Lepiej naśladować niż uczestniczyć


10 lipca

Pod koniec 13 rozdziału Księgi Wyjścia, gdy faraon wypuścił ludzi, tekst mówi, że: „Nie prowadził ich Bóg drogą do ziemi Filistynów, choć była bliższa, …, prowadził Bóg lud drogą okrężną przez pustynię” (13:17-18). Wyraźnie widać, że była szybsza droga niż 40 lat krążenia w kółko. Jest tak dlatego, że rzeczywistym celem nie było „dostać się tam”, lecz podróż sama w sobie. Nie chodziło tutaj o chodzenie do kościoła, lecz chodziło o całe ich życie pełne prób, natury, relacji i trzy kroki w przód, dwa wstecz.

To, w jaki sposób ty się tam dostaniesz decyduje o tym, kto tam dociera i gdzie to jest.

Nie ma czegoś takiego jak droga do pokoju, lecz pokój jest drogą sam w sobie. Jedynie podróż wiary tworzy ludzi wiary. Droga zadowolonych z siebie odpowiedzi i wniosków tworzy ludzi… no, wiecie jakich.

Kościół daje ludziom odpowiedzi nie prowadząc ich wcześniej w podróży przez pustynię i ucząc tego rodzaju cierpliwości, który pozwala na uzyskanie odpowiedzi dzięki tej drodze. Jeśli dajesz ludziom odpowiedzi nie szanując ich drogi, szybko zastąpią tymi wnioskami samą podróż.

Tylko ci, którzy żyli, cierpieli i bardzo upadli stoją na takiej pozycji, aby czytać Pisma w pokorny, współczujący i ogólny sposób. Jeśli dasz do ręki Pisma człowiekowi, który podróży nie odbył, zawsze zrobi z niego intelektualną debatę na bardzo powierzchownym poziomie. Prawdopodobnie największym zagrożeniem dla kościoła są ludzie na stanowiskach, którzy nigdy nie byli poza jego zaakceptowanymi normami.

Jezus nie powiedział: „chodźcie, siadajcie, pozwólcie, że nauczę was Pisma tak, abyście zostali zbawienie i poszli do nieba”. Powiedział: „naśladujcie mnie, a Ja uczynię z was…”.

O wiele lepiej wygląda wieczne życie, gdy naśladujesz niż wtedy, gdy uczestniczysz.

Pewność (?)

12 lipca 2018

Spotkałem wielu ludzi, których musiałbym określić jako złych. Jedną z cech charakterystycznych, która jest zawsze oczywista to „pewność”. Nie ma u nich miejsca na wątpienie o sobie czy samokrytycyzm i patrzą piorunującym wzrokiem na tego, kto w nich wątpi. Brak wątpliwości co do siebie zawsze jest znakiem tego, że zło zostało znalezione gdzieś indziej.

Często są to ludzie nadmiernie religijni. Pamiętajcie o tym, że Szatan znaczy „oskarżyciel”. Zwracaj uwagę na to, gdy sam oskarżasz kogoś czy, jak to powiedział Jezus, „rzucasz kamienie”. Jest to diabelski kamuflaż i wspaniała taktyka dywersyjna.

Jak jest w przypadku każdego uzależniającego myślenia, zwalanie winy na kozła ofiarnego pokazuje się w postaci myślenia „wszystko, albo nic”, nie pozostawiając jakiegokolwiek miejsca na paradoks, kwestionowanie, sprzeczność i zero tolerancji dla dwuznaczność. Jezus nazwał ich w Ewangelii Mateusza (23:13-19) „aktorami” jedenaście razy. Zazwyczaj jest to tłumaczone jako „hipokryci”. Zdaje się, że Jezus uważał ich bardziej za prostackich aktorów, niż niemoralnych grzeszników.

