Codzienne rozważania_26.06.2017

2Tm 1:13-14
WZORUJ SIĘ NA ZDROWEJ NAUCE, KTÓRĄ SŁYSZAŁEŚ ODE MNIE, ŻYJĄC W WIERZE I MIŁOŚCI, KTÓRA JEST W JEZUSIE CHRYSTUSIE;
TEGO, CO CI POWIERZONO, STRZEŻ PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO, KTÓRY MIESZKA W NAS.
Zdowa nauka została dana Tymoteuszowi przez Pawła jako wzór. Paweł daje do zrozumienia, że Tymoteusz musi rozwinąć i zastosować w praktyce apostolską naukę. Paweł w 1 Liście do Tymoteusza mówi o sobie jako o obiekcie cudownego zmiłowania Bożego dzięki dokonanej cierpliwości Chrystusa, który służy za przykład tym, którzy mają w niego uwierzyć (1 Tym 1:16). Paweł nakazuje Tymoteuszowi, by to co usłyszał, zachował jako wzorzec zdrowej nauki. Zgadza się to ogólnym przesłaniem listu i wiernie odzwierciedla akcent, jaki został położony na słowie „wzorzec”. Nauka Pawła ma być dla Tymoteusza przewodnikiem, nie może od niej odejść, musi za nią podążać, a ściślej mówiąc mocno się jej trzymać, a wszystko to powinien czynić w wierze i miłości, która jest w Chrystusie Jezusie. Pawłowi nie chodzi tu o to, co Tymoteusz ma czynić, lecz o to, w jaki sposób. Jego argumentacja i doktrynalna działalność nauczycielska powinna, zgodnie z nauką Pawła, odznaczać się wiarą i miłością. Ma on szukać tych wartości, ucząc się od Chrystusa szczerej wiary, łagodności i miłosierdzia. Wiara apostolska to nie tylko „wzór zdrowych słów”; to także „dobry depozyt”. Można to wyrażenie tłumaczyć także jako „tę dobrą rzecz, która została ci powierzona”, lub „prawdę, która została ci powierzona”, bądź „skarb dany ci pod opiekę”, gdyż Ewangelia jest skarbem – dobrym, szlachetnym i cennym skarbem – oddanym Kościołowi na przechowanie. Chrystus powierzył go Pawłowi a Paweł powierza go z kolei Tymoteuszowi. Tymoteusz ma strzec Ewangelii tego wspaniałego depozytu.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_23.06.2017

2Tym 1:12
Z TEGO TEŻ POWODU ZNOSZĘ TE CIERPIENIA, ALE NIE WSTYDZĘ SIĘ, GDYŻ WIEM, KOMU ZAWIERZYŁEM, I PEWIEN JESTEM TEGO, ZE ON MOCEN JEST ZACHOWAĆ TO, CO MI POWIERZONO, DO OWEGO DNIA.
Paweł wcześniej wezwał Tymoteusza do tego, by nie wstydził się Ewangelii, lecz by wziął udział w cierpieniach za nią. Teraz podkreśla, że nie wymaga od Tymoteusza czegoś, na co sam nie jest przygotowany: „z tego też powodu znoszę te cierpienia, ale nie wstydzę się„. Co jest przyczyną takiego powiązania Ewangelii i cierpienia? Cóż szczególnego tkwi w Ewangelii, za co ludzie jej nienawidzą i sprzeciwiają się jej tak, że w efekcie ci, którzy ją głoszą, muszą cierpieć? Odpowiedź jest jedna: Bóg zbawia grzeszników na podstawie swego własnego postanowienia i łaski, a nie na podstawie ich dobrych uczynków. To właśnie ta Ewangelia udzielona darmo i niezasłużenie jest tym, co gorszy. Natura człowieka nieodrodzonego przez łaskę wzdryga się przyznać do swej grzeszności i winy, całkowitej bezradności w próbach zbawiania samego siebie, oraz nie chce zaakceptować niezbędności Bożej łaski i zastępczej śmierci Chrystusa a tym samym nie okazuje swej wdzięczności za krzyż. To właśnie Paweł ma na myśli mówiąc: „zgorszenie krzyża”. Wielu kaznodziejów ulega pokusie by to przemilczeć. Głoszą oni człowieka i jego zasługi zamiast głosić Chrystusa i Jego krzyż. Zastępują jedno drugim „byle tylko nie cierpieć prześladowania dla Krzyża Chrystusowego”. Żaden człowiek głosząc ukrzyżowanego Chrystusa, nie może uniknąć sprzeciwu a nawet prześladowania.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Dąż do przemiany wrogów, a nie ich zniszczenia

Istnieją dwa sposoby radzenia sobie z przeciwnikiem – pierwszy: zniszczyć go, drugi: zmienić go.

