Codzienne rozważania_23.09.2017

 

Ks. Kaznodziei Salomona 2:1-11.
POWIEDZIAŁEM SOBIE: NUŻE! POPRÓBUJ RADOŚCI I UŻYJ SOBIE! LECZ RÓWNIEŻ TO BYŁO MARNOŚCIĄ.
O ŚMIECHU POWIEDZIAŁEM: TO SZALEŃSTWO! A O RADOŚCI: CÓŻ ONA DAJE?
UMYŚLIŁEM SOBIE, ŻE POKRZEPIĘ SWOJE CIAŁO WINEM, LECZ TAK ABY MOJE SERCE MĄDRZE MNIE PROWADZIŁO, I ŻE BĘDĘ SIĘ TRZYMAŁ GŁUPOTY, AŻ ZOBACZĘ, CO DOBREGO MAJĄ SYNOWIE LUDZCY CZYNIĆ POD NIEBEM W CIĄGU KRÓTKIEGO CZASU SWOJEGO ŻYCIA.
PODJĄŁEM WIELKIE DZIEŁA: WYBUDOWAŁEM SOBIE DOMY, ZASADZIŁEM SOBIE WINNICE, ZAŁOŻYŁEM SOBIE OGRODY I PARKI I ZASADZIŁEM W NICH RÓŻNEGO RODZAJU DRZEWA OWOCOWE. URZĄDZIŁEM SOBIE STAWY Z WODĄ, ABY Z NICH NAWADNIAĆ LAS ROSNĄCYCH DRZEW. NABYŁEM SOBIE SŁUGI I SŁUŻEBNICE, MIAŁEM TEŻ NIEWOLNIKÓW URODZONYCH W DOMU. NADTO MIAŁEM STADA WOŁÓW I OWIEC, WIĘCEJ NIŻ WSZYSCY, KTÓRZY BYLI PRZEDE MNĄ W JERUZALEMIE.
NAGROMADZIŁEM SOBIE TEŻ SREBRA I ZŁOTA, NADTO SKARBÓW KRÓLÓW I KRAJÓW; WYSTARAŁEM SIĘ O ŚPIEWAKÓW I ŚPIEWACZKI, I O TO, CZYM SYNOWIE LUDZCY SIĘ ROZKOSZUJĄ, MNÓSTWO KOBIET.
I TAK STAŁEM SIĘ WIELKI, I PRZEWYŻSZAŁEM WSZYSTKICH, KTÓRZY BYLI BYLI PRZEDE MNĄ W JERUZALEMIE; NADTO POZOSTAŁA MI MĄDROŚĆ.
I NICZEGO, CZEGO ZAPRAGNĘŁY MOJE OCZY, NIE ODMAWIAŁEM IM; NIE WZBRANIAŁEM MOJEMU SERCU ŻADNEGO WESELA, OWSZEM MOJE SERCE RADOWAŁO SIĘ Z WSZELKIEGO MOJEGO TRUDU. I TAKA BYŁA MOJA NAGRODA ZA WSZELKI MÓJ TRUD.
POTEM ZWRÓCIŁEM UWAGĄ NA WSZYSTKIE MOJE DZIEŁA, KTÓRYCH DOKONAŁY MOJE RĘCE, I NA MÓJ TRUD, KTÓRY WŁOŻYŁEM W PRACĘ. I OTO: WSZYSTKO JEST MARNOŚCIĄ I GONITWĄ ZA WIATREM I NIE DAJE ŻADNEGO POŻYTKU POD SŁOŃCEM.

Salomon pisze tu o dogadzaniu samemu sobie, szukając źródła całkowitej satysfakcji. Nie rzuca się na oślep w wir życiowych przyjemności, lecz prowadzi swe dociekania dokładnie i starannie. Rzeczywiście, jego odkrycia tylko na chwilę przyniosły mu trochę szczęścia. Dały mu krótkotrwałe poczucie spełnienia. Gdy zatrzymał się by dokonać przeglądu prawdziwych rezultatów, był zmuszony przyznać, że ścieżka przyjemności nie dała mu żadnego trwałego zysku. Nie była to ścieżka wiodąca do trwałego zadowolenia. Jakich przyjemności próbował? Cały swój czas spędzał na poszukiwaniu czegoś nowego. Przeszedł długą drogę nowych przeżyć – zaznał uciechy, zadowolenia, śmiechu, pijaństwa, mądrości i głupoty. Stał się posiadaczem mnóstwa nowych rzeczy – domów, winnic, ogrodów, sadów, królewskich skarbów, chórów oraz każdego innego rodzaju dobra, jakie tylko można sobie wyobrazić, włączając w to wielkie instrumenty muzyczne. Wielu ludzi spośród tych, którzy wybrali drogę pobłażania swoim zachciankom, morze jedynie marzyć o tym, co chcieliby mieć. Salomon nie cierpiał z powodu ograniczeń. Jego wielkość pozwała mu na spełnienie każdego kaprysu i posiadanie wszystkiego, na co tylko zwrócił swe oko. Pogoń za przyjemnością nie oznaczała, że zaprzestał używania intelektu. Połączenie tych dwóch kluczy nie otworzyło nie otworzyło przed nim tajemnicy znaczenia życia, ani też nic z tego, co posiadał nie uwolniło go od przekonania, że wszelkie jego zabiegi są stratą czasu i w rezultacie nie osiągnął niczego. Ścieżka intelektu i ścieżka przyjemności nie sprowadziły go ze ścieżki marności.
Życzę błogosławionego czasu.

[Głosów: 1   Average: 5/5]

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.