Wieczne Teraz

Logo_Taylor

Wade E Taylor

A Mojżesz rzekł do Boga: Gdy przyjdę do synów izraelskich i powiem im: Bóg ojców waszych posłał mnie do was, a oni mnie zapytają, jakie jest imię jego, to co im mam powiedzieć? (14) A Bóg rzekł do Mojżesza: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz do synów izraelskich: Jahwe posłał mnie do was!” Wyj. 3:13-14

Mojżesz podszedł, aby stanąć przed krzakiem, który palił się, lecz się nie spalał. Pan przemówił do niego z tej manifestacji Swej obecności i objawił Siebie Samego, jako Tego, który jest zawsze obecny z nami, jak też, jako Istotę chcącą się spotkać z nami, w godzinie potrzeby naszej. Jezus zidentyfikował Siebie jako „JA JESTEM”, który mówił do Mojżesza.

Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, pierwej niż Abraham był, JAM JEST” (Jn 8:58)

Ponieważ „JA JESTEM” jest rzeczownikiem (jako Imię Boże), konieczny jest czasownik. Można dodać słowo „jest” i powiedzieć:

JA JESTEM jest drogą, prawdą i życiem” (Jn 14:6). Jezus jako „JA JESTEM” w płonącym krzaku, jest wyrażeniem wiecznego faktu, że On jest „wszędzie obecny”, a nie „Ja byłem” czy „Ja będę”. Jezus jest raczej rzeczywistością teraźniejszą, która pragnie objawiać nam Siebie.

Gdy Jezus powiedział „zanim Abraham był JA JESTEM„, Żydzi rozumieli, że On mówi, że jest Bogiem i wzięli kamienia, by Go zabić.

Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy” (Jn 14:23).

Gdy czcimy Pana Jezusa Chrystusa, wiecznego „JA JESTEM”, dosłownie wychodzimy z czasu do wieczności. Tutaj, wszelkie ziemskie problemy rozpadają się w blasku Jego obecności, gdy Pan działa na naszą korzyść, jak to powiedział do Mojżesza:

Przeto teraz idź! Posyłam cię do faraona. Wyprowadź lud mój, synów izraelskich, z Egiptu” Wyj. 3:10.

Mojżesz usłyszał, że inicjatywa przechodzi z jego rąk do Pana, a od niego wymaga się tylko posłuszeństwa. Tak więc, Mojżeszowi powiedziano, aby zdjął buty (Wyj. 3:5). My również zaszliśmy w naszych butach tak daleko, jak się dało. Tak jak zareagował Mojżesz na manifestację Bożej obecności i podszedł, tak i my mamy „podejść” i stanąć w obecności wiecznego „JA JESTEM”.

Niezwykle trudno jest zrozumieć, o ile w ogóle jest to możliwe, koncepcję „wieczności”, gdzie nie ma czasu i wszystko staje się teraźniejszością. „Czas” odnosi się do naszych okoliczności, rozciąga się przed nami, dzięki czemu możemy działać i reagować, podejmując decyzje, które wypłyną na nas w wieczności. Tak więc, czas istnieje dla naszej korzyści.

Nasz poziom duchowej dojrzałości, czy „duchowości”, odpowiada naszej umiejętności wejścia w aktywną tożsamość z myślami (ang. „umysłem” – przyp.tłum.) i działaniami naszego Pana, a następnie odpoczywania w Jego obecności, gdy On już działa na naszą korzyść. Pamiętam takie słowa Johna Wright Follette: „Dziwią mnie ci, którzy próbują planować, co stanie się w przyszłym roku czy za dziesięć lat. Wszytko, co mogę to sprawdzić myśli Pana na dziś i następnie chodzić z Nim w tym”.

Niewielu rozumie wizjonera. „Wizjoner” może nie osiągnąć wiele, ponieważ patrzy on poza teraźniejszość i widzi przyszłość, jako teraźniejszą rzeczywistość. Tak więc, nie umie funkcjonować w teraźniejszości czy w relacji do niej. Również „praktyk” może niewiele osiągnąć, ponieważ łatwo gubi się w szczegółach i nie widzi większego obrazu. Tak więc, jeśli wizjoner i praktyk mogą zostać połączeni we prawej relacji, można będzie osiągnąć wiele o trwałej wartości.

