Stan_4/5.02.2019


Stan Tyra

https://web.facebook.com/stan.tyra

Stan Tyra
4 lutego
Część spotkanych przeze mnie ludzi, którzy mają najbardziej przemieniający wpływ na innych, nie mieli pojęcia o tym, że tacy są. Faktycznie, nie jest to nawet coś czym starali się być czy stać. Z drugiej strony, niektórzy z tych, co nie mają żadnego wpływu na innych, uważali, że są potężnie „namaszczeni” i przemieniający innych, chcieli być uznani i znani jako tacy.
Wierzę, że ci drudzy istnieją ponieważ większość nigdy nie doświadczyła krzyża. Kochają krzyż, mówią o krzyżu, studiują i głoszą krzyż jako wspaniałe historyczne zdarzenie i przeważnie są szczerze wdzięczni za niego. Niemniej, to wszystko może być obecne i praktykowane bez jakiegokolwiek doświadczenia krzyża. Trwa jako wiara, zewnętrzny rytuał czy bałwan wokół szyi, lecz unika autentycznego doświadczenia; i świat pozostaje nieprzemieniony.

Mający moc przemiany autorytet jest owocem przeżytego Krzyża, ponieważ powoduje on rozpędzone poziomy miłosierdzia, cierpliwości i współczucia. Nikt, a w szczególności, żaden „Pastor”, nauczyciel, prorok, apostoł czy starszy nie posiada przemieniającego autorytetu, jeśli nie jest przepełniony współczuciem. Tak więc, „liderzy”, którzy nie przejawiają w życiu tych cech, muszą polegać na wizerunku, roli, tytule, prawach i egzekwowaniu prawa, aby móc służyć jakiemukolwiek celowi.

Nie słucham nikogo, kto nie został ukrzyżowany na śmierć, następnie wzbudzony z martwych w nowości życia. WYŁĄCZNIE ci ludzie posiadają prawdziwy autorytet i mówią wraz z Pawłem: „Żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystusa” (Ga 2:2)). Jest to prawdziwie autentyczny wewnętrzny autorytet przepełniony miłosierdziem i współczuciem. Rodzi się on ze śmierci dla siebie, co niesie za sobą życie pełne uzdrowienia i pokrzepienia. Tego rodzaju autorytetu nie da się stworzyć przez ordynację czy edukację, lecz pojawia się dzięki pokorze i poddaniu. Bardziej jest skutkiem spadania w dół, niż wspinania się po jakiejś religijnej drabinie.

Continue reading

Stan_1/2.02.2019

1 lutego o 12:59 ·

4 rozdział Listu do Efezjan wyraźnie mówi, że życie w duchu jest przeżywane w rzeczywistości jedności. Niemniej, poprzedza go deklaracja, mówiąca nam, że to pokora jest nieodzowna do jedności. W skrócie: duchowa dojrzałość nie istnieje, i nie może istnieć, wewnątrz religijnej mentalności „my-wy” czy „nas – ich”.
To powiedziawszy: podróż każdego z nas to podróż od bycia w-Chrystusie przed stworzeniem świata, do wymaganego oddzielenia, z powrotem do domu. Historia o starszym bracie i marnotrawnym synu to również nasza historia. Wygląda na to, że wszyscy w jakimś stopniu znajdujemy siebie w jednym bądź drugim synu dopóki nie odkryjemy domu – powtórnej rzeczywistości uścisku Ojca.

Tak wiele proroczej prawdy znajduje się w tym „trójkowym” życiu. Ten schemat życiowej podróży ujawnia postęp czy ewolucję wszystkiego. Zewnętrzny dziedziniec, Miejsce Święte i Święte Świętych; sprawiedliwość, pokój i radość; życie, śmierć i zmartwychwstanie – znane są jak trójki bądź najznakomitsze rzeczy objawione w Piśmie.

Wszystko, o czym dziś piszę to tylko fundament pod to ku czemu zmierzam i zapraszam do przyjrzenia się i zastanowienia. Spójrzmy na to teraz.

