Interwencja

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Czy kiedykolwiek brałeś udział w interwencji?
Interwencja najczęściej kojarzy się z sytuacją, w której członkowie rodziny i bliscy konfrontują osobę uzależnioną albo zmagającą się z problemami emocjonalnymi czy psychicznymi, mając nadzieję, że uświadomi sobie ona, iż potrzebuje pomocy. Podczas takiej interwencji przedstawiają fakty i wydarzenia z jej życia, by pomóc jej zobaczyć swą sytuację oczami innych, aby dostrzegła potrzebę uzyskania pomocy.

Przyjrzyjmy się interwencji w sprawie Tomasza
Ewangelie opisują, jak zmartwychwstały Pan ukazał się kobietom, które udały się do grobu z wonnościami, aby namaścić Jego ciało. Ewangelia Jana mówi, że Maria Magdalena zobaczyła odsunięty kamień, a następnie pobiegła powiedzieć o tym uczniom: „Zabrano Pana z grobu i nie wiem, gdzie Go położono” (J 20:2).

Piotr i Jan pobiegli więc do grobu. Jan dobiegł pierwszy, ale to Piotr wszedł do środka. Wersety 8–9 mówią, że uwierzyli temu, co powiedziała Maria, że ktoś zabrał ciało Jezusa. Werset 9 wyjaśnia: „Nie rozumieli bowiem jeszcze Pisma, które mówiło, że On ma powstać z martwych”. W tamtym momencie nie wierzyli jeszcze w zmartwychwstanie. Wbrew słowom popularnej pieśni wielkanocnej „He’s Alive” (On żyje) uwierzyli po prostu słowom Marii, że ktoś przeniósł ciało Jezusa.

Kiedy Piotr i Jan odeszli, Maria wróciła do grobu i właśnie tam ujrzała zmartwychwstałego Pana. Paweł napisze później w 1 Kor 15:5, że Pan ukazał się również Piotrowi. Wspomina o tym także Łukasz w Łk 24:34, choć Ewangelie nie opisują samego wydarzenia. Później tego samego dnia Jezus szedł z dwoma uczniami do Emaus, o czym opowiada Łukasz w 24 rozdziale. Następnie ukazał się pozostałym uczniom, kiedy tych dwóch zdawało im relację z tego, że widzieli Pana. Łk 24:42–43 mówi, że aby przekonać ich, iż nie jest duchem, Jezus zjadł przy nich kawałek pieczonej ryby i plaster miodu.

Wszyscy ci ludzie widzieli zmartwychwstałego Pana: kobiety przy grobie, dziesięciu uczniów oraz dwóch uczniów na drodze do Emaus. Jednak według J 20:24 nie było wśród nich Tomasza. Możemy jedynie przypuszczać, dlaczego go tam nie było, ale na pewno był zdruzgotany śmiercią Pana. Być może wydarzenia tamtego tygodnia tak bardzo nim wstrząsnęły, że potrzebował pobyć z tym sam. Cała jego teologia i wszystkie jego oczekiwania legły w gruzach. Bez względu na przyczynę, tego dnia nie był z żadnym z ludzi, z którymi przez ponad trzy lata dzielił życie.

J 20:24 mówi: „Tomasz, zwany Didymos, jeden z Dwunastu, nie był z nimi, kiedy przyszedł Jezus. 25 Pozostali uczniowie powiedzieli mu więc: «Widzieliśmy Pana!». Lecz on odpowiedział: «Jeżeli nie zobaczę na Jego rękach śladów gwoździ i nie włożę mojego palca w miejsce gwoździ, a mojej ręki w Jego bok – nie uwierzę»”.

Werset 26 mówi, że osiem dni później Tomasz był już z nimi. Bez wątpienia przez cały ten tydzień uczniowie wielokrotnie mówili mu, że widzieli Pana. Osiem dni świadectw! A jednak Tomasz powiedział: „Jeżeli nie zobaczę… nie uwierzę”. A potem, osiem dni później, wszyscy spotykają się w jednym pomieszczeniu. Czy możesz sobie wyobrazić wszystkich uczniów zgromadzonych wokół Tomasza – być może razem z kobietami, być może było tam kilkanaście lub nawet więcej osób – i wszystkich powtarzających mu, że widzieli zmartwychwstałego Pana? To właśnie jest interwencja. Każdy opowiedział o swoim doświadczeniu. Maria mówiła, że zabrano ciało. Inni opowiadali o biegu do grobu. Dwaj uczniowie z drogi do Emaus opowiadali, jak Jezus nagle pojawił się przed nimi i jak nawet jadł w ich obecności rybę i plaster miodu. A mimo to Tomasz nie chciał uwierzyć.

Skorzystał z przysługującej mu wolności wyboru. Można powiedzieć, że „okopał się na swoim stanowisku”. Odmówił uwierzenia świadectwu około dwunastu swoich najbliższych przyjaciół. Z wolnej woli wynika zdolność dokonywania wyboru. Wybór pojawia się w momencie, gdy stajemy na rozdrożu i musimy podjąć decyzję. Dokonywanie wyboru jest korzystaniem z wolnej woli po to, aby skierować swoje życie w jednym lub drugim kierunku.

