Grzech, a przewinienie

Fenn John

Witajcie.

Poprzednio dzieliłem się z wami myślami na temat: „grzech, a grzechy” (w art. zatytułowanym „Zmartwychwstanie Chrystusa” – przyp.tłum.), tuż przed Wielkanocą, dziś chciałbym to kontynuować.

Wiele miesięcy po strzelaninie, w której zginęło wiele osób, grupa mających dobre intencje chrześcijan z tamtej społeczności przeprowadziło modlitewne czuwanie, na którym widoczne były transparenty mówiące: „(Tu nazwisko mordercy)_______ przebaczamy ci”.

Pamiętam, że zastanawiałem się nad tym, jak dobre intencje i zwiedziona teologia doprowadziły do myślenia, że mają prawo oferować przebaczenie temu mężczyźnie, bądź, że odczuli taką potrzebę. Wyjaśnię dlaczego.

Współczesna psycho – teologiczna paplania spowodowała to, że przebaczenie znacznie straciło swoją moc w naszej kulturze. Spora część społeczeństwa zredukowała przebaczenie do (zwykłego) procesu emocjonalnego uwalniania napięcia, dochodząc do miejsca, w którym taka osoba osiąga pewną miarę pokoju w swych zranionych uczuciach i poczucie niesprawiedliwości. Wtedy, gdy już wszystkie emocje zostaną przerobione i osiąga się jakiś stopień zrozumienia, mówi się: „przebaczam ci” czy „przebaczamy im”.

Może być też tak, jak w przypadku ludzi noszących te transparenty, że przebaczenie zostało zredukowane do „niech będzie już pokój, zacznijmy proces uzdrawiania, nawet bez zajmowania tym co naprawdę na nich spadło”.

Czym jest przebaczenie i jego ograniczenia

Po pierwsze: Zarówno Mk 11:25 jak i modlitwa Pańska (Mt. 5:12) pokazują, że przebaczenie jest decyzją podejmowaną w czasie modlitwy. „Gdy modlicie się, przebaczajcie,..” oraz „przebacz nam nasze grzechy, jak i my przebaczamy naszym winowajcom” – a nie najpierw emocje, praca nad zranieniami, bólem i niesprawiedliwością. Po prostu, zdecyduj się na przebaczenie, gdy się modlisz. Lecz poddawanie emocji właściwym decyzjom nie jest najmocniejszą stroną naszego społeczeństwa, więc wzbudza to zamieszanie wokół sprawy przebaczenia. Nie chodzi o to, aby ignorować prawdziwe emocje czy sprawę, która spowodowała urazę, lecz o to, że Jezus po prostu pokazuje nam, że przebaczenie w swej istocie jest decyzją i nie należy do sfery emocjonalnej.

Praca nad emocjami może trwać latami, lecz te uczucia nie negują decyzji, aby przebaczyć. Gdy sam podjąłem decyzję przebaczenia mojemu ojcu tego, że zostawił naszą rodzinę dla innej kobiety, miałem 16 lat a zajęło mi 10 lat kotłowania się z emocjami, zanim udało się je doprowadzić do zgody z decyzją, którą podjąłem wcześniej.  Ani przez chwilę nie myślałem, że zmagam się ze znakiem jakiegoś nieprzebaczenia – decyzję już podjąłem – po prostu potrzeba było 10 lat wysiłków, aby zrozumieć ranę jaką mi zadano.  Czy wydaje się nam, że Jezus poszedł na krzyż w oparciu o to, co czuł w tamtej chwili? To była decyzja, którą podjął POMIMO, swego emocjonalnego i fizycznego stanu.

Po drugie: przebaczenie jest udzielane tylko tym, którzy zgrzeszyli bezpośrednio przeciwko nam. Powtórzmy Modlitwę Pańską: „Przebacz nam, nasze przewinienia, jak i my przebaczamy tym, którzy zgrzeszyli przeciwko nam„. To zarówno definiuje jak i stawia granice naszej odpowiedzialności w tej sprawie.

Nie można prosić Boga, aby przebaczył Hitlerowi czy strażnikom, którzy zabijali ludzi w obozach koncentracyjnych, tylko dlatego, że po obejrzeniu publicznego programu na temat Holokaustu, puściły komuś nerwy. Niemniej, więzień obozu przed wysłaniem go na śmierć, mógł prosić Pana, podobnie jak to zrobił Szczepan w Dz. 7:60: „Panie, nie policz im tego grzechu” i dla tej osoby i ze względu na te pojedynczy akt, Ojciec może to zrobić.

Nie zrobisz z siebie ‚wycieraczki’

Ludzie często mylą przebaczenie z robieniem z siebie wycieraczki, myślą, że jeśli przebaczają to muszą zapomnieć, lecz to nie jest biblijne. Bóg, przebaczając, pamiętał i zapisywał grzechy Izraela. (Nie wspominając o Samsonie, Saulu, Dawidzie, Saulu z Tarsu, których grzechy zostały zapisane w Biblii.)

Pamiętaj przykład z 1 Kor. 10:1-11, gdzie Paweł pisze o Izraelu wędrującym po pustyni. Już zostało im przebaczone, gdy jeszcze chodzili po pustyni, składając dary i ofiary, które wykupiły ich przebaczenie przez te 40 lat, lecz ich niewiara nie została im zapomniana, a ich grzechy zostały zapisany, jako przykład dla nas. Podobnie jest w naszym życiu. Wspomnienia naszych grzechów i tych, którzy zgrzeszyli przeciwko nam, są zapisane, jako przykład tego, czego nie należy robić, lub czego nie powinniśmy dopuszczać, aby nam inni zrobili ponownie.

Wiele razy zdarzało mi się, że Ojciec mówił mi: „a pamiętasz jak…”, jako lekcję, która miała mnie czegoś nauczyć; zdarzenie, z powodu którego musiałem kiedyś pokutować – a jednak Ojciec wyciągnął to jako nauczkę. Mamy przebaczać ludziom, którzy zgrzeszyli przeciwko nam; ich lista jest wyczyszczona, lecz nie nasza pamięć o tym.

Być może podnoszę tutaj trudną do zrozumienia koncepcję dla tych, którzy zostali nauczeni, że oczyszczenie tej listy powinno również dotyczyć oczyszczenia banków pamięci zarówno Boga jak i ludzi, lecz spójrzmy na przykłady z życia. Czy jakikolwiek przyjaciel, małżonek czy dziecko niedoskonałych rodziców nie pamięta tego, kiedy zrobili coś, co wymagało naszego przebaczenia im, a jednak nadal utrzymaliśmy więź z nimi, decydując się pomijać (nie zwracać uwagi na) te wykroczenia przeciwko nam? Czy nie tak postępują najlepsi przyjaciele? Czyż nie jest tak, że utrzymuje z nimi więź oczyszczając ich listę win, lecz zatrzymując wspomnienia urazy; decydując się pominąć i nie mieć im tego za złe, usuwając to „w przeszłość”? To jest przebaczenie. Podobnie ma się sprawa z Bogiem. „Morze zapomnienia” jest decyzją, którą On podejmuje – nie tym, że Ojciec nagle traci pamięć – decyduje się nie wspominać, podobnie jak w naszych relacjach z kimś, kto zgrzeszył przeciwko nam. Miłość do tych ludzi pozwala nam utrzymywać żywe relacje, ponieważ podejmujemy świadomą decyzję, aby wrzucić ich grzechy w nasze własne ‚może niepamięci’.

Po trzecie i w związku z poprzednimi: takie przebaczenie, po którym pozwalamy winowajcy na powrót do naszego życia, opiera się na jego pokucie. O ile sami mamy przebaczać „jeśli mamy cokolwiek przeciwko komukolwiek” (Mk 11:25) i w Modlitwie Pańskiej to pozwolenie na powrót do naszego życia bez pokuty ze strony winowajcy, jest właśnie częścią zamieszania, z którym mamy tutaj do czynienia.

W Ewangelii Łukasza 17:3-4 Jezus zajął się tym: „Miejcie się na baczności, jeśli zgrzeszy twój brat, strofuj go, jeśli się upamięta, odpuść mu. A jeśliby siedemkroć na dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i siedemkroć zwrócił się do ciebie,mówiąc Żałuję tego, odpuść mu„.

Zwróć uwagę na kontekst. Winowajca nadal jest ci potrzebny, ciągle przychodzi i pokutuje – kontekst jest taki, że należy się na to zgadzać – więc pozwalaj, ale tylko jeśli pokutuje. To dlatego Jezus powiedział „miejcie się na baczności”.

Grzechy pionowe, poziome przestępstwa, prawdziwe sprawy.

Jezus mówił o tym w obrębie kultury, w której rozumiano różnicę między grzechem, a przestępstwem/przewinieniem. Paweł w Liście do Efezjan 2:1 napisał, że „w umarliśmy przez upadki i grzechy nasze”. Przewinienia/upadki są „horyzontalnymi” grzechami popełnianymi przeciwko innym osobom. Pionowe grzech to te, które człowiek popełnia „w górę” przeciwko Bogu. Mamy przebaczać horyzontalne przewinienia popełniane przeciwko nam, a mamy nawet możliwość proszenia Ojca, aby nie zaliczył tych grzechów i On je przebacza, jak to już wspominaliśmy wyżej w przypadku Szczepana.

Niemniej, nadal pozostaje poziomy element tego grzechu, ponieważ przewinienie przeciwko bratu czy siostrze jest również pionowym grzechem przeciwko Panu. Mamy przebaczać te poziome przewinienia przeciwko nam, lecz to jak mają się oni sami zająć czy jak Bóg rozprawia się z pionowym elementem grzechu, może być potraktowane w różny sposób.

Nie musimy dopuszczać do naszego życie tych, którzy pokutowali tylko z przewinienia, jeśli nigdy nie zajęli się również pionowym grzechem. Najlepszym przykładem tego jest Dawid i historia z 12 rozdziału Drugiej Księgi Samuela, gdy został skonfrontowany z grzechem przeciwko Uriaszowi i Batszebie, wykrzyknął z przerażeniem: „Zgrzeszyłem przeciwko Bogu”. Został przymuszony do zajęcia się zarówno pionowym jak i poziomym wymiarem grzechu.

Nie można powiedzieć komuś „przepraszam” równocześnie ignorując swoją odpowiedzialność, aby załatwić również sprawę z Bogiem i odwrotnie: nie można iść do Boga i powiedzieć „przepraszam”, ignorując przewinienie wobec człowieka. Oba składniki muszą zostać wyczyszczone zanim będziemy mogli dopuścić kogoś ponownie do naszego życia.

O tym właśnie myślałem, gdy patrzyłem na mających dobre intencje chrześcijan z transparentami. Mam nadzieję, że to ma sens,… więcej w następnym tygodniu.

Grzech, a przewinienie_2

Wiele błogosławieństw

John Fenn

topod

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.