Masowe aresztowania i torturowanie chrześcijan w Libii

Raymond Ibrahim

Wygląda na to, że informacje, które pojawiły się w zeszłym tygodniu o aresztowaniu w Libii czterech misjonarzy, zagrożonych karą śmierci za nawracanie na chrześcijaństwo, są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Wczoraj arabskie media powiadomiły o aresztowaniu i zatrzymaniu w Ben Ghazi ponad 100 Koptów z Egiptu, którzy mieszkali i pracowali w Libii, również z oskarżenia, czy pod pretekstem, jakoby byli „chrześcijańskimi misjonarzami”.

Na filmie najwyraźniej zrobionym przez libijskich wojskowych śledczych – z których większość wygląda na islamskich salafistów, o długich brodach i podstrzyżonych wąsach – pojawił się wczoraj w Internecie. Widać na nim pomieszczenie, w którym znajdują się Koptowie. Siedzą zgarbieni na podłodze, mają ogolone głowy, wyglądają jak przygnębieni czy skazani, więźniowie obozu koncentracyjnego. Jak podaje jedno źródło, „wielu z tych Koptów było torturowanych. Niektórzy z nich mieli wytatuowane słynne koptyjskie krzyże na nadgarstkach, które zostały wypalone kwasem”.

Następnie kamera dokonuje zbliżenia na materiały, które spowodowały ich położenie: na stole znajduje się kilka Biblii, książeczek do modlitwy i rozłożone obrazy Jezusa, Marii i innych świętych. Libijscy śledczy skarżą się na to, że jak to możliwe, że ci chrześcijanie mieli odwagę sprowadzić takie materiały do Libii i że oni, ich oskarżyciele są pewni, że Koptowie zamierzali wykorzystać je do nawracania ludzi w Libii. Sporadycznie w pomieszczeniu odzywają się okrzyki: „Allah Akbar!”.

Co się dzieje w Libii? Czy te relacje – najpierw o czterech zagranicznych misjonarzach, wśród których znajduje się jeden Amerykanin, a teraz ponad 100 chrześcijan z sąsiedniego Egiptu -wskazują na to, że chrześcijańscy misjonarze zdecydowali się ostatnio zalać tłumnie Libię? Czy też te stale pojawiające się informacje wskazują na to, że Libia po Kadafim staje się coraz bardziej nietolerancyjna wobec chrześcijaństwa?

Jeśli chodzi o tych czterech misjonarzy, których zachodnie media zauważyły wcześniej, trudno powiedzieć kim są i co robili, ponieważ pochłonięci zostali przez więzienia w Ben Ghazi. Nawet ich nazwiska i tożsamość nie zostały ujawnione. Co do 100 egipskich Koptów, trudno uwierzyć, aby byli nawracali innych. Chrześcijanie w Egipcie nie mają odwagi nawracać muzułmańskich obywateli, którzy mówią tym samy dialektem i żyją w tej samej egipskiej kulturze – jest to bardzo niebezpieczne. Czy jest zatem sensowne zakładać, że część z tych 100 rozproszonych po okolicy Koptów zdecydowała się nawracać Muzułmanów w Libii, gdzie powszechnie wiadomo, że Obama wspiera reżim dżihadystów?

Nawet Koptyjski Kościół w Egipcie wydał oświadczenie w tej sprawie. Jak mówi biskup Pachomios: „Jest to bardzo poważne zdarzenie, w którym egipscy obywatele zostali aresztowani na podstawie zwykłego podejrzenia [o nawracanie] i byli torturowani w czasie zatrzymania”. Biskup potwierdził, że ci egipscy chrześcijanie pracowali w Libii, dodając, że „Nie jest sensowne twierdzenie, żeby stu egipskich Koptów zdecydowało się podjąć ryzyko nawracania w innym kraju”. Przede wszystkim, mogą to robić we własnym kraju. Nabuib Gabriel, szef Egipskiej Unii na Rzecz Praw Człowieka mieszczącej się w Kairze, również „wyraził swoje niezadowolenie z tych relacji. Wyraził również wątpliwości co do tego, że ci Egipcjanie nawracali kogokolwiek w Libii”, wskazując słusznie, że „Nawet, gdyby to zostało dowiedzione w tym przypadku, nie powinni być aresztowani z tego powodu”.

Co więcej, ostatnio artykuł zamieszczony w Christian Post wskazuje na brak konsekwencji w oficjalnych wypowiedziach docierających z Libii, w tym o ilości zakwestionowanych chrześcijańskich materiałów, która rośnie. Na przykład, jeden chrześcijanin został zatrzymany za posiadanie 30.000 Biblii, a później policja twierdziła, że było ich 45.000.

Staje się jasne, że te aresztowania mniej dotyczą chrześcijańskiej ewangelizacji muzułmanów, a bardziej muzułmańskiej wrogości wobec chrześcijan.

Zachodnie media relacjonując sprawę czterech zagranicznych misjonarzy, podkreślały fakt, że anty-prozelickie prawa pochodzą jeszcze z ery Kadafiego. A jednak w czasie panowania Kadafiego nie można było usłyszeć o masowych aresztowaniach rzekomych misjonarzy, podobnie jak nie słyszano o atakach na chrześcijańskie kościoły w Libii, jak ten, który miał miejsce 2 miesiąc temu, w którym zginęło dwoje chrześcijan.

To tu, to tam, jest to kolejny sygnał prawdziwego znaczenia „arabskiej wiosny” i jej hurtowego wspierania przez administracje Obamy – nienawiść i wrogość wobec chrześcijan.

aracer

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.