Jezus jako Kochanek?

Jeśli słyszysz dziś takie zwroty jak: „Chory z miłości do Jezusa”, „paradygmat Oblubienicy”, „zalecanie”, „romansowanie”, „pocałunki naszych ust”, „fascynacja” itd., to możesz być pewny, że właśnie jest ci przedstawiana ta zwodnicza doktryna. Wierzę, że jest to poważny błąd i ostrzegam cię, abyś uciekał od tego jak najdalej.

Co znaczy dla ciebie zwrot Pasja dla Jezusa”? Czy zaskoczyło by cię, gdybyś dowiedział się, że całe chrześcijańskie ruchy używają teraz tego w znaczeniu rodzaju miłości „eros” wobec Jezusa – podobnie jak mówią o „pasji” dla Niego w podobny sposób do tego jak ziemski mąż i żona czuja wobec siebie? (Od słowa „eros” bierze się słowo „erotyczny”.) Co termin „intymność z Jezusem” znaczy dla ciebie? Czy byłbyś zdumiony, gdybyś się dowiedział, że wielu używa go obecnie w znaczeniu zmysłowego, w rodzaju „eros” – spotkania z Jezusem – Nim jako Narzeczonym/oblubieńcem i z nimi jako Narzeczonymi/Oblubienicami?

Możesz myśleć, że tak niebiblijne praktyki muszą być z poza jakiego „marginesu”. Z pewnością nie może to należeć do głównej części nurtu chrześcijaństwa? Więc rozejrzymy się nieco wokół, ponieważ jest to teraz wszędzie. Mieszkam w pobliżu jednego z największy i najbardziej wpływowych centrów modlitwy, tutaj w Kansas City – i jest to główne źródło tego typu nauczania od wielu lat, a teraz jest już obecne niemal wszędzie na świecie. W tym centrum znajdziesz setki młodych mężczyzn i kobiet, którzy ci opowiedzą o „zachwycie” dla Jezusa, o „całowaniu” Jezusa, o „omdlewaniu” w Jego ramionach itd. Ich całe zrozumienie tego „KIM JEST BÓG” oraz ich relacje z Nim są kształtowane przez takie nauczanie – a jest to skrajne wykrzywienie Pisma.

Dlaczego jest ważną rzeczą, aby mieć właściwe pojęcie tego „KIM JEST BÓG”? Dlaczego liczy się to tak bardzo? Ponieważ właśnie to jedno kształtuje wszystko inne co dotyczy naszej wiary i relacji z Panem. W samym sercu wielu kultów jest fundamentalne niezrozumienie prawdziwego charakteru i natury Boga, tj., tego „Kim On jest – jak do Niego przystępować”. W rzeczywistości wpływa to na WSZYSTKO.

Wyobraź sobie teraz, że jest pewna nowa doktryna, która ponownie wymyśla nasze zrozumienie Boga – doktryna, która zalewa świat i chwyta w swoje objęcia wielu młodych ludzi. Czy jest to nowa doktryna oparta na uważnej egzegezie Nowego Testamentu, zapytasz? Nie! Ku twojemu zdumieniu odkryjesz, że jest ona w ogromnej części oparta na „uduchowieniu” PIEŚNI NAD PIEŚNIAMI. Tak, to jest prawda. Całe ponowne wymyślanie naszej relacji z Bogiem nie jest oparte na Nowym Testamencie, lecz na miłosnej poezji Salomona o ciele i piersiach oraz kształtach jednej z jego 700 żon. Z pewnością, piękna poezja, lecz jaką daje podstawę do tego, aby wprowadzać tak drastyczną zmianę w podstawach tego, w co wierzymy?

(Czy zatem nie ma niczego korzystnego z „alegorycznego” pojmowania Pieśni nad Pieśniami? – Z pewnością jest! Hudson Tylor i inni, używali ich w ten sposób, lecz nie o to mi chodzi tutaj. Rzeczywistą kwestią jest to: Czy powinniśmy wymyślać na nowo całe nasze zrozumienie tego „Kim jest Bóg” i w jaki sposób do Niego przystępujemy – aby dopasować się do cienkiej księgi prawie erotycznej poezji ze Starego Testamentu? Czy to powinno być naszym dominującym zrozumieniem Boga?)

