Wspóludzial w Jego cierpieniach – test slubnej milosci #Toronto

Pamietam przyjazd do Betanii wczesna wiosna w lutym 1971 r. Migdalowce byly w pelnym kwiecie, a zapach swiezo scietych galazek migdalowych wypelnial dom. Nasz pokój byl skapo umeblowany, lecz pelna milosci obecnosc Jezusa, Oblubienca, byla obecna. #

Dwadzieścia dziewiec lat temu, tuz
po poznaniu Jezusa jako mego Mesjasza, pan powolal mnie, abym przylączyl
sie do mego naturalnego brata Reuven’a, który wtedy mieszkal w miasteczku
El’Azarya. To malenkie miasteczko nazwane od imienia Lazarza (Lazarus),
czlowieka, którego wzbudzil Jezus z martwych, bylo biblijną miejscowością
Betanią, usytuowaną z tylu góry Oliwnej w Izraelu. Teraz jest to arabskie
miasteczko, przewaznie muzulmanskie.

Pamietam przyjazd do Betanii wczesną
wiosną w lutym 1971 r. Migdalowce byly w pelnym kwiecie, a zapach świezo
ścietych galązek migdalowych wypelnial dom. Nasz pokój byl skąpo umeblowany,
lecz pelna milości obecnośc Jezusa, Oblubienca, byla obecna.

Gdy usiedliśmy na werandzie naszego
domu, ot kilka metrów od grobu Lazarza, spoglądaliśmy na Pustynie Zydowską.
To bylo miejsce, gdzie Jezus byl prawdziwie mile widziany i kochany. To
bylo miejsce, w którym Maria „zmarnowala” drogocenny olejek, a caly dom
zostal wypelniony wonią. To bylo to miejsce, gdzie przyjaciel Jezusa, Lazarz,
zachorowal i umarl, i gdzie Jezus nakazal mu powrót do zycia.

Mieszkaliśmy bardzo skromnie. Nie
mieliśmy telefonu ani lodówki i gotowaliśmy na malej kuchence naftowej.
A jednak byliśmy bardzo bogaci; to, co mieliśmy to bylo Boze Slowo i przenikająca
radośc z milości Jezusa. Nikt nas nie uczyl o tajemnicach Jezusa i Jego
oblubienicy. Nie mieliśmy wtedy formalnego chrześcijanskiego wyksztalcenia,
lecz te tajemnice byly nam suwerennie przekazywane.

Wraz z Rueven’em czytaliśmyglośno
wersy z Pisma. Pismo, którego byliśmy uczeni jako bystrzy Zydzi stawalo
sie dla nas osobistymi listami milosnymi od Króla. Oczy napelnialy nam
sie lzami, gdy czytaliśmy wersy o Bozej milości dla Izraela. Jak wiele
lat zmarnowaliśmy odrzucając te Jego milośc? Gdy spedzaliśmy godziny czcząc
Pana w naszej malej kaplicy, Bóg dawal nam calkowicie nowy początek, drugie
dziecinstwo, w którym odkrywaliśmy nowe, wzrastające w nas zycie Jezusa.
Weszliśmy do wiecznego Lródla, byliśmy zakochani w Jezusie i wszystko wydawalo
sie piekne.

WIELKA LEKCJA MILOŚCI

W miare uplywu czasu, coraz bardziej
odkrywaliśmy glebszą tozsamośc z oblubienicą Jezusa. Pamietam chwile, gdy
zdalem sobie sprawe, ze ponad wszystko cokolwiek mozemy dla Niego zrobic
w sluzbie, czy nawet ponad to, czym On moze nam usluzyc, On najbardziej
pragnie naszej milości. Wtedy rozumieliśmy , ze kazda sluzba, której brakuje
tego elementu serdecznej milości dla Niego czy zycie nie skoncentrowane
na oddaniu dla Niego, bedzie nudne i stanie sie jak wzniesiony zielony
dom, który dobrze wygląda, lecz brak mu woni. Nazwa nadana przez Jezusa
oblubienicy, dotyczy kazdego wierzącego w calym Kościele.