Jeśli pragnę wejść do stałego, głębokiego duchowego i jednak praktycznego chodzenia z Panem, muszę modlić się tak: „Panie, co mam powiedzieć czy zrobić, czego Ty pragniesz w tej chwili?” a następnie muszę czekać na „teraźniejsze” słowo od Pana (Idź,… Ja cie posyłam” – Ex. 3:10).

„… Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie. Gdybyście byli mnie poznali i Ojca mego byście znali; odtąd go znacie i widzieliście go. Rzekł mu Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam. Odpowiedział mu Jezus: Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca?” (Jn 14:6-9).

Jeśli ktoś miałby przyjść do kogoś z nas i powiedzieć: „Chciałbym zobaczyć Pana”, powinniśmy móc powiedzieć: „Jeśli widziałeś mnie, widziałeś Jezusa”. Powinniśmy żyć na takim poziomie tożsamości z Nim.

Paweł powiedział: „Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa” (I Kor. 11:1). Mógł to powiedzieć, ponieważ umarł dla siebie i teraz życie Jezusa manifestowało się przez jego życie. Słowo mówi nam: „Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie” (Flp. 2:5).

Duch Święty żyje w nas i On przyszedł, aby objawić Jezusa przez nas. Na tyle, na ile jesteśmy poddani, będziemy odzwierciedlać umysł i życie Jezusa.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca” (Jn 14:12).

Te „większe dzieła” to nie będą większe cuda niż te, które czynił Jezus, a raczej chodzi o to, że jest to „większe dzieło”, ponieważ wyjdzie ono i będzie działać jako manifestacja zbiorowego Jezusa na ziemi, jako Jego świadków końca czasów. Jezus powiedział, że dopóki ziarno nie wpadnie do ziemi i nie obumrze, pozostanie samotne. Największym błędem Szatana było ukrzyżowanie Jezusa, który mógł być w jednej chwili tylko w jednym miejscu, lecz teraz jest wszędzie. Jezus nie tylko zapłacił cenę za nasze grzechy, lecz również w zmartwychwstaniu, stał się przodkiem tych, którzy są tak „martwi” (umarli) dla siebie samych, że można zobaczyć (w nich – przyp.tłum) tylko Jego.

W nowym narodzeniu, stajemy się uczestnikami „boskiej natury”. Adam nigdy nie osiągnął tego. W odkupieniu, stanęliśmy wyżej. Teraz, „Chrystus jest w nas„. Wola Ojca nie tylko została wykonana przez jedną Osobę w jednym miejscu i czasie, a raczej ta wola Ojca jest wykonywana wielokrotnie przemnożona przez życie tych wszystkich, którzy całkowicie poddali się Jezusowi, jako zawsze obecnemu „JA JESTEM”.

Zatem to „większe dzieło” jest zbiorowym przejawem wykonywania Jego woli. Jezus „światłość świata” będzie coraz mocniej oświetlał cała atmosferę tego świata, w miarę jak chwała Jego zmartwychwstania zaczyna świecić przez zbiorowe Ciało Chrystusa.

Jeden płomień zapałki daje nieco światła, lecz pomnożone w tysiącach razem wzięte zapałki, dadzą wspaniałe światło. Choć każdy z nas wydaje się sobie samemu nieznaczący to jednak jest to większe dzieło, ponieważ teraz wszystko, co Jezus zrobił w czasie Swojej służby na ziemi będzie robione zbiorowo przez ludzi, których przeciwnik pokonał, lecz ostatecznie stali się oni przejawem Jego życia na ziemi.

gdy przyjdzie w owym dniu, aby być uwielbionym wśród świętych swoich i podziwianym przez wszystkich, którzy uwierzyli, bo świadectwu naszemu uwierzyliście” (II Tes. 1:10).

To jest „teraźniejszy” świat. Podobnie jak był widziany przez Mojżesza stojącego przed płonącym krzakiem, wieczny, zawsze obecny „JA JESTEM” ponownie ma być oglądany, w miarę zbliżania się czasu do wieczności.

сайт

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.