Wydaje się, że Ps 94 wskazuje nam na pierwszy sposób – zniszczenie. W wersie pierwszym psalmista woła do Pana, Boga zemsty. W wersie drugim mówi, że już jest czas na to, aby Bóg osądził pysznych, odpłacił im tym, na co zasługują. W wersie trzecim zaś pyta, jak długo bezbożnicy będą radować się, zwyciężać.

Niemniej, na zakończenie tego psalmu autor deklaruje swoje przekonanie, że Bóg zniszczy swych przeciwników. Wers 23: „On odpłaci im za niegodziwość, a z powodu złości wytraci ich, wytraci ich Pan, Bóg nasz”. Hebrajski wyraz tłumaczony tutaj jako „wytracić” może znaczyć również: „zniszczyć” czy „eksterminować”.

Ludzkość może wyobrazić sobie tylko taki sposób radzenia sobie z przeciwnikami jak ten, w jaki zawsze to robiła. Zasada była taka: jeśli chcesz się ich pozbyć raz na zawsze to możesz ich tylko zniszczyć, całkowicie wytracić. Im bardziej zrobisz to brutalnie i gwałtownie, tym mniej będziesz ich miał z nimi problemów w przyszłości, ze względu na strach, który w nich wzbudziłeś.

Continue reading

Codzienne rozważania_22.06.2017

2Tym 1:11
DLA (EWANGELII) KTÓREJ JESTEM USTANOWIONY ZWIASTUNEM I APOSTOŁEM, I NAUCZYCIELEM.

Jeżeli „życie i nieśmiertelność”, które wywalczył Chrystus, zostały „wywiedzione na jaśnię przez Ewangelię”, to oczywiste jest, że powinniśmy tę Ewangelię głosić. Paweł kontynuuje: „dla tej Ewangelii jestem ustanowiony zwiastunem i apostołem, i nauczycielem”. Jak określić te trzy rodzaje służby Bożej – służby „apostoła”, „zwiastuna” i „nauczyciela”? Najprościej mówiąc, apostołowie formułują Ewangelię, zwiastuni ją głoszą jako Boży heroldowie a nauczyciele systematycznie wykładają ludziom jej prawdy. Dziś nie ma już apostołów Chrystusa. Już wcześniej zauważyliśmy, że Słowo to używane jest w Nowym Testamencie na określenie ścisłego grona osób. Ewangelia sformułowana przez apostołów była przekazywana przez nich Kościołowi. Ostateczny kształt tego przesłania przekazany jest nam w postaci Nowego Testamentu. Ta apostolska wiara Nowego Testamentu jest ostatecznym probierzem i wzorcem dla Kościoła w każdym czasie i miejscu. Kościół zbudowany jest na fundamencie apostołów i proroków. Nie ma innej Ewangelii i nie może być żadnej nowej Ewangelii. Chociaż nie ma dzisiaj wśród nas apostołów Chrystusa, na pewno są ewangeliści i nauczyciele, mężczyźni i kobiety, powołani przez Boga i poświęcający się służbie zwiastowania i nauczania. Tym poselstwem do którego głoszenia i nauczania są powołani, jest zawsze Ewangelia. Chociaż w dzisiejszych czasach nie ma apostołów i że tylko niektórzy są powołani do posługi zwiastowania i nauczania w zborze, każdy wierzący chrześcijanin ma być świadkiem Jezusa Chrystusa, to znaczy ma świadczyć o Nim na podstawie swego własnego osobistego doświadczenia.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Zemsta do mnie należy, mówi Pan, Ja odpłacę


