Jezus jako kochanek? c.2

GŁĘBOKA INTYMNOŚĆ Z BOGIEM

Andrew Strom.

Przy całej tej mowie na temat błędu zmysłowego nauczania o „Jezusie jako kochanku” nie chciałbym zrobić wrażenia, że jestem przeciwko przeżywaniu głębokiej intymności z Bogiem. Faktem jest, że cała moja służba jest oddana wprowadzaniu ludzi do coraz bliższego chodzenia z Nim – do chodzenia w głębokiej komunii i intymności. Lecz jest jedna bardzo ważna różnica, która w całości dotyczy CHARAKTERU Boga i tego w jaki sposób do Niego przystępujemy.

Od siedemnastego roku życia – gdy po raz pierwszy przeżyłem „przebudzeniowe” doświadczenie mojego życia – trwałem w głębokiej komunii modlitwy z Bogiem. Wielokrotnie znajdowałem się w „sali tronowej” w samej obecności Bożej, gdzie mogłem przebywać w Jego chwale i majestacie w zdumieniu – często zalewając się łzami. „ŚWIĘTY, ŚWIĘTY, ŚWIĘTY”. Czasami nie byłem w stanie mówić czy wypowiadać żadnego słowa całymi godzinami – bo jakie słowa mogą to ująć? To takiego Boga pokochałem głęboko – to ‚ŚWIĘTY’ Bóg. Przez lata wielokrotnie przeżywałem do doświadczenie i wierzę, że jest to coś całkowicie „normalnego” dla wszystkich wierzących i o tym rzeczywiście mówiłem na ostatnim „Zgromadzeniu” – jak stać się przebudzonym i osiągnąć stan głębokiej komunii z Bogiem. Jestem w pełni oddany temu, że taka jest Boża wola dla każdego chrześcijanina. Nie jest to nic ‚niezwykłego’.

Lecz są pewne „fundamenty”, które muszą być położone, aby do tego dojść i jednym z najważniejszych jest fundament właściwego zrozumienia Boga jak „ŚWIĘTEGO” Boga. Chodzi mi o głęboko i ostatecznie „ŚWIĘTEGO”. Świętego ponad wszelkie słowa i nawet ponad możliwością pojęcia. Im więcej uchwycimy Bożej ŚWIĘTOŚCI, tym bardziej pragniemy świętości i tym stajemy się bliżsi Niemu. Widziałem to i wiem, że jest to prawda.

Wszyscy znamy te werset: „BOJAŹŃ PANA jest początkiem mądrości”, lecz wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że to przez tą czcigodną „bojaźń” Pańską w końcu dochodzimy do głębokiej, pełnej MIŁOŚCI WIĘŻ z Nim. Innymi słowy: gdy fundamenty Bożego majestatu, chwały i świętości zostaną położone w naszym sercu, wtedy całe nasze podejście do Niego zmienia się. Zaczynamy widzieć Go takiego, jakim rzeczywiście jest – we wszelkiej Jego CHWALE – i zaczynamy KOCHAĆ Go coraz bardziej i bardziej. W miarę jak Jego świętość coraz bardziej robi sobie drogę do naszego serca, przychodzimy do Niego coraz bliżej – aż osiągamy pełną ‚MIŁOŚCI’ więź z Nimi i świętą intymność, której nie obejmują słowa. To jest tajemnica prawdziwego ‚przebudzonego’ życia. W tym wszystkim chodzi o rozumienie ‚ŚWIĘTEGO’ charakteru i natury Boga – od tego wszystko się zaczyna.

To dlatego mam takie problem z nauczaniem „Jezus jako kochanek” – ono sprowadza Boga do „naszego poziomu” – raczej zmysłowego i „ziemskiego” niż tego z „sali tronowej”. Jest to okropne wykrzywienie.

Wiem na podstawie Pisma i całej historii przebudzeń, że jest On Bogiem Chwały i ŚWIĘTOŚCI – jest Bogiem „sali tronowej” – i takiego musimy Go poznać, jeśli mamy wejść w najgłębszą komunię i intymność z Nim. Wiem o tym z moich własnych badań nad przebudzeniami i wiem z mojego osobistego doświadczenia, że jest naprawdę możliwe wejść w najgłębszy rodzaj komunii serca ze ŚWIĘTYM Bogiem, a to jest klucz: ‚ŚWIĘTY’ Bóg.

Dzięki darowi oczyszczającej krwi Jezusa – DARMOWEMU DAROWI – naprawdę i głęboko możemy być „PRZYJACIÓŁMI” Króla Królów. Ale jak cenne to jest? Ile milionów dolarów możesz za to zapłacić?

Dzięki darowi oczyszczającej krwi Jezusa – DARMOWEMU DAROWI – możemy prawdziwie i głęboko stać się „PRZYJACIÓŁMI” Króla Królów. Jak więc cenne to jest??

Jak wiele milionów dolarów mógłbyś zapłacić zapłacić??

Naprawdę i głęboko możemy być „PRZYJACIÓŁMI” Boga wszelkiej chwały – Stwórcy Wszechświata. To jest ten Bóg, do którego możemy przyjść, poznać i kochać Go w intymności, a pierwszym kluczem do tego jest przystępować do Niego najpierw jako do „ŚWIĘTEGO” (to jest „bojaźń Pańska”).

Całkowicie jestem za KOCHANIEM Boga!! – lecz aby była ona głęboka, to musi pochodzić z pojęcia Jego świętości i chwały – to jest PRAWDZIWEGO BOGA.

Rzeczywista miłość z pewnością nie bierze się z pojmowania Go jako jakiegoś erotycznego „kochanka”! Nie jestem dziewczyną Jezusa – i nigdy w ten sposób do niego nie będę podchodzić. Jeśli nie możemy pojąć Boga jako ŚWIĘTEGO” to nigdy Go naprawdę nie zobaczymy. W „ŚWIĘTOŚCI” zawiera się wszystko i wszystko z niej się rozwija. W ten sposób też dochodzimy do głębokiej „MIŁOŚCI” do Niego.

Przy okazji, należy się ważne wyjaśnienie tego, że centrum modlitwy w Kansas City NIE naucza „erotycznych spotkań” z Jezusem, lecz specjalizują się w temacie „Jezus jako oblubieniec/kochanek” – co powoduje wszystkie problemy w dalszej kolejności. Całkowicie do przewidzenia jest to, że tego typu nauczanie będzie szerzyć się coraz bardziej i bardziej i w końcu doprowadzi do „erotycznych spotkań”. Co dokładnie już się dzieje, nawet jeśli nigdy nie mieli takiego zamiaru. Ich nauczanie kładzie grunt pod takie zdarzenia.

Niemniej chcę to wyjaśnić.

Podsumowując, to co odkryłem (i całe Pismo oraz historia przebudzeń to wspiera) to fakt, że podejście do „ŚWIĘTEGO” Boga jest konieczne, jeśli mamy rozwinąć prawdziwą miłość i intymność z Nim, a On wzywa każdego z nas, abyśmy weszli w na drogę głębi duchowej.

Powiedz mi, przyjacielu, czy odpowiesz na Jego wezwanie?

раскрутка сайта

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.