Wybierz życie, w którym masz wpływ
Nasze życie jest w dużej mierze sumą wyborów, których dokonaliśmy wcześniej. Nawet jeśli wybór dokonany przez kogoś innego wpływa na nasze życie, to właśnie ten wybór doprowadził nas do sytuacji, w której się znaleźliśmy. Jak mówi popularne powiedzenie: połowa wszystkich małżeństw kończy się rozwodem, a pozostałe kończą się śmiercią. Kiedy powiedziałem „tak”, wybrałem śmierć jako sposób zakończenia swego małżeństwa. Kiedy nadejdzie czas dla Barb i dla mnie – jeśli wcześniej nie zostaniemy pochwyceni – okoliczności tego wydarzenia będzie można prześledzić aż do decyzji, które podjęliśmy jako nastolatkowie: żeby zacząć się spotykać, zakochać się, pobrać się, być razem na dobre i na złe. Aż do śmierci. Taki był nasz wybór. Dlatego nie możemy narzekać na wydarzenia, które wynikają z tego wyboru.

Ponieważ wszystkim ludziom przydarzają się zarówno dobre jak i złe rzeczy, życie staje się również kwestią wyboru tego, jak będziemy na te rzeczy patrzeć. Wspominałem już wcześniej o artykule, który opisywał przypadek dwóch bliźniaków. Jeden z nich został odnoszącym sukcesy prawnikiem, ożenił się, miał dzieci, dom i dobre życie. Drugi zmagał się z alkoholizmem, miał za sobą nieudane małżeństwa i nie potrafił na dłużej utrzymać pracy. Podczas zjazdu bliźniąt organizatorzy byli zszokowani, gdy przeczytali odpowiedzi obu braci w ankietach. Na pytanie: „Jakie wydarzenie najbardziej ukształtowało twoje życie?” obaj odpowiedzieli dokładnie tak samo: „Mój ojciec zmarł, kiedy miałem 12 lat”. Jeden z nich podjął decyzje, dzięki którym wykorzystał tę tragedię jako punkt wyjścia do zbudowania udanego życia. Drugi pozwolił, aby ta sama tragedia zrujnowała jego życie. Na tym polega siła wyboru.

Możliwość dokonywania wyborów ma ogromne znaczenie podczas małych i wielkich życiowych wyzwań. Pozwala nam wykorzystać trudności jako okazję do rozwoju, stawania się lepszym człowiekiem i poprawiania swojej sytuacji. Brak decyzji również jest decyzją. Wolna wola jest czymś, z czym się rodzimy. Uświadomienie sobie siły wyboru oraz jego konsekwencji może być lekcją, której uczymy się przez całe życie.

Nawet Bóg nie może pokierować zaparkowanym samochodem
Cały czas to obserwuję: są ludzie, którzy jedynie reagują na wydarzenia, i są tacy, którzy działają z wyprzedzeniem. Starsze małżeństwo wie, że ich życie dobiega końca, a mimo to nie sporządziło testamentu. Zamiast działać zawczasu i uporządkować swoje sprawy, pozostawiają wszystko do momentu, w którym będą zmuszeni zareagować. Ktoś wie, że kończą mu się pieniądze, a karty kredytowe są już wykorzystane do maksimum. Mimo to czeka, aż sytuacja zmusi go do podjęcia decyzji, których nie chciał podejmować, zamiast wcześniej zdecydować się na konkretne działania , zanim całkowicie zabraknie mu pieniędzy i możliwości korzystania z kredytu. Ktoś zaczyna odczuwać niepokojące objawy, ale boi się tego, co lekarz może wykryć, więc odkłada wizytę. Później jednak zostaje zmuszony do zmierzenia się z diagnozą, gdy choroba lub schorzenie jest już znacznie bardziej zaawansowane.

Podejmowanie decyzji w chwili, gdy po raz pierwszy uświadamiasz sobie: „Trzeba coś zrobić”, pozwala przejąć kontrolę nad sytuacją, zamiast pozwalać, aby to sytuacja kontrolowała ciebie poprzez twoją bezczynność. Jeszcze raz: decyzja, żeby niczego nie robić, również jest wyborem. Okoliczności, objawy, kurczące się saldo na koncie – wszystko to przypomina uczniów mówiących Tomaszowi, co widzieli i słyszeli, podczas gdy on odpowiadał: „Jeżeli nie zobaczę… nie uwierzę”.

Tomasz miał pełną kontrolę nad swoim „dzisiaj”
Gdyby Tomasz skupił się na tym, co działo się tego dnia, kiedy uczniowie powiedzieli mu, że widzieli Pana, zamiast koncentrować się na tym, co jego zdaniem się nie wydarzyło, uwierzyłby wtedy. Jego z góry przyjęte przekonania i własne wyobrażenia nie pozwalały mu uwierzyć w oczywiste świadectwo około dwunastu najbliższych przyjaciół. Spędził z nimi ostatnie trzy lata. Wysyłano ich parami i na własne oczy widzieli ludzi uzdrawianych i uwalnianych. Tomasz nie miał żadnego powodu, by wątpić w ich świadectwo, a mimo to zwątpił. Dlaczego? Ponieważ był skupiony na przeszłości i na tym, co właśnie się wydarzyło, zamiast skupić się na teraźniejszości.

Przestań oglądać się za siebie. Podejmuj decyzje z wyprzedzeniem, zgodnie ze swoimi długoterminowymi celami. Gdzie chcesz być za rok? Jak ma wyglądać wtedy twoje konto bankowe? Jak ma wyglądać twoje zdrowie? Działaj z wyprzedzeniem. Zapłać cenę – cenę dyscypliny, aby dokonać właściwego wyboru.

A oto najważniejsza prawda: Twoja wolna wola, twoja zdolność dokonywania wyborów, jest większa zarówno od Boga, jak i od diabła. Żaden z nich nie może podjąć decyzji za ciebie. I z tego miejsca zaczniemy w przyszłym tygodniu.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *