Category Archives: Pozostałe

Stan_18/19.12.2018

Stan Tyra
18.12
Większość z nas mogłaby powiedzieć, że kochamy Jezusa i czcimy Go jako chlubę naszej wiary. Niemniej, wydaje się, że bardzo niewiele nauczyliśmy się z Jego życia. Często używamy Jego imienia, lecz zazwyczaj tylko w kontekście kilku okazji: urodzin, śmierci, zmartwychwstania, a i te zdarzenia mamy tendencję spłycać tak, aby pasowały do bardzo małego patrzenia na życie. (Używamy również Jego imienia, aby pokonać ból spowodowany uderzeniem młotkiem w palec.) Wydaje się, że ci, którzy wykrzykują Jego imię najczęściej, zarówno w kościele jak i gdzie indziej, są często najbardziej nieznośni i nie poddający się przemianie.
Musimy wrócić do Jezusa SPRZED chrześcijaństwa, bo w przeciwnym razie nie będziemy mieli niczego solidnego na czym można budować. Będzie się tworzyć fantazyjnych Jezusów, których można kształtować według naszego podobieństwa i obrazu, zamiast odwrotnie. Musimy wrócić do historycznego Jezusa i zwrócić uwagę na całe Jego życie, a nie na te części, które towarzyszom świętom. Podobnie jak skorupiaki przyczepione do statku, przypięliśmy Jezusowi lata przypuszczeń i przekonań.
Czy prawdziwy Jezus wstanie? Kim jest Jezus? Musimy zatrzymać się i pozwolić Mu mówić za siebie przez Pismo, a przestać mówić za Niego, ponieważ to, co ogłosiliśmy o Nim to są w rzeczywistości takie skorupiaki, które Go ukryły, a nie ujawniły.
Zanim odwiedzimy historycznego Jezusa w jakikolwiek znaczący sposób, musimy zrezygnować z naszej potrzeby doskonałej jasności i dokładności. Musimy również przyjąć to, że Jego historia to nasza historia w całości. Ostatecznie, nie istnieje coś takiego jak całkowicie obiektywny punkt widzenia na cokolwiek, co dotyczy Jezusa. Każdy punkt widzenia jest patrzeniem z jakiegoś miejsca.

19.12.
Wierzę, że literalne traktowanie Pisma jest największą przeszkodą na drodze do przebudzonej przemiany. Biorąc pod uwagę to, co Jezus mówi, że wszystko wskazuje na Niego i że to On jest dokładnym objawieniem Ojca takie podejście jest tym bardziej zdumiewające. Wygląda na to, że każda grupa jest absolutnie pewna, że ma rację i każda twierdzi, że podchodzi literalnie.
Jak to jest, że gdy jakaś grupa twierdzi, że już jest w tym kręgu, że należy do zbawionych, oświeconych, odkupionych, zaakceptowanych przez Boga – a wszyscy inni nie – to ci wszyscy, którzy tak twierdzą, zawsze są częścią tej grupy, która jest tym wszystkim „objęta”? Czy kiedykolwiek słyszałeś kogoś, kto by głosił tezę o nielicznych wybranych po czym twierdził, że do nich nie należy? 😆
Ci, którzy twierdzą, że Biblia jest Bożym „literalnym” słowem, powinni wyjaśnić, dlaczego jest tak wiele sprzeczności w niej? Nawet Mateusz, Marek, Łukasz i Jan nie widzą wszystkiego w taki sam sposób! Jeśli uważamy siebie za tych, którzy literalnie podchodzą do Słowa to powinniśmy przyznać, że pisma są literalnie wypełnione różnymi ludzkimi perspektywami. Do diabła, nawet Piotr i Paweł nie mogli zgodzić się w pewnych sprawach.
Czy zamiarem Pisma jest stworzenie uniformizmu, czy objawienie miłości Ojca do całego stworzenia? Historia Wieży Babel mówi nam o tym, co On o tym sądzi.
Spędziłem czas z ateistami i rozmawialiśmy o tym bogu, w którego oni nie wierzą. Szybko musiałem zgodzić się, że ja również nie wierzę w takiego boga. Gdy więc, słyszymy te religijne oskarżenia, że ktoś „odrzucił Jezusa” to powinniśmy najpierw zapytać: „którego Jezusa”? Niektórzy Jezusowie powinni być odrzuceni.

