Uczta weselna i zewnętrzna ciemność
W przypowieści o uczcie weselnej z Mt 22,1–14 goście zostają zgromadzeni, lecz jeden z nich nie ma na sobie szaty weselnej. Zapytany o powód, milczy. Zapada decyzja, aby wyrzucić go na zewnątrz, w ciemności, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. Jezus kończy przypowieść słowami: „Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”.
Przypowieść rozpoczyna się słowami: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi”. Jezus wyraźnie mówi tu o Ojcu i o sobie samym. W wersecie 3 czytamy, że król posłał swoje sługi, aby zaprosili zaproszonych na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. W I wieku istniał zwyczaj, że gospodarz wysyłał przypomnienia o zbliżającym się wielkim dniu. W wersetach 4–5 dowiadujemy się, że król posłał kolejne sługi, oznajmiając zaproszonym, że wszystko jest już gotowe, że przygotowano ucztę. „Lecz oni zlekceważyli to” – dosłownie: nie zwrócili uwagi na zaproszenie – i wrócili do swoich pól oraz do swojej pracy.
W wersetach 6–7 czytamy, że niektórzy z zaproszonych znieważyli posłańców, a nawet niektórych z nich zabili. Król rozgniewał się i posłał swoje wojska, aby zgładziły zabójców i zniszczyły ich miasto. Jest to oczywiste nawiązanie do sposobu, w jaki prorocy Starego Testamentu byli traktowani przez niewierzących Żydów Izraela. Dlatego w wersetach 8–10 król poleca swoim sługom zaprosić tych, którzy pierwotnie nie byli zaproszeni – w przypowieści są to poganie – i mówi, aby zaprosili zarówno dobrych, jak i złych.
W wersetach 11–12 król zauważa człowieka, który nie ma na sobie szaty weselnej, i pyta go, jak wszedł na ucztę a ten wtedy zaniemówił.
Szaty weselne na Wschodzie
W tamtych czasach istniał zwyczaj, że król wyprawiając wesele, podobnie jak gospodarz w „zwykłym” weselu, zapewniał wszystkim gościom lekkie, lniane okrycie wierzchnie. Zwyczaj ten w pewnej formie przetrwał do dziś, na przykład w Chinach, gdzie nowożeńcy często wręczają gościom specjalne weselne okrycia lub inne dary jako wyraz wdzięczności za przybycie. W czasach Jezusa zarówno królowie, jak i gospodarze zwykłych wesel dawali gościom takie lniane szaty, aby wszyscy byli odpowiednio ubrani i aby panowała równość – wszyscy wyglądali tak samo, niezależnie od statusu społecznego. Noszenie ofiarowanej szaty weselnej oznaczało, że na uczcie nie było hierarchii ani różnic społecznych: król lub gospodarz czynił wszystkich równymi w tym dniu radości, aby mogli swobodnie przebywać razem.
Człowiek bez szaty weselnej wyróżniał się natychmiast, co jasno wskazywało, że próbował dostać się na ucztę na własnych warunkach. Jest to obraz osoby, która próbuje „zapracować” sobie drogę do nieba, na Ucztę Weselną Baranka. Człowiek ten otrzymał możliwość wyznania, lecz zaniemówił. Ps 107,2 mówi: „Niech tak mówią odkupieni przez Pana”. On jednak milczał. Nie był odkupiony, a mimo to próbował wejść na ucztę weselną – obraz nieba – o własnych siłach. Rz 10,9–10, napisany wiele lat po przypowieści Jezusa, mówi, że wierzymy sercem, lecz wyznanie ustami prowadzi do zbawienia. Milczenie tego człowieka oznaczało, że nie był zbawiony.
Ciemności zewnętrzne
Król kazał więc pochwycić człowieka i wyrzucić go w „ciemności zewnętrzne”, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. W tamtych czasach, podobnie jak dziś w wielu częściach świata, nie było oświetlenia ulicznego. Sala uczty była jasno oświetlona licznymi lampami oliwnymi, lecz ulice pozostawały pogrążone w ciemności. Określenie „ciemności zewnętrzne” było w I wieku wyrażeniem używanym w sytuacji, gdy ktoś został wyrzucony z domu lub z miejsca, gdzie coś się działo i oznaczało dosłownie: „wyrzucony na ulicę”, „wyrzucony za drzwi”. Taka osoba znajdowała się wcześniej w oświetlonym miejscu, a nagle była wyrzucona w ciemność. Zwrot „płacz i zgrzytanie zębów” opisywał silną złość i frustrację. We współczesnych realiach można to porównać do człowieka wyrzuconego z pubu, baru czy restauracji, który stoi na ulicy, przeklina i pluje w gniewie na swój los. Były to jednak konsekwencje jego własnych działań – to one sprawiły, że go wyrzucili.
W przypowieści to obraz ludzi niezbawionych, pozostających na zewnątrz i patrzących na tych, którzy chętnie przyjęli zarówno zaproszenie, jak i szatę weselną ofiarowaną przez gospodarza.
