Zdrada – zagrożenie ze strony islamu

Raymond Ibrahim

Raymond Ibrahim

27 marzec 2013

Z ostatniej próby zamachu, której usiłowano dokonać w Turcji, Zachód może nauczyć się kilka wartościowych lekcji dotyczących islamskiej nienawiści – oraz ilości fałszu i zdrady, które rodzi ta nienawiść do niemuzułmańskich „niewiernych”.

Ostatnio w styczniu tego roku udaremniony został przez policję w Turcji spisek, który miał doprowadzić do zamachu na chrześcijańskiego pastora. Aresztowanych zostało 14 podejrzanych. Dwóch z nich od ponad dwóch należało do zboru owego pastora, udając zainteresowanie chrześcijaństwem. Jeden z nich poszedł tak daleko, że dał się ochrzcić. Trzy osoby spośród podejrzanych to kobiety. „Ci ludzie przeniknęli do naszego kościoła i zbierali informacje o mnie, mojej rodzinie i kościele, i przygotowali atak na nas” – powiedział pastor, Emre Karaali, z pochodzenia Turek: „Dwoje z nich uczestniczyło w kościele przez ponad rok i byli jak rodzina”.

Ich wywrotowa taktyka była skuteczna: „Te 14 osób zbierało osobiste informacje, robiło kopie osobistych dokumentów, tworzyło mapy kościoła i domu pastora, zdjęcia tych, którzy przyjeżdżali do Izmit [kościoła], aby głosić”.

Zastanówmy się nad tym, na jak dużo stać tych islamskich rasistów, aby zamordować pastora; całkowite zwiedzenie, udział w nieislamskich miejscach oddawania czci i rytuałów, aż do tego, że byli traktowani ‚jak rodzina” przez chrześcijan, których mili zdradzić i zabić. O ile może się niektórym wydawać, że są to nieislamskie zachowania, to w rzeczywistości są doktrynalnie dopuszczalne i historycznie poglądowe.

Islamska doktryna dopuszcza oszustwa, podstępy i dyspensy. Głęboka analiza doktryn znajduje się w artykule na temat taqiyya, tawriya, oraz taysir. Mamy też najważniejszą w islamie ideę niyya (czy „intencji”), znakomicie uchwyconą przez sławny muzułmański aksjomat: „Konieczność dopuszcza to, co zabronione”. Zgodnie z tym nauczaniem, intencje stojące za działaniami muzułmanina decydują o tym czy dane zachowanie jest dopuszczalne, czy nie.

Stąd można zrozumieć liczne niezgodności islamu: kłamanie jest zabronione, chyba że z zamiarem umacniania islamu; zabijanie kobiet i dzieci jest zabronione, lecz dopuszczalne w czasie dżihadu, samobójstwo jest zakazane, o ile ukrytym zamiarem nie jest zabijanie niewiernych i w takim przypadku staje się to „aktem męczeństwa”.

Tak więc, udawanie zainteresowania chrześcijaństwem, uczestnictwo w kościele przez okres roku, branie udziału w chrztach, stanie się dla niewiernych „jak rodzina” – wszystko czynności zabronione według prawa szariatu – stają się dopuszczalne w służbie dżihadu przeciwko chrześcijańskim niewiernym.

Zaczynając do samego założyciela, historia oferuje kilkanaście przykładów tego, jak muzułmanie udawali przyjaźń i lojalność wobec niemuzułmanów tylko po to, żeby w odpowiednim momencie złamać wierność. Kiedy niemuzułmanin, poeta, Ka’b ibn Aszraf obraził Mahometa, prorok wykrzyknął: „Kto zabije tego człowieka, który zranił Allacha i jego proroka?” Młody muzułmanin o imieniu Ibn Maslama dobrowolnie podjął to wyzwanie, pod warunkiem, że zbliży się do Ka’ba na tyle, aby dokonać na niego zamachu – pozwolono mu na zwodzenie poety. Prorok zgodził się. Ibn Maslama udał się do Ka’ba, udawał przyjaźń, poeta zaufał mu szczerze i zwierzał mu się. Wkrótce potem muzułmański młodzieniec wrócił z jakimś przyjacielem, i gdy garda ufającego poety była opuszczona, zgładzili go razem.

Mahomet nakazał pewnemu nawróconemu na islam człowiekowi, który należał do wrogiego plemienia, aby zataił swoją nową muzułmańską tożsamość i wrócił do swoich, gdzie podlizywał się perfidnymi słowami, „wy jesteście moją trzodą i rodziną, najdroższymi mi ludźmi” – tylko po to, aby zdradzić ich dla islamu.

