Syn mojego pastora właśnie powiedział mu, że jest ateistą

… i nagle spojrzałem na mojego 12-latka i zrozumiałem: potrafi cytować wersety z Biblii, ale nie potrafi odpowiedzieć na ani jedno pytanie „dlaczego”.
Była środa, godzina 22:32, kiedy pastor Mike powiedział to naszej małej grupie.
Jego syn Daniel.
Uczony w domu aż do ukończenia szkoły średniej.
Znający na pamięć całe księgi Biblii.
Teraz jest na drugim roku studiów na chrześcijańskiej uczelni — i mówi swojemu ojcu, że „wiara jest intelektualnie nieuczciwa”.
Głos pastora Mike’a się załamał, gdy to mówił.
„Powiedział, że nauczyłem go, w co ma wierzyć, ale nigdy nie powiedziałem mu, dlaczego cokolwiek z tego jest prawdą.”
Wracałem do domu w milczeniu, ściskając kierownicę o wiele za mocno.
Kiedy wszedłem do domu, mój syn Caleb siedział przy stole w kuchni i odrabiał zadanie z AWANA — uzupełnianie luk o dwunastu apostołach.
Usiadłem naprzeciwko niego.
„Caleb, dlaczego wierzysz, że Biblia jest prawdziwa?”
Spojrzał na mnie zdezorientowany.
„Bo… to Słowo Boga?”
„Ale skąd wiemy, że to Słowo Boga?”
Pusty wzrok.
„Bo jest tak napisane w Biblii?”
Ścisnęło mnie w żołądku.
„A skąd wiemy, że Biblia ma rację, kiedy to mówi?”
Jego twarz zrobiła się czerwona.
„Nie wiem, tato. Po prostu się w to wierzy.”
Po prostu się w to wierzy.
Błędne koło.


Dokładnie ta pułapka, która zniszczyła wiarę Daniela, gdy tylko profesor zaczął zadawać pytania.
Siedziałem tam i patrzyłem na mojego syna — dziecko, które potrafiło wyrecytować z pamięci 8 rozdział Listu do Rzymian — a jednocześnie nie potrafiło bronić swojej wiary nawet przez sześćdziesiąt sekund.
Następnego ranka przetestowałem go ponownie.
„Dlaczego Jezus musiał umrzeć? Dlaczego Bóg nie mógł po prostu nam wybaczyć?”
„Bo… potrzebowaliśmy Jezusa, żeby nas zbawić?”
„Ale DLACZEGO? Co by się stało, gdyby Bóg po prostu powiedział: ‘Zostało wam przebaczene’ — bez krzyża?”
Cisza.
Nie miał pojęcia.
Znał historię. Nie rozumiał teologii.
W piątek przy śniadaniu dla mężczyzn poruszyłem ten temat.
Czterech innych ojców opowiedziało tę samą historię.
Dzieci, które miały najlepsze wyniki w szkółce niedzielnej.
Dzieci, które przyjęły chrzest.
Dzieci, które nie potrafiły wyjaśnić, dlaczego wierzą choćby w jedno słowo z tego wszystkiego.
Wychowywaliśmy pokolenie ekspertów od Biblii, którzy rozpadną się przy pierwszym pytaniu „dlaczego”.
Spędziłem cały weekend, obsesyjnie o tym myśląc.
O 1:47 w nocy z soboty na niedzielę czytałem artykuły o pokoleniu Z i dekonstrukcji wiary.
Ten schemat był wszędzie.
Chrześcijańscy nastolatkowie idą na studia, spotykają pierwszego ateistycznego profesora — i nie mają żadnych odpowiedzi.
Nie dlatego, że się buntują.
Ale dlatego, że nauczono ich, CO mają wierzyć, ale nigdy DLACZEGO to jest prawdą.
O 3:22 przeglądałem Instagram Daniela.
Trzy lata wcześniej.
Wersety z Biblii.
Zdjęcia z grupy młodzieżowej.
„Ponad wszelką miarę błogosławiony” wszędzie.
Potem pierwszy rok studiów.
Cytaty filozoficzne.
Odniesienia do Richarda Dawkinsa.
Potem… nic więcej o wierze.
Widziałem dokładny moment.
Trzeci tydzień kursu wprowadzającego do filozofii.
Post:
„Wygląda na to, że nie potrafię odpowiedzieć na podstawowe pytania o to, w co twierdzę, że wierzę. Może nigdy naprawdę nie wierzyłem.”
W niedzielny poranek nie mogłem skupić się na kazaniu.
Ciągle spoglądałem na Caleba siedzącego obok mnie w ławce, jak kolorował kartkę z kościoła.
Wyglądał na tak pewnego.
Tak przekonanego.
Ale to był dom zbudowany na piasku.
Dobry profesor. Inteligentny ateistyczny przyjaciel. Trudne pytanie.
I wszystko by się zawaliło.
Tego popołudnia zrobiłem coś, czego nigdy wcześniej nie zrobiłem.
Poprosiłem Caleba, żeby wyjaśnił Trójcę.
Wiedział: „Ojciec, Syn i Duch Święty.”
Ale gdy zapytałem JAK to działa, nie wiedział.
Gdy zapytałem, DLACZEGO ważne jest, że Jezus jest Bogiem, a nie tylko dobrym nauczycielem — zgadywał.
Gdy zapytałem, skąd wiemy, że Biblia nie została po prostu napisana przez ludzi i zmieniana przez lata, powiedział:
„Chyba ktoś to sprawdził?”
Mój dwunastoletni syn był osiem lat w szkółce niedzielnej — i nie potrafił bronić swojej wiary nawet przez minutę.
I wtedy dotarło do mnie coś jeszcze.
Ja też nie.
Nie tak naprawdę.
Nie z odpowiedziami, które wytrzymałyby rozmowę z profesorem filozofii.
Byłem chrześcijaninem od trzydziestu lat — miałem wiedzę serca, wiedziałem, że Jezus jest prawdziwy, bo z Nim żyłem — ale nigdy nie nauczyłem się wyrazić tego w słowach.
1 List Piotra 3,15 mówi, że powinniśmy być „zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się uzasadnienia nadziei, która w nas jest”.
Nie byłem gotowy.
I na pewno nie przygotowałem Caleba.

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *