Amerykańska wojna z terroryzmem#Różne artykuły

Interesujące podejście historyczne, o tym warto wiedzieć.#

Amerykańska
wojna przeciwko terrorystom

sięga czasów ojców założycieli.

Prawdopodobnie większość Amerykanów sądzi, że
islamscy
terroryści wypowiedzieli wojnę Stanom Zjednoczonym
11września 2001, a faktycznie zaczęło się to bardzo dawno temu –
od samego narodzenia tego kraju. W 1784, Thomas Jefferson, John Adams i
Benjamin Franklin byli zobowiązani przez pierwszy kongres, aby związać
się z
Paryżem w celu umieszczenia amerykańskich produktów na europejskim
rynku. Jeffereson
szybko zorientował się, że największym wyzwaniem dla amerykańskich
morskich
przewoźników byli, eufemistycznie tak zwani, „barbarzyńscy piraci”.

Nie byli „piratami” wcale, w tradycyjnym sensie
tego słowa,
jak zauważył Jefferson. Nie pili, nie nagabywali kobiet i nie uderzali
po to,
aby się wzbogacić. Ich motywacje były czysto religijne. Kupowali i
sprzedawali
niewolników, łupili statki,
lecz swoich łupów używali do kupowania broni, statków, armat i
amunicji.
Podobnie jak ci, których dziś nazywamy terrorystami, wydawali się być
zaangażowani w dżihad i nazywali siebie „mudżahedinami”.

Dlaczego 18-wieczni terroryści stanowili tak
wielką groźbę
dla amerykańskich statków? Wraz z niezależnością od Wielkiej Brytanii
wcześniejsi koloniści stracili ochronę największej marynarki na
świecie. Stany
Zjednoczone nie miały marynarki – ani jednego wojennego okrętu.
Jefferson
domagał się od swoich europejskich gospodarzy jakiegoś rozwiązania.

Był oszołomiony odkryciem, że zarówno Francja jak
i Anglia
płaciły haracz fanatykom, którzy, w zamian, używali tych pieniędzy na
rozwinięcie swoich własnych armad kupując więcej broni, wynajmując
więcej
komercyjnych statków, poddając w niewolnictwo więcej niewinnych cywilów
i
domagając się większego okupu. To nie miało żadnego sensu dla
Jeffersona.
Wiedział o tym, że kupienie pokoju od Muzułmanów jest tylko chwilowe;
oni
zawsze znajdą wymówkę, aby złamać umowę, oskarżyć Europę i domagać się
większego okupu.

Po trzech miesiącach badania historii militaryzmu
isalmu,
doszedł do zupełni innej polityki zajmowania się terrorystami, lecz nie
był w
stanie jej zastosować jeszcze w ciągu następnych lat. Jak stwierdza
pierwszy
sekretarz, Jefferson ponaglał do budowania marynarki, która będzie
ratować
Amerykańskich zakładników trzymanych w Płn. Afryce i chronić przed
następnymi
atakami na statki. W 1792 roku, powierzył John Paul Jones’owi zadanie
udania się do
Algeirii pod pozorem dyplomatycznych negocjacji, choć rzeczywiście
celem tej
wizyty było rozpoznanie przyszłych celów ataku marynarki.

W roku później, gdy Jefferson przygotowywał się do
odejścia
na emeryturę, wydarzyło się coś, co może być opisane tylko jako
„Amerykański
dzień 11 września” – Ameryka zostało uderzona pierwszym mega-atakiem
przez
dżihad. Pod koniec roku 1793 Algierczycy przejęli 11 statków handlowych
i
wzięli do niewoli ponad 100 Amerykanów. Gdy informacja o ataku dotarło
do
Nowego Jorku, nastąpiło załamanie rynku. Złożono rezygnacje z wyjazdów
we
wszystkich głównych portach. Żeglarze zostali wyrzuceni z pracy,
właściciele
statków zmieniali branże. To, co stało się w ekonomii USA po 11
września 2004, spowodowało masowe opuszczanie statków w 1793 roku dla
amerykańskiej ekonomii.


Później kongresowi Stanów Zjednoczonych zajęło tylko cztery
miesiące podjecie decyzji o budowaniu floty statków wojennych, lecz
nawet wtedy
Kongres nie podjął wojny, jak zalecał Jefferson. Zamiast tego, w czasie
budowy
tego, co miało stać się Marynarką Stanów Zjednoczonych, dyplomaci
Kongresu
byli zajęci rozmowami z Algierczykami. Skończyło się na tym, że Ameryka
zapłaciła 1
milion dolarów i przekazała paszy Algierskiemu nowy statek wojenny „The
Crescent”, aby uwolnić 85 żywych jeszcze zakładników.

Nie minął rok 1801, gdy, pod prezydenturą
Jeffesona, Stany
Zjednoczone zaangażowały się w tzw. czteroletnią wojnę przeciw
Trypolisowi, a przed
1830 roku Francja zajęła Algierię, a później Tunis i Maroko, kończąc w
ten
sposób terroryzm na morzach. Francja nie opuściła Płn. Afryki aż do
1962 roku –
po czym natychmiast ta część świata stała się ponownie główną bazą
terroryzmu. Jaki
jest morał tej historii? Łagodzenie nigdy nie jest skuteczne. Jefferson
widział
to. 11 września był zaledwie początkiem. Wojna, w której walczymy dziś
jest
znacznie dłuższym konfliktem w ludzkiej historii. Jest już najwyższy
czas, aby
nauczyć się czegoś z historii, a nie powtarzać tych samych błędów.

MODLTIWA/WSTAWIENNICTWO:
Można sobie wyobrazić jaki ciężar prezydent Bush niesie
teraz na sobie. On potrzebuje codziennej modlitwy.
Panie, wielbimy Cię i
dziękujemy za naszego prezydenta, który jest człowiekiem publicznej
wiary i
oddania Jezusowi Chrystusowi. Modlimy się o to, aby nieustannie szukał
Twojej
woli i porady we wszystkich swoich działaniach na rzecz naszego kraju i
w swym
prywatnym życiu. (Ps. 89:21) Nie nasz prezydent nie polega wyłącznie na
narodowych siłach zbrojnych i wywiadzie, lecz w pierwszej kolejności
zwraca się
do Ciebie, Panie, źródła wszelkiej mądrości i siły. Boże błogosław
naszego
generalnego dowódcę tysięcy amerykańskich oddziałów i wszystkich
naszych
aliantów, którzy oddają swoje życie na linii obrony przed dżihadem.
Niech oni
wszyscy będą dla nas inspiracją do zdecydowanego trwani
a.

продвижение

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.