Koniec misoginii 1

David Servant
MIzoginia to słowo, które wydaje się być coraz częściej słyszane w dzisiejszych czasach. Pochodzi od dwóch greckich słów: miso , oznaczającego „nienawiść”, i gunē , oznaczającego „kobiety”. Nie trzeba jednak nienawidzić kobiet, aby być mizoginem, ponieważ współczesna definicja została rozszerzona o „niechęć, pogardę lub głęboko zakorzenione uprzedzenie do kobiet (lub dziewcząt)”.
Mizoginia to wszechobecne zło, które istniało od zarania dziejów ludzkości i ma się dobrze w dzisiejszym świecie. Wkrótce przedstawię kilka przykładów.
Dobra wiadomość jest taka, że ​​mizoginia jest czymś, co Jezus właśnie wykorzenia z ziemi. Obecnie to wykorzenienie jest ograniczone, ponieważ Jezus przemienia tylko tych, którzy w Niego wierzą.

Jednak ostatecznie mizoginia, podobnie jak wszelka nienawiść i uprzedzenia, przestanie istnieć. Pismo Święte obiecuje, że w przyszłości Bóg stworzy „nowe niebo i nową ziemię, w których zamieszka sprawiedliwość” (2 P 3,13). Tylko ci, którzy nawrócili się, uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa i zostali przemienieni przez Jego Ducha Świętego, będą zamieszkiwać ten nowy świat.

Co więcej, Jezus objawił, że w Jego przyszłym królestwie nie będzie małżeństw, lecz że Jego naśladowcy będą „jak aniołowie w niebie” (Mt 22,30). Z tego wnioskujemy, że przyszłe ciała wierzących będą bezpłciowe, co uniemożliwi mizoginię. Wtedy nastąpi ostateczne wypełnienie tego, co już jest prawdą w Chrystusie, że „nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Gal 3,28).

Jeśli więc pragniesz końca mizoginii na świecie (a także wszelkich innych form niesprawiedliwości), Jezus jest twoją odpowiedzią. Obiecał: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5,6). Jak pisałem w poprzednim artykule o rasizmie, to tragiczne, że tak wielu ludzi na naszej planecie pragnie końca wszelkiego zła i egoizmu, ale odrzuca jedyne sprawdzone rozwiązanie.

Zwróć uwagę, że plan Jezusa na przyszłą, sprawiedliwą utopię zaczyna się od zmiany mnie i ciebie. Zanim naprawimy cały świat, musimy najpierw naprawić samych siebie.

Dwa przykłady mizogini
Chciałbym najpierw przeanalizować kilka prawdziwych i fałszywych przykładów mizoginii. Jeśli potrafimy ją precyzyjnie zidentyfikować, mamy większą szansę, by się jej przeciwstawić. Mamy też większą szansę, by nie dać się zwieść tym, którzy błędnie nazywają innych mizoginami, a nawet uświadomić sobie, że ci , którzy tak szybko błędnie nazywają innych mizoginami, sami są mizoginami. Zacznijmy od przykładu mizoginii z historii USA.

Choć dziś trudno nam to pojąć, przez 144 lata – między 1776 a 1920 rokiem – Amerykanki nie miały prawa głosu. W 1878 roku senator Aaron Sargent przedstawił Kongresowi poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych o prawach wyborczych kobiet. Najwyraźniej więc kwestia praw wyborczych kobiet była poruszana już w 1878 roku.
Trzeba było jednak czekać kolejne 42 lata, zanim odważne kobiety zorganizowały się i walczyły o prawo do głosowania, zanim poprawka senator Sargent została przyjęta jako 19. poprawka. A tym, z czym walczyły i co pokonały, była mizoginia, głęboko zakorzenione uprzedzenie do kobiet.

Bardziej współczesnym przykładem mizoginii jest legalne posiadanie przez mężczyznę więcej niż jednej żony, przy jednoczesnym zakazie posiadania przez kobietę więcej niż jednego męża. Obecnie istnieje około 57 krajów, w których taka mizoginia występuje, a większość z nich to kraje o muzułmańskiej większości, położone w Afryce i Azji. (Koran zezwala mężczyznom na posiadanie do czterech żon).

Jak można postrzegać taką praktykę kulturową/religijną inaczej niż jako dewaluację kobiet? Jak zareagowałaby większość mężczyzn, gdyby ich żony poinformowały ich, że poślubiają kolejnego mężczyznę? Podejrzewam, że większość uznałaby to za podstawę do rozwodu.