Musimy pamiętać o tym, że, żyjąc w wierze, nigdy nie można być absolutnie pewnym, że ma się rację. Właśnie, dokładnie to nazywane jest wiarą. Wiara nie jest twoją religią, jest niepewnością, do której się przyznajesz. Nie istnieje coś takiego jest „twierdzenie wiary” a taka deklaracja jest w rzeczywistości oksymoronem. Takie coś powinno być nazwane „deklaracją pewności” i jest czymś przeciwnym do wiary. „Stwierdzenie/deklaracja” oznacza wniosek, zakończenie. Gdy już raz dotrzesz do duchowego wniosku/zakończenia pozostaje wyłącznie kwestią czasu, kiedy staniesz się religijnym terrorystą.

Piotr, Jakub i Jan są doskonałymi przykładami tego, o czym mówię. Byli tak zadowoleni i pewni siebie!! Jakub i Jan pomyśleli nawet o tym, że ludzie, którzy nie są tacy jak oni powinni być „spaleni”! (Łk 9:54). Czyż nie brzmi to jak fundamentalizm? Wskutek tej ich pewności, Piotr miał w swym sercu gniew i morderstwo, i próbował ściąć komuś głowę! A był to „wewnętrzny krąg” Jezusa! Wydaje się, że im bardziej dzięki pewności i ostatecznym wnioskom wydaje ci się, że jesteś „blisko” Boga tym bardziej niechrześcijański jesteś i tym bardziej musisz upaść, aby spaść ze swego religijnego wysokiego konia.

Nienawrócone ego chce tylko jednego: kontroli. Dopuszcza do zmian wyłącznie na swoich własnych warunkach a ta zmiana zawsze musi honorować opierającą się na świętych pismach interpretacji i wnioskach. Tak więc, zachęca się do zmiany i ją uznaje wyłącznie w ramach ogłaszanej „deklaracji” wiary. Daje to wygląd „anioła światłości” czy jak nazywa to Paweł, jest ‘szatańskie’ (2Kor 11:14). To dlatego Jezus używa słowa „metanoja” bądź „poza myślą/ umysłem”. Parodią jest fakt, że ten wyraz został przetłumaczony jako „pokuta”.

Więcej o tym następnym razem..

Czego nauczyłem się ostatnio_5

John Fenn

Pisałem poprzednio o tym, że Paweł pisał do Koryntian, że uprzedzenia wobec członków ich własnego (domowego) kościoła spowodowały, że byli słabi, chorowici, a niektórzy umarli. Sami sobie byli winni, tak jak Epafras, który niemal na śmierć się zapracował. Sami czasami otwieramy drzwi z powodu braku miłości, przepracowania czy stresując samych siebie, kiedy więc możemy oczekiwać od Boga, że nas uzdrowi?

Wymień uzdrowienie …

Czy jesteś w stanie wymienić jakieś szczególne natychmiastowe uzdrowienie zapisane w Ewangeliach bądź w Księdze Dziejów, dotyczące osoby, która świadomie sama spowodowała swój stan? Inaczej: mówiąc czy jest wymienione jakieś szczególne uzdrowienie, którego dokonał Jezusa na osobie, która świadomie doprowadziła swój organizm do takiego stanu ? Odpowiedź brzmi: nie. W Ewangelii Mateusza 15:30-31 wśród uzdrowionych wymienieni są „kalecy”, co oznacza, że zostali okaleczeni w wyniku jakiegoś wypadku – nie zawinili świadomie sobie sami.

Zastanówmy się: kobieta z hemoroidami nic nie zrobiła, aby doprowadzić się do tego stanu. Czy ślepy Bartymeusz bądź człowiek, który urodził się ślepym, celowo oślepili siebie sami? Nie. Czy ktokolwiek z tych, którzy byli głusi, trędowaci, kulawi, niemi, bądź kobieta zgięta w pół zrobił cokolwiek, co spowodowało taki stan? Nie. Czy Malchus, któremu Piotr odciął ucho mieczem, a Jezus je uzdrowił, prosił Piotra o to? Nie.

Czy córka Jaira, która zmarła z gorączki, pogańska kobieta, której córka była „dręczona” przez demona bądź teściowa Piotra świadomie spowodowały swój stan? Nie. Nie ma ani jednego szczegółowo opisanego w Ewangeliach przypadku uzdrowienia przez Jezusa kogokolwiek, co do kogo byłby choćby cień sugestii, że sam sobie zawinił. Człowiek, którego Paweł wzbudził z martwych po upadku z okna był ofiarą wypadku, lecz nie wyleciał z okna celowo. Dorkas, która zachorowała i zmarła, a którą Piotr wzbudził z martwych, nie wywołała celowo tej choroby.

Tak więc, dlaczego gdy najadamy się powodując otyłość i wywołując w ten sposób problemy ze stawami, sercem i płucami, czy jeszcze inne dolegliwości, modlimy się o boskie uzdrowienie? Dlaczego jemy fabrycznie preparowane jedzenie, unikając pożywienia bądź świadomie nie spożywamy wystarczającej ilości witamin czy minerałów i zachorujemy to spodziewamy się boskiego uzdrowienia?

Dlaczego ludzie palą, wiedząc, że może to spowodować raka i cała masę innych dolegliwości, bądź świadomie dźwigają coś, czego wiedzą, że podnosić nie powinni, przepracowują się do wyczerpania prowadząc do różnych dolegliwości (jak w moim przypadku zawrotów głowy czy migotania serca), zamartwiają się i boją, wiedząc, że należy iść do Pana i złożyć to na Niego po czym oczekują boskiego, natychmiastowego uzdrowienia? Jeśli zapisy uzdrowień Jezusa i te z Dziejów Apostolskich dotyczą wyłącznie ludzi, którzy nie doprowadzili siebie samych do zaistniałego stanu to czemu oczekujemy, że Pan uzdrowi nas natychmiast, skoro świadomi sami sobie zawiniliśmy.

Nasze ciała pochodzą z tej ziemi i my jesteśmy szafarzami wszystkiego poczynając od czasu dla własnego ciała to my jesteśmy odpowiedzialni. Jak powiedział apostoł Paweł, grzechy przeciwko ciało przejawiają się w ciele. Jakie zaplecze naszego życia musimy przygotować, aby zmienić swoje życie jeśli chodzi o zdrowie, pożywienie, chodzenie w miłości wzajemnej wobec współuczniów?

 

Równoważenie wiary, uzdrowienia, zdrowego rozsądku osądzanie własnego serca.

Paweł napisał do Tymoteusza w 1 Liście (5:23): „Samej wody już nie pij, ale używaj po trosze wina ze względu na twój żołądek i częste twoje niedomagania”. To czy ‘oinos’ (wino) było sfermentowanym czy zwykły sokiem nie ma tutaj znaczenia. Paweł napisał Tymoteuszowi, aby korzystał z lekarstwa na swój żołądek. Poprzednio zwróciłem uwagę na to, jak Paweł zanotował iż Epafras dosłownie zapracował się na śmierć i potrzebował czasu na rekonwalescencję.

Czas na odzyskanie zdrowia i picie odrobiny wina na żołądek to praktyczne rozwiązania. Apostoł Paweł, który spowodował ślepotę sprzeciwiającego się czarownika Elimasa, wzbudził z martwych młodzieńca, który wypadł z okna, człowiek przez którego ręce Bóg czynił szczególne cuda, tak że nawet materiał, który zetknął się z jego ciałem uzdrawiał – tenże mąż wybitnych cudów, napisał do swoich przyjaciół, aby brali lekarstwo, odpoczęli i odzyskali zdrowie.

 

Przykłady

Gdy nasze dzieci były małe i dostawały gorączki, przeziębiły się czy cokolwiek innego, wkładaliśmy na nie ręce, lecz jeśli stan nie polepszał się w krótkim czasie, z pewnością nie dłużej niż 24 godziny, udawaliśmy się do lekarza. Nie można sprawiać niewinnym dzieciom cierpienia tylko dlatego, że „stoisz w wierze” – musisz robić to, co właściwe, ponieważ przede wszystkim żyjesz na tej ziemi w sferze naturalnej, a po niej idzie to, co duchowe.

Ludzie gwałcą zdrowy rozsądek i dziwią się, gdzie jest Bóg. Robią w sferze naturalnej wszystko źle a potem wołają o cud. Tak więc, żyją jak na roller coasterze, raz na górze, cud, raz na dole do następnego cudu i od początku, zamiast żyć w nurcie niezablokowanego zaopatrzenia, dzięki czynieniu tego, co właściwe w naturalnej rzeczywistości i co się mieści w zdrowym rozsądku.

Podobne to jest to pewnej kobiety, która wypisywała czeki w lokalnych sklepach, wiedząc, że nie ma na koncie pieniędzy. Potem przyszła do mnie, pastora, po modlitwę o podwyżkę dla męża, przychylność banków, aby usunęły opłaty, o zaufanie w sklepach, aby mogła wypisywać kolejne czeki. Gdyby jednak Bóg odpowiedział na tą modlitwę, oznaczało by to, że upoważniłby ją do dalszego grzeszenia, bądź stałby się co najmniej wspólnikiem jej grzechu.

Jego rozwiązaniem było to, że pracowałem z nią, aby jej pomóc ustabilizować budżet i wzmocnić dyscyplinę. Robić to, co należy, aby zbudować zaplecze, dzięki któremu Bóg będzie mógł działać w jej życiu. Nie było to nadprzyrodzone, lecz trudne dla ciała i „normalne”. Niemniej, taka była Boża odpowiedź, boskie „dotknięcie”, którego potrzebowała.

Continue reading

Nie lubimy mówić o własnych uczuciach

Stan Tyra
5 lipca 2018

W naszej zachodniej kulturze nie lubimy mówić o własnych uczuciach, chyba że na jakimś płytkim, powierzchownym poziomie. Unikamy rozmawiania o polityce i religii, ponieważ to gorące tematy, więc gadamy o pogodzie.

W religii jest bardzo podobnie. Pozwólcie, że korzystając metaforycznie z miejsca najświętszego Mojżesza, spróbuję to opisać. Nie potrafimy mówić o tym, co jest w Miejscu Najświętszym, ponieważ brak nam  odpowiedniego języka. Najlepiej oddaje się to poprzez „głębina przyzywa głębinę” czy „niewysłowione westchnienia”. Jeśli spróbujemy i mówimy o tym, co się dzieje w „Świętym Miejscu”to zazwyczaj jest to krytykowane i przez większość niezrozumiane. Może chodzić o chrzest Duchem Świętym, dary, „nadnaturalne” rzeczy, pięcioraką służbę itd. Większość kościoła, albo zaprzecza tym rzeczom, albo nie rozumie, pompując je i wynosząc do totemów „Miejsca Najświętszego”, dlatego też rozmawiamy o tym, co znajduje się na „dziedzińcu zewnętrznym” – obmywaniach, ofiarach, kto jest w środku, komu nie wolno, o ciemności i światłości (ponieważ nie było zadaszenia nad zewnętrznym dziedzińcem, więc oczywiście, o „pogodzie”).

Jeśli religia nie ma na tyle  pokory, aby uznać to, czego nie wie, czego nie jest w stanie w pełni opisać to mówi dużo o zewnętrznych rzeczach a jej język kończy na sprawiedliwości własnej, zadowoleniu z siebie, głupocie i zabobonach. Niedojrzała religia nienawidzi metaforycznego i paradoksalnego języka, ponieważ nie jest w stanie, z powodu swej konstrukcji, zbudować na nich absolutnych wniosków, bez względu na to, jak bardzo by się starała. Metafora wskazuje, lecz nigdy nie mówi ci, co masz widzieć. Paradoks pozwala ci dotrzeć do jakiegoś miejsca tylko po to, aby powiedzieć, że nie jest to miejsce, w którym powinieneś być. „Słyszeliście, że powiedziano… a ja wam powiadam…”

Osobiście czuję się czasami przymuszony do wyjaśniania rzeczy, których nie da się wyjaśnić, nawet gdyby to było możliwe – korzystać ze słów, aby usunąć tajemnicę. Dać odpowiedzi, aby usunąć pytania. Przedstawić fakty o tym, czego w pełni nie można wiedzieć oraz „mówić o tym, czego nie powinienem powiedzieć nikomu”. Nie lubimy tego, że to, co pochodzi z „Miejsca Najświętszego” może być wyłącznie doświadczone czy uświadomione, po czym, gdy chcesz o tym mówić, staje się oczywiste, że widzimy jak „w zamglonym zwierciadle” (1KOr 13:12). Nie czujemy się wygodnie, gdy „Święty, Święty, Święty” to nasze jedyne słowa wyjaśnienia, a nie chcemy usłyszeć: „idź i nie mów o tym nikomu”.

Tak więc, zbudowaliśmy sobie podwójny język, który pozwala nam mówić o ogniach i męczarniach bądź o dzieciach Gerbera ze skrzydełkami, ulicami ze złota i miejscami do zamieszkania. Daje nam to co najmniej poczucie pewności i ostateczności co do tego, co nazywamy „rzeczami najważniejszymi”.

Zwróć uwagę,ze Jezus nie przejmował się zbytnia pewnością, wiedział, że będzie interpretowany na trzydzieści tysięcy sposobów. Oczywiście, mam pełną świadomość tego, że z tego wszystkiego to ty „masz rację”, co powinno być rozśmieszające nawet dla tych najbardziej zadowolonych z siebie. Wygląda na to, że uwielbiał paralele, paradoksy, tajemnice i niewiedzę. Kurcze, ukryj i szukaj jest ulubioną zabawą.

Dobrze zrobimy jeśli będziemy pamiętać o tym, że to ubóstwo w duchu i poznaniu, są naprawdę dobrymi miejscami i jedyną drogą do odziedziczenia Królestwa (które, tak przy okazji, nie jest tą naszą tradycyjną wersją Królestwa). Jezus NIGDY nie powiedział: „musisz mieć rację” czy choćby to, że to jest ważne, lecz sporo mówił o pokorze i wierze. Najwyraźniej był całkowicie gotowy być niezrozumianym czy nierozumianym na wiele sposobów, bądź po prostu napisał Ewangelie dla siebie i zostawił te głupie historie, żeby wymienić tylko kilka, o naturze, rolnictwie i  dwóch synach. Mógł usunąć te wszystkie tajemnice i paradoksy i po prostu zostawić nam fakty i wnioski, abyśmy mieli rację.
Myślę, że nigdy nie było to Jego celem.

Continue reading

Czego nauczyłem się ostatnio_4

John Fenn

O współpracowniku współpracowniku Pawła, który zachorował z przepracowania

Poprzednio zakończyłem na przykładzie naszej firmy dostarczającej pizzę, która zarabiała 2$ z każdych 10$ otrzymanych i może niektórym wydawało się, że zeszliśmy z tematu – nie w tym przypadku.

Czas i warunki ustalone

Tak samo, jak złe byłoby dla biznesmena wydawać całe 10$ na siebie, zamiast zarobionych 2$, tak ja „spędzałem” cały, siedmiodniowy tydzień pracując, zamiast odłożyć jeden dzień jako „zysk”.

Dzieliłem się również tym, w jaki sposób Jezus stwarzał warunki przed pojawieniem się błogosławieństwa: grupując tysiące ludzi po 50 i 100 osób, posługując się niewykorzystanymi kamiennymi naczyniami po to, aby napełnić je wodą, która miała zostać zamieniona w wino. Połączmy więc ze sobą te rzeczy.

Jakie więc ja mam spełnić warunki, aby móc przyjąć większe błogosławieństwa w korzystaniu z jednego wolnego dnia, aby przyniosło to owoc. Jeśli o mnie chodzi to pierwszą rzeczą jest celowe „wypięcie” się na jeden dzień w tygodniu z Internetu. Nie sprawdzam skrzynki mailowej, Facebooka, Messangera, Skypa, smsów, telefon znajduje się teraz na stole daleko ode mnie. To pozwala mi na zrelaksowanie się i skupienie na tym dniu, naładowaniu się i to, mogę dodać, bez poczucia winy, ponieważ wcześniej miałbym takie odczucia z powodu nie podjęcia żadnej pracy.

Jeśli Pan pracuje z kimś nad dietą to jaka infrastruktura może być zbudowana, aby Bóg błogosławił ten wysiłek? Powiedzmy, że pracuje z tobą nad tym, aby nie jeść pokarmów bogatych w węglowodany, a skupić się na proteinach i warzywach. Czy trzeba wtedy wyczyścić spiżarnię i przekazać te wszystkie fabrycznie produkowane dobra, czipsy i krakersy do banku żywności? (Bądź komuś, nad kim Bóg nie pracuje w tej dziedzinie.)

Jeśli zajmuje się twoim sposobem zarządzania pieniędzmi, na przykład wyjścia z długów, czy trzeba pociąć lub zablokować karty kredytowe, aby uniemożliwić sobie dalsze zaciąganie długów? Czy też trzeba usiąść i zbadać sposób wydawania pieniędzy i zorganizować budżet jako podstawową infrastrukturę, zanim Ojciec może udzielić większego finansowego błogosławieństwa?

 

Epafras (skrócona wersja Epafrodyta)

Continue reading

Prezydencie Buhari, proszę powstrzymać muzułmańską rzeź chrześcijan w Nigerii


30 czerwca 2018
Michael L. Brown
Oryg.: TUTAJ

Małe dzieci rozrąbywane na śmierć, starsze porywane, kobiety gwałcone i brutalnie atakowane, młodzi i starzy paleni żywcem, domy niszczone, trzoda plądrowana. Muzułmańscy pasterze masakrują swoich chrześcijańskich sąsiadów, podczas gdy nigeryjskie media milczą, a rząd odmawia działania. Niektórzy twierdzą nawet, że rząd jest zamieszany w te ataki.

Prezydencie Buhari, patrząc na to jako ogólnoświatowa społeczność, prosimy, abyś podjął zdecydowane działania i zakończył ten horror. Wielu już obecnie wierzy, że masz tą krew na swoich rękach. Prosimy, pokaż światu, że to nieprawda.

Współpracownik przysłał mi 25 czerwca takiego smsa z Nigerii: „Czy w wyżynnym państwie wymordowanie 200 osób przebiło się do mediów? Dzieci rozrąbywane na śmierć, przypalone części ciał wrzucane na ciężarówki i chowane w masowych grobach. Wielu zaginęło w tym mój przyjaciel gospodarz. To wina pasterzy. Płacz tutaj”.

Mogę tylko potrząsnąć głową w smutku. Ani słowa o rzezi w naszych mediach.

W czasie, gdy nigeryjscy chrześcijanie płaczą, Zachód pozostaje w mroku.

Pięć dni później, 30 czerwca, otrzymałem e-mail od prof Geralda McDermott, szanowanego pedagoga, wychowawcę i przywódcę anglikańskiego kościoła. Przysłał z Nigerii cykl postów z blogu, z miejsce gdzie usługiwał w ciągu ostatnich dni.

Oto fragmenty tego, co pisał z Jos, miasta ze Środkowego Pasa kraju. Przekazuję je tutaj ku zachęcie i wsparciu prof. McDermontt’a.

25 czerwca: “Jos stało się epicentrum konfliktu między islamską, a chrześcijańską cywilizacją w Afryce. Afrykański biskup, Ben Kwashi, szanowany tutaj zarówno pośród chrześcijan jak i muzułmanów, przeżył kilka lat temu spalenie przez muzułmanów swego kościoła. Bandyci przyszli, aby go zabić, lecz zamiast tego zostawili pokiereszowaną, na wpół martwą jego żonę.

