Kontekst kultury ma znaczenie_2

John Fenn

Dziś skupię się na tym, co Jezus napisał na piachu w kontekście Święta Namiotów, ponieważ zrozumienie tego, będzie wielkim odkryciem. Nawet jeśli uważasz, że znasz żydowską kulturę, można się z tego czegoś nauczyć.

Pisanie na piachu

Cały 7 rozdział Ewangelii Jana szczegółowo opisuje wydarzenia Święta Namiotów (Sukkot). Jest to ostatnie święto z cyklu 7 biblijnych świąt przekazanych przez Boga Mojżeszowi i jest jedynym, które było corocznie obchodzone w okresie Tysiąclecia (Zach 14:16-19). Przyczyna jest prosta: jest to święto Boga żyjącego z człowiekiem, tak więc, gdy Jezus będzie rządził w Jerozolimie przez owe 1000 lat, święto będzie obchodzone!

Nazywane jest ono również Świętem Żywej Wody, ponieważ w Księdze Zachariasza 14:8 oraz Ezechiela 47 opisane są wypływające tego dnia z Jerozolimy „wody żywe” tak bardzo żywe, że Morze Martw staje się jeziorem świeżej wody z niewielkim bagnistym, słonym obszarem, z mnóstwem sieci rybackich na brzegach (Ez 47: 6-12).

Tydzień, w którym odbywają się wydarzenia z 7 rozdziału Ewangelii Jana prowadzi nas do miejsca, w którym Jezus pisze na piasku. Warto zająć się tymi szczegółami. Był to tydzień wypełniony codziennymi rytuałami. Kapłani przycinali gałęzie wierzbowe długości około 6-7m. Sami stawali od siebie w podobnej odległości i  wchodząc do miasta maszerowali  zgodnie kołysząc nimi na prawo i lewo naśladując dźwięk Ruach, oddech Boga, Ducha.

Żywa Woda

Dokładnie w tym samym czasie Arcykapłan i kapłan pomocniczy opuszczali świątynię przez Bramę Wodną idąc ku sadzawce Siloam, aby nabrać wody do ogromnego złotego dzbana. Ta woda nazywana była „Majim Hajim” (Żywa Woda). Drugi kapłan niósł srebrny dzban pełen wina. Te dwie grupy kapłanów zbliżały się do ołtarza w czasie, gdy inni kapłani umieszczali zwierzę na ołtarzu. (Złoto w ST zawsze reprezentowało Boga i czystość, a srebro – sprawiedliwość. Tak więc, złote zawierające Żywą Wodę oraz srebrne z winem są typami krwi – wkrótce będą wylane na ołtarz.

Trzy grupy kapłanów zbierają się przy ołtarzu. Wierzbowe gałęzie umieszczano nad ołtarzem w taki sposób, aby utworzyły namiot (sukkot) a Arcykapłan i jego asystent wylewali wodę i wino na ofiarę. W tym czasie ludzie śpiewali Iz 12:3: „I będziecie czerpać z radością ze zdrojów zbawienia (hebrajskim wyrazem oddającym zbawienie jest „Jeszua”). W tym tygodniu rytuał był odprawiany każdego dnia.

Na tle tych codziennych wydarzeń Jan pisze (7:37-39): „A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. (38) Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej. (39) A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony”.

Poświęcenie Świątyni

Continue reading

Dlaczego ten się ślepym narodził?


Richard Murray

27.07.2018

Czy pytanie z 9 rozdziału Ewangelii Jana: „Dlaczego ten człowiek narodził się ślepym?” – jest w ogóle błogosławioną kwestią?

Wers ten jest tak bardzo przekręcany przez handlarzy gniewem. Uwielbiają cytować go, żeby pokazać, że to Bóg uderzył tego biednego człowieka przy porodzie, PO TO, aby Jezus mógł odebrać chwałę za jego uzdrowienie 30 lat później. To jest obłąkane. Bóg odbiera chwałę za uzdrowienie człowieka, którego oślepił? 30 lat potykania się w ciemności i przynosi Bogu chwałę?

