Rozeznanie obecności ducha Antychrysta na świecie – część 3


John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Dzisiaj omówię kilka kolejnych cech rządów człowieka niegodziwości oraz to, co możemy widzieć już w naszych czasach.

Indywidualizm dobiega końca
Obj. 13:5-8 mówi nam o człowieku niegodziwości „…I dano mu paszczę mówiącą rzeczy wyniosłe i bluźniercze, dano mu też moc działania przez czterdzieści i dwa miesiące…. I dozwolono mu wszcząć walkę ze świętymi… dano mu też władzę nad wszystkimi plemionami i ludami, i językami, i narodami. I oddadzą mu pokłon wszyscy mieszkańcy ziemi, każdy, którego imię nie jest od założenia świata zapisane w księdze żywota Baranka…Jeśli kto ma uszy niechaj słucha”.

To tylko jeden fragment, który mówi nam, że między narodami Europy będzie jedność w kwestii „oddawania czci” oraz składania przysięgi wierności temu władcy. Powiedziano nam, że będzie wypowiadał się w zły sposób o Bożych rzeczach i bluźnił Jego imieniu. Ale jedna grupa – ‘święci’ odmówi przysięgi wierności, więc on, wraz z resztą społeczeństwa, będzie musiał pozbyć się tych, którzy odmawiają zjednoczenia pod jego przywództwem.

Kiedy drużyna sportowa gra naprawdę jako jeden zespół, wtedy nie ma miejsca na indywidualizm. Każda osoba staje się częścią większej całości, a to oznacza, że każdy zawodnik musi czynić wysiłki dla dobra zespołu. Jeśli członek zespołu nie gra zgodnie z oczekiwaniami, zostaje zastąpiony.

Kiedy rząd jednoczy wszystkich ludzi w jakimś celu, nie ma wtedy miejsca na indywidualizm. Liczy się tylko to, co dana osoba może zrobić dla większej sprawy – „drużyny narodowej”. Każdy, kto nie działa zgodnie z oczekiwaniami, zostaje zauważony i zastąpiony przez kogoś, kto potrafi wykonać swoje zadanie. Rezygnuje się z indywidualizmu na rzecz interesu narodowego. Ci, którzy się buntuj dostają łatkę nie-patriotów.

Powyższy tekst mówi, że człowiek niegodziwości (grzechu) będzie miał władzę nad wieloma narodami, językami i ludami. Wszyscy podporządkują się jego zamierzeniom, gdy będzie toczył wojnę ze świętymi w czasie trwających 42 miesiące rządów terroru. (Daniel wskazuje, że jego panowanie będzie trwało 7 lat, a Jezus w Mat. 24:21 nazywa ostatnie 3,5 roku tego okresu czasem „wielkiego ucisku”)

Z historii: 1 maja 1933 r. Hitler ustanowił święto narodowe ku chwale wielkich Niemiec i ich robotników, ale już następnego dnia jego oddziały paramilitarne przejęły wszystkie biura związków zawodowych i zmusiły wszystkich robotników do przyłączenia się do jednego krajowego związku: Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników. Ludzie biznesu wspierali te działania, ponieważ oznaczało to dla nich większe zyski, a po zjednoczeniu wszystkich związków w jeden, płace spadły o 25% i skończyła się ochrona pracowników.

Zjednoczenie wszystkich robotników w związku zawodowym dało narodowi wspólny cel. Pamiętacie, że faszyzm utrzymuje, że dobro ogółu ma pierwszeństwo przed dobrem jednostki. Wszystkie szkoły, od zawodówek po uniwersytety, zostały dostosowane do narodowego celu, aby kształcić następne pokolenie zgodnie z polityką rządu.

Continue reading

Rozeznanie obecności ducha Antychrysta na świecie – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Część 1

Posłużyłem się Hitlerem jako historycznym przykładem faszyzmu i porównałem z tym, co Biblia mówi o nadchodzących rządach prowadzonych przez człowieka, którego nazywa ‘anty-Chrystusem’ – człowiekiem niegodziwości. Następnie przyrównałem to do sposobu, w jaki współczesne rządy radzą sobie z Covidem i pokazałem inne podobieństwa.

