Czy Bóg oczyszcza dom?

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Nie chodzi mi o sprawy moralne czy nawet cokolwiek, co nie jest robione w wierze. Mam na myśli pytanie: a co jeśli Pan przetrząsa wnętrze każdego z nas, aby dokonać zmian u korzeni? Co, jeśli Pan wykopuje to wszystko, co „nie jest ani dobre, ani złe”, co siedziało tak głęboko, że wyłącznie religijny detoks może ujawnić istnienie tego? Jak musielibyśmy się zmienić przy tego rodzaju oczyszczaniu? I czy pozwolilibyśmy Bogu na taki głębokie czyszczenie, abyśmy mogli zobaczyć jak się ma sprawa praktycznego wdrażania (lub nie) w życie tego, w co wierzymy i naszych wartości? Czy też dostrzeżenia tego, jak stawiamy Go z boku tak dużej części naszego życia?

Kandydaci na prezydentów nie boją się ogłaszać tego, że zmiana jest potrzebna. Budują swoje programy polityczne na tym, a młodzież tradycyjnie kupuje tą zmianę, ponieważ nie zbudowali sobie jeszcze fundamentów i życia na systemach. Następne pokolenie zwykle widzi coś, co tylko nieliczni z nas dostrzegają, a nawet jeśli już widzą, to jesteśmy zbyt sparaliżowani przez nasze wierzenia i praktyki, które składają się na całe nasze życie, a które domagają się od  naszej   lojalności, aby się z tego otrząsnąć. Oni chcą uwolnienia i transformacji bardziej niż my sami gotowi jesteśmy zapłacić za nią cenę.


Czy zawołają: „Basta! Dość?” Mam ogromną nadzieję, że tak!

Wiem o tym, że potrzebuję sprzątania domu tak samo jak każdy  inny. Ja również chcę zmiany, lecz tradycje, praktyki z wczoraj są tak głęboko wrodzone i zaprogramowane, że gdy nadchodzi chwila zmiany, pośród strachu i nieznanego popadam w swoje schematyczne postępowanie. Zamiast kopać głębiej, aby żyć w królestwie, którego podstawą są relacje, popadam w moje wygodne obdarowania, powołania i wymówki, nawet wtedy, gdy wydaje się, z Pan chce czegoś więcej.

Pan mówi poważnie, gdy twierdzi, że wzbudzi pokolenie, które będzie chciało czegoś więcej niż Religii, Komercji i Polityki. Lecz najpierw i przede wszystkim, musi to być pójście za nadnaturalnym Królem do nadnaturalnego Królestwa i zaufanie dwóm największym przykazaniom. Wtedy wiara, która jest czynna w miłości (jedyne, co się liczy) przemieni społeczności, miasta i kraje znacznie bardziej niż nasze super, hiper dary, uzasadnienia i powołania kiedykolwiek zrobią!

Jak więc ta zmiana wygląda?
W ciągu czasu zmiana staje się uzdrowieńcza, dająca życie, zapala rewolucję, lecz najczęściej to my za bardzo boimy się człowieka i jego systemu, aby być niebezpiecznymi. Obawiamy się również, że liderzy tych systemów zaatakują nas i znajdą nasze strachy i życie z przeszłości, które, tak przy okazji, mają być źródłem naszego publicznego świadectwa. Boimy się utraty reputacji, obmowy, unikania i oskarżenia.
Tak więc, rozmawiamy o takich rzeczach jak reformacja czy rewolucja, gdy wracamy do firmowego sklepu,  robimy wszystko zwykle, umieramy odrobinkę więcej i chcielibyśmy stanąć za czymś innym niż firmowa kolejka, żałując, że nie walczyliśmy o to, aby następne pokolenie nie ugrzęzło w tych samy więzach, które my całkowicie przyjęliśmy. Czy jesteśmy otwarci na
zmianę, na świeżą perspektywę Królestwa? Jeśli obcy zadałby ci kilka pytań na temat twojej wiary, czy twoje odpowiedzi byłyby inne niż wczoraj? Jakich odpowiedzi udzieliłbyś obcemu na te cztery proste pytania?


1. Co to znaczy być chrześcijaninem?
2. Dlaczego miałbym chcieć być chrześcijaninem, to jest, być takim jak ty?
3. Co robi chrześcijanin?
4. Jak mogę stać się chrześcijaninem?

Ankiety mówią, że przekonaliśmy świat o tym, że bycie chrześcijaninem oznacza nienawidzenie homoseksualistów (a teraz jeszcze przestępców na tle seksualnym oraz imigrantów). Robimy względnie dobrą robotę radzenia sobie z grzechem (co najmniej jeśli chodzi o definicję grzechu dotyczącą niemoralności seksualnej). Jesteśmy przeciwni aborcji i przeważnie jesteśmy republikanami  USA).

Odpowiedź na pytanie nr 2 wydaje się być taka, że gdy umrzesz to pójdziesz do nieba.

Odpowiedź na pytanie nr 3 wydaje się być taka: przyłączasz się do kościoła, masz pracę i stajesz się szanowanym i ciesz się powodzeniem.

A ostateczne, czwarte pytanie, wydaje się, że chodzi o coś takiego: zmów modlitwę, w której pokutuje się z nieczystości seksualnej, alkoholu, narkotyków, przyłącz do kościoła i radź sobie z grzechem w swoim życiu.

Bez względu na to, czy publiczne ankiety oddają rzeczywistość, czy też moje odpowiedzi w stylu „wydaje mi się” mają jakąkolwiek wartość, może to nie być warte dyskusji. To, co ma rzeczywiście znaczenie to jest to w co wierzysz. Jak odpowiesz obcemu, gdy zada ci pytania o „bycie chrześcijaninem”?

Czy powiesz coś o stawaniu się nadnaturalnym, o zmianie królestw, wejściu do takiego Królestwa na ziemi jakie jest w niebie? O pokucie za postępowanie według królestw tego świata (systemów)? Czy pojawią się słowa wiary i miłości? Czy znaki i cuda będą częścią twojego słownictwa? Czy relacyjność będzie utożsamiana z Nimi, a następnie z innymi?

Czy będziesz mówił o postępowaniu według systemów czy pójściem za Królem Królów, Panem Panów, gdy On otworzy drzwi do niewiarygodnego, majestatycznego Królestwa Bożego, które przyszedł ogłosić jako otwarte dla wszystkich? Jeśli Królestwo jest czymkolwiek, a jest wszystkim, to jest ono relacyjne, nadnaturalnie relacyjne.

Czy mówiłbyś o ubogich? Czy byłoby coś na temat odpowiedzialności za wdowy i sieroty, obcych i uciśnionych, za pozbawionych praw obywatelskich? A co z przegranymi tych systemów? Co ze słowami takimi jak miłość, sprawiedliwość, prawość, miłosierdzie, łaska, dobroć, przebaczenie i wiara?

Gdy się tak zastanawiasz, wiedz, że ja wiem, że zmiana jest  najtrudniejsza szczególnie jeśli chodzi o Politykę, Komercję i Religię.

Osobiście nie znam wszystkich odpowiedzi, lecz ufam Temu, który je zna.

раскрутка сайта

[Głosów: 0   Average: 0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.