Category Archives: Servant David

DS_02.03.08 Jk. 4

HeavenWordDaily

David Servant

Czy Jakub pisał pierwszą połowę listu do chrześcijan związanych z niebem? Pamiętajmy o tym, że pierwotnie zwrócił się do niektórych ludzi wyznających, że są zbawieni, lecz których wierze brakowało uczynków, co dowodziło, że nie są zbawieni (2:14-17). Uważam, że tan sam temat pojawia się jeszcze raz w 4:1-10 i Jakub ponownie zwraca się do fałszywych czy zwiedzionych wierzących. Zwróć uwagę na słowa Jakuba, który napisał, że są oni winni morderstwa (4:2). Jeśli chodziło mu o dosłowne morderstwo to dowodzi, że nie byli zbawieni. Nowy Testament ogłasza, że żaden morderca nie ma w sobie żywota wiecznego (1 Jn. 3:15). Zapożyczając metaforę ze Starego Testamentu, nazywa ich również „cudzołożnikami”, ponieważ ich przyjaźń ze światem sprawia, że
„stają się nieprzyjaciółmi Boga” (4:4) – poważne ostrzeżenie dla współczesnych, światowych „chrześcijan”. Wydaje się całkiem prawdopodobne, że kiedyś, w przeszłości, ci, do których Jakub się zwrócił, byli posłusznymi uczniami, lecz jeśli tak, to jest jasne, że bardzo poważnie stoczyli się. Jak może „przeciwnik Boga” być poważnie myślącym o niebie wierzącym? Oczywiście, że nie może i dlatego Jakub wzywa ich do pokuty. Jego słowa z 4:7-10 są właściwe dla ewangelizacyjnego wezwania grzeszników do Chrystusa: „Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy. Biadajcie i smućcie się, i płaczcie; śmiech wasz niech się w żałość obróci, a radość w przygnębienie. Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was„.

Lecz co ze słowami, które mówią, że Bóg „zazdrośnie chce mieć tylko dla siebie ducha, któremu dał w was mieszkanie” (4:5)? Może to być również ostrzeżeniem dla tych, którzy wracają do kochania tego świata – duchowych cudzołożników – przed możliwością utraty Ducha, którego w nich Bóg „zazdrośnie chce„. Zawsze dostępna jest łaska dla tych, którzy chcą pokutować.

W 4:11 Jakub zwraca swoją uwagę do „braci” i ponownie zapożycza temat z Kazania na Górze Jezusa o nadchodzącym sądzie. Podobnie jak Jezus, Jakub mówi o grzechu złego mówienia o innych wierzących, grzechu, który jest szczególnie zasmucający, gdy jest popełniany przez kogoś z „belką w swym oku„. Badając słowa Jezusa na ten sam temat, dowiedzieliśmy się, że nie zabrania się nam dokonywać moralnych ocen innych ludzi (i wyraźnie widać, że Jakub właśnie to robi w swym liście). Bezwzględnie musimy oceniać innych pod względem moralnym, jeśli mamy być posłuszni przykazaniom Jezusa, aby „nie dawać psom tego co święte” i „nie rzucać pereł przed wieprze” (Mat. 7:6). Musimy oceniać ludzi, jeśli mamy wykrywać i unikać fałszywych proroków (Mat. 7:15). Ten fragment z listu Jakuba musi być zrównoważony przez inne fragmenty takie jak 3 Jn 9-10 i Gal 2:11-14, które uczą, że czasami właściwe jest publiczne ujawnienie czyjegoś grzechu po to, aby mogła zostać ujawniona hipokryzja czy po to, aby ochronić innych.
W każdym przypadku, musimy być niezwykle uważni, żeby nie stawiać siebie w Boże miejsce Sędziego, mówiąc źle o prawdziwym wierzącym. Jeśli kiedykolwiek byłeś ofiarą złej mowy, wiesz, jak to rani, szczególnie jeśli bardziej chodzi o opowiadania historii niż o to, co się mówi.

Czy czytając Jk 4:13-17 dochodzimy do wniosku, że źle jest planować przyszłość? Nie, lecz jest arogancją i pychą mówienie o tym, co zamierzamy robić, nie uznając tego, że to Pan rządzi. Możemy robić tylko tyle, na ile nam Bóg pozwoli, a ponieważ jesteśmy tylko „parą, która ukazuje się na krótko, a potem znika” (4:14), może nas tutaj jutro już nie być. Wczoraj ponad 150.000 ludzi zmarło na planecie Ziemi. Jak wielu z nich myślało, że dziś będą żywi? Mogli skorzystać ze słów Jakuba. Jakże mądrze jest modlić się tak jak Dawid:

Któż zna moc gniewu twego? Kto boi się ciebie w uniesieniu twoim?
Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy posiedli mądre serce!

(Ps. 90:11-12).

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJраскрутка

DS_27.02.09 Jk. 3

HeavenWordDaily

David Serant

Gdy czytam List Jakuba, lubię przypominać sobie o tym, że był to cały Nowy Testament w tym czasie, gdy był pisany. Nie było innych nowotestamentowych ksiąg czy listów, tak więc czytamy całą duchową dietę pierwszego kościoła, który miał wtedy co najwyżej 10 lat. Widać, że w umyśle Jakuba dominowała konieczność uświęcenia i w dzisiejszym czytaniu rozwija ten temat wprowadzony już we wstępie. W rozdz.1 napisał: „Jeśli ktoś sądzi, że jest pobożny , a nie powściąga języka swego, lecz oszukuje serce swoje, tego pobożność jest bezużyteczna” (1:26) i ten temat pojawia się ponownie później. Zwróć uwagę na to, że, jak twierdzi Jakub, chrześcijanie posiadają język, który musi być powstrzymywany. Oznacza to, że będziemy kuszeni do mówienia rzeczy, których nie powinniśmy mówić. To jest normalne.

Po drugie: jeśli nie powstrzymujemy się sami od mówienia tego, czego nie powinniśmy to jest to dowód na to, że nasza wiara jest fałszywa. Prawdziwi wierzący powstrzymują się od złej mowy. Nie chodzi o to, że prawdziwi chrześcijanie nigdy nie mówią nic złego. Nie, ten, kto błogosławi Boga, czasami przeklina ludzi stworzonych na obraz Boży (3:9). Jakub pisze, że jeśli nie zawodzimy w tym, co mówimy, jesteśmy doskonali, ale że „wszyscy dopuszczamy się wielu uchybień” (3:2). To słowo sprawia, że czuję się trochę lepiej! Pamiętaj, że „uchybienia” to coś niezamierzonego. Potknięcie nie jest czymś dopuszczonym czy zaplanowanym wcześniej.

Bardzo lubię analogie zawarte w liście Jakuba. Język jest jak dzikie zwierzę, którego, wydaje się, nie można powstrzymać. Jest jak mały ogień, który zapala las. Gdy sięgam pamięcią wstecz mego życia to wiem, że mój język był źródłem wszelkich godnych pożałowania konfliktów. Jakże bym chciał, abym wtedy trzymał usta zamknięte! Jakub porównuje również język do steru, bardzo niewielkiej części okrętu, lecz zdolnej do nadawania mu kierunku. Tak więc, nasz język decyduje o kursie naszego życia – zdumiewające twierdzenie wobec tak małego członka naszych ciał! Nasz język decyduje o przyszłym kursie naszego życia. Nie jest tak, dlatego że nasze słowa są „aktywnymi duchowymi prawami” czy „mają stwórczą moc”, jak niektórzy nauczają. Jest tak dlatego, że o kursie naszego życia decydują relacje z innymi, a o tych relacjach w ogromnym stopniu decyduje to, co mówimy.

Dlatego też Jakub upomina nas wcześniej w swym liście, abyśmy byli „nieskorzy do mówienia” (1:19). Bardzo mądra rada. Dwa wersy z Księgi Przypowieści przychodzą mi na myśl:

Serce sprawiedliwego rozważa, co odpowiedzieć, lecz z ust bezbożnych tryska złość” (Przyp. 15:28)

Gdzie dużo słów, tam nie brak występku; lecz kto opanowuje swój język, jest roztropny” (Przyp. 10:19).

Jezus nauczał, że „po owocach poznaje się drzewo” oraz „z obfitości serca mówią usta” (Mat. 12:33). Serce pełne zła nie może wypowiadać dobrych słów. Tak więc, pierwszym kluczem do powstrzymania języka jest oczyszczenie serca. Czytając cały list Jakub całkiem oczywiste staje się, że byli w pierwszym kościele fałszywi wierzący – ci, których „wiara” była bez uczynków – ci, których Jakub starał się uratować przed ich samo zwiedzeniem. To byli ci, którzy postępowali według „przyziemnej, zmysłowej i demonicznej” mądrości, i którzy mieli w sercach „gorzką zazdrość i kłótliwość”, których owocem jest „niepokój i wszelki zły czyn” (3:13-14). Jakub nie pisał o prawdziwych wierzących!

