Jak bardzo żydowski powinien być chrześcijanin_4

Część 1

John Fenn

Poprzednio przyjrzeliśmy się założycielskiej decyzji apostołów, aby nie nakładać na wierzących z pogan żadnych wymagań posłuszeństwa Prawu Mojżeszowemu i stwierdziliśmy, że Paweł i apostołowie obchodzili Zielone Święta raczej z własnego wyboru, z pozycji wolności niż obowiązku wobec prawa.

Niemniej, jest obecnie wielu mających dobre intencje wierzących z pogan, którzy badają żydowskie korzenie wiary i niektórzy z nich przeszli od przykładu apostołów i Pawła, którzy zachowywali (część) Prawa Mojżeszowego z wyboru, do przekonania, że jest to wymaganie, które podoba się Bogu. Nikt nie chce zawieść Pana i taka jest motywacja wielu z nich. Mamy w tym przypadku do czynienia z kilkoma rzeczami, które błędnie uważa się za wolę Bożą. Najbardziej powszechne jest:

Sobotnie nabożeństwa:

Wielu Mesjańskich Chrześcijan powie ci, że Bóg ustanowił sobotnie oddawanie czci (nabożeństwo), jak sposób na zachowanie sabatu. Prawda jest jednak całkowicie inna. W Księdze Wyjścia 20:8-11 jest zapisane prawo sabatu, które stwierdza, że ani oni, ani ich pracownicy (sługi) ani zwierzęta nie mają wykonywać żadnej pracy w tym dniu. Bóg zaprzestał tworzenia więc oni również muszą. W Księdze Kapłańskiej 23:3 dodał do tego święte zgromadzenie rodziny i położył nacisk na to, aby nikt nie wykonywał żadnej pracy w sabat. Zważajcie na święty sabat i rodzinny czas.
Jedyne przykazanie dotyczące oddawania Bogu czci jaki dał Mojżesz to nakaz udania się trzy razy do roku do świątyni, która miała być w Jerozolimie (Wyj. 23;14, 17  –  Pascha, Zielone Święta, Święto Namiotów).
Praktyka sabatowych zgromadzeń na oddawanie czci zaczęła się w okolicy panowania Jana Hirkana I (164-105 przed Chrystusem). W III i II p.n.e. Grecy nie tylko pokonali Izrael, lecz wprowadzili na całym terenie Izraela również grecką kulturę, co wiązało się z wieloma nowymi, obcymi dla Żydów elementami jak: siłownie, sporty i koncentracja na wyglądzie i ciele, zmiana mody, teatr, sztuka itd. Wkrótce grecka kultura przeniknęła do żydowskiej i poznanie Boga zanikło wśród izraelitów. Pojawił się ruch uświęcenia, który chciał „oddzielić” Żydów od Greków i przywódcy tego ruchu zdali sobie sprawę z tego, że, skoro nie można było udać się do świątyni, zachodzi potrzeba regularnego spotykania się, co tygodniowych zgromadzeń, aby kształcić lud. Do tej pory nie było żadnej narodowej polityki edukacyjnej. Tak więc, ci „oddzieleni” zdecydowali, że ich cotygodniowe „zgromadzenia” będą odbywały się w sabaty, jedyny dzień wolny jaki mieli do dyspozycji, w domach. Postanowiono też, aby kopie Prawa Mojżeszowego zostały rozesłane po całym kraju i czytane w tym czasie. Określono, że 10 rodzin (dorosłych mężczyzn) będzie gromadziło się w domach w sabat. Hebrajski wyraz opisujący „zgromadzenie” to „synagoga”, a „ci oddzieleni” to faryzeusze.
Faryzeusze zaczęli jako ruch uświęceniowy, który ustanowił oddawanie czci w Sabat. Do czasów Jezusa ten ruch dokonał tego, co zamierzał: stworzyli swoje własne prawa i przepisy, które wkrótce wyrosły ponadto, co powiedział Bóg. Bóg dał Mojżeszowi 613 przepisów, lecz Rabbi miał ich ponad 800 ponad i te wkrótce stały się ważniejsze niż pierwotne Boże prawo – o co toczył się spór Jezusa z nimi. Tak więc praktyka nabożeństw sobotnich to pomysł ludzki, nie Boży. Chrystus jest w nas, każdy dzień jest dla nas sabatem. Nie wszyscy o tym wiedzą, a jeśli wiedzą to nie przyjmują do wiadomości konsekwencji.