Jak nieustannie pokazuje nam historia, w takim stopniu stopniu, w jakim stracimy nasze pojęcie rzeczywistego charakteru i natury Boga – w takim stracimy prawdziwe chrześcijaństwo. Nie można mieć prawdziwej nowotestamentowej wiary, jeśli straci się prawdziwego nowotestamentowego Jezusa. , To dlatego jest to tak poważna sprawa, gdy ludzie mówią, że my, na Zachodzie, wynaleźliśmy rodzaj „amerykańskiego Jezusa”, aby nadawał się do naszego egoistycznego, skupionego na sobie stylu życia. Wskazują oni na to, że współcześnie najczęściej słyszysz o Jezusie, który istnieje bardziej po to, aby dać ci „szczęście”, niż świętość; Jezus, który jest zawsze „przyjacielem”, lecz nigdy Sędzią; Jezus, który już więcej nie nienawidzi grzechu czy nie wymaga pokuty; lecz chce wyłącznie, abyś miał się dobrze i był „błogosławiony”. Jest to Jezus, który ostatecznie pasuje do naszego egoistycznego, zachodniego umysłu, lecz którego próżno by szukać w Biblii.

Nowa doktryna „Jezusa jako kochanka” (Jesus As Lover) jest jeszcze jednym wykrzywieniem w nieustającej opowieści współczesnych chrześcijan, zniekształcających charakter i naturę Boga.

Czy Jezus kocha nas? Oczywiście, że tak – bardziej niż mogą to opisać słowa. Czy my mamy Go kochać? Oczywiście! – z całego naszego serca, umysłu, duszy i ze wszystkich sił! Lecz czy to znaczy, że mamy do niego podchodzić ze zmysłową miłością typu „eros”, jak niektóre dojrzewające seksualnie uczennice, „omdlewając” i pieszcząc się z naszym „kochankiem” Jezusem? Czy to oznacza Boża miłość? Czy mamy zamienić „agape” na zmysłowego „erosa” i działać jak „dziewczyna” Jezusa na ziemi? (Mężczyźni tak samo jak kobiety?). Boże uchowaj!

Oczywiście, wiemy o tym, że w Piśmie zbiorowe ciało Chrystusa (w szczególności pod koniec wieków) jest opisane jako „Oblubienica” Chrystusa, lecz czy nie jest oczywiste, że jest to mowa o „ZBIOROWYM” Ciele, a nie o poszczególnych chrześcijanach? Czy każdy z nas ma stać się małą „dziewczyną” Jezusa tutaj na ziemi – czy też to CAŁE CIAŁO ma być pewnego dnia Oblubienicą Chrystusa? Jasne jest, że chodzi o to drugie.

Skutek jaki ta doktryna wywiera na młodych mężczyzn, jest szczególnie niepokojący. Opisać to jako „zniewieścienie” jest zupełnym niedomówieniem. Jak to już teraz jest, kościół jest strefą „anty-męską” ze swymi kwiecistymi wyświetlaczami, różowymi ścianami, blado fioletowymi dywanami, naładowaną emocjami muzyką itd.. Wielu komentatorów wskazuje na to, gdy mowa o niskiej frekwencji mężczyzn w naszych kościołach, lecz owa nowa doktryna sprowadza sprawę na niewyobrażalne dno.

Czy możesz sobie wyobrazić modlącego się młodego mężczyznę, który zwraca się do Jezusa (tj. innego MĘŻCZYZNY) jako do „kochanka”, którego całuje i ‚pieści’? Czy możesz sobie wyobrazić co się dzieje, gdy takie coś staje się podstawą podchodzenia do Boga? A jest to zaledwie początek tego rodzaju – pogięta upiorność, która staje się „normą” w tym ruchu. (Niektórzy są już tak głęboko zwiedzeni, że doświadczają tego, że „Jezus” całuje ich w usta itp. Sam ruch ostrzega przed „zmysłowymi zdarzeniami” lecz sama natura ich nauczania bezpośrednio prowadzi do nich. Zwodnicze duchy, zawsze są nadzwyczaj aktywne w tego rodzaju środowisku. Jak myślisz, skąd się biorą osławione „zmory” i „demony w postaci kobiety”?)

Ironiczne jest to, że mnóstwo ludzi, którzy tkwią w tej doktrynie twierdzi, że „szukają przebudzenia”. Oni rzeczywiście myślą, że jest to ten rodzaj intymności, którego pragnie Bóg. Wpływa to ogromnie na współczesne ruchy: „modlitwy”, proroczy, i „uwielbienia” (co wyjaśnia ostatni zalew pieśni o tematach z „Pieśni nad Pieśniami” typu: „Pocałuję cię pocałunkiem ust moich” czy „Zabierz mnie do swojej komnaty”, itp.)