W przeciwieństwie do nich, ci, którzy postępują według Bożej mądrości, przejawiają dobre zachowania „uczynki łagodności„, jak też „czystość, pokój, łagodność, ustępliwość, miłosierdzie, dobre owoce i szczerość” (3:13, 17); ci są prawdziwymi uczniami.

Na końcu dzisiejszego czytania znajduje się werset, który daje nam pewien wgląd w przypowieść Jezusa o pokój czyniących. Jakub napisał: „A ziarno, którego owocem jest sprawiedliwość bywa zasiewany w pokoju przez tych, którzy pokój czynią” (3:18, autor rozważań korzysta z nieznanego mi przekładu. Przetłumaczyłem dosłownie – przyp.tłum.). To „ziarno” nie może być niczym innym, jak tylko słowem ewangelii, ponieważ wyłącznie to ziarno wydaje sprawiedliwość. Dzielenie się ewangelią jest ostatecznym dziełem czynienia pokoju, ponieważ gdy zostaje przyjęte, wynikiem jest pokój z Bogiem i innymi (p. Rzm. 5:1; Ef. 2:14). Jeśli końcowym wynikiem jest pokój, to naturalnie powinno się dzielić nim w sposób pokojowy.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение

DS_26.02.09 Jk. 2

HeavenWordDaily

David Servant

Wiara w Jezusa jest niezgodna ze stronniczością, ponieważ Bóg jest bezstronny. Z całą pewnością nie okazuje stronniczość bogatym – coś co się często zdarza w ludzkich społecznościach – i niestety w niektórych ludzi w pierwszym kościele. Pamiętajmy o tym, że wierzący, do których napisał Jakub zostali wypędzeni z Jerozolimy, byli więc uchodźcami o niekorzystnym statusie finansowym. Jeśli jedno z ich zgromadzeń odwiedził bogaty człowiek, byli kuszeni do lepszego traktowania go niż biednego, mając nadzieję na jakieś korzyści i ujawniając w ten sposób „złe motywacje” (2:4). Niemniej, nie powinno być żadnych różnic. Idąc za przykładem Jezusa, któym umarł za wszystkich, biedni powinni być traktowani z takimi samymi względami jak bogaci, Co więcej, jak wskazuje Jakub, ogólnie mówiąc, to zazwyczaj bogaci uciskają ludzi i bluźnią imieniu Chrystusa. Dlaczego ludzie Chrystusa mieliby takim ludziom okazywać więcej względów niż biednym, których Bóg wybrał, aby „byli bogaci w wierze i dziedzicami królestwa„?

Warte zwrócenia uwagi są jeszcze dwa miejsca w tym fragmencie.

Po pierwsze: aby być umieszczonym w klasie bogatych, wystarczy mieć dobry ubiór i złoty pierścień. Do biednych był zaliczany człowiek, który tylko jeden zestaw ubrań. Prawdopodobnie większość czytających te słowa należy do kategorii bogatych.

Po drugie: pierwszy kościół nie miał budynków kościelnych ani sal spotkań. Głównie spotykali się w domach. Zwróć uwagę na to, że biednemu gospodarz powiedział: „Ty siądź tutaj, przy podnóżku” (2:3). Jakub zupełnie nie wstydził się cytowania starotestamentowych przykazań – – mianowicie dwóch z Dziesięciu Przykazań, w tym jednego, o którym Jezus powiedział, że jest największe, cytując tak, jakby obowiązywały wierzących nowego przymierza. Widać wyraźnie, że Jakub wierzył, że Jezus „nie przyszedł obalić, lecz wypełnić” Prawo i Proroków, dokładnie tak, jak to ogłosił w Swym Kazaniu na Górze (Mat. 5:17). Zwróć uwagę na to, że Jakub odnosi się do przykazania miłości bliźniego jak siebie samego jako do „królewskiego przykazania” i „prawa wolności„, mówiąc, że wierzący, który to spełnia „dobrze czyni”. Według Jakuba powinniśmy żyć w taki sposób, jak ludzie, którzy będą nas sądzić według tego prawa, prawa, które, przypadkowo, jest wspomniane w Starym Testamencie i cytowane siedem razy w Nowym. Zastanawiam się, czemu, mając takie poparcie, nie jest ono częściej wymieniane w chrześcijańskich kręgach?

