Wiara syna, a wiara dzierzawcy

Logo_Carpenter

Gary Carpenter

WIARA SYNA A WIARA DZIERŻAWCY

Paweł powiedział, że mówił w obcych językach Bogu i
wypowiadał „tajemnice”:

1 Kor 14:2

Bo kto językami mówi, nie dla ludzi mówi, lecz dla Boga; nikt go bowiem nie rozumie, a on w mocy Ducha rzeczy tajemne wygłasza.

W moim osobistym życiu odkryłem, że czasami spędzam wiele godzin w modlitwie, a czasami kilka dni i przez cały ten czas „mój rozum tego nie przyswaja”.

Jedną z rzeczy, którą każdy, kto rozwinie stałe życie modlitewne modląc się w duchu jest to, że Duch Święty, Duch Prawdy pomaga nam modlić się „tajemnicami” ewangelii. Na te modlitwy, podobnie jak i na inne, na przykład modlitwy wiary, zostaną udzielone odpowiedzi. Jednak odpowiedzi na te modlitwy przychodzą w postaci objawionego poznania, ponieważ każda tajemnica jest przemodlona aż do końca.

1 Kor 14:14

Bo jeśli się modlę, mówiąc językami, duch mój się modli, ale rozum mój tego nie przyswaja.

Jednak gdy już „przemodlę” tę szczególną „tajemnicę” nagle… przychodzi zrozumienie w postaci objawionego poznania. Czasami objawienia przychodzą w formie wizji, czasami słyszę głos Ducha Świętego wyjaśniającego mi a czasami jest to po prostu samo objawienie tzn. w jednej chwili czegoś nie wiem, a zaraz potem wiem to!

Tak było w czerwcu 1997 roku. Jechałem do domu ze spotkania, modląc się trochę w duchu, gdy…

nagle … bez ostrzeżenia.. Duch Pana powiedział do mnie:

Jednym z fragmentów Pisma, które Duch Święty zadał mi do rozważań był:

„Dawanie i zbieranie jest to wiara dzierżawcy. Jest dobra do pewnego czasu i pewnego poziomu wiary, a większość ludzi nigdy z tego poziomu nie wydostanie się na wyższy. To, czego pragnę to wiara synowska, gdy ty wiesz dobrze, że jesteś właścicielem pola, na którym pracujesz. Nie jesteś dzierżawcą Królestwa Bożego. Jesteś synem i wszystko, co moje, należy do ciebie”.W porządku, trzeba stwierdzić, że nigdy nie słyszałem czegokolwiek takiego w całym moim życiu! Poznałem głos Ducha Świętego przez lata wystarczająco dobrze, aby wiedzieć na pewno, że to On, lecz szczerze mówiąc, po prostu zarejestrowałem to, co powiedział, zapisując w zeszycie i dalej nadal modliłem się aż do chwili, gdy nauczy mnie więcej. Przez następne sześć miesięcy, Duch dalej usługiwał memu rozumowi, krok po kroku, zrozumienie po zrozumieniu, aż do objawionego poznania, którego potrzebowałem.

Łuk

17:7-10

Kto zaś z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z pola: Chodź zaraz i zasiądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze, że uczynił to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy.

Powiedzcie „jesteśmy nieużytecznymi sługami?” Brzmiało to dla mnie jako bardzo dziwne wyznanie. Czy Jezus mówił tutaj o nastawieniu na to, że jesteśmy bezwartościowi, bezużyteczni dla naszego Ojca? Zarówno Szatan jak i religia byłyby uszczęśliwione gdybyś w to uwierzył, ponieważ:

Przyp 23:7a

Ponieważ jak myśli w swoim sercu, takim jest….. (tłum z ang.)