Świat mizoginii
Niestety, czasami kultura, ekonomia lub polityka rządu zmuszają ludzi, a nawet kobiety, do mizoginii. Przykładami są dzieciobójstwa dziewczynek w Indiach, częściowo z powodu indyjskiego systemu posagowego, lub w Chinach, z powodu dawnej katastrofalnej polityki jednego dziecka. W pierwszym przypadku biedni, wiejscy rodzice zabijają nowonarodzone dziewczynki, ponieważ obawiają się, że ostatecznie nie będą w stanie zgromadzić odpowiedniego posagu na małżeństwo. W drugim przypadku chińscy rodzice – którzy do niedawna byli ograniczeni prawem do posiadania tylko jednego dziecka – preferowali mężczyzn, którzy nie tylko kontynuowaliby nazwisko rodowe, ale także zapewniliby im utrzymanie na starość. W związku z tym dziewczynki były bardziej narażone na aborcję (lub zamordowanie w wieku noworodkowym). Obecnie w Chinach jest miliony więcej mężczyzn niż kobiet.

Istnieje wiele innych sposobów, w jakie kobiety/dziewczęta na całym świecie są narażone na dyskryminację, nienawiść i przemoc, charakterystyczne dla danej płci. Należą do nich: legalne „karanie żony” (Irak), legalny rozwód bezpłodnej żony (Ghana i inne kraje afrykańskie… mimo że dowody medyczne wskazują, że mężczyźni i kobiety zazwyczaj mają taki sam wskaźnik niepłodności), dawny zakaz prowadzenia samochodu (Arabia Saudyjska), prasowanie piersi (Kamerun), palenie panny młodej/śmierć w posagu (Bangladesz, Indie, Pakistan), ataki kwasem (Bangladesz i Azja Południowa), okaleczanie narządów płciowych (Afryka, Azja i Bliski Wschód), przymusowe małżeństwa (Azja Południowa i Afryka), małżeństwa dzieci (Afryka, Azja, Ameryka Łacińska, Oceania), konfiskata całego majątku wdowy przez rodzinę jej męża (Kenia i inne kraje), zabójstwa honorowe (na całym świecie, ale głównie na Bliskim Wschodzie i w Azji Południowej) oraz gwałt (na całym świecie).

Choć nie ogranicza się to wyłącznie do kobiet, to właśnie one najczęściej padają ofiarą przemocy domowej, handlu ludźmi/niewolnictwa, dyskryminacji płacowej i uprzedmiotowienia seksualnego. Tylko mizogini mogliby przeczytać powyższe listy i pozostać obojętni.

Czym nie jest mizoginia
A teraz kilka przykładów tego, czym mizoginia nie jest .
Wyrażenie czegoś negatywnego o kimś, kto akurat jest kobietą, nie jest mizoginią. Może to być nierozważne lub nieuprzejme, ale nie dowodzi, że dana osoba ma głęboko zakorzenione uprzedzenia do kobiet, zwłaszcza jeśli krytyczny mówca wypowiada się również czasami pozytywnie o kobietach (lub negatywnie o mężczyznach).
Pozwalanie żonie na podawanie kawy każdego ranka nie jest mizoginiczne. Pary, które się kochają, uwielbiają sobie nawzajem usługiwać, a usługiwanie powinno być oczywiście wzajemne. (Żądanie jednak, aby żona podawała mu kawę, bo „to rola kobiety”, z pewnością byłoby mizoginiczne).

Głosowanie na kandydata politycznego płci męskiej, a nie na kandydatkę płci żeńskiej, nie jest mizoginiczne. (Przekonanie, że żadna kobieta nie może rządzić tak dobrze jak mężczyzna, jest mizoginiczne.)

Sprzeciw wobec aborcji nie jest mizoginizmem (jak twierdzą czasami zwolennicy aborcji). Tylko kobiety mogą mieć dzieci, więc tylko one mogą dokonywać aborcji. Sprzeciw wobec aborcji oznacza oczywiście sprzeciw wobec kobiet, które planują aborcję, sprzeciw wobec partnerów i mężów, którzy zachęcają kobiety do aborcji, oraz sprzeciw wobec lekarzy i lekarek, którzy ją przeprowadzają. Sprzeciw wobec aborcji nie jest uprzedzeniem wobec kobiet. Aborcjoniści, nawiasem mówiąc, są misopedystami (tymi, którzy nienawidzą dzieci) , ponieważ aborcja zatrzymuje bicie serca zarówno dzieci płci męskiej, jak i żeńskiej.

Przepisy zakazujące kobietom publicznego odsłaniania ciała topless – co mężczyźni mogą robić bez konsekwencji prawnych – nie są mizoginiczne. Mają one raczej na celu ochronę kobiet przed mężczyznami, którzy widząc je topless, mogliby postrzegać je wyłącznie jako obiekty seksualne (forma mizoginii). Twierdzenie, że kobiety są dyskryminowane poprzez przepisy zakazujące im odsłaniania ciała topless w miejscach publicznych, jest jak twierdzenie, że zakaz korzystania przez mężczyzn z damskich szatni jest dyskryminujący.

Skoro poruszyłam ten temat, oczywiście większość kobiet czuje się urażona, gdy postrzega się je wyłącznie jako obiekty seksualne. Jednak powodem, dla którego kobiety są często postrzegane jako obiekty seksualne, nie jest wyłącznie mizoginia. Dwa czynniki, które się do tego przyczyniają, to (1) wzrokowa stymulacja seksualna mężczyzn (funkcja biologiczna) oraz (2) nie brakuje kobiet nieskromnych. Zatem kobiety mogą przyczyniać się do problemu, którego nienawidzą. Kobiety, które ubierają się jak obiekty seksualne, nie powinny narzekać, gdy są traktowane jak obiekty seksualne.

Pismo Święte a antymizoginia
Chociaż Biblia zawiera wiele mizoginistycznych historii, sama w sobie z pewnością nie propaguje mizoginii. Wręcz przeciwnie, Biblia jest antymizoginią. Każdy przykład mizoginii wymieniony w mojej poprzedniej liście jest potępiony przez Biblię, jeśli nie wprost, to z pewnością ogólnie. Jezus nauczał, że powinniśmy traktować innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. Mizogini tego nie czynią.

Być może zauważyłaś również z mojej poprzedniej listy przykładów mizoginii na świecie, że miejsca, w których występują najpoważniejsze formy mizoginii, to te, w których Biblia miała najmniejszy wpływ. Jeśli jesteś kobietą żyjącą w kraju o chrześcijańskim dziedzictwie, powinnaś dwa razy się zastanowić, zanim skrytykujesz Biblię za mizoginizm. Do pewnego stopnia korzystasz z wpływu Biblii na swoją kulturę.

Aby jednak udowodnić, że Biblia nie jest mizoginiczna (jak twierdzą niektórzy), zacznijmy od początku. Pismo Święte objawia, że ​​pierwsza kobieta została stworzona przez Boga na Jego obraz, tak samo jak pierwszy mężczyzna: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: mężczyznę i niewiastę stworzył ich” (Rdz 1,27). To stawia kobiety na równi z mężczyznami już na pierwszych stronach Księgi Rodzaju.
Ale czy relacja z Księgi Rodzaju nie naucza, że ​​Bóg stworzył Ewę, aby pomogła Adamowi (zob. Rdz 2,18)? Czy to nie dowodzi, że Biblia naucza, iż kobiety są z natury gorsze od mężczyzn? W rzeczywistości wcale nie. Dowodzi to raczej, że mężczyźni potrzebują pomocy.

Codziennie potrzebuję pomocy wielu osób, które są o wiele bardziej wykwalifikowane i kompetentne ode mnie, osób, które pod wieloma względami mnie przewyższają . Jedną z nich jest oczywiście moja żona.

Bóg najwyraźniej uznał, że mężczyźni pilnie potrzebują pomocy, ponieważ w całej historii stworzenia wielokrotnie czytamy słowa: „Bóg widział, że to było dobre”. Ale dopiero po stworzeniu człowieka czytamy, że widział coś, co nie było dobre: ​​„Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam” (Rdz 2,18). Z pewnością nie była to myśl na marginesie. Oczywiście, skoro Bóg stworzył mężczyznę, to kobieta była w planie. Była ona tym predestynowanym stworzeniem, które obróciło „niedobre” w „dobre”.

Mogę również dodać, że Bóg daje wierzącym Ducha Świętego, aby pomóc im dokonać tego, czego nie byliby w stanie dokonać bez Niego. Jezus nazywa Go „Pocieszycielem” (J 14,26; 15,26; 16,7). Nikt nie zaprzeczy, że Duch Święty, będąc naszym Pocieszycielem, dowodzi swojej niższości wobec ludzi. Wręcz przeciwnie.