Więcej szczegółów znajdujemy w księdze Daniela (Dan.7:15-28)
i o dziesięciu rogach na jego głowie, i o innym rogu, który wyszedł i przed którym trzy z nich wypadły, o rogu, który miał oczy i usta, które mówiły zuchwale, i który wyglądał na większy niż inne. A gdy patrzyłem, wtedy ów róg prowadził wojnę ze Świętymi i przemógł ich”.

Wyrażenie „większy” dosłownie oznacza: „…wyglądał na większego od jego współpracowników” . Innymi słowy jego wygląd, jego prezentacja, jego prezencja wydawała się znacznie większa od pozostałych 7 rogów (władców/regionów). Został z czasem liderem tych 7 oraz także pozostałych 3, którzy byli bardziej ulegli; podporządkował ich sobie czy im się to podobało czy też nie.

Kryzys gospodarczy i polityczny jest dla faszyzmu sposobem dojścia do władzy. W tym momencie przywódca jak i państwo stają się jedno.
W Obj. 8:8-12 widzimy, jak asteroidy/komety dwukrotnie uderzają w Ziemię, co zaciemnia 1/3 słońca i zatruwa 1/3 oceanów (jedno uderzenie jest w ląd a drugie w wodę). Rozdział 9 zaczyna się od chmury kurzu powstałej w wyniku uderzeń, która zaciemnia słońce i powoduje, że ludzie mają przez 5 miesięcy wrzody. Pomyśl o kryzysie gospodarczym i politycznym, który będzie tego następstwem. Gdy 1/3 światła słonecznego zostanie zablokowana a 1/3 oceanów zostanie zatruta, natychmiast będziemy mieli do czynienia z niedoborami żywności. Wywoła to chaos gospodarczy i głód. System medyczny załamie się z powodu przeciążenia. I będzie wiele innych podobnych rzeczy.

W czasie tych problemów w Europie wyłoni się człowiek, który będzie nową postacią na arenie polityki międzynarodowej. Nie będzie jednym z 10 władców, ale będzie twierdził, że zna wszystkie odpowiedzi. Będzie świetnym mówcą, który narzuci swą osobę innym. Później wyjaśni wszystkim, dlaczego musi uzyskać nieograniczone uprawnienia do rządzenia (jak pamiętacie, mówiliśmy na podstawie Obj. 17:13, że inni królowie oddają swoją władzę „małemu rogowi”). Podobnie jak wcześniejsi przywódcy faszystowscy będzie tłumaczył, że problemy są tak wielkie, że wymaga to pełnej jedności w narodzie – a chrześcijanie/żydzi stoją na drodze realizacji tych planów i na drodze postępu.

Pismo Święte mówi, że rozpocznie „wojnę ze świętymi”, co pokazuje, ze przeniesie uwagę ogółu z katastrof, które miały miejsce na tych, którzy rzekomo uniemożliwiają postęp. Można ich obwiniać ponieważ nie jednoczą się z resztą ludzi, nie chcą przyrzec lojalności, której wymaga celem rozwiązania problemów gospodarczo-społecznych. W faszyzmie, jeśli nie zgadzasz się z przywódcą, stygmatyzuje się cię jako nie-patriotę. Problemy przecież są tak ogromne, że tylko 100% jedność może umożliwić ich naprawę a ta grupa stoi mu na drodze.

Continue reading

Bezcelowa modlitwa

Stephen Crosby

Stephen Crosby

Lata mojej podróży w ewangelikalnych kręgach pokazały, że niewiele jest bardziej zniechęcających, bezowocnych, bezużytecznych, nieskutecznych, gaszących i kruszących wiarę, depresyjnych i bezsensownych rzeczy niż normalna praktyka/ zwyczaj „modlitwy w imieniu Jezusa”.
Chodzi mi o tą rytualistyczną przyczepianą na koniec każdego kaprysu i pragnienia fiszkę: „w imieniu Jezusa” tak, jakby klepnięcie jej na koniec każdej modlitwy było jakiegoś rodzaju turbo-pchnięciem przekonania.
Jeśli ktokolwiek z czytających chce być uczciwy, to wie, że jest to prawda: nie robi to żadnej różnicy. Jeśli tego nie przyznamy, tworzymy nieprawdziwą kościelną kulturę wyrzeczenia się rzeczywistości, fałszywego pozytywizmu i „happy-clappy” religii – bądź wyciągamy przydatny nóż, króla wszystkich happy clappy frazesów: „Bóg wszystko kontroluje”, a my to niby kim jesteśmy, aby kwestionować Jego tajemnicze drogi? (Umyj ręce, odejdź wolny od poczucia winy i szczęśliwy, swoje zrobiliśmy.)
To dręczyło mnie latami. Jeśli porównać to, co Ewangelia mówi o potencjale modlitwy z moim życiowym doświadczeniem w tej dziedzinie, jest to tak zwany dysonans poznawczy.

