Dlaczego nie mogę się tego pozbyć?

Wiliams James

Jako chrześcijanie wiemy, że śmierć Jezusa Chrystusa była konieczną karą za nasze grzechy. W miarę jak wzrastamy w Chrystusie, zaczynamy rozpoznawać inne prawdy, które, na pierwszy rzut oka, wydają się być sprzeczne z ideą jako byśmy nie mieli być karani za nasze grzechy.

Wielu chrześcijan zauważyło to, że w miarę duchowego wzrostu, stajemy się coraz bardziej świadomi grzechów, które wcześniej nie były widoczne. Jest to powszechnie znane zjawisko. Gdy Bóg zwróci uwagę na nasze nieposłuszeństwo to często konieczne jest wyznanie i pokuta zanim powróci pokój. Jako istotom ludzkim zdarzają się nam chwile słabości. W takich momentach umożliwiamy tym sprawiającym nam problemy grzechom dostęp, co może nas to wprawiać w przygnębienie.

Potępienie przeciw Przekonaniu – jaka jest w istocie różnica.
Niezwykle ważne jest zwrócenie uwagi na różnicy między przekonywaniem nas o grzechu przez Ducha Świętego a poczuciu potępienia.
Potępienie jest niczym innym jak tylko kłamstwem Szatana i nie jest z Boga. Jednym z pewnych sposobów zauważenia potępienia jest fakt, że wywołuje ono w wierzącym poczucie bezwartościowości i nie kochania przez Boga.  W przeciwieństwie do tego przekonanie udzielane przez Ducha Świętego jest niemiłym uczuciem dotyczącym naszego grzechu; czasami jest niewygodne, ponieważ Bóg zamieszkuje w naszym duchu i On jest świętym Bogiem, zatem grzech nie pasuje do Jego obecności.

Czy widzisz różnicę? Potępienie powoduje, że skupiasz się na sobie.
Przekonanie koncentruje się na grzechu. Stare powiedzenie mówi, że Bóg nienawidzi grzechu, lecz kocha grzesznika jest czymś znacznie więcej niż komunałem. Ono zawiera w sobie niewiarygodnie uwalniającą prawdę, że Bóg nas kocha.

Mając już to zdecydowanie określona, ważne jest przyjęcie do wiadomości, że Bóg może i będzie pozwalał na e doświadczanie przekonania; odczucia, że coś jest nie tak z naszym zachowaniem, któremu towarzyszy nie dająca się ugasić potrzeba ułożenia rzeczy we właściwym porządku.

Gdy tak się dzieje, wielu chrześcijan co najmniej przygnębienie z powodu grzechu i wydaje się, że dzieje się tak częściej, gdy wzrastamy w Chrystusie. Innymi słowy, są takie grzechy, z których, z braku lepszego ujęcia tego, „wyrwaliśmy się” we wcześniejszym okresie naszego chrześcijaństwa, lecz teraz smycz okazała się istotnie krótsza.

Być może czytający to też zmagali się, podobnie jak ja, z następującymi pytaniami:

Czemu Bóg po prostu nie pozwoli temu odejść?
Dlaczego muszą się czuć tak podle, gdy grzeszę?
Czy Bóg coraz silniej zmierza ku polityce „zero tolerancji’ wobec mnie?

Dlaczego Bóg nie pozwala mi już ‘wyrwać’ z czegokolwiek?

Być może chcesz dyskutować z Bogiem, powiedzieć mu, ze nikt nie jest doskonały, że ty doceniasz to, że On był tak pobłażliwy wobec ciebie.
Bóg powinien ci udzielić pewien kredyt czasu na to, żebyś mógł zrobić to, co najlepszego z twojej strony, że powinien zobaczyć to, jak daleko już zaszedłeś. Czy to się już w ogóle nie liczy?

Faktem jest, że im bardziej duchowo dojrzewamy tym mniej tolerancyjny na grzech staje się Bóg. Nie powinno to być zaskakujące, jeśli pomyślimy o tym. Przede wszystkim, tolerujemy zachowania dwulatka, których nie możemy znieść u 12-latka i stajemy się jeszcze bardziej twardzi wobec dorosłego człowieka niż wobec 12 –latka. Zasada jest taka: Wraz z dojrzałością przychodzi odpowiedzialność za to, aby wypadać lepiej.

