Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Trzy ważne przy świadczeniu wersety



„Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem”. (Isaiah 55:11).


Gdybyś miał przestudiować tylko jedną stronę z całego studium na temat ewangelizacji, to powinna to być właśnie ta. Dlaczego? Ponieważ tutaj nauczysz się trzech wersetów, które są najważniejszymi wersami ewangelizacyjnymi: Iz. 55:11; Rzym 1:16; J 12:32.

Iz. 55:11

Iz. 55:11 mówi, „tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem. „

Boże słowo jest unikalne. To przez Jego słowo (mowę) Bóg stworzył wszystko (Rodz.1:3: „rzekł Bóg: Niech stanie się światłość. I stała się światłość”. (Hebr 11:3) „Przez wiarę poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boga, tak iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk…” Jezus jest nazwany Słowem (J 1:1; 14): „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo… A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.

Gdy Jezus był na ziemi, nauczał.
Nauczał słowami i Jego słowa miały bardzo silny wpływ na ludzi.
Złościły jednych i łamały innych, lecz gdy Jezus mówił, działy się różne rzeczy.


Jezus przebaczał grzechy mówiąc:

„I ujrzawszy wiarę ich, rzekł: Człowieku, odpuszczone są ci grzechy twoje” (Łuk 5:20).

Wzbudził umarłego mówiąc:

„A gdy to powiedział, zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź z grobu! (Jan 11:43).

Wezwał wiatr i morze słowami:

„A potem, powstawszy, uspokoił wicher i morze. I nastała wielka cisza” (Mat. 8:26).


Wypędzał demony mówiąc:

„I powiedział im: Idźcie. Ruszyły więc…” (Mat. 8:32).

Uzdrawiał mówiąc:

Wtedy Jezus wyciągnął rękę i dotknął go mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I natychmiast został oczyszczony z trądu.
A potem powiedział do setnika: Idź i niech się stanie tak, jak uwierzyłeś. I właśnie o tej godzinie został uzdrowiony jego sługa (Mat. 8:3,13).

Boże Słowo jest potężna.


Słowo (Biblia) ma wiele cech:

Jest natchnione:


„Wszelkie bowiem Pismo jako od Boga natchnione jest pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do upominania, do kształtowania w sprawiedliwości” (2 Tym. 3:16).


Jest prawdą:


„… i wszystkie Twoje przykazania są prawdą. (Psalm 119:151).

Uwalnia:

„Jeżeli wytrwacie w mojej nauce, okażecie się prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (Jn 8:32).


Daje wiarę:

„Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe”. (Rzym. 10:17)


Osądza:

„Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca” (Heb. 4:12).



Słowo Boże jest potężną bronią, dlatego powinieneś uczyć się go na pamięć!


Rzym. 1:16


Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka,



Czym jest Ewangelia?

1 Kor 15:1-4 mówi, że jest to śmierć i zmartwychwstanie Jezusa za nszee grzechy. Jest to pełne mocy przesłanie zbawienia dla grzeszników. Jeśli wiesz o tym, że Słowo Boże osiągnie wyznaczony mu przez Boga cel i jeśli wiesz, że ewangelia ma moc, aby zbawić to powinieneś odpocząć w tej świadomości, że używasz dwóch potężnych narzędzi: Bożego Słowa i Bożej Ewangelii.

Słowo Boże to Biblia. Ewangelia Boża jest Jego objawieniem czy odkupieniem.



Jn 12:32

„A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę”. Jezus mówi tutaj w szczególności o Swoim zmartwychwstaniu. To On sam przyciągnie do Siebie tych, którzy mają być zbawieni. Gdy ty prezentujesz ewangelię (1 Kor 15:1-4), śmieć i zmartwychwstanie Chrystusa za nasze grzechy to Jezus przyciąga grzeszników do Siebie. On wykonuje swoją pracę nie ty!



Jako chrześcijanin ty masz świadczyć w prawdzie, szczerze i żyć zgodnie z ewangelią. Gdy Pan udziela ci możliwości, to powinieneś zareagować z pokornym i łagodnym duchem (2 Tym 2:24) i wskazywać na Jezusa. Tylko On jeden zbawia.



Jeśli wiesz o tym, że Boże Słowo osiągnie wyznaczony przez Boga cel, że ewangelia jest mocą ku zbawieniu, że to Jezus przyciąga ludzi do Siebie to powinieneś zdawać sobie sprawę z tego, że odpowiedzialność za zbawienie nie spoczywa na tobie, lecz na Bogu. Ty jesteś nauczycielem i tym, który przekazuje dobrą nowinę. „Jak mają uwierzyć, jeśli nie usłyszeli?” (Rzym 10:14).
Ty pomóż im usłyszeć!




Te trzy wersety powinny pomóc ci w uzyskaniu przekonania. Ty świadczysz – Bóg zbawia. Ty siejesz ziarno – Bóg podlewa. On używa ciebie. To Jego Słowo dokonuje zbawienia. To Jego ewangelia jest mocą. To Jego Syn, Jezus, przyciąga. Ty świadczysz w mocy, jeśli świadczysz przy pomocy Słowa Bożego.


раскрутка продвижение

Najważniejsze sa fundamenty

Najpierw fundamenty


Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy (2 Tym. 2:15).


Bez właściwego fundamentu, budynek nie stanie, cywilizacja nie trwa i chrześcijanin nie świadczy jak należy. Fundament, o którym mówię jest fundamentem podstawowych chrześcijańskich doktryn. Czy wiesz czym jest Trójca? Jak wiele natur ma Jezus, jedną czy dwie? Czy jesteśmy zbawieni z łaski przez wiarę czy z łaski i uczynków? Po co Jezus umarł? Czy powstał z martwych? Jeśli tak to po co?



Być może nie wierzysz, że znajomość doktryn jest ważna. Być może myślisz, że powinniśmy po prostu mówić ludziom o Jezusie i pozostawić ich z tym czy przyjmą Go czy nie.
Niestety, świadczenie nie zawsze jest takie proste. Wiedza o tym w co i dlaczego wierzysz jest istotna. Na przykład, jeśli ktoś powie ci, że chce przyjąć Jezusa jako Zbawiciela, lecz nie wierzy, że On jest Bogiem w ciele to czy jest to ważne? Doktryna jest ważna, ponieważ definiuje to, w kim złożysz zaufanie. Sprawa dotyczy nie tylko tego, że wierzysz, lecz tego w kim swoja wiarę składasz.



„Ustawienie” w kościele

Kilka lat temu spotkałem się z pewnym pastorem lokalnego kościoła, który poprosił mnie, abym omówił pewne biblijne kwestie w jego koledżu i grupie zawodowej. Gdy rozmawialiśmy na temat wykorzystania literatury zdecydował, abym najpierw sprawdził stan wiedzy doktrynalnej grupy. Poprosił mnie, abym stał się kimś obcym, z ulicy, komu zdarzyło się wejść i „zobaczyć co się dzieje i rzucić im wyzwanie”. Ponieważ nikt mnie tam nie znał, wydawało się, że jest to świetny pomysł. Powiedział: – Zadaj im pytania, które zmuszą do
myślenia. Zapytaj ich o ich wiarę.



Ponieważ chciał, aby odpowiadali sami za siebie, tak zorganizował wszystko, że nie było go na miejscu, zamiast niego miał być lider studium biblijnego, który wiedział o całej sprawie.

W ten sposób grupa zostałaby zmuszona do obrony swojej wiary, ponieważ ich pastor nie mógł ich poratować, gdyby zaczęło się robić trudno.
Zadałem kilka pytań na temat Biblii, otrzymałem kilka odpowiedzi, po czym zadałem więcej pytań na temat ich odpowiedzi. Zapytałem ich skąd wiedzą, że w Biblii jest zawarta prawda, skąd wiedzą, że idą do nieba, dlaczego ich wierzenia są prawdziwe, a wszyscy pozostali są w błędzie i tak dalej. Wszystko, co robiłem to rzucałem im wyzwania. Później zapytałem ich o Jezusa. Powiedziałem: – Jeśli Jezus jest Bogiem, dlaczego modlił się do Boga Ojca?



Nagła cisza przemówiła bardzo głośno. Dalej mówiłem do nich:

– Niektórzy Świadkowie J., z którymi rozmawiałem przed chwilą, powiedział, że nie ma czegoś takiego jak Trójca. Mają na wykazanie tego zestaw tekstów. Dlaczego mam wierzyć wam a nie im. Oni mieli odpowiedzi i wydaje się, że znają swoje Biblie.


Trzeba powiedzieć, że grupa była gruntownie zmartwiona. Ktoś wyszedł poszukać pastora. Dwie dziewczyny wątpiły w swoje zbawienie, para chłopaków powiedziała mi później, że chcieli mnie zbić (a to wszystko byli chrześcijanie!).
Mniej więcej w tym czasie trzeba było kończyć. Lider studium, który do tej pory był cicho, przerwał dyskusję i przedłużając nieco powiedział:
– W porządku, w porządku, skończmy
na tym. – spojrzał z pewnością siebie po wszystkich – Nie martwcie się.
Dziś wieczorem będzie ktoś, kto może nam udzielić odpowiedzi na te pytania i wyjaśnić dlaczego Biblia jest faktycznie Słowem Bożym, dlaczego jest Trójca i to wszystko, o czym tu rozmawialiśmy dziś.

– Dlaczego nie miałbyś zostać z nami
– zapytało mnie parę osób – i też mógłbyś usłyszeć odpowiedzi na te pytania?


– Być może będę – powiedziałem uśmiechając się.

– A dziś wieczorem – lider też uśmiechnął się i wskazał na mnie – on będzie naszym mówcą. Patrzyli na mnie przez chwilę i jak na sygnał zaczęli mruczeć i jęczeć. Byli zasmuceni. Uśmiechnąłem się i po chwili oni również.


Do czego zostałeś powołany?

Zostałeś powołany przez Boga do tego, aby znać Jego słowo (2 Tym. 2:15; BT): „Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy„.
Zostałeś powołany przez Boga do tego, aby wzrastać wchodzeniu z Nim (Hebr. 6/1; BT): „Dlatego pominąwszy podstawowe nauki o Chrystusie przenieśmy się do tego, co doskonałe…”,

Zostałeś powołany przez Boga do tego, aby codziennie badać Pismo (Dz. 17:11): „Ci byli szlachetniejsi od Tesaloniczan, przyjęli naukę z całą gorliwością i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest”.



Jak dobry jest twój fundament?

Czy jesteś jak ludzie w tym kościele? Czy jesteś słaby w podstawach chrześcijańskich fundamentów. Czy potrafisz obronić Trójcę biblijnie? Czy możesz pokazać komuś w Biblii, że Jezus jest Bogiem w ciele czy to, że zbawienie jest wyłącznie z wiary a nie z uczynków? Czy wiesz o tym, że Jezus powstał z martwych w tym samym ciele, w którym umrał czy też było to inne, duchowe ciało? Te pytania są krytycznie ważne, jeśli chcesz mieć poprawne odpowiedzi. Czy masz?



Jeśli twój fundament jest słaby, to musisz go wzmocnić. Bez dobrego fundamentu nie będziesz w stanie stanąć przeciwko wiatrowi opozycji. To dlatego najpierw musisz ugruntować swój fundament; ty musisz świadczyć w mocy prawdy, a nie w słabości błędu.Podobnie jak dziecko, które chodzi na czworakach zanim zacznie chodzić, chrześcijanin musi znać podstawy m może dojrzeć; „

„Dlatego pominąwszy podstawowe nauki o Chrystusie przenieśmy się do tego, co doskonałe…”, (Heb. 6:1; BT). Najpierw zapoznajmy się z  podstawowym nauczanie, zanim wyjdziemy świadczyć
продвижение

Dlaczego powinniśmy ewangelizować



Czy zadawałeś sobie kiedykolwiek pytanie: „Dlaczego powinienem świadczyć?” Powinno przyjść ci na myśl kilka powodów.
Po pierwsze, Jezus nakazał ci: „Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syn i Ducha Świętego (Mat. 28:19). Również w Ez 3:11 czytamy: „idź więc, udaj się do wygnańców, do synów twojego ludu i przemów do nich, i powiedz im: Tak mówi wszechmocny Pan – czy będą słuchać, czy też nie”.



Po drugie, musisz świadczyć ponieważ kochasz niezbawionych (jeśli nie kochasz to powinieneś). Największym dziełem miłości jaki możesz zrobić to przedstawić ewangelię w nadziei, że przyprowadzisz ich do zbawienia. Gal 5:22 wymienia miłość jako jeden z owoców Ducha. Naturą miłości jest dawanie. Weźmy na przykład J 3:17: „Ponieważ Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał…” Miłość daje i jeśli masz choćby niewielką porcję Jego miłości to będziesz chciał dawać.


Po trzecie, świadczymy ponieważ to jest mądre. Przyp. 11:30 (BT) mówią: „…człowiek mądry ludzi zjednywa” (w ang. „zdobywa” – przyp. tłum). Wiem, oczywiście, że nie jestem zbyt mądrą osobą, lecz, ponieważ Bóg mówi, że wykażę mądrość zdobywając dusze, lub próbując to znakomicie, niech tak będzie. Chcę być mądry w Bożych oczach.



Po czwarte, świadcz, aby zachować ludzi od piekła. Piekło jest straszliwym miejscem ostatecznego cierpienia i oddzielenia od Boga. Ci, którzy nie są zbawieni pójdą tam.
Świadczenie jest próbą wyrwania ich z piekła.



Po piąte, świadcz, ponieważ to się podoba Bogu i przynosi chwałę Jego imieniu.


Ostatecznie i co najważniejsze, świadcz po to, aby ci ludzie mogli odnaleźć miłość i społeczność z Bogiem (1 J 1:3), największy ze wszystkich skarbów. Nie jestem w stanie wymyślić żadnego większego daru niż zbawienie. Ono uwalnia grzeszników od grzechu, uwalnia zgubionych od potępienia, objawia prawdziwego i żywego Boga tym, którzy Go nie znają.

Aniołowie w niebie radują się z każdej osoby, która przechodzi spod sądu do zbawienia (Łuk 15:10). Czyż my, chrześcijanie, nie powinniśmy się również cieszyć? Czyż nie powinniśmy płakać nad zgubionymi? Czyż nie powinniśmy wołać do Pana żniwa, aby posłał pracowników na swoje żniwa? (Łuk 10:2). Z pewnością! To zbawienie innych jest celem naszych wysiłków. Miłość Boża jest naszą motywacją. Czy jest coś większego? Więc, dawaj.


сайт

Przykazania – Filary Nowotestamentowe cz.2

Pochodzenie wiary 
Autor Listu do Hebrajczyków ogłasza, że Jezus Chrystus jest twórcą i dokończycielem wiary (Hebr. 12:2). Bardzo ważne jest, aby to zrozumieć. Tak wielu chrześcijan śpiewa pieśń: „Postanowiłem iść za Jezusem”, a którzy nie zdają sobie sprawy z tego, nie idą za Jezusem, idą za tradycjami ludzkimi. Nikt tak naprawdę nie może „zdecydować”, aby iść za Jezusem. Nie wierzysz mi? Zatem, spójrzmy  na Pismo i zobaczmy, co ono mówi na ten temat.
Dz. Ap. 13:48
Poganie słysząc to radowali się i wielbili Słowo Pańskie, a wszyscy ci, którzy byli przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli.  W innym tłumaczeniu w miejscu słowa „przeznaczeni” jest „wyznaczeni”. Zwróć uwagę na to „przeznaczenie” lub „wyznaczenie” wierzących. Bóg dał im wcześniej coś, co wywołało  wiarę, gdy usłyszeli Słowo. Mówiąc do swoich apostołów Jezus powiedział im (J 15:16)  Nie wy mnie wybraliście, lecz ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali, i aby owoc was był trwały, by to o cokolwiek byście poprosili Ojca w imieniu moim, dał wam.

Kto kogo wybrał?
Patrząc na nawrócenie Pawła z Tarsu, który został apostołem narodów, widzimy, że on sam mówi iż jego nawrócenie jest przykładem tego, jak inni będę przychodzić do królestwa Bożego. Czy poważnie myślisz, że Saul, który był w trakcie zabijania kościoła, „postanowił” iść za Jezusem? Czy też został porwany? Oto stan w jakim znajdujemy Saula tuż przed jego „nawróceniem”. Ty sam zdecyduj, czy był on w stanie „boskiego smutku” czy pokuty tuż przed nawróceniem, czy, jak było  rzeczywistości, był zwrócony dokładnie w przeciwną stronę?
A Saul dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim, przyszedł do arcykapłana i prosił go o listy do synagog w Damaszku, aby  mógł, jeśliby znalazł jakich zwolenników drogi Pańskiej, zarówno mężczyzn jak i kobiety, uwięzić ich i przyprowadzić do Jerozolimy. I stało się w czasie drogi, że gdy się zbliżał do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy padł na ziemię, usłyszał głos mówiący do niego: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? I rzekł: Kim jesteś, Panie? A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz; ale powstań i idź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić (Dz. Ap.  9:1-6, BW)   W tym samym czasie Pan powiedział coś do Annaniasza członka ciała wierzących.  Oto, co Pan powiedział Annaniaszowi jeśli chodzi o Saula, który stał się Pawłem (Dz. 9:15, 16)  Mąż ten jest moim narzędziem wybranym, aby zaniósł imię moje przed pogan i królów, i synów Izraela; Ja sam pokaże mu ile musi wycierpieć dla imienia mego.