Możesz przypomnieć sobie Rdz 3,21, gdzie czytamy, że Pan Bóg sporządził dla Adama i Ewy odzienie ze skór i przyodział ich, zakrywając ich grzeszną nagość. Ef 5,27 mówi, że Chrystus umiłował Kościół, aby „stawić go przed sobą jako chwalebny Kościół, niemający skazy czy zmarszczki”. W Ap 19,7–14 czytamy o wierzących w niebie, na Uczcie Weselnej Baranka: „I dano jej bisior lśniący i czysty, bisior bowiem oznacza sprawiedliwe czyny świętych”. Ci sami święci w wersecie 14, nadal odziani w swoje weselne szaty, towarzyszą Panu na koniach podczas Jego powrotu (Armagedon).
Wielu jest zaproszonych, lecz mało wybranych
Wspomniałem wcześniej o zwyczaju wysyłania przypomnień przed dniem uczty weselnej. Po przyjęciu zaproszenia było oczywiste, że goście przyjdą i otrzymają szatę weselną. Oznacza to, że wybrani to ci, którzy zarówno przyjmują zaproszenie, JAK I spełniają warunek uczestnictwa. Decydują przyjąć zaproszenie i dlatego zostają wpuszczeni – w przeciwieństwie do człowieka, który odrzucił szatę weselną i odmówił wyznania, przez co został wyrzucony. Wielu jest zaproszonych, lecz niewielu z zaproszonych spełnia warunki zaproszenia.
Prawdziwi wierzący w Jezusa zarówno przyjęli zaproszenie, jak i spełnili warunek. Spójrzmy na słynny fragment z J 3,16: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Zaproszenie polega na tym, że Bóg dał nam swojego Syna. Warunkiem jest wiara w Syna. Zaproszenie zostało dane, lecz niewielu spełnia warunek zawarty w zaproszeniu.
Krzyż na pustyni
Gdy Izrael rozpoczyna wędrówkę przez pustynię, Pan daje im bardzo szczegółowe instrukcje dotyczące sposobu podróży. Ich ogólny kierunek to wschód – wychodzą z Egiptu i zmierzają na wschód, do ziemi Izraela. W Lb 1,50 Bóg poleca, aby rozbijali obóz wokół Przybytku, według znaków rodowych, z Lewitami w centrum. Przybytek, z obłokiem w dzień i słupem ognia w nocy, znajdował się dokładnie w środku obozu. Rozdział 2 zawiera szczegółowe instrukcje, które plemiona mają iść po poszczególnych stronach Przybytku podczas marszu.
W wersetach 3–9 Pan mówi, że „od wschodu, ku wschodowi słońca” mają obozować Juda, Issachar i Zabulon – razem 186 400 ludzi. Była to największa grupa, tworząca długi „trzon” pochodu, maszerujący za znakami plemiennymi.
Strona północna i południowa były liczebnie zbliżone. Na południu znajdowały się plemiona Rubena, Symeona i Gada – 151 450 ludzi. Na północy Dan, Aszer i Neftali – 157 600. Tworzyły one jakby dwa ramiona wychodzące z centralnego Przybytku, podczas gdy Juda, Issachar i Zabulon tworzyli długą „nogę” krzyża, ciągnącą się daleko na wschód. Po stronie zachodniej było najmniej ludzi: Efraim oraz połowy plemion Manassesa i Beniamina – 108 100. Patrząc na ten układ z góry, widać wyraźny kształt krzyża, z Judą prowadzącym pochód ku wschodowi, ku wschodzącemu słońcu, zgodnie ze słowem Pana.
Jeszcze jeden krzyż…
Prawie tysiąc lat później Juda znajduje się w niewoli babilońskiej. Większość ludności została uprowadzona i przesiedlona przez Nabuchodonozora. Wśród nich byli Daniel i Ezechiel. Wielu szybko odstąpiło od wiary, lecz inni pozostali wierni. W Ez 9,4 Pan poleca Ezechielowi, aby narysował znak na czołach tych, którzy wzdychają i jęczą z powodu grzechów popełnianych w mieście, oznaczając ich jako należących do Boga. Słowo „znak” to taw (tav), które na przestrzeni wieków zapisywano różnie, często w formie znaku + lub X.
Znaki na czole (lub na nadgarstku) były później stosowane przez Rzymian wobec niewolników – odbierano im imię i tatuowano numer na czole lub ręce. Liczba 666 w Apokalipsie oznacza, że ci, którzy przyjmują ten znak, stają się niewolnikami określonego systemu ekonomicznego i politycznego. W Rz 16,22–23 dowiadujemy się, kto zapisywał list dyktowany przez Pawła: „Pozdrawiam was ja, Tercjusz, który ten list napisałem… Pozdrawia was Erast, skarbnik miasta, i brat Kwartus”.
Paweł pisał ten list z Koryntu, a odkrycie inskrypcji potwierdziło, że Erast rzeczywiście był skarbnikiem miasta. Imię Tercjusz oznacza po łacinie „trzeci”, a Kwartus – „czwarty”, co wskazuje, że byli to niewolnicy. W Chrystusie status społeczny i ekonomiczny nie ma znaczenia: wielki apostoł współpracował jednocześnie ze skarbnikiem miasta i z dwoma niewolnikami. Cudowna łaska.
Ciąg dalszy w przyszłym tygodniu.
Do tego czasu – wiele błogosławieństw.
John Fenn