Według Jakuba zachowywanie tego królewskiego przykazania obejmuje okazywanie miłosierdzia (2:12-13). Jeśli nie okazujemy miłosierdzia, nie otrzymamy miłosierdzia w czasie naszego sądu (2:13). Jest to, po raz kolejny, właśnie to, czego nauczał Jezus w Kazaniu na Górze: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mat. 5:7). Jezus powiedział również, że nie otrzymamy przebaczenia, dopóki nie przebaczymy innym (Mat. 6:14-15).

Jakub ma więcej do powiedzenia na temat biednych niż tylko bezstronność wobec nich. Ciekawe jest to, że w przykładzie bezużytecznej wiary wymienia osobę, które nic nie robi, aby pomóc bratu czy siostrze, którzy nie mają ubrania bądź codziennego pożywienia (2:14-17). Z pewnością jest to przypomnienie tego, o czym nauczał Jezus, mówiąc o przyszłym sądzie nad owcami i kozłami (Mat. 25:31-46). Jakub jest tutaj bardzo dogmatyczny. Wiara bez uczynków jest martwa, bezużyteczna i nie może zbawić. Wierze zawsze towarzyszą uczynki, o czym świadczą nawet demony, które wierzą w Boga i drżą. Zdumiewająca jest mantra powtarzana przez ewangeliczne chrześcijaństwo, że „jesteśmy zbawieni wyłącznie przez wiarę”, podczas gdy jedyne miejsce w całej Biblii, gdzie słowa „wiara” i „wyłącznie” występują w jednym wersie to Jakub 2:24:”Widzicie że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary„. Być może ta mantra powinna zostać zmieniona? Lepiej powiedzielibyśmy: „Jesteśmy usprawiedliwieni z żywej wiary, która działa”.

Jeśli chodzi o wiarę, uczynki i zbawienie to nie jesteśmy zbawieni wyłącznie z wiary, ponieważ prawdziwa wiara nigdy nie jest samotną, to jest pustą wiarą. Jeśli masz wiarę, masz również uczynki. Jeśli nie masz uczynków, nie masz wiary. Wielu grzejących kościelne ławy jest tak oszołomionych fałszywym pojmowaniem wiary, że ich „pewność zbawienia” jest rzeczywiście „zwiedzeniem zbawienia”.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

сайта

DS_25.02.09 Jk. 1

HeavenWordDaily

David Servant

Przerywamy podróż przez Księgę Dziejów Apostolskich, wiedząc, że Jakub jest autorem jedynego listu napisanego krótko po tym, gdy wierzący z Jerozolimy zostali rozproszeni po męczeństwie Szczepana (p. Dz. 11:19). Kościół miał około 9 lat, gdy Jakub napisał ku zachęcie i napomnieniu chrześcijańskiej diaspory, „do dwunastu plemion, które żyją w rozproszeniu” (1:1), przeważnie wierzących spośród Żydów. Jakub napisał do cierpiącego i wątpiącego kościoła. Interesujące jest uświadomić sobie, że aż do tego czasu nie było żadnego czytania Nowego Testamentu w czasie jakichkolwiek zgromadzeń chrześcijan. Nie było kazań, w których apostoł Paweł był cytowany. Jest prawdopodobne, że żadna z czterech Ewangelii nie była jeszcze napisana. Pierwsi chrześcijanie mieli tylko objawienie Starego Testamentu i ustne nauczanie Jezusa, przekazane przez apostołów. Gdy czytamy list Jakuba, widzimy, że bardzo mocno ciąży ku Staremu Testamentowi i Kazaniu na Górze Jezusa.

W kazaniach amerykańskich „różnorodne próby” (1:2) są często opisywane jako te dni, gdy zepsuje się pralka, zachoruje pies, czy na polu golfowym pada deszcz, lecz nie te drobne niewygody znoszone przez światowych bogaczy miał na myśl Jakub. Zmuszeni do pozostawienia swoich domostw i narażeni utratę środków niezbędnych do życia, rozproszeni wierzący czasów Jakuba przeżywali prawdziwy „sprawdzian ich wiary” w Jezusa. Niemniej, te ich „różnorodne doświadczenia” nie były czymś, co było poza Bożą kontrolą czy planem, były więc powodem do radości. Ich wytrwałość potwierdzała szczerość ich wiary w Chrystusa, co zapewniało im ewentualną „koronę życia” (1:22) – być może nie chodziło o literalną koronę, lecz było to jakieś wyrażenie oznaczające czas chwały, gdy już życie wieczne stanie się rzeczywistością.

