Mentalność ofiary

Stan Tyra

W każdym ego znajduje się „mentalność ofiary”. Niektórzy mają tak silną mentalność ofiary, taki obraz siebie, że staje się to istotą ich tożsamości. Uraza i gniew nigdy nie ustępują z ich myśli.
W takim umyśle narzekanie oraz reakcyjność są ulubionymi wzorami, dzięki którym ego wzmacnia samo siebie. W taki sposób uzasadnia się, że to inni są „źli”, bądź sytuacje, a ty sam w „porządku”. Jesteśmy uzależnieni od tego, aby być „w porządku” (mieć rację), ponieważ sprawia to, że czujemy się lepsi, co tylko wzmacnia iluzje ego.

Ego musi pozostawać w jakimś konflikcie, ponieważ musi być coś, przeciwko czemu staje, czy walczy, demonstrując w ten sposób, że to jestem „ja”, a tamto nie jest „ja”. Kimże byłby „wierzący” bez „niewierzącego”. Niestety, większość z nas nie ma pojęcia. Zbiorowa tożsamość tworzy się i wzmacnia przez to, że istnieje grupa czy plemię mające tego samego wroga. Pamiętaj, że ego musi trwać w jakimś konflikcie, ponieważ istnieje dzięki porównywaniu siebie i, aby to zyskać, uchwyci się czegokolwiek.

W końcu, jeśli chodzi o dziś, zazdrość (zawiść) jest ubocznym produktem ego, które czuje się osłabione, jeśli coś dobrego dzieje się komuś, kogo nie aprobuje. Można cieszyć się zwycięstwem czy powodzeniem kogoś innego, co, jak wierzę, jest kluczem do wyrwania się z więzienia samo-zniszczenia. Twoim zwycięstwem również może być radość spowodowana cudzym zwycięstwem. To za czym tęsknisz może być wyryte w cudzych ranach, (jak w przypadku Tomasza i Jezusa), bądź w zwycięstwie kogoś innego.
Zwróć uwagę na to, co czujesz, gdy ktoś upada i odnosi powodzenie. Czy pojawia się jakieś uczucie uzasadnienia jego upadku, bądź rozżalenie z powodzenia? Zwrócenie na to uwagi może pomóc ci dostrzec oszustwo iluzji, którą nazywasz „ja” już zbyt długo.

[Głosów:9    Średnia:4.6/5]

One comment

  1. Niestety, kościoły są pełne ofiar. Pytanie – jak to możliwe, że człowiek nawraca się, oddaje swoje życie Jezusowi, przychodzi do kościoła i zaraz zaczyna się równia pochyła w dół. Wielokrotnie spotykane zjawisko w kościołach: problemy, kłótnie, walka o władzę i wpływ ( i pieniądze!) , subtelne poniżanie innych, drwiny i kpiny, i wiele wiele innych negatywnych zjawisk.
    Teraz pytanie: taki człowiek patrzący na to, doświadczający tych obrzydliwości jak ma nie być ofiarą, jak ma być uwolniony i uzdrowiony od takich syndromów ofiary??
    No chyba tylko zwiewając z takiego środowiska oraz oczywiście przyjmując pełną wolność od Jezusa!
    Żeby nie było takich artykułów trzeba chyba wystrzelić takie miejsca i środowiska w kosmos a w to miejsce stworzyć miejsca gdzie wierzący będą dojrzewac, odzyskiwać zdrowie i być wolnymi w Chrystusie od wszelkich syndromów czy mentalności!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.