Jak bardzo żydowski powinien być chrześcijanin_1


John Fenn

Kiedyś, pod koniec zimy, pewna kobieta, która działała w charyzmatycznym zgromadzeniu, zaczęła odkrywać żydowskie korzenie swej wiary. Bardzo zafascynowały ją informacje o siedmiu świętach (6 świąt, 1 post), które Bóg dał Izraelowi, a ponieważ to wszystko było dla niej nowe, była jak dziecko w sklepie ze słodyczami. Gdy na wiosnę zbliżał się Dzień Zmartwychwstania z niecierpliwością oczekiwała na swój pierwszy udział w Sederowej Passze, odkryła wszystkie ukryte w niej sugestie wskazujące na Mesjasza i zaczęła uczestniczyć w spotkaniach grupy, która skupiała się na żydowskich korzeniach wiary.

Na wiosnę i z początkiem lata zaczęła chodzić do lokalnej mesjańskiej społeczności, biorąc udział równocześnie w piątkowej nocy szabatowej i niedzielnym nabożeństwie. Jej udział w niedzielnych nabożeństwach był coraz mniej regularny, a w końcu została przekonana o tym, że wszystko jest w porządku z tym wszystkim, co żydowskie i o tym, że jej przyjaciele mają mniejsze poznanie. Nie była arogancka, po prostu czuła, że ma coś, czego im brakuje. Później przyznała, że uważała ich za mniej duchowych.

Punkt zwrotny

Niemniej, nie robiła tego z pełnym przekonaniem, ponieważ objawienie żydowskości Pana spowodowało, że musiała sprawdzić wszystko, w co wierzyła do tej pory i bała się „popełnić” jakiś błąd w swej wierze. Nigdy już nie siadła z przyjacielem, aby zapytać: „Czy to czego mnie uczono jest właściwe w świetle Nowego Testamentu?”, lecz o wyjaśnienie takich pytań zwracała się do swego nauczyciela (Rabbiego) w swej Mesjańskiej Kongregacji. Studiowali więc (na przykład) List do Galacjan, lecz uczyli na ten temat inaczej niż wszystko, co słyszała do tej pory. Miała spore zamieszanie i sądziła, że niedobrze zrozumiała wszystko, co jej mówili, ale reszta była „w porządku” więc podążała dalej.

Wkrótce okazało się, że trudno było jej znajomym utrzymać z nią relacje i rozmowy poza odkrytą przez nią ostatnio żydowską wiarą. Znikły wszystkie bezstresowe i relaksujące odwiedziny na kawę czy herbatę, rozmowy o życiu, dzieciach i tym, co Pan robi w życiu każdego z nich. Spotkania stały się jednotematyczne, nerwowe, zdominowane przez takie czy inne informacje, których nauczyła się z Mesjańskiej Biblii, kursów czy nabożeństw. Sama zresztą odczuwała pewne oddzielenie od swych dawnych znajomych, a większe więzi z nowymi w tym zgromadzeniu.
Pokochała całą ceremonię mesjańskiego kościoła wraz z procesjonalnym wnoszeniem zwojów Słowa, pieśni żydowskie i tą pewność w sobie, że im więcej uczy się o żydowskich korzeniach wiary tym bliżej będzie Boga i bym bardziej dojrzała w wierze.

Usprawiedliwianie swej wiary czy nawracanie przyjaciół?

Zawsze wydawało się, że wobec znajomych albo usprawiedliwia swoje świeżo odkryte przekonania, albo usiłuje nawrócić ich na swój sposób myślenia. Próbowali z nią rozmawiać przy kawie o tym, co Pan robi w ich życiu, lecz wyglądało na to, że ona nie ma już prawdziwej relacji z Samym Panem czy Ojcem, a była to bardziej relacja ze Starym Testamentem i tradycjami, niż z Panem Jezusem.

Przyjaciele cieszyli się z tego, że uczy się tak dużo, lecz w miarę upływu czasu, w ciągu roku, obserwowali swój wzrost w dziedzinie charakteru i dojrzałości w Panu, zaś ich mesjańska przyjaciółka wydawała się w martwym punkcie podszytym niezadowoleniem, a nawet strachem przed tym, że jeśli nie zrobi czegoś tak a tak, to grzeszy czy zawodzi Pana. Straciła tą bliską relację z przyjaciółmi z kościoła, do którego wcześniej chodziła i była aktywna latami. Wkrótce odkryła, że nie ma w ogóle przyjaciół.

I to jest dylemat

Mógłbym opowiedzieć liczne podobne historie i choć zmieniały by się postacie i szczegóły to podstawy są zawsze te same: jak bardzo żydowski powinien być nieżydowski (z pogan) wierzący?
Widziałem, jak „równo związane” (równe jarzmo – przyp. tłum.) małżeństwa stawały się nierówno związane, gdy jedno z małżonków poszło cały sercem za mesjańską wiarą, podczas gdy drugie trwało w swym pogańskim charyzmatycznym czy innym kościele. Widziałem, jak ludzie stawali się duchowymi wyspami dla samych siebie, gdy opuszczali swój kościół, lub byli o to proszeni z powodu napięć wywoływanych z pastorami i ludźmi w zborach podobnie jak wyżej opisana kobieta. Miałem do czynienia z pastorami powściągliwie poddających się członkom zboru, którzy mając silną wolę, chcieli dzielić się żydowskością swej wiary na nabożeństwach, informacjami, o których, jak im się wydawało, pastorzy nie wiedzieli itd.

Drobna historia

Przez całą historię Izraela poganie (ludzie nie pochodzący z Izraela) nawracali się na Judaizm i byli przyjmowani do przymierza z Bogiem. Ci nawróceni stawali się w pełni Żydami. Są w Starym Testamencie godne uwagi przykłady, lecz, ze względu ograniczone tutaj miejsce, wspomnę tylko o dwóch takich.

Pierwszy przykład to Moabitka, Rahab, wszetecznica z Jerycha, która ukryła w swym domu wbudowanym w mury miasta izraelskich szpiegów. Później wypuściła z okna czerwony sznur (czerwień – odkupienie), aby ona sama i jej rodzina nie zostali zabici, gdy mury wokół nich zawaliły się. W 6 rozdziale Księgi Jozuego (w.25) jest napisane, że Jozue oszczędził ją, domostwo jej ojca oraz wszystko, co do nich należało, po czym osiadła w Izraelu. To wszystko, co wiemy o niej z Księgi Jozuego znajdującej się w Starym Testamencie.
LECZ w Ewangelii Mateusza czytamy (1:5), że w zapisanej genealogii po stronie Józefa (genealogia Marii znajduje się u Łukasza) Rahab poślubiła Żyda o imieniu Salmon (sal-mon) i stali się rodzicami Boaza (p. również Rut 4:21-22).
Boazowi dobrze się powodziło i pewnego dnia zauważył Moabitkę, która niedawno się pojawiła tam, Rut, która podobnie jak jej własna matka, nawróciła się na Judaizm. Mógł się w niej zakochać, skoro pochodziła z tego samego kraju, co jej matka, i również była wierzącą w Boga Izraela, jak jej matka. Pobrali się i mieli syna o imieniu Obed, który miał syn Jessego, a ten syna Dawida.
Tak więc, pradziadami Dawida byli Boaz i Rut. Prapradziadkami byli Salmon i Rahab (Teraz już wiesz, dlaczego Księga Rut jest w Biblii).

Aż do dnia Pięćdziesiątnicy w 2 rozdziale Księgi Dziejów niektórzy świadkowie tego wydarzenia byli rozpoznawani jako „prozelici” – poganie nawróceni na Judaizm (2:10). Pomimo, że urodzili się poganami, po uwierzeniu w Boga Izraela, stali się Żydami. To były czasy starotestamentowe, przed Pięćdziesiątnicą. Czy powinniśmy być tacy sami dzisiaj?
Temat podejmiemy następnym razem,

a do tej pory mnóstwo błogosławieństw

Jak bardzo żydowski powinien być chrześcijanin_2

John Fenn

 

[Głosów:7    Średnia:4.4/5]

One comment

  1. Nie mam nic przeciwko Izraelowi i Żydom ale obserwuję wśród chrześcijan tendencję właśnie do przejmowania zwyczajów żydowskich i stosowania ich w swoim zyciu ( lub w życiu zborowym)
    Świętowanie szabatów, pozdrawianie się szabat szalom, zapalanie menor i świeczek chanukowych, noszenie kipy, czytanie tory i nauczanie o świętach żydowskich. Być może zdarza się, że ktoś się obrzezał.
    Uważam jako wierzący, jako chrześcijanin, że to jest wielki błąd i wprowadzanie siebie i innych z powrotem do Starego Testamentu, do życia pod prawem – czyli pod przekleństwem! Oczywiście wiele zborów wczesniej już stosowało i stosuje prawo np zbiory zasad i reguł, dziesięciny, duchowieństwo i inn. – a judaizowanie.. a w niektórych sytuacjach porzucenie życia pod łaską Pana Jezusa Chrystusa i wolności od litery prawa dodatkowo zwodzi i oszukuje wierzących.
    Czytając Nowy Testament nigdzie nie ma o tym, by wracać do jakichś korzeni żydowskich. Jedynym korzeniem i pniem dla nas pogan jest Pan Jezus Chrystus!
    Wszystko, co ON miał zrobić zrobił na krzyżu.Koniec i kropka! A jeśli ktoś kombinuje, żeby coś do tego dołożyć: szabaty, święta, prawa i zasady, tradycje i inne sam się odcina od Bożej łaski!
    Uważam, że trzeba dostrzegać rolę Izraela i tego, co Bóg przez i dla niego zrobił lecz nie przerysowywać tego znaczenia bo do niczego to jest niepotrzebne.
    Słowo Boże mówi: „po owocach poznacie”. Patrzmy na owoce i wtedy poznamy czy ta tendencja w świecie chrześcijańskim jest dobra czy zła. I nie sugerujmy się opiniami kilku ( jak im się WYDAJE) wpływowym m inn. w tym temacie ” liderom” ale sami jako dojrzali wierzący umiejmy ocenić czy ich „nauki” są prawidłowe czy raczej nie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.