Przeżywamy życie pod trzema sferami znaczenia/ ważności. Najmniejsza z nich to nasza osobista historia czy „Moja Historia”. To jest język naszych codziennych rozmów nigdy nie wychodzący poza nasze własne doświadczenie. Problem z tym jest taki, że stał się substytutem prawdziwej transcendencji, ponieważ całkowicie skupia się na mnie, a nie na całości. Nieustanne opowiadanie własnej historii staje się po pewnym czasie nudne i narcystyczne. Nigdy nie zadaje szczerze pytania: „Co robię z moim doświadczeniem na rzecz innych?” Ostatecznie męczy nas skupiona na sobie opowieść i znajdujemy grupę innych w podobnym stanie. Przyłączamy się do nich. Znowu mogę mieć „moją” opowieść tak długo, jak długo udaję, że twoja historia też jest ważna. Zakładamy, że zebranie jednostek to to samo co jedność ducha. W ten sposób zaczyna się druga „sfera” znaczenia, która musi obejmować tą pierwszą, którą jest „Nasza Historia”.

Druga sfera znaczenia musi obejmować pierwszą i jest nią „Nasza Historia”. Tutaj właśnie większość ludzi spędza całe swoje życie, mój wyścig, moja płeć, moja polityczna partia, moja religia, moja grupa, moja denominacja itp. Ci, którzy postrzegają siebie przez takie okulary odczuwają nieustanną potrzebę zarówno lojalności wobec grupy jak i jej obrony, bardzo często irracjonalnie. Tak właśnie robisz, gdy jest to wszystko, co posiadasz. To jest myślenie grupowe.

To jestem ja, a to jesteśmy my, należą do części indywidualne narracji. Utknięcie w jednym z takich miejsc sprawia, że stajemy się ideologami, którzy zastępują prawdziwe doświadczenie i tajemnicę szybkimi odpowiedziami, które budowane są na ustalonymi z góry wnioskami. Mam gotową odpowiedź, zanim doświadczenie zada jakiekolwiek pytanie. Tak więc nie przeżywa się doświadczenia, ani się w nie nie wsłuchuje. Szczera wiara zostaje zastąpiona wiarą w doświadczenie i wiarę mojej grupy. Obie skrajności wymagają większej sfery tak, aby nie nachodziły na siebie.
Gdy już raz zobaczysz jedność czegokolwiek, będziesz w stanie zobaczyć jedność wszystkiego.
Jest to jak przechodzenie od całkowitej ślepoty do częściowego widzenia. Mamy taką historię zapisaną, Jezus dotykającego ślepego, która opisuje postępujący proces uzdrowienia.

Bądź cierpliwy, ufaj swojej podróży!

Continue reading

Co znaczy imię Boże „Eje Aszer Eje”_1

https://churchwithoutwallsinternational.org/

John Fenn

Tłum.: Tomasz S.
Jeśli nie znasz hebrajskiego będziesz zastanawiał się, co powyższy tytuł „Eje Aszer Eje” znaczy. Tak o sobie powiedział Pan, gdy przemawiał do Mojżesza z płonącego krzewu w Księdze Wyjścia 3: 14.

Kiedy Mojżesz zapytał Go o imię usłyszał: „Jestem, który jestem. I dodał: Tak powiesz do synów izraelskich: JAM JEST posłał mnie do was!” . Zwrot „JAM JEST” jest podsumowaniem „Eje Aszer Eje”.
Jeśli jednak tłumaczymy dokładnie z hebrajskiego, ujawnia to nam tu czas przyszły (w hebrajskim nie ma pierwszej osoby czasu teraźniejszego czasownika ‘być’ – przyp. tłumacza) „będę tym, kim będę”. To oczywiście jest „JAM JEST”, który istnieje poza czasem i jest wszechobecnym, i suwerennym Bogiem, ale dla nas imię to zawiera również element dotyczący przyszłości „będę tym, kim będę”.

Boże imiona

Kilka dekad temu było wiele nauczania na temat odkupieńczych imion Boga. Szczególnie ważne było El Szaddaj z Księgi Rodzaju 17: 1, gdy Bóg ukazał się Abrahamowi i Sarze – „Wszechmogący, więcej niż potrzeba” lub „Ten, który zaopatruje (spełnia Swoje słowo)”
Następnie w Księdze Rodzaju 22, gdy Abraham złożył w ofierze barana zamiast Izaaka, nazywa on Boga „Jehowa Dżireh” – Bóg mój Zaopatrzyciel. Później widzimy „Jehowa Rafa” – Uzdrowiciel przy wodzie Mara w 16 rozdziale i Jehowa Nissi w 17 rozdziale 2 Księgi Mojżeszowej, kiedy Mojżesz dziękował za zwycięstwo nad Amalekitami, nazywając Go „Bogiem, moim sztandarem zwycięstwa”. W Księdze Jeremiasza 23: 5-6 nazywany jest także Bogiem Sprawiedliwości (Tsidkenu).
Wszystkie te i pozostałe odkupieńcze imiona Boga były dane na tamten czas i miejsce. Były objawione w danej sytuacji. Są skończone. Mają szczególne zastosowanie –„Ten, który wypełnia Swoje Słowo” w jednym miejscu; „Ten, który zaopatruje” w innym a „Ten, który daje mi zwycięstwo” jeszcze w innej sytuacji.

Continue reading

Śledztwo kryminalne: CSI Cezarea – Kto zamordował króla Heroda?

Richard Murray

Przy powierzchownym czytaniu wydaje się, że to anioł Pański dokonał zamachu na Heroda, lecz czy tylko w ten sposób można zinterpretować materiał dowodowy? Czy kontekst i podtekst dopuszczają inne, alternatywne odczytanie? Tak, po sprawdzeniu materiału dowodowego, wierzę, że tak.

Proponuję, abyśmy spojrzeli na przyjście anioła Pańskiego jako ostrzeżenie Heroda przed Szatanem, któremu dał niszczący dostęp (bez względu na to czy uważamy Szatana za anioła zniszczenia, czy ciemną kosmiczną niszczącą siłę). Jak strażak raptownie i natarczywie ostrzega nieświadomych mieszkańców płonącego domu: „WYCHODZIĆ TERAZ”, tak ANIOŁ Pański ostrzegał Heroda o tym, że jego duchowy dom jest TERAZ pod szatańskim ogniem, że jest bliski rozpadu i zmiażdży go na śmierć.

W Biblii znajdujemy mnóstwo przypadków aniołów ostrzegających przed zbliżającym się gniewem Szatana. Aniołowie ostrzegali Pawła, Piotra, Józefa, Marię, Lota, Abrahama, Jakuba, Mojżesza i wielu innych przed nieuchronnym atakiem diabła.
Jakoś jednak, ludzkość zawsze ma błędną tendencję do zrzucania winy na posłańca przynoszącego złe wieści. Anioł ostrzegający o nadchodzącym ataku Szatana, często jest oskarżany o to, że przynosi sam gniew. To jest równie szalone, jak oskarżenie bohaterskiego strażaka, który żarliwie ostrzega nas, abyśmy uciekali przed ogniem o to, że faktycznie sam ten ogień rozpalił. Ostrzeżenia, które Pan przekazuje przez aniołów zawsze miały na celu to, aby ci, do których były skierowane, mogli uciec przez zbliżającym się niebezpieczeństwem, czy to przez szybką pokutę, czy to po prostu unikając go.

Sytuacja jest nieco podobna do tego, gdy Paweł został dosłownie strącony z konia przez światłość Pańską, co wskazuje na ogrom grzechu Pawła, który „siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” (Dz 9:1).
Paweł, podobnie jak Herod, został gwałtownie ostrzeżony o wadze swego grzechu. Pan objawił Pawłowi, że prześladował i mordował sługi Boże, a nie Jego przeciwników. Paweł prześladował samego Pana!
Pomimo tego, że powaga grzechu Pawła i Heroda była porównywalne to ich chęć do pokuty już nie. O ile Herod rozpaczał przez pięć dni aż do śmierci, nie znajdując miejsca na Bożą pokutę, Paweł zwrócił się szybko i pokutował w Boży sposób (2Kor 7:9-11, Hbr 12:17). Herod, podobnie jak Ezaw (Hbr 12:17) nie mógł znaleźć płynącej z serca prawdziwej pokuty, podczas gdy Paweł zrobił to. Herod w wielkiej rozpaczy „oddał ducha”, podczas gdy Paweł z wielką radością „przyjął Ducha Świętego”.