Powinniśmy „uważać to za najwyższą radość„, gdy cierpimy prześladowania dla naszej wiary w Jezusa! Wtedy nasza wiara dowodzi swojej szczerości, a to znaczy, że życie wieczne czeka na nas!

Rozproszeni wierzący z Jerozolimy doświadczali również trudności finansowych, co wynikał z tego, że musieli uciekać daleko od swych domów. Nawet jeśli jakiekolwiek zatrudnienie było możliwe, mogła to być praca najmniej chciana, to jest praca na polach bogatych właścicieli gospodarstw rolnych. Ci wierzący byli więc kuszeni do tego, aby zazdrościć tym, którzy mieli więcej, lub do porzucenia swej wiary w Chrystusa, aby wrócić do swych poprzednich posiadłości. Jakub zachęca ich w tej dziedzinie. Obecne uprzedzenia zostaną któregoś dnia odwrócone i pokorny brat „powinien chlubić się z wywyższenia swego„, podczas gdy bogaty powinien „z poniżenia swego” (1:9-10). Jakub wraca do tego tematu w jutrzejszym czytaniu.

Jakub przypomina również rozproszonej i cierpiącej trzodzie, że choć Bóg może chwilowo sprawdzać ich pośród tych prób, On ich nie kusi. Bóg nie kusi nikogo do złego. Interesujące jest to, że Jakub nie wymienia diabła, lecz oskarża pokuszenia jednostek, które pozwalają sobie na to, aby były „kuszone przez własne pragnienia” (niefortunnie przetłumaczone jako „pożądliwości” w 1:14 i 15). Konsekwencją poddania się pokuszeniu jest grzech, który, jak powiada Jakub, wywołuje śmierć (1:15). Nie zapominajmy historycznego kontekstu jego słów. Jakub mówi o pokuszeniach porzucenia wiary w Jezusa i powrocie do życia bez prześladowań. Jest to ostrzeżenie przed apostazją, które Jakub później powtarza (p. 5:19-20) i jeden z licznych biblijnych dowodów na to, że zbawienie może być utracone przez niewiarę.

Co jest w tym najważniejsze? Posłuszeństwo Bożym przykazaniom czy też to, aby być „wykonawcą słowa” (1:22). Ci, którzy uważają siebie samych za prawych tylko dlatego, że słuchają Słowo Bożego czy znają je, są zwiedzeni, co opisuje licznych grzejących ławy chrześcijan. Jakub dalej rozwija w pełni temat głupiej wiary, pozbawionej uczynków. Niemniej, dziś skupia się na uczynkach, które demonstrują posłuszeństwo wobec „prawa wolności„, które w jutrzejszym czytaniu zostanie ujawnione jako przykazanie miłości bliźniego swego, jak siebie samego. Uczynki miłości dowodzą wiary. Paweł później napisał, że „wiara jest czynna w miłości” (Gal. 5:6). Jakub celowo wymienia troskę o wdowy i sieroty, co charakteryzuje „prawdziwą i czystą pobożność” (1:27). Tak cieszę się, że służba Heaven’s Family robi to!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение

DS_24.02.09 Dz.11

HeavenWordDaily

David Servant

Fragment przeznaczony dziś do czytania kończy się szczęśliwie, lecz jakże smutny jest początek! Zamiast cieszyć się z tego, ze poganie „przyjęli Słowo Boże” (11:1), „ci, którzy byli obrzezani” w Jerozolimie (co dotyczyło całego przywództwa kościoła) byli niezadowoleni z tego, że Piotr jadł razem z Poganami! Jeszcze bardziej tragiczny jest fakt, że jedzenie z poganami nie było zakazane przez Prawo Mojżeszowe, lecz wyłącznie przez tradycje przekazywane przez żydowskich starszych. Nie będzie to ostatni raz w historii kościoła, gdy miłość do tradycji (czy doktrynek) będzie przerastać miłość do ludzi. Oby Pan pomógł nam, abyśmy nie byli winni takiego faryzejstwa.

