Ty decydujesz!

Barry Bennet
Nie jesteś zadowolony ze swego życia? Przestań rozglądać się za innymi, aby cię uszczęśliwiali. Masz to samo Słowo przepełnione obietnicami, co wszyscy inni wierzący. Masz to samo przymierze. Masz tego samego Ducha. Ten sam Bóg mieszka w tobie, co we wszystkich innych wierzących. Nie brakuje ci niczego, co jest potrzebne, aby twoje życie uległo przemianie. To, czego ci brakuje to wdzięczne serce i wizja przyszłości.

Dziś, wybieraj radość, cierpliwość, dawanie i błogosławieństwo.
Dziś dzień będzie o wiele lepszy, niż gdybyś wybrał zgorzknienie, frustrację, sknerstwo i krytycyzm.
Jakie prawo wymuszasz na swoim życiu? Prawo życia i śmierci, czy prawo ducha życia w Chrystusie Jezusie?
Śmierć i życie są w mocy języka! (Przyp. 18:21).

Wybierz tożsamość z Chwałą, a nie z ciemnością. Nie pozwól na to, aby ciemność tego świata pochłonęła cię.

Niech radość Pana będzie twoim wzmocnieniem!

Ciesz się dniem

Stan Tyra
Bardzo wielu zmaga się z tym, aby żyć przebudzonym życiem dlatego, że nie są w stanie pozbyć się oczekiwania na wynik. Pomyślcie tylko, jak wspaniałe byłoby życie, gdybyśmy żyli z dnia na dzień, nie oczekując na rezultat.
Po prostu ciesząc się każdym dniem, takim jaki jest.
Mówię tak, ponieważ większość ludzi jest sfrustrowana życiem, dlatego że nie okazuje się takie, jakiego chcieli, bądź, są tak przyszłościowo nastawieni na cel, że nie są w stanie cieszyć się dzisiejszym życiem. Ach! Życie na „wyspie kiedyś-gdzieś”. Czy to emerytura, czy jakaś niebiańska utopia, cokolwiek koncentruje cię na jakimś
przyszłościowym miejscu czy osiągnięciu, po prostu ograbia cię z tego, co teraz.

Wierzę, że życie jest darem, a nie spełnieniem. Jezus powiedział, że przyszedł, abyśmy mieli życie i to życie obfite. Nie powiedział, że niebo, że doskonałe moralne standardy, nie mówił o mnóstwie rzeczy! Powiedział o życiu! Mówił o tym, jak lilie i wróble cieszą się życiem, nie martwiąc się i nie napełniając niepokojem.
Lilie nie budzą się codziennie z myślą: „Jak mogę być dziś lepszą lilią? Ciekawe, jak wielu ludzi się dziś mną zachwyci?”
Jeśli twoje życie ma na celu uszczęśliwienie kogoś innego, zostaniesz przykryty ich poziomem oczekiwania. A co, jeśli o wiele bardziej Bóg chce wyrazić Siebie przez ciebie? Jeśli naprawdę chcesz mieć wpływ, musisz przejść ponad poziom oczekiwań zarówno własnych jak i innych, i być w porządku wobec tego cichego, głosu, który prowadzi cię do
miejsca efektywności.

Seks, seksualność i chrześcijanie – część 4

John Fenn
Tłum. Tomasz S.

Kończąc bieżącą serię o seksie i ewangelii, musimy zdać sobie sprawę, że jeśli naprawdę wierzymy, że Chrystus jest w nas, wtedy fakt jak traktujemy nasze ciała i z kim się łączymy odzwierciedla naszą wiarę.

Jeśli nasze życie jest środkiem, za pomocą którego Chrystus sprowadza na ziemię Swoje królestwo, przynosząc Swój porządek do nas oraz tych, którzy mają z nami relacje, wtedy musimy wziąć pod uwagę seks i seksualność jako część przesłania ewangelii. Nie można tych rzeczy traktować oddzielne. Nie można tego ukrywać, nie można nie edukować o tym naszych dzieci czekając z tym aż do poradnictwa przedmałżeńskiego…

W kościele domowym, który jest przedłużeniem funkcji rodziny, gdzie zbierają się małżeńThe Church Without Wallsstwa, dzieci patrzą na udane małżeństwa jako wzór wszystkiego, co głosimy. Ale widzą też nasze zmagania, widzą spory i jak są one rozwiązywane. To uczy ich jak można się spierać, jak negocjować i jak wybaczać, kiedy trzeba.

Bez względu na wiek pary, czy to starsi ludzie czy też dopiero poślubieni – dzieci zdają sobie sprawę, że tych ludzi łączy coś, co zwie się seks i są tego ciekawe, ponieważ jeszcze tego nie doświadczyły. W tym kontekście, patrząc mamę i tatę, inne mamy i ojców oraz ich dzieci, zdają sobie sprawę że seksualność może być zdrowa i oraz być częścią zrównoważonego życia małżeńskiego. Patrząc na singli widzą samokontrolę i przykład, za którym mogą podążać. A wszystko to sprowadza się do tego, kim są w Chrystusie. Dynamika rodziny, w tym seksualność, jest częścią chrześcijańskiego życia.

Krótko mówiąc – ewangelia i seksualność są częścią większej społeczności. Na poziomie podstawowym rzeczy takie jak rolnictwo, zwierzęta domowe i hodowlane, narodziny i śmierć tworzą zdrowy kontekst, poprzez który można zrozumieć seksualność i ewangelię. To nie są rzeczy oderwane od siebie – nawet dzieci potrafią wychwycić te nienamacalne elementy zdrowego małżeństwa.

Continue reading

Twoje uzdrowienie

Barry Bennett

Facebook

Pan mówił do mnie ostatnio na temat uzdrowienie na podstawie bardzo dobrze znanego fragmentu:
Synu mój, zwróć uwagę na moje słowa; nakłoń ucha do moich mów!  Nie spuszczaj ich z oczu, zachowaj je w głębi serca,  bo są życiem dla tych, którzy je znajdują, i lekarstwem dla całego ich ciała. Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia!” (Przyp. 4:20-22).

Jest to najbardziej prosty a jednak najbardziej głęboki kierunek do uzdrowienia dany w Piśmie. Wielu szczerych chrześcijan próbuje czytać Biblię po to, aby uzyskać uzdrowienie, lecz bezskutecznie. Myślałem sobie, że wielu czuje, że są ‘w Słowie”, lecz nie widzą uzdrowienia. Tak jest, gdy  Bóg powiedział do mego serca, że wielu jest „w Słowie”, lecz Słowo nie znajduje miejsca „w nich”. Natychmiast przypomniałem sobie Przypowieść o Siewcy z Ewangelii Mateusza 13:18-23. Jest wielu słuchaczy Słowa, lecz to serce decyduje o wyniku. Niektórzy nie rozumieją, inni nie mają korzenia (prawdziwego oddania), jeszcze inni chwieją się wobec przeciwnych okoliczności, a inni pozwalają na to, aby troski o byt zagłuszyły Słowo. Problem nie jest w tym, że nie są „w Słowie”. To po prostu Słowo nie dostaje się do nich.

Sam byłem temu winny. Można czytać, aby studiować, uczyć się czy dowieść jakiegoś doktrynalnego stanowiska, można przygotowywać biblijne studium, czy jednak naprawdę zwracamy uwagę, nakłaniamy nasze duchowe uszy i pozwalamy na to, aby to Słowo zajęło miejsce w naszych sercach? Zrozumiałem to, że jest ogromna różnica między „wiedzą” o tym, co mówi Słowo, a jego prawdziwym objawieniem w sercu. Czy po przeczytaniu rozdziału bądź fragmentu natychmiast zapominasz go, gdy zajmujesz się dalej codziennymi sprawami? Czy też ten wers bądź objawienie pobudza cię i rozważasz je godzinami bądź dłużej? Czy czytanie jest obowiązkiem, czy czymś, co daje życie? Czy jest to Słowo, które trzymamy wewnątrz serca, które niesie Boże życie i zdrowie?

Naturą Bożego Słowa jest życie i zdrowie. On posłał Swoje Słowo, aby nas uzdrowić (Ps 107:20), lecz dopóki nie cenimy tego Słowa, aż do tego stopnia, że pochłania nasze serca i umysły, ograniczamy jego uzdrawiającą moc. Możemy być „w” nim, lecz czy jest ono „w” nas?

Seks, seksualność i chrześcijanie – część 3

Stwierdzenie, że ewangelia i seks były bezpośrednio związane z przesłaniem ewangelii pierwszego wieku, brzmi dla wielu ludzi szokująco. Większość nie zdaje sobie sprawy z tego, jak pełne seksu było rzymskie społeczeństwo i jak przesłanie Chrystusa stało się dla nich bardzo istotne i odmienne. Dziś słyszymy przesłanie ewangelizacyjne i nie przedstawia się w nim seksu we właściwym kontekście stworzenia – zamiast tego jest tylko ewangelia „o mnie”, która nie porusza wielu rzeczy i brzmi górnolotnie. Jednak wtedy ewangelia była bardzo praktyczna, rewolucyjna pod każdym względem, nawet wkraczała do sypialni małżeńskiej. Jezus mógł wszystko zmienić.
Wracając do historii stworzenia i rozumiejąc to we właściwym kontekście, uświadamiamy sobie wtedy to, o czym Paweł mówił w Efez. 5:21, że w Chrystusie mąż i żona są jak Chrystus i Jego kościół. Paweł poruszał sprawy seksu w prawie każdym swoim liście – tak bardzo seks i przesłanie ewangelii były ze sobą połączone. Coś niesamowitego.

Przyłóżmy to do społeczeństwa
Kiedy Boży pogląd na seks został przedstawiony ludziom takim jak Koryntianie, Rzymianie, Galacjanie i Efezjanie, było to dla nich rewolucją – masowym resetem sposobu myślenia, w jaki ci (poprzednio) poganie zostali wychowani. Stało to w opozycji do otaczającego ich świata. To jeden z powodów, dla których Paweł wielokrotnie wspomina o „uciekaniu od rozpusty”. Prawdę mówiąc nigdy nie powiedział im po prostu „przestań to robić”, lecz raczej wskazał im, kim są teraz w Chrystusie. To wskazuje rozwiązanie dla nas żyjących dzisiaj.

Lista grzechów w I Kor. 6: 9-11 odzwierciedla ówczesną kulturę: „Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy (seks pozamałżeński), ani bałwochwalcy (seks z prostytutkami świątynnymi) ani cudzołożnicy (niewierni swojemu małżonkowi), ani rozpustnicy (homoseksualiści/bi), ani mężołożnicy (perwersja seksualna)…. Królestwa Bożego nie odziedziczą…. Takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego”.

Zwróćcie uwagę – „takimi niektórzy z was byli„. Ten fragment wymienia poprzednie grzechy i kulturę, w której żyli, jednak skupia się na tym, kim teraz są w Chrystusie. Takie też jest to rozwiązanie – wszystko to, co Bóg teraz w Tobie czyni. Otaczająca ich kultura wraz ze swoją rzeczywistością w Koryncie nie zmieniła się, lecz teraz oni mieli skupić się na tym, kim są w Chrystusie.

Świadomość własnej przeszłości jest w porządku, lecz jeszcze lepszą rzeczą jest wyciąganie z niej nauki – z tego powodu Bóg nie wymazuje naszych wspomnień, kiedy do Niego przychodzimy. Chce, abyśmy mogli uczyć się, doceniać i móc dzielić się tym, co dla nas zrobił. Paweł mówi o seksie jako o zamierzonym Bożym celu w życiu człowieka, gdy porzucamy poprzednie grzechy seksualne, aby przeżywać go teraz tak, jak On to zaplanował. Teraz jesteś obmyty – narodziłeś się na nowo. Teraz jesteś uświęcony – oddzielony do Bożych celów. Teraz jesteś usprawiedliwiony przez Chrystusa poprzez Ducha – usprawiedliwiony nie oznacza tylko, że zostałeś oczyszczony z grzechu, ale dowodzi też, że należysz do Pana, i ze On jest twoim orędownikiem. Na tym się skupmy.

Każdy chrześcijanin jest wezwany do wstrzemięźliwości w jakimś zakresie
Mówienie o abstynencji (powstrzymywaniu się od seksu) nastolatkom to tylko część prawdy. Każdy jest powołany do pewnego stopnia abstynencji w życiu. Każda abstynencja, której uczy się nastolatków, musi zawierać się w szerszym kontekście życia pełnego samodyscypliny i samokontroli. Paweł wspomina, że mąż i żona powstrzymują się od zbliżenia na czas postu i modlitwy, ale potem ponownie współżyją, aby Szatan nie zaczął ich kusić z powodu niepowściągliwości (I Kor. 7: 5).

Abstynencja nie ma na celu zmniejszenie przyjemności, lecz raczej chroni pokłady miłości, aby przeznaczyć je dla właściwej osoby, we właściwy sposób.
Samokontrola nie ogranicza, lecz chroni. Kiedy para składa przysięgę, że zostawia wszystkich innych i współżyją tylko ze sobą, zobowiązują się chronić integralność swojego małżeństwa poprzez powstrzymywanie się od stosunków seksualnych z kimkolwiek spoza małżeństwa.

Ponieważ objawienie Bożego planu w kwestii seksu było tak rewolucyjne i kontrkulturowe dla świata rzymskiego, w ciągu 300 lat po Pięćdziesiątnicy całkowicie odmieniło to pogańską kulturę Imperium.

Weźcie pod uwagę to, że właściwe zrozumienie seksualności jest tak bardzo ważne dla ewangelii, że chrześcijanin, który odwraca się od tej prawdy, przestaje być świadectwem i mieć jakikolwiek wpływ na życie innych ludzi.
Mąż i żona powstrzymują się od wyżej wymienionych grzechów, aby być teraz sobie wierni. Człowiek ma powstrzymywać się do momentu ślubu. W rzeczywistości seks to wielka wolność, jedność celu, zjednoczenie w typie Chrystusa i kościoła w boskim porządku stworzenia. Jeśli dana osoba chce, aby jej życie było poddane Panu, podda Mu też własne seksualne pragnienia i praktyki. Samokontrola pozwala a to, aby przeznaczenie człowieka zostało objawione, aby Boży porządek w jego życiu, wykształceniu, pracy i relacjach został przez Niego przedefiniowany.

Kościół zawiódł w nauczaniu o duchowym i mistycznym znaczeniu seksu między mężem a żoną. Co najwyżej może mówić o abstynencji, lecz rzadko naucza głębszych prawd, zestawiając niewolę świata przebraną za wolność z prawdziwą wolnością w Chrystusie.
W granicach małżeństwa panuje wielka wolność. Wolność poznania drugiej osoby w taki sposób, aby nikt inny na świecie nie znał jej równie dobrze – duchowo, emocjonalnie, intelektualnie, fizycznie – w ramach małżeństwa istniej wielka wolność i spełnienie.

Kiedy mąż służy i szanuje swoją żonę, tak jak Chrystus kocha swój Kościół, wtedy staje się mężem kobiety opisanej w Przyp. 31:11 – „Serce męża ufa jej”. Poczucie bezpieczeństwa, odpocznienie, ochrona jest wielką wolnością w małżeństwie. To tak jak w kraju, który ma strzeżone granice – na jego terytorium panuje pokój i bezpieczeństwo. Jeśli granice, czy to małżeństwa czy też kraju nie są chronione, wkraczają elementy destrukcyjne i ostatecznie dom upada.

Tak wiele jeszcze rzeczy można powiedzieć, że będziemy kontynuować.

Wiele błogosławieństw.

< Część 2 | Część 4 >

John Fenn

Osobliwość Wielkiego Piątku

Brian Zahnd
(Przyp. tłum.: Ukrzyżowanie przedstawione z punktu widzenia Prawosławia.)

„Kapiąca krew naszym jedynym napojem
Zakrwawione ciało naszym jedynym pożywieniem:
Mimo to lubimy myśleć,
Że jesteśmy zdrowi, solidni z krwi i kości
— A ten Piątek nazywamy Dobrym”.
– T.S. Eliot

W większości instynktownie kojarzymy Wielki Piątek z przebaczeniem grzechów i ten instynkt jest poprawny. Coś zdarzyło się w Wielki Piątek, co sprawia, że przebaczenie każdego grzechu jest możliwe. Niemniej, w jaki sposób to przebaczenie działa? Ap. Paweł napisał, że „Chrystus zmarł za nasze grzechy według Pism”. Co miał na myśli? Czy śmierć Chrystusa w jakiś sposób przywraca cześć jakiemuś znieważonemu, wszechwładnemu monarsze, jak niektórzy sugerują? Czy ukrzyżowanie jest upiornym uśmierzeniem urażonego bóstwa poprzez tortury i egzekucję niewinnej ofiary? Czy w Wielki Piątek Bóg dał upust swemu gniewowi brutalnie zabijając Swego Syna, aby w końcu znaleźć potrzebny środek, aby przebaczać? Czy możemy sobie wyobrazić to, że słowo z Ewangelii Jana 3:16 w rzeczywistości oznacza, że Bóg tak bardzo znienawidził świat, że zabił swego jedynego Syna? Nie, narzucanie prymitywnego wyobrażenia ofiarniczego ukojenia na krzyżu N.T.Wright nazywa „poganizowaniem teologii pojednania”. Wydarzenia, które się rozegrały w Wielki Piątek to nie Bóg karzący Swego Syna.
Jeśli chodzi o takie błędne rozumienie krzyża Wright pisze: „Jeśli dochodzimy do takiego wniosku, wiemy, że nie tylko poczyniliśmy trywialny błąd, który można z łatwością naprawić, lecz naprawdę istotny błąd. Ukazaliśmy Boga nie jako wspaniałomyślnego Stworzyciela, miłującego Ojca, lecz gniewnego despotę. Taka idea nie należy do biblijnego obrazu Boga, lecz do pogańskich przekonań” (The Day the Revolution Began, p. 43).