Tak daleko mogę posunąć się niektórzy muzułmanie – z przeszłości i obecnie – po to, aby zdobyć zaufanie tych niewiernych, których chcą zdradzić. Na przykład: podobna historia zdrady miała miejsce w październiku 2012 roku w Somalii, kraju, który nie ma nic wspólnego z Turcją, ani pod względem rasy, ani kultury, ani języka – wyłącznie islam je łączy. Kiedy podejrzewano pewnego muzułmańskiego szeika o to, że jego wiosce nawróciła się na chrześcijaństwo jedna kobieta, posłał do niej swoją żonę, polecając jej, aby udawała, że chce się dowiedzieć coś na temat chrześcijaństwa. Ufna kobieta była bardzo szczęśliwa mogąc podzielić się Ewangelią z udającą zainteresowanie. Po zweryfikowaniu faktu, że jest ona chrześcijanką, szeik oraz inni muzułmanie wtargnęli do jej domu i zastrzelili ją.

Takie przypadki zdrady można zrozumieć tylko w kontekście wzrastającej nienawiści do niewiernych, spośród których chrześcijanie są na samej górze listy. Tylko w Turcji, która jest względnie ‚umiarkowanym’ krajem w porównaniu do innych muzułmańskich państw jak Afganistan, Pakistan, Arabia Saudyjska czy Egipt, miały miejsca takie akty nienawiści, jak zgładzenie 85 letniej chrześcijanki, Armenki, która w swym własnym mieszkaniu została wielokrotni ugodzona nożem. Na jej nagim ciele został wyryty krzyż. Jest to piąty atak przeciwko starszym chrześcijankom (jedna z nich straciła oko) w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

Zamach na tureckiego pastora również wyjaśnia ogromną wrogość odczuwaną do chrześcijan: „Mamy tutaj do czynienia z nienawiścią i ta nienawiść nieustannie płynie od ludzi tutaj”. Muzułmańskie dzieci często przeklinają i rzucają kamieniami w jego kościół i zgromadzenie, które stanowi tylko 20 członków.

Oczywiście, jest również przypadek masakry w Malatia, w Turcji. W kwietniu 2007 roku kilku terrorystów zaatakowało za rozpowszechnianie Biblii drukarnię w Malatia. Związali, torturowali i przez kilka godzin dźgali nożami trzech pracowników, chrześcijan, zanim ostatecznie poderżnęli im gardła. Później pojawiły się dowody na to, że była to część znacznie większej operacji, w której brało udział również tureckie wojsko. Jeden z niezidentyfikowanych podejrzanych powiedział później: „Nie robiliśmy tego dla siebie samych, lecz dla naszej religii [islamu]… Nie będzie to lekcją dla przeciwników naszej religii”.

Rzeczywiście, prawdziwa „lekcja” najlepiej zostaje uchwycona następującym pytaniem: Jeśli kilku muzułmanów, w tym kobiety, aby wyeliminować już wykluczonych i uciemiężonych niemuzułmańskich mniejszości wśród siebie, jest gotowych posunąć się tak daleko – uczestnicząc w nabożeństwach, stając się „jak członkowie rodziny” tych niewiernych, aby ich zabić – to jak ogromne musi być zwiedzenie i zdrada niektórych uśmiechniętych muzułmańskich działaczy Ameryki, szczególnie tych, którzy zajmują pozycje władzy i mocy, zaangażowanych w obalanie i usunięcie najbardziej niebezpiecznego ze wszystkich niewiernych, oryginalnego Wielkiego Szatana?

Jak jednak twierdzi administracja Obamy, jedynym zagrożeniem, którego Ameryka musi się obawiać jest al-Kaida, otwarci, brodaci terroryście, którzy potrząsając swymi kałasznikowami, krzyczą „śmierć Ameryce”.

——————————————————

Raymond Ibrahim, a Shillman Fellow at the David Horowitz Freedom Center and Associate Fellow at the Middle East Forum, is author of the new book Crucified Again: Exposing Islam’s New War on Christians

Read more: http://www.americanthinker.com/2013/03/the_threat_of_islamic_betrayal.html#ixzz2Ojm8j2J9

Follow us: @AmericanThinker on Twitter | AmericanThinker on Facebook

продвижение

[Głosów:7    Średnia:4.4/5]

2 comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.