Piotr w łagodny sposób przekonał tych, którzy stawiali mu zarzuty, wiedząc, naturalnie, że sam zgodziłby się z ich skargą przed swym ostatnimi doświadczeniami w Joppie i Cezarei. To, co się zdarzyło wyraźnie było dziełem Boga. Na szczęście starsi z Jerozolimy mieli na tyle pokory, aby przyznać to i dzięki temu nastąpił punkt zwrotny w historii kościoła: poganie mogli stać się dziećmi Bożymi, dziedzicami żywota wiecznego przez Jezusa! Niemniej, nadal przed był jeszcze nimi czas sporu dotyczącego przestrzegania Prawa Mojżeszowego, jako obowiązku wierzących spośród pogan.

Gdy Piotr przedstawił swoją historię radzie starszych, powiedział im coś, o czym nie czytamy w pierwotnie zapisanej wersji z 10 rozdziału Dziejów, a mianowicie to, że anioł, który pokazał się Korneliuszowi, powiedział do niego: „Poślij do Joppy i sprowadź Szymona, którego nazywają Piotrem, a on powie ci słowa, przez które będziesz zbawiony, ty i cały dom twój” (11:13-14). Jak napisałem wczoraj, trudno jest mi przyjąć myśl o tym, że Korneliusz potrzebował ratunku przed wyrokiem piekła, ponieważ w takim wypadku musielibyśmy dojść do wniosku, że Bóg może posłać szczerego, bojącego się Boga, modlącego się i dającego jałmużny, wierzącego poganina do piekła, tylko dlatego, że nie uwierzył ewangelii, której nie słyszał, a w którą, gdyby ją usłyszał, uwierzyłby natychmiast. Muszę więc utrzymywać, że gdy Piotr odwiedził Korneliusza i jego dom to zostali oni zbawieni w tym sensie, że narodzili się z Ducha i zostali włączeni do ciała Chrystusa, stając się duchowymi dziećmi Bożymi.

Na końcu, starsi jerozolimscy doszli do wniosku, że: „Tak więc i poganom dał Bóg upamiętanie ku żywotowi„. Czy to stwierdzenie dowodzi, jak niektórzy twierdzą, że Bóg suwerennie udziela zdolności do pokuty pewnym jednostkom, które przeznaczył do zbawienia, a nie udziela takiej zdolności tym, których nie przeznaczył do zbawienia? Jakże tragiczne jest to, że takie pytanie musi być w ogóle zadane. Wniosek starszych z Jerozolimy to nie: „Bóg udzielił ograniczonej ilości wybranych wcześniej pogan zdolności do pokuty”, lecz „Bóg dał wszystkim poganom, tak jak i wszystkim Żydom, możliwość pokutowania i zdobycia życia wiecznego”. Oczywiście, Bóg czyni więcej niż udzielanie ludzkiej rasie możliwości pokuty, On aktywnie działa, wpływając na ludzi, aby pokutowali czy to przez stworzenie, sumienie czy ogłaszanie ewangelii. Nikt nie może ani nigdy nie przyszedł do Jezusa, o ile nie pociąga go Ojciec (Jnh 6:44).

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

раскрутка сайта

DS_23.02.09 Dz.10

HeavenWordDaily

David Servant

Dzisiejsze czytanie ilustruje nam Bożą przychylność dla szczerze szukających ludzi. On podejmował wielkie działania, aby na pewno usłyszeli o Jezusie i dziś jest tak samo.

Korneliusz, rzymski dowódca oddziału stu żołnierzy stacjonował w Cezarei, strategicznym porcie rzymskim. Jego szczera wiara przejawiała się w „bojaźni Bożej„, stałych modlitwach, jak też w darach na rzecz biednych, a nic z tych rzeczy nie uchodzi niezauważone przed Panem. Korneliusz i jego domostwo zostali wybrani przez Boga, aby być pierwszymi poganami, należącymi do ciała Jezusa Chrystusa.

Była jednak pewna trudność. Początkowo kościół składał się wyłącznie z Żydów, którzy nie mieszali się z poganami, uważając ich za nieczystych. Obcowanie z poganami był wbrew prawu (nie Bożemu prawu, lecz według stworzonych przez ludzi tradycji). Pamiętaj o tym, że Jezus już wcześniej nakazał uczniom, aby czynili uczniów spośród wszystkich narodów, czy jak mówili Grecy, wszystkich grup etnicznych (Mat 28:19). Jezus powiedział im również, że będą świadkami w Judei, Samarii i po krańce ziemi (Dz. 1:8). Niestety Jego przesłanie niezbyt głęboko dotarło do ich umysłów, więc Bóg musiał podjąć drastyczne działania, aby pomóc kościołowi pokonać uprzedzenia wyniesione z Judaizmu.