 

Lecz Jezus powiedział…

Bardzo często ludzie chcący usprawiedliwić swoją mesjańską wiarę cytują 18 werset z Ewangelii Mateusza: „Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie”, jako dowód na to, że prawa Starego Testamentu nadal są dla nas obowiązujące.
Koncepcja tego „wypełnienia” nie ma dla współczesnych znaczenia, lecz pozwolę sobie podać pewien przykład, aby pokazać, o co chodziło Jezusowi. Kupujący coś, na przykład dom, bierze pożyczkę, którą co miesiąc spłaca, ma hipotekę, która stanowi umowę. Ta umowa jest prawem, z którym wiążą się błogosławieństwa, przekleństwa oraz kary. Jeśli postępujesz zgodnie z kontraktem/prawem to korzystasz z błogosławieństw, lecz jeśli nie dochowujesz warunków to, to samo prawo może doprowadzić cię do ruiny.
Z chwilą spłacenia domu, właściciel staje się posiadaczem tego kontraktu, prawnej umowy, nie jest już więcej pod jego żądaniami, ponieważ teraz posiada już dom na wyłączność własnego imienia. Posiada ten kontrakt. Jako właściciel może zrobić ze swoim domem i umową cokolwiek zechce, nie ma już prawnego obowiązku utrzymywania domu zgodnie ze standardami tego prawa.
Z chwilą, gdy Jezus wypowiedział na krzyżu „wykonało się”, dokonał ostatniej spłaty tej prawnej umowy. Grecki wyraz „dokonało się” to „tetelestai”, oznaczający „doprowadzić do wypełnienia, zakończyć, wypełnić”. Korzystali z niego generałowie, gdy widzieli, że bitwa została wygrana i nie było już nic więcej do zrobienia, poza zebraniem łupów. Paweł nawiązuje do niego w Liście do Kolosan 2:15, gdy mówi, że Jezus „rozbroił (złupił) nadziemskie władze i zwierzchności” – Jezus wziął ich łupy tak, jak zwycięski żołnierz bierze łupy wojenne.
Jak czytamy w Liście do Hebrajczyków 9:13-18, Jezus był ostatnią płatnością przewidzianą w tej umowie. Krew wołów i kozłów nie była rozwiązaniem przeznaczonym na stałe, były to tylko comiesięczne spłaty kontraktu – musiała zostać dokonana jedna, ostateczna opłata, a była nią ofiara Jezusa. Paweł napisał w ten sposób do Kolosan 2:14-15: „wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża; rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi”.

Dlaczego łaska jest znacznie trudniejsza od prawa…

Obecnie posiadamy to prawo. Gdy Jezus przeszedł do zamieszkiwania w naszym duchu, oznacza to, że teraz musimy wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Nie mamy już zewnętrznych zasad i przepisów, mówiących nam, co Bóg chce, a czego nie chce – On przeprowadził się do naszego wnętrza, aby chodzić z nami i osobiście kierować naszym życiem. Paweł w Liście do Galacjan 3:24-26 nazywa prawo „nauczycielem”. Mówi, że już nie jesteśmy uczniami, lecz zostaliśmy uczynieni dziećmi Najwyższego. Awansowaliśmy ze szkolenia prawem do synostwa w królewskiej rodzinie.
Mamy Chrystusa w sobie, co więc mogą dodać do tego, co zrobił dla nas Jezus, prawa i przepisy? Na to Paweł wskazuje Galacjanom (3:21), gdy mówi, że gdyby Bóg przez nadanie prawa mógł dać życie, to życie przychodziło by przez prawo – lecz tak się nie dało. Bóg zdecydował, że prawo ma nam pokazać, że jesteśmy grzesznikami i potrzebujemy Jego, a następnie, wiedząc, że prawo nie może przynieść życia, postanowił stworzyć przez Swego Ducha na nowo naszego Ducha i dał nam Swego Syna – znacznie więcej niż jakiekolwiek prawo Mojżesza.

