Rozdział 4 – Chwała jako wspinaczka

Ruth Heflin

Ps. 24,7
Podnieście się bramy prastare, podnieście ……….., aby Król Chwały mógł tam wejść.

Możesz chwalić Boga wtedy, gdy wszystko wokoło jest zimne i wierzyć, że Bóg stworzy chwałę w tobie. Kiedy przychodzę do Domu Pańskiego, zaczynam go chwalić. Muszę być przekonana, że wspinam się na górę Bożą. Wychodzę w górę na wzniosłe miejsce Pana.

Czy jechałeś kiedykolwiek z kimś, kto właśnie uczy się prowadzić samochód bez automatycznej skrzyni biegów i używa sprzęgła? (Jerozolima jest zbudowana na wzgórzach; a większość naszych samochodów nie ma automatów) Jeździłam już z ludźmi, którzy nie mieli zbyt wielkiego pojęcia o używaniu biegów. Gdy zaczynali wjeżdżać na górę, trochę udawało im się do góry, po czym odrobinę zjeżdżali z powrotem; trochę do góry i z powrotem; trochę do góry i z powrotem. To była szarpana jazda. Czy byliście kiedyś na takim uwielbianiu? Doświadczyliście duchowego rwania kręgosłupa. Osoba prowadząca zaczyna jakąś pieśń i czujesz, że zaczynasz się wspinać. Następnie robi coś zupełnie innego, lub zmienia rytm i zjeżdżasz odrobinę z powrotem. Przy następnej pieśni wspinasz się nieco, po czym znowu trochę w dół. Pod koniec uwielbienia masz uraz duchowego kręgosłupa. Dzieje się tak, ponieważ lider nie nauczył się wznosić wraz z Duchem.

Czasami lepiej jest zaśpiewać mniej pieśni. Kiedy na jakiejś szczególnej pieśni spocznie namaszczenie dobrze zatrzymać się na niej, aż do chwili, gdy osiągniesz szczyt. To nie pieśń jest ważna, ale namaszczenie. Namaszczenie jest jak benzyna w samochodzie, ona pozwoli ci dojechać na szczyt góry.

Niektórzy liderzy powtarzają jakąś zwrotkę dwa, trzy razy bez względu na to, co robi Duch Święty. Śpiewaj, aż osiągniesz szczyt góry. Bądź pewien tego, że wspinasz się na górę Pana. Nie przestawaj chwalić, dopóki nie dostaniesz się do „miejsca świętego.”

Czasami potrzeba piętnaście minut śpiewania i chwalenia, czasami dziesięć, innym razem, na innym spotkaniu – dwadzieścia, a jeszcze gdzie indziej tylko siedem. Być może przyjdziesz tak spragniony Boga, że wbiegasz na górę Pana szybko i jesteś tam w ciągu trzech minut. Przychodzimy z zewnętrznego świata i zawsze: „Wejdźmy w jego bramy z dziękczynieniem, w przedsionki jego z pieśnią chwały! Wysławiajcie go, błogosławcie imieniu jego!.” Chwała jest sposobem wejścia i wspinania się na górę.

Jerozolima jest położona ok. 650 m. npm. W całej Biblii znajdują się stwierdzenia mówiące w tym, że plemiona ludzkie wchodzą (na górę) do Jerozolimy i wchodzą (na górę) do Domu Pańskiego. „Dom” Pański zbudowany był na „Górze” Pana, tak że „Góra” Pana stała się synonimem „Domu” Pana oraz „Świętego Miejsca.” W języku hebrajskim w odniesieniu do Jerozolimy, często używanym słowem jest Iaatot, „wychodzić na górę”. Nikt nie „wychodzi na górę” , la-a-lot, do żadnego innego miasta na świecie. Nawet jeżeli ktoś mieszka w mieście położonym wyżej niż Jerozolima, nadal mówi, że „wychodzi na górę” do Jerozolimy. Wynika to ze świadomości tego, że ziemska Jerozolima jest reprezentantem niebieskiej. Tak więc w czasie oddawania chwały musimy mieć świadomość wspinania się na górę, do Miejsca Świętego.

Ps.24.3
Któż może wstąpić na górę Pana?
I kto stanie na jego świętym miejscu?

Nieżyjąca siostra Jashil Choil, teściowa dr Cho była moją bardzo dobrą przyjaciółką, wspólnie prowadziłyśmy konferencje w Jerozolimie. Czasami dzwoniła do mnie z Korei, musiałyśmy korzystać z tłumacza, ponieważ jej angielski ograniczał się do „hallelujah”, „thank you Jesus” i może jeszcze dwóch, trzech podobnych słów. Miała czteropunktową listę rzeczy, które należy zrobić, aby być duchowym. Moim ulubionym punktem była „4” – po prostu „ZRÓB TO.” Możemy brać udział w konferencjach uwielbienia i chwały, możemy posiadać najlepsze notatki i najlepsze nagrania dotyczące tego tematu, słuchać największych na świecie autorytetów, lecz zanim nic nie zrobimy, to nic się nie stanie. ZRÓB TO. Zacznij chwalić Boga.

Zawsze w Kościele była chwała, lecz obecnie żyjemy w okresie coraz większego objawienia dotyczącego chwały. Spotkałam się kiedyś w Australii z Anitą Ridge, żoną pana Don Ridge i jej matką, panią Kliminock, drogą, świętą kobietą, pochodzącą z Polski. Prowadziła kiedyś wraz z mężem znaną w Europie służbę i rozpoczęła pionierską pracę w Australii. Jedną z wielu rzeczy, o którą ją pytałam, było to: jaka jest różnica między współczesnością a dawnymi czasami. Powiedziała mi: „nie mieliśmy takiego objawienia chwały jak obecnie. Kochaliśmy Pana, modliliśmy się, lecz teraz jest znacznie łatwiej z powodu uwielbiania. To są zupełnie inne czasy. Wtedy nie znaliśmy tego w takim stopniu.” Nigdy wcześniej nie było dni, gdy to objawienie było wyraźniejsze – że możemy poprzez uwielbianie bardzo szybko wejść w obecność Bożą.

Wiele osób, słysząc nauczanie na temat modlitwy kładące nacisk na pewien szczególny jej element, idzie za tymi wskazówkami zapominając o chwale i uwielbieniu. Wtedy przyjeżdża ktoś inny i naucza o innym aspekcie modlitwy. Znowu postępują zgodnie z tym przez pewien czas. W rzeczywistości potrzebna jest nam dobra mieszanina wszystkich aspektów modlitwy. Zwykle nauczam na taki temat, jaki wydaje mi się niedoceniany w społeczności, w której usługuję.

Kiedyś usługiwałam w południowych Indiach. Któregoś ranka po kazaniu na temat krwi Jezusa, podszedł do mnie pewien hinduski brat i powiedział do mnie: „nie przypuszczałem, że możesz głosić cokolwiek innego niż na temat Ducha Świętego.” W tym czasie gdy słyszał mnie, nauczałam ludzi niezwykle potrzebujących wylania Ducha Świętego, tak więc przesłanie za przesłaniem koncentrowało się na Duchu Świętym – na wypełnieniu Duchem, mocy Ducha, służbie Ducha, pocieszeniu przez Ducha itd…

Kiedy Pan przysyła usługującego, to w ten sposób wypełnia jakąś dziurę w potrzebach. Nie oznacza to, że Bóg nie mówi nic innego i wszystko inne należy teraz odrzucić. Potrzebujemy takiej kombinacji prawd, abyśmy mogli swobodnie i wspólnie płynąć w dobroci Bożej.

создание и раскрутка сайтов в интернете

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.