Stan_9.12.2018


Stan Tyra

W życiu bardziej chodzi o zadawanie właściwych pytań, niż posiadanie właściwych odpowiedzi. Chodzi tu o szukanie i odkrywanie, a nie poznawanie i „posiadanie”. Odkrywczy duch prowadzi nas do głębszej prawdy, podczas gdy próżne odpowiedzi sprawiają, że stajemy się właścicielem i obrońcą idei oraz komunałów. Teologiczne odpowiedz szybko szybko przechodzą na pewną własność ego, prowadząc w imię biblijnej poprawności do arogancji. Jeśli chodzi o boską świadomość odpowiedzi są obciążeniem.

„Myśli moje to nie myśli wasze i drogi moje to nie drogi wasze… (Iz 55:8-9). Ta tajemnica powinna dawać nam nieustanną zachętę do tego, abyśmy byli poszukiwaczami, badaczami, odkrywcami, zawsze nowicjuszami i początkującymi. To jest wąska droga wiary. Jest coś cenionego przez Boga w postawie zaciekawienia i stałego „pukania”.

Duchowe sprawy nigdy nie są cnotami, które posiadasz, ponieważ wymagają czasu, doświadczenia podróży, rozeznania i słuchania innych, wychodząc poza własne sztywne przekonania. Domagają się stopniowego odkrywania i wielkiej pokory. Wolimy raczej takie wierzenia, które pozwalają naszemu ego na natychmiastowe poczucie zdecydowania, usatysfakcjonowania i przewagi. Zadowalająca nieprawda czy częściowa prawda w przeciwieństwie do niezadowalającej prawdy. Jak powiedział Jezus: „przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda” (Mt 23:24).
Ego rośnie pięknie wśród porównań, rywalizacji i oddzielania się od tych, z którymi się nie zgadza.

Stan_2/3.10.2018 obowiązek, a pragnienie

Stan Tyra

02.10.2018

Poczucie obowiązku może wystarczyć, abyś chodził do kościoła, lecz wyłącznie pragnienie i głęboka tęsknota serca poprowadzą cię do przemiany poza siebie. Poczucie winy może być na tyle silne, aby motywować cię do religijnych zachowań, lecz wyłącznie pragnienie może doprowadzić cię do drogi przemiany. Pragnienie poprowadzi Cię poza siebie, ponieważ prowadzi ono ponad stworzony przez siebie obraz siebie samego. Nasze wewnętrzne pragnienia zawsze będą większe i bardziej uporczywe niż to, co satysfakcjonuje z zewnątrz.

Pierwszą naszą reakcją na pragnienie jest założenie, że jest ono czymś zewnętrznym. To stało się w Ogrodzie Eden. Zazwyczaj najpierw szukamy życia poza sobą i dzieje się to tak długo, aż zrezygnujemy z tego i zaczniemy podróż wewnętrzną.

To, dokąd docieramy, ujawnia czego pragnęliśmy. Trudno czasami zdać sobie z tego sprawę i zaakceptować. Pragnienia prawdziwego ja zawsze prowadzą nas do domu, lecz wyłącznie wtedy, gdy dotrzemy do samego końca siebie i znajdziemy się sami w miejscu naszych pierwotnych pragnień. W takim miejscu „wracają nam zmysły”.

Prawdopodobnie w duchowości bardziej chodzi o to czy możemy spać spokojnie, niż o to, czy idziemy do kościoła, czy nie.

____________________________________________________

03.10.2018

W Ewangelii Mateusza, Marka i Łukasza Jezus powiedział bogatemu młodzieńcowi, że choć wszystko, co robił na zewnątrz było doskonałe, to ciągle brakowało mu jednej rzeczy, którą mógł otrzymać tylko wtedy, gdy sprzedał wszystko, co miał.

