Jak nie zostać legalistą

Logo_FennC_2John Fenn

„Pewnego dnia otworzyłem drzwi i zobaczyłem dziwnego psa z naszą lokalną gazetą w pysku. Zachwycony tą niespodziewaną usługą, dałem mu kilka smakołyków. Następnego ranka z przerażeniem zobaczyłem go machającego ogonem i siedzącego przed ośmioma gazetami. Resztę dnia musiałem poświęcić oddając gazety ich właścicielom” – historia pożyczona z magazynu Reader’s Digest.

Religia zazwyczaj ma system myślenia podobny do tego psa, sądząc, że Bóg znajduje się za wielkimi drzwiami i odpłaci nam w jakiś przewidywalny sposób za to, co robimy, że w ten sposób zdobywamy odpowiedź na modlitwy, uzdrowienie, interwencję w sprawie pracy czy zakończenia sprzedaży. Następnym krokiem jest, podobnie jak u tego psa, gdy nie pojawia się smakołyk, to myślimy, że zrobiliśmy coś złego, choć w dobrym zamiarze, i siedzimy w zamieszaniu próbując sobie wyobrazić, co Bóg chce. Dodajmy do tego pomoc w postaci poczucia potępienie i masz gotową postać chrześcijanina, który działa jak ten kulący się pies przekonany, że zrobił coś złego, lecz nie mając najmniejszego pojęcia, co.

Kroki do pozbycia się legalizmu

Nie jesteśmy takimi psami. Bóg nie jest kimś stojącym za wielkimi drzwiami, od kogo wypraszamy łakocie i przychylność.

Pierwszym, najważniejszym punktem jest zrozumienie tego, że Chrystus już mieszka w tobie i nie da się zrobić niczego, aby to w jakiś sposób rozwinąć. Prawda mówiąca, że Bóg nie jest „gdzieś tam”, lecz raczej „tutaj wewnątrz”, w twoim duchu, musi stać się częścią twojej natury. On już umarł i zmartwychwstał dla ciebie, sprawił przez Swego Ducha, że narodziłeś się na nowo, nie jesteś więc w stanie przynieść Mu wystarczająco dużo ‘duchowych gazet”, aby rozwinąć Chrystusa w tobie, ani zrobić na Nim wrażenia, poza to, co On już o tobie myśli!

On myśli o tobie tak dobrze, że dał ci Swego jedynego Syna, Chrystusa Jezusa, a nawet więcej, zdecydował się zamieszkać w tobie. TAK bardzo cię lubi. Nie możesz zrobić niczego, aby Go bardziej pozyskać „po twojej stronie” ani nic, aby bardziej lubił cię. Łaska jest całkowicie zależna od dawcy tej łaski, a to znaczy, że Bóg kocha cię, zrobił to dla ciebie i zupełnie niczego nie możesz zro
bić z tym (wszystko jest z Jego strony i On kocha nas, lubi nas) co ON robi dla nas, ponieważ narodziliśmy się z Niego i mamy Jego dary i cechy Jego osobowości jako część naszej istoty.

Jeśli to prawda …

…a z pewnością jest, to znaczy, że Bóg Ojciec nie da sobą manipulować. Nie możesz zrobić czegoś, aby przestał cię lubić, i nie możesz zrobić niczego, aby lubił cię jeszcze bardziej. ON jest miłością – taki po prostu jest!

Z tego powodu jest On nieprzewidywalny na wiele sposobów, bądź wydaje się, że taki jest z powodu naszego ograniczonego zrozumienia. Nie zawsze wiesz, co On ma na myśli. Nie możesz również kupić odpowiedzi na modlitwę, nie możesz, robiąc uczynek X , zrobić na Nim wrażenia, nie możesz oferować Mu niczego, co Go skorumpuje, aby manipulować tak, aby wyszło to co ty lubisz, a nie to, co ktoś inny potrzebuje. On jest Bogiem i jedynie On jest suwerenny.

Podobnie było z moim dziadkiem. Mimo, że znałem go, wiedziałem co lubi, a co nie, był dla mnie w wielu sytuacjach nieprzewidywalny, a z pewnością nie poddawał się manipulacjom. Jako chłopiec starałem się być przy nim, aby go jak najlepiej poznać, poznać jego myśli i sposoby działania.

Był lekarzem specjalistą od chorób oczu, uszu, nosa i gardła. Wtedy, latach 60-tych, gdy byłem chłopcem, po niedzielnym obiedzie w domu dziadków zabierał mnie do szpitala na obchód. Każdy pacjent był inny, każdy chory na coś innego i nie było żadnej możliwości, abym wiedział, co dziadek zrobi, zatrzymując się przy poszczególnych łóżkach.

Niemniej, znalem go, wiedziałem jaki ma charakter, sposób bycia, jakie miał serce. Ponieważ byłem przy nim tak długo, choć był dla mnie nieprzewidywalny jeśli chodzi o to, co mógł postanowić wobec kolejnych pacjentów, znałem jego miłość i oddanie oraz maniery, więc wiedziałem, że każde działanie, które podejmie, będzie wypływało z tych dobra, które było w jego sercu.
Nasz niebiański Ojciec jest właśnie taki. Jest nieprzewidywalny, a jednocześnie całkowicie przewidywalny.

Nie możesz zacząć dnia od grzechu, a następnie zmusić się do społeczności i pokoju.

Twój duchowy człowiek nigdy nie śpi, jest w jedności i nieustannie porozumiewa się z Chrystusem w tobie. Nie jest tak, że gdy rano otwierasz oczy to natychmiast jesteś winny temu, że jesteś grzesznikiem. Otwierasz oczy po to, aby po raz kolejny mieć świadomość tego, że Chrystus jest w tobie a ty ciągle masz społeczność i znasz Wszechmogącego Boga.

Sam fakt, że wstajesz z łóżka i przygotowujesz się nie jest grzechem. Nie są również potrzebne w ciągu dnia myśli i rozmowy o grzechu. Zjedzenie śniadania nie jest grzechem. Być człowiekiem nie jest grzechem. Grzech jest wykroczeniem przeciwko Bogu. Nie obrażasz Go postępując zgodnie ze swoją codzienną rutyną. Legalizm skupia się na ego i powoduje nieustanne krytykowanie siebie i martwienie się o to czy nie obrażono Boga bądź nie zrobiono coś złego. Jeśli zgrzeszysz, On znakomicie jest w stanie dać ci o tym znać w duchu, że minąłeś się …

Więcej następnym razem…

…wyczerpałem już miejsce na dziś. „Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy”. Naprawdę zdumiewająca łaska.

Do następnego odcinka; mnóstwo błogosławieństw

Jak nie zostać legalistą_2

John Fenn

email me at cwowi@aol.com

[Głosów:6    Średnia:4.2/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.