Oblubienica zostala wezwana do jedności
z Jezusem nie tylko przez zycie, lecz równiez przez śmierc. Jezus oferuje
przywilej dzielenia z Nim cierpienia, jako ściezki, którą mozemy podjąc
lub odrzucic. Jednak, gdy podejmiemy cierpienie i porzucimy siebie dla
Niego, zaczniemy radowac sie bardziej intymną wiezią z Nim. Na drodze unizania,
Pan dzieli sie z nami pewnymi, najcenniejszymi skarbami Swej laski.

W nastepnych latach mieszkaliśmy w
Galilei. Mesjanistyczne spoleczności zaczely kielkowac w narodzie izraelskim.
Przez kilka lat, doświadczaliśmy stale wraz ze wzrostem spoleczności wierzących,
bliskiej obecności i cudownego dzialania Jezusa w naszym zyciu. Gdy oglądaliśmy
Boga odnawiającego duchowo te ziemie, byla to dla nas cudowna podróz wiary.
W tym czasie byla tez zdecydowana opozycja i prześladowania ze strony niewierzącej
spoleczności zydowskiej.


 

 

SPOLECZNOŚC JEGO CIERPIEN

Po śmierci naszego ojca w 1979 roku,
zdawalo sie, ze Pan usunąl namacalne poczucie Swej obecności i przez wiele
lat szliśmy za nim poprzez dlugą, ciemną, pustynną noc. Utrapienia wzrosly
i wydawalo sie, ze nasze umysly podlegaly ukrzyzowaniu. Gdziekolwiek szukaliśmy
Tego, którego milowaliśmy, nie mogliśmy Go znaleLc. Bóg byl wierny i zachowal
nas do dziś dnia.

Wtedy w listopadzie 1995 roku zaprosiliśmy
John’a i Carol Arnott wraz z uslugującym zespolem do Jerozolimy. Przyjechali
do Izraela 4 listopada, okolo dwie godziny po zabójstwie premiera Rabin’a.
Gdy oglądalem dziennik telewizyjny, zastanawialem sie, czy w ogóle bedzie
mozliwe przeprowadzenie konferencji, którą zaplanowaliśmy. Ci, którzy krytykowali
„Toronto Blessing”, juz glośno dali znac o sobie w okolicy. Wkrótce zdaliśmy
sobie sprawe, ze pogrzeb Rabina byl wyznaczony dokladnie na godzine rozpoczecia
naszej konferencji.

Serce mi zamarlo. Co teraz powiedzą
krytycy? Co sie zdarzy, jeśli ktoś wybuchnie świetym śmiechem, gdy caly
naród bedzie oplakiwal? Konferencja zaczynala sie w Christ Church przy
Bramie Jaffy w Starym Mieście w Jerozolimie, gdzie nasze zgromadzenie regularnie
spotykalo sie. Przynieśliśmy do kościola telewizor i oglądaliśmy pogrzebowe
nabozenstwo i staliśmy wraz z narodem w godzinie smutku. Pan namaścil John’a
i Carol mądrością i milosierdziem dla wierzących w tej ziemi. Po pogrzebie
byl czas pokuty dla nas samych i narodu, oraz czas uwielbienia bez instrumentów.

Wtedy Duch Świety zacząl dotykac ludzi.
Bylo kilka manifestacji świetego śmiechu. W samym środku blogoslawienstwa
Panskiego zaczela sie stopniowo nasilac walka. Ci wierzący, którzy nie
byli otwarci na to zaczeli kwestionowac, jak moze to pochodzic od Boga.
Rozdzwonily sie faksy i telefony, zarówno lokalne jak i miedzynarodowe,
bombardując nasz dom tygodniami. Wierzący usilowali przekonac nas, ze to
nie moze pochodzic od Boga. Spójrzcie na wszystkie podzialy jakie to powoduje
i dziwaczne manifestacje!

W ciągu kilku dni nie tylko nasze
zgromadzenie lecz równiez Beth Immanuel w Jaffie, inny Mesjanistyczny zbór,
gdzie Rzeka plynie, zaczeliśmy przechodzic powazne wstrząsy. Straciliśmy
ostatecznie dwie trzecie naszych ludzi, co stanowilo okolo 250 osób wraz
z dziecmi. Wielu z tych, którzy byli niezadowoleni z róznych innych przyczyn,
przylączyli sie do exodusu, postrzegając powstale kontrowersje jako wskazówke
do wyjścia. Bóg wziąl mnie, Ruevena, Avi’ego i kilku innych starszych na
czas wielkiego testu i upokorzenia, gdy wielu odwracalo sie od nas.

W czasie cierpienia, Bóg uczynil bardzo
wielką prace w naszym zyciu. Nigdy nie byliśmy tak próbowani w upokorzeniu
pochodzącym z pośród spoleczności wierzących. Z perspektywy czasu, wierze,
ze zostala uwolniona zlośc Szatana przeciwko nam, ze wzgledu na pozycje
jaką zajeliśmy na korzyśc Ducha Świetego w Jerozolimie, mieście, gdzie
Bóg po raz pierwszy wylal swego Ducha 2000 lat temu. Dotkneliśmy duchowej
rzeczywistości i zaatakowaliśmy bramy piekla.

Podczas tych przykrych zajśc zrozumialem,
ze namaszczenie, które przyszlo do nas przez wylanie Toronto, bylo ślubnym
namaszczeniem dla kościola. Jako pierwsze owoce panny mlodej w Izraelu,
Pan oczyszczal nas i sprawdzal nas w ogniu calkowitego poddania i zaufania
Jemu. Chcial nas nauczyc chodzenia z Jezusem przez doświadczenia w sposób,
który zbuduje Jego królestwo i odzwierciedli Jego charakter. Poprzez wprowadzenie
nas w glebsze poznanie Jego cierpien i dokladniejsze uksztaltowanie w Jego
śmierc, prowadzil nas do Swego Sabatowego odpocznienia. To byla potezna
manifestacja Jego laski i milości w ogniu prześladowan.

Choc zrobiliśmy wiele bledów i czesto
czuliśmy sie jak szkraby w sprawach Ducha, jednak Pan wykorzystal powstaly
konflikt do doprowadzenia nas do znacznie glebszej jedności z Nim.

W środku walki, Rueven przezyl rzeczywistośc
wielkiego obloku świadków, o którym jest mowa w Hebr. 11. Zobaczyl ich
po raz pierwszy pocieszających i zachecających go do tego, aby wypil kielich
cierpienia i cieszyl sie z boskiej mądrości, która wyznaczyla te droge.
Bóg zabiegal o nas i wzywal nas do tego, abyśmy stali sie zwyciezcami.
On mial wykorzystac to wszystko do utorowania drogi dla innych w Izraelu.
Zaczeliśmy odbierac ten ogien z Bozej perspektywy wieczności. To, co Szatan
zamierzyl jako zle, stalo sie Bozym narzedziem ostatecznego blogoslawienstwa.

Teraz rozumiem znaczenie starej pieśni,
którą zwykle śpiewaliśmy w synagodze w dzien Sabatu: „Le’cha Dodi Lkrat
Kala” lub „ChodL mój Umilowany na spotkanie Oblubienicy”.

„Otrząśnij z siebie kurz, wlóz
szaty chwaly, mój ludzie. Stan obok syna Jessego, Betlejemity… PrzyjdL 
w pokoju, korono swego meza,… PrzyjdL, o, oblubienico, przyjdL, o, oblubienico”

Teraz wiem, ze jestem oblubienicą
mojego Mesjasza, „Yeshuy”. Jezus, cierpienie dla Jego Imienia jest sposobem.
Ślubna szata jest przygotowywana na ten pelen chwaly dzien, gdy dojdziemy
do pelnej jedności z Nim.


 

 сайт

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.