Ich mowa o „przebudzeniu” jest dla mnie szczególną ironią, ponieważ przez lata studiowałem temat przebudzeń i jestem świadom tego, że wszyscy „przebudzeniowcy” dawnych dni modlili się do Boga, który jest zupełnie inny od tego, który jest przedstawiany tutaj, a ich rozumienie tego „KIM JEST BÓG” był skrajnie istotne dla uzyskania Przebudzenia. Modlili się do Boga świętości, majestatu i czci, do Boga chwały, który nienawidzi grzechu, a jednak posłał Swego Syna, aby umarł za grzeszników.

Bóg danych przebudzeń, do którego modlili się, było Bogiem „sali tronowej”, którego opisał Izajasz:

Widziałem Pana siedzącego na tronie, wysoko wyniesionego, a kraj Jego szaty wypełniał świątynię”… i wołał jeden do drugiego: święty, święty, święty jest Pan zastępów! Pełna jest ziemia chwały jego. I zatrzęsły się progi w posadach od tego potężnego głosu, a przybytek napełnił się dymem. I rzekłem: Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg …” )Iz 6:1-5).

Jest to Bóg „tronowej sali” opisany ponownie w Księdze Objawienia w czwartym rozdziale, gdzie czytamy, że cztery postacie wołały: „Święty, święty, święty”, w dzień i w noc nie ustając, a 24 starców składało swoje korony przed Jego tronem – stale i wciąż. Jest to „ŚWIĘTOŚĆ”, która jest główną cechą charakterystyczną Boga! Żadna inna cecha nie jest powtarzana po trzykroć naraz w Biblii – a co dopiero w dzień i w nocy stale i wciąż! „ŚWIĘTY, ŚWIĘTY, ŚWIĘTY”.

W rzeczywistości pełny tytuł księgi Objawienia to „Objawienie Jezusa Chrystusa”, zatem inaczej mówiąc: jest to ‚objawienie’ tego, kim jest Jezus i jaki on faktycznie jest. Gdy Jan (‚umiłowany’ uczeń) zobaczył uwielbionego Jezusa z Obj. 1 to czytamy, że taki strach padł na niego, włączając w to świętość i chwałę, że padł do Jego nóg „jak martwy”. To jest prawdziwy Jezusa – On taki jest.

W każdym prawdziwym przebudzeniu to Bóg majestatu objawia siebie samego. Ponieważ przebudzenie to zstępująca na dół „Chwała Boża”, to sama obecność Jego „tronu” zstępuje pośród ludzi. Bóg Przebudzenia zawsze jest Bogiem świętości – Bogiem ogromnej chwały. Takiego mamy „Ojca”. Zatem, nawet dzieci Jego powinny przystępować do Niego z respektem, a jeśli nie modlimy się do tego Boga, to nie powinniśmy spodziewać się wcale

Przebudzenia. Jest to jedna z podstawowych lekcji z historii przebudzeń: musimy modlić się do ‚WŁAŚCIWEGO BOGA’, jeśli mamy zobaczyć prawdziwe Przebudzenie.

Nawiasem mówiąc, „Oblubienica Chrystusa” z Księgi Objawienia jest opisana jako „święte miasto” – „Nowe Jeruzalem” zstępujące z góry, z niebios (Obj. 21). A zatem jest to ZBIOROWA istota, która będzie istniała przy końcu czasów, a nie zindywidualizowana „dziewczyna Jezusa” tutaj i teraz.

Manipulowanie naszym zrozumieniu tego „KIM JEST BÓG” i w tym, jak odnosimy się do Niego jest bardzo poważną sprawą. Na wiele sposobów jest to „głoszenie innego Jezusa”, jest to bardzo złe. Jeśli słyszysz dziś takie zwroty jak: „Chory z miłości do
Jezusa”, „paradygmat Oblubienicy”, „zalecanie”, „romansowanie”, „pocałunki naszych ust”, „fascynacja” itd., to możesz być pewny, że właśnie jest ci przedstawiana ta zwodnicza doktryna. Wierzę, że jest to poważny błąd i ostrzegam cię, abyś uciekał od tego jak najdalej.

Proszę też, abyś przekazał to każdemu, kto, jak sądzisz, może być narażony na wpływy tej doktryny.

Ten artykuł jest dyskutowany na forum http://www.revivalschool.com

Niech was Bóg błogosławi wszystkich

Andrew Strom.

aracer.mobi

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.