Przyjrzymy się teraz niebo bliżej wersetom dotyczącym Heroda. Szatan właśnie miał rościć sobie prawo do życia Heroda, który dał mu do tego prawo popełniając liczne poważne grzechy. Herod, zaczynając od zabijania apostołów przez umieszczeniu siebie w miejsce boga, którego należy czcić, aż do nieoddania Bogu chwały, znalazł się na celowniku szatańskiego ataku.
Tak bardzo odpychał/zasmucał/gasił ochronną obecność Pańska, że był teraz całkowicie wystawiony na pociski diabła. Właśnie miał zostać zrzucony z wysokiej skały pychy, aby rozbić się o diabelskie skały silnego potępienia. Miał dosłownie „wpaść w potępienie diabelskie” (Tym 3:6). Anioł przyszedł, aby potrząsnąć nim, ostrzegając TAK, ABY pokutował, zamiast zostać zniszczonym. Niestety, choć miał pięć dni na pokutę, nigdy tego nie zrobił i umarł.
Opierając się na 12 rozdziale Dziejów Apostolskich wersach 1-25, wielu wierzy, że mówią one o tym, że to „anioł Pański uderzył” i zabił Heroda z zimną krwią. Herod, który był wówczas politycznym królem Izraela, popełnił dwa ważne błędy. Po pierwsze: przeciwstawił się pierwszemu kościołowi, prześladując go przez więzienie i egzekucje wierzących. Po drugie: pozwolił sobie na to, aby czczono go jak boga, nie oddając chwały Panu.

Zastanówmy się nad tym trudnym fragmentem:

„W tym także czasie Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi” .
  Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga. W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia. Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. TRĄCENIEM w bok obudził Piotra i powiedział: Wstań szybko! Równocześnie z rąk [Piotra] opadły kajdany…” (w 1-7).

…Sam zaś udał się z Judei do Cezarei i tam się zatrzymał” (w.19)

„Więc ustalonego dnia, Herod włożył królewskie szaty, zasiadł na trybunie oraz publicznie do nich przemawiał. Zaś mieszkańcy wołali: Głos boga, a nie człowieka. Lecz natychmiast UDERZYŁ go anioł Pana, z tego powodu, że nie oddał chwały Bogu; zatem będąc stoczony przez robaki oddał ducha” (w 21-23 NBG).

Continue reading

Czego Bóg nie może zrobić_3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Kolejną rzeczą, której nie może uczynić Ojciec, jest zmiana Jego łaski wobec nas. Łaska to coś znacznie więcej niż tylko niezasłużona przychylność. To cecha serca jednej osoby w stosunku do drugiej osoby, która całkowicie zależy od serca osoby okazującej łaskę. Nie ma zatem niczego, co biorca łaski mógłby zrobić, aby zmienić lub wpłynąć na łaskę jaką mu okazano. Łaska jest całkowicie zależna od serca tego, który okazuje ją drugiemu człowiekowi.

Bóg Ojciec tak umiłował świat – to jest łaska. Że dał Swego jednorodzonego Syna – to jest działanie potwierdzające, że w swoim sercu ma łaskę względem nas. Kiedy aniołowie ukazali się pasterzom w Ewangelii Łukasza 2: 14, powiedzieli: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój, dobra wola (Jego) względem ludzi”.

To nie jest po prostu dobra wola pomiędzy ludźmi, że odnosimy się miło jeden do drugiego. To raczej Bóg w niebiosach stwierdzający: „Pokój Wam, mam dobrą wolę względem ludzi”. Bóg w swoim sercu ma łaskę a jej dowodem było działanie polegające na posłaniu Jezusa.

Gdybyśmy mówili o tobie czy o mnie, mógłby paść argument, że możemy okazywać komuś łaskę w danej chwili, ale jeśli osoba ta niewłaściwie wykorzysta tę łaskę, to możemy zmienić zdanie i łaskę „odwołać”. Tak to już z nami jest, ale jest to przykład „pomniejszej” łaski.

Zobaczmy przykład: dziecko nie wykonuje pracy na podwórku, którą mu zleciliśmy a my okazujemy mu łaskę. Jednak chwilę potem dowiadujemy się, że oprócz tego nie wyniosło śmieci, nie posprzątało swojego pokoju, nie wstawiło obiadu do piekarnika, o co żeśmy prosili i wtedy łaska zostaje odwołana i przychodzi kara. Łaska była okazana, ale potem odwołana. To taka „pomniejsza” łaska.