„Chrześcijanie tutaj narzekają na to, że rząd nie przejmuje się zbytnio walką z terrorystami, którzy są podzieleni na Fulani i Boko Haram. Prezydent Nigerii jest zarówno muzułmaninem jak i fulani, więc chrześcijanie zastanawiają się czy nie dlatego rząd nic nie robi. Wielu policjantów i wojskowych oficerów chce szukać tych złych ludzi, lecz nie otrzymują zgody od przełożonych”.

27 czerwca: “Chrześcijanie w Jos żyją w strachu. W zeszłym tygodniu terroryści skierowali się do kilku wiosek wokół Jos, o których dobrze wiadomo, że mieszkali w nich chrześcijanie. Domy burzono, ziarno niszczono, ludzie byli paleni żywcem, a ich przypalone ciała wrzucone na kupę poczernionych zwłok”.

Jest to absolutnie oburzające

Niemniej, dzieje się coraz gorzej: „Miejscowi chrześcijanie twierdzą, że nigeryjski prezydent opowiada światu, że wyjaśnieniem tego brutalizmu jest konflikt między pasterzami fulani, a rolnikami. Jak to ujęła nigeryjska gazety w tytule: „Bukhari mówi, że skradziono 300 krów”. Innymi słowy, pasterze fulani zemścili się za to, że skradziono im krowy”.
Godne zaufania źródła zaprzeczają temu. „Pasterze fulani, którzy są muzułmanami, żyli w pokoju z chrześcijańskimi sąsiadami od dziesięcioleci. „Również oni napadając na te wioski i siejąc śmierć i strach krzyczą: „Allahu akbar”.

Jedna z prawdziwych informacji opowiedzianych mi przez chrześcijan jest taka, że islamiści z innych krajów (jak Nigeria i prawdopodobnie Arabia Saudyjska) zradykalizowali pierwotnie pokojowych muzułmańskich pasterzy. Rząd kontrolowany przez muzułmańską administrację korzysta na tym, aby wzmocnić panowanie na obszarze Środkowego Pasa Nigerii. Obecnie w Jos większość stanowią chrześcijanie, lecz jeśli rząd zechce wykorzystać tych radykałów do wypędzenia chrześcijan to Jos stanie się obszarem głównie muzułmańskim”.
A co na ten temat mówią światowe media? „Media na świecie przekazują informacje, że jest to „etniczny konflikt”. Niektórzy nazywają to czystkami etnicznymi, lecz w rzeczywistości jest to czystka religijna. Jak powiedział nam wczoraj anglikański arcybiskup, Ben Kwashi, w zwykłych konfliktach nie morduje się kobiet i dzieci”.

Należy zwrócić uwagę na to, że arcybiskup Kwashi nie jest jakimś marginalnym graczem. Został wybrany na głównego sekretarza Ogólnoświatowej Konferencji (Global Anglican Futures Conference), grożono mu śmiercią, rozkradziono jego bydło, a żona została zgwałcona i pozostawiona półżywa.
28 czerwca: “Kilka dni temu 300 chrześcijan zostało zamordowanych, gdy muzułmańscy terroryście skierowali się do chrześcijańskich wiosek poza Jos.
W Jos zawsze przeważali chrześcijanie i przez stulecia było miastem pożądanym przez muzułmanów. Jest to jedno z najlepszych miejsc do życia w Nigerii i zawsze opierało się muzułmańskim próbom wdarcia się. Teraz, przy muzułmańskim prezydencie i muzułmańską kontrolą armii oraz wszystkich działów władzy, muzułmanie czują się rozzuchwaleni…”

Dla chrześcijan, którzy ciągle są większością nie tylko w Jos, lecz w całej Nigerii, jest to, że szczyt rządu oraz oficerowie wojskowi są penetrowani przez Boko Haram, muzułmański ruch terrorystyczny, który jest winny wymordowania tysięcy chrześcijan i kilka lat temu porywania chrześcijańskich dziewcząt. Niektóre nigdy nie wróciły. Gdy prezydent Obama wywiadowcze i technologiczne wsparcie, aby pomóc Bukhari znaleźć i zniszczyć porywaczy z Boko Haram, Bukhari odmówił pomocy jej przyjęcia. Zorientowani miejscowi chrześcijanie mówią, że sam Bukhari ma powiązania z Boko Haram”.

Końcowy apel: „Wyłącznie międzynarodowa presja na Bukhari może cokolwiek zmienić. Jeśli więc czytasz to i możesz przekazać informację swemu rządowi, prosimy zrób to”.

„I módlcie się za chrześcijan w Jos, on potrzebują waszych modlitw”.

Każdego czytającego to błagam , aby zrobił te trzy rzeczy:

1) Podziel się tym artykułem z innymi i zrób wszystko, co w twojej mocy, aby zwrócić uwagę swego krajowego rządu.

2) Módl się o prześladowanych chrześcijan, którzy znajdują się w samym środku piekielnego ataku. Ich oddanie gani nasze duchowe zadowolenia na Zachodzie.

3) Módl się, aby prezydent Bukhari i jego administracja zrobiła to, co należy, oraz aby ci pasterze fulani przyszli do zbawczej wiary.

Czy możemy siedzieć bezczynnie, gdy nasi bracia i siostry cierpią tak niewysłowione potworności?

Więcej w temacie prześladowań, historii prawdziwych w jak wiedzę dość dawno nie aktualizowanym dziale:

PRZEŚLADOWANIA

Czego nauczyłem się ostatnio_3

John Fenn

Przede wszystkim sprawiedliwość w sferze naturalnej

Tak więc, mój stan i zawroty głowy w czasie silnego zmęczenia były wynikiem niezdyscyplinowania i nieposłuszeństwa Ojcu, który zalecał mi regularne robienie sobie wolnego jednego dnia w tygodniu.

Poprzednio: W 1Liście do Koryntian 6:18) Paweł pisze, używając współczesnej terminologii, że grzech przeciwko ciało przejawia się w ciele.

Instynktownie wiemy o tym, lecz pomoże nam to w rozróżnieniu tego, w jaki sposób szukać uzdrowienia na gruncie tego, co robimy w świecie naturalnym, oczekując od Boga, aby uczynił to w nadnaturalny sposób.
Ponieważ nasze ciała zostały uczynione z ziemi i powrócą do stanu materiałów, z których zostały uczynione, dopóki nie otrzymamy ciał z niebiańskiego materiału,  ignorancja nie będzie usprawiedliwiać konsekwencji tego, co robimy z naszym ciałem.
Jeśli wyjdziesz poza krawędź to upadniesz na ziemię. Ignorancja nie uwalnia nikogo od konsekwencji działania praw ruchu i reakcji, ponieważ fizyczny wszechświat jest tak właśnie skonstruowany, a my w nim obecnie żyjemy. Żyjemy na Ziemi, więc te rzeczy, które należą do ziemi są w naszym zakresie odpowiedzialności.

 

A to stanowi dla chrześcijan trudność.

Jest taki błąd funkcjonujący w myśleniu wielu chrześcijan, jakoby Bóg miał jakoś wyrównywać, robić wyjątek dla ich ignorancji, nieposłuszeństwa naturze czy ignorowaniu zdrowego rozsądku w życiu i biznesie. Jest to nieprawidłowe myślenie. Zanim przejdziemy do uzdrowienia, chcę wyjaśnić tą zasadę przy pomocy przykładów.
Bóg nie jest twoim cichym partnerem, który wyrównuje, uzupełnia to, czego nie robisz, a co jest właściwe, co znaczy, że to ty musisz wykonywać cierpliwie to co dobre i słuszne, ponieważ On nie usprawiedliwia lenistwa, nieuczciwości czy olewania tego, o czym wiesz że trzeba zrobić w naturalnym świecie. Ta natura funkcjonuje tutaj, na Ziemi, jesteśmy więc za to odpowiedzialni. JEŚLI my zrobimy to, co jest słuszne i właściwe, moralne i prawe w naturalnej sferze WTEDY Bóg przystępuje do działania, ponieważ ten przepływ sprawiedliwości pozwala Jemu przepływać przez nas. Continue reading