Krzyż nie jest czymś, co Bóg wymierza po to przebaczyć; Krzyż jest tym, co Bóg w Chrystusie znosi, gdy przebacza. Jest to istotne i gigantyczne wyjaśnienie! Na krzyżu Chrystus nie działa jako pośrednik zmiany Ojca, ponieważ, rzeczywiście, Bóg jest niezmienny. Ortodoksyjna teologia zawsze naciskała na to, że Bóg nie jest podatny na zmiany czy mutacje. Tak więc, krzyż nie jest miejscem, gdzie Jezus zmienia Boga, lecz miejscem, gdzie Jezus objawia Boga. W Wielki Piątek Jezus nie zbawił (uratował) nas przed Bogiem, lecz Jezus objawił Boga jako Zbawiciela! Aby zrozumieć Wielki Piątek jako epicentrum przebaczenia, nie musimy wyobrażać sobie, że Syn spacyfikował gniewnego Ojca.

Continue reading

Koniec okresu posuchy

Daniel Pontious
Jedną z rzeczy, którą odkryłem na podstawie wielu lat służby i osobistych doświadczeń to fakt, że choć Duch Święty jest fontanną wypływającą z wnętrza każdego z nas to CIĄGLE PRZECIEKAMY!

Gdy dziś rano obudziłem się usłyszałem jak Duch Święty szepcze do mnie zwrot: „Chrześcijanie Przeciekają”. Gdy wstałem, siadłem zastanawiając się dlaczego powiedział to do mnie, po czym zaczęło płynąć Objawienie i zdałem sobie sprawę z tego, że nie było to tylko jakieś stwierdzenie, lecz mądrość pochodząca od Pana zaczynająca manifestować się dla tych z nas, którzy są najbardziej wysuszeni.

Niektórzy wierzący sądzą, że jak już raz zostałeś napełniony Duchem Świętym, to jesteś napełniony i to wszystko, lecz odkryłem, że są liczne oddzielne napełnienia Duchem. Jedną z tych rzeczy, którą chciałbym się podzielić jest to, że są  istotne różnice między wypełnieniem Duchem Świętym, a Duchem Świętym zstępującym na kogoś. Jedno jest związane bezpośrednio z byciem świadkiem Jezusa Chrystusa (zwrot mówiący o zstępowaniu), podczas gdy drugie jest bezpośrednim wpływem na relację innych z Jezusem Chrystusem.
Oba zdarzenia są niezwykle ważne w życiu każdego z wierzących, lecz Otrzymanie Mocy i Działanie w Nadnaturalnym Autorytecie to dwie oddzielne sprawy.

Im więcej działam jako Świadek Jezusa wszędzie dokądkolwiek się udaję tym więcej On napełnia moje życie Większą Miarą Siebie i Jego Mocy. W 4 rozdziale Dziejów Apostolskich widzimy uczniów, którzy właśnie zostali surowo upomnieni przez religijnych ludzi, gdy zgromadzili się razem na modlitwie:
A gdy skończyli modlitwę ,zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani, i napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże” (Dz 4:31).

Tak więc, uczniowie nie zostali napełnieni raz i na tyle, lecz byli prawdopodobnie ponownie napełniani przez Ducha stale i wciąż, aby większa Łaska i Większa Moc mogły płynąć z ich życia za każdym razem, gdy zostawali napełnieni.
Apostołowie zaś składali z wielką mocą świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich” ( 4:33).

To Ponowne Napełnienie przychodzi wraz z Większą Miarą Mocy/Władzy i Większą Miarą Łaski, tak, abyś był w pełni wyposażony i uzdolniony do zadania, do którego cię Pan pośle.
Ta większa miara jest potrzebna do wykonania większego zadania dla Jezusa Chrystusa, a nie tylko po to, abyśmy mogli czuć Obecność Bożą, lecz tak, abyśmy aktywnie zarządzali Królestwem Bożym, wszędzie, gdziekolwiek Pan nas pośle jako świadków. Gdy Bóg coś robi, zawsze jest po temu jakaś przyczyna, tak więc im więcej wylewam siebie na zewnątrz, tym więcej On ponownie napełnia mnie i odświeża moje życie.

Continue reading