Ale istnieje łaska o wiele ‘głębsza’ – serce, które nigdy się nie zmienia. Przykładem jest np. miłość matki do dziecka. Bóg Ojciec zadaje pytanie w Księdze Izajasza 49:15: „Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę”. Bóg mówi, że jego miłość i łaska są głębsze niż miłość matki do dziecka.

Continue reading

Mojżesz

Richard Murray

Wszystko musi się skłonić wobec miłości i światłości Chrystusa, w tym również (szczególnie) nasze czytanie i zrozumienie Pisma.
Biblia w swej istocie nie jest Mojżeszowa, lecz Chrystologiczna.
Kocham i szanuje Mojżesza, lecz miał On poważne problemy. Jeśli nie uznamy jego problemów, będziemy powielać je w sobie samych, a to jest ostatnia rzecz, jakiej Bóg chce dla nas.

Jednym z problemów Mojżesza był gniew. Kolejnym był jego ograniczony rozwój, co czasami powodowało, że miał zniekształcone postrzeganie Boga.
W Księdze Wyjścia 33:18-23 czytamy o tym, że Mojżesz nie mógł zobaczyć 360 stopni dobroci Boga. Gdy próbował zobaczyć dobroć Pana, mógł ją zobaczyć wyłącznie z tyłu i to w pochyle z odległości. Dlaczego? O co tutaj chodziło? Jeśli mielibyśmy zobaczyć czyjś charakter tylko z tyłu i z daleka to można by słusznie kwestionować jak dobrze faktycznie znamy tą osobę.

Powtórzmy: problem z Mojżeszem jest taki, że nie miał pełnego, frontalnego, widzenia Bożej dobroci, która została objawiona wyłącznie w Chrystusie, tak więc nie był w stanie przetworzyć i przejawiać prawdziwej natury Boga, bez zniekształceń. Mojżesz często wypełniał te dziury niewiedzy o naturze Boga własnym gniewem i domysłami.
Brakowało mu sprawiedliwości Chrystusa zamieszkującej w nim tak więc nie rozwijała się u niego zdolność do postrzegania Boga w czystej formie. Mógł być w oparciu o swoją własną sprawiedliwość najlepszym człowiekiem na ziemi, lecz dalej pozostawał przygnębiająco nieodpowiedni do uniesienia i przekazania tej sprawiedliwości, która jest z Chrystusa. Oto przyczyna: Mojżesz miał ogromny problem z GNIEWEM (Lb 20:1-12, Wyj 2:11-14), co w skrajny sposób zatruwało jego możliwość do wiernego odczytania ludziom Bożego charakteru.

Faktem jest, że Mojżesz nie mógł wejść do Ziemi Obiecanej właśnie z tego powodu – w gniewie sfałszował prawdziwą naturę Boga. Znajdujemy tą historię w Księdze Liczb 20:1-2. Bóg polecił Mojżeszowi, aby przemówił do pustynnej skały, w nadnaturalny sposób nakazując jej wydanie z siebie wody dla cierpiącego z pragnienia ludu. Jakiż cud miłości Bożej chciał Bóg pokazać Swemu ludowi!
Mojżesz jednak błędnie zmiksował Boże słowo ze swoją własną frustracją i gniewem na ludzi. Zamiast przemówić do skały, gwałtownie uderzył laską w skałę, dając ludziom wrażenie, że Bóg jest na nich zły i niezadowolony. Woda rzeczywiście wypłynęła, lecz w duchu przerażenia, a nie w duchu respektu i miłości, co było zamiarem Boga. Nic dziwnego, że ludzie bali się tak bardzo wybuchowego charakteru Boga.

Czy nie zastanawia cię to, jak często to, czym Mojżesz dzielił się jako słowem od Boga pobrzmiewało jego własnym gniewem. Tego grzechu nie da się przeakcentować, ponieważ właśnie to ZATRZYMAŁO MOJŻESZA PRZED DZIEDZICTWEM ZIEMI OBIECANEJ. „I rzekł Pan do Mojżesza i do Aarona: PONIEWAŻ MI NIE ZAUFALIŚCIE, ABY MNIE UWIELBIĆ NA OCZACH SYNÓW IZRAELSKICH, DLATEGO NIE WPROWADZICIE TEGO ZGROMADZENIA DO ZIEMI, KTÓRĄ IM DAJĘ” (Lb 20:12).

Continue reading

Życie Samsona na dwa sposoby

Richard Murray 

Chciałbym się podzielić jednym konkretnym przykładem tego, w jaki sposób czytać starotestamentowe fragmenty na dwóch poziomach: dosłownym/historycznym oraz alegorycznym/ chrystologicznym. W obu przypadkach czytanie przynosi korzyści, co jest, zgodnie ze zdaniem Augustyna oraz Grzegorza Nicejskiego, kluczowym sprawdzianem każdego czytania Pisma: czy zaproponowana interpretacja przynosi korzyści naszej duchowej miłości i światłości dziś, tutaj i teraz. Pozwólcie, że podzielę się dwoma całkowicie odmiennymi, lecz pożytecznymi sposobami podejścia do historii Samsona.
1) Oto korzystna dosłowna/historyczna analiza życia Samsona. Lekcje jakie płyną ze związku Samsona i Dalili pokazują nam męsko damską relację w jej najbardziej cieleśnie toksycznym wydaniu:
a) jest to doskonały przykład patologicznie samolubnego mężczyzny, wiedzionego żądzami, którym manipuluje ządna rozrywki kobieta. Chora gra/manipulacja relacją jest prowadzona przez obie strony, przy czym Dalila wyraźnie jest lepsza, co powoduje, że doprowadza do jego pokonania i zniewolenia.
b) Jest to też opowieść o romantycznym związku, który został „spieniężony”, przez Dalilę, dla czystego zysku. Filistyńscy panowie opłacają ją za ujawnienie słabej strony Samsona. Robimy to samo za każdym razem, gdy jakąś relację utrzymujemy wyłącznie z powodu osobistego zysku. Małżeństwo czy choćby randkowanie dla pieniędzy, bezpieczeństwa i prestiżu obrzydliwie przypominają postawę Dalili.
c) Cielesny Samson przehandlował unikalny dar od Boga za kobietę, która tak naprawdę nie kochała go, nie mówiła ani jemu prawdy, ani o nim i nie obchodziło ją, co się z nim stanie. Jej okrucieństwo wobec Samsona jest niewyobrażalne, a jednak tak naprawdę sam się o to prosił. Zaufał bardziej jej gierkom niż Bogu, co kosztowało go utratę duchowego widzenia.
d) Te archetypy nie są ograniczone do poszczególnych płci. Mężczyzna może równie dobrze manipulować jak Dalila, a kobieta może być równie podobna do Samsona w swej cielesnej nieświadomości i pysze.

Bóg chce nauczyć nas w jaki sposób uniknąć toksycznych relacji. Nie pozwalaj sobie na zachowania podobne do Samsona ani na zachowania podobne do Dalili twojej drugiej stronie. Jeśli każde z was będzie stale uprawiać te trujące aspekty osobowości, to czas na przebudowę relacji, bądź rozejście się.

2) A oto drugie podejście do opowieści o Samsonie, lecz tym razem alegoryczne, Chrystologiczne. KIM JEST NOWOTESTAMENTOWY „SAMSON”? „...począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach” (Łu 24:27).
Co więc Jezus powiedział uczniom w drodze do Emaus o historii Samsona? Jak może ona PRAWDOPODOBNIE mówić o Jezusie? Skoro jednak Jezus powiedział, że tak jest to przyjmijmy umysł Chrystusa i zobaczmy, co znajdziemy.
Samson był najsilniejszym wojownikiem Starego Testamentu. Jego nadnaturalna siła zaskakiwała przeciwników za każdym razem. Żadna armia nie była go w stanie zatrzymać. Nie mogły go związać żadne liny. Nie mógł go pochłonąć żaden lew. Bramy więzień nie były go w stanie zatrzymać. Źli Filistynie mówili o nim: „ten, który spustoszył nasz kraj” (Sdz 16:24). Jego wyczyny rozpoczęły ostateczne uwolnienie Izraela spod filistyńskiego ucisku (Sdz 13:5). Pomimo, że jego upadek z Dalilą jest dobrze znany, nie jest w stanie przysłonić wielkiego zwycięstwa Samsona, dzięki któremu został on umieszczony w panteonie bohaterów wiary w 11 rozdziale Listu do Hebrajczyków. Samson jest wspaniałą starotestamentową alegorią, która w proroczy sposób mówi o nowotestamentowym Jezusie.

Continue reading