Tylko, proszę, niech was słowo „wypaść” cię nie rujnuje, nie jest to sprawa dotycząca naszego zbawienia. Jezus zapłacił za wasze grzechy raz i to jest wszystko, czego potrzeba do zbawienia. Ci, którzy przyjęli Jego bezpłatny dar są pod przykryciem i nie muszą się „wykazywać” przed Bogiem, aby zdobyć Jego akceptację. Ponieważ w dniu, w którym staniemy przed Nim, Pan będzie widział w nas Jezusa i to będzie wystarczające do zabezpieczenia naszej przyszłości w Nim. Lecz nie mówimy tu o zbawieniu. Poza tematem zbawienia jest jeszcze coś innego: działania wyznaczone przez Boga, a jest to coś zupełnie innego niż możemy przypuszczać.

61 i 62 rozdziały Izajasza dają nam wyraźną ilustrację tego, co jest ważne dla Boga.

Duch Wszechmocnego, Pana nade mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga, abym pocieszył wszystkich zasmuconych, abym dał płaczącym nad Syjonem zawój zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty żałobnej, pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia. I będą ich zwać dębami sprawiedliwości, szczepem Pana ku Jego wsławieniu.

Zwróć uwagę na to, w jaki sposób kończy się ten fragment., że pewnego rodzaju rzeczy nie są robione dla ludzi, po to, aby ich życie stało się lepsze, lecz po to, aby On mógł być uwielbiony.

Jeśli przywdziejemy na siebie Jego sprawiedliwość, ma to na celu dalszy cel, który jest wymieniony we wcześniejszym rozdziale, a jest nim uwielbienie Boga. Przeczytajmy następny rozdział:

62: 1- 4

Ze względu na Syjon nie będę milczał i ze względu na Jeruzalem nie spocznę, dopóki nie wzejdzie jak jasność jego sprawiedliwość i nie zapłonie jego zbawienie jak pochodnia. Wtedy ujrzą narody twoją sprawiedliwość i wszyscy królowie twoją chwałę, i nazwą cię nowym imieniem, które usta Pana ustalą.
Będziesz wspaniałą koroną w ręku Pana i królewskim zawojem w dłoni twojego Boga. Już nie będą mówić o tobie: „opuszczona”, a o twojej ziemi nie będą mówić: „pustkowie”, lecz będą cię nazywali: „Moja Rozkosz” a twoją ziemię: „Poślubiona”, gdyż Pan ma w tobie upodobanie, a twoja ziemia zostanie poślubiona.

62:6-7

Na twoich murach, Jeruzalem, postawiłem stróżów: przez cały dzień i przez całą noc, nigdy nie umilkną. Wy, którzy wyznajecie Pana, nie milczcie! i nie dajcie mu spokoju, dopóki nie odbuduje Jeruzalemu i dopóki nie uczyni go sławnym na ziemi!

Wszystko wiąże się z Nim.
Jest zatem oczywiste,  że nasz grzech, każdy grzech, który dopuszczamy do swojego życia, stoi na drodze do Jego sprawiedliwości, a Jego sprawiedliwość musi być w nas, nie dla naszej korzyści (nawet jeśli te korzyścią mamy), lecz dla Jego dobrego imienia.

Potrzeba ci więcej biblijnych dowodów? Zajrzyjmy więc do najbardziej znanych fragmentów Starego Testamentu – Psalmu 23. Wers 3 mówi:

Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości ze względu na imię swoje.

Rozumiesz to?  On prowadzi nas w sprawiedliwość wyłącznie dla dobra Swojego mienia. We wszystkim chodzi o Niego. Nasze grzechy uniemożliwiają nam osiągnięcie naszego najważniejszego celu – stanie się latarniami wskazującymi na Niego, aby On został uwielbiony. To nie o nas tutaj chodzi  i nigdy nie chodziło. Bożym planem jest wykonywanie tego, co przynosi chwałę Jego imieniu.

Wniknięcie tego w głąb naszego wnętrza może zająć trochę czasu. Nie o nas tutaj chodzi. Nawet nasze dobre zachowanie, nasza zdolność do opierania się pokuszeniu, nie jest dla nas. To właśnie dlatego Bóg nie może pozwolić nam, adoptowanym Jego dzieciom, robić takich rzeczy, które będą ze szkodą dla Jego imienia.

Gdy więc, następnym razem będziesz się zastanawiał dlaczego Bóg troszczy się o sprawę twojego grzechu to może pomocne okaże się skupienie się na tym, co jest najważniejsze dla Boga – czy Jego Ambasador (ty i ja) będzie w stanie uwielbić Go na tej ziemi.topodin.com

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.