Należy unikać pułapki szukania dokładniej, przyczyny jakiejś złej sytuacji. Milion mało znaczących faktów może przyczynić się do skomplikowanej sytuacji, nad której skutkami, jako czegoś złego zastanawiamy się.

Zastanówmy się nad metaforą ogromnego jeziora. Każda myśl czy działanie jest jak głaz wrzucony do tego jeziora przyczynowości, który wywołuje fale wpływające na nas i innych. Pomnóżmy teraz te fale przez trylion innych kamieni, myśli i zachowań wrzucanych do tego jeziora 24/7 przez miliony innych ludzi w przeszłości, obecnie i w przyszłości. Gdy Jezus powiedział: „Inny sieje, inni żnie” potwierdził to, że całkowicie niewinna osoba, może mimo wszystko zbierać żniwo zniszczenia spowodowane przez niszczące grzechy kogoś innego.

Pomyślmy również o tych falach, które razem mogą spowodować pojedynczą katastrofalną falę pływową. Fale mogą też burzliwie wpadać na siebie powodując liczne pomniejsze chaotyczne zdarzenia czy nękanie. Wyłącznie Bóg wie i bezpiecznie nawiguje poprzez wszystkie wpływające na siebie schematy grzechu, choroby i niewiary.
Nie wiemy, dlaczego jakaś fala nieszczęścia uderza kogoś w jakiejś chwili jego życia, lecz możemy ufać Bogu, który wie i zawsze śpieszy z najwyższym dostępnym dobrem.

Jezus tylko okazjonalnie podawał źródło choroby czy stwierdzał opanowanie przez demona i to wyłącznie w jak najbardziej ogólnych terminach. Raz wskazał na to, że grzech cierpiącego był przyczyną (J 5:1-14). Innym razem stwierdził, że było to dziełem Szatana (Łu 13:11-16). Dla Piotra było jasne, że zawsze w jakimś stopniu Szatan stoi za każdą chorobą i cierpieniem:

Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła” (Dz 10:38 BT).

Jednak przy kolejnej okazji Jezus stwierdził, że przyczyna, jaka wywołała ślepotę od urodzenia nie jest istotna (J 9:1-7), i NIE jest związana z grzechem dotkniętego nią ani rodziców.
Continue reading

Odpuszczanie

31 lipca o 06:41

Nie jesteśmy nauczeni odpuszczać/rezygnować. Byliśmy  uczeni tego, że sposobem osiągania zbawienia jest duchowe dodawanie, a nie odejmowanie. Wszyscy jesteśmy kapitalistami i nauczamy kapitalistycznej teologii, która zawsze pozostawia ego w pełni dowodzenia i nawet duchowość staje się konsumenckim produktem.

Moim zdanie są cztery podstawowe rzeczy, które musimy odpuścić, (wypuścić, zostawić w spokoju – przyp.tłum.). Po pierwsze: wewnętrzny przymus odnoszenia sukcesu. Po drugie: przymus posiadania racji, a  szczególnie, aby mieć rację w sprawach teologicznych. To są rzeczy podnoszące samoocenę i z powodu tej potrzeby kościół podzielił się na pół, przy czym obie partie stanowią więźniowie własnego ego.

W końcu jest przymus posiadania mocy, wpływów, kontrolowania wszystkiego. Wierzę, że te trzy to najbardziej fałszywe obrazy, które Jezus spotkał  na pustyni. Dopóki nie spojrzymy na te trzy obrazy z góry i nie wypuścimy ich , to wiedzmy, że ciągle są ogromne i nami dowodzą.