Dlaczego?
„W imieniu Jezusa” nie jest chrześcijańską mantrą chwalebnej pamięci. Nie oznacza prośby do zapamiętania – jakbyśmy mogli szturchnąć starego zmęczonego Ojca do myślenia wystarczająco dużo wstecz, pchnąć jego pogarszającą się pamięć, przez powtarzanie tego na tyle często, że uzyskamy skuteczną modlitwę.

„W imieniu Jezusa” oznacza modlitwę z pozycji i tego samego stanu bycia człowiekiem, jak On był. Oznacza to, że modlitwa w imieniu Jezusa jest spójna, a co ważniejsze jest AKTYWNYM WSPÓŁUDZIAŁEM, z życiem, które On prowadził, i życiem, którym żyje w zmartwychwstaniu.

To życie składa się z: a) pełnego utożsamienia się z nami, jako ludzkością oraz b) z pełnym Jego poddaniem się Ojcu, aż na śmierć, i c) jego jednością z radykalnym oddaniem siebie, przebaczeniem i współcierpieniem Trynitarnej miłości.

Znaczy to, że (a oto ta część, której naprawdę nie lubimy) taka modlitwa nie jest strony pasywnej (nas) oczekujące na odległą stronę (bóg w niebiosach), która wskoczy w to, jeśli wystarczająco błagamy i prosimy dość długo. Modlitwa w Imieniu Jezusa to współuczestnictwo.
Modlitwa „w imieniu Jezusa” znaczy, że ogrywamy aktywną rolę w tajemnicy dramatu ludzkiego życia i dramatu zbawienia. Dosłownie, partnerzy, co Paweł w Liście do Rzymian nazywa z greckiego „sunenergeo”: wsprółpracując.

Moim skromnym zdaniem: Kalwaria to ostatnia rzecz jaką Jezus zrobił sam. Od tego czasu, od Pięćdziesiątnicy, w porządku tego Wszechświata jest partnerstwo. Bóg nie jest jakimś odległym suwerenem, który, na mocy Swojej wszechmocnej mocy i suwerennej woli, wysyła w ten Wszechświat Swoje rozkazy.

Nie twierdzę, że jest to łatwe. Nie jest. Chodzi mi o to, że ów potencjał modlitwy w imieniu Jezusa jest nieograniczony, lecz sednem rzeczy jest zrozumienie tego, co to znaczy.

Jeśli o mnie chodzi to już od pewnego czasu unikam tej doczepionej formułki, ponieważ chcę być przede wszystkim uczciwy wobec siebie i przyznać, że nie żyję i nie kocham tak, jak On to robił, większość czasu jestem raczej skupiony na sobie i mam bardzo ograniczone umiejętności aby kochać i troszczyć się.

Znaczy to, że gdy przychodzi do modlitwy, modlitwy o innych, modlitwy o okoliczności, nie mam nic do powiedzenia i NIE POMODLĘ SIĘ, dopóki SAM SIĘ NIE POZBIERAM. Zamykam rozwolnienie moich ust zapamiętanych ewangelicznych szablonów, próbuję dotknąć Jego serca i życia przez zamieszkującego Ducha (ducha Chrystusa, który JEST duchem modlitwy!), próbuję rozeznać myśl Pana i staram się nie poddać wpływom tego, co widzą moje oczy, słyszą uszy, przez to, co mówią mi emocje i nie modlić się techniką czy też regułką „w imieniu Jezusa”.

Ta różnica jest zarówno widoczna jak i skuteczna.
Wyobraź to sobie tylko – to, co powiedział Jezus jest prawdą.

Tytułomania

Daniel Pontious

To coś więcej niż tytuł!
Wydaje się, że wraz ze wzrostem obecności w mediach socjalnych, coraz więcej ludzi szuka osobistego znaczenia, chce być dostrzeganymi , znanymi i ważnymi. Doprowadziło to do tysięcy a nawet setek tysięcy służb, które stawiają sobie osobiste tytuły przed nazwiskami. Obecnie najbardziej powszechne to: Apostoł, Prorok, Ewangelista, Pastor i Nauczyciel, jako że te wszystkie są wymienione w Liście do Efezjan.

O ile te określenia stają się w Ciele Chrystusa najbardziej poszukiwanymi tytułami, o tyle pozostają tylko tytułami, dopóki istota tego, czym rzeczywiście są nie będzie widoczna u tych, którzy je noszą.
KAŻDE DRZEWO POZNAJE SIĘ PO OWOCACH! Jeśli okazujesz dowody apostolstwa to prawdopodobnie nim jesteś, lecz jeśli nie ma owocu, to nie jest to nic innego jak tylko tytuł.
Osobiście poznałem w życiu tylko kilka osób do których ten opis pasuje, ze względu na skutki ich działania, na to, co w ich życiu i poprzez ich życie mówi mi, kim oni rzeczywiście są, w przeciwieństwie do zwykłego opisu. Ci ludzie WYPOSAŻALI! Nie tylko reklamowali się swoim tytułem, lecz aktywnie wyposażali innych do Pracy w Służbie!
Jeśli ktoś nosi powyższy tytuł, lecz nie wyposaża ludzi to nie ma żadnego dowodu na to, że jest to uzasadnione.

Widuję tak wielu, którzy mają tytuły przyczepione do swej służby, lecz oni nie WYPOSAŻAJĄ NIKOGO. Wielu po prostu szuka słuchaczy, nie mając żadnej pasji dla Ciała Chrystusa. Jeśli Miłość Boża nie jest potwierdzona u kogoś, kto nosi tytuł od Boga, to coś jest poważnie źle.
Nigdy w życiu nie chciałem być „duchownym”, po prostu z pasją dążyłem do Jezusa Chrystusa, co przekonywało mnie, abym dzielił się z innym, aby mogli doświadczać własnej relacji z Nim, niemniej są tacy, którzy mają ukryte motywacje.

Brak poczucia bezpieczeństwa jest często katalizatorem do starania się o tytuł, ponieważ poczucie spełnienia, którego się pragnie, wymaga aprobaty kogoś innego. Niemniej, dawno nauczyłem się tego, że jeśli MAM APROBATĘ NIEBIAŃSKIEGO OJCA, to wszystko inne nie jest ważne.
Gdy zdasz sobie sprawę z tego, jaka jest opinia Boga o tobie, to nagle, wszystkie inne opinie zdają się tłumić cię. STRACH JEST KATALIZATOREM TYTUŁOMANII, LECZ WIARA UWALNIA SYNOSTWO!!!

Strzeż się tytułów, które nie niosą za sobą owoców czy dowodów. Strzeż się obdarzonych ludzi, którym brak owocu Ducha, a szukaj takich, którzy są nasączeni Bożą Miłością Agape.
Ci, którzy rzeczywiście WYPOSAŻAJĄ innych nie potrzebują przyczepiać sobie Tytułu, po prostu będziesz widział Owoce zwisające z gałęzi ich życia.
Czy wiesz, kim jesteś?

Teologia u bram piekła

Michael Hardin
Michael Hardin,
luty 2013

Wiem, że ten post będzie kontrowersyjny, zanim więc go przeczytasz, weź głęboki oddech i zrelaksuj się.