Dla wielu, bez względu na to jak daleko w tej podróży znajdują się, staje się ona wyłącznie sposobem na zdobywanie kolejnych osiągnięć, zrozumienia i doświadczeń. O ile wielu szuka tych rzeczy z wielką pasją to szybko stają się one posiadłością/majątkiem/, uniemożliwiającą nam dojście do większych rzeczy, które prowadzą do przemiany i dojrzałości. Fakt, że młodzieniec, z którym rozmawiał Jezus został przedstawiony jako bogaty mówi o posiadłości, młodość – o dojrzałości, a rządca – o autorytecie (w niektórych ang. tłumaczeniach jest „young ruler” młody zarządca)

Prawdziwa duchowość to brak przywiązania, dzięki któremu sprzeciwiamy się pokuszeniu przylgnięcia do naszego zrozumienia, wyjaśnienia, doświadczenia, zachowania, dyscypliny, a w szczególności do naszych przekonań/wierzeń.

W prawdziwej wierze nie chodzi o wiedzę i posiadanie, lecz o niewiedzę i nieposiadanie przy stałym zaufaniu procesowi przebiegającemu w czasie naszej boskiej drogi i Temu, który nas nigdy nie opuści ani nie porzuci i jest na wieki oddany dobrym planom, które ma dla nas.

Autentyczna duchowość wyrasta z pustki, a nie z pełni. Błogosławieni ubodzy w duchu. Nadmiar sprawia, że nie odczuwamy głodu. Większość z nas, jeśli jesteśmy szczerzy, przyzna, że jesteśmy pełni siebie, swoich opinii, swoich potrzeb, planów i priorytetów. Takie zaabsorbowanie obciąża nas i osłania przed przebudzającą przemianą, której, jak mówimy, pragniemy. Wiara jest widoczna wyłącznie w środku tajemnicy.

WYJAŚNIENIE Rosz ha Szana, Jom Kippur, Święta Namiotów_3

Tłum.: Tomasz S.

John Fenn

Zrozumienie wiedzy Pawła na temat żydowskich świąt, na podstawie której pisał swoje listy, pozwala ustawić nam kontekst jego nauki oraz, również naszej całej serii. Będzie to przypominało wkładanie puzzli na swoje miejsc.

Święto Trąb zwane jest także Dniem Pamięci – Jom haZikkaron

Ponieważ dziesięciodniowy okres czasu trwający od Święta Trąb / Rosz ha-Szana do Jom Kippur jest czasem pokuty, w czasie którego człowiek osadza samego siebie, Święto Trąb jest uważane za dzień sądu dla wierzących, a ich los zostaje przypieczętowany w dzień Jom Kippur – Dzień Pojednania czy też Dzień Odkupienia

W Dzień Pamięci Bóg otwiera księgi pamięci – w szczególności Księgę Życia, czyli Księgę Żywych, tak jak ją rozumieli w Malachiasza 3: 16: ” Tak to mówili między sobą ci, którzy boją się Pana, a Pan uważał i słyszał to. I tak została spisana przed nim księga pamiątkowa dla tych, którzy boją się Pana i czczą jego imię”

To właśnie w tym czasie ci, którzy zostali „przemienieni” na dźwięk Trąby Ostatecznej, stają przed sądem. Ponieważ jednak wierzą już w Mesjasza, na sądzie nie decyduje się o tym czy idą do nieba czy też do piekła, lecz raczej ocenia się to, co zrobili z tym, co otrzymali w Mesjaszu. Jak to będzie wyglądało?

Paweł daje nam pewien wgląd w to w 1 Kor. 3: 1-15 „… do niemowląt w Chrystusie. Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie, jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? … Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze; jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień.”