Widzimy tutaj bardzo wyraźnie, że Bóg wcześniej zaplanował zbawienie Saula i wiedział wcześniej, co Saul będzie robił dla Jego imienia. Nie znajdujemy tutaj śladu „wolnej woli”. Widzimy suwerenność Boga działającą w kierunku wprowadzenia Saula do pracy przygotowanej przez Boga. Widzimy w tym fragmencie Pisma Suwerennego Boga przeprowadzającego Swoje prawo do „wyboru” kogoś, kogo już przeznaczył do szczególnego „powołania”.  Nie widzimy, aby Saul „decydował” o czymkolwiek. Później Paweł  mówi nam o swoim nawróceniu, że jest  to przykład dla innych, którzy będą wchodzić w ciało Chrystusa poprzez głoszenie ewangelii. Paweł powiada (1 Tym. 1:15,16)  Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna, że Chrystus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy. Ale dlatego miłosierdzia dostąpiłem, aby na mnie pierwszym Jezus Chrystus okazał wszelką cierpliwość dla przykładu tym, którzy mają weń uwierzyć ku żywotowi wiecznemu.  Pierwszy z grzeszników po prostu usłyszał głos Boży i został zmieniony.  Był przeznaczony do pracy i spędzenia reszty życia na wypełnianiu tej pracy do dnia, gdy będzie mógł powiedzieć, że dokonał dzieła. W taki sposób ludzie są „zbawiani” przez Prawdziwego Żywego Boga.  Dlaczego trudności sprawia nam uwierzenie, gdy Pismo wyraźnie ogłasza (Jn 6:44): nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli go Ojciec nie pociągnie, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym. Czy nie dlatego, że zostaliśmy zwiedzeni przez tradycje ludzkie? Dlaczego również nie wierzymy, że każda osoba pociągnięta przez Ojca przyjdzie do Jezusa i że Jezus nie straci żadnej pojedynczej duszy? Ponieważ współczesna tradycja uczy czego innego. Nie wierzymy Jezusowi, gdy mówi (Jn. 6:37,40) Wszystko, co mi Ojciec daje przyjdzie do mnie, a tego, który przychodzi do mnie nie wyrzucę precz; zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełnić wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał. A to jest wola tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w dniu ostatecznym. A to jest wola Ojca mego, aby każdy kto widzi Syna i wierzy w niego miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.  Tak, to smutne, większość chrześcijan nie wierzy w te proste słowa. Te słowa również są zbyt cudowne dla nich, aby uwierzyć. Z pewnością musza wykonywać pewnego rodzaju uczynki, aby dostać się do  życia obiecanego przez Jezusa.  Nie  tworzymy „uczynków” z naszej własnej siły, które  miałyby obfite  życie.
Podczas, gdy wielu chrześcijan uczy się na pamięć słów z Ef. 2:8:
Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się kto nie chlubił, to niestety nieliczni rzeczywiście wierzą w ten werset i niewielu potrafi chodzić w ich chrześcijańskim życiu w tym bezpieczeństwie.
Jeśli większość chrześcijan nie potrafi i nie uwierzy w te proste, cudowne prawdy to w jaki sposób mogą oni przyjąć proste słowa Jezusa Chrystusa, który otwarcie i wyraźnie ogłosił, w jaki sposób umrze (Jn.12:32): A gdy zostanę wywyższony, wszystkich do siebie przyciągnę. Ten fragment został wykrzywiony przez tradycję niemal we wszystkich kierunkach. Tradycja nie może przyjąć tego stwierdzenia. Oni muszą go interpretować. Dlaczego? Ponieważ w swej prostej formie jest ono niezgodne z artykułami wiary większości denominacji. Muszą zatem podkolorować je zgodnie ze swoimi doktrynami zamiast raczej pozwolić, aby krew Chrystusa mówiła za siebie. Pismo wyraźnie ogłasza, że my wszyscy przybiliśmy Chrystusa do krzyża. Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej (Rzym 3:23), Nie ma sprawiedliwego, nie ma ani jednego (Rzym. 3:10), zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym. 6:23). Wszyscy potrzebujemy zbawiciela , każdy z nas. Oto mamy Jezusa zwracającego się do Swojego niebiańskiego Ojca za każdą osobą na ziemi, która potrzebuje przebaczenia: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łuk 23:34). Jezus powiedział, że mówi i czyni tylko to, co widzi, że Jego Ojciec mówi i czyni. Stał się wypełnieniem słów i dzieł Swego Ojca. Czy sądzisz, że być może Bóg Ojciec uhonorował słowa Swojego Syna przez to, że je przyjął… i wykonał. Ojcze przebacz im… Czy widzisz tu, w tym stwierdzeniu, jakiekolwiek warunki? Ja nie.
Wróćmy do tematu głównego. Jest wiele fragmentów w Piśmie, które Kalwiniści kochają, ponieważ one mówią o absolutnej Suwerenności Boga, wybraniu i przeznaczeniu (predestynacji). Armianie zaś, ci którzy wierzą w „wolną wolę”, mają tendencję do zamykania się na te fragmenty, ponieważ oni uważają Kalwinistów za wstrętnych. Ja również widzę Kalwinizm w swojej skrajnej formie za wstrętny system, niemniej jednak nie możemy wyrzucać tych wersetów tylko dlatego, że one zgadzają się z Kalwinizmem, a nie z obozem „wolnej woli” (ani vice-versa).  Chrześcijanie, którzy  przystąpili do jednej z tych dwóch gałęzi protestantyzmu, gdy zajmują się tematem: Boża suwerenność, a „wolna wola”, zmusili się do preferowania jednego zestawu wersetów nad drugim. Każdy obóz posiada własne poszczególne prawdy. Każdy obóz  posiada również własne błędy wywołane odrzuceniem tych fragmentów, który nie zgadzają się z ich fundamentalnym nauczaniem. Odkryłem, że trzeba porzucić obie grupy jeśli chcesz właściwie rozsądzać Słowo Boże. Każda z nich jest zbyt lojalna wobec swoich ulubionych wersetów, kosztem tych pozostałych, które zdają się być sprzeczne z ich wierzeniami. Można pogodzić te wszystkie wersety, lecz nie jest łatwo zobaczyć tę drogę do tego, gdy jest się zaślepionym wobec argumentów którejkolwiek grupy. Na przykład Armianiści (wolna wola) nie mogą pojąć mocy płynącej ze Słowa (Rzym 8-38-33):
A wiemy, że Bóg we wszystkim współdziała ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.
Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna JEGO, A On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił. Cóż tedy powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych  Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. Dla tych z nas wychowanych na wersetach o „wolnej woli”, aby przeczytali ten rozdział kilka razy. Z modlitwą proś Ducha Świętego, aby udzielił nieco światła na temat  Suwerenności, wyboru i predestynacji.
Gdy byłem w obozie „wolnościowców”, czytając wersety takie jak ten, mój ukierunkowany umysł automatycznie zwracał się do innych, tych „armiańskich” wersów jak: Wielu powołanych, lecz nieliczni wybrani. Następny ulubiony werset, który natychmiast przychodzi na myśl to: Nie wszyscy, którzy mówią Panie, Panie, wejdą do królestwa, lecz ci, którzy pełnią wolę Mego Ojca w niebie. Wielu powie tego dnia do mnie: ”Panie, czyż nie prorokowaliśmy w twoim imieniu, nie wypędzaliśmy demonów w twoim imieniu i nie czyniliśmy cudów w twoim imieniu?” A Ja im odpowiem: „Nigdy was nie znałem, idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość”  (Mat. 7:21-23).
Z powodu wersetów potwierdzających „wolna wolę”, który miałem w umyśle, nie byłem w stanie odczytywać wersetów dotyczących Suwerenności, wyboru i przeznaczenia i ich dosłownego znaczenia. Musiałem je „interpretować” w świetle tych o „wolnej woli”. Jest to metoda czytania Biblii, która nie jest właściwym „dzieleniem Słowa Prawdy”. Ona nie objawia pełni Jego Prawdy. Jak powiedziałem wcześniej, jedynym sposobem na właściwe rozważanie Słowa to wyjście z obu tych obozów, tradycji, sekt, pozostawienie tego nastawienia tak, abyś mógł czytać Pismo bez prób obrony fundamentalnego nauczania twojej sekty. Wszyscy chcemy być w zwycięskiej grupie.
Gdy decydujemy się na przystąpienie do jednego z zespołów automatycznie stajemy się ukierunkowani w działaniu włączając w to interpretacje Pisma. Stajemy się tendencyjni w czytaniu i sami tworzymy sobie klapki na oczy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Właściwa postawa polega na takim czytaniu Biblii, które pozwoli człowiekowi o otwartym umyśle czytać fragmenty, które wydają się być sprzeczne bez faworyzowania jednego zestawu nad innym. Duch Święty może porozdzielać wszystko, jeśli nie będziemy dochodzić do przedwczesnych wniosków, naszych własnych czy z pomocą sekciarskich interpretacji.  Patrząc na ósmy rozdział Listu do Rzymian wyraźnie widzimy, że to Bóg zaczyna proces i dokonuje tego, co jest potrzebne do doprowadzenia zakończenia procesu zbawienia. To wszystko jest z Boga, od samego początku do końca! Ludzkie największe wysiłki gasną na rzecz Jego pracy i otrzymania bezcennej przychylności. Pismo odważnie ogłasza, że człowiek jest zbawiony „z łaski przez wiarę”. Jezus Chrystus jest „autorem i dokończycielem” naszej wiary. Nawet wiara jest darem, który nie może być inaczej otrzymany jak od Boga, który go daje. Nie jesteśmy w żaden sposób zdolni przyjść do Boga inaczej jak przez tą wiarę. Gdy już raz ta wiara zostanie udzielona, to przez Jezusa Chrystusa dzieło jest kończone, a nie przez nas, abyśmy się nie chlubili. Jest tak wiele wersetów, które stanowią to wyraźnie. Niemniej jednak, są takie, które wydają się zaprzeczać takiemu rozumieniu sprawy. Tylko Duch Święty jest w stanie to zamieszanie wierzącemu posegregować. Nie jest celem tego artykułu pokazywać jak te pozornie sprzeczne zestawy wersetów mogą być uzgodnione, lecz wiedz o tym, że mogą.

Czułem, że muszą poruszyć tą sprawę, po prostu dlatego, aby dać chrześcijanom o poglądach z obszaru „wolnej woli” zrozumienie tego, że to nie nasza wiara nas zbawia, lecz wiara Jezusa Chrystusa, którą otrzymujemy jako bezcenny dar. Skąd więc wielu chrześcijan (obecnie większość) bierze ten pomysł, że zbawienie zaczyna się od naszej wiary czy zaufania włożonych w Jezusa Chrystusa, a nie z otrzymania wiary od Jezusa Chrystusa? Są setki tysięcy przywódców kościelnych, którzy tak nauczają. Chrześcijańska literatura jest przepełniona tym nauczaniem. Takie nauczanie znajduje się w kilku najlepiej sprzedających się tłumaczeniach Biblii. Nie chcę tutaj wchodzić w różnice miedzy tłumaczeniami Biblii, lecz te fragmenty Pisma, które obecnie rozważamy są tak ważne, że musimy się upewnić w tym, że przyjmujemy rzeczywiste znaczenie, jakie pisarze oryginału chcieli nam przekazać.  Zobaczymy, że w tych wersecie prosta zmiana  daje całkowicie inne znaczenie zdania a nawet więcej, zmienia całkowicie zrozumienie tego, w jaki sposób człowiek staje się „zbawiony”. Najpierw zacytuję trzy wersety z Pisma zajmujące się sprawą wiary zgodnie z nową wersji Biblii Króla Jakuba tzw., NKJV (brzmią one identycznie w tłum. BW – przyp. tłumacza). Tłumacze tej wersji twierdzą, że jest ona bliższa prawdziwemu znaczeniu tekstu oryginalnemu tłumaczeniu Biblii Króla Jakuba z 1611 roku. Zobaczymy, że tak nie jest. To w jaki sposób tłumacze przełożyli te trzy wersety pokaże nam jak łatwo jest wprowadzić ogromne zmiany w kluczowych doktrynach biblijnych. Przez prostą zmianę zobaczymy, że ta zmiana może zmienić fundament samego chrześcijaństwa. Po pierwsze porównajmy te dwie wersje a wtedy  zobaczymy czy możemy określić to, które z nich jest prawidłowe  .

… człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Jezusa Chrystusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek (Gal. 2:16 BW).  Lecz Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi, aby to, co było obiecane, dane był na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą (Gal 3:22 BW).   I znaleźć się w Nim, nie mając własnej sprawiedliwości opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość  z Boga, na podstawie wiary. (Flp. 3:9) W oryginale 1611 roku czytamy:

… człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę Jezusa Chrystusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek (Gal. 2:16 BW).

Lecz Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi, aby to, co było obiecane, dane był na podstawie wiary Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą (Gal 3:22 BW).

 I znaleźć się w Nim, nie mając własnej sprawiedliwości opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary. (Flp. 3:9)

Modlę się o to, aby czytelnik zobaczył dramatyczną różnice między tymi dwoma formami. Jeśli ktoś „decyduje” się umieścić swoja wiarę w Chrystusa i w wyniku tego otrzymuje sprawiedliwość, to pierwszy krok należy DO człowieka, a nie do Bogu. Człowiek, który podjął „decyzję” dla Boga, ma pełne prawo chlubić się ze swej decyzji. Może się sam klepnąć w plecy, że tak powiem, że był na tyle mądry i oddał swoje życie Bogu. Ewangeliści często liczą ilość „decyzji” dla Chrystusa, które byli w stanie wywołać w czasie ich usługi, aby móc powiedzieć, że odnieśli sukces.
Interesujące jest zwrócenie uwagi na to, że wiodąca, konkurencyjna w siedemnastym wieku wobec Biblii Króla Jakuba, którą była wówczas Biblia Genewska, również używa tych samych sformułowań. Widzisz, w składzie tłumaczy Biblii Jakuba było całkiem sporo Kalwinistów, którzy raczej bardziej byli skłonni do umieszczenia zbawienia w rzeczywistości przeznaczenia niż wyboru. Biblia Genewska, oczywiście, jest biblią kalwińską.
Współcześnie przodujące w ilości sprzedanych egzemplarzy biblie anglojęzyczne to NIV (New International Version), NASB (New American Standard Bible), KJV (King James Version) oraz NKJV (New King James Version). Wyłącznie KJV używa formy „wiara Chrystusa”. Pozostałe trzy używają przyimka „w”.  Kiedy spojrzymy na skład tłumaczy tych Biblii, staje się oczywiste, że tłumacze i wydawcy nie byli w stanie dokonać tłumaczenia bez denominacyjnych uprzedzeń. Ci z Armiańskim wyznaniem (większość) wybrali taki przekład tych wersów, który wspiera ich ideę wolnej woli, która musi być skierowana do Boga, zanim człowiek może wejść w proces zbawienia.  Czy my, jako niefachowcy w grece możemy określić, który przekład bardziej odzwierciedla istotę  i zamierzenie autorów oryginału?
Myślę,  że tak. Są wersety, które zajmując się tym samym tematem, nie mogą być tak łatwo nagięte do teologicznych uprzedzeń. Spójrzmy na wiodącą w ilości sprzedawanych egzemplarzy biblię zwaną New International Version, która w swym tłumaczeniu idzie za armiańskim uprzedzeniem (wolna wola). Odnotowaliśmy w Gal. 3:22, że to tłumaczenie używa „wiary w Chrystusa” jako przeciwieństwa do „wiary Chrystusa”. Niemniej jedna, sam kontekst tego fragmentu jest tłumaczony tak zanim przyszła wiara, byliśmy wspólnie zamknięci i, trzymani po strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona. Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni. A gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod opieką przewodnika. (Gal. 3:23-25 BW). Widzimy więc, że ta wiara nie była dostępna dla nikogo pod zakonem! Ta wiara przyszła, gdy Jezus Chrystus przyszedł! Ludzie żyjący pod zakonem Mojżeszowym wierzyli w przyjście Mesjasza. Ich nadzieja była w tym Mesjaszu. Lecz ta „wiara”, o której my mówimy nie była dostępna dla ludzi w starożytnym świecie poza garścią mężczyzn i kobiet, których Bóg używał, aby wyplatać Jego cudowną historię. Do większości z nich dotarł słyszalny głos Boga. Niektórzy z nich mieli wielkie wizje, które dały im siłę i wizje do wypełnienia tego, co Jahwe od nich wymagał. Trudno jest dla większości z nas wyobrazić sobie, co się dzieje z naszym postrzeganiem rzeczy po usłyszeniu głosu Boga. Oczywiście, dla tych kobiet i mężczyzn było to doświadczenie zmieniające życie.
W dniu Pięćdziesiątnicy około 2000 lat temu, ta „wiara’ zamiast spaść na grupę mężczyzn i kobiet, rozrzuconych na przestrzeni kilku tysiącleci, zaczęła wylewać się na wiele tysięcy jednocześnie. Wiara jest pewnością, która pozwala człowiekowi wiedzieć to, co nie jest możliwe do zobaczenia naturalnym umysłem. Jest to coś, czego nie otrzymujemy dziedzicznie, coś przeciwnego do tego, w co wierzy większość kościołów i czego naucza.
Spójrzmy teraz na tekst, który powinien być gwoździem do trumny tematu czyja wiara jest potrzebna w procesie zbawienia. W Liście Hebrajczyków 12:2 czytamy: Patrzmy na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i usiadł na prawicy tronu Bożego.  Jest zupełnie jasne skąd pochodzi nasza wiara, kto jest sprawca i dokończycielem. To jest wiara Jezusa Chrystusa zdeponowana u człowieka,  którego on wprowadza do pełni, którą świat któregoś dnia ujrzy. O tak, gdy już jest zdeponowany, możemy ogłaszać tą wiarę jako swoją własną, lecz nigdy nie wolno nam zapomnieć jej źródła. Zapomnienie o tym, że jest to dar udzielony przez Boga, na który nie zarobiliśmy spowoduje, że chrześcijanin podróżuje drogą samo-sprawiedliwości i która z pewnością kończy się duchową śmiercią. Jest to stan zbyt wielu chrześcijan dziś. Kościoły świata są wypełnione samo-sprawiedliwymi, pysznymi, aroganckimi ludźmi, którzy myślą, że są lepsi od reszty świata. Zostali zwiedzeni do myślenia, że brali udział w swoim zbawieniu. Stali się tak ślepi, że nawet nie wiedzą czym naprawdę jest zbawienie. Aramiańska koncepcja chrześcijańskiego zbawienia jest fałszywa (lecz to jest temat innego artykułu).  Kościoły świata wypełnione są ludźmi, którzy słuchali przywódców kościelnych, czytali Biblie wydane przez ich naukowców, którzy powiedzieli im, żeby powtórzyli prostą modlitwę, umieścili swoją wiarę w Chrystusie a otrzymają życie wieczne i unikną wiecznego cierpienia w piekle jeśli wytrwają w tej drodze. Ta droga różni się znacznie od jednego typu armiańskiej denominacji do drugiej. Różnice między tymi denominacjami, jakkolwiek znaczące, faktycznie nie mają znaczenia – wszystkie prowadzą do duchowej śmierci.
(Niech czytelnik zrozumie, nie piszę jako Kalwinista. Nie jestem Kalwinistą! Brzydzę się znaczną częścią teologii kalwińskiego systemu. Chcę prawdy! Nie lubię Kalwinizmu, lecz Kalwiniście mają rację jeśli chodzi o to, skąd pochodzi wiara. Nie lubię Biblii Króla Jakuba. Przeczytaj niektóre moje krytyczne artykuły, jeśli nie wierzysz mi. Lecz w tym przypadku, Biblia Jakuba tłumaczy właściwie, podczas, gdy inne tłumaczenia ujawniają teologiczne uprzedzenia stojące za tymi zespołami tłumaczy, którzy wydali swoje tłumaczenia.)  Zatem początek i koniec zbawienia dla wierzącego jest z Boga. Człowiek nie jest w stanie zaoferować niczego na dodatek do tego procesu, poza owocem ust…. chwałą i dziękczynieniem.