Nie możesz stanąć u bram Auschwitz i być kalwinistą ponieważ jeśli w taki sposób Bóg kontroluje ten Wszechświat to jest arbitralny i nie bardzo pomocny. Nie możesz stanąć u bram Auschwitz i być konserwatywnym ewangelikiem, ponieważ widzisz, jak Żydzi idą „z płomieni Hitlera do Bożych płomieni”. Nie możesz być pijany Duchem Świętym, stanąć u bram Auschwitz i czuć jedynie dobro, prawdę i piękno pośród najbrzydszego, ohydnego zła, dymu i popiołów. Nie możesz stanąć u bram Auschwitz i zaprzeczyć, że grzech istnieje, że nie ma czegoś takiego jak grzech czy „grzeszna natura”. Jak nazwiesz odgłos płaczących dzieci, które są rozdzielane od swoich rodziców i wysyłane do komór gazowych? Miliony ich.
Jeśli masz traktować Ewangelię poważnie, Auschwitz wrzuca nas w otchłań, do miejsca, gdzie irracjonalizm, chaos i śmiech oprawców są codziennością. Auschwitz, bądź powinienem powiedzieć Żydowskie Szoah, jest istotnym punktem zwrotnym w ludzkiej historii. W jakiś sposób można powiedzieć, że jest czymś unikalnym (sui generis). Na pytanie: „Gdzie jest Bóg?” można wskazać, podobnie jak Elie Wiesel na młodego chłopca, duszącego się wolno przy wieszaniu go. Auschwitz albo stawia ogromny znak zapytania co do Bożej mocy bądź Bożej miłości, czy obu naraz. W ramach standardowej zachodniej teologii chrześcijańskiej, czy to protestanckiej (w tym anabaptystów) czy katolickiej, u bram Auschwitz nikt nie może już więcej mówić o Bogu jako tym, który kocha, bądź dysponuje potęgą. Zostajemy uciszeni. Wszystkie nasze twierdzenia o Bożej możności kontrolowania Wszechświata czy o tym, jak bardzo Bóg kocha ludzi (czy to niektórych, czy wszystkich) również umierają.
Auschwitz nie da się wyjaśnić teologicznie, jest to największy znak zapytania jaki został kiedykolwiek postawiony chrześcijańskiej teologii. Jakkolwiek wygląda twoja teologia, jeśli nie możesz jej głosić, gdy stajesz u bram Auschwitz, tym którzy stracili swoje rodziny w piecach, nie masz nic do powiedzenia. Te same duchy ludzi, którzy umarli tam będą krzyczeć głośno i długo jeśli nie przyznasz im miejsca w twojej teologii.
Sugerowałbym, ze współczesne amerykańskie chrześcijaństwo w nadmiernej ilości jego form, nie jest pijane Duchem Świętym, nie demonstruje intelektualnej uczciwości ani integralności, a znacznie bardziej chodzi tam o naśladowanie czy socjalną tożsamość i akceptację niż o cokolwiek innego. Chrześcijaństwu w Ameryce nie chodzi o Ewangelię, lecz o skuteczną marketingową strategię i osobowości typu A. podobnie jak ponad 1500 gazet, 9000 stacji radiowych i 1500 stacji telewizyjnych jest w posiadaniu 6 głównych korporacji tak też ponad 40 000 denominacji jest w posiadaniu jednej korporacji, jednego teologicznego punktu widzenia, wspólnego dla nich: Korporacji dla Zaawansowanej Uświęconej Przemocy.
Współczesne amerykańskie protestanckie chrześcijaństwo jest w większość po prostu archaiczną kanibalistyczną religią w „chrześcijańskim” przebraniu. U swych fundamentalnych podstaw, początków i dogmatów jest zbudowane na dychotomii my – oni. Rozróżnienie pojawia się wyłącznie kosztem „innych”.
Może nie byłeś strażnikiem SS w Auschwitz, lecz nie możesz twierdzić, że tam nie byłeś, jeśli jesteś chrześcijaninem. To, co działo się przez nazistów w Auschwitz było wykonywane przez współsprawstwo chrześcijan, w szczególności Luteran. Z pewnością, możesz powiedzieć, że nie jesteś luteraninem, więc nie oskarżaj mnie o Auschwitz. Może taka być prawda, mogłeś nigdy nie być luteraninem, lecz możesz prawdopodobnie zastanowić się nad czymś takim: czy gdy stajesz u bram Auschwitz utrzymujesz „teologię chwały”?

W tezach heidelberskich Marcin Luter odróżnił „teologię chwały” od „teologii krzyża”. Oto te tezy:

  • Teza 18: Pewne jest to, że człowiek musi całkowicie zwątpić w siebie, by przygotować się na przyjęcie łaski Chrystusa.
  • Teza 19: Nie ten jest godzien miana teologa, kto niewidzialną istotę Boga ogląda w dziełach i poznaje umysłem (Rzym 1,20, 1Kor 1:21-25),
  • Teza 20: Ten tylko godzien jest miana teologa, kto widzialną i objawioną (człowiekowi) istotę Boga postrzega przez krzyż i cierpienie.
  • Teza 21: Teolog szukający nieukrytej chwały Boga nazywa zło dobrem a dobro złem. Teolog krzyża nazywa rzeczy po imieniu.
  • Teza 22: Mądrość, która postrzega niewidzialną istotę Boga w tym, co stworzone, nadyma, zaślepia i zatwardza serce.

Luter mówi, że: jeśli wierzysz, że Bóg jest ujawniany w historycznych procesach (wystąpieniu Hitlera w Niemczech, wyborach urzędników), naturalnych katastrofach czy plagach, bogactwie, sławie czy władzy, to nie widzisz Boga, tylko bałwana swojej własnej produkcji. Dałeś się kupić przez deuteronomiczną hermeneutykę (Bóg błogosławi dobrych, a przeklina złych) i uświęciłeś również myślenie, które usprawiedliwia przemoc w takiej czy innej formie. Jest to teologia, która wymaga deus ex machina, Boga, który interweniuje w ludzkiej historii na rzecz „Bożej własności” (oczywiście, zawsze postrzeganej jako „moje grupa). Jest to teologia dominująca w amerykańskim protestanckim chrześcijaństwie i jej zainfekowanych odpowiednikach na całym globie.

Continue reading

Rozeznanie obecności ducha Antychrysta na świecie – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Zrobiłem to na własny użytek i nie miałem zamiaru się tym dzielić, ale zostałem zachęcony, aby to uczynić. Mam nadzieję, że pomoże to dostrzec Wam duchowe siły działające dzisiaj na całym świecie. Badając ten temat byłem bardzo błogosławiony.
Sposób, w jaki wiele rządów radziło sobie z covidem, jest niesamowicie podobny do biblijnych opisów rządów antychrysta. Zacząłem badać, co Pismo Święte mówi o antychryście w kontekście tego, jaki rodzaj rządu (ustroju) on stworzy, i byłem zaskoczony podobieństwem w duchu do tego, jak rządy w naszych czasach radzą sobie z Covidem, obowiązkiem szczepień i noszenia maseczek.
Kiedy do moich badań włączyłem studium historii świata w zakresie stylu rządu opisanego przez Pismo Święte, stało się dla mnie jasne, że mamy tu do czynienia z duchem antychrysta. Nie powiedziałem z „antychrystem” jako człowiekiem, ale że duch antychrysta jest w to zaangażowany. W 1 Jan. 2:18 i 4:3 widzimy, że duch antychrysta jest już na świecie i zaprzecza, że Jezus Chrystus jest Panem.
Kierunek, w którym zmierza większość świata, można określić jednym słowem, jako faszyzm. Zdefiniuję faszyzm, a następnie przytoczę z Biblii kilka opisów rządu antychrysta, a potem przedstawię kawałek historii świata, aby dało nam to wyobrażenie, dokąd tak naprawdę zmierzamy.

Definicja faszyzmu
Słowo to pochodzi z łaciny „fasces”, co oznacza wiązki lub rózgi liktorskie. Po raz pierwszy użyto go w starożytnym Rzymie, kiedy sędziowie wiązali rózgi w pęki i nosili je lub pokazywali jako dowód ich władzy nad życiem lub śmiercią reszty obywateli. Na przykład jedna rózga reprezentowała władzę sądowniczą, druga władzę prawodawczą, inna wykonawczą a pozostałe inne organy władzy rządu rzymskiego, połączone w jedną całość. Sędzia przypominał obywatelowi, że stoi za nim pełna władza Rzymu i to on decyduje o życiu lub śmierci. To połączenie całej władzy w rękach jednego człowieka jest cechą faszyzmu.

Faszyzm polega na zebraniu całej władzy rządu i umieszczenie jej w rękach jednej osoby. Cechy charakterystyczne faszyzmu, które widzimy w historii np. Adolfa Hitlera, obejmują fakt, że faszystowscy przywódcy nie dochodzą do władzy za pomocą siły militarnej, ale poprzez procesy polityczne. Następnie, gdy już są u władzy, za pomocą siły konsolidują pozostałe dziedziny władzy w swoich rękach i to spotyka się raczej z niewielkim sprzeciwem ze strony rządu. Zastraszają innych, zawierają traktaty, a następnie je łamią. Faszyści dochodzą do władzy w wyniku kryzysu gospodarczego. Obwiniają i prześladują inne kraje za kłopoty własnego narodu. To dobrzy mówcy, którzy pod karą śmierci lub więzienia domagają się posłuszeństwa i lojalności. Starają się przejąć rząd, ekonomię i religię pod swoje zwierzchnictwo.

Wszystkie te elementy a nawet więcej widzimy w Piśmie Świętym, gdy mowa jest o rządzie antychrysta, a wiele z tych rzeczy dzieje się na całym świecie w naszych czasach.

Jak Pismo Święte opisuje rządy „człowieka grzechu”, którego nazywamy „antychrystem”:

  • Dochodzi do władzy z podrzędnej pozycji – Dan. 7:8
  • Do przejęcia władzy używa raczej środków politycznych niż wojskowych – Dan. 7:8, Obj. 17:12-14
  • Po dojściu do władzy podejmuje wysiłki, aby scentralizować całą władzę w swojej osobie – Dan. 7:8
  • Stara się nakierować całą uwagę obywateli na siebie, jako najwyższego przywódcę – Obj.13: 16-18
  • Próbuje przejąć władzę z zakresie polityki, ekonomi i religii. – Obj. 13: 16-18
  • Dochodzi do władzy w czasie kryzysów gospodarczych i narodowych – Obj. 13: 16-18
  • Domaga się absolutnej lojalności i pod groźbą śmierci złożenia przysięgi wierności– Obj. 13: 8-10, 16-18
  • Jest dobrym mówcą, ekstrawaganckim, przedstawia wizję tego, co może uczynić – Dan. 7:20
  • Prześladuje i obwinia wybrane grupy za kryzys społeczny – Dan. 7:21, Obj. 13:7
  • Przedstawia proste rozwiązania złożonych problemów – Obj. 13: 4-10
  • Zawiera, a następnie łamie traktat(y) – Dan. 9:27, Mat. 24:15

Dan. 7:8: Dochodzi do władzy z podrzędnej pozycji za pomocą działań politycznych, a nie militarnych:
Gdy uważnie przypatrywałem się rogom, zaczął wyrastać między nimi inny, mały róg, i trzy spośród poprzednich rogów zostały wyrwane. Na tym rogu były oczy jakby oczy ludzkie i usta, które mówiły zuchwałe słowa” oraz „A dziesięć rogów, które widziałeś, to dziesięciu królów… Ci są jednej myśli, i oddadzą moc i władzę swoją zwierzęciu.’ Obj. 17:12-13

Ten mały róg nie jest częścią oryginalnych 10 władców/regionów. Na początku nie ma wielkiej władzy, ale wyrasta w górę aby przejąć władzę od trzech z nich – „poprzednie rogi zostały wyrwane” – i zajmuje ich miejsce. Mówi „zuchwałe słowa”. Ma oczy jak człowiek, co wskazuje, że jest wizjonerem, potrafiącym mówić „wielkie rzeczy”, snuć wspaniałe plany przyszłości. Hebrajski pokazuje również, że jego słowa są aroganckie i pompatyczne.

Hitler-faszysta był tego samego ducha, co mały róg
Hitler zgromadził wokół siebie małą grupę ludzi – bandytów i rozczarowanych sytuacją. Poza tym, że został wtedy tylko przywódcą bandytów, nie miał żadnej władzy politycznej. W przemówieniu z lutego 1920 r. przedstawił 25-punktowy program dla Narodowo-Socjalistycznej Partii Demokratycznej (NSDAP). Mottem programu było „Dobro wspólne ponad dobro jednostki”. Czy nie brzmi to znajomo w naszych czasach? W tamtym czasie wygłosił parę przemówień na temat „Dlaczego jesteśmy antysemitami”.

W 1923 r. w Monachium około 2000 nazistów, w większości ubranych na czarno, zaczęło atakować mniejszości i osoby politycznie niepożądane, zwłaszcza komunistów i Żydów. W próbie zamachu stanu przeprowadzili szturm na piwiarnię. 2 dni później Hitler został aresztowany i wtrącony do więzienia, gdzie napisał swój manifest „Mein Kampf” (Moja walka).