Ostatecznie,  najważniejszy ukryty nurt z doświadczeń całego ego to odpuszczenie naszych uczuć. Wyjdźmy temu naprzeciw: to nie my mamy uczucia, lecz uczucia mają nas. Nie twierdzę, że powinniśmy wyprzeć się naszych uczuć, lecz wzywam was do tego, aby je wymienić, zidentyfikować i obserwować jak to robi widz. Nie walczcie ani nie utożsamiajcie się z nimi. Zapytajcie samych siebie: Kim jest to „ja”, które ma te uczucia. Zamiast zadać sobie takie pytanie, założyliśmy, że te uczucia stanowią nasze prawdziwe ja i utożsamiliśmy się z nimi.

Zostaliście napełnieni wszystkim co potrzebne do życia i pobożności. Zostaliście pobłogosławieni wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios. Nie można prosić o coś, co się już posiada, po czym oskarżać Boga o swoją historię, czy innych o to, że tego nie mają. Wszystko, co można zrobić to stać się cichszym, mniejszym i mniej napełnionym sobą i własnymi ideami i uczuciami. W tej chwili Bóg będzie bardziej oczywisty, niż kiedykolwiek oczekiwałeś.

Uzależnienie od myślenia grupy


30 lipca o 07:26
Powszechnie słyszę od ludzi, którzy są w procesie przemiany, że tęsknią za „społecznością”. O ile z pewnością jestem za społecznością i budowaniem poczucia współdzielenia życia z innymi, mam kilka myśli, które mogą wam pomóc.

Po pierwsze: samotność i „odejmowanie” to część tego, czego uczysz się w czasie swej drogi. Nie spiesz się z ogłaszaniem końca. Musimy przejść ponad nasze uzależnienie od grupowego myślenia i współ-zależności, która się z tego bierze. Bardziej kochamy akceptację niż innych. Właśnie ta potrzeba akceptacji wprowadza spustoszenie w naszym świecie i dyktatorów z naszych kazalnic.. Niech ta pustynia samotności umocni się tak, abyś mógł pozbyć się tych wszystkich intelektualnych obrazów Boga oraz innych ludzi. Podobnie jak Jezus, wyjdziesz z nową tożsamością i nową mocą. Wyłącznie wtedy będziesz mógł kochać  i będziesz gotowy, aby oddać życie za innych, nie domagając się czegoś w zamian .

Po drugie: nie bój się iść drogą ku „ziemi, o której nic nie wiesz”. Kościół w rzeczywistości nie reprezentuje życia społeczności, ponieważ drogi jednostek nie są szanowane o ile nie zgadzają się z założoną wcześniej rutyną i rezultatem. Zasadnicza część kościoła jest za bardzo niecierpliwa i przepełniona pychą, by w ogóle honorować drogę syna marnotrawnego, jak to pokazał Ojciec. Historia pokazuje, że lepiej jest dla nas, abyś siedział w domu i nie wprawiał nas w zakłopotanie. Łatwiej jest nam przyjąć, gdy jesteś religijny, sprawiedliwy we własnych oczach, tytułowany dupek, niż uszanować twoją drogę niemoralnego buntu. Faktem jest, że masz wielkie szanse na to, że kościół wynagrodzi cię jakimś tytułem. Doprowadziło to do powstania kościoła, który bardziej kocha swoje ideały niż ludzi. Jeśli w imię swej rzekomej reputacji nie zgadzamy się na uszanowanie ich własnej drogi, łatwo jest dostrzec, że zamieniliśmy to czym rzeczywiście jest społeczność na ideę społeczności.

Gdy bezsilna osoba jest szanowana i ma swobodę przejścia własnej drogi razem z innymi bezsilnymi, w przeciwieństwie do tolerowania jej przez tak zwanych duchowych ludzi władzy, wtedy pojawia się społeczność. Nie starasz się stać bezsilnym. Jeśli planujesz coś takiego to tylko wzmacniasz swoje ego. Nie możemy nawrócić siebie samych, zostajemy nawróceni przez okoliczności, a nie kazania.

