Stan_4/5.02.2019


Stan Tyra

https://web.facebook.com/stan.tyra

Stan Tyra
4 lutego
Część spotkanych przeze mnie ludzi, którzy mają najbardziej przemieniający wpływ na innych, nie mieli pojęcia o tym, że tacy są. Faktycznie, nie jest to nawet coś czym starali się być czy stać. Z drugiej strony, niektórzy z tych, co nie mają żadnego wpływu na innych, uważali, że są potężnie „namaszczeni” i przemieniający innych, chcieli być uznani i znani jako tacy.
Wierzę, że ci drudzy istnieją ponieważ większość nigdy nie doświadczyła krzyża. Kochają krzyż, mówią o krzyżu, studiują i głoszą krzyż jako wspaniałe historyczne zdarzenie i przeważnie są szczerze wdzięczni za niego. Niemniej, to wszystko może być obecne i praktykowane bez jakiegokolwiek doświadczenia krzyża. Trwa jako wiara, zewnętrzny rytuał czy bałwan wokół szyi, lecz unika autentycznego doświadczenia; i świat pozostaje nieprzemieniony.

Mający moc przemiany autorytet jest owocem przeżytego Krzyża, ponieważ powoduje on rozpędzone poziomy miłosierdzia, cierpliwości i współczucia. Nikt, a w szczególności, żaden „Pastor”, nauczyciel, prorok, apostoł czy starszy nie posiada przemieniającego autorytetu, jeśli nie jest przepełniony współczuciem. Tak więc, „liderzy”, którzy nie przejawiają w życiu tych cech, muszą polegać na wizerunku, roli, tytule, prawach i egzekwowaniu prawa, aby móc służyć jakiemukolwiek celowi.

Nie słucham nikogo, kto nie został ukrzyżowany na śmierć, następnie wzbudzony z martwych w nowości życia. WYŁĄCZNIE ci ludzie posiadają prawdziwy autorytet i mówią wraz z Pawłem: „Żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystusa” (Ga 2:2)). Jest to prawdziwie autentyczny wewnętrzny autorytet przepełniony miłosierdziem i współczuciem. Rodzi się on ze śmierci dla siebie, co niesie za sobą życie pełne uzdrowienia i pokrzepienia. Tego rodzaju autorytetu nie da się stworzyć przez ordynację czy edukację, lecz pojawia się dzięki pokorze i poddaniu. Bardziej jest skutkiem spadania w dół, niż wspinania się po jakiejś religijnej drabinie.

O takim autorytecie mówił Jezus do Piotra: „Szymonie, musisz zostać przesiany jak pszenica… a gdy się pozbierasz, będziesz w zamian wzmacniał braci i siostry” (Łu 22:31-32). Ten proces przesiewania i dochodzenia do siebie jest przemieniającym życie autorytetem Piotra, jak też twoim i moim. Wydaje się, że sam proces jest znacznie przyspieszany przez upadki na własne życzenie. Dopóki ktoś nie przejdzie i nie ochłonie przez cierpienie, upadek i upokorzenie, jego słowa będą religijne i powierzchowne, i nie będzie miał mocy umacniania innych. W rzeczywistości są to ludzie najlepiej wyposażeni do szufladkowania, osądzania, potępiania i oskarżania, a to wszystko korzystając z biblijnych wersów. Wyłącznie ci, którzy nie poznali Krzyża, który głoszą, używają pisma jako pasa autorytetu. Jeśli nie dysponujesz wewnętrznym autorytetem, musisz tworzyć wrażenie zewnętrznego autorytetu a religijne słowa i biblijne teksty są narzędziami przyspieszającymi to, jeśli zostaną tak wykorzystane.

Zachowaj mądrość w tym, komu pozwalasz do siebie mówić i wpływać na siebie.

5 lutego

Poczyniłem ostatnio taki stwierdzenie: „wydaje nam się, że jeśli problem jest skomplikowany to rozwiązanie również musi być takie”. Wywołało to kilka wspaniałych osobistych rozmów, ponieważ ludzie poczuli się bardziej wolni tylko przez samą możliwość, że to prawda.

Paweł napisał: „…obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi” (1Kor 11:3). Przyjaciele, nadmiernie to skomplikowaliśmy! Nasze ego starając się być bardziej wnikliwe, bardziej oświecone, przebudzone i cokolwiek jeszcze, zaprowadziło nas w ślepy zaułek zamieszania, frustracji i domagania się większej ilości lepszych odpowiedzi. Wielu z was przeżyje przemieniający przełom, jeśli tylko przestaniecie „starać się o” przełom.

Przekonanie o braku czegoś, co znęciło Ewę do rozmowy z wężem, jest tym samym kłamstwem, z którym musimy się spotkać i obejść. Masz wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności; nie są to lepsze odpowiedzi, lecz w Chrystusie i na drodze relacji z Nim. Nie tyle ty je znajdujesz, co one znajdują ciebie. Na polu swej podróży napataczasz się na nie i wtedy sprzedajesz wszystko, aby posiąść to, co znalazłeś, po czym proces się powtarza stale i wciąż.

Często poczuciu braku czegoś towarzyszy wrażenie, że masz do tego prawo. „To wszystko, co dla ciebie zrobiłem, a ty nigdy mi nie dałeś…” Musimy przyjąć obietnicę Ojca, że bez względu na to, w czym leży nasz problem, nie jest spowodowany jakimś brakiem. „Byliśmy z Nim tak długo i nawet nie wiedzieliśmy, że wszystko, co należy do Niego jest nasze?”

Ostatecznie, jeśli zaadoptujesz prostotę jako sposób na życie, umieszczasz siebie poza własnym ego czy przekupienie cię przez innych, fałszywie cię nagradzających bądź manipulujących tobą przy pomocy zysków i strat. Gdy żyjesz w prostocie życia, nie pozostaje ci wiele do obrony z własną reputacją czy „moralnym kapitałem” włącznie. Jeśli wyobrażasz sobie, że jesteś mądrzejszy, sprytniejszy czy lepszy od innych to następnym nieuchronnym krokiem jest usprawiedliwiona arogancja. Gdy usuwamy poszukiwaną, preparowaną i zdobywaną wyższość, prawda rzeczywiście nas uwolni. Nigdy nie jesteśmy wolni dopóki trzymamy mocno w garści portmonetkę z naszymi potrzebami i opiniami. Ta portmonetka może być bardziej niebezpieczna i zamaskowana niż jakakolwiek inna waluta ego, a rzadko pozwalamy sobie na pozbycie się jej.

Prostota kocha i akceptuje innych, szczególnie tych z krawędzi i dna, odrzuconych, potępionych, zawstydzonych i zapomnianych – staje się to po prostu naturalne z chwilą, gdy przestaniesz idealizować awans i ideał.

[Głosów:4    Średnia:3.8/5]

2 comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.