Dzięki wywołanym zamieszkom zaczęło o nim mówić w Niemczech. Po swoim uwolnieniu Hitler zdał sobie sprawę, że nie będzie w stanie przejąć Niemiec siłą i że będzie musiał posłużyć się polityką, aby przejąć władzę i gdy już to uczyni, wtedy będzie mógł rządzić jako król. Większość lat dwudziestych spędził na budowaniu organizacji politycznej, zdobywając aż 6% głosów w wyborach parlamentarnych. Ale nadal był tylko regionalnym przywódcą, bez większego wpływu na cały kraj.

Po krachu na giełdzie w październiku 1929 r. jego płomienne przemówienia przykuły uwagę narodu wstrząśniętego kryzysem. W 1930 r. otrzymał 30% głosów a w 1932 r. już 37%. Nazywano go „doboszem” bo robił dużo hałasu. Rządzący myśleli, że mogą go kontrolować, dając mu głos. W kwietniu 1933 r. uchwalono pierwsze ustawy nawołujące obywateli do bojkotu żydowskich przedsiębiorstw. Obywatele w dużej mierze ignorowali to prawo, więc z biegiem lat uchwalono więcej przepisów co eskalowało w postaci aktów wandalizmu i ataków na Żydów i ich firmy. Czy w naszych czasach nie ma podobnych sytuacji przeciwko chrześcijanom, żydom i konserwatystom? (tak przynajmniej jest w USA ale też w innych krajach).

Widzimy jak Daniel opisuje, że przyszły „mały róg” zaczyna przewyższać w hierarchii dziesięciu innych i z czasem jest w stanie usunąć trzech z nich, aby zająć ich miejsce. To właśnie zrobił Hitler – ten sam duch, a więc i proces ten sam. Zarówno Hitler jak i były włoski dziennikarz- Mussolini zaczynali od bardzo niskich pozycji w rządzie. Byli dobrymi mówcami, składali wielkie obietnice, kreślili światłe wizje dla narodu, ale po dojściu do władzy uciszyli wszelki sprzeciw wobec nich. Ich wspólnym mottem było wspólne dobro (prawa) ponad dobrem (prawem) jednostki.

Jak to się ma do dzisiejszych czasów?
Jeśli zaczynasz zauważać grupy paramilitarne, ludzi agresywnie atakujących konserwatystów, chrześcijan i każdego, kto sprzeciwia się ich punktowi widzenia, masz do czynienia z duchem antychrysta, jest to faszyzm. Zwróć uwagę na głośnych mówców, którzy nie zajmują wysokich stanowisk, ale wyrabiają sobie markę wśród mniejszych grup swoich zwolenników, którzy są nieoficjalnym głosem partii rządzącej i jej filozofii. Szukaj ludzi, którzy oferują proste rozwiązania złożonych problemów i obwiniają określoną grupę ludzi za wszystkie zło i oskarżają ich o to, że stoją na drodze postępu. Czy dostrzegasz któryś z tych elementów w swoim rządzie lub społeczeństwie? To są znamiona faszyzmu.

Ważne do zapamiętania: Historia i pisma wskazują, że faszyści nie przejmują władzy siłą militarną. Robią to przez charyzmatycznych przywódców, którzy dochodzą do władzy w wyniku demokratycznego procesu a kiedy już to zrobią, przejmują resztę władzy dzięki bezprawnym działaniom.

Myślę, że wielu czytających tę część pierwszą może dostrzec pewne znamiona ducha antychrysta w ich własnym rządzie. To nie znaczy, że rząd jest w pełni anty-chrystusowy lecz to, że widzimy, jak ten duch działa w narodach. Jak powiedziałem na początku, jest to moje osobiste badanie a nie twierdzenia doktrynalne. I jest to bardzo krótkie streszczenie większej całości. Ma ono na celu to, abym ja, jak i wy byli w stanie rozpoznać, gdy za polityką rządu stoi konkretny duch, jak wpływa on na ludzi, z którymi rozmawiamy, jak możemy rozumieć to, co czytamy w gazetach itd.

Kolejnym razem zaczniemy od tego, co Pismo Święte mówi o kryzysie gospodarczym i społecznym, który pozwala „człowiekowi grzechu” dojść do władzy, dlaczego obwinia on innych itd. Porównamy to z kryzysem gospodarczym wywołanym przez Covid i sposobem, w jaki rządy sobie z nim radzą. Ponownie też przyjrzymy się historii.
Mam nadzieję, że okaże się to interesujące i prowokujące do myślenia.

| Część 2 >

John Fenn