Jeśli naprawdę uwierzysz w swoim sercu, że jesteś bezwartościowym i bezużytecznym sługą w Królestwie Bożym, to właśnie takim się staniesz! Dawno temu nauczyłem się nie brać wyizolowanych, trudnych wersetów takich jak ten, wyrywać ich z kontekstu usiłując zrozumieć co one znaczą. Prawdziwa medytacja nad Słowem Bożym MUSI pozwolić Biblii interpretować Biblię. Aby tak było, zawsze zaczynam cofać się w Słowie, aby zobaczyć gdzie sprawa ma początek, tak, abym trudną część mógł rozważać wraz z kontekstem całego nauczania. W tym przypadku musisz się wrócić aż do Łuk 15,1:

Łuk 15:1

Przychodzili też do Niego, żeby Go posłuchać, wszyscy celnicy i grzesznicy, faryzeusze zaś i uczeni w Piśmie, widząc to, szemrali: On przyjmuje grzeszników i jada z nimi.

Co tutaj widzimy? Widzimy Syna Bożego, który ze swej własnej woli opuścił domostwo swego Ojca (niebo) i przyszedł na Ojcowskie pola, aby zbierać żniwo dusz (grzeszników) dla swego Ojca. Syn stał się „Sługą” Swego Ojca! Czy ten „Służący Syn” jest bardzo wartościowy i godny dla Swego Ojca? Oczywiście, że tak!

W każdej z tych lekcji naucza, w jaki sposób prawdziwy „sługa” Ojca będzie zarządzał swym życiem, i swymi celami, aby wykonywać dzieło Ojca i „szukać i zbawiać to co zginęło”. Jezus nie zmienił tego tematu przez całe dwa rozdziały 15 i 16. Kulminacja tego nauczania znajduje się w Łuk 17,1-10. Wiedział o tym, że któregoś dnia wstąpi do nieba, aby zasiąść po prawicy Ojca. Misja „szukania i zbawianie tego, co zginęło” zostanie wtedy przekazana Jego uczniom. Uczy tutaj ich, aby stali się „służącymi synami”, podobnie jak On Sam.

A teraz mając to wszystko w pamięci, wróćmy do pierwszego pytania. Czy Jezus zamierzał, aby Jego uczniowie stali się bezwartościowymi i bezużytecznymi sługami Ojca? Czy o takich sługach mówi w rozdz. 15,1-2 Ew. Łukasza?Nie! Co więc miał na myśli gdy powiedział: Mówcie „jesteśmy sługami nieużytecznymi?” Jedyny sposób na zrozumienie tego, to zobaczenie jakiego rodzaju „Służącym Synem” jest Jezus w Łuk 15,1-2. Widzimy, że Jezus nie służył swemu Ojcu dla jakiegoś osobistego zysku, nie był „najemcą”. Nie robi tego, co robi, dla zapłaty. Jest Synem Swego Ojca, całkowicie wolnym, a jednak wybrał wyłącznie z powodu miłości oddać swoje życie jako Sługa pracujący na polach Ojca, aby zebrać żniwo dusz. Nie został wynajęty! Służy wyłącznie Ojcu, a nie mamonie!

Bardzo trudno jest nam zrozumieć takie koncepcje, ponieważ ciągle postrzegamy chrześcijaństwo jako religię. Chrześcijaństwo nie jest religią. Chrześcijaństwo jest rodziną! Bóg jest naszym Ojcem, my jesteśmy Jego dziećmi. Gdy trwałem w medytacji nad tym Słowem i spędzałem wiele czasu na modlitwie w duchu, Duch Święty zaczął mi pokazywać coraz więcej na temat tego, co miał na myśli przez rozróżnienie: „wiary synowskiej a wiary dzierżawcy”.

Mój dziadek miał dwanaścioro dzieci, synów i córek. Miał również olbrzymią farmę w Oklahomie. To był typowy „rodzinny biznes”, w którym wszystkie dzieci musiały, w miarę jak dorastały, pracować.Pod koniec każdego dnia był przygotowany olbrzymi posiłek. Były olbrzymie gary ziemniaków, pieczonych kurczaków, steku, fasoli itd. Gdy zadzwonił obiadowy dzwon, synowie i córki schodzili się od swoich zajęć. Gdy już wszyscy siedzieli przy stole odzywała się modlitwa dziękczynna i zaczynali jeść. Każdy miał zjeść tyle, aby być całkowicie nasyconym… czegokolwiek i wszystkiego czegokolwiek zapragnął z tego stołu. Słyszę głos mówiący: „podaj mi, proszę, ziemniaki”, podczas gdy w tej samej chwili na drugim końcu stołu inny głos mówił: „podaj, proszę, fasolkę”. Talerze z jedzeniem podsuwano każdemu, kto tego potrzebował i WSZYSCY JEDLI COKOLWIEK CHCIELI! Dziadek sądziłby, że są umysłowo chorzy, gdyby nie jedli dlatego, że z jakiegoś powodu wydawało by im się, że on chce, aby odeszli głodni. Absurd!

