
Dave Daubenmire
15 października 2009 r
Oryg.: TUTAJ
„Jedni ufają rydwanom, drudzy koniom, my zaś będziemy pamiętać o imieniu Pana, Boga naszego” (Ps 20:7).
Czasami, kiedy siadam, żeby napisać komentarz, żałuję, że muszę to robić. Nie wiem, dlaczego Pan nałożył na mnie to jarzmo, ale staram się być wierny darowi i powołaniu, które dał mi w życiu. Są one nieodwołalne, wiecie, dary i powołania Boga , więc równie dobrze mogę przyjąć pracę, którą zostawił na moim biurku.
Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale czasami czuję się, jakbym miał na sobie zupełnie inne okulary. Nie różowe, prawda? Raczej jak lornetka, która pomaga mi dostrzec to, co jest dalej. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale wiem, że to prawda.
Zawsze zadziwiali mnie faceci, którzy potrafią „naprawiać różne rzeczy”, mechanicznie rzecz biorąc. Mogę spędzić cały ranek, próbując rozgryźć, jak uruchomić kosiarkę samojezdną, a potem podjeżdża mój szwagier, rzuca okiem na silnik i diagnozuje problem. To jego dar i bardzo chciałbym go mieć.
Ale mój dar jest nieco inny. Chociaż nigdy nie byłem w seminarium ani nie spędziłem czasu u stóp wielkich teologów, Pan obdarzył mnie umiejętnością „łączenia kropek” w odniesieniu do zastosowania zasad biblijnych w kontekście kwestii kulturowych. Myślę, że niektórych to wkurza, zwłaszcza „akredytowanych kaznodziejów”. Wiem, jak się czują. Doświadczyłem tego samego z moim szwagrem. Jestem facetem z dyplomami, a mimo to nie mogę pojąć, że świeca zapłonowa wymaga czyszczenia, zanim silnik odpali.
Edukacja bez praktyki jest jak opony bez powietrza. Jedna bez drugiej pozostawia uczucie przytłoczenia.(Nadal nie jestem pewien, czy wyrażam się jasno.) Salomon ujął to w ten sposób : „Mądrość jest rzeczą najważniejszą; nabywaj więc mądrości, a za wszystko, co posiadasz, nabywaj zrozumienia”. Mądrość to zastosowanie wiedzy. „Zrozumienie” jest owocem połączenia zastosowania i wiedzy.
Pamiętam, jak kilka lat temu modliłem się: „Panie, pomóż mi zobaczyć i zrozumieć rzeczy, których inni nie widzą i nie rozumieją”. Pozostawiam wam ocenę, czy Bóg odpowiedział na tę modlitwę.
Rozwiązania problemów, z którymi boryka się Ameryka, są dla mnie oczywiste. Przyczyna/skutek naszego upadku kulturowego jest bardzo łatwa do zdiagnozowania. Jak często mawiał mi szwagier, pracując nad moim sprzętem: „Wszystko jest ze sobą powiązane. Wystarczy znaleźć miejsce zerwania łańcucha. Jeśli coś nie działa, musi być jakiś powód. Po prostu podążaj za śladem”. Przepraszam za uproszczenie, ale właśnie tak postrzegam Amerykę. Wszystko jest ze sobą powiązane… ale my odmawiamy podążania za śladem.
Więc śledźcie mnie, jak podnosimy maskę, sprawdzamy świece zapłonowe i zobaczymy, czy uda nam się znaleźć sposób na uruchomienie tego cacka. Moim zdaniem próbujemy wymienić niewłaściwe części. Wybaczcie banalne sformułowanie, ale stawiamy rydwan przed koniem.
„Jedni ufają rydwanom, drudzy koniom, my zaś będziemy pamiętać o imieniu Pana, Boga naszego”.
Problemy Ameryki mają charakter duchowy, a nie mechaniczny. Nie możemy się z nich wydostać, po prostu zmieniając konie (części).
Próbowaliśmy już tego lekarstwa. Zastąpienie Demokratów Republikanami, a Konserwatystów liberałami, może zmienić kierunek, w którym ciągną rydwany, ale nie przybliża nas do mety. Partie polityczne i politycy to tylko konie ciągnące rydwan. Zmiana ich przyniosła nam jedynie złudne poczucie nadziei. Podczas każdych wyborów zmieniamy kilka koni, mając nadzieję, że wszystko się ułoży, a potem ubolewamy nad faktem, że ogiery, które wprowadziliśmy do władzy, ostatecznie są niczym więcej niż tylko tymi samymi starymi szkapami.
