobie zafundowałeś. Zajmuję się tym z tobą już od pewnego czasu, mówiąc ci, abyś robił sobie jeden pełny dzień wolnego tygodniowo, lecz nie słuchasz”.

Odpowiedziałem: „Ale Ojcze, od nastolatka powtarzam sobie to, co powiedziano o Mojżeszu: „wzrok jego nie był przyćmiony i siły go nie opuściły” (Pwt 34:7). Ciało więc powinno słuchać mnie w tej sprawie, podobnie jak w innych” (Wzrok mam lepszy niż 20/20, nie mam żadnych ubytków w zębach, i jestem w stanie pracować ciężej niż większość mężczyzn w moim wieku, a energii życiowej mi nie brak mimo 60lat.)

Odpowiedział coś, czego nigdy wcześniej u Niego nie słyszałem: „To prawda, lecz twoje ciało idzie drogą całej ziemi, a ty musisz się nauczyć do tego dostosować”. To było szokiem, lecz zgodne jest z tym o co pytałem przez ostatnie kilka lat:  równowaga między uzdrowieniem a procesem starzenia się. Nadal oczekuję tego, że wejdę w późny wiek z dobrym zdrowiem i w pełni energii, a Ojciec nie powiedział, że tak nie będzie, lecz powiedział, że staję się coraz starszy a ciało „idzie drogą ziemi” i mam się do tego dostosować.

Kiedy więc otrzymuję prośbę o modlitwę, powiedzmy, pewna kobieta prosi o uzdrowienie swojej 97 matki, chrześcijanki, to zastanawiam się czy natychmiast prosić Ojca o uzdrowienie, czy też jest to jej czas na odejście do domu a prośba jej córki jest związana z tym, że ona nie chce przeżywać śmieci ukochanej mamy. Długo zastanawiałem się nad sprawą równowagi między starzeniem się, a uzdrowieniem. Gdzie jest granica między ciałem „idącym drogą całej ziemi”, osiągnięciem nieba, a uzdrowieniem?

Usłyszałem od Ojca, że moje ciało idzie drogą tej ziemi i że muszę nauczyć się dopasowywać

Ten naświetlony punkt widzenia – miałem nauczyć się dopasowywać. Hm… nie dopasować, lecz nauczyć się, jak dopasowywać… ponownie jest to proces!

Lecz posłuchajmy więcej . . .

Mówił dalej: „Powinieneś był słuchać żony. Barbara wie, jak korzystać z wolnego dnia i mówiła ci o tym już od pewnego czasu. On była moim głosem potwierdzenia w tej sprawie (czym zajmowałem się tobą wewnętrznie, prywatnie już całkiem długo), lecz nie słuchałeś. Będziesz musiał z tego wyjść”.

Ale ja nie chcę „wychodzić z tego”!

W 1Liście do Koryntian 6:18 Paweł dzieli się pewną zasadą, która w kontekście odnosi się do grzechu nieczystości seksualnej, lecz ma ogólne zastosowanie jeśli chodzi ogólnie o grzech przeciwko ciału:

wszystkie grzechy są poza ciałem, lecz kto cudzołoży, grzeszy przeciwko swemu ciału”.

Zasada, którą tutaj przedstawia jest to, że grzech przeciwko ciału manifestuje się w ciele – to, co robimy sami sobie. Wiemy o tym instynktownie – palacz rozedmę czy raka płuc, otyła osoba, która ma problemy ze stawami i stopami, oraz wiele pomniejszych rzeczy, nad którymi sami pracujemy bądź wymuszamy na sobie, aż do bólu głowy, wątpliwych myśli, odwodnienia czy zbliżania się do omdlenia – jeśli grzeszymy przeciwko ciału to ten grzech manifestuje się w ciele.

Migotanie przedsionków (The Atrial Fibrillation (Afib)) to coś, co sam sobie uczyniłem – pracowałem ciężko, ubrany przy 46 stopniach Celsiusza, męcząc swe ciało, sprawiając, że odwadniam się i… nagły przypływ w piersi, poczułem się słabo, musiałem usiąść i poczułem łomotanie serca… później okazało się, że nabawiłem się migotania przedsionków.
Szybko się pozbierałem i nawet nie wiedziałbym o tym, gdyby nie badania zrobione kilka miesięcy później – ufam, że w tym roku będzie wszystko skorygowane medycznie, lecz sam się tego nabawiłem. Tak samo ma się sprawa z tymi zawrotami głowy. Ojciec już pracował ze mną nad tym, abym robił sobie jeden dzień wolnego w tygodniu, a to jest nowa umiejętność… Byłem pierwszy z tych, którzy chodzą spać o 23, 24, a wstają 5, 6 rano… robić tak w wolny dzień… jak to sprecyzować… hmmm.

W NT mamy wiele przykładów, które pomogą nam znaleźć tą granicę między oczekiwaniem uzdrowienia z niebios, a wychodzeniem z tego – i to jest temat na następny raz…

a do tej pory mnóstwo błogosławieństw

  Czego nauczyłem się ostatnio_1Czego nauczyłem się ostatnio_3

John Fenn

email me: cwowi@aol.com

[Głosów:4    Średnia:3.8/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.