W miarę jak każde z nich rosło, była im przyznawana coraz większa odpowiedzialność w tym „rodzinnym biznesie”. Synowie mogli wychodzić w pole z dziadkiem, to była rodzina, a nie religia.

Królestwo Boże jest takim „rodzinnym biznesem”. Często używam powiedzenia Sp-ka „Bóg & Synowie”, ponieważ to pomaga mi przypomnieć sobie, że nawet pomimo tego, że jestem sługą Bożym, jestem również jednym z Jego synów. Ja i moi bracia pracujemy na polach naszego Ojca, aby zbierać żniwo wieczności. Korzystamy ze wszystkiego, czym nas wyposażył; talenty, umiejętności, sprzęt, finanse, aby pracować na polach, których jesteśmy dziedzicami, aby zbierać żniwo wiecznych dusz, których On pragnie.

Jako Synowie, nie pracujemy dla osobistego zysku. Nie, to jest rodzinny biznes. Wszyscy pracujemy na polach i wszyscy jemy z tego samego stołu jadalnego (Łaski). Wszyscy możemy swobodnie korzystać tak dużo, jak tylko chcemy ze stołu, który nasz Ojciec przygotował dla nas.Wracając do obrazu rodzinnego stołu jadalnego, ważne jest zwrócić uwagę na to, że ilość jedzenia, którą każdy z synów zjadał, nie była proporcjonalna do tego, jak wiele pracy w tym dniu wykonał. Mam na myśli to, że każdy syn miał różne talenty i umiejętności. Jeden z synów umiał prowadzić kombajn a inny, mniej zdolny, mógł tylko smarować koła kombajnu, lecz ten, który prowadził kombajn nie dostawał pięciu kawałków kurczaka, podczas gdy temu od smarowania należał się tylko jeden. Nie, tak długo, jak długo sprawowali z cierpliwością przeznaczone im na polu zadania, wszyscy mogli jeść ze stołu do woli tak wiele jak tylko zapragnęli. Jeśli chodzi o Boże zaopatrzenie Jego służących synów jest tak samo. Każdy jest wolny i może jeść ile tylko zapragnie. Nie ma załamań Ojcowskiej Łaski. Stół jest zastawiony obficie dla każdego z nich.

Ich talenty i zdolności nie wpływają na to, jak wiele mogą jeść ze stołu. Nie, ich talenty i zdolności określają poziom ich szafarstwa na polach. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że poziom odpowiedzialności jest większy dla syna, który prowadzi kombajn niż dla tego, który tylko smaruje koła. Komu wiele dano od tego wiele wymagać się będzie, lecz oba zadania są całkowicie niezbędne. Kombajn stałby się bezużyteczny, gdyby nie smarowano jego kół. Tak długo, jak długo każdy z synów wykonywał rzetelnie swoją pracę, nie ma absolutnie żadnej różnicy między nimi, jeśli chodzi o ich prawa do wolnego uczestnictwa we wszystkim czego zapragną ze stołu, który został zaopatrzony przez Ojca.

Teraz, gdy już przyjrzeliśmy się w jaki sposób synowie i córki są zaopatrywani, spójrzmy na inny scenariusz… dzierżawcy. Przypuśćmy, że jakiś człowiek przyszedł do mojego dziadka i powiedział, że zauważył, iż jest około 100 akrów ziemi dziadka jeszcze nie oczyszczonej i gotowej do użycia. Ten człowiek ma żonę i kilku synów, lecz nie miał ziemi do uprawiania na własność. Nie miał również pieniędzy na zakup ziemi, tak więc zaproponował wydzierżawienie nieużywanych 100 akrów. Zgoda mogłaby wyglądać w ten sposób: „Ja oczyszczę tę ziemię z kamieni, usunę korzenie drzew, wypalę wszystkie ciernie i osty i przygotuję tę ziemię. Jeśli ty dostarczysz mi ziarna, wtedy ja zasieje je i wykonam całą pracę potrzebną do wydania plonów. Oddam ci ziarno, gdy dojrzeje z wyjątkiem tego, co jest mi potrzebne na utrzymanie mojej rodziny”.