Piotr nie zrozumiał natychmiast przekazanej mu przez Boga wizji, lecz po pewnym czasie pojął ją. Skruszeni poganie, podobnie jak skruszeni Żydzi, mogli otrzymać od Boga przebaczenie i oczyszczenie, i zostać przyłączeni do kościoła.

Powstaje jednak pytanie, któremu nie mogę się oprzeć: Czy, gdyby Korneliusz umarł przed odwiedzinami Piotr, spędziłby wieczność w piele? Trudno mi jest przyjąć myśl, że Bóg posłałby szczerego, bojącego się Boga, stale modlącego i dającego jałmużny poganina do piekła, tylko dlatego, że nie uwierzył w ewangelię, której nigdy nie usłyszał; a gdyby ją usłyszał uwierzyłby w nią natychmiast (na co mamy zapisany dowód)! Zbawienie zawsze było oferowane każdemu, kto uwierzy (p. Rzm. 4:1-3) i było tak przed, w trakcie jak i po starym przymierzu. Korneliusz z pewnością był wierzącym w Boga Izraela człowiekiem jeszcze przed przybyciem Piotra i żył zgodnie ze swoja wiarą.

Napisałem to wszystko, aby pokazać, że Korneliusz i jego wierzące domostwo, nie zostali „zbawieni” tego dnia w tym sensie, że uciekli przed wyrokiem piekła. To stało się, gdy początkowo uwierzyli w Boga i pokutowali. Korneliusz wraz z całym domem zostali w tym dniu zbawieni w tym sensie, że uwierzyli w Jezusa (o którego służbie i życiu już coś wiedzieli; p. 10:37-38), zostali narodzeni z Ducha, włączeni do ciała Chrystusa oraz ochrzczeni w Duchu Świętym.

Dzisiejsza „ewangelia” często niewiele ma wspólnego z tą, którą głosił Piotr. Zwróć uwagę na to, że Piotr ogłosił, że Jezus jest Panem wszystkiego, a nie tylko Zbawicielem (10:36). Jezus zmarł na krzyżu i został wzbudzony z martwych trzeciego dnia (10:39-41). Bóg wyznaczył Go na „Sędziego żywych i umarłych” i On nakazał Swym uczniom, aby o tym świadczyli (10:42). Prorocy zapowiadali Jezusa (10:43) a Bóg przyjmie każdego, „kto boi się Go i postępuje sprawiedliwie” (10:35), co jest innym sposobem powiedzenia, że pokuta jest konieczna do zbawienia. Główną korzyścią dla tych, którzy uwierzyli jest „przebaczenie grzechów” (10:43), co oczywiście wskazuje na prawdy o winie ludzi i Boży gniew. Dajcie mi tej zamierzchłej religii!

Korneliusz ze wszystkimi, którzy się zebrali, uwierzyli we wszystko, co Piotr powiedział im. Nie musieli modlić się „modlitwą grzesznika”. Pan natychmiast potwierdził, że są pełnoprawnymi członkami Jego rodziny, wylewając na nich Swego Ducha dokładnie tak samo, jak to zrobił w dniu Pięćdziesiątnicy. Było to tak przekonujące, że Piotr zarządził, aby ich ochrzcić w wodzie.

Skąd sposób Piotr i inni wiedzieli, że ci zgromadzeni otrzymali Ducha Świętego? Słyszeli ich, jak mówili innymi językami (10:45-46). Tak więc nadal powtarza się ten wzór, który już widzieliśmy w Księdze Dziejów. Mówienie innymi językami jest biblijnym dowodem na chrzest w Duchu Świętym

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение

DS_20.02.09 Dz. 9

HeavenWordDaily

David Servant

Nie ma nic dziwnego w tym, że Paweł nazwał siebie w 1 Liście do Tymoteusza największym grzesznikiem. To on czuwał przy szatach tych, którzy kamienowali Szczepana, „zgadzając się z tym zabójstwem” (8:1). Wkrótce potem, „tępił zbór; wchodził do domów, wywlekał mężczyzn i niewiasty i wtrącał do więzienia” (8:3). Później Paweł napisał, że wcześniej „srodze prześladował zbór Boży i niszczył go” (Gal. 1:13) i opisał sam siebie, jako „bluźniercę i prześladowce, i gnębiciela„. Składając świadectwo królowi Agrypie, przyznał: „Ja sam również uważałem, że należy wszelkimi sposobami występować przeciwko imieniu Jezusa Nazareńskiego, co też czyniłem w Jerozolimie, a gdy otrzymałem pełnomocnictwo od arcykapłanów, wtrąciłem do więzienia wielu świętych, kiedy zaś skazywano ich na śmierć, ja głosowałem za tym, dręcząc ich częstokroć we wszystkich synagogach, zmuszałem ich do bluźnierstwa i szalejąc nad miarę, prześladowałem ich nawet w innych miastach” (Dz. 26:9-11).