31 lipca o 06:41

Continue reading

Jezus jest zarówno medium jak i przesłaniem

Stan Tyra

27 lipca o 07:46 ·

Fundamentalizm zawsze domaga się innego sposobu rozprawienia się tym, co nazywa „grzechem”, niż przebaczenie. Coś lub ktoś musi zostać poświęcony, oskarżony, poprawiony, odrzucony czy odsunięty. W ten sposób stał się religią wykluczenia, ponieważ uważa, że naszym zadaniem jest usuwać i/bądź karać  „grzesznika” poprzez wyłączenie lub wieczne piekło. Powinniśmy jednak pamiętać o tym, że zarówno komunizm jak i faszyzm używali tej samej logiki.
Wydaje się, że bardziej jesteśmy gotowi poświęcić cokolwiek czy kogokolwiek niż własne umiłowane ego. Przebaczenie polega na tym, że to właśnie moje własne ego musi umrzeć, moja potrzeba, aby być w porządku, kontrolować i być lepszym. Bardzo niewielu „chrześcijan” chce iść w tym kierunku, choć jest to centralny temat całego nauczania Jezusa.

Będę więc powtarzał coś, co powiedziałem kilka dni temu: dopóki nie będziecie w stanie traktować upadków innych ludzi wyłącznie przy pomocy przebaczenia, nigdy nie zrozumiecie Ewangelii Jezusa Chrystusa.
Kościół nie chce zobaczyć, jak wielkie korzyści odnosi z grzechów innych ludzi, nawet jeśli jest to tylko poczucie satysfakcji, że znajduje się na wyższym moralnie gruncie. Przebaczenie wymaga dostrzeżenia kilku nowych rzeczy. Musisz widzieć Boga w innych, musisz widzieć swój własny brak niewinności i musisz widzieć Boga w nowy sposób i to taki, który nie ma nic wspólnego z „egzekutorem” (wykonawcą wyroku – przyp.tłum.)

28 lipca o 08:31 Continue reading

Biblię traktujmy poważnie, lecz nie czcijmy jej

Richard Murray

Nie traktujmy Biblii, jakby nie była dobra i nie miała już wartości.
(skoro już doszliśmy do tego, że jest to księga alegorii – przyp. tłum.)

Z pewnością można przyłożyć w BŁĘDNY SPOSÓB czytania Biblii przez cielesnego człowieka, lecz nie rezygnujmy z samej Biblii jak też nie czcijmy jej. Poważajmy i szanujmy nadnaturalne obietnice, które w niej są, krew męczenników, którzy zginęli, abyśmy mogli ją czytać, a przede wszystkim tą cudowną narrację, która jest w nią wbudowana i objawia życie Jezusa Chrystusa poprzez namaszczoną „alegorię”, fantastyczne „typy”, olśniewające „cienie”, cudowne „metafory” i duchowe „symbole”.
A nawet jeszcze lepiej, uratujmy Biblię przed tymi, którzy czytają ją literalnie.  Uczmy się czytać przez Ducha Świętego, w taki sposób jak czynili to ojcowie wczesnego kościoła. Nie zostaniemy zawstydzeni, w Biblii jest znacznie WIĘCEJ, a NIE MNIEJ, niż to, co widać.
Musimy się pilnować, aby nasza teologia nie opierała się na podejrzeniach i frustracji (gniewie, niechęci).
Z tego co nas frustruje, nie będziemy w stanie wyciągnąć prawdy.

Nie miejmy żalu do Pisma, zamiast tego ożywiajmy je. Continue reading

Obrazy

Stan Tyra
26 lipca 2018

Odwiedziłem ostatnio Muzeum 911 w Nowym Jorku. Gdy zbliżyłem się do dzielnicy Battery Park, zacząłem wyobrażać sobie pierwsze chwile tych tragicznych wydarzeń i tak z każdą chwilą pobytu.

Po dziś dzień, pomimo upływu kilku dni, nabierałem coraz większej świadomości oraz zacząłem przeżywać to osobiście.

Chodzi mi o to, że pomimo iż byłem w Nowy Jorku wielokrotnie, nawet po 911, to tym razem byłem pierwszy raz po otwarciu pomnika i muzeum. Wróciłem stamtąd mając o wiele większą świadomość tych wydarzeń i znacznie większe współczucie niż w przypadku poprzednich odwiedzin. Dlaczego?
Zdjęcia sprawiają, że to wydarzanie staje się tak realne i osobiste. Przypominają o tym, że nie było to tylko zwykłe tragiczne wydarzenie, że dotknęło ono życia wielu ludzi i że wiążą się z nim historie jednostek. Zdjęcia oddają historię, której nie jest w stanie opowiedzieć tekst. Nie da się przeczytać książki z takim samym zaangażowaniem, świadomością i współczuciem, które odgrywają znaczną rolę tutaj, gdzie można oglądać zdjęcia z tak bliska i tak osobiste.

Mimo, że rzadko kiedy postrzegamy to w taki sposób, tak samo wygląda nasza podróż w stronę większej duchowej świadomości. Przeczytaliśmy książkę (Biblię) i odchodzimy ze spora garścią faktów, lecz nie przeżyliśmy tych historii, nie poznali ludzi, a zatem brak nam mądrości, zrozumienia i na pewno nowej dawki współczucia. Gdyby tak nie było, nie bylibyśmy tak bardzo jej pozbawieni.

Pismo nie jest historyczną książką opisującą fakty o Bogu, ani wykładającą zasady jak być „dobrym chrześcijaninem”. Jest to księga obrazów/zdjęć, które są zaproszeniem do intensywnego przyglądania się, dostrzegania i przeżywania obrazów, zdarzeń i historii. Czytanie warstwy historycznej jako czegoś opartego na faktach, sterylizuje te historie i obrazy przez co nie przeżywamy ich, co z kolei prowadzi do tego, że nie przemieniają nas. Nie da się inaczej patrzyć na ukrzyżowanie i nadal trwać w nienawiści, nieprzebaczeniu, chęci zemsty i braku współczucia dla ludzkości.

Gdy patrzymy na biblijne obrazy i historie prawidłowo to domaga się od nas tego, aby stanąć i przyglądać się im dopóty, dopóki nie doprowadzą nas do pionu – bliskiego i osobistego spotkania. Podobne to jest do przyglądania się wężowi na drzewcu: patrzymy na to, co nas zabija do chwili, aż jesteśmy w stanie otworzyć to od wewnątrz, zobaczyć, co to jest i zostać uzdrowieni dokładnie przez to, co wcześniej niszczyło nas.

Ludzie często pytają mnie czy wierzę, że Biblia jest niezawodnym Słowem Bożym. Odpowiadam: jako księga nie, jako doświadczenie/przeżycie być może. Ta księga nie ma żadnej mocy poza sercem, które dostrzega jej obrazy. Często mówię: „w Biblii wszystko jest prawdziwe a czasami faktycznie wydarzyło się”. Ludzi doprowadza to do szaleństwa, ponieważ dla nas lepiej mieć książkę spornych faktów, niż księgę cichej przemiany. Wolelibyśmy, aby nie wymagała od nas nic więcej poza czytaniem i recytowaniem.

Przepraszam, że tak dużo napisałem. Zostawię was z tym: przemiana na głębokim i znaczącym poziomie odbywa się w obecności obrazów, a nie koncepcji i faktów.

Przy Pomniku 911 Północny i Południowy Basen (miejsca dawnych fundamentów wież World Trade Center – przyp.tłum.) są w nocy podświetlane od wewnątrz, narzucając wyobraźni obrazy oryginalnych wież w taki sposób, aby wszyscy widzieli i przeżywali.

 

https://www.911memorial.org/sites/default/files/blog/images/MemorialWaterfall.jpg

Oby z naszego najgłębszego, najciemniejszego tragicznego cierpienia wychodziło światło, które rozświetla wokół ciemności i staje się latarnią, aby inni mogli zobaczyć i doświadczyć.

https://www.911memorial.org/sites/default/files/blog/images/MemorialWaterfall.jpg