Jest to zwykła „dzierżawa”. Zazwyczaj zgoda z właścicielem ziemi jest ustanawiana w oparciu o stosunek procentowy, przy czym właściciel ziemi otrzymywał olbrzymią większość ziarna. Ostatecznie, dzierżawa nie daje niczego oprócz pracy.Zobaczmy, że dzierżawca wykonuje dokładnie taką samą pracę jak synowie i córki mojego dziadka, lecz różnica polega na tym, że DZIERŻAWCA I JEGO RODZINA NIE OTRZYMUJĄ JEDZENIA ZE STOŁU ŁASKI. Ten stół jest zarezerwowany dla rodziny. Dzierżawca pracuje dla własnego zysku i w tym sensie zawsze musi zjadać owoce swej własnej pracy.. jego własny zasiew i zbiór z pola mojego dziadka. On nigdy nie będzie posiadaczem ziemi, nie jest dziedzicem, jest, do pewnego stopnia, po prostu wynajętym sługą. Gdy „sieje” robi to z myślą o swoim własnym zysku. To jest właśnie to nastawienie, którego Jezus nie chce widzieć u swoich uczniów.

Ponieważ doktryna o „sianiu i zbieraniu” była silnie nauczana w Kościele, wszyscy staliśmy się „dzierżawcami” w naszym myśleniu, jeśli chodzi o finanse Królestwa. Straciliśmy to objawienie, że jesteśmy synami Boga, którzy po prostu dbają o dzieło Ojca. Odpadliśmy od łaski bycia synami i dziedzicami, współpracownikami na Bożych polach wraz z naszymi braćmi, w celu przyniesienia żniwa jako jedynego celu i zadania. Zapomnieliśmy, że synowie dostają jedzenie za darmo z rodzinnego stołu, który przygotował Ojciec.

Jezus wyraźnie powiedział nam, abyśmy przyjmowali ze stołu łaski Ojca.

Jezus jasno powiedział nam, jak otrzymywać ze stołu łaski naszego Ojca:

Religia reprezentowana przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie niczego nie rozumie z serca jakie ma Ojciec dla zgubionych grzeszników, ani dla misji Jezusa Chrystusa (Służącego Syna), aby ich zbawić i oni gorąco sprzeciwiali się Jego pracy na tych właśnie polach (wśród grzeszników), na które Go Ojciec posłał. Jezus zaczął nauczać o ich błędach i trwa to przez całe rozdziały 15 i 16 Ew. Łukasza. W tych rozdziałach znajdujemy: zgubioną owcę, zgubioną monetę, marnotrawnego syna, niesprawiedliwego sługę, bogacza i Łazarza.

Jan 16:23

W tym dniu o nic już nie będziecie Mnie pytać. Zaprawdę, zaprawdę mówię wam, o cokolwiek poprosicie Ojca w imię moje, da wam.

Jan 16:24

Dotychczas o nic nie prosiliście w imię moje. Proście tedy, a otrzymacie, i radość wasza będzie pełna

Czyż nie brzmi to podobnie, jak: „Ojcze, podaj mi, proszę, ziemniaków?” Syn, w każdej rodzinie, nie obawiałby się wypowiedzieć głośno takiej prośby. Jezus pragnie, abyśmy mieli takie samo nastawienie jako dzieci naszego niebiańskiego Ojca. Czego ci potrzeba? Proś, powiedział Jezus! On nie powiedział „najpierw zasiej”, po czym Ojciec „zapłaci ci” proporcjonalnie do twojego zasiewu. Nie, po tysiąckroć nie! Jesteśmy synami, pracującymi na polach ojca z własnej woli. To jest jego wielka przyjemność wyjść naprzeciwko naszym potrzebom. Nie ma ograniczeń dla jego zaopatrzenia.

