DS_01.06.09 2Kor.10

HeavenWordDaily

David Servant

Po raz kolejny Paweł broni się przed swymi antagonistami z Koryntu, o których pisze jako o fałszywych apostołach w następnym rozdziale (11:13). Widać wyraźnie, że nie tylko chlubili się swymi „listami uwierzytelniającymi” – po to, aby chwalić się swym statusem w oczach korynckich wierzących – lecz krytykowali Pawła z tego samego powodu.
Jakże często krytycyzm i pycha łączą się ze sobą. Ludzie często poniżają innych po to, aby wywyższyć siebie samych, szczególnie gdy chcą czegoś, co posiada krytykowany. Tacy właśnie byli antagoniści Pawła. Chcieli lojalności jego uczniów z Koryntu. Paweł znajdował się w trudnej sytuacji podejmując próby ponownego zdobycia ich lojalności – nie dla własnej korzyści, lecz ich – nie posuwając się do taktyki przeciwników.
Jedna z krytycznych ocen Pawła była taka, że jest on odważny w listach, lecz miękki w bezpośrednim spotkaniu (10:1). Mówili: „listy wprawdzie ważkie, lecz jego wygląd zewnętrzny lichy, a mowa do niczego” (10:10). Paweł odpiera ten atak, pewnie stwierdzając, że jego charakter – słowa i uczynki – jest stały. Z pewnością prawdą jest to, że słowa spisane na kartkach są z samej natury gorsze niż bezpośrednia komunikacja, w czasie której dochodzą dodatkowo mimika twarzy, ruchy ciała, ton głosu i spontaniczne reagowanie tam i z powrotem. Jak często źle zrozumiane listy wymagały by spotkania twarzą w twarz, aby to naprawić? Z drugiej strony, piszący ma możliwość wyrażenia większej ilości myśli, zanim zostaną one przekazane, aby wykonały przemyślane zadanie. Mądrość musi dyktować decyzje o wyborze pisanej czy mówionej komunikacji, a czasami kombinacja obu sposobów jest konieczna, aby przypieczętować wzajemnie zrozumienie między dwoma stronami.

Paweł w subtelny sposób krytykuje swoich przeciwników, jako ludzi, którzy „sami siebie polecają” (10:12). Łatwo jest dobrze się poczuć, gdy ktoś porównuje siebie z tymi, którzy są słabej jakości. Suche świnie, porównujące się do tych, które leżą w błocie, mogą poczuć się lepiej, lecz fakt pozostaje taki, że nadal są suchymi świniami, a prawda jest taka, że owi fałszywi nauczyciele, którzy przeniknęli Korynt nie mają żadnego porównania do Pawła. Jednak jemu samemu nie było łatwo tego mówić tak, aby nie brzmiało to jak polecanie samego siebie, za co potępił fałszywych apostołów. Apostoł wskazuje również na to, że w przeciwieństwie do fałszywych apostołów nie potrzebuje „chlubić się ponad miarę” (10:15). On wykonał pionierską pracę apostolską w Koryncie, a fałszywi apostołowie zajęli później jego terytorium, zachowując się tak, jakby mieli prawa założycieli (10:14-15).

Zwróć uwagę na to, że Paweł miał nadzieję, i liczył na to, że Koryntianie pomogą mu sięgnąć z ewangelią nawet jeszcze dalej (10:15-16). Skłonni jesteśmy przypisywać uznanie Bożym sługom za ich osiągnięcie w budowaniu królestwa, lecz ci, którzy ich wspierają są równie ważni w Bożym planie. „Jak mają głosić, jeśli nie zostali posłani„, pytał później (Rzm. 10:15). Ci, którzy wspierają apostołów będą dzielić się ich nagrodą na końcu. Każdy apostoł potrzebuje ludzi, wspierających jego służbę.

Z pewnością w dzisiejszym czytaniu zwróciłeś uwagę na fragment o „duchowej walce”. Jest to kolejny metaforycznych mistrzowski kawałek Pawła, który został wykorzystany przez promotorów pewnych dziwacznych praktyk. Oręż walki Pawła „ma boską moc burzenia warowni” (10:4). Czy pisał o demonicznych warowniach nad miastami, które związane w imieniu Jezusa, uwolnią ludzi spod duchowej ciemności, przyspieszając w ten sposób przebudzenie? Nie ma żadnej wzmianki na ten temat ani tutaj, ani w kontekście! Apostoł mówił raczej o „niszczeniu spekulacji i wszelkich wzniosłych rzeczy, które podnoszą się przeciwko poznaniu Boga i,… braniu wszelkiej myśli w posłuszeństwo Chrystusowi” (10:5 wg tłum. ang.). Jest to tylko figuratywny sposób opisania głoszenia ewangelii i czynienia z ludzi uczniów. Jest to jak wojna, lecz wojna między prawdą, a kłamstwami. Prawda niszczy spekulacje (lub w innym tłum. „fałszywe wyobrażenia” – przyp.tłum.) i bierze kłamstwa w niewolę

Największym naszym orężem jest Słowo Boże, ponieważ dzięki niemu ujawniamy kłamstwa, w które tak wielu ludzi wierzy. Do ludzi należy, oczywiście, wybór czy uwierzą prawdzie czy kłamstwu. To jest istota biblijnej duchowej walki.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение сайта руки

[Głosów: 1   Average: 5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.