W Rzym. 14: 10 oraz w 2 Kor. 5: 10 napisane jest, ze staniemy przed Sędziowskim Tronem Chrystusa. Stanie się to w niebie, na dźwięk Trąby Ostatecznej. Moglibyśmy spytać, w jaki sposób, w jednej chwili, Pan będzie w stanie osądzić wszystkich wierzących, którzy żyli od początku ludzkości. Przypominam wam jednak, że nie znamy mocy Pana. Kiedy raz miałem „wycieczkę” po niebie, na ziemi zajęło to około 20-30 minut, ale w niebie wydawało mi się, że spędziłem tam cały dzień. On jest JA JESTEM i sądzę, że cały sąd odbędzie się prawie w jednej chwili, w dzień „porwania kościoła”.

Pomyśl o Sędziowskim Tronie Chrystusa jako ogromnym filtrze

W niebie nie ma niczego oprócz czystości, prawości, pełni i pobożności. Nieczyści nie mogą być w niebie, ponieważ Ojciec jest tak potężny, tak czysty, że nic nieczystego nie może się tam ostać. Musi więc istnieć filtr, Sędziowski Tron Chrystusa, który działa jak filtr – wypala w życiu i sercu człowieka wszystko to, co nie jest tak czyste jak samo niebo. Sędziowski Tron Chrystusa wypali z każdego nieprzebaczenie, gorycz, zazdrość, spory, podziały oraz ukryte motywacje – wszystko poza czystą pobożnością. Plewy zostają spalone – tylko czyste rzeczy przechodzą dalej.

To będzie czas pojednania między ludźmi. Dzięki Duchowi Świętemu objawiającemu wszystkie motywacje serc stojące za wszystkimi wydarzeniami przeszłości, wszystkie nieporozumienia będą mogły teraz być wyjaśnione, udzielone przebaczenie i łaska a różnice rozstrzygnięte. Wszystko będzie oczyszczone gdy będziemy w niebie z Panem, z przyjaciółmi i z rodziną, po części dlatego, że wszystkie ziemskie „plewy” zostaną spalone. Cóż za radość!

Continue reading

Stan_21/22.08.2018

Stan Tyra

Nie ma nic złego w lojalności wobec swojej rodziny, kościoła czy korzeni, lecz nacisk na to, aby dostosować swoją tożsamość do grupy jest niezwykle silna i, jeśli masz wyrosnąć poza plemienne ego i grupowe myślenie, należy się temu sprzeciwiać. To dlatego Jezus używał tak mocnego języka, gdy mówił: „kto przychodzi do mnie i nie ma w nienawiści ojca, matki, żony dzieci, braci i sióstr, a nawet samego życie, nie może być uczniem moim” (Łu 1:26). Oczywiście, wiemy, że Jezus nie mówił, że mamy nienawidzić własnej rodziny, ponieważ to właśnie miłość była Jego głównym przesłaniem, lecz terminologia tutaj użyta bardzo zdecydowanie ponagla nas do odrzucenia blokady konformizmu, która uniemożliwia nam stać się tym, czym mamy być.

Tak więc, poszukiwanie prawdziwego ja to nie kolejne próby przybierania nowych ról, wierzeń, czy sposobu bycia, nie jest to również proces samoanalizy czy samorozwoju. Takie próby budują tylko jeszcze bardziej ufortyfikowane ego. Prawda nie jest jakimś przeznaczeniem, jest podróżą świadomości. Zastąpiliśmy podróż miejscem przeznaczenia, ponieważ wymaga to od nas niewiele. Do wniosku czy miejsca przeznaczenia nie potrzebujemy odbywać podróży, potrzebny jest po prostu jakiś wniosek, na podstawie którego możemy ukształtować wierzenie wsparte kilkoma wybranymi wersami. Mając to możemy już przekonywać i bronić ustalonych przekonań czego nie daje podróż w stronę przeżycia wielkiej tajemnicy. Doświadczony człowiek zawsze jest większy i bardziej niejednolity niż ten, który ma przekonania/wierzenia, ponieważ tylko ten, komu wiele przebaczono jest zdolny do wielkiej miłości (Łu 7:47).

Doskonałość to moralne posłuszeństwo, jak to określa fundamentalizm, które nie czynnikiem ułatwiającym osiągnięcie boskiej świadomości, a w rzeczywistości jest wielką przeszkodą. Jedynym sposobem na odkrycie łaski za łaską, jest podróż trzy kroki do przodu i dwa wstecz, ponieważ tylko w ten sposób można zostać uczestnikiem boskiego życia i prawdy, które stają się czymś więcej niż jakimś wersem.

_______________________________________

Im głębiej w boską świadomość idziemy tym bardziej próżne stają się nasze wysiłki mające na celu zdefiniowanie odbywającej się podróży, co nie znaczy, że nie jest ona szczera i boska. To nasze ego często chce zdefiniować ją słowami, ponieważ nie jest w stanie pojąć tajemnicy. Nasze egoistyczne ego starając się wyjaśnić słowami, chce zredukować ją do intelektualnego poznania, co jest przeciwne do istniejącej i ekspansywnej boskiej świadomości.

Robimy tak częściowo dlatego, że bardziej czcimy umysł niż duszę. Dusza jest perspektywą, a nie „rzeczą”. Dusza jest przestrzenią interpretacyjną między osobą, a zdarzeniami jej życia. To dusza pozwala nam na przeniesienie tych zdarzeń do świadomości, co sprawia, że życie jest wieczne i obfite. Dusza jest również miejscem, w którym uczymy się utrzymywać doświadczenia, a nie tylko definiować je czy wyjaśniać. Dusza rośnie pięknie w rzeczywistości prawdy, lecz usycha wśród religijnej represji.
Dusza ze względu na swoje powiązanie z niebem i ziemią, na przebywanie „w tym świecie, lecz nie z tego świata” znajduje pośród zwykłych rzeczy to coś nadzwyczajnego. Tam, gdzie religijny umysł usiłuje rozdzielić od siebie te dwie rzeczy, dusza trzyma się tego paradoksu i interpretuje wszystko z perspektywy wysokości. Jest to jedyny sposób na przeżycie obfitego życia, czego przeciwieństwem jest pragnienie znalezienia się tam, gdzie chcielibyśmy być, czy sądzimy, że powinniśmy być.

 

Stan 20/21.08.2018 | Stan 22/23.08.2018

Alergia na grawitację

Image result for wesołek grafikaRandy Aly

John to taki facet, którego chętnie znienawidziłbyś – zawsze w dobrym nastroju i zawsze z czymś pozytywnym do powiedzenia. Jeśli ktoś go zapytał, jak się ma, odpowiadał: „Gdybym się miał choć odrobinę lepiej, musiałbym się rozdwoić!”
Jeśli jakiś pracownik miał zły dzień, John już był przy nim mówiąc o tym, jak wygląda pozytywna strona jego sytuacji. Obserwując go byłem prawdziwie zaciekawiony, więc pewnego dnia podszedłem do niego i zapytałem: „Nie rozumiem tego! Nie można być pozytywną osobą cały czas. Jak to robisz?”

Odpowiedział: „Codziennie rano wstaję mówię do siebie: masz dwie rzeczy do wyboru. Możesz wybrać dobry lub zły nastrój i wybieram dobry. Za każdym razem, gdy coś się stanie, mogę zdecydować czy chcę być ofiarą, czy chcę się czegoś z tego nauczyć. Decyduję się na naukę. Zawsze, gdy przychodzi do mnie ktoś i narzeka, mogę przyjąć jego narzekanie, bądź wskazać mu na pozytywną stronę życia! Wybieram pozytywną stronę”.

Zaprotestowałem: „Taaa, to nie może być takie łatwe”.

„Tak, takie jest – odpowiedział. – Cały życie składa się z decyzji. Kiedy odetniesz wszystkie rupiecie, każda sytuacja sprowadza się do decyzji/wyboru. To ty decydujesz o tym, w jaki sposób reagujesz na życiowe sytuacje. Ty decydujesz o tym, w jaki sposób ludzie wpływają na ciebie. Ty wybierasz dobry bądź zły nastrój. W istocie chodzi o to: Do ciebie należy decyzja w jaki sposób przeżyjesz swoje życie”.

