Żadnego „wybierania” Chrystusa

Richard Murray

Oto szokująca wiadomość:

Nie ma w Nowym Testamencie po zmartwychwstaniu wersu, który polecałby wierzącym „wybierać Chrystusa”. A oto dlaczego: między „siłą woli”, a „siłą gotowości” (dosł.: „willpower” and „willingness-power”) jest ogromna różnica.

  • Wybór wymaga „siły woli”, skuteczna wiara wymaga „siły gotowości/ochoty/chęci”.
  • Pierwsze to zmagania człowieka, a to drugie, to Bóg zamieszkujący.
  • Jest takie niemieckie słowo, które wyjaśnia to całkowicie: „GELASSENHEIT!”

To piękne słowo oznacza po prostu „niech będzie”, lecz jego znaczenie rozkwitało w Duchu Świętym przez ostatnich kilka stuleci. Było powszechnie używane przez chrześcijańskich mistyków, takich, jak Meister Eckhart, Reformatorów, takich, jak: Martin Luther, anabaptystów: Hans Denk i filozofów, Martin Heidegger. Jest doskonałym słowem na doskonałą koncepcję. Sama koncepcja była znana i określana innymi słowami w innych językach, lecz spójrzmy na nią na nowo.

GELASSENHEIT jest to postawa, stanowisko duszy, takie podejście do rzeczywistości, dzięki któremu OTWIERAMY się całkowicie na podziw i tajemnicę Boga. Nie dzieje się to okazjonalnie, lecz przez cały dzień. William Barret nazwał to: „oczarowanym istnieniem, w którym wszystko, co do niego należy wraca do tego, w czym spoczywa” (oryg.: „enchanted existence where everything belonging there returns to that in which it rests”).
Tu  chodzi o postrzeganie. GELASSENHEIT daje nam duchowe postrzeganie, które, jak powiedział Eckhart: „penetruje wszystko i znajduje tam Boga”. Już więcej nie odwracamy się od tego, czego się boimy, bądź co nas kusi, lecz spoglądamy na to odważnie, Z POWODU naszej niewzruszonej pewności co do jednej rzeczy: „Bóg jest wolny, udzielone goszczące dobro, moc aktywująca wszystko, mieszka we wszelkim stworzeniu i wywołuje wszystko we wszystkim” Sebastian Franck.

Wszyscy jesteśmy, jak Daniel w lwiej jamie trudności, lecz Bóg jest w centrum tego wszystkiego, oczekując na naszą wiarę, aby „pozwolić” Jego chwale zamknąć lwom pyski.
GELASSENHEIT wie, że ziarno Chrystusa pulsuje w centrum każdej okoliczności, z jaką się spotykamy, oczekując na to, że nasze postrzeganie Go w wierze uaktywni je. W miarę, jak dostrzegamy WBUDOWANĄ OBECNOŚĆ Pana we wszystkich zdarzeniach i okolicznościach, jesteśmy w stanie pomóc ŻĄĆ tę obecność, aby wypuścić pędy błogosławieństwa, mocy i miłości w danej potrzebie.
John Wesley wierzył, że Boża obecność ku uwolnieniu musi być przyspieszona przez modlitwę wiary, ZANIM Pan będzie mógł zamanifestować się otwarcie na ziemi. Niemniej, modlitwa wiary nie jest osiągana przez „moc woli” człowieka, lecz raczej przez „moc gotowości” GELASSENHEIT. Ta koncepcja jest po prostu innym sposobem określenia łagodności. Niemniej nie jest to, taka matczyna łagodność, o jakiej naucza się na szkółkach niedzielnych, aby dzieci były „dobrymi małymi chłopcami i dziewczynkami”. Nie, ta łagodność jest męska, odważna i nie dająca się wyprowadzić z równowagi. Jest to „waleczne zaniechanie”, aby „zdecydowanie poddać” każde włókno naszej istoty Bogu. Jest to ten rodzaj muskularnej łagodności, o której Jezus powiedział, że odziedziczy ten świat.

Gdzie zatem w Biblii mamy do czynienia z GELASSENHEIT? Wszędzie! Głównym sensem jest „pozwolenie” chwale Pańskiej „być” ujawnianą na wszystkich naszych drogach. To, innymi słowy, nasze „pozwalanie” (niech będzie) Bożej chwale. Pismo mówi w licznych miejscach o naszym „pozwalaniu” Bożej chwale („być”) ujawnić się w sytuacji szczególnej potrzeby. List do Kolosan 3:16 mówi o tym, aby słowo Chrystusowe zamieszkiwało w nas obficie („niech…” przyp.tłum.). List do Rzymian 6:2 mówi o tym, żeby grzech nie panował w naszych śmiertelnych ciałach („niech…”). List do Filipian zachęca nas, aby umysł Chrystusowy był w nas. Jedno z tłumaczeń Ewangelii Jana 6:3 mówi, że Jezus powiedział uczniom, aby przestali zastanawiać się nad tym „czyj” grzech spowodował, że ten człowiek narodził się ślepy, lecz zamiast tego „POZWOLILI, aby chwała Boża objawiła się TERAZ’, przez natychmiastowe i spontaniczne uzdrowienie niewidomego!

Nakazy w Nowym Testamencie są wyrażone przez „niech”, a nie „wybierz”.

Czy wiesz, że nie ma w Nowym Testamencie, ani jednego wersu, w którym poleca nam się „wybrać” Chrystusa, „wybrać” posłuszeństwo, „wybrać” Bożą wolę czy „wybrać” Ducha Świętego? Jedynym miejsce, gdzie jest napisane, że uczeń ma „wybrać” Chrystusa jest w pewnym stopniu przypadek Marii. O ile Marta wybrała pracę w kuchni, o Marii jest napisane, że „dobrą część wybrała”, co w tym miejscu oznacza zajęcie zwykłej postawy słuchania Pana u Jego stóp. A jest to JEDYNY wers, w którym W OGÓLE wymieniony jest wyraz „wybór” po stronie nowotestamentowego wierzącego. Jest więc jasne, że ten wyraz jest widocznie nieobecny we wszystkich Ewangeliach i Listach.

W Starym Testamencie „wybierz” odnosi się do zachowywania prawa, jak to jest na przykład w Pwt 30:19, lecz to „wybierz” nie przetrwało w kontekście Nowego Testamentu, co najmniej jeśli chodzi o to, że to „my wybieramy. Chrystus jest jedynym „wybierającym”. My, którzy teraz tylko „pozwalamy być” chwale Bożej w naszym życiu, zostaliśmy wybrani. Sprawiedliwość własna (samo-sprawiedliwość) często „wybiera”, podczas gdy sprawiedliwość, która jest z wiary, stale spoczywa w „pozwalaniu”. Bądź pewien tego, że nie jest to, to samo, a różnica między nimi jest CAŁKOWITĄ różnicą w rzeczywistości Ducha. „Pozwalanie” nie równa się „wybieraniu” i na tym polega koncepcja GELASSENHEIT, która wskazuje na to krytyczne rozróżnienie.

W Ewangelii Jana 15:16 Jezus powiedział: „Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały, by to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, dał wam”. Spośród tysięcy przypadków zapisanych w NT nawróconych, nikomu nie powiedziano, aby „wybrał/zdecydował” być chrześcijaninem, a raczej aby „przyjął” Pana cz „przyjął” to od Pana. Bóg „wybrał” ich, a nie odwrotnie.

Czyż jednak nie mamy korzystać z mocy naszej woli, aby iść za Chrystusem na wszystkich naszych drogach? Jednym słowem: „nieeeeeeeeeeeeeeeeeee! „Wybierać” nasze drogi do Królestwa Bożego, może to brzmieć pobożnie, lecz jest to całkowicie anty-Chrystusowe. Wezwani jesteśmy raczej do tego, aby odpoczywać, poddać się, pozwolić, zgodzić się i dostrzegać poruszenia Boga. W Ewangelii Jana 5:19 i 30 Jezus mówi swoim uczniom, że wszystko cokolwiek robił, nie opierało się na tym, co „On zdecydował/wybrał”, lecz raczej na tym, co „widział”, że Ojciec czyni w danej sytuacji. On po prostu poddawał się bądź „pozwalał” przepływać chwale Ojca przez Niego, w Nim, z Niego, wokół Niego i ku Niemu Samemu. To jest istota GELASSENHEIT.

Tak więc, prawdopodobnie problemem nie jest to, CO wybieramy, lecz raczej, ŻE wybieramy. To wybór jest sam w sobie problemem, jest on w samym centrum sprawiedliwości własnej. William Law wypowiedział słynne słowa: „Nasza własna wola oddziela nas od Boga. Nie – raczej, nasza własna wola JEST rozłąką od Boga”. Interesujące jest to, że jednym z greckich wyrazów mówiących o wyborze jest „hairesis”, co jest tłumaczone w NT, jako „herezja”. „Herezja” jest używana do nazwania poważnego duchowego błędu. Być może prawdziwi heretycy są raczej tymi, którzy z własnej woli wybierają, a nie poddanymi Ducha. Gdy Jezus powiedział Ojcu: „nie moja, lecz twoja wola niech się stanie” odrzucił „herezję wyboru”.

Możliwe, że to Adam stał się pierwszym heretykiem, gdy „wybrał/ zdecydował się na” stosowanie się do drzewa poznania dobra i zła. Z tego drzewa można było wybrać dwa owoce: dobro i zło. Adam, wybierając, sprowadził na siebie i na nas tylko śmierć. Przed upadkiem Adam nie dokonywał wyborów między dobrem, a złem. Chodził w ogrodzie w intymnym związku z Bogiem, nie zmagając się z żadnym konfliktem, brakiem, ambicją czy świadomością własną, lecz z chwilą upadku, został dotknięty strachem, upadkiem i harówką „wybierania”.

Bóg pragnął, aby Adam żył, wyłącznie, korzystając z drzewa życia. Tam nie było dwóch owoców, lecz wyłącznie życie Boga w Chrystusie Jezusie. Drzewo życia to drzewo GELASSENHEIT.

Drzewo poznania dobra i zła, było drzewem „wyboru”. Początkowo Bóg dał Adamowi wolność „pozwalania” (zgody na bycie) (GELASSENHEIT), lecz Adam pozwolił na to, aby Szatan zniekształcił i zmutował tę wolność do „raka wyboru”. Adam wyszedł poza właściwe granice danej mu przez Boga wolności, co doprowadziło go do tego, że skupił się na sobie, znalazł własną sprawiedliwość i oddzielił się od Boga. Zamiast „pozwalania” (zgody na) Boże wybory dla nas, Adam przywłaszczył sobie „wybór” od Boga i zaczął wybierać swoje własne drogi, i śmierć wkroczyła na świat.

Lecz Jezus przywrócił upadłemu człowiekowi GELASSENHEIT i pojednał nas z Bogiem. Jako drugi Adam, doskonale w swej służbie zaprezentował nam GELASSENHEIT, a w szczególności widać to w Ewangelii Jana. W doskonały sposób nauczył nas GELASSENHEIT w Kazaniu na Górze, po czym, w dniu Zielonych Świąt w doskonały sposób przekazał GELASSENHEIT, aby był w nas przez moc Ducha Świętego.

Upadłemu człowiekowi wydaje się, że ma wolność wyboru. Odnowiony człowiek  wie, że ma wolność OD wyboru. Wolnością jest GELASSENHEIT . Jest to sabat odpocznienia od naszych własnych uczynków, który pozostaje dla ludu Bożego (Hbr 4:9). Jest to lekkie i przyjemne jarzmo Jezusa (Mt 11:30). Jest to łagodność, która odziedziczy świat w ten sposób, że zdominuje go mocą i miłością Boga (Mt 5:5). To jest umysł (myśl) Chrystusa, który obecnie „mamy” (1Kor 2:16). Jak powiadają słowa pieśni: „LET IT BE!”

[Głosów:10    Średnia:4.8/5]

2 comments

  1. Znakomitym komentarzem do tego są słowa Oswalda Chambersa:

    „O wiele łatwiej jest coś robić, niż ufać Bogu; widzimy działalność i mylimy popłoch z inspiracją. Właśnie dlatego mamy tak niewielu współpracujących z Bogiem, a takie mnóstwo ludzi pracujących dla Boga. Znacznie bardziej wolimy pracować dla Boga, niż ufać Mu”.

  2. W języku polskim „Gelassenheit” – to spokój, opanowanie, pogoda ducha; co oczywiście dobrze komponuje z treścią artykułu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.