Wiara w konie nie sprawdziła się
Chociaż słowo rydwan przywodzi na myśl wóz, którym ktoś jeździ, rydwan był w rzeczywistości bronią wojenną , jak pokazuje ten film z Charletonem Hestonem w filmie „Ben Hur” . W naszej amerykańskiej republice konstytucyjnej konstytucja stała się rydwanem, bronią pierwszego wyboru dla tych, którzy chcą obalić ten naród. Wielu patriotycznych Amerykanów określa się mianem „konstytucjonalistów” i wierzy, że ten wspaniały dokument założycielski pozwoli im wygrać wojnę z wciąż rozrastającym się, wszechmocnym rządem. „Gdyby tylko przestrzegali Konstytucji…”
Choć ich intencje są dobre, w rzeczywistości rydwan (konstytucja) jest więźniem koni i kierunku, w którym go ciągną. Bez względu na to, jak bardzo lubimy wskazywać na „pierwotną intencję”, „rozdział władz” i „rząd ludu…”, rydwan jest ciągnięty w kierunkach, w których nigdy nie miał jechać. Konstytucja, której ufamy, jest bronią, której konie używają, by obalić wolę ludu. Edykty pozakonstytucyjne, takie jak „rozdział Kościoła od państwa”, „półcienie” konstytucji i klauzule „równej ochrony”, gnają rydwanem po tych, których miał chronić.
Dopóki konie ciągną rydwany, nie ma nadziei ani poczucia pokoleniowej trwałości tego dokumentu, na którym zbudowano nasz naród. Dopuszczenie do tego, by jego jasno określone zasady zmieniały się pod wpływem kaprysu kolejnego sędziego, który mówi „wiem lepiej niż ty”, sprawiło, że ten kamień węgielny rozsypał się w piasek. Wszyscy wiemy, co się dzieje, gdy buduje się na grząskim piasku…
Zaufanie do rydwanów zaprowadziło nas w bagno. Konstytucja nie jest dokumentem samodzielnym. James Madison, „Ojciec Konstytucji”, powiedział: „Nasza Konstytucja została stworzona wyłącznie dla narodu moralnego i religijnego. Jest całkowicie nieadekwatna do rządzenia jakimkolwiek innym”.
George Washington powiedział: „Nie da się właściwie rządzić narodem bez Boga i Biblii”.
Niektórzy ludzie pokładają ufność w rydwanach…
Ostatnio poproszono mnie o wystąpienie na kilku „herbacianych przyjęciach” w okolicy. Wieść o moim zapale, pasji i jasności, z jaką formułuję amerykański pogląd na nasz narodowy dylemat, rozeszła się błyskawicznie. Serca mężczyzn i kobiet są poruszone, gdy maluję obraz konsekwencji naszego narodowego odrzucenia Jezusa. Jednak mój żarliwy apel o „pamiętanie o Panu” szarpnął za uzdę tych koni, którzy nie są „chrześcijanami”.
Niektóre z moich ostatnich „zaproszeń” do zabrania głosu zawierały prośbę o „nieco złagodzenie” „części religijnej”, ponieważ część „koalicji” nie podziela moich „religijnych” poglądów. Widzicie, łatwiej jest zmienić konie lub walczyć rydwanem, niż okiełznać buntownicze serca poszczególnych mężczyzn i kobiet.
Nie trzeba dodawać, że powiedziałem im, co mogą zrobić z koniem, na którym przyjechali…Nienawistnicy Boga wmówili nam, że nasza Konstytucja to „żywy, oddychający dokument”, stworzony, by zmieniać się wraz z upływem czasu. To samo podejście dało nam „żywe, oddychające” małżeństwa i umowy kredytowe. Konstytucja Stanów Zjednoczonych była umową między narodem a jego Stwórcą, który nadał mu prawa. Umowa jest tak dobra, jak ludzie, którzy ją podpisują.
Zabawne, prawda? Nasz niegdyś solidny dolar amerykański leci w dół, bo złoto, które go kiedyś podtrzymywało, zostało usunięte. Usuń solidne fundamenty, a budynek jest skazany na zawalenie. Przez ponad dwa stulecia nakazy Boga były filarami, na których stał ten naród. Usuń te podpory, a Konstytucja nie będzie warta papieru, na którym została spisana.
„Łaskawemu wpływowi chrześcijaństwa zawdzięczamy ten stopień wolności obywatelskiej oraz politycznego i społecznego szczęścia, którym cieszy się obecnie ludzkość. […] Kiedykolwiek filary chrześcijaństwa zostaną obalone, nasze obecne republikańskie formy rządów i wszelkie błogosławieństwa, które z nich płyną, muszą upaść wraz z nimi” (Jedidiah Morse).
Wiem, co powiedziałby mój szwagier… „Lepiej wzmocnij ten fundament”. Tylko duchowa przemiana może uratować ten naród.
Niektórzy ludzie ufają koniom, niektórzy ufają rydwanom….
Musimy pamiętać o imieniu Pana. Czy któryś z przywódców narodowych ma odwagę to powiedzieć?