W mieniu Jezusa Chrystusa
Jesteśmy zbawieni z łaski przez środek, który zwany jest wiarą. Otrzymujemy go, po czym jesteśmy zdolni do uwierzenia w imię Jezusa Chrystusa. Przyimek „w” nie występuje w greckim tekście. Jest dodawany przez tłumaczy do poprawienia języka.  „Powinniśmy wierzyć w imię Syna Jego Jezusa Chrystusa” Oczywiście, Imię Jezusa Chrystusa, w aramejskim czy hebrajskim umyśle spowodowałoby pojawienie się znaczenia imienia Jezusa. Jeszua oznacza „Jah zbawi i ratuje”. Słowo „Chrystus” nie jest częścią imienia nadanego mu przy urodzeniu, to jest tytuł. Hebrajska forma „ha Masziach”, która oznacza „Namaszczony”.
Żydowskie imię miało znacznie większą wagę i znaczenie w języku hebrajskim niż przypisujemy je naszym angielskim imionom. Imiona często miały związek z naturalnymi rzeczami, szczególnie, gdy imiona znajdowały się w zapisach biblijnych. Trudno jest dla ludzi demokracji zachodu, którzy cenią swój głos w rządzie, równe prawa, zasady większości itd., zrozumieć, czym jest władca absolutnie suwerenny. Nasz system prawny być może jest temu bliższy, lecz ciągle dość odległy.  Człowiek w uniformie z oznaka na ramieniu mierzy do ciebie z pistoletu i mówi:
– Stój w imieniu prawa!
Prawdopodobnie natychmiast zamarłbyś i wykonał dokładnie to, co ci mówi. W naszym społeczeństwie ten człowiek w mundurze otrzymał autorytet, mundur i moc, którą rozpoznajesz jako coś, czemu musisz być posłuszny lub spotkasz się z poważnymi konsekwencjami. Pistolet, który ludzie tworzący prawo pozwolili nosić człowiekowi w mundurze stanowi jasno, że masz do czynienia ze sprawami  życia i śmieci w zależności od tego jak zareagujesz na jego rozkaz.

Termin „Chrystus, Christos” w grece i „Masziach” w hebrajskim miały w tamtej kulturze znaczenie, którego my współcześni mieszkańcy zachodu nie kojarzymy z nim. Co to znaczyło, zostać nazwanym „Namaszczonym”? Namaszczony miał zasiadać na tronie Dawida i panować nad Izraelem. Dawid był królem, namaszczonym przez proroka Bożego, a nie wybranego przez ludzi. W jaki sposób odpowiadamy na suwerenność Jezusa i jego moc jako króla? Czy faktycznie oddaliśmy Jezusowi prawo do absolutnego panowania w naszym życiu?

Jego hebrajskie imię to „Jeszua” (Jah zbawia i ratuje). Czy faktycznie rozumiemy rzeczywistość tego imienia? Jezus jest nazywany Zbawicielem. Tak, Jezus znaczy „Jah zbawia”. Jah, skrót od Jahweh był Ojcem Jezusa. A ten, który mnie posłał jest ze Mną. Ojciec nie zostawił mnie samego, ponieważ Ja zawsze czynię to, co się jemy podoba (Jn. 8:29).  Sam Ojciec miłuje was, ponieważ wy umiłowaliście Mnie i uwierzyliście, że przyszedłem od Ojca” (Jn. 16:27). Bóg w Chrystusie świat pojednał ze sobą, nie zaliczając im ich upadków i powierzył nam słowo pojednania. (2 Kor. 5:19). Nie bój się maleńka trzódko, upodobało się bowiem Ojcu dać wam królestwo (Łuk 12:32).  Często zapominamy o tym, że celem Jezusa było objawienie nam naszego Ojca w Jego pełni. Pełnia Boga była w Namaszczonym cieleśnie. Ja i Ojciec jedno jesteśmy (Jn. 10:30); Kto mnie widział, widział Ojca (Jn. 14:9). Nie wyliczę wszystkich biblijnych referencji, lecz na to przyszedł Jezus, aby ogłosić, zamanifestować i wypełnić Słowo i Wolę Ojca. On miał jeden cel. Jezus nie zgrzeszył w tej dziedzinie. Wspominam o tym wszystkim tylko po to, aby powiedzieć, że zbyt nieliczni chrześcijanie znają swojego Ojca. Nie znają natury, mocy, ani celu zawartego w Jego imienia/naturze. Wielu chrześcijan nie ma problemu z kochaniem Jezusa, lecz mają poważne trudności ze stosunkiem do ich Ojca. Był to jeden z głównych celów Jezusa. Przez Niego przyciągnąć ludzi do Ojca. Oto tutaj, ponownie, wtrąciły się tradycje ludzkie, które okaleczyły chrześcijan tak, że nie są w stanie prawdziwie poznać Stworzyciela Wszechświata jako ich Ojca.  Podsumowując, istnieje potężna przepaść pomiędzy pierwszym filarem Nowego Testamentu jak tego nauczał Jezus Chrystus (i Jan apostoł), a tym, co jest widoczne w tradycyjnym nauczaniu większości kościołów. Wiara i wierzenie, o których mówił Jezus i Jan została całkowicie usunięta z systemu wiary przez wiele zorganizowanych chrześcijańskich denominacji.

Drugi filar prawa Nowego Przymierza 
Drugie przykazanie Nowego Testamentu jest również całkowici z Boga, a zatem równie niemożliwe do wykonania przez człowieka w oparciu o jego własne siły –  kochaj tak, jak kochał Jezus. Jedyny sposób na to,  by do tego doszło to Chrystus żyjący w człowieku. O to właśnie w chrześcijaństwie chodzi…Syn Boży  żyjący Swoim życiem w ciele o wielu członkach. To nie my żyjemy, lecz Chrystus w nas. Ponownie, usuwa to wszelką możliwą fałszywą, religijną pychę pojawiającą się w formie składania czyjegoś życia za bliźniego. To Chrystus w nas wykonuje dzieło.  Gdy uważnie porównamy dwa filary Starego i Nowego Przymierza to musimy przyznać, że jest ogromna różnica między tymi dwoma:  – Zakon Mojżeszowy – między ludem, który nie chciał słuchać Boga dla siebie, bał się Yahweh i wybrał Mojżesza, aby mówił do nich w imieniu Boga. Było to wyraźne przymierze między człowiekiem (Izrael) a Jahweh. W tym przymierzy wszyscy, którzy się na niego godzili, obiecywali zrobić coś w zamian za błogosławieństwo zawarte w tym przymierzu. Jeśli Izrael zawodził w wypełnianiu jego wymagań, różnorodne przekleństwa spadało na nich, nie tylko indywidualnie, lecz często zbiorowo.  – Nowe Przymierze, jednak, zostało oparte na zakonie wiary. Aby spojrzeć na to przymierze uważnie, musimy przyjrzeć się wierze Abrahama.

Przymierze Abrahamowe, obietnice Nowego Przymierza
Nie mogę wchodzić w szczegóły metod zawierania przymierza w początkowych czasach biblijnych. To wymagałoby napisania książki. Po prostu chcę zwrócić uwagę na przymierze krwi zawarte w 1 Koj 15:17,18, w którym brał udział Jahwe, a Abraham spał w czasie jego ratyfikacji. Dwie strony przymierza przechodziły między połówkami zwierząt i aby przymierze było ważne miały powiedzieć: „jeśli ktokolwiek z nas złamie to przymierze, to niech się z nim stanie to samo, co z tymi zwierzętami”.  Innymi słowy było to przymierze zawierane na całe życie, aż do śmierci. Życie każdego uczestnika tego przymierza było należało do drugiej strony w przypadku, gdyby zaistniała taka potrzeba. Niezwykle ważne jest to, żeby zrozumieć, że ciało człowieka, Abrama, nie było  stanie wykonać swojej części wymagań tego przymierza. Przymierze zostało zawarte między „Nasieniem”, które miało wyjść z Abrahama i Jahwe. To właśnie dlatego Abraham spał w czasie zawierania tego przymierza.  To przymierze było zawierane między Bogiem Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem, w którym Abraham i jego potomstwo miało być błogosławione.
A gdy słońce zaszło i nastała ciemność, oto ukazał się dymiący piec i płonąca pochodnia, które przesuwały się między owymi połaciami. W dniu tym zawarł Pan przymierze z Abramem, … (1 Moj.. 15:17,18)  Dwa ognie reprezentują Boga Ojca i Jego Syna Chrystusa. Abraham spał. Taka jest natura nas wszystkich, nie jesteśmy w stanie zachować przymierza z Bogiem. Gdy zbliżał się czas przelania krwi Jezusa, co miało rozpocząć Nowe Przymierze, Pan poprosił swoich uczniów, aby się z Nim modlili. I co się stało? Zasnęli. Duch ochotny, ale ciało słabe. .   Apostoł Paweł poświęcił mnóstwo czasu na wyjaśnianie w swoich listach różnicy między łaską a zakonem, obietnicą, a prawem, ludzkimi wysiłkami, a Bożą mocą. W Liście do Galacjan porównuje przymierze Abrahamowe do Mojżeszowego i nazywa je alegoriami. Przeczytaj bardzo wolno i z modlitwą Gal 4:21-31. Dostrzeż różnice między obietnicami Bożymi, a wysiłkami człowieka. Wypiszę kilka porównań między tymi dwoma przymierzami, które, jak mam nadzieję, wyjaśnią radykalne różnice między nimi. Słowa po lewej tabeli odnoszą się do Starego Przymierza, podczas, gdy te po prawej – do Nowego.

 Niewolnica wolnaHagar  SaraIsmael
IzaakLudzkie wysiłki

Sabatowy    odpoczynek

Pot (proch) Brak potu
Narodzony z ciałaNarodzony z ducha
Syn ciała Syn obietnicy
Nie dziedzicdziedzic,
Boży wybraniec
Z Góry Synaj z Góry Syjon;
Ziemskie Jeruzalem Niebieskie Jeruzalem
Naturalny Żyd Duchowy Żyd
Naturalny Izrael Duchowy Izrael
Naturalna ziemia ziemia duchowa
Naturalna świątynia duchowa świątynia
Z dołu  z góry
Związanie wolność

 Powyższa lista została zaczerpnięta z „The More Excellent Ministry”  Kelley Varner’a. Widzimy więc, że Nowe Przymierze jest wypełnieniem Bożych obietnic danych Abrahamowi. A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. Tak więc ci, , którzy są ludźmi wiary, dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem (Gal. 3:8,9).

Powrót do chwały
Od chwili spożycia z drzew poznania dobra i zła, człowiek stale usiłuje wrócić do miejsca chwały, które kiedyś miał. Wybudował wiele wież, stworzył mnóstwo ofiar, zorganizował różne religie i sekty, które obiecywały zaprowadzić nas z powrotem do odpocznienia, które kiedyś człowiek miał, gdy był w bliskiej relacji ze Stworzycielem.  Ludzie przeganiali ptaki i cielce rozcinali na kawałki w imię religii  (chrześcijaństwo nie jest wolne od tego), a jednak ciągle nie byli w stanie wejść do prawdziwego odpoczynku, przez te ofiary. Wszystkie religijne uczynki człowieka mogą mówić o kompletnej daremności i bezsilności..  Gdy człowiek trwa w swojej pysze z pewnością nie jest w stanie dostrzec swojej nagości – nie jest zdolny do zobaczenia bezwartościowości swoich uczynków i ofiar dla Stworzyciela.
Nowe Przymierze ostatecznie kończy sprawę uczynków człowieka. Jego pycha jest doprowadzona do zera. Wiele wymagano od Izraela, aby było zachowywane błogosławieństwo. Izrael zawiódł na wszystkich frontach. Właśnie dlatego Bóg ustanowił to przymierze z Izraelem – pokazać ludzkości, że żaden człowiek nie może uczynić z Bogiem przymierza i zachować go.   A jednak człowiek nieustannie usiłuje zrobić to, co jest niemżliwe.
Chrześcijanie, ludzie, którzy mieli odwieść świat od takiej działalności, odpadli od nauczania Nowego Przymierza i wrócili do odganiania ptaków i rozcinania cielca. Jesteśmy dumni z naszych uczynków ciała i paradujemy z nimi w kółko podobnie jak prorocy Baala robili to przed ołtarzem Eliasza na Górze Karmel. Posnęliśmy podobnie jak to zrobił Abraham. Musimy zbudzić się ze swego zamroczenia, uciszyć naszą cielesną pracę, wejść do odpoczynku i wprowadzić na świat pokój, lecz najpierw musimy wrócić do naszej pierwszej miłości; musimy poznać naszego Zbawiciele intymni osobiście. Musimy porzucić nasze bałwochwalstwo i cudzołóstwo z typami i cieniami, bezużytecznymi rytuałami, przepisami, zarządzeniami, wyznaniami, artykułami wiary, denominacyjnymi wyznaniami itp. Musimy zaprzestać uczynków niesprawiedliwości!!
Z powodu fałszywych koncepcji zbawienia zachowywanych w chrześcijaństwie zapomnieliśmy do czego Bóg powołał nas przede wszystkim. Izrael miał być narodem kapłańskim dla świata na rzecz Jahwe. Oni mieli wstawiać się za nich i składać ofiary na ich rzecz. Większość chrześcijan  wierzy, że zbawienie to po prostu uwolnienie od wiecznych cierpień. Ujawnia to fakt, jak daleko chrześcijaństwo odpadło od  swego celu w Chrystusie Jezusie. Zapomnieliśmy o tym, że zostaliśmy powołani do bycia Królewskim Kapłaństwem, narodem świętym i ambasadorami Chrystusa. Kiedy? Po drugiej stronie grobu? Nie! Nie!! Chrześcijanie, musimy się obudzić i wejść w dzieła Chrystusa, które są przygotowane dla nas. Aby to robić musimy przestać wydzielać religijny pot starając się pracować nad naszymi ulubionymi denominacyjnymi programami. Pytaj Pana o swoje codzienne dzieło i codzienny chleb. Czy wiesz z czego składa się praca chrześcijanina?  Zanim zaczniesz czytać dalej ten artykuł, aby zobaczyć moją odpowiedź, zatrzymaj się tutaj na chwilę, proszę, i spróbuj opisać dzieło chrześcijanina.
Większość chrześcijan będzie błądzić, podobnie jak to było na początku tego artykułu. Oto, co Biblia mówi na temat uczynków chrześcijanina:  Rzekli tedy do niego: Co mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im: To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał. (Jn. 6:29)  Oczywiście, chrześcijanie nie wierzą, że jest to takie proste. To dlatego dodali tysiące innych uczynków, które nie służą żadnemu innemu celowi, jak tylko pompowaniu naszej pychy tak bardzo, że zupełnie zapomnieliśmy, czym jest prawdziwe dzieło. Dzieło Boże całkowicie zniszczy ludzką pychę. Doprowadza człowieka i jego wysiłki do zera.
Jest w nas wszystkich, co upiera się,  że my, w jakiś sposób, pracujemy na siebie. O tak, kochamy pieśń o tym, że „przylgnąłem do starego twardego krzyża”, lecz nasze słowa i nasz duch zdradzają nas. Kochamy śpiewać o tym, że „zdecydowaliśmy” iść za Jezusem, mówić naszym braciom i siostrom o tym wszystkim, co zostawiliśmy poza sobą, abyśmy mogli któregoś dnia panować i rządzić wraz z Nim. Nie widzimy tej subtelnej mentalności „uczynków” stojącej za naszymi słowami.  W pewnych chrześcijańskich kręgach słowo „zwycięzca” jest bardzo popularne. Ci, którzy będą rządzić z Chrystusem to ci, którzy zwyciężają pożądliwość i pokuszenia, która nas dręczą.
Oni to zmierzają do królestwa podczas, gdy inni, mniej lojalni wobec Królestwa, spełniają zachcianki ciała. Wielu z tych „zwycięzców” zostało pokonanych przez religijną pychę i nawet o tym nie wiedzą. Zasmuca mnie świadomość, że ten artykuł nie odwróci większości w tym obozie z ich kursu czy, jak powinienem powiedzieć, z ich drogi na śmierć.
Człowiek, który myśli, że może coś zaoferować Bogu w zamian za trochę chwały zazwyczaj i tak nie będzie ulegał przekonaniu przez słowa innego brata czy siostry. Artykuł taki jak ten prawdopodobnie nie zdmuchnie wiatru z ich żagli. Wiatr musi przyjść od Boga w formie sztormu, który przeniesie ich tam, gdzie nie będą w stanie iść o swoich własnych siłach.
Ci, którzy starają się zarobić na swoje miejsce w królestwie mają ponad 700 000 słów w Biblii, które mogą być poskładane razem tak, aby stworzyć system uczynków, który usprawiedliwia ich babilońską wieżę. Większość sięga do Starego Przymierza, wygrzebuje stare słowo Boże, chrystianizuje je, ogłasza Słowem Bożym na dziś, podobnie jak Izrael zrobił z wężem na palu.  Czy chcesz być zwycięzcą? Czy chcesz zwyciężać ciemności tego świata? Czy chcesz zdobyć zwycięstwo nad pożądliwością oczu i ciała, i pychą życia? Biblia podaje nam definicję zwycięzcy. Teraz muszę cię ostrzec. To jest Boża definicja, ona nie pochodzi z wyznań, artykułów wiary, czy członkowskiego statusu różnych chrześcijańskich sekt. Oto jest Boża definicja „zwycięzcy”:  Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego , a przykazania jego nie są uciążliwe. Bo wszystko, co się narodziło z  Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat to wiara nasza. A któż może zwyciężyć świat, jak nie ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym? (1 Jn. 5:3-5) Jak widzimy, oto następny fragment Pisma, który niszczy naszą religijną pychę, o ile ktoś zdaje sobie sprawę, że „jego” wiara jest rzeczywiście wiarą Jezusa. Oczywiście, nawet te wersety nie zniszczą wszystkich ciemnych religijnych przemyśleń w tych, którzy przeszli drogę „podjąłem decyzję (zdecydowałem) iść za Jezusem”. Tylko gwałtowne przebudzenia takie jak Saul przeżył na drodze do Damaszku będzie mogło się taką postawą rzeczywiście wywołać. Saul był absolutnie przekonany o tym, że wykonuje dzieło Boże, dopóki nie spotkał Działa Bożego! Saul potrzebował nowych oczu zanim mógł zostać Pawłem (co znaczy „małym”), apostołem narodów.

