Codzienne rozważania_26.06.2026

Atakujący giganci

Greg Laurie
Dawid zapytał stojących w pobliżu żołnierzy: „Co otrzyma człowiek za zabicie tego Filistyna i zakończenie jego buntu przeciwko Izraelowi? Kim w ogóle jest ten pogański Filistyn, że wolno mu urągać wojskom Boga żywego?”
—1 Samuela 17:26

Attacking Giants

Dawid mógł pomyśleć: „To jakiś żart. Ten facet nie może mówić poważnie!”

Dawid był w misji dla swojego ojca, który wysłał go na front, by dostarczył żywność braciom. Po dotarciu na miejsce zastał Goliata wrzeszczącego z doliny, szydzącego z Boga Izraela i bluźniącego swojemu Panu, którego tak bardzo kochał.

Goliat był gigantycznym Filistynem – mierzącym prawie 2,7 metra, potężnym, odzianym w zbroję. Codziennie drwił z Izraelitów, krzycząc coś w stylu: „Zawrę z wami układ. Wyślijcie kogoś do walki. Jeśli on wygra, będziemy waszymi sługami. Ale jeśli ja wygram, wy będziecie naszymi sługami. Ktoś chętny?”
Nikt nie chciał się do niego zbliżać.

Tymczasem stał tam Dawid. Choć Dawid był muzykiem, poetą i człowiekiem o czułym sercu, był też twardy jak skała. Kiedy jego owce były zagrożone, stawiał im czoła. Zabił lwa i niedźwiedzia. Nie bał się. I chciał wiedzieć, dlaczego ktoś nie odpowiada na wyzwanie Goliata.

„Dawid zapytał stojących obok żołnierzy: «Co otrzyma człowiek za zabicie tego Filistyna i położyć kres jego buntowi przeciwko Izraelowi? Kim jest ten pogański Filistyn, że wolno mu urągać wojskom Boga żywego?»” (1 Samuela 17:26).

Dawid nie czuł się zastraszony przez tego olbrzyma, ponieważ patrzył na rzeczy inaczej niż wszyscy inni. Wszyscy inni widzieli w nim olbrzyma i, najwyraźniej, małego Boga. Dawid jednak widział wielkiego Boga. Ten olbrzym nie onieśmielał Dawida tak, jak onieśmielał wszystkich innych. I wiemy, jak ta perspektywa ostatecznie się dla Dawida opłaciła.

Continue reading

Zakon nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 3

 

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Na zakończenie tej serii rozważmy te wersety:

A żądłem śmierci jest grzech, a mocą grzechu zakon” (1Kor 15:56b).

Zakon bowiem pociąga za sobą gniew” – (Rz 4:15a).

Jeśli żyjesz w religijnym legalizmie, znasz te prawdy.

Ponieważ prawo nieustannie wskazuje grzech, daje grzechowi siłę, a człowieka prowadzi do gniewu. Albo przynajmniej do jego początków – frustracji, zależnie od tego, jak bardzo ktoś przyjął legalizm. Człowiek jest zły, ponieważ nigdy nie potrafi być wystarczająco dobry dla tego, kto ustanawia zasady. Zły na samego siebie, bo myśli, że coś jest z nim nie tak, skoro nie potrafi sprostać oczekiwanym standardom.

Między legalizmem wzmacniającym grzech a wywoływaniem gniewu człowiek zaczyna popełniać błędy w życiu, a potem złości się nawet na Boga. W rzeczywistości żyjemy w czasach Nowego Testamentu i jeśli Ojciec oraz Jezus są przedstawiani przez starotestamentowe, przestarzałe „opakowanie” legalizmu, człowiek może odrzucić to opakowanie, jednocześnie głęboko pragnąc poznać swojego Ojca i Pana.

Pewien nauczyciel biblijny starego pokolenia zauważył, że kościoły, które najwięcej głosiły przeciw współżyciu przedmałżeńskiemu, miały najwięcej ciężarnych nastolatek. Te, które najgłośniej mówiły o złu alkoholu, miały najwięcej ludzi zmagających się z alkoholizmem. Życie pod religijnym systemem prawa daje grzechowi siłę. Rodzi gniew. Im większa surowość, tym więcej gniewu. Jeśli dziecko dorasta pod bardzo surowym ojcem, który widzi wyłącznie błędy, zacznie robić złe rzeczy, a między ojcem a synem pojawi się gniew. Po latach mogą powiedzieć, że dziecko próbowało zwrócić uwagę rodzica albo zdobyć jego aprobatę. Ale to legalistyczne podejście do wychowania faktycznie wzmacniało jego grzech.

Omówiliśmy już fakt, że prawo nie zostało dane dla sprawiedliwego człowieka oraz że było wychowawcą prowadzącym nas do Chrystusa. W kontekście Pawła wychowawca był mistrzem w swoim fachu – dziś powiedzielibyśmy: mistrzowski stolarz, mechanik, elektryk czy hydraulik. Uczeń pozostawał pod opieką mistrza i uczył się zawodu. Takiej analogii używa tutaj Paweł. Jego myśl w Ga 3 jest taka, że kiedy kończymy naukę jako uczniowie czy praktykanci, nie potrzebujemy już naszego wychowawcy – prawa Mojżeszowego.

Continue reading

Codzienne rozważania_25.06.2026

Dobre nie jest wystarczająco dobre

Greg Laurie
Ponieważ wszyscy zgrzeszyliśmy i wszyscy jesteśmy pozbawieni chwały Bożej” (Rzm 3:23).

Good Isn’t Good Enough

Lata temu byłem gościem porannego programu telewizyjnego. Prowadzący i ja miło rozmawialiśmy, kiedy pod koniec programu rzucił sensacyjną wiadomość. Powiedział: „Greg, mam do ciebie pytanie. Wierzysz, że większość świata jest niechrześcijańska i że z tego powodu będą się smażyć w piekle przez całą wieczność. Jaki kochający Bóg mógłby stworzyć taki scenariusz? Czy to jak małostkowy szef, którego stworzyli niektórzy ludzie, nie rozumiejący Boga?”

Miałem jakieś dwie minuty na odpowiedź na to pytanie. Ale kiedy program się skończył i kamery przestały nagrywać, nasza rozmowa trwała dalej. Zaczął mnie pytać o dobrych ludzi i o to, jak Bóg miłości może pozwolić, by stanęli przed sądem.

Zwróciłem uwagę, że musimy zdefiniować, czym jest „dobro”. Jako ludzie, mamy ruchomą skalę dobra. Każdy zdaje się wierzyć, że jest dobry. Zawsze jest moralnym centrum swojego wszechświata. Od razu daje sobie wolną rękę i wierzy, że inni ludzie nie są tak dobrzy jak oni. Problem polega na tym, że mamy sprzeczne poglądy na temat tego, co jest dobre.

Jak więc określić, co jest dobre? Wszyscy znamy odpowiedź i znajdujemy ją w Biblii. Bóg mówi: „Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego” (Rz 3,10). Nie oznacza to, że nie ma dobrych ludzi w szerokim sensie; oznacza to, że nikt nie jest wystarczająco dobry, aby dostać się do nieba dzięki własnym zasługom.

Ostatecznie liczą się nie nasze standardy dobroci, lecz Boże. A jak apostoł Paweł wyjaśnia kilka wersetów dalej, w Liście do Rzymian 3, Boży próg dobroci jest znacznie wyższy niż nasz. „Wszyscy bowiem zgrzeszyli i wszyscy jesteśmy słabi wobec chwalebnej miary Bożej” (werset 23).

Nasze wysiłki, by być „wystarczająco dobrymi” z własnej woli, nie robią na Bogu wrażenia. Księga Izajasza 64:6 mówi: „Wszyscy bowiem jesteśmy skażeni grzechem i nieczyści, a nasze dobre uczynki są tylko brudną szmatą” (NLT). Nasze dobre uczynki nie uchronią nas przed sądem, na który zasługujemy za nasz grzech. Tylko Boże przebaczenie może to uczynić.

Z perspektywy wieczności, bycie dobrym nie polega na byciu najmilszą czy najżyczliwszą osobą. Chodzi o bycie osobą przebaczoną. To właśnie ci znajdą się w niebie: ludzie przebaczeni.

Jeśli zawsze pokładałeś wiarę we własnej dobroci, teraz nadszedł czas na ponowną ocenę. Rozważ uważnie ostrzeżenia Pisma Świętego. Przyznaj, że to, co najlepsze, nie jest wystarczająco dobre. Wyznaj swoje grzechy Bogu i proś o Jego przebaczenie. Zaufaj sprawiedliwości Chrystusa dla swojego zbawienia.

Jeśli już to zrobiłeś, rozpocznij swoją osobistą misję niesienia ewangelii ludziom wokół ciebie. Pomóż im zrozumieć, dlaczego dobro nie wystarczy.

Pytanie do refleksji: Jak zareagowałbyś na osobę, która wierzy, że po śmierci pójdzie do nieba, bo jest dobrym człowiekiem?

Codzienne rozważania_24.06.2026

Przebudzenie duchowe

Greg Laurie
Wtedy jeśli mój lud, który jest nazwany moim imieniem, ukorzy się i będzie się modlił, i będzie szukał mojego oblicza, i odwróci się od swoich złych dróg, wówczas Ja wysłucham z nieba i odpuszczę mu grzechy, i przywrócę jego ziemię” (2Krn 7:14).

A Spiritual Awakening

Myślę, że wszyscy możemy się zgodzić, że Stany Zjednoczone potrzebują duchowego przebudzenia. Przez lata Bóg dokonał potężnego dzieła poprzez Krucjatę Żniw – poprzez uwielbienie, głoszenie ewangelii i wielu ludzi reagujących z wiarą. Z niecierpliwością czekamy na kolejną krucjatę w lipcu. Ale nasza rola na tym się nie kończy. Możemy również modlić się o duchowe przebudzenie.

Spójrz na Słowo Boże w 2 Kronikach 7:14: „Wtedy jeśli mój lud, który jest nazwany moim imieniem, ukorzy się i będzie się modlił, i będzie szukał mojego oblicza, i odwróci się od swoich złych dróg, wtedy Ja wysłucham z nieba i odpuszczę mu grzechy, i przywrócę jego ziemię” (NLT).

W starotestamentowej Księdze Jonasza widzimy, co się dzieje, gdy rozpala się duchowe przebudzenie narodu. Kiedy prorok Jonasz udał się do Niniwy, przekazał przesłanie sądu, zgodnie z instrukcjami Boga. Przesłanie brzmiało następująco: Jeśli mieszkańcy Niniwy nie odpokutują za swoją niegodziwość, ich miasto zostanie zburzone w ciągu 40 dni (zob. Księga Jonasza 3:4). W przesłaniu Jonasza nie było wyraźnej obietnicy przebaczenia ani żadnej wzmianki o miłości Boga. Jonasz zasadniczo powiedział: „Wszyscy umrzecie”. I był z tym pogodzony – wręcz więcej niż pogodzony. Niniwici byli wzgardzonymi wrogami Izraela. Ich niegodziwość była powszechnie znana. Jonasz wierzył, że sąd i zagłada były dokładnie tym, na co zasługiwali.

Ale w drodze na sąd wydarzyło się coś dziwnego. Mieszkańcy Niniwy posłuchali Jonasza i okazali skruchę, ku gorzkiemu rozczarowaniu proroka. Księga Jonasza 3:10 mówi: „A widząc, co uczynili i że położyli kres ich złu, Bóg zmienił zdanie i nie dopuścił się zagłady, którą im zapowiedział” (NLT).

Przemiana Niniwy mogła być największym przebudzeniem w historii ludzkości. A zaczęło się od przesłania od niedoskonałego posłańca.

Continue reading

Codzienne rozważania_23.06.2026

Ostatnia rzecz, jakiej chce Bóg

Greg Laurie
Potem Król zwróci się do tych po lewej stronie i powie: „Idźcie precz, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego demonom”” (Mt 25:41)

Jednym z najbardziej podstępnych kłamstw w naszej kulturze, pełnej duchowych sporów, jest twierdzenie, że Bóg jest mściwym Sędzią, który czerpie przewrotną przyjemność ze zsyłania ludzi do piekła. Jednak potwierdzenie tego poglądu wymaga bardzo selektywnej lektury starannie dobranych fragmentów Pisma Świętego.

Dokładne przeczytanie Słowa Bożego ujawnia, że ​​ostatnią rzeczą, jakiej Bóg chce, jest to, by ktokolwiek trafił do piekła. Co więcej, Bóg posunął się do niewyobrażalnych środków, aby upewnić się, że nikt nie trafi do piekła. I to jest prawda, którą chcemy podkreślić, zbliżając się do Krucjaty Żniw, która odbędzie się w przyszłym miesiącu.

Jezus często mówił o piekle podczas swojej ziemskiej posługi. Chciał, aby ludzie zrozumieli duchową rzeczywistość doskonałej sprawiedliwości Bożej. Ostrzegał swoich słuchaczy przed męką wiecznego oddzielenia od Boga. A potem Jezus uczynił wszystko, co w Jego mocy, abyśmy nie musieli doświadczać tego wiecznego oddzielenia i męki. Jezus Chrystus doświadczył piekła na ziemi, abyśmy nie musieli stawiać mu czoła przez całą wieczność.

Continue reading

Codzienne rozważania_22.06.20

To, co pewne

Greg Laurie
Siedemdziesiąt lat jest nam dane! Niektórzy dożywają nawet osiemdziesięciu. Ale nawet najlepsze lata są pełne bólu i kłopotów; wkrótce przemijają, a my odlatujemy”  (Ps 90:10).


Benjamin Franklin napisał: „Na tym świecie niczego nie można uznać za pewne, poza śmiercią i podatkami”. Wielu ludzi opracowało strategie, aby uniknąć tego drugiego. Nikt jeszcze nie opracował strategii, aby uniknąć tego pierwszego – i nikt nigdy tego nie zrobi.

Biblia jasno stwierdza, że ​​dla każdego człowieka nadejdzie czas, w którym życie na ziemi się skończy. Autor Księgi Koheleta napisał: „Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę. Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas żniwa” (Księga Koheleta 3:1–2 NLT).

Autor Listu do Hebrajczyków napisał: „A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9,27). Większość ludzi zakłada (lub przynajmniej ma nadzieję), że ich wyznaczony czas nadejdzie po długim życiu na ziemi. Biblia jednak nie składa takich obietnic. Dla niektórych ludzi czas śmierci nadchodzi znacznie wcześniej, niż się spodziewano. Dla innych znacznie później. Statystycy szacują, że co sekundę umierają dwie osoby. Co minutę umiera sto dwadzieścia osób. Co godzinę umiera ponad siedem tysięcy osób.

Dlatego słowa psalmisty wciąż brzmią: „Dano nam siedemdziesiąt lat, niektórzy dożywają nawet osiemdziesięciu. Lecz nawet najlepsze lata są pełne bólu i udręki; szybko przemijają, a my odlatujemy” (Psalm 90:10).

Continue reading

Zakon Mojżeszowy nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W zeszłym tygodniu podzieliłem się fragmentem Pisma mówiącym, że „zakon nie jest ustanowiony dla sprawiedliwego”. Dalsza część tego wersetu brzmi: „lecz dla bezbożnych i grzeszników, nieprawych i nieposłusznych”…

Wyjaśniłem, że celem prawa (zakonu) – według Rz 3:19 – było pokazanie ludzkości, że jesteśmy grzesznikami. Paweł tłumaczył, że nie wiedziałby, czym jest pożądliwość, gdyby prawo nie mówiło: „Nie pożądaj”. Sens wypowiedzi Pawła w Rz 7 jest taki, że prawo jest dobre, ponieważ definiuje dla nas grzech – co oznacza, że nie zostało dane dla sprawiedliwych, lecz dla grzeszników, aby pokazać im, czym jest grzech. Napisał też do Galacjan, że gdyby Bóg mógł dać prawo, które dawałoby życie wieczne, wtedy sprawiedliwość byłaby z prawa.

I tutaj dzisiaj zaczynamy
W Jk 2:10 napisał: „Kto bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego”. Dla Żyda, jeśli złamałeś jedno z 613 przykazań, nadal musiałeś złożyć ofiarę – bez względu na to, jak małe było przewinienie. Wina jest winą – czy chodzi o zbieranie drewna w sabat, czy o morderstwo. Złamiesz jedno – złamałeś wszystko.

Każdy, kto żył pod jakąś formą „prawa” albo legalizmu, potrafi się z tym utożsamić. Niezależnie od tego, czy miałeś bardzo surowego rodzica oczekującego perfekcji, czy kościół, w którym oczekiwano od ciebie „wyników”, a w zamian dostawałeś poczucie winy i potępienie, to poznałeś legalizm. Charakterystyczne dla niego jest to, że nigdy nie widzi dobra, które czynisz; widzi tylko to, co zrobiłeś źle. W zeszłym tygodniu opowiadałem, jak mój ojciec wyrwał mnie ze snu o 23:00, żebym wyniósł śmieci, ale nie zauważył, że odrobiłem lekcje, posprzątałem pokój, nakarmiłem psa i pomogłem bratu naprawić zabawkę. Widział tylko to, że naruszyłem jedno „prawo”, więc byłem winny wszystkiego. Nie byłem idealnym synem.

Pastor może ignorować twoją hojność, wolontariat, fakt, że jesteś dobrym człowiekiem próbującym żyć świętym życiem najlepiej jak potrafisz – i widzieć jedynie to, że nie było cię na środowym nabożeństwie wieczornym, po czym potępić cię za brak obecności. To właśnie jest życie pod prawem. Jeśli złamiesz jedną zasadę, jesteś winny wszystkiego. Żadne dobro nie zostaje uznane; cała uwaga skupia się na tym, co zrobiłeś źle według danego prawa – rodziców czy kościoła.

Prawo jest dobre tylko po to, by pokazać nam, że zgrzeszyliśmy. W Ga 3:11-12 Paweł mówi, że prawo jedynie potępia człowieka, dlatego „prawo nie jest z wiary”. Właśnie dlatego nie możesz być silny w wierze, mieć pokoju Bożego i czuć Jego bliskości, żyjąc jednocześnie legalistycznym chrześcijaństwem. Życie według legalistycznej, zewnętrznej struktury nie jest wiarą. Wiara wypływa z ducha wewnątrz człowieka.

Continue reading