Stan_12/13.02.2019

Stan Tyra

12 luty

Teologia fundamentalizmu twierdzi, że Jezus „umarł za nasze grzechy”, aby spłacić dług Bogu. Określiłbym to najbardziej niefortunną cieszącą się powodzeniem częścią teologii, jaka kiedykolwiek wyszła z religii. Skutkiem jest kościół wierzący w urażonego Boga, któremu trzeba zapłacić za to, aby nas kochał. Definiując miłość 13 rozdziale 1Listu do Koryntian Paweł napisał, że: „miłość nie obraża się” [nie pamięta złego, nie zlicza krzywd,… – przyp. tłum.](w. 5). Najwyraźniej Bóg jest wyjątkiem od tej reguły. Jezus mówi nam, że mamy kochać bezwarunkowo, lecz widocznie, Bóg tak nie robi. Jezus powiedział, abyśmy miłowali nieprzyjaciół, lecz zdaje się, że On nie musi. Jezus powiedział nam, abyśmy nie pamiętali zła, lecz wygląda na to, że On ma długą listę i sprawdza ją podwójnie. Byłeś frywolny czy miły?

Jeśli nie pojmiesz z jaką ochotą Bóg kocha wszystkich, jesteś skazany na liczenie. Wszystko trzeba policzyć, zmierzyć, wydzielić, zapracować ORAZ spłacić z powrotem! Dlatego właśnie Jezus powiedział, że religia Świątyni musi odejść, a z nią wszelkie próby „nabywania i sprzedaży” Bożej przychylności. Ten kościół zrobił z siebie agenta ubezpieczeniowego sprawiedliwości.

Jezus nie przyszedł po to, aby zmienić nastawienie Boga do ciebie (nie była potrzebna zmiana), lecz przyszedł zmienić twoje nastawienie do Boga. Jezus unieważnił „raz na zawsze/dla wszystkich” (Hbr 7:27, 9:12, 10:10) ludzkie poglądy czy ofiary ze zwierząt i zastąpił je pierwotną ekonomią łaski, wyraźnie zapowiadając, abyśmy nauczyli się tego, że: „nie potrzeba ofiary, lecz łaski” (Mt 9:13). Jest oczywiste, że nie zwróciliśmy w ogóle uwagi na to, co na ten temat powiedział.

Jezus nie był reakcją Boga na grzech. Zostaliśmy „wybrani w Chrystusie PRZED założeniem świata” jak pisze Paweł w Liście do Efezjan 1:4. Jezus nie przyszedł z powodu grzechu, lecz ze względu na miłość, a jednak to z grzechu uczyniliśmy najważniejszą część naszej teologii. „Ponieważ tak Bóg umiłował, że Syna swego posłał…

Chrystus jest twoim teologicznym imieniem i chodzi tu o miłość eksplodującą we wszystkich kierunkach. Ty jesteś „drugim przyjściem Chrystusa”. Czemu nie przestaniesz czekać na nie i nie zaakceptujesz tego? Opóźniona nadzieja osłabia serce. Czekanie na niebo pozwala mi odłożyć na później to, za co dziś nie chcę podjąć odpowiedzialności… za niebo na ziemi.

13 lutego

Jeśli naszym jedyny celem jest kochać, to nie istnieje coś takiego jak niepowodzenie. „Miłość nigdy nie zawodzi”. Taka przemiana duszy, zarówno zakresie przyjmowania miłości jak i jej dawania, jest objawieniem Jezusa, krzyża a zatem Boga. Jedynym sposobem na uśmiercenie siebie jest zarówno przyjmowanie miłości i jak przekazywanie jej innym.

Bez względu na to, co zdecydujemy się kochać, najpierw musi umrzeć to, czym byliśmy zanim miłość stała się naszą jedyną motywacją. Poprzednie „ja” zostaje nam zabrane przez obiekt naszej miłości, ale to, że tak się stało, uświadamiamy sobie dopiero wtedy, gdy wypuścimy je z rąk. W przeciwnym wypadku nigdy nie zgodzimy się kochać.

Końcowym stanem dojrzewającej miłości jest kochać nieprzyjaciół i to nie tylko kochać ich, lecz „błogosławić, a nie przeklinać”. Wczesne stopnie dojrzałości pozwalają kochać tych, którzy zwracają miłość, choć nawet taka miłość często wydaje nam się wyzwaniem. Nikt sam siebie nie krzyżuje, musi to zostać zrobione zarówno przez ciebie jak i dla ciebie. To właśnie w takim stanie otrzymuje się, przejawia i przekazuje dalej „stygmaty Chrystusowe”, jak je nazywa Paweł,

[Głosów:1    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.