A jednak, Bóg przebaczył mu! Paweł napisał w 1 Tym. 1:15-16: „Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna, że Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy. Ale dlatego miłosierdzia dostąpiłem, aby na mnie pierwszym Jezus Chrystus okazał wszelką cierpliwość dla przykładu tym, którzy mają weń uwierzyć ku żywotowi wiecznemu„. To powinno dawać nadzieję drugim co do wielkości największym światowym grzesznikom (to byłbym ja) i każdemu poniżej na tej liście! Cudowna łaska!

Jezus powiedział: „Saulu, Saulu, czemu Mnie prześladujesz?” (9:4). Gdy ktoś prześladuje kościół, prześladuje Jezusa, ponieważ kościół jest Jego ciałem. Podobnie ma się rzecz z tym, w jaki sposób traktujemy (ty i ja) uczniów Chrystusa: w taki sposób jak ich traktujemy, traktujemy Jezusa. Gdy dostarczamy żywości, wody, ubrania, schronienia i pociechy „najmniejszemu z tych„, którzy są w ciele Chrystusa, robimy to dla Niego, dowodząc swej miłości. Gdy ignorujemy „tych najmniejszych”, ignorujemy Jezusa i dowodzimy tego, że nie wierzymy w Niego. To jest Jego nauczanie (p. Mat. 25:31-46).

Paweł na pewno narodził się na nowo na drodze do Damaszku. Gdy usłyszał głos Pana, powiedział do Jezusa: „Kim jesteś Panie?” (9:5). Nazywał Jezusa Panem, zanim się dowiedział z kim rozmawia. (Czy zrobiłbyś tak samo?) Później był posłuszny poleceniom Jezusa. Zwróć uwagę, że Ananiasz, gdy po raz pierwszy spotkał Saula, nazwał go „bratem Saulem” (9:17). Pomimo, że powiedział „bracie Saulu” to przyszedł po to, aby Paweł odzyskał wzrok i został napełniony Duchem Świętym. Saul narodził się na nowo, lecz nie był napełniony Duchem Świętym. Jest to tak oczywiste, że tylko teolodzy będą debatować nad tym.

Biblia nie opisuje w jaki sposób Paweł przeżył otrzymanie Ducha Świętego, lecz wiemy o tym, że wcześniej czy później mówił innymi językami, ponieważ sam to napisał w swym Liście do Koryntian (1 Kor. 14:18). Widzimy tutaj pojawiający się pewien wzór.

Piotr brał udział w początkach co najmniej dwóch wielkich przebudzeń; w Liddzie/Saronie i Joppie. Oba były wzbudzone przez cuda.

Zobaczmy jaka była różnica między otwartością ludzi w Liddzie/Saronie i Joppie. W wyniku cudu uzdrowienia Eneasza „wszyscy mieszkańcy Liddy i Saronu…nawrócili się do Pana” (9:35). W Joppie, po wskrzeszeniu z martwych Tabity „wielu uwierzyło w Pana” (9:42). Te miasta, znajdowały się blisko siebie, a jednak mieszkańcy jednego okręgu byli bardziej otwarci na Boga od tych z Joppy. Jest to fenomen, który daje się obserwować na całym świecie. Otwartość ludzi różni się od kraju do kraju, od stanu do stanu, od miasta do miasta, od sąsiedztwa do sąsiedztwa. Otwartość zmienia się również w czasie. Nie było już później żadnych przebudzeń w Joppie.

Bóg wie, kto jest otwarty, a kto nie jest i On nieustannie usiłuje zdobyć każdą osobę zarówno przez Swoje stworzenie, jak i przez ich sumienia. On skieruje nas do ludzi otwartych, gdziekolwiek są, czy będzie to tłum, czy pojedynczy człowiek. Bądźmy wrażliwi na Ducha!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

seo рекомендации