Zastanowiłem się nad tym. Wkrótce potem zacząłem pracę w innej firmie i nasze drogi rozeszły się. Straciliśmy ze sobą kontakt, lecz często o nim myślałem, gdy dokonywałem życiowych wyborów zamiast reagować na nie.

Kilka lat później dowiedziałem się, że miał bardzo poważny wypadek. Spadł z 20 metrowej wieży komunikacyjnej. Po 18-to godzinnej operacji i tygodniu intensywnej terapii, zwolniono go ze szpitala z metalowymi prętami w plecach.

Jakieś sześć miesięcy po tym wypadku spotkaliśmy się. Zapytałem go, jak się ma, na co odpowiedział: „Gdybym się miał choć odrobinę lepiej, musiałbym się rozdwoić! Chcesz zobaczyć moje rany?”

Zrezygnowałem z ich oglądania, lecz zapytałem go, co przeszło mu przez głowę w chwili wypadku.

„Pierwszą myślą była troska o dobry stan córki, która miała się niedługo urodzić – odpowiedział. Potem, gdy leżałem na ziemi, przypomniałem sobie, że mam do wyboru dwie decyzje: wybrać życie, lub śmierć. Zdecydowałem się na życie”.

„Nie byłeś przerażony? Straciłeś świadomość?” – zapytałem.

„… lekarze byli wspaniali. Cały czas mówili mi, że będzie dobrze. Faktycznie przeraziłem się, kiedy jednak dowieźli mnie na OIOM i tam, po badaniach, zobaczyłem miny lekarzy i pielęgniarek. Widziałem w ich oczach: „to martwy człowiek”. Wiedziałem, że muszę podjąć działanie”.

Co zrobiłeś? – zapytałem.

„Była tam taka wielka, krzepka pielęgniarka, która bardzo głośno zawała mi pytania – powiedział John.  – Zapytała mnie, czy mam na coś alergię. „Tak – odpowiedziałem”. W tym momencie wszyscy zatrzymali się na chwilę, czekając na odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech i krzyknąłem: „Na grawitację!”
Gdy się śmiech uspokoił powiedziałem im: „Wybieram życie. Operujcie mnie tak, jakbym był żywy, nie martwy”.

Przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, lecz również ze względu na zdumiewające nastawienie. Nauczyłem się tego dnia od niego, że w życie w pełni to nasz wybór.

„Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6:34).

Trzy diamenty

Micah S Turnbo

Jezus pokazał mi trzy drogocenne diamenty.
Były doskonale ukształtowane, lecz ukryte. Jezus trzymał je i powiedział: „Michał, wielu chce większego namaszczenia, lecz nie to uważam za wartościowe. Nie dążyłbym do tego. Te trzy diamenty, które uznaję za skarb to PRAWOŚĆ, POKORA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Jeśli nie będziesz dążył do tego, to namaszczenie zmiażdży cię”.
Wtedy zobaczyłem ogromne wieże oświetleniowe rozbijające się o ziemię, przewracające się na nią – nastąpił ogromny huk i zniszczenie. Ludzie będący wokół byli przestraszeni ich upadkiem. Jezus otoczył mnie swym ramieniem i powiedział: „Michał, wielu wielkich liderów, którzy nie mają tych cech szybko upadnie. Aby ustać pod namaszczeniem, musisz starać się o te skarby: prawość, pokorę i odpowiedzialność” (tutaj w sensie gotowości do odpowiedzialności za swoje czyny).
Jezus powiedział: „Co jest dla ciebie wartościowe? Nie znajdziesz ukrytego skarbu w namaszczeniu, lecz tam, gdzie zupełnie nikt nie patrzy. Namaszczenie wzrasta wtedy, gdy zostaje znaleziony prawdziwy skarb”.