Nieuniknione role płciowe
Zgodnie z ideą stworzenia pierwszej kobiety, aby pomagała pierwszemu mężczyźnie, Pismo Święte wyraźnie przypisuje mężczyznom i kobietom różne role w małżeństwie i posłudze. Role te są często przywoływane jako dowód mizoginistycznego charakteru Biblii. Odmienne role płciowe nie zakładają jednak żadnej wyższości ani niższości płci. Na przykład, Bóg stworzył mężczyzn, aby nadawali się do ról mężów i ojców, a kobiety do ról żon i matek. Bycie mężem nie jest lepsze od bycia żoną. Bycie ojcem nie jest lepsze od bycia matką.

Nawet jeśli nie wierzysz w Boga ani w biblijne objawienie, musisz stawić czoła oczywistym różnicom biologicznym między mężczyznami a kobietami oraz ich konsekwencjom. Odkąd istnieją ludzie płci męskiej i żeńskiej, tylko biologiczne kobiety mogą rodzić i karmić dzieci. A te biologiczne fakty przypisują kobietom role, których mężczyźni nie mogą pełnić.

Wyobraźmy sobie podróż do czasów, zanim istniały wszystkie dostępne dziś środki łagodzące nieuniknione konsekwencje tych biologicznych faktów – do czasów sprzed antykoncepcji, aborcji, mleka modyfikowanego, laktatorów, żłobków, przedszkoli, szkół podstawowych i średnich. Rozważmy historyczną rolę kobiet, uwarunkowaną faktami biologicznymi.

Oczywiście, w czasach prostszych (a także w krajach słabo rozwiniętych do dziś), zarówno mężczyźni, jak i kobiety zawierali małżeństwa wkrótce po osiągnięciu dojrzałości płciowej. Po ślubie wkrótce następował 15-20-letni okres ciąży i rodzenia dzieci, które tylko matka mogła karmić piersią. Rola kobiety zamężnej przez co najmniej pierwsze dwie dekady małżeństwa była więc oczywista.

Oczywiście, starsze dzieci mogły pomagać w opiece nad młodszymi, zwłaszcza zanim istniała możliwość nauki poza szkołą. I nie było tak, że ojciec nie mógł być również bardzo zaangażowany w prowadzenie domu, pracując na polu tuż za domem lub prowadząc sklep obok.

Teraz połączmy biologicznie uwarunkowane role kobiet z biologicznie uwarunkowanymi rolami mężczyzn w większości historii ludzkości. Mężczyźni są generalnie silniejsi fizycznie od kobiet, a w przeszłości, zwłaszcza w wielu zawodach i obowiązkach, najlepiej sprawdzała się męska siła (jak oranie pól, rąbanie drewna na opał czy odpieranie barbarzyńców). Zatem tak jak role kobiet były historycznie oczywiste, tak samo były role mężczyzn.

Matki przygotowywały swoje córki do pełnienia ról narzuconych im przez biologię, a ojcowie przygotowywali swoich synów do pełnienia ról narzuconych im przez biologię.

Ale świat bardzo się zmienił. Ciążę można ograniczyć dzięki antykoncepcji. Niechcianą ciążę można przerwać poprzez aborcję. Matki i ojcowie mogą dzielić się obowiązkami nocnego karmienia, korzystając z laktatorów, butelek i mleka modyfikowanego. Matki mogą uwolnić się od ciężaru całodobowej opieki nad dzieckiem dzięki żłobkom i przedszkolom. Wiele matek może być poza domem przez cały dzień, ponieważ ich starsze dzieci chodzą do szkoły. Nagle, w długiej historii ludzkości, kobiety mogą przyjmować role wykraczające poza ich tradycyjne, historycznie uwarunkowane biologicznie role.

A wraz ze zmianą świata dla kobiet, zmienił się również dla mężczyzn. Zamiast rąbać drewno na opał, orać pola, zbierać plony i polować na dziki blisko domu, większość dnia spędzają z dala od domu. Matka, która zostaje w domu, przez większość czasu jest samotną matką. A w dzisiejszych czasach mężczyźni zajmują się wszystkim, co kobiety potrafią robić równie dobrze, ponieważ wymagają więcej rozumu niż siły. Latają samolotami, projektują rzeczy, które nigdy nie istniały, uczą w szkołach i na uczelniach, prowadzą autobusy, zarządzają firmami, uprawiają sport wyczynowo, strzelają z gwoździarek, obsługują klientów, zbierają zboże siedząc w kombajnach, mieszkają na stacjach kosmicznych i robią tysiące innych rzeczy, których nikt nie robił przez większość historii ludzkości. Nagle, dla wielu kobiet, pozostanie w domu przez 15 czy 20 lat – gotowanie posiłków, sprzątanie, wycieranie kataru i małych tyłków – zrozumiałe nie wydaje się już tak atrakcyjne.

