Krzyż i Tablica

Panie ja nie jestem

ewangelistą!

(O! Dzięki Jezu!)

Skąd masz taką pewność? Jeśli jesteś tego taki pewny, to może będziesz mógł pomóc tym, którzy walczą ze swymi obdarowaniami?
Mówisz, że jesteś pewien, bo…

nie czujesz się jak ewangelista!

o mdłości przyprawia cię nawet myślenie o tym!

nie masz krzykliwego garnituru, ani nie bawi cię mówienie pod namiotami, czy na stadionach futbolowych!

myślisz, że głoszenie w telewizji będzie zbyt przerażające!

nie jesteś ekstrawertykiem, a poza tym wszystkim

już próbowałeś i nikt nie odpowiedział!

(Pss! Nie zapominajmy jak zakłopotany byłeś przez ostatnie skandale “Tele Ewangelistów”)

Ale, ja nie jestem przekonany

Przypominam sobie tylko jedną osobę, która powiedziała mi, że nie ma daru ewangelisty, która była o tym przekonana. Steve był pobożnym mężczyzną, który pracował z grupą w ciągu tygodnia na otwartym powietrzu przez ostatnie kilka lat i przez to doświadczenie został przekonany, że Bóg dał mu inne dary. Mimo wszystko ciekawe, że pomimo tego, grał on bardzo istotną rolę w naszych regularnych wyjazdach ewangelizacyjnych poprzez wierne wspieranie w modlitwie i nieustanny entuzjazm i zainteresowanie! Inni zaś, którzy ze mną na ten temat rozmawiali, raczej szukali wymówki: ”bardzo młody w Panu” lub dawali inne pokrewne dowody tego, co powyżej stwierdziłem.

Jestem przekonany, że wielu z nas spisuje na straty duchowe dary zanim przyjdzie czas i doświadczenie wystarczające do tego, aby wiedzieć, co Bóg nam dał lub czego nie dał.
Jeśli nie potrafimy czegoś robić z całkowitą łatwością, błędnie sądzimy, że Bóg ma dla nas coś innego. Paweł zachęcał Tymoteusza, aby: “nie zaniedbywał duchowego daru…” jakiego mu Bóg udzielił (1 Tym 4,14). Dar Boży nie zawsze działa automatycznie.
W podobny sposób, możesz mieć muzyczne ucho, lecz nigdy nie grałbyś na fortepianie bez ciężkiej pracy. Wystrzegaj się pochopnych wniosków!

Publicznie, osobiście i miedzy nami

Słowo ewangelista pochodzi z greckiego “evangel”, lub Ewangelia i oznacza “przynoszę dobrą wieść (nowinę).”

Pojawia się w Piśmie trzykrotnie i chciałbym przyjrzeć się tym wersom, abyśmy lepiej zrozumieli, o czym one mówią.
Po raz pierwszy pojawia się to słowo w księdze Dziejów 21,8, gdzie jest mowa o domu “ewangelisty
Filipa.”
Wracając do rozdziału 8 widzimy go  działaniu, co pozwala nam zobaczyć na to, co ewangelista robi. Jego przesłaniem była: “dobra nowina o królestwie Bożym i imieniu Jezusa Chrystusa.” Wzywał ludzi do pokuty i wiary, zarówno publicznie jak i osobiście, tak jak w przypadku eunucha etiopskiego. W wersie 40 czytamy, że zwiastował dobrą nowinę we wszystkich miastach.” Widzimy wyraźnie, że posłaniem Filipa była Ewangelia i że działał na różnych poziomach.

Błądzimy, gdy mamy stereotypowy obraz ewangelisty jako człowieka głoszącego wielkim tłumom w obszernych miejscach.
Moje doświadczenie wskazuje, że ten dar działa w różnych ludziach w różny sposób, tak jak to czytamy w 1 Kor 12,4-6. Czytamy tutaj o tym, że “są różne dary…. różne posługi,….i różne działania…. lecz Duch ten sam działający w każdym.” Z jednej strony są ci, którzy są ewangelistami, którzy mają wielką publiczną służbę , tacy jak Billy Graham i cała jego międzynarodowa służba. Lecz takich jak Billy są tysiące zwykłych ewangelistów, wielu, którzy wcale nie mają ochoty głosić! Wolą oni wyszukiwać ludzi pojedynczo i robią to konsekwentnie. Filip jest przykładem pokazującym nam oba końce tego spektrum, a pomiędzy nimi jest cała obfitość możliwości.

Jeśli pastor może to robić, to możesz i ty

Po raz drugi to słowo użyte jest w 2 Tym. 4,5, gdzie Paweł zachęca młodego ucznia Tymoteusza, aby “wykonywał pracę ewangelisty i pełnił rzetelnie swoją służbę.” To, co jest ciekawe tutaj, to zwrócenie uwagi, że Tymoteusz jest uważany za człowieka obdarzonego darem pastersko-nauczycielskim, jak sądzi się na podstawie pracy zleconej mu przez Pawła (Filipian 2,19 ). Tak więc mamy człowieka z innym obdarowaniem, który jest zachęcany przez swego duchowego przywódcę do tego, aby przyłożył się cierpliwie do ewangelizacji tj., zdobywania zgubionych. Praca ewangelisty nie może być pozostawiona ewangelistom! Są ludzie obdarzeni w Ciele Chrystusa darami usługiwania i dawania, lecz wszyscy wierzący powinni być sługami i szczerymi dawcami.

To jest nasza robota

Po raz trzeci i ostatni znajdujemy słowo ewangelista w liście do Efezjan 4,11-13, gdzie pokazane są “specjalne uzdolnienia” jakie Bóg umieścił w Swym Kościele. Widzimy tu również opis rozszerzenia tych służb: “A Bóg ustanowił niektórych ….. aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej.” Widzimy stąd, że każdy ewangelista ma służbę motywacyjno-przygotowawczą, którą ma w Ciele kultywować.
Przede wszystkim oni “zarażają” ludzi swym entuzjazmem i przykładem. Wiedząc zatem, że ewangelizacja jest raczej “do złapania niż nauczenia” wybierają sobie innych, aby do nich przyłączyli. Niektórzy są oczywiście również zdolnymi nauczycielami/trenerami w bardziej formalnym sensie. Istotą jest to, że Bóg ustanowił ewangelistów w Kościele po to, aby doglądali wykonywania pracy ewangelizacyjnej, a nie po to, by całą robotę robili sami!

Potrzebne jest coś więcej niż “wielka gęba”

Skoro więc dar nie jest determinowany przez osobowość, to skąd wiadomo kto jest, a kto nie ewangelistą?
Podobnie jak z większością darów jest to trochę sprawa subiektywna, lecz chcę zasugerować, że jedną rzecz, którą widziałem u wszystkich ewangelistów jakich znałem, lub znam, to jest ich gorliwe pragnienie dzielenia się Chrystusem i oglądania zbawianych ludzi.
Z wyjątkiem tego zdają się różnić we wszystkich możliwych cechach – płcią, wiekiem, wagą, rozmiarem kapelusza. Są oni takimi osobami, które zawsze usiłują zwrócić rozmowę na Pana, lub takimi, których rzadko spotkasz bez pełnej garści traktatów, czy też nie grasujących wokół zgromadzeń i wypatrujących gości, którzy mogą być nie zbawieni. To są ludzie, którzy nie tylko podejmują okazje do przedstawienia Ewangelii, lecz tacy, którzy stale tworzą takie okazje sobie samym i innym.
Zawsze dostają dreszczyku emocji przy każdej okoliczności sposobnej do dzielenia się z kimś! Przymuszani od wewnątrz przez Ducha Świętego, muszą dreptać za zgubionymi! Ewangelista może być w pełni zidentyfikowany przez wyrażenie Artura Blessit’a: “To jest różnica między mną, a tobą. Ja świadczę niemal każdemu, gdziekolwiek pójdę. Nie mogę sobie wyobrazić nikogo takiego, komu Pan nie chciałby przeze mnie zaświadczyć.”

Nie chcę tutaj olśniewać ani pozostawiać złych wrażeń, nie mówię, że ewangelista jest wypełniony jakiegoś rodzaju wulkaniczną siłą, podobną do boleści gazowych po ostrym posiłku… że oni nie mogą nic na to poradzić, jak tylko eksplodować Ewangelią. Byłoby miło, gdyby była bez wysiłku! Jest to jednak bardziej związane z koncentracją, perspektywą z jaką widzą ludzi zgubionych. Z Chrystusem – Bóg chce ich zbawić i pragnieniem, aby uczynić coś praktycznego w związku z tym. Lecz jest to bardziej “zdolność” pochodząca od Boga, nad którą trzeba pracować niż nieopanowany wewnętrzny przymus. Ap. Paweł wołał: “Biada mi, gdybym nie zwiastował!” (1 Kor 9,16), a w innym przypadku prosił o modlitwę: “abym mógł z odwagą mówić jak powinienem” (Ef. 6,19/20). Bez względu na uczucia słabości czy siły, Paweł ewangelista wiedział dokładnie, co powinien robić (Gal 1,15/16)!

Tak, lecz nigdy tak wielu jakbym chciał

Wyniki, ludzie! Co z wynikami?
Czyż ewangelista nie widzi wielu przychodzących do Chrystusa, lub, przynajmniej, więcej niż reszta z nas? Być może. Oni więcej zbierają, bo…. więcej sieją! (Gal 6,9). Muszę tu być ostrożny, co mam powiedzieć, lecz szczerze myślę, że zbieranie ma tutaj równie wiele do czynienia z “prawem średniej” jak z czymkolwiek innym. Wielkie natężenie ich świadczenia zwraca się w najpiękniejszy sposób…

ludzie przychodzą do Pana! (1 Kor 15,58).
Ich wierność w sianiu przygotowuje serca wielu do zbioru dla innych. (J 4,36-38)

Lecz…ich służba będzie znaczona i mierzona bardziej przez zatroskanie i konsekwencję niż przez jakikolwiek inny składnik.

Tak, czy nie, masz swoją część do odegrania

W porządku, masz więc, czy nie masz? Być może ciągle nie myślisz, że jesteś ewangelistą, i możesz mieć rację, lecz jedno jest pewne, jesteś Bożym świadectwem, zarówno w sensie poznania prawdy Ewangelii, jak i osobistego doświadczenia Jego łaski. Masz przesłanie i świadectwo, którym możesz się dzielić, a które może sprawiać różnicę między życiem, a śmiercią dla wielu ludzi wokół ciebie. Bożym słowem dla ciebie na dziś jest:

“Niech mówią odkupieni przez Pana” (Ps 107,2).

Jak to będziesz robił? Znów powtórzę, nie wiem. Gdy będziesz się modlił o to, Bóg cię poprowadzi.
On jest bardziej zainteresowany w zdobywaniu zgubionych, niż ty i możesz być pewien, że On cię pokieruje i uprawni do tego. Może to być bardziej osobista służba, takie “plotkowanie Ewangelii” przy kawie i ciasteczku z sąsiadami, lub może to być róg ulicy jak w moim przypadku, a może obu po troszkę. Po prostu pamiętaj, że Biblia mówi, iż nic nie przynosi naszemu niebieskiemu Ojcu takiej radości jak to, gdy grzesznicy pokutują i są zbawiani (Łuk 15). To jest radość, w której możesz brać udział.. w samej rzeczy, radość, której nie chcesz stracić.
раскрутка сайта и интернет реклама

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.