Jak Pan pokazuje wizje indywidualnej przyszłości_3

John Fenn
Tłum.: T.S.
Część 1:  TUTAJ

Poprzednim razem opowiedziałem o naszym (niepełnosprawnym) synu Chrisie i o jego wspaniałej, ale dziecinnej wierze.
W moim sercu mam pewną dozę pokoju wiedząc, że Pan obiecał mu, że „będzie chodził z nim po górach”. Pokój w naszych sercach pozwala Barb i mi radzić sobie z aranżacją opieki nad Chrisem zarówno w domu opieki, jak i w jego rodzinnym domu. Chris mieszkał z nami przez pierwsze 24 lata, ale po tym, jak jego bracia dorośli, pożenili się i wyprowadzili, zdaliśmy sobie sprawę, że nie będziemy w stanie dłużej się nim zajmować. Podjęliśmy najtrudniejszą decyzję w naszym życiu – umieściliśmy go w domu opieki. Potem przeprowadziliśmy się, aby zamieszkać bliżej niego, aby pozostać zaangażowanym w jego życie. W grudniu Chris skończy 39 lat, choć umysłowo przypomina 4-latka, jednak w pewnych kwestiach jego rozumowanie jest większe niż sugerowałby to ‘wiek psychiczny’.
Jeśli kiedykolwiek opiekowałeś się kimś chorym przewlekle, możesz trochę nas zrozumieć.

Mamy wesołe, radosne piątki, kiedy spędzamy czas z Chrisem w mieście. Odbieram go o 08:00 rano, kąpię go i golę a potem jedziemy do Sonic, regionalnej restauracji fast-food. Po przybyciu do ‘naszego’ stoiska nr 21, Melissa – kierownik restauracji wita nas: „Witajcie John i Chris”, na co zawsze odpowiadamy i tak zaczyna się dzień. Wszyscy nas tu znają.
Około 16:00 jedziemy do domu, gdzie Barb przygotowuje obiad. W sobotę rano kąpię Chrisa, po czym ogląda on telewizję gdy ja przygotowuję duże śniadanie. Chris uwielbia „serowe jajka” taty, które są niczym więcej jak zwykłą jajecznicą z serem, jednak w domu opieki jego standardowe śniadanie to płatki, tak więc nasze wspólne śniadanie to cotygodniowy rytuał. Większość soboty spędza oglądając swoje ulubione filmy lub programy – jedyną porę tygodnia, w której może kontrolować gdzie idzie, co robi, co je, co ogląda w telewizji – pobyt w domu opieki oznacza, że to inni decydują o tych rzeczach.
Spędzamy ze sobą dobry czas a Chris sprawia nam wiele radości. Zna on też Pana. Opowiadałem już raz, jak to jednego poranka użalałem się nad sobą mówiąc Ojcu, jak mam sobie poradzić z opieką nad Chrisem przez dwa dni w tygodniu, robić wszystko, co potrzeba aby prowadzić mą służbę, podróżować, utrzymywać dom i takie tam. Skończyłem to użalanie się zadając w swym wnętrzu pytanie Ojcu: „Co ja jestem, jakieś zwierzę juczne”? W tej chwili klęczałem przed Chrisem, zakładając mu skarpetki, a on nagle poklepał mnie po głowie mówiąc: „Jesteś dobrym koniem”. Wiadomość została odebrana Ojcze😊 Zmień swoje nastawienie i nastrój i przestań się użalać nad sobą😊
To wszystko ludzie widzą i znają – Chris z Johnem jeżdżący po mieście

Lecz są rzeczy, o których ludzie nie wiedzą, chociażby o spotkaniach w domu opieki, o emailach i telefonach od personelu. W zeszłym tygodniu chodziło o określenie wielkości porcji posiłków ze względu na jego wagę. Wcześniej było to umówienie wizyty u okulisty. Innym razem konieczność zabrania go do szpitala do laboratorium. Ostatnio była też konieczność zabrania Chrisa do stomatologa na czyszczenie zębów gdzie musi być uśpiony, gdyż inaczej nie współpracuje z dentystą. Jednak to kosztuje 1500USD a takie wydatki musimy planować i oszczędzać na to. I tak wygląda życie – nieustająca troska.
Ludzie nie widzą też drugiej strony uszkodzenia mózgu (w następstwie problemów przy porodzie czy też uszkodzeń w czasie wojny, spowodowanych wypadkiem czy innym wydarzeniem) – ludzie po urazie mózgu nie lubią nagłych zmian w tym, co robią. Hałas, zmiany harmonogramu, zmiany kierunku często prowadzą do natychmiastowej i gwałtownej reakcji – krzyczenia, bicia, rzucania wszystkim co jest pod ręką, gryzienia i innych ekstremalnych zachowań. Po przejściu wybuchu ludzie ci są pokorni, przepraszający i powracają do normalnego stanu. Taki jest Chris i tak wygląda z nim życie.
Nie zliczę ile to razy byłem uderzony, ugryziony, podrapany, gdy jego paznokcie wbiły się w moje ciało, gdy ściskał z całej siły, gdy nagle zaczynał krzyczeć lub chciał mnie uderzyć gdy np. po prostu zmieniłem kierunek jazdy wózka w sklepie… Takie zachowanie wynika z uszkodzenia mózgu.