Richard Murray
Wielu cytuje ten fragment w brutalnym, twardym i fatalnym tonie, lecz ZAWSZE pomija następny wers tak, że pełny kontekstowy smak tego fragmentu nigdy nie zostaje ujęty.
JEŚLI TEDY łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeśli pragnie, napój go; bo czyniąc to, węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rzm 12:19-21).
Celem tego wersetu NIE jest straszenie siebie i innych niszczącym gniewem, co zazwyczaj ma się na myśli, gdy cytuje ten fragment i jak się go dziś głównie używa, a raczej jest to dla nas zachęta, aby odrzucić „niszczący gniew” na rzecz „gniewu odnawiającego”.
Sposób w jaki Pan się mści i gniewa ma na celu pokonanie WSZELKIEGO zła WSZELKIM dobrem – karmienie głodnych wrogów, dawanie pić spragnionemu przeciwnikowi, błogosławienie ich, modlenie się o nich i przebaczanie im za darmo. Takie zachowanie pokonuje zło dobrem w ten sposób, że jest to zrzucanie ogni przekonania (o grzechu, własnym złym zachowaniu – przyp. tłum.) na głowę przeciwnika, ABY dzięki temu pokutowali i weszli do królewskiej Bożej miłości, która odnawia.
Sugeruję to, że Boży „gniew ku odnowieniu” i Jego „miłość ku odnowieniu” to jedno i to samo. „Dzień Jubileuszowy” i „Dzień Gniewu” to jedno i to samo. Boży „dzień zemsty” jest Jego „dniem odnowienia”.
W 61 rozdziale Księgi Izajasza, mamy opisane, jak wygląda „gniew ku odnowieniu”. Gdzie tutaj jest ‘roztapianie całego świata i kiereszowanie milionów złych”? Nie jest to raczej „dzień zemsty”, lecz brzmi dokładnie jak Jubileusz „miłości ku odnowieniu”.
Duch Wszechmocnego, Pana nade mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga, abym pocieszył wszystkich zasmuconych, abym dał płaczącym nad Syjonem zawój zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty żałobnej, pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia. I będą ich zwać dębami sprawiedliwości, szczepem Pana ku Jego wsławieniu” (Iz 61:1-3).
Nie ma w powyższym opisie przemocy, a jedynie pełne odnowienie. Miłość JEST najlepszą zemstą! Gdy Jezus ogłosił, że On Sam jest wypełnieniem tego proroctwa, cytując, pominął właśnie zwrot „dzień pomsty”. Być może wiedział o tym, że to słowo może być zniekształcone przez handlarzy gniewem i nie chciał w ten sposób zniekształcać myśli przewodniej Swojej misji.
Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność, abym zwiastował miłościwy rok Pana” (Łu 4:18-19).
Jeśli o mnie chodzi to brzmi dobrze!

Codzienne rozważania_21.06.2017

2 Tym 1:9-10
KTÓRY NAS WYBAWIŁ I POWOŁAŁ POWOŁANIEM ŚWIĘTYM, NIE NA PODSTAWIE UCZYNKÓW NASZYCH, LECZ WEDŁUG POSTANOWIENIA SWOJEGO I ŁASKI, DANEJ NAM W CHRYSTUSIE JEZUSIE PRZED DAWNYMI WIEKAMI,
A TERAZ OBJAWIONEJ PRZEZ PRZYJŚCIE ZBAWICIELA NASZEGO, CHRYSTUSA JEZUSA, KTÓRY ŚMIERĆ ZNISZCZYŁ A ŻYWOT I NIEŚMIERTELNOŚĆ NA JAŚNIĘ WYWIÓDŁ PRZEZ EWANGELIĘ.

Musimy zestawić tu razem trzy fakty, które dowodzą, że Bóg „nas wybawił, powołał powołaniem świętym i żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł”, ponieważ pokazują nam one, że zbawienie zawiera w sobie coś więcej niż tylko przebaczenie. Bóg, który nas wybawił jednocześnie powołał nas byśmy byli świętymi. Chrześcijańskie powołanie jest świętym powołaniem. Kiedy Bóg powołuje człowieka do siebie powołuje go również do świętości. Albowiem nie powołał nas Bóg do nieczystości ale do uświęcenia. Jeżeli świętość jest integralną częścią Bożego planu zbawienia, tak samo jest nią „nieśmiertelność” o której Paweł pisze w 10 wersecie. Zbawienie jest słowem pełnym majestatu, oznaczający rozległy Boży plan, przez który Bóg usprawiedliwia, uświęca i uwielbia swój lud. Czyni to wybaczając nam nasze przewinienia i akceptując nas dzięki Chrystusowi jako sprawiedliwych przed Jego obliczem. Paweł pisząc, że Boże przeznaczenie i wybór należy do wieczności a nie do czasu by wskazać, że Bóg obecnie udzielił nam czegoś z całej wieczności w Chrystusie. Było to Jego postanowienie i łaska. Jest więc oczywiste, że źródłem naszego zbawienia nie są nasze własne uczynki, gdyż Bóg postanowił okazać nam łaskę w Chrystusie zanim dokonaliśmy jakichkolwiek dobrych uczynków, zanim przyszliśmy na świat. Musimy przyznać, że nauka o wybraniu jest trudna dla naszych, ludzkich umysłów, lecz niezaprzeczalnie stanowi naukę biblijną. Podkreśla ona, że zbawienie zawdzięczamy wyłącznie Bożej łasce a nie ludzkim zasługom. Nauka o wybraniu jest przedstawiona w Biblii nie po to, by pobudzać czy też urągać naszej przyziemnej ciekawości lecz w pewnym praktycznym celu. Z jednej strony sprawia w nas głęboką pokorę i wdzięczność, ponieważ wyklucza jakąkolwiek chełpliwość ludzką, a z drugiej strony wnosi do naszego życia pokój i pewność. Bo nic bardziej nie potrafi uciszyć naszego strachu o własny byt niż świadomość, że nasze bezpieczeństwo zależy ostatecznie nie do nas samych ale do Bożego postanowienia łaski.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_20.06.2017