O wiele smutniejszą jest sytuacja syna, niż sytuacja dzierżawcy, który przez swój własny wybór zdecydował stać się dzierżawcą.Starszy syn z Ew. Łuk 15 rozdziału właśnie to zrobił. Jego relacja z Ojcem była oparta na uczynkach, a nie na łasce. Nie przychodził, aby zjeść i spędzić podczas posiłku czas z ojcem. On spędzał czas pracując na polach i oczekując, że jego wysiłki zostaną wynagrodzone.

Nie mógł po prostu zrozumieć koncepcji łaski udzielanej synom i tego, że on już był dziedzicem wszystkiego, co posiadał ojciec. Zdecydował swoją relację z ojcem oprzeć na swoich uczynkach zamiast na łasce. Był synem, który zdecydował się zostać dzierżawcą. Musiał jeść z owoców swego zasiewu i zbiorów, zamiast przyjść do domu w czasie posiłku i jeść ze stołu łaski wraz z ojcem i braćmi.Ważne jest zwrócić uwagę na to, że ci którzy nie opierają swej relacji z Ojcem na łasce, zawsze stają się sprawiedliwi we własnych oczach i krytyczni wobec tych, którzy po prostu „przyjmują obfitość Bożej łaski”. Starszy syn, nie mógł zrozumieć tego, jak jego ojciec mógł przyjąć marnotrawnego syna z łaski. Samo-sprawiedliwość tak zaciemniła jego zrozumienie, że nigdy nie był w zgodzie z sercem swego ojca.

To dotyczy nie tylko dziedziny grzechu, lecz również dziedziny dawania. Ponieważ dzierżawca żyje ze swej pracy – siania i zbierania – w zrozumiały sposób staje się dumny z tego, że wykonuje dobrą pracę. Lecz syn, a szczególnie syn zaadoptowany do rodziny, za darmo, z łaski, nie robi nic, co go upoważnia do zasiadania przy jadalnym stole. Nie, to była łaska Ojca, gdy zaadoptował go do rodziny jako syna:

Rzym 8:15

Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!

Drogi czytelniku, czy żyjesz wciąż w strachu, że twój niebiański Ojciec nie zaopatrzy ciebie, swojego własnego dziecka? Ten rodzaj strachu nie przychodzi od Ojca. Jezus dał ci słowa wiary, aby pokonać ten strach, jeśli tylko będziesz Mu wierzył:

Mat

6,24-32

Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie? Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one? A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć? A co do odzienia, czemu się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich. Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni? Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.

Lecz to, co najlepszego od naszego Ojca zaczyna się wtedy, gdy dojrzejemy do zrozumienia, że jesteśmy Jego własnymi synami i córkami. Jesteśmy dziedzicami. Gdy dajemy pieniądze na cele „rodzinnego biznesu”, naszą motywacją jest zbieranie żniwa dusz dla naszego Ojca. TO JEST „zainteresowanie w biznesie Ojca”. A co z zaspokojeniem naszych osobistych potrzeb? Cóż to za dzwon słyszę? O tak, to już czas na obiad i Ojciec dzwoni w dzwon, aby wezwać wszystkie Swoje dzieci, aby przyszły i spożywały ze stołu Jego łaski.

Wybacz mi … czas na posiłek!

Czy to ma cokolwiek wspólnego z „sianiem i zbieraniem?” Absolutnie nic, lecz zmienia to całkowicie motywacje stojącą za naszym sianiem. Gdy dajemy finanse (lub w jakikolwiek inny sposób) na Królestwo Boże, to czy nasza motywacją jest „osobisty zysk” z tego? Jeśli tak, to mamy mentalność dzierżawcy a nie syna. Pamiętaj Duch Święty powiedział, że był to dobry poziom wiary do działania na nim i, że niewielu z niego wyjdzie. Nasz Ojciec pozwala na działanie dzierżawców w Królestwie, podobnie jak mój dziadek pozwalał na swoim gruncie.

Jan 21:12a

Pójdźcie i spożywajcie……

aracer

[Głosów:3    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.