Dlaczego się tym dzielę?

Dlatego, że podczas gdy Chris (i my) mamy obietnicę, że pewnego dnia Pan będzie wędrował z nim po górach, do tego jednak czasu będziemy mieli do czynienia ze wszystkim, co przed chwilą opisałem. Będziemy to robili do końca naszego życia, reszty jego życia, lub do momentu jak jego uzdrowienie nastąpi. Pan o tym wszystkim wie. Wiedział już o tym gdy składał mu swoją obietnicę. Jednak nasze życie z nim jest nieustannym trudem ale też radością.
Nawet gdy Chris jest w domu opieki zastawiamy się, co też teraz robi? Czy jest mu ciepło, czy nie musi iść do łazienki? Czy nie jest głodny, czy dobrze się zachowuje, co usłyszymy od personelu, jak odbierzemy go w piątek? Niezależnie od tego, gdzie jestem na świecie, zawsze o nim myślę. Bo tak naprawdę on, chociaż ma prawie 39 lat jest 4-latkiem, którym zajmują się inni, którzy to nigdy nie zrobią tego tak dobrze jak my z Barb.
Jednak Pan to wszystko wie. Ojciec to wie. Pan dał Chrisowi pełną wizję, jej wspaniałe zakończenie – będę z tobą chodził po górach. Jednak, zanim to nastąpi, przed nami jest jeszcze wiele trudu, obciążeń, emocjonalnej ceny, którą on i my będziemy musieli zapłacić. Bez względu na to, jego pozytywne nastawienie przynosi nam radość. Jest dla nas inspiracją i przykładem.

W II Piotra 1: 3-4 Piotr czytamy:

„…Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności (…), przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury…

Złapaliście to? Dał nam wspaniałe obietnice, byśmy mogli stać się uczestnikami Jego boskiej natury. To stwierdzenie jest w 100% przeciwne do nauczań Ruchy Wiary, Charyzmatyków i wszystkich innych wyznań pozostających w ruch wiary – obietnice są dane po to, abyśmy mogli być uczestnikami Jego natury. Nie po to, aby modlitwy zostały wysłuchane. Nie o to aby zaspokoić pragnienia (czy też pożądania) naszych serc. Nie po to, by spełnić nasze marzenia (tu wstaw co chcesz: dom, samochód, pracę, małżonka, wakacje, konto bankowe, itp.). Obietnice są dane, abyśmy mogli uczestniczyć w Jego naturze.
Postrzegamy obietnicę otrzymaną od Niego jako odpowiedz na naszą modlitwę o jakąś potrzebę. Jednak On daje obietnice byśmy mogli w Nim wzrastać. Oczywiście obie te rzeczy są prawdziwe i obie są potrzebne. Jedna to ziemia spoglądająca w kierunku nieba a druga to niebo patrzące na ziemię. Jednak to On o wszystkim decyduje, gdyż jest Bogiem. Daje swoje obietnice byśmy mogli stać się podobni do Niego. To jest priorytet.
Gdy otrzymujesz wizję czegoś, wspaniałą obietnicę to dotarcie tam wymaga stania się uczestnikiem Jego boskiej natury. Każda obietnica, by zobaczyć jej wypełnienie wymaga od nas wzrostu i to bez względu na to, kiedy to wypełnienie ma nastąpić: w tym życiu czy w następnym.
Utwierdź to w swym sercu. Zmień swoje myślenie – popatrz, gdy stoisz już na otrzymanej obietnicy, w jaki sposób możesz wzrosnąć, by zobaczyć jej wypełnienie. Uświadom sobie, że każda obietnica ma warunek, że zawsze będzie to wymagało przemiany twego charakteru w kierunku większej pobożności.

Jak Pan pokazuje wizje indywidualnej przyszłości_4

 

John Fenn

[Głosów:3    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.