 

Winni wobec całego prawa

Ten sam Jakub, który w 15 rozdziale Dziejów Apostolskich mówił za wszystkich autorów Nowego Testamentu, brat Jezusa, napisał w swym liście (2:10), że jeśli ktoś żyje pod prawem i złamie pojedyncze prawo (spośród 613) to jest winny złamania całego prawa. Złamać jedno prawo oznaczało złamać wszystkie. To jest istota. Nie możesz w ten sposób chodzić z Bogiem ponieważ, jak powiedział Piotr, jest to jarzmo, którego ani oni ani ich ojcowie nie byli w stanie znieść. Obecnie Chrystus w nas wymaga od nas, abyśmy wzięli odpowiedzialność za swoje życie i rzeczywiście żyli zgodnie z tym, że Chrystus jest w nas. Nie możemy już oskarżać zewnętrznego prawa za naszych wrogów i zewnętrznego Boga, który „żyje gdzieś tam”. On nie jest jakimś „wielkim Człowiekiem wśród gwiazd”, On żyje w nas. Musimy zatem wziąć odpowiedzialność, musimy chodzić w miłości wypływającej z wewnątrz, nie dlatego, że Bóg z zewnątrz nakazał nam przebaczać. On zajmuje się nami od wewnątrz tak, abyśmy mogli chodzić z Nim i prowadzić życie od wewnątrz na zewnątrz.
Oznacza to, że życie jest procesem a On kocha ten proces i chodzenie z nami wśród codziennych decyzji, które podejmujemy. W tej perspektywie perspektywie – podejmowania odpowiedzialności za własne życie i decyzje, cierpienie i konsekwencje – jest czymś znacznie trudniejszym niż zachowywanie zewnętrznego prawa, którego złamane wymaga tylko iść do świątyni, złożyć ofiarę i dalej swoją drogą. Obecnie, wewnętrznie w łasce musimy wzrastać jako jednostki ludzki i dojrzewać w życiu w Chrystusie.
Ta wolność wzrastania jest czymś, czego ludzie nie lubią – wolą przepisy i prawa, ponieważ oferują one poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Widzą głupkowate zachowania wśród charyzmatyków, więc pędzą w stronę ortodoksji czy sakramentów bądź kościoła z ustanowionym, przewidywalnym schematem nabożeństwa i oczekującym odpowiednich zachowań. Zdarzają się w ich życiu tragedie, bądź zdarzenia bliskie tragedii, których nie da się w ramach ich kościelnej teologii wyjaśnić, więc szukają powodu i skutku w starotestamentowym Prawie, bądź innych przyczyn.

Inni po prostu chcą znać żydowskie korzenie swej wiary i popadają w strach, opierając się na wierze, że „mogę obrazić Boga, czyż nie tego chce?”, która utwierdza ich w tych starożytnych rytuałach. Nie widzę niczego złego w tym, że ktoś chce poznać żydowskie korzenie naszej wiary, lecz uważam za niewłaściwe, gdy ktoś jest związywany błędnym przekonaniem. Jeśli ktoś chce obchodzić z wyboru święta i posty, Paschę, czy nawet Purim, Chanukę i dowiadywać się o korzeniach wiary to ma do tego pełne prawo – na takie coś: amen. Róbcie tak, podobnie jak Paweł i wierzący z pogan, z wyboru, nie z przymusu, nie z poczucia winy czy błędnego przekonania, że bardziej podobasz się Bogu, gdy to robisz.
Chrystus jest w nas. Nie jesteś w stanie zrobić niczego, nic dać, nic ofiarować czy powiedzieć, aby tu cokolwiek poprawić. Wielki pokój czeka tych, którzy żyją zgodnie z tą zasadą, jak napisał Paweł na zakończenie Listu Galacjan 6:15-16: „Albowiem w Chrystusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie. A pokój i miłosierdzie nad tymi wszystkimi, którzy tej zasady trzymać się będą, i nad Izraelem Bożym.
To, co się liczy to nowe stworzenie w Chrystusie – nie ma nic większego niż odnowienie ludzkiego ducha przez Ducha Bożego – Chrystus w tobie. Czego więcej ci potrzeba? Jakie nasze starania mogą do tego dodać cokolwiek?

Mnóstwo błogosławieństw

John Fenn

 

 

[Głosów:3    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.