Codzienne rozważania_08.12.2017

Jon 1:7
I RZEKLI JEDEN DO DRUGIEGO: SZYBKO! RZUĆMY LOSY, ABY SIĘ DOWIEDZIEĆ, Z CZYJEJ WINY SPADŁO NA NAS TO NIESZCZĘŚCIE!

Ta scena jest przerażająca, wręcz barbarzyńska. Na statku miotanym burzą pogańscy żeglarze wołają do swoich nieistniejących bogów. W desperacji a może także z chęci przekupienia swych bóstw ofiarą z człowieka, decydują się rzucać losy, aby zmazać winę i jednocześnie ocalić własną skórę. Umysł żeglarzy jest pełen uprzedzeń. Zdecydowali jednak, że bez względu na to kto ponosi winę, oni nie znajdują jej w sobie. Dlatego zdają się na ślepy los i liczą, że ich bogowie wydadzą wyrok i wskażą kozła ofiarnego. W żadnym wypadku nie można uznać tego za rezultat prawdziwej wiary w żywego Boga. Musimy jednak wziąć pod uwagę trzy istotne elementy biblijnego nauczania na temat rzucania losów. Rzucanie losów było często używane w czasach Starego Testamentu jako środek do poznania woli Bożej. W ten sposób wybrano Saula na króla Izraela. W szczególnie ważnych wypadkach prawo Boże wskazywało na konieczność rzucania losów. Miało to miejsce podczas podziału ziemi obiecanej między plemiona. Wynika z tego, że kiedy używano losów zgodnie z zakonem Boga, to on wykorzystywał je do wskazania właściwej drogi. W Nowym Testamencie praktyka rzucania losów w celu poznania woli Bożej zanika. Wyjątek odnotowany w Dziejach Apostolskich 1:26. Dzisiaj nie ma podstaw, aby uważać rzucanie losów za sposób odkrywania woli Bożej. Kiedy dokładnie przyjrzymy się postępowaniu żeglarzy dostrzeżemy doskonałe połączenie między ich błędnym myśleniem i Bożym planem wobec Jonasza. Dlaczego żeglarze rzucali losy? Zrobili to, ponieważ wierzyli, że ktoś ponosi odpowiedzialność za ich trudne położenie, ale żaden z nich nie uważał się za winnego. Gdyby zapytać żeglarzy, czy uważali się za grzeszników, to jaka byłaby ich odpowiedź? Czy stwierdziliby, że są niewinni? Prawdopodobnie nie! Zapewne wyznaliby podobnie jak większość ludzi dzisiaj, że w rzeczywistości są w jakimś sensie grzesznikami. Przyznaliby, że „nikt nie jest doskonały” i wyznali, że nie są tak dobrzy, jak powinni być. Powiedzieliby nawet, że wszyscy jesteśmy grzesznikami i codziennie grzeszymy w myśli, słowie i czynie. Ludzka natura ma nikły pogląd na grzech. Towarzyszy temu również przekonanie o częściowej winie. Ludzie przyznają się w pewnym stopniu do błędów i słabości w swoim życiu, ale niezbyt chętnie uznają, że są na tyle źli, aby miało to stanowić usprawiedliwienie dla gniewu, jaki wylewa na nich Bóg, tak jak w przypadku burzy opisanej w w. 4. Żeglarze nie wierzyli, że są na tyle winni, aby Bóg mógł ich potraktować w taki sposób. Podobnie i dzisiaj ludzie częściowo przyznają się do winy i dlatego uważają, że powinni podlegać tylko częściowej karze. Prawdziwe przyznanie się do tego, kim jesteśmy przed Bogiem, obejmuje głębokie przekonanie o tym, że jesteśmy grzesznikami i w pełni zasługujemy na sprawiedliwy gniew Boży wobec naszych grzechów. Towarzyszy temu świadomość tego, że musimy zostać uwolnieni od grzechu i jego konsekwencji, a odkupienie takie może się dokonać tylko przez suwerenną, wolną i niezmierzoną łaskę Bożą. Przyjście do Chrystusa jako jedynego Zbawiciela oznacza przyznanie, że Bóg ma prawo zesłać nas do piekła, odtąd, aż na wieki.

Życzę błogosławionego dnia.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.