Wiele problemów, które my, chrześcijanie, mamy z naszą duchową drogą bierze się z faktu, że nie potrafiliśmy prawidłowo dzielić Biblii, to jest nie „podzieliliśmy właściwie” Biblii. Na przykład, większość Biblii zawiera dwie strony, których nie powinno tam być. Niemal wszystkie chrześcijańskie Biblie zawierają dwie strony tytułowe, jedną wprowadzającą to, co wydawcy tej Biblii nazywają „Starym przymierzem lub testamentem” i drugą wprowadzającą to, co nazywają „Nowym Przymierzem lub Testamentem”. Jest to zupełnie zwodnicze, faktycznie fałszywe. Nie ma w Biblii ani jednego wersetu autoryzującego kogokolwiek do nazwania wszystkiego między Księgo Rodzaju a Malachiaszem „Starym Testamentem”. Nie ma też żadnego polecenia, które mówiłoby współczesnym wydawcom Biblii, aby zatytułowali to, co jest od Mateusza do Objawienia „Nowym Testamentem”.  Jest to zwykła tradycja publikowania Biblii, które niczego nie dodaje do zrozumienia Biblii, a wręcz je utrudnia. Nowy Testament nie może być rozumiany jako zestaw ewangelii i listów apostolskich. Jeśli typowy pastor w zwykłym kościele powiedziałby: „Zwróćmy się do Nowego Testamentu” to jestem pewien, że całe zgromadzenie zajrzy do ostatniej jednej czwartej Biblii. To ukazuje jak głęboki jest nasz stan.  Listy i ewangelie, które powszechnie zwane są Nowym Testamentem były pisane w okresie przejściowym, w którym naród Izraelski był odzwyczajany od Mojżeszowego Przymierza i wprowadzany do Prawa Życia w Chrystusie Jezusie Nowego Przymierza. Gdy czytamy o wydarzeniach, które się działy w ich życiu, włączając w to polecenia jakie otrzymali od apostołów i innych ludzi, musimy pamiętać o tym, że o ile Paweł głosił „łaskę przez wiarę” to inni apostołowie nie rozumieli całkiem tego, co się dzieje. Była w tym czasie ogromna mieszanina (która niestety istnieje do dziś). Zapomnieliśmy o tym, że Świątynia była już odnowiona. Kapłaństwo Lewickie ze wszystkimi swymi rytuałami w czasie pisania pism, które niewłaściwie nazywamy Nowym Testamentem, ciągle funkcjonowało. Apostołowie byli ciągle gorliwi wobec obrzezania i zachowywania Zakonu Mojżeszowego (Dz. 21:20). Wierząc, że Jezus był Mesjaszem i mając ciągle do dyspozycji stojącą świątynię, chrześcijanie nawróceni z Żydów, włączając w to apostołów, ciągle składali ofiary w świątyni (Dz. 21:23,24) Musimy zrozumieć, że Jezus urodził się pod Prawem Mojżeszowym i, że On musiał żyć życiem, które go doskonale wypełniło. Robimy sobie samym i innym wielką krzywdę usiłując czerpać wzory do naszego życia z Jego życia w ciele. On został powołany do wykonania tego, czego żaden człowiek na ziemi nie mógł zrobić, do doskonałego wypełnienia Zakonu Mojżeszowego To właśnie dlatego nie znajdziesz niczego, co Jezus powiedziałbym przeciwko Zakonowi, a jednak Paweł wiele mówi o tych, którzy usiłują utrzymywać wierzących pod zakonem. Powołaniem Pawła był „apostolstwo wśród nieobrzezanych”. Jego ewangelia była ewangelią czystej łaski. Napisał większość ze swoich 20 listów w ciągu 30 lat od wniebowstąpienia Jezusa. Pokazano mu przez Ducha Świętego, że cała Mojżeszowa struktura, Izrael, Jerozolima, Świątynia, Lewickie Kapłaństwo, całe Prawo Mojżeszowe zostaną wkrótce zwinięte jak zwój pisma. Jezus prorokował, że to będzie miało miejsce jeszcze w tym pokoleniu, któremu głosił. Zniszczenie Jerozolimy w 70 roku doskonale wypełniło słowa Jezusa.   Aby uchronić przyszłych wierzących od usiłowania „skopiowania” życia Jezusa w ciele, Paweł napisał:  Dlatego odtąd nikogo już nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy (2 Kor. 5:16) Naszym wzorem nie jest Jezus Chrystus w ciele; naszym wzorem jest życie, które On przygotował dl nas indywidualnie w Nim w duchu. Widziałem wielu młodych chrześcijańskich zelotów (sam byłem jednym z nich) wypalonych próbą kopiowania Jezusa, którego opisy widzą w ewangeliach. Nasz wzorzec nie znajduje się w ewangeliach. Nasz wzorzec jest w Nim zgodnie z Duchem. O, modlę się o to, abyś mógł to usłyszeć!  Zatem, aby naprawdę zrozumieć, o co rzeczywiście chodzi w królestwie Bożym, co pociąga za sobą Nowe Przymierze, musimy zrzucić bardzo ciężkie łańcuchy chrześcijańskich tradycji, które trzymały nas w ziemskich  cieniach, typach i zwiedzeniach. Ten artykuł ma na celu tylko wstęp do tematu zrzucania szat tradycji, które zatrzymują chwałę, którą Pan i Zbawiciel chce objawić światu poprzez swoich ludzi. (inne pisma i kasety audio zajmujące się różnymi fałszerstwami, które przełknęliśmy jako substytuty życia, znajdują się na „the Kingdom of our Lord and Savior, Jesus Christ”.)
Coś praktycznego
Ale jakie to wszystko ma dla mnie znaczenie, możesz zapytać? No, to zależy od tego, kto czyta. Jeśli zostałeś wychowany wśród wyznawców „wolnej woli” (co ma miejsce w większości kościołów) i ciągle upierasz się przy tym, aby iść za Jezusem „wypracowując” swoje zbawienie, co oznacza, że strach przed płomieniami ognistymi piekła ciągle wywołuje cierpienie twej duszy, jeśli to tym, to nic nie mam ci do powiedzenia, aby cię odwieść od twego zwiedzenia, twoich bezużytecznych uczynków i próżnej chluby. Po prostu strząśnij proch z twojego kamienia nagrobnego zanim wrócisz do swojej trumny, przebacz mi, że usiłowałem cię zbudzić ze snu.

Lecz jeśli jest miejsce w twoim sercu na słowa, które czytasz, to pokutuj, zawróć i pozostaw za sobą ściany religii, które pompują pychą, które oddzielają brata od brata przez wymyślone przez ludzi systemu oparte na uczynkach ciała. Jeśli masz pewność tego, że narodziłeś się z wysokości, opuść swój grób i szukaj swojej matki, Nowego Jeruzalem, twojego Ojca, Stworzyciela całej ludzkości. Nie zdziw się, gdy ci powie, abyś opuścił swoją denominację, która wysysa światło wprost z ciebie. Nie wracaj dopóki twój Ojciec z wysokości wyraźnie NIE wezwie cię z powrotem.
Jeśli siedziałeś w ławach chrześcijaństwa dlatego, że tam cię zastraszyli swymi wiecznymi cierpieniami w piekle, z których obiecali ci ratunek, jeśli przyłączysz się do ich kościoła to ich wznoszona z kart struktura jest farsą. Ona nie zbawi cię od niczego. Odejdź od niej i idź do twego prawdziwego Ojca.
Niektórzy z was nigdy nie otrzymali tej wiary, o której tutaj mówiliśmy. Nie jest to coś, co mogę ci dać, ani jakikolwiek inny kościół. Ona pochodzi od Samego Jezusa Chrystusa. W jaki sposób i kiedy człowiek otrzymuje tę wiarę jest dla mnie tajemnicą. Ja wiem, że ją posiadam. Wiem, że nie jestem lepszą osobą czy bardziej kochaną przez Boga, dlatego że mam ten dar. Jestem wdzięczny za to, że ją mam. Wydawało mi się, zanim ten dar otrzymałem, że wiem całkiem dobrze, teraz wiem, że byłem ślepy.
Proszę zrozumcie, że ten artykuł jest na temat przykazań, filarów Nowego Przymierza. Celowo nie wchodziłem w temat zbawienia. Jest to zupełnie inna kluczowa doktryna, która wywołuje wielkie zamieszania. Wystarczy powiedzieć, że wiele z tego, co jest przez kościół nauczane na ten temat jest nonsensem a w najgorszym przypadku takim bluźnierstwem wobec drogocennego Imienia/Natury Stworzyciela, że Szatan byłby zakłopotany wypowiadając je (jest to temat innego artykułu).  Niektórzy z was wierzą, że Jezus Chrystus jest Synem Boży, ponieważ wierzycie, że Biblia jest Słowem Bożym. Niektórzy wierzą, ponieważ byli przez całe życie wychowywani jako chrześcijanie, zatem wierzą. Inni wierzą, ponieważ większość Amerykanów jest chrześcijanami więc przyłączyli się do większości. Wierzysz, lecz nie masz wiary. Nie masz pewności. Nie masz relacji z autorem tej wiary Jezusem Chrystusem. Dla ciebie wskażę prostą historię z ew. Marka:
I przyszedłszy do uczniów, ujrzeli mnóstwo ludu  wokół nich i uczonych w Piśmie, rozprawiających z nimi.      I wnet wszystek lud, ujrzawszy go, zdumiał się, i przybiegłszy, witał go.
I zapytał ich: O czym z nimi rozprawiacie?  Wtedy odpowiedział mu jeden z ludu: Nauczycielu, przyprowadziłem do ciebie syna mego, który ma ducha niemego. A ten, gdziekolwiek go pochwyci, szarpie nim, a on pieni się i zgrzyta zębami i drętwieje; i mówiłem uczniom twoim, aby go wygnali, ale nie mogli. A On im odrzekł, mówiąc: O rodzie bez wiary! Jak długo będę z wami? Dokąd będę was znosił? Przywiedźcie go do  mnie!  I przywiedli go do niego. A gdy go duch ujrzał, zaraz zaczął nim szarpać, a on upadłszy na ziemię, tarzał się z pianą na ustach. I zapytał ojca jego: Od jak dawna to się z nim dzieje? A on powiedział: Od dzieciństwa.      I często go rzucał nawet w ogień i wodę, żeby go zgubić; ale jeżeli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam.
A  Jezus rzekł do niego: Co się tyczy tego: Jeżeli coś możesz, to:  Wszystko jest możliwe dla wierzącego.  Zaraz zawołał ojciec chłopca: Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu: A Jezus, widząc, że tłum się zbiega, zgromił ducha nieczystego i rzekł mu: Duchu niemy i głuchy! Nakazuję ci: Wyjdź z niego i już nigdy do niego nie wracaj.  I krzyknął, i szarpnął nim gwałtownie, po czym wyszedł; a chłopiec wyglądał jak martwy, tak iż wielu mówiło, że umarł. A Jezus ujął go za rękę i podniósł go, a on powstał.

Dla tradycyjnych chrześcijan bez wiary i pewności, sugeruję modlitwę tego ojca:
– Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu.
Oczywiście, Pomocnikiem jest Duch Święty, który prowadzi nas wszelkiej prawdy. Oczywiście, do Niego należy czas, wyznaczenie czasu Jego spotkanie z Jego dziećmi jest w Jego rękach. Mamy prawo wołać, On odpowiada na wołanie.  Ci spośród was, którzy są absolutnie pewni tego, że Jego Duch został złożony w was, że narodziliście się na nowo przez  „spermata”  (Słowo) Boże, ponieważ „wybraliście” Boga, tym powiadam, pokutujcie. Bez względu na to czy narodziłeś się z wysokości czy nie, w twoim przypadku nie ma to znaczenia, ponieważ, czy masz faktycznie odrodzonego ducha czy nie, jesteś ciągle na drodze do duchowej śmierci. Pycha śmierdzi, czy to od pogan czy od chrześcijan.  Ci z was, którzy słuchają mnie przez Ducha i serce mówi ci „amen” na to posłanie, to wiedz, że jest znacznie więcej na ten temat do powiedzenia.  Lecz wtedy będziesz o tym wiedział. Serca dzieci bez obawy są pełne pragnienia aby kochać, uczyć się, badać, dojrzewać i cieszyć się bogactwem życia jakie jest w Chrystusie Jezusie, naszym Panu, Zbawicielu i Królu. Do was mówię:  – Radujcie się, ponieważ królestwo jest blisko.

Podsumowując: dwa filary Nowego Przymierza to wiara i miłość Jezusa Chrystusa.  

 Prawo Życia Chrystusa Jezusa wyłącza, wyklucza, możliwość dostarczania jakościowo wartościowego życia, które Stworzyciel wszechświata przewidział dla ludzkości, przez jakikolwiek system wymyślony przez ludzi, włączając w to sporo chrześcijaństwa. Drogą do Życia oraz Życiem samym w sobie jest Jezus (Jeszua, Jah zbawia, Ja uwalnia) zamieszkujący w człowieku. To przez osobę Jezusa Mesjasza ludzkość będzie ostatecznie odnowiona do społeczności z naszym Twórcą, naszym Ojcem i Stworzycielem wszystkiego. Jezus jest zakończeniem wszelkich ludzkich wysiłków od wywyższenia siebie. Pragnieniem naszego Ojca zawsze było, aby ludzie mieli bliską, intymną, wieź z Nim i to odnowienie ludzkich istot zaczyna się z każdym osobno. Systemy religijne, włącznie z tymi, którzy używają Jego imienia, nigdy nie będą w stanie osiągnąć tego. Ostatecznie każda religia, włączając w to denominacje chrześcijańskie, będą zniszczone i zastąpione Prawdziwą Wiarą i Miłością Namaszczonego. Obfite Życie można znaleźć tylko w osobie Syna Żyjącego Boga, Jezusie. Dziękuję mojej kochanej żonie, Michelle, za spędzenie wielu godzin na sprawdzaniu i edytowaniu tej pracy pomimo, że nie jest profesjonalną korektorką. Jej wrażliwość na szczegóły i miłość do naszego Mesjasza jest ukryta za każdą stroną. Nade wszystko dziękuję jednak naszemu Ojcu i Jezusowi za to, że nas tak bardzo ukochał, że posłał Ducha Świętego, aby nas uczył i prowadził do wszelkiej Prawdy, abyśmy ją mogli poznać.

Home

deeo.ru

Przykazania – Filary Nowotestamentowe cz.1

Ostatnio zadałem wielu chrześcijanom, z których większość jest przywódcami lub są w kościele od wielu lat, pytanie – Jakie są dwa główne przykazania w Nowym Testamencie?

Niemal wszystkie odpowiedzi brzmiały :
– Miłuj Boga z całego serca swego, z całej duszy, ze wszystkich sił i miłuj bliźniego swego jak siebie samego (Mat. 22;37-40).

Zanim zaczniesz czytać dalej, odpowiedz sam na to pytanie? Istotą sprawy jest to, że powyższe dwa przykazania są „filarami”, na których spoczywa reszta całego Starego Testamentu, nie Nowego. Słupami Nowego Testamentu są przykazania:
A to jest jego przykazanie, abyście wierzyli w imię Syna Jego Jezusa Chrystusa i miłowali się wzajemnie, jak nam przykazał. A kto  przestrzega przykazań jego , mieszka w Bogu, a Bóg w nim, i po tym Duchu, którego nam dał, poznajemy że w nas mieszka (1 Jn. 3:23,24, BW).
Nasza nieświadomość tego, i wierzę, że brak zrozumienia nawet dla najbardziej prostych fundamentów chrześcijaństwa, powoduje, że wypadamy z łaski. O ile czytelnik może w pierwszej chwili nie widzieć wielkiej różnicy między tymi dwoma zestawami Pisma, to różnice jest tak wielka jak między życiem, a śmiercią.
Nie jestem w stanie przecenić wagi zrozumienia tej różnicy. Poddaliśmy się pod jarzmo martwego przymierza i zbieramy tego owoce. Musimy wrócić do fundamentów ustanowionych przez Jezusa Chrystusa. Kościół przez ostatnie dwa tysiące lat zboczył z kursu znacznie będąc prowadzonym przez ludzkie tradycje i demoniczne doktryny. Celem tego artykułu jest odnowienie dwóch filarów, od których większość chrześcijaństwa odeszła do reliktów Starego Przymierza, które ap. Paweł nazwał „służbą potępienia” i „służbą śmierci” (2 Kor. 3).
Jeśli budowaliśmy na fałszywym fundamencie to dlaczego Bóg nie pochłonął tego wszystkiego ogniem? Czy sztormy nie wymyją piasku ujawniając niestały fundament? A jeśli drzewo nie przynosi dobrego owocu to czyż nie zostanie ścięte siekierą Pana? Czy nie lepiej dla nas jest pokutować, gdy jeszcze możemy spędzić resztę naszego życia raczej na budowaniu pewnego fundamentu niż trwaniu w tradycjach, które z pewnością, jak wiemy, zostaną pochłonięte przez ogień?
Wierzę osobiście, że zrozumienie różnicy między tymi dwoma zestawami filarów jest absolutnie krytyczne dla chrześcijańskiego życia. Fakt, że wielu chrześcijańskich przywódców i starych chrześcijan daje nieprawidłową odpowiedź wskazuje na to, jak szeroko i głęboko odpadliśmy od łaski. Mam nadzieję, że ten artykuł będzie instrumentem zawracającym chrześcijan z powrotem do naszego Pewnego Fundamentu. Być może, że jeśli wrócimy do fundamentu Życia, zamiast śmierci, odkryjemy dary i owoce Ducha. Może zaczniemy manifestować rzeczywistości Chrystusa zamiast hipokryzji, którą okazujemy tak często.  (Pierwszych kilka strony wyjaśnia nieco moją przeszłość i to, co sprawiło, że zacząłem odczuwać potrzebę napisania tego artykułu. Jeśli chciałbyś przeskoczyć tą część i przejść do istoty rzeczy to zacznij od części zatytułowanej; „Pomieszanie Zakonu i Łaski”.

W poszukiwaniu Prawdy.
Z pewnością jednym z najbardziej frustrujących aspektów bycia chrześcijaninem jest określenie tego, czego Bóg ode mnie wymaga. Wielu chrześcijan zazwyczaj osiada w jednej czy dwóch denominacjach, miej lub bardziej akceptuje swych „współlokatorów” i jakoś z tym żyje. Gdy zostałem zbawiony, natychmiast znalazłem się w kilku różnych denominacjach, z których każda ma bardzo różne pochodzenie. Jako nowy wierzący musiałam zmagać się z głównymi sprawami, które podzieliły chrześcijaństwo na tysiące sekt takich jak:  wieczne bezpieczeństwo, a warunkowe zbawienie (kalwinizm a armianizm), dar na dziś czy nie; chrzest wodny konieczny czy nie; który chrzest wodny jest prawidłowy, a który nie; czy nadal są apostołowie i prorocy czy nie; jakie jest prawidłowe zarządzanie w kościele; wieczne cierpienia, anihilacja, a zbawienie całej ludzkości; uczynki, a zakon; czy chrześcijanin może mieć demona; który dzień jest sabatowy (Sobota czy Niedziela) i całe mnóstwo innych spraw równie kontrowersyjnych jak te, które wyliczyłem.
Moje nawrócenia należało raczej do tych dramatycznych wydarzeń. Identyfikuję się z przeżyciem ap. Pawła na drodze do Damaszku bardzo dobrze. Ze względu na drogę, do której Bóg mnie powołał, przeszedłem od człowieka niewierzącego do chrześcijańskiego zeloty dosłownie w ciągu jednej nocy. Miałem ogromnie wiele energii i pragnienie do uczenia się. To pragnienie nie zostało zgaszone przez wszystkie te lata.
Będąc niezależnym biznesmenem, dzięki łasce Bożej, mogłem zarabiać na życie i ciągle mieć mnóstwo czasu na kopanie w wszystkich powyższych tematach. Będąc zakochanym w Ojcu, Stworzycielu wszechświata, chciałem okazać Mu szacunek przez posłuszeństwo Jego Słowu, bez względu na to, co to miało oznaczać.
Przez pierwsze lata chrześcijaństwa brałem udział w ponad 200 różnych chrześcijańskich kościołach wierzących we wszelkiego rodzaju różne wierzenia. Dla kogoś, kto nigdy nie był wystawiony na tak szeroki zakres systemów wierzeń, może być trudno wyobrazić sobie cierpienia, jakie te różne poglądy sprawiały mi.
Być może najbardziej frustrującą częścią tego doświadczenia był fakt,  że przywódcy kościelni, którzy usiłowali przekonać mnie do swoich wierzeń, patrzyli na mnie i bez zmrużenia oka mówili, że ich wierzenia są oparte bezpośrednio na samej Biblii! Jeden pastor powiedział mi, że chrześcijanie, którzy mówią dziś językami robią to pod mocą diabła, a inny powiedział mi, że jeśli ktoś nie mówi językami to nie jest tak naprawdę jeszcze narodzony na nowo. Obaj usprawiedliwiali swoje pozycje na podstawie tej samej Biblii Króla Jakuba.
Dla tych z was, którzy nie przeszli przez tą gehennę, zalecił bym gorąca, aby to zaliczyli. Skąd będziesz wiedział, że twoja sekta właściwie rozsądza Słowo Boże? Idź i zobacz kilka innych denominacji całkowicie różnych od twojej i ze szczerością spróbuj zrozumieć dlaczego oni wierzą tak, jak wierzą. Usuń szatę tradycji, którą otrzymałeś od swojej denominacji, ubierz inną szatę i zobacz, co się wydarzy. O tak, każda denominacja ma swoje duchowe szaty. Jesteśmy niewolnikami tradycji znacznie bardziej niż chcemy się do tego przyznać. Podróż do kilku innych denominacji objawi ci, jak bardzo kochasz swoje szaty. Oni będą chcieli ci zabrać je i ubrać ci inną. Wtedy będziesz mógł dostrzec, czy nosisz szaty chrystusowej sprawiedliwości czy ludzkich tradycji.
Po przejściu przez kilka denominacji o całkowicie różnych wierzeniach, byłem zupełni zdumiony tym, że oni wszyscy byli przekonani, że są w porządku pod względem biblijnym. Jak to możliwe, że jedna denominacja głosi, że chrzest jest istotny do zbawienia, podczas gdy druga, używając tej samej Biblii, mówi, że nie jest? Te różne wierzenia powodowały, że wołałem do niebieskiego Ojca z samej głębi mojej duszy. Myślę, że większość chrześcijan, którzy są zadowoleni z siedzenia w wygodnych ławkach raz czy dwa razy w tygodniu i po prostu przyjmujący wszystko, co jest nauczane przez ich pastorów i denominacje, nie ma możliwości doświadczenia tego bolesnego wołania serca, być może ze szkodą dla nich samych. Wszystkie te różnice zbudowane na tej samej Biblii powodowały, że szukałem prowadzenia Ducha Świętego tak głęboko. Nigdy nie doszedłbym do niczego, gdybym zadowolił się przyjmowaniem tego, czego naucza jedna sekta na temat wszystkich chrześcijańskich doktryn. Ponieważ wielu z tych chrześcijańskich przywódców używało strachu przed możliwością utraty zbawienia, jeśli nie będę wierzył zgodnie z ich systemem wierzeń, potrzebowałem bardzo poważnych studiów. (Proszę pamiętać, że te ci wszyscy różni przywódcy kościelni z ich różnorodnymi wierzeniami byli całkowicie przekonani o tym, że są w porządku wobec Pisma, podczas, gdy inne denominacje są w błędzie).
Po wielu latach tego rodzaju zmagań w końcu doszedłem do kilku prostych prawd, które zawsze były wprost przed moimi oczyma, lecz pogrzebane pod „tradycją starszych”. Spędzenie czasu nad badaniem pierwotnego kościoła i studiowanie oryginalnych języków okazały się bardzo pomocne. Osobiście rozmawiałem z kilkoma tłumaczami kilku wiodących anglojęzycznych tłumaczeń, co również otworzyło mi oczy na pewne zwodnicze triki, które mają miejsce w biblijnych przekładach. To pozwoliło mi dostrzec dlaczego jest kilka wyraźnych sprzeczności w wielu angielskich Bibliach, podczas gdy nie występują one w greckich i hebrajskich tekstach, na których te tłumaczenia bazują. „Tradycje starszych” sięgają znacznie głębiej niż tylko do wytworzenia się sprzecznych ze sobą chrześcijańskich sekt. „Tradycje starszych” dotknęły bezpośrednio samych tłumaczy Biblii. (To nadaje się do innego artykułu). W tym artykule chcę dać czytelnikowi klucz, który, jak mam nadzieję, przyniesie wielką radość sercu. Modlę się o to, aby uwolnił on wielu czytelników od wszelkiego rodzaju potępienia, poczucia winy i związania przez ludzkie tradycje i doktryny demonów.
Wysiłki skierowane na posłuszeństwo Bogu i równoczesne słuchanie tych wszystkich „religijnych głosów” stało się niemożliwe. Ci przywódcy kościelni prezentowali zgodny głos na spotkaniach Ministerial Alliance (Przymierze Sług), lecz gdy w ramach swojego stanowiska starali się uzyskać to, w co wierzyli, to musieli przyznawać, że ci inni pastorzy trwali w wielkim zwiedzeniu. O ile te główne różnice między denominacjami czy nawet różnice między pastorami tej samej denominacji powodowały mój wielki smutek i złość (ponieważ nie wiedziałem, komu mam ufać i wierzyć) to jednak to wszystko wyszło mi na dobre. To zamieszanie między różnymi denominacjami zmusiło mnie do poświęcenia więcej czasu na modlitwę i studiowanie niż bym robił gdybym nie został skonfrontowany z różnymi punktami widzenia. Innymi słowy to cierpienie, zamieszanie ich sprzeczności, sprzeczności w Biblii pomiędzy różnymi przekładami – to wszystko sprawiło, że ruszyłem tam, gdzie Jezus  powiedział mi, abym udał się przede wszystkim.  Jeśli o cokolwiek będziecie prosić w imieniu Moim, spełnię to. Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie. Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię  was sierotami, przyjdę do was (J. 14-14-18 BW).
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;  Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie i to, co ma przyjść , wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi. (J 16:12-14).
Niektórzy z was nie są w stanie pojąć cierpienia duszy jakie te różnice wśród denominacji powodują dla kogoś szczerze usiłującego być posłusznym swojemu Stwórcy. Niektórzy z tych pastorów utrzymywali, że jeśli ktoś nie jest właściwie ochrzczony lub nie jest ochrzczony we właściwą denominację to jego życie wieczne jest zagrożone. Dwa najbardziej proste rytuały jakie znajdujemy w Nowym Testamencie, chrzest wodny i komunia, wywoływały we mnie wielkie cierpienie z powodu ogromnej różnorodności nauczania między nauczycielami. Celem tego artykułu nie jest dyskutowanie z tym, czego się nauczyłem jeśli chodzi o te wszystkie różnice. Po prostu chcę wskazać, że nawet w najprostszych i fundamentalnych doktrynach jest wiele różnic wierzeń wśród wiodących sekt chrześcijaństwa. Co więcej, wiele z nich naucza, że życie wieczne jest zagrożone jeśli ktoś nie dostosuje się do ich standardów.
Jezus Chrystus mówił o cierpieniu wraz z Nim. Bramy do Nowego Jeruzalem w księdze Objawienia są z pereł. Perły tworzą się wtedy, gdy piasek dostanie się do wnętrza ostrygi i podrażnia jej ciało. To wywołuje wydzielinę wokół drażniącego przedmiotu, która ewentualnie staje się perłą. Być może właśnie po to było to całe cierpienie. Nie wiem tego, lecz przeżyłem wiele cierpienia, odrzucenia, a często byłem źle rozumiany. Bywało, że zostawałem określany heretyckim, stwarzającym podziały i nie poddającym się po prostu dlatego, że zadawałem zbyt wiele pytań, bądź nie mogłem przyjąć poszczególnych pakietów denominacyjnych wierzeń w całości.

Pomieszanie Zakonu i Łaski.
Gdy w znacznej mierze zostałem uwolniony do ‘strachu przed człowiekiem”, odkryłem, że jednym z największych źródeł zamieszania między tymi wszystkimi sektami jest to: „jakie są przykazania i prawa Nowego Przymierza?” Odpowiedzi tych wszystkich przywódców różniły się ogromnie. Niektórzy wierzyli, że należy do nich całe Prawo Mojżeszowe oprócz ofiar ze zwierząt. Inni wierzyli, że jest to część związana z dietą i moralnym prawem Mojżeszowym. Jeszcze inni wierzyli, że należy do nich dziesięć przykazań plus te przepisy, które Jezus wspominał w Nowym Testamencie, a w szczególności Jego stwierdzenia z „Kazania na Górze”. Próby przygwożdżenia ich w celu uzyskania szczegółowej odpowiedzi, którymi przykazaniami są związani chrześcijanie i określenia jakie płyną konsekwencje z ich złamania okazywały się daremnym przedsięwzięciem. Gdy nacisk trwał nadal, ci pastorzy i nauczyciele nie mogli bądź nie chcieli rozwiązać powstałego zamieszania. Wydaje się, że woleli aby ich standardy pozostały mgliste, niewyraźne i niejasne. Teraz widzę, że zachowanie standardów w stanie niejasnym służyło ich własnej korzyści. Umożliwiało im o to, jako „duchowym” autorytetom w swych kościołach używać lub tworzyć prawa wedle powstających okoliczności.
Na przykład słyszałem jednego pastora, który mówił, że nowo nawrócony musi zgolić wąsy, albo pójdzie do piekła. Powoływał się on na Pismo, które sugeruje, że Paweł nauczał tego, że natura mówi nam, że mężczyzna powinien mieć krótkie włosy. Potem mówił, że ci chrześcijanie, którzy nie posłuchają ich starszy są w buncie. Dalej poszedł wybierając kilka wersetów ze Starego i Nowego Testamentu wspominają o tym, że ludzie zbuntowani nie pójdą do nieba, chrześcijanie czy inni.
Te wszystkie systemy mają jedno wspólne – mianowicie mieszają Zakon  Mojżeszowy z Łaską. Oczywiście, mają również swoje wersety na uzasadnienie tej mieszaniny. Oto kilka z ich ulubionych:  Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon czy proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić (Mat. 5:17) Każdy kto popełnia grzech, przestępuje zakon a grzech jest przestępstwem zakonu (1 Jn 3:4)

Wiemy zaś, że zakon jest dobry, jeśli ktoś z niego robi dobry użytek (1 Tym. 1:8)

Te referencje i inne są cytowane po to, aby nam powiedzieć, że część Zakonu Mojżeszowego, jak oni twierdzą, nadal obowiązuje Nowotestamentowych wierzących i będzie nas sądzić przed Wielkim Białym Tronem sądu. Przestępowanie tych przykazań może spowodować osąd, który waha się od utraty zapłaty, otrzymania wielu razów, spędzenia pewnego czasu w czyśćcu ( w pewnej denominacji) czy wiecznych cierpień w piekle. Mając za sobą niezliczone spotkania z przywódcami kościołów usiłujących wyjaśnić ich mieszaniny, mikstury Prawa Mojżeszowego z Łaską, jestem pewien, że ich motywacje były mieszaniną szczerości, barku poznania a z czasami z dodatkiem chciwości i pragnienia kontrolowania ludzi.

Całe zamieszanie znika, gdy rozbijemy składniki Starego i Nowego Przymierza. Odkryjemy wtedy, że część zawierająca Zakon w Starym Przymierzu nie jest tym samym, co część zawierająca zakon w Nowym Przymierzu.


Starotestamentowy „cień”

Nowotestamentowej „rzeczywistości”
Bóg —JahweBóg — Jahwe (bez zmian)Chwała SzekinahObecność Bożą, Duch
Święty, Jezus (Jn. 1:7-9,14)Dwuczęściowe przymierze między
Bogiem a ludźmi z błogosławieństwami przekleństwami w tym życiu
jako filaramiDwuczęściowe przymierze między
Bogiem Ojcem i Jego Synem na rzecz ludzi z dwoma filarami

(I Moj.15:1-18; Gal. 4:21-31)

Pośrednik —MojżeszJezus (1 Tym.2:5)Najwyższy Kapłan – potomek
Aarona, LewitaJezus z Judy, według porządku
Melchizedeka, nie
potomek, i bez związku krwi (Heb. 10:21)Kapłaństwo —LewickieChrześcijaństwo (1 Ptr. 2:5, 9)

Miejsce spotkania  (Namiot zgromadzenia lub Świątynia)
– tam gdzie znajdowała się Arka Przymierzawszędzie, gdzie są wierzący lub trwający w
Chrystusie (1 Kor.6:19, Mat. 18:20)Ołtarz pokrapiany krwią zwierzątniebiosa pokropione krwią
Jezusa Chrystusa (Hebr. 13:10)

Jerozolima, wyznaczone przez Boga miasto na ziemiNowe Jeruzalem, Duchowe Miasto
(Objaw. 21:2Kadź do obmywań Obymcie pokoleń (Tyt. 3:5)

Ofiary z baranów, kozłów, byków, ptaków, ziarna itd.Oddane życie wierzącego (Rzym.12:1-2)

baranek paschalnyJezus Chrystus (1 Kor. 5:7)

Paschalna wieczerzaChleb i wino (ciało i krew)

Chrystusa (Jn 6)Święto Świątyni (w zgromadzeniu)

życie Chrystusa oddane ku zgromadzeniu tłumów (Jn 7:1,2,37-39; Jn 12:32)

KadzidłoSzczere modlitwy wierzących (Obj. 5:8)Święcznik w ŚwiątyniPan Bóg, Chrystus i Jego ciało
(Obj. 22:5; Jn 1:7- 9; Jn 8:12; Mat. 5:14)Sabatowy dzień odpoczynku (raz w
tygodniu)Odpocznienie i pokój w
Chrystusie (każdego dnia)
(Mat. 11:28-30)Sabaty, Nowie Księżyca,
Święte dniWszystkie dni w Chrystusie są
święte

(Rzym. 14:1-12, Col. 2:16f)

Spisana obowiązująca umowa Prawo Mojżeszowe, 613 trwałych nakazów, ustaw,  rytuałów itd. Wiążących wszystko Żywe Słowo i listy ludzi (2 Kor. 3:6; Jn 10:27;  2 Kor. 3:2,3)

Krew i rytuał przebaczeniaKrew Chrystusa i całkowite przebaczenie  (Rzym 5:1, 8:1-4)

ZasłonaRozdarte ciało Chrystusa (Obj. ?)ProrocyChrystus i Jego ciało (Hebr. 1:1-3; Ef. 4:11)Królowie i królestwo, którego
Bóg nie chciałChrystus i JEgo ciało, Królestwo, któregoStare PrzymierzeNowe przymierze (Jer. 31:31,34,  Hebr. 8:5-13)

Dwa przykazania – filary (Matt.22:36-40 Dwa przykazania – filary (1 Jn 3:23,24)

Powyższa lista nie jest wyczerpująca. Z pewnością większość chrześcijan  może dostrzec, że część Starego przymierza nie ma już więcej skutku. Niemniej jednak wiele sekt chrześcijańskich czuje, że pewne części Starego Przymierza stały się częścią Nowego Przymierza. Są nawet takie grupy, które czują, że Nowe Przymierze nie jest obecnie skuteczne, a będzie miało miejsce tylko dla Żydów w przyszłości. Nie będę się zajmował tym systemem wierzeń, poza tym, że powiem, że wierzę, iż jest również błędny.

Wszystkie składniki typów i cieni jakie znajdujemy w Starym Przymierzu  zostały zastąpione przez rzeczywistość znajdującą się w królestwie Bożym w Chrystusie Jezusie. Ten artykuł zajmuje się wyłącznie „dwoma filarami”. Gdy już raz zobaczymy w jak daleko odeszliśmy od nawet najbardziej podstawowych składników Nowego Testamentu, być może pozwoli nam to szczerze spojrzeć na to, czy nie zboczyliśmy również w innych dziedzinach. Chcemy się skupić wyłącznie na „dwóch filarach”.
Niemniej jednak czytelnik powinien podjąć teraz pewne studia nad tym tematem. Na początek podałem kilka referencji biblijnych, aby w tym pomóc. W miarę jak będziesz czytał te fragmenty postaraj się znaleźć cień w Starym Przymierzu a następnie wyszukaj wypełnienia w Jezusie Chrystusie i Jego ciele. Wierzę, że takie studium usunie z oczu wszelkie łuski i pozwoli, aby więcej Światła Prawdy Jezusa Chrystusa zajaśniało w naszych sercach.

Podczas, gdy niemal wszystkie chrześcijańskie denominacje ciągle trzymają się pewnych części Starego Testamentu, wszystkie odrzuciły pewne ich części. Nawet współcześni Żydzi odrzucili sporą część Mojżeszowego Prawa ponieważ nie jest możliwe fizyczne ich wypełnianie. Na przykład nie znam żadnej denominacji, która zabijała by woły, kozły czy baranki, jako ofiary dla Jahwe. Większość kościelnych przywódców nie jest w stanie zabrać chrześcijan do Jerozolimy trzy razy w roku, jak tego wymagał Zakon, zatem to zostało wyrzucone. Prawdopodobnie poza Mormonami, większość sekt nie wierzy w ciągłość Lewickiego Kapłaństwa mającego autorytet Boży. List do Hebrajczyków mówi nam, podobnie jak Piotr, że Lewici nie są już kapłaństwem, że jest nowe kapłaństwo według porządku Melhizedeka. Piotr pisze, że my (chrześcijanie) jesteśmy „królewskim kapłaństwem” i, że to my jesteśmy „ludem Bożym”, nie  fizycznym Izraelem. Księga Objawienia mówi nam, że to Nowe Królestwo, nowe miasto, Nowe Jeruzalem, nie jest Jerozolimą w fizycznym Izraelu. Jest to królestwo, miasto, składające się ze świętych. Większość zdaje sobie sprawę z tego, że Mojżesz nie jest już naszym pośrednikiem, lecz że Jezus Chrystus jest Pośrednikiem Nowego Przymierza. Większość chrześcijan nie ma problemów z tym, co powiedziałem do tej pory. Niemniej jednak jest wiele sekt, które podjęło by dyskusję z pewnym fragmentami tego, co powyżej. Co więcej, wielu odnajduje prawa dotyczące diety pomocne i ciągle skuteczne podobnie jak inne spośród 613 przepisów Prawa Mojżeszowego. Niektóre z tych sekt, które robią te rzeczy, biorą słowa z listu Jakuba poważnie, gdy mówi: „Kto zachowa całe prawo, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego (Jk. 2:10).
Oczywiście karą za złamanie Prawa Mojżeszowego jest śmierć. Dojdźmy teraz do sedna tego artykułu. Sprowadźmy Prawo Mojżeszowe do najprostszej postaci. Być może to odsłoni pewne zamieszanie w jakie chrześcijanie zostali złapani przez stulecia.  Zamierzam teraz dotknąć Chrześcijańskiej Świętej Krowy, kamienia węgielnego wszelkiej obrzydliwości i zwodniczych uczynków jakie kościół prezentował na tej ziemi od chwili, gdy Jezus wstąpił do nieba ponad 1900 lat temu. Ta Święta Krowa była sprawcą, który wpędził chrześcijaństwo w bałwochwalstwo nieporównywalne z żadną inną religią znaną człowiekowi. Jest to główna przyczyna hipokryzji okazywanej światu przez kościół przez ostatnie dwa tysiące lat. Czym jest ta Złota Krowa? To jest Dziesięcioro Przykazań, którego częścią jest „Złota zasada”.
Ci, którzy przylgnęli do tych przepisów tak, jakby miały życie same w sobie natychmiast zacytują Pismo, które mówi, że On wypisał te Dziesięć Przykazań na sercach, a nie na kamieniu. Różnica miedzy Nowym Przymierzem a Starym (jak mówią) jest w tym, gdzie te prawa zastały zapisane. Mam nadzieję, że pokażę czytelnikowi, że jest to całkowicie fałszywe. Co więcej, chcę udowodnić, że powyższy punkt widzenia powoduje, że wierzący staje się przestępcą nie tylko Prawa Mojżeszowego, lecz również Nowego Przymierza. (Tak przy okazji, nawet fakt, że było „Dziesięć” przykazań jest mitem. Zobacz w jaki sposób Żydzi, Katolicy i Protestanci dzielą te słowa zapisane na kamieniu. Nie zgadzają się ze sobą na temat tego, w jaki sposób rozdzielić te słowa, aby otrzymać „Dziesięć” Przykazań. Innymi słowy, istnieją trzy różne wersje tych Dziesięciu Przykazań. Nie jest nawet jasne w jaki sposób powinno się je rozdzielić. Bóg nigdy nie dał dziesięciu, On po prostu powiedział słowa. Używam terminu „Dziesięć Przykazań’ ponieważ zostały to tak zakorzenione w żydowskim i chrześcijańskim myśleniu, że próba  użycia innego jest niemal niemożliwa).
Chcę pokazać czytelnikowi podobną sytuację w Starym Testamencie, aby podkreślić wagę podmiotu. Przypominam tą historię tylko po to, aby zilustrować jak ważne jest to dla tematu, któremu się przyglądamy. Podczas swej 40 letniej wędrówki po pustyni, Izrael stanął przed sytuacją, gdy wielu z nich umierało wskutek ukąszeń jadowitych wężów. Bóg nakazał Mojżeszowi, aby wykonał wizerunek węża z brązu na palu. Każdy ukąszony Izraelita, który spojrzał na tego węża był uzdrawiany. Zapis tego wydarzenia znajdziemy w 4 Mój 21:9.
Gdy Izrael opuścił pustynię i wszedł do Ziemi Obiecanej, Bóg zmienił wiele. Manna przestała padać z nieba, musieli sami zdobywać jedzenie, a węże na palu nie spełniały już tego samego zadania, co przedtem.   Dla człowieka jest zupełnie naturalne życie przeszłością – poleganie na tym, co było skuteczne w przeszłości. Izrael nie był wyjątkiem od tej zasady. Kilka stuleci po ich wejściu do Ziemi Obiecanej, znajdujemy Izraelitów klękających przed mojżeszowym wężem na palu. Jest to zapisane w 2 Król. 18:4. Musimy tutaj zrozumieć bardzo ważną zasadę . Boże słowo do Izraela znajdującego się w tym czasie na pustyni dotyczące spoglądania na węża dało im wówczas życie. Lecz to samo słowo i ten sam wizerunek w innym czasie i miejscu stał się powodem ich śmierci! Bałwochwalstwo było karane śmiercią w Starym Testamencie.
W taki sam sposób jak bałwochwalstwo było karane śmiercią w Starym Testamencie, duchowe bałwochwalstwo pod Nowym Testamentem powoduje  duchową śmierć. Ci, którzy uchwycili się Dziesięciu Przykazań i usiłują wymusić je na innych, czy to są chrześcijanie, czy nie, popełniają duchowe bałwochwalstwo, a nawet coś gorszego. W zasadzie popełniają duchowe cudzołóstwo! Konsekwencje bałwochwalstwa i cudzołóstwa są niszczące. Teraz, gdy już głośno wyraziłem ostrzeżenie co do powagi tego, czym się zajmujemy, mam nadzieję, że czytelnik udzieli mi z serca płynącej uwagi. Nie przesadzam, co do powagi tej plagi chrześcijaństwa.

Jestem pewien, że nie było zbyt trudne dla większości z was dostrzec, że większość głównych składników Starego Przymierza została zastąpiona rzeczywistością tego, na co wskazywały pierwotne rytuały i zarządzenia. One działały po prostu jako cienie, kierunkowskazy do rzeczywistości znajdującej się w Nowym Testamencie i w Jezusie Chrystusie. Cienie nie są rzeczywistością! Tak samo, Prawa Starego Przymierza były tylko cieniami Praw Nowego Przymierza. Zobaczmy jak różnymi. Zobaczymy jak mieszanie tych dwóch razem to jak mieszanie krwi barana z krwią świni  czy mieszanie wełny z lnem, co było jednakowo zakazane przez Stare Przymierze. Wierzę, że powyższa mojżeszowa ilustracja wskazuje na bezprawność mieszania Prawa Mojżeszowego (uczynki/ wełna – wywołujące poty) z Łaską (darem/lnem – wchłaniającym pot, brak uczynków człowieka).  Większość współczesnych chrześcijan rozkoszuje się śmiercią.
Gdyby mogli zrobić coś sami, to powiesiliby kopię Dziesięciu Przykazań w każdej klasie i na każdym rządowym budynku. Zmusiliby do modlitwy w klasach. Współczesne chrześcijaństwo odkrywa śmierć i potępienie jako coś wspaniałego i dziwi się dlaczego świat nie tłucze się do bram kościołów, aby zobaczyć jak to pachnie. Mam dla ciebie kilka zasmucających wieści, kościele, zazwyczaj, gdy przechodzimy przez świat, nie zostawiamy za sobą słodkiej woni Jezusa. Pozostawiamy za sobą zapach ciała, zwłok, do których się przykuliśmy, a które już są już martwe od ponad trzech tysięcy lat!
Czy mogę, jako mojego pierwszego świadka obrony, wprowadzić do sali sądowej ap. Pawła? Niemal czuję gorąco bijące z nozdrzy pewnych gorliwych zelotów, niszczycieli wiary. Jestem pewien, że kamienie nie są daleko, lecz być może Paweł, apostoł pogan (to właśnie ty i ja) może sprawić, aby owi zeloci powstrzymali na kilka chwil swoje kamienie. On był kamienowany kilka razy za wypowiadanie następujących słow.  Ci, którzy „słyszą” Pawła dziś również cierpią wraz z nim, gdy wyjaśnią jego proste nauczanie współczesnym faryzeuszom i chrześcijańskim zelotom. On pisze o tych świętych słowach zapisanych na kamieniu w następujący sposób:
(2 Kor. 3:5-17)
Nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha, bo litera zabija, duch zaś ożywia.
Jeśli tedy służba śmierci, wyryta literami na tablicach kamiennych taką miała chwałę, że synowi izraelscy nie mogli patrzeć na oblicze Mojżesza z powodu przemijającej wszak jasności oblicza jego, czy nie daleko więcej chwały mieć będzie służba ducha? Jeśli bowiem służba potępienia ma chwałę, daleko więcej obfituje w chwałę służba sprawiedliwości, albowiem to, co niegdyś miało chwałę, teraz nie ma chwały z powodu chwały, która tamtą przewyższa. Jeśli bowiem chwałę miało to, co przemija, daleko więcej jaśnieje w chwale to, co trwa. Mając więc taką nadzieję, bardzo śmiało sobie poczynamy, a nie tak , jak Mojżesz, który kładł zasłonę na oblicze swoje, aby synowie izraelscy nie patrzyli na koniec tego, co miało ustać. Lecz umysły ich otępiały. Albowiem aż do dnia dzisiejszego przy czytaniu starego przymierza ta sama zasłona pozostaje nie odsłonięta, gdyż w Chrystusie zostaje ona usunięta. Tak jest aż po dzień dzisiejszy, ilekroć się czyta Mojżesza zasłona leży na ich sercu; lecz gdy się do Pana nawrócą, zasłona zostaje zdjęta. A Pan jest Duchem; gdzie zaś Duch Pański, tam wolność.
Oto wyraźnie widzimy tutaj, że prawo zapisane na kamieniu (Dziesięć Przykazań), było służbą śmierci, służbą potępienia. Ktoś może zapytać:
„Jak potępienie może mieć chwałę?” To bardzo proste: gdy kogoś stawiamy niżej, lub uważamy siebie samych za lepszych od innych na podstawie naszego zachowywania prawa, to wywyższamy samych siebie kosztem tych osób. Wewnętrznie zaczynamy myśleć, że jesteśmy lepsi niż oni ponieważ zachowujemy prawo lepiej. Problemem jest to, że wszyscy używamy Zakonu Mojżeszowego oszukańczo. Wystawiamy innych na standardy i potępiamy ich, podczas gdy sami robimy dokładnie te same rzeczy i ułaskawiamy samych siebie. Faktycznie Zakon mówi, że jeśli ktoś jest winien złamania jednego z przepisów prawa (a jest ich 613), to jest winny wszystkich (Jk. 2:10). Jak już powiedziałem pod Mojżeszem karą za złamanie Zakonu była śmierć. To dlatego Paweł nazwał to służbą śmierci. Celem jej nigdy nie jest usprawiedliwienie, lecz celem jest „zabicie” nas. Doprowadzeni do śmierci przez Prawo Mojżeszowe potrzebujemy Zbawiciela, kogoś kto nas wyratuje od wyroku śmierci.
Innym celem Prawa Mojżeszowego było zachowanie Nasienia aż do wypełnienia czasu. Zakon był strażnikiem, dozorcą Izraela, aż do wyznaczenia czasu odnowy. Niektóre tłumaczenia oddające greckie słowo z Gal.3:24 „paidagogos”, jako „nauczyciel” źle się przysłużyły ciału Chrystusa. To słowo „paidagogos” żadną miarą nie wskazuje na nauczyciela. Był to termin używany do określania kogoś, kto eskortował dziecko w drodze do szkoły, aby zapewnić mu bezpieczeństwo przed oszustami.
Prawo Mojżeszowe również służyło jako narzędzie dla tych, których oczy były duchowo oświetlone tak, aby mogli badać swoje duchowe zmysły oraz wzrastać w poznaniu Chrystusa. Zakon pełen jest typów i cieni wskazujących na duchową rzeczywistość. Gdy już raz ktoś wejdzie w tą rzeczywistość, typy i cienie Mojżeszowego Prawa poświadczają ją.
Ostatecznie Zakon Mojżeszowy został napisany w taki sposób, że wyłącznie Jezus Mesjasz mógł go wypełnić we wszystkich jego wymaganiach jak i proroctwach jakie znajdujemy w Pismach i u Proroków. Jahwe napisał doskonały plan, który mógł pomóc nam zidentyfikować wszystkich fałszywych mesjaszów i fałszywe struktury pozujące na królestwo Jahwe. Prawa zajmujące się „nasieniem” ludzkim byłby bardzo uważnie wybrane, tak aby objawić tym, którym dany był duchowy wzrok, że Jeszua (Jezus) był faktycznie, Nasieniem Które mogło zmiażdżyć głowę węża. Widzimy więc, że Prawo Mojżeszowe było rzeczywiście święte, lecz nigdy nie miało na celu usprawiedliwienia jednostek ani ich gloryfikowania. A jednak religijni mężczyźni i kobiety, zarówno Żydzi jak i chrześcijanie, używali go (lub jego fragmentów) do wielu celów, którym nigdy nie miał służyć.
Teraz przechodzę do najważniejszej części tego artykułu. Subtelna różnica między dwoma następnymi wersetami Pisma, to różnica życia i śmierci. Różnica jest tak drobna, że zrozumienie jej wymaga pójścia za głosem Ducha, a nie ciała.
Gdy Jezus został zapytany, które przykazanie jest największe odpowiedział:
Będziesz miłował Boga z całego serca swego, z całej duszy, ze wszystkich sił. A drugie podobne: miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy.

Proszę, zrozum, że „Zakon” w tym fragmencie odnosi się do Prawa Mojżeszowego. Prawo Mojżeszowe nie jest Nowym Przymierzem. Spójrz, proszę, na te dwa przykazania. Czy nie słyszałeś ich tysiące razy w kontekście chrześcijańskiego przesłania? A jednak, jak już widzieliśmy, Pismo zupełnie wyraźnie stanowi, że nikt nie będzie usprawiedliwiony na podstawie Prawa Mojżeszowego. Wysiłki skierowane na wykonanie tych dwóch pojedynczych przykazań, podsumowanie całego Zakonu, nie usprawiedliwią nikogo, a jednak ciągle staramy się stawać na tych dwóch przykazaniach jako fundamencie Nowego Przymierza. Zrozum, proszę, te dwa przykazania mogły być wypełnione wyłącznie przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa.
Posłuchaj, proszę. Jest to niezwykle ważne. Nikt nie może głęboko kochać kogoś, dopóki nie zna go bardzo blisko, intymnie. Ze wszystkich ludzi jacy kiedykolwiek urodzili się na tej ziemi od czasu Adama, tylko Jezus Chrystus mógł przypisywać sobie taką intymność. On był jedynym Człowiekiem, który zstąpił od Ojca. Jezus mógł powiedzieć, że On kochał Ojca, ponieważ On znał Go jako Ojca. Mojżesz, nie urodzony z Boga, nie mógł się powoływać na to. Nikt urodzony pod Zakonem Mojżeszowym, poza Jezusem Mesjaszem, nie mógł tak twierdzić.
Było, zatem, z tego powodu zupełnie niemożliwe dla Izraela, ani kogokolwiek innego pomyśleć nawet o wypełnieniu tego wymogu, a jednak pełni pychy mężczyźni i kobiety w ciągu wszystkich poprzednich wieków czuli, że wypełnili go. Istnieją niezliczone miliony chrześcijan, którzy sami siebie oszukali uważając, że mogą te dwa przykazania wypełnić, lub co najmniej, jak mówią, usiłują to zrobić. To wielki  błąd.

Drugie przykazanie z tej pary jest całkiem łatwe do wypełnienia dla każdego w jednym sensie. Miłuj swego bliźniego jak siebie samego.
Większość ludzi potępia siebie samych, a tacy ludzie wynajdują dziwne sposoby na karanie siebie. Kościół Rzymsko-Katolicki, na przykład, ma mnóstwo pielgrzymek, słabostek, różnych form pokuty itp., aby „zapłacić” za grzechy, czy też przyjąć jako karę za grzechy, które wierzą, że popełnili. Karzą samych siebie po czym podświadomie czują, że mają prawo do zachowywania dla innych tych samych standardów i kar. Niektórzy są masochistami. Wielu mnichów w przeszłości miało zwyczaj biczowania siebie za swoje grzechy. Ludzie, którzy się ciężko karzą zazwyczaj też karzą innych tak samo ciężko, lub nawet ciężej. Mogę nie używać do tego takich form karania, za które można pójść do więzienia. Są oni potępieni jako przestępcy prawa więc innych również potępiają jako przestępców. Kochają swoich bliźnich jak siebie samych. Potępiają samych siebie, więc potępiają i innych.
Gdybyśmy tylko byli w stanie pamiętać, że celem Zakonu Mojżeszowego było zabić nas, a nie usprawiedliwić. Miało ono uświadomić to, co było ukryte w naszych członkach… grzech. Jego celem było pokazać to, że potrzebujemy zbawiciela. Nie byliśmy w stanie rozwiązać tego problemu wysiłkami z naszej strony, bez względu na to, jak bardzo dobry był to system. Paweł wyraził to w Rzym. 7:4-13:
Przeto, bracia moi, i wy umarliście dla zakonu przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do tego, który został wzbudzony z martwych , abyśmy owoc wydawali dla Boga. Albowiem gdy byliśmy w ciele, grzeszne namiętności rozbudzone przez zakon były  czynne w członkach naszych, aby rodzić owoce śmierci; lecz teraz zostaliśmy uwolnieni od zakonu, gdy umarliśmy temu, przez c o byliśmy opanowani, tak iż służymy w nowości ducha, a nie według przestarzałej litery. Cóż więc powiemy? Że zakon go grzech? Przenigdy! Przecież nie poznałbym grzechu, gdyby nie zakon; wszak i o pożądliwości nie wiedziałby,, gdyby zakon nie mówił: Nie pożądaj! Lecz grzech przez przykazanie otrzymał bodziec i wzbudził we mnie wszelką pożądliwość, bo bez zakonu grzech jest martwy. I ja żyłem niegdyś bez zakonu, lecz gdy przyszło przykazanie, grzech ożył, a ja umarłem i okazało się, że to przykazanie, które miało być ku żywotowi, było ku śmierci. Albowiem grzech otrzymawszy podnietę przez przykazanie, zwiódł mnie i przez nie mnie zabił. Tak więc zakon jest święty i przykazanie jest święty i sprawiedliwe, i dobre. Czy zatem to, co dobre, stało się dla mnie śmiercią? Przenigdy! To właśnie grzech, żeby się okazać grzechem, posłużył się rzeczą dobrą, by spowodować moją śmierć, aby grzech przez przykazanie okazał ogrom swojej grzeszności.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to trudny do zrozumienia fragment Pisma. Niektóre pisma Pawła, a szczególnie List do Rzymian wymaga więcej niż powierzchownego czytania. Celem prawa, zgodnie z Pawłem, było objawienie grzechu w ciele. Izraelici nie wiedzieliby o grzechu, gdyby Bóg nie dał im szkła powiększającego. Zakon Mojżeszowy był takim powiększającym szkłem. Lecz szkło nie mogło rozwiązać problemu, mogło go tylko powiększyć tak, aby można go było zobaczyć. Lekarstwem na grzech nie jest Prawo Mojżeszowe. Lekarstwem jest śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.
Chciałbym pokazać jeszcze jeden punkt dotyczący tego, co Paweł nazywa służbą potępienia i służbą śmierci. Bardzo łatwo jest wypełnić służbę potępienia w jednym sensie – łatwo jest potępiać ludzi. Jest to dla nas bardzo naturalne. Lecz Mojżesz wymagał, aby było to wykonywane doskonale. Gdy potępiamy to zazwyczaj jesteśmy znacznie bardziej łagodni wobec siebie niż wobec bliźniego. Zatem nie dajemy po równo:
„oko za oko, ząb za ząb, życie za życie”. Szybko błagamy o miłosierdzie za nasze przestępstwa wobec innych, lecz nie tak bardzo spieszymy się z miłosierdziem dla tych, którzy zgrzeszyli przeciwko nam. Jeśli chodzi o zbieranie w sercu uraz to znacznie łatwiej pamiętamy grzechy przeciwko nam, niż nasze przestępstwa wobec innych. Nie stosujemy prawa właściwie. Używamy jednego zestawu kamieni do mierzenia przestępstw przeciwko nam i innego do wymierzania sprawiedliwości tym, przeciw którym my zgrzeszyliśmy. Prawo Mojżeszowe wymagało doskonałej równości – oko za oko. My sami, podobnie jak Izrael, zupełnie nie jesteśmy zdolni do sprawiedliwego osądzania na podstawie systemu Mojżeszowego Zakonu.
Ostatnią rzeczą, którą chciałbym powiedzieć na temat służby potępienia, Prawa Mojżeszowe to: To Przymierze, to Prawo, zostało dane szczególnym ludziom. Nie zostało dane Rzymianom, Grekom, Amerykańskim Indianom, Chińczykom czy jakimś innym ludziom. Zostało dane wyłącznie narodowi Izraelskiemu! Zapisy genealogiczne, Świątynia czy Kapłaństwo itd., zostały zniszczone wraz ze zburzeniem Świątyni w 70 roku naszej ery. Ten system został pogrzebany i nigdy nie miał powstać z martwych. Judaizm praktykowany przez współczesnych Żydów nie jest tym, co nakazywał Mojżesz. Jest całkowicie inny od Prawa Mojżeszowego jakie znajdujemy w Biblii.

Przykazania – Filary Nowego Testamentu
Możesz zapytać, jeśli te dwa przykazania, aby miłować Boga i swojego bliźniego, które były publikowane we wszystkich denominacjach chrześcijaństwa jako przykazania Nowego Testamentu, nie są prawami Nowego Testamentu to które nimi są? Czy one są w Biblii?  Odpowiedź brzmi: tak, są wyraźnie napisane w Biblii. Zrozumienie różnicy między tymi dwoma zestawami Praw jest kwestią duchowego życia i śmierci. Najpierw podam ci dwa prawa Nowego Testamentu, następnie, wyjaśnię ci jak ważne jest zrozumienie różnicy między tymi dwoma i dwoma filarami Prawa Mojżeszowego.
A to jest jego przykazanie, abyście wierzyli w imię Syna Jego Jezusa Chrystusa i miłowali się wzajemnie, jak nam przykazał. A kto przestrzega przykazań jego , mieszka w Bogu, a Bóg w nim, i po tym Duchu, którego nam dał, poznajemy że w nas mieszka (1 Jn. 3:23,24, BW).

Zatem, podobnie jak Mojżeszowe Przymierze (zwane również Starym Przymierzem lub Zakonem Mojżesza) zawieszone jest na dwóch filarach, tak Nowy Testament znany również jako Prawo Ducha i Życia w Jezusie (Rzym 8:2), również ma dwa filary. Gdy je szczegółowo zbadamy to okaże się, że są zupełnie różne od siebie.
Pierwsze przykazanie jak widzimy to: „wierzcie w imię jego Syna Jezusa Chrystusa. O ile może się wydawać, że jest to proste przykazanie, to istotą jest to, że jest równie niemożliwe do wykonania jak „będziesz miłował Pana, swego Boga” w Starym Przymierzu. Wielu ewangelistów dawało to proste zaproszenie:
– Wierzcie w imię Jezusa Chrystusa a będziecie zbawieni.
Potencjalny wierzący powtarza prostą modlitwę, zapraszając Jezusa, aby wszedł do jego serca, poleca mu się, aby poszedł do kościoła „biblijnie wierzącego”, po czym spędza resztę swojego życia całkiem taki sam jaki zawsze był. Mówi się im, żeby wierzyli w to, co jest napisane i że teraz są „zbawieni” zgodnie z Biblią. A jednak zasadniczo oni czują  nadal to samo, co przedtem. Następnie przypomina im się, że nie mamy chodzić według naszych uczuć, lecz w ślepej wierze w Biblię. Dla większości ludzi, którzy wychodzą do przodu podczas typowych chrześcijańskich ewangelizacji, prawdziwe przebudzenie przez Boga nie zdarza się niemal równie często jak się nam podaje. Dlaczego? Ponieważ większość ludzi po prostu idzie za tradycjami ludzkimi, powtarzając jak papugi ludzkie formułki i reagując na ludzkie słowa strachu i  potępienia, a nie słowa Namaszczonego Ducha Świętego. Wiara w głowie i wiara w sercu to dwie zupełni odmienne rzeczy Paweł mówi nam (Rzym. 10:8-10):
Ale co powiada Pismo? Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy słowo, które głosimy. Bo jeśli ustami wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz, że w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz, albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu.

Jak widzimy w tym fragmencie Pisma wiara musi być umiejscowiona w sercu, w samym centrum istoty człowieka. Co więcej, Paweł mówi tutaj o czymś zwanym „słowem wiary”. To natychmiast wywołuje z pamięci mnóstwo innych wersetów takich jak: bez wiary nie można podobać się Bogu (Hebr. 11:6) Rzym. 3:27 mówi o „zakonie wiary”: Gdzież więc chluba twoja? Wykluczona! Przez jaki zakon ? uczynków? Bynajmniej, lecz przez zakon wiary. Autor Listu do Hebrajczyków mówi nam, że: Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy. Przez wiarę „poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boga tak, iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk (Heb. 11:1-3). Może ktoś zapytać: Czym jest wiara? Skąd można wiedzieć czy się ja ma, czy nie? Jeśli mentalne zrozumienie i zgoda na zaproszenie ewangelisty nie koniecznie jest wiarą to skąd ona się bierze? Jak można ją otrzymać?
(Mat. 16:15-17)
Jezus zapytał Piotra:
– Kim jestem? Co wy mówicie o mnie?
– Ty jesteś Chrystus, syn Boga żywego – odpowiedział mu Piotr.  – Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec Mój, który jest w niebie.

Nie da się nadmiernie podkreślić wagi tego stwierdzenia Jezusa. Piotr słyszał swojego brata ogłaszającego, że Jezus jest Mesjaszem (Jn. 1:41). Widział wielu innych podążających za Nim ponieważ oni czuli, że jest Mesjaszem. Widział mnóstwo cudów, które zgodnie z żydowską tradycją mogły być dokonywane wyłącznie przez Mesjasza, lecz żadna z tych rzeczy nie zasiała w jego sercu „wiary”. Piotr również znał Pisma, które prorokowały przyjście Mesjasza, lecz żadne z nich nie dało mu wiary. Jego wiara przyszła przez objawienie od Ojca (Jn 1:41). To, co Piotr słyszał na własne uszy i widział własnymi oczyma nie „wyprodukowało” wiary. Wiara jest wewnętrznym słowem, jest objawieniem, które pochodzi od Ducha Bożego, a nie od jakiegokolwiek człowieka, tradycji czy systemu. Głoszenie ewangelii z pewnością jest ważnym procesem, niemniej jednak, to duch objawienia, który pochodzi tylko od Ducha Świętego doprowadza do nowego narodzenia z wysokości. Odzew na wezwanie do ołtarza, zapamiętywanie Biblii czy siedzenie we właściwych ławkach właściwej denominacji niekoniecznie daje wiarę.

Część Druga

раскрутка

Prawda o Bożym przebaczeniu

Wiliams James

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.  W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron  www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w  ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich  ramion.

O czym Szatan pragnie, abyś pamiętał?

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i  tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni  przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.
W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich ramion.

Zastanówmy się nad 3 rzeczami.

1. Ostatnio jeden z moich szkrabów zaczął zachowywać się w taki sposób, że stało się to nie do przyjęcia. Umieszczała swoje stopy na stole w czasie jedzenia. Co więcej, cieszył ją sposób w jaki reagowałem na jej wybryki i, od czasu do czasu, wkładało nogi na stół z powrotem natychmiast, aby zobaczyć jak przestaję robić to, co robię i podchodzę do niej, aby ją napomnieć. Usiłowaliśmy jej w raz z żoną wytłumaczyć,  że kładzenie nóg na stół jest niegrzeczne, lecz było to oczywiście wszystko, co on mogła zrozumieć w tym wieku. Gdy Abby nadal wkładała nogi na stół w jawnym buncie wobec nas musieliśmy podjąć niewerbalnej korekty jej zachowania.

Złapałem się na tym, że czasami na początku toleruję kilka razy pewne zachowanie, zazwyczaj 4 razy, zanim stanę się ostry. Zatem gdy Abby została trzykrotnie napomniana, siedziałem tam oczkując jej następnego aktu nieposłuszeństwa. Chciałem, aby to robiła dalej, abym mógł ją ukarać i, w istocie, „wygrać”.

Zatrzymaj się nieco nad tą myślą, jako że opowiem ci coś więcej o sobie. Jest to trochę zmiana tematu, lecz wytrzymaj ze mną.

2.  Podobnie jak większość ludzi, doświadczałem w swoim życiu  zranień. Niektóre z tych zranień są bezpośrednio wynikiem sposobu traktowania mnie przez innych ludzi, nauczycieli, współuczniów z klasy, w dorosłym  życiu, byłych pracodawców czy nawet przyjaciół i rodzinę. W wielu przypadkach przebaczyłem tym, którzy mnie skrzywdzili. Dlaczego? Ponieważ tak mówi Biblia, Nawet Modlitwa Pańska zwraca się do nas, abyśmy prosili Boga o przebaczenie tak, jak my sami przebaczamy innym. Niemniej jednak odkryłem, że w wielu przypadkach nie odpuściłem naprawdę. Zachowałem urazę. Rozmawiając z taką osobą zachowywałem się mniej niż po przyjacielsku. Znowu lądowałem w starym zakładzie pracy i czułem ukłucia złości, nawet aż do tego stopnia, że fantazjowałem na ten temat, jak fajnie byłoby iść do mojego byłego szefa i powiedzieć mu jak nie w porządku był wobec mnie. O ile czułem naprawdę, że przebaczyłem, to faktycznie nie zapomniałem.

No i ostatnia zmiana tematu.

3.  Mam młodszego brata, który od czasu do czasu musi pożyczać pieniądze i bardzo często jego „zły stan” jest wynikiem jego własnych działań, jakkolwiek rzadko przyjmuje winę na siebie. W 2002 roku zadzwonił do mnie płacząc, że potrzebuje kilkaset dolarów. Wyciągnąłem trochę oszczędności i pożyczyłem mu. Wysłuchałem przy okazji jego opowiadania o tym, jak mi te pieniądze odda, wiedząc, że nigdy ich nie zobaczę. I nigdy nie zobaczyłem. Wtedy zdecydowałem, że to było ostatni raz kiedy go poratowałem. Następnym razem niech sobie radzi sam.

A teraz powiążmy te trzy myśli razem.
1. Jako rodzić oczkują na to, że moje dziecko popełni grzech, aby mógł zarządzić karę.
2. Jako mężczyzna przebaczyłem, lecz nie zapomniałe.
3. Założyłem przykrywkę na moją „studnię miłosierdzia”, którego chcę udzielać mojemu bratu.

Teraz chciałbym wrócić do początkowej myśli, że czasami, gdy popełnimy grzech to czujemy się w pewnej mierze winni; takie złe uczucie, że nie bardzo podobamy się Bogu. Poczucie winy, którego nie możemy się pozbyć.

Teraz jest najwyższy czas, aby wskazać, że:
1. Boży styl rodzicielstwa nie jest taki jak mój.
2. Boże przebaczenie nie jest takie jak moje.
3. Boża łaska nie jest ograniczona tak, jak moja.

Jest dość powszechna wśród chrześcijan wiara, że Bóg (1)oczekuje na to, że popełnimy coś złego, aby nas mógł osądzić: (2) Bóg mówi, że przebacza, lecz nie faktycznie to nigdy na nas już nie spojrzy tak samo, gdy już jakiś śmiertelny grzech; (3) On chce nas poratować tylko pewną ilość razy.

Jest to ten rodzaj fałszywych myśli, które prowadzą do rozpaczy. Prowadzi nas do takiego nastawienia, że nasze chodzenie z Bogiem nigdy nie będzie takie samo. Ono prowadzi do uczucia, że wisi nad nami ciemna chmura i nasze modlitwy nigdy nie przechodzą wyżej sufitu. Prawdę mówiąc, to są kłamstwa. Chcę wam po prostu pokazać, co mówi samo Boże Słowo. Oto fakty:

1 Jn. 1:9 Jeśli wyznajemy grzechy nasze, Bóg jest wierny i odpuści nam nasze grzechy i oczyści nas od wszelkiej niesprawielidwOści.

Jer 31:34b Tak mówi PAN: Odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nie wspomnę więce”.

Psalm 139:17-18 (z ang.) Jak  drogocenne są myśl twe, Boże. Jak wielka jest ich liczba! Gdybym chciał je policzyć, byłoby ich więcej niż piasku, Gdybym skończył, nadal byłbym z tobą.

Nie wiem, czy można to wyrazić bardziej jasno. Bóg cię kocha tak bardzo, że jego myśli jest tak wiele jak ziaren piasku. Byłeś kiedyś nad morzem? Pomyśl o tym, jak wiele piasku było na wybrzeżu nad którym byłeś, następnie dodaj wszystkie plaże na Hawajach, Florydzie, Hiszpanii, Australii, Jamajce, Kaliforni i zdaj sobie sprawę z tego, że nie jesteś nawet w połowie drogi, a to nawet nie równa się ilości Bożych myśli o tobie. Jego myśli to coś znacznie więcej, lecz ten werset mówi to tym, że Jego myśli są cenne. On zachwyca się tobą bardziej niż jakikolwiek ziemski rodzic kiedykolwiek rodzic mógł swym własnym dzieckiem. W jego sercu nie jest przyłapanie ciebie. Jego miłosierdzie jest nieograniczone. Jeśli nie odbierzesz z tego artykułu nic innego, to przynajmniej upewnij się, że rozumiesz to, że głębokość Jego miłości dla ciebie jest naprawdę ogromna.

Prawdą jest też, że pierwszy wypisany wers nie zawiera w sobie żadnego warunku. Boża miłość jest bezwarunkowa. Gdyby było inaczej to Jego Słowo powiedziało by nam o tym. On jest Bogiem On nie musi niczego nam cukrować. Jego przebaczenie ma wymaganie, lecz jest to coś łatwego. Wyznać to, po prostu, zgodzić się z Bogiem w sprawie grzechu. Jeślizrobisz to, wtedy nie ma żadnych powodów aby dalej nieść poczucie winy.

Jakiś czas temu mój pastor poprowadził nas przez pewne ćwiczenie, aby nam pomóc w chodzeniu w tej prawdzie. W czasie kazania poprosił, aby każdy w zgromadzeniu napisał na kartce papieru dowolny grzech, który przychodzi mu do głowy, po czym napisał dużymi literami, w poprzek tej kartki „1 Jana 1:9”, a następnie zwiną kartkę w kulkę i wyrzucił. To  właśnie robi Bóg, gdy wyznajemy nasz grzech. Równie dobrze moglibyśmy napisać Jeremiasz 31;34.

Proszę, drogi czytelniku, zwróć uwagę na to, że ten wersety stosują się  do ciebie. Nie ma nikogo, nigdzie, komu bóg odmówi przebaczenia jeśli  wyzna grzech. Nie pozwól na to, aby przeciwnik mówił ci cokolwiek innego.

продвижение

Ponad murami

Posiadanie bezpiecznego i czystego miejsca spotkań jest z pewnością dla chrześcijan konieczne. Gromadzić się w miejscu, gdzie możemy uwielbiać w wolności, mieć społeczność ze sobą , uczyć się Bożego Słowa jest zarówno właściwe jak i Biblijne. Lecz w ciele Chrystusa (szczególnie w społecznościach zachodnich) obserwuje się stale wzrastające odstępstwo (apostazję) i niewłaściwe patrzenie na to, co reprezentują kościelne budynki, symbolika i architektura.

Są trzy odrębne mity,  z którymi chcę polemizować a które są najbardziej szkodliwe jeśli chodzi o szeroko rozpowszechniony wśród chrześcijan pogląd na budynki kościelne. Każdy z tych mitów ma w sobie kilka przyczyn, które powodują, że  kościoły wzrastają w apatii i braku skuteczności w rozszerzaniu Ewangelii Jezusa Chrystusa. Poniżej krótki przegląd tych mitów i moje uwagi na ich temat.

1. Budynki kościelne dają kościołowi poczucie legalności

Często członkowie nowych czy małych kościołów wierzą, że są nieskuteczni bez własnego budynku.  Zbieranie się w domach a nie w tradycyjnych warunkach kościelnych często nie jest zachęcające, lecz wręcz zniechęcające. Prawdą jest, że apostołowie i pierwszy kościół spotykali się na otwartym powietrzu, w domach i w budynkach publicznych. Pomimo ograniczonego dla większej grupy ludzi miejsca w domach szerzyli ewangelię i głosili imię Chrystusa, aż po same krańce znanego im wówczas świata.

Współcześnie, chrześcijanie powszechnie wierzą, że ich zbór jest mniej niż pełny bez własnego budynku. Chrześcijański autor Gaylon Embrey bada wypaczone patrzenie, które wielu w Ciele Chrystusa ma na temat kościelnych budynków.

„Nie zgadzamy się z tym, że jest to tylko doraźny, przyjemny i wygodny dodatek, lecz zachowujemy się tak, jakby była to nieodzowna część boskiego programu sprawiedliwości. Współczesna grupa chrześcijan, bez względu na to jak nieliczna i bez względu na to, jak by wygodne mieszkania nie miała, zdaje się automatycznie uważać siebie samą za upośledzoną, wybrakowaną i nie rozwiniętą w pełni jako „kościół” jeśli nie posiadają tradycyjnego budynku (kaplicy), w której mogą się spotykać. Nawet chrześcijanie, którzy zbierają się w wynajmowanych budynkach publicznych (w zupełności wystarczających, aby pomieścić ich zakres działalności) myślą o sobie, że są w poważnych tarapatach, straszliwie ograniczeni i w jakiś sposób niepełni. W takich warunkach”:

2. Posiadanie budynku kościelnego jest niezbędnym narzędziem ewangelizacyjnym.

Często mit związany z takim nastawieniem wynika stąd, że „ludzie z zewnątrz” (niewierzący) nie przyłączą się do zgromadzenia dopóki nie będzie ono miało dużego atrakcyjnego budynku, który by ich zwabił. Zasadniczo więc, poszczególny wierzący przewiduje, że to budynek, a nie Duch Święty, będzie „wabikiem” dzięki, któremu będzie rozszerzać się ewangelia. Jak jest to widoczne w charakterze i przykładzie pierwszego kościoła (czytaj w Księdze Dziejów), konieczność budowy relacji i dokonywania osobistych wypadów ewangelizacyjnych, znakomicie przekracza jakiekolwiek potrzeby materialne. Rozważ słowa naszego Pana, który wysyłając swoich uczniów na głoszenie Dobrej Nowiny, powiedział im:

Mar. 6: 8-10 … I nakazał im, aby nie brali nic na drogę prócz laski – ani chleba, ani torby podróżnej, ani monety w trzosie, lecz by obuli sandały , a nie wdziewali dwu sukien. I mówił do nich: Gdziekolwiek wejdziecie do domu, tam pozostańcie, aż do swego odejścia stamtąd”.

3. Budynki kościelne są konieczne do wzmocnienia i wzrostu zborów

Kaplice są narzędziami i niczym więcej. Budynek nie wzmacnia wierzących to wierzący wzmacniają wierzących poprzez Bożą miłość i mądrość. Idea, że kaplica rozwiąże trudności, z którymi boryka się zgromadzenie jest fałszywa. Z pewnością nauczanie Chrystusa o tym, że on jest z tymi, którzy zbierają się w Jego imieniu, gdziekolwiek się zbierają, kładzie nacisk na wierzących, a nie na miejsce.

Mat18:20
Tam, gdzie dwaj lub trzej zebrani są w imieniu moim, tam Ja jestem pośród nich.

W odpowiedzi na krytykę

Podjęcie tematu budynków kościelnych bardzo często jest obciążone wielkimi emocjami szczególnie wśród tych, którzy zainwestowali wiele czasu i energii w „dzieło budynku”. Skonfrontowani rzucają kilka Biblijnych argumentów w celu poparcia całkowicie nieuzasadnionego biblijnie projektu. Najczęściej stosowane argumenty zazwyczaj krążą wokół tego, że „Bóg miał swój dom, wiec powinno mieć i zgromadzenie” lub „budujemy Boży dom na Jego dzieło”.  Potrzeba budowania żydowskiej świątyni (oryginalnego domu Bożego) wraz ofiarami ze zwierząt i pokarmów została zakończona wraz ze śmiercią Chrystusa na krzyżu (muszę zaznaczyć, że nie wierzę w teologię zastępstwa, w to że Izrael dostał rozwód od Boga, a wierzę, że Żydzi wybudują trzecią świątynię). Należy też wspomnieć o tym, że nakaz budowy świątyni został dany Żydom, a  nie poganom, zatem jakiekolwiek związki między współczesnymi budynkami kościelnymi a starożytną świątynią są zupełnie bezwartościowe.

1 Kor.  3:16-17
Czyż nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, ponieważ świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście.

Korzystanie z biznes planu bardziej niż z Bożego planu.

Prawdopodobnie największym nieporozumieniem jeśli chodzi o kościół to fakt, że jest traktowany jak biznes. Decyzje dotyczące ruszenia do przodu z projektem budynku, działaniami ewangelizacyjnymi społeczności często są podejmowane poprzez biznes plan i rozważania finansowe,  a nie modlitwę.
Na przykład, wiele kościołów w moim obszarze wybrało starszych bardziej w oparciu o ich osobiste, zawodowe sukcesy niż zastosowanie nauczania jakie widzimy w 1 Tym 5-6.

Szczególnie w zachodnim społeczeństwie jesteśmy winni stosowania modelu kapitalistycznego do kościoła. Większość kościołów w jakich uczestniczyłem wymusza aktywność taką jak podróże misyjne, obozy i ewangelizacje w taki sposób, aby były one całkowicie samowystarczalne finansowo (poza ogólnymi funduszami) i zazwyczaj otrzymuje okazjonalne wsparcie w krótkiej notatce w kościelnym biuletynie czy rzadziej „szczególnej kolekcie”.  Z pewnością idealny kapitalizm sam w sobie nie jest zły i nie czynię tutaj politycznych stwierdzeń, lecz badając historię pierwszego kościoła można zdać sobie sprawę z tego, że ten ruch był bardziej podobny do komunizmu niż kapitalizmu.

Dz.  4:32-34
A u tych wszystkich było jedno serce i jedna dusza i nikt z nich nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie zaś składali z wielką mocą świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich. Nie było też między nimi nikogo, który by cierpiał niedostatek, ci bowiem, którzy posiadali ziemię albo domy, sprzedając je, przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży i kładli u stóp apostołów; i wydzielano każdemu, ile komu było potrzeba.

Tutaj w Ameryce ten rodzaj modelu i sposób myślenia jest powszechnie pomijany w naszych zborach. Kościoły są tutaj często bazą finansowych decyzji rzadziej na rzecz potrzebujących, a bardziej budynków, renowacji i materialnych obiektów, które są uważane za środki przyciągania innych do Chrystusa.

Zapuszczanie korzeni apostazji

Czy rzeczywiście dziwne jest, że „ewangelia powodzenia” (prosperity) znalazła oparcie dla stóp w Ciele Chrystusa? Świadomie lub nie, idea legalności, efektywności i wzrostu kościoła bezpośrednio przypisywana dynamicznemu i dużemu budynkowi jest fundamentem poglądu wielu tych, którzy popadli w to fałszywe nauczanie. Mniej lub więcej, ewangelia powodzenia jest bardziej radykalną wersją tego, w co główny nurt chrześcijaństwa już powszechnie wierzy.

Odłączenie

Widzę pierwszy kościół jako najbardziej czystą formę (z pewnością nie doskonałą) i przykład skutecznego kościoła. Przypominając w swej budowie internet, każde większe miasto w Azji i Europie miało kościół, który działał bardzo podobnie jak indywidualny punkt dostępowy, który był przyłączany poprzez wysiłki ewangelizacyjne nauczycieli, uczniów i apostołów, którzy byli wykorzystywanie do wzmacniania i zachęcania się nawzajem. Niemniej jednak, dziś, stawiamy budynki kościelne nie jako proste miejsca spotkań mających na celu postęp Ewangelii, lecz ściany i bariery oddzielające od innych kościołów.

Rozwiązanie: Niech ewangelizuje nasza oryginalność i Jego Słowo.

Ewangelizacja jest najbardziej skuteczna i najlepiej przekazywana wtedy, gdy poświęcamy nasze wysiłki na wzrost dojrzałości poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa tak, aby osobiście przekazać posłanie naszym sąsiadom, obcym, przyjaciołom i krewnym. Jako bracia i siostry mamy odzwierciedlać obecność Ducha Świętego w nas tak, aby inni mogli widzieć Chrystusa działającego w nas.

W dużej części ciało demonstruje brak wiary przez to, że kładzie olbrzymi nacisk na materialne struktury jako przeciwieństwo do zaufania naszemu Panu, który może zdobywać zgubionych przez każdego z nas i przez swoje niezawodne Słowo. Zamiast ufać Jemu, zawierzyliśmy  konieczności posiadania budynku, która jest niemal na tym samym poziomie, co bałwan. Innymi słowy zbyt wiele wiary przenieśliśmy z Boga, na korzyść cegły, drewna i zaprawy, tylko okazjonalnie przyjmując prawdziwego agenta przez którego ewangelia się rozprzestrzenia.

Ofiara

Następną ważną rzeczą jest rozważenie jeśli chodzi o budynki, jest sam proces w jakim one powstają. Często podczas budowania przywódcy zboru proszą swoich członków o ofiary z czasu i pieniędzy równocześnie zaślepiając się na większe potrzeby innych kościołów.

Odwiedziłem ostatnio nowy budynek kościoła, w którym kiedyś byłem członkiem. Ukończenie projektu budynku, kosztującego 2.5 milionów dolarów było przedmiotem wielkiej walki wewnątrz kościoła. Starsi sfrustrowani postawa członków niechętnych do oddawania swego czasu na skończenie projektu, zrodziło bardzo trudną kwestię w zgromadzeniu. Na dzień przed tą wizyta otrzymałem maila od pastora w Indiach, zmartwionego tym, że nie może zdobyć dość pieniędzy (sugeruję, że będzie to kilkaset dolarów amerykańskich) na skończenie prostego dachu, na bardzo skromnym budynku, który ma służyć jako miejsce uwielbienia i nauczania. Odwiedzając ów piękny, nowy budynek mojego poprzedniego kościoła, napawało mnie obrzydzeniem, gdy zdałem sobie sprawę, że ten kościół bardzo niewiele, o ile w ogóle, poświęca na misje ewangelizacyjne i na inne kościoły, jak choćby ten, mojego przyjaciela z Indii. Niestety, mój były kościół nie jest w tej praktyce osamotniony.

Idea ofiarności jest jak dwukierunkowa ulica. O ile jest niezbędne i biblijne, aby chrześcijanie poświęcali swój czas i pieniądze na postęp ewangelii jest również niezbędne, aby wyznaczeni starsi     i pastorzy wyglądali poza mury ich własnych budynków kościelnych, pomagali innym zgromadzeniom   i dawali odpowiednie ofiary, gwarantujące, że żaden kościół nie jest pozostawiony w potrzebie. Pastorzy i starsi powinni, jako przykład, wieść prym w tej dziedzinie,  a nie w czymś innym.

Podsumowanie

Budynki kościelne nie są złe. Nie powinno się ich eliminować, nikt też nie powinien opuszczać kościoła na podstawie tego, że chcą budować kaplicę. Lecz budynki kościelne nie powinny być w centrum zainteresowania, ani istotą ewangelizacyjnych wysiłków zgromadzenia. Na wiele różnych sposobów nasze postrzeganie budynków kościelnych (mówiąc tutaj ogólnie i oczywiście nie o każdym kościele) jest zniekształcone i buduje granice między grupami, bardziej rozbija ciało Chrystusa na małe wyspy niż jednoczy je jako jeden wzajemnie połączony kontynent. Niech Bóg błogosławi cię, gdy będziesz rozważał tą sprawę.

сайт