2 Tym 1-7-8.
ALBOWIEM NIE DAŁ NAM BÓG DUCHA BOJAŹNI, LECZ MOCY I MIŁOŚCI, I POWŚCIĄGLIWOŚCI.
NIE WSTYDŹ SIĘ WIĘC ŚWIADECTWA O PANU NASZYM, ANI MNIE, WIĘŹNIA JEGO, ALE CIERP WESPÓŁ ZE MNĄ DLA EWANGELII, WSPARTY MOCĄ BOGA.
Wszystkie Boże dary, naturalne i duchowe, muszą być stale rozwijane i używane. Przypowieść o talentach przekonuje nas wyraźnie o obowiązku służby, obiecuje zapłatę za wierność i ostrzega przed niebezpieczeństwem gnuśności. Paweł mówi Tymoteuszowi aby nie zaniedbywał swego daru i nalegał by go rozpalił na nowo. Dar Boży jest przyrównywany do ognia. Po tym wezwaniu Paweł wyjaśnia dlaczego należy tak czynić: „albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości i powściągliwości”. Tymoteusz sprawia wrażenie bardzo nieśmiałej i wrażliwej istoty, dla której ciężar odpowiedzialności był uciążliwym brzemieniem. Paweł więc czuje się zobowiązany nie tylko zachęcać go, by stale rozniecał swój dar, lecz także przywrócić wiarę w sens używania tego daru. Jest to pożądane, ponieważ tchórzliwość nie ma nić wspólnego z chrześcijaństwem, czy też, jak ujmuje Paweł, ponieważ mamy Ducha, którego dał nam Bóg. Duch, którego Bóg wylał na nas wszystkich nie jest Duchem bojaźni ale mocy, miłości i powściągliwości. A jeżeli jest Duchem mocy to możemy ufać jego możliwościom, kiedy pełnimy naszą służbę. Jeżeli jest Duchem miłości, musimy używać Bożego autorytetu i mocy w służbie innym, a nie w okazywaniu pewności siebie czy w okazywaniu zarozumiałości. I jeżeli Duch Boży jest Duchem powściągliwości, musimy używać jego mocy w sposób zrozumiały i z wielką czcią. Bez względu na to jak wiele możemy otrzymać od Boga czy to bezpośrednio w postaci naturalnych i duchowych zdolności, czy też pośrednio przez rodzinę, przyjaciół i nauczycieli, musimy stale trwać w aktywnej samodyscyplinie, współpracować z Boża łaską by podsycać płomień wewnętrznego ognia. W przeciwnym razie nigdy nie będziemy Bożymi sługami i służebnicami, jak tego od nas oczekuje Bóg, który powołał nas do sprawowania posługi, możliwej do wypełnienia drogą aktywnego działania. Tymoteusz nie może wstydzić się Chrystusa – „świadectwa o Panu naszym”. Każdy chrześcijanin jest świadkiem Chrystusa. Każdy chrześcijanin powinien być gotowy i chętny by stać się w razie konieczności „głupim dla Chrystusa”. Nie powinien jednak być gotowym by stać się głupim dla czegoś innego niż Ewangelia. Od dawien dawna chrześcijanie kuszeni są by ulec pokusie i wstydzić się a to imienia Chrystusa, które mamy w swym powołaniu obwieszczać, a to ludu Chrystusowego do którego należymy, o ile należymy, lub tęż Ewangelii Chrystusa, która została nam powierzona, abyśmy ją rozgłaszali. Pokusa ta jest silna i nadchodzi podstępnie. Gdyby pokuszenie to nie było właściwe człowiekowi, Pan Jezus nie musiałby wypowiadać słów ostrzeżenia: „kto bowiem wstydzi się mnie i słów moich przed tym cudzołożnym i grzesznym narodem, tego i Syn człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami świętymi” (Marek 8:38). Często jesteśmy bardziej wrażliwi na opinię publiczną niż byśmy chcieli to uznać, skłonni raczej, by pośpiesznie opinii tej ulec jak trzcina chwiejąca się na wietrze.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.