W przeszłości kobiety nie miałyby ochoty przejmować męskich ról. Znacznie łatwiej byłoby zadowolić się prowadzeniem domu, gdy alternatywą było oranie pól i walka z barbarzyńcami. Ale teraz kobiety mają też świat możliwości. Wiele z nich oferuje satysfakcję i spełnienie, dlatego mężczyźni się na nie decydują. Mężowie, postawcie się na miejscu swojej żony. Mając do wyboru jej możliwości, co byście wybrali?

Rezultatem netto całego tego „postępu” jest napięcie między starym a nowym, ponieważ kobiety są nadal jedynymi, które mogą mieć dzieci i karmić je piersią, ale teraz zarówno żony, jak i ich mężowie mają opcje, które zmuszają ich do podejmowania decyzji, których historycznie nigdy nie musieli podejmować, takich jak: Czy opóźnimy posiadanie dzieci, aby żona mogła uzyskać zwrot z tytułu ukończenia studiów, a my mogliśmy cieszyć się wyższymi dochodami? Czy ograniczymy liczbę dzieci, które będziemy mieć? Jeśli tak, to ile? Czy matka weźmie urlop macierzyński, a my oddamy nasze dziecko do żłobka, aby mogła wrócić do pracy? A może przerwie karierę do przedszkola, a może pierwszej klasy, a może na 20 lat? Czy tata powinien zostać w domu przez kilka lat, podczas gdy mama, która ma lepszą pracę, wróci do pracy? Czy poślemy nasze dzieci do szkoły publicznej czy prywatnej, czy będziemy uczyć je w domu? Czy ojciec powinien przyjąć ofertę pracy, która obiecuje więcej pieniędzy, ale która wymaga od niego dłuższej nieobecności w mieście? ( Nawiasem mówiąc, są to mądre tematy do dyskusji przed ślubem.)

Każda para małżeńska musi sama przeanalizować odpowiedzi na te pytania. Radzę, aby uporządkować swoje priorytety w kontekście wieczności. Nasze decyzje w tym życiu mają wieczne konsekwencje.

Nie tylko istnieje wiele nowych opcji, ale także wiele głosów próbujących wpłynąć na nasze decyzje dotyczące tych opcji. Nasza kultura z pewnością zdaje się dewaluować dzieci i macierzyństwo. Ciągle wmawia nam, że spełnienie osiąga się poprzez gromadzenie większej ilości dóbr materialnych. Do tego dochodzi mizoginia ultrafeministek, która poniża kobiety, które znajdują spełnienie, poświęcając się, w jakimkolwiek stopniu, swoim tradycyjnym, biologicznie uwarunkowanym rolom.

Wartość kobiety

Pozwólcie, że zakończę część pierwszą tego dwuczęściowego nauczania, zachęcając chrześcijańskie matki do rozważenia wartości ich szczególnych, nadanych przez Boga ról, objawionych w faktach biologicznych i Biblii. Nie ma się czego wstydzić. Wręcz przeciwnie, w oczach Boga i tych, którzy Go kochają, są to role okryte czcią.

Kobieta, która poświęca się mężowi i dzieciom – gdy jest w pełni gotowa na inne satysfakcjonujące opcje – dokonuje godnej pochwały ofiary, która przyniesie bogate korzyści w jej życiu, życiu męża i życiu dzieci. Bogobojni mężowie wiedzą o tym i często to potwierdzają, i nie tylko dzielą się wychowaniem dzieci i obowiązkami domowymi w jak największym stopniu, ale także rozumieją, kiedy ich żony, tak oddane rodzinie, wyrażają chęć rozwinięcia skrzydeł i wykorzystania swoich zdolności i talentów w innych dziedzinach. Za każdą wspaniałą kobietą stoi dobry mężczyzna!

Niech chrześcijańscy mężowie nie zapominają, że nawet w starożytnych czasach biblijnych, zanim nastąpiła jakakolwiek rewolucja przemysłowa czy technologiczna, jedną z cech doskonałej żony było to, że „myśli o roli i kupuje ją; ze swoich zarobków sadzi winnicę” (Prz 31,16). Nie brzmi to dla mnie mizoginistycznie.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *