Category Archives: Pozostałe

Usciski Niebianskiego Ojca #Toronto

Przez wiele lat zastanawialem sie, co jest ze mna nie tak. Przez wiele lat zanim poznalem Jezusa jako #


Przez wiele lat zastanawiałem się,
co jest ze mną nie tak. Przez wiele lat zanim poznałem Jezusa jako Zawiciela, za każdym razem, gdy
słyszałem muzykę wojskowej parady, oczy napełniały mi się łzami i elikatne, cudowne spazmy miażdżyły i żołądek. Działo się to w niezwykłych momentach, podczas szkolnych zawodów piłkarskich, czy oglądania telewizyjnych relacji z świątecznych parad. Gdy te spazmy zalewały
mnie, traciłem zdolność mowy. W tajemnicy walczyłem z pragnieniem popadnięcia w niekontrolowane szlochy radości.
Przez pięćdziesiąt lat zastanawiałem się, co jest z moją psychiką, co zmusza mnie do takiej reakcji na dźwięki trąb i bębnów w tak nieortodoksyjny sposób?

Odpowiedź przyszła trzeciego dnia mojej pierwszej wizyty w Toronto. Byłem na tyłach sali spotkań TACF przyglądając się „zgubionym i odnalezionym.” Niemal już porzuciłem nadzieję na dotknięcie, zastanawiając się dlaczego nic nie odczuwałem, podczas gdy inni wydawali się być tak potężnie wzruszeni. Moja poprzednia kariera w handlu ubraniami sprawiała, że z ciekawością przyglądałem się butom i ubraniom jakie goście nieumyślnie pozostawili. Gdy przeglądałem te ubrania, oddaliłem się znacznie od wszelkich duchowych rozważań. Nagle zostałem zalany wrażeniami mrowienia, które dotykało mego ciała i umysłu. Wtedy pojawiły się te dobrze znane spazmy żołądkowe. Zachwycające „wstrząsy świętości” wypełniały i opuszczały mój brzuch.

Straciłem całą siłę i osunąłem się
na podłogę płacząc, zdając sobie sprawę z tego, że dotykał mnie Bóg. Następnie zrobiłem pierwszą „religijną” rzecz, jaka mi przyszła do głowy: zacząłem pokutować. Lecz za każdym razem, gdy wymieniałem jedną z moich wpadek, natychmiast słyszałem wewnętrzny głos mojego Niebieskiego Ojca, chwalący mnie za inne rzeczy, które zrobiłem dobrze. Półtorej godziny później, gdy wstałem z podłogi, byłem zupełnie innym człowiekiem. Teraz rozumiałem, że Ojciec, przez całe moje życie, dawał mi czułe „uściski.”
Dziesięciolecia przed tym, zanim zdołałem rozpoznać te manifestacje Jego obecności, On dawał mi „próbki,” abym stał się mile widzianym żołnierzem maszerującym w takt Jego trąb i bębnów w armii zapoczątkowanej przez Rzekę Bożą.
продвижение

Smak nieba na ziemi – królestwo i przebudzenie #Toronto

Wszyscy otrzymujemy przedsmak nieba. Nie jest to jeszcze danie glówne, lecz przedsmak tego, co ma przyjsc. Kaseczek nieba na ziemi. George Edon Ladd, teolog i pisarz na temat Królestwa, mówi: #

Siedziałem kiedyś przy stole z przyjacielem,
który jest właścicielem restauracji, w której jedliśmy obiad. On nie musiał
czytać menu; znał go na pamięć. Każdy kelner był gotów spełnić jego żądanie.
Oferując zamówienie dla nas obu, uśmiechnął się i powiedział:

Chcesz trochę rybek?

Wkrótce wielki półmisek znalazł się
na naszym stole i zakopaliśmy się w nim.

Chętnie jadłem, myśląc, że to jest
późna wieczorna przekąska. Wtedy pojawiły się zupy, za którymi podążały
pasty. Następnie zaserwowano nam sałatki i mięsa. Za każdym razem przypuszczałem,
że to jest właśnie główne danie i jadłem do pełna. Nie trzeba mówić, że
do końca wieczoru byłem „wypchany!” początkowe przystawki, które pożerałem
na początku, teraz zostały przysłonięte przez następującą po nich smakowitą
serię. Te przystawki miały tylko przygotować mnie na danie główne, a nie
być samym posiłkiem.

Odkąd zaczęło się obecne wylanie kilka
lat temu, Bóg „zsyłał” na ludzi przystawki. Wszyscy otrzymujemy przedsmak
nieba. Nie jest to jeszcze danie główne, lecz przedsmak tego, co ma przyjść.
Kąseczek nieba na ziemi. George Edon Ladd, teolog i pisarz na temat Królestwa,
mówi: „Nadchodzący wiek jest ciągle przyszłością, lecz możemy zakosztować
mocy tego Wieku.” Biblia mówi o tych, którzy „zakosztowali mocy wielu przyszłego”
(Hebr 6,5).

Jezus zawsze zdawał się wprawiać w
zdumienie swych uczniów, gdy mówił o nadchodzącym królestwie. Z jednej
strony mówił, że nadejściu królestwa będzie towarzyszyć wielka chwalą,
jak u Mat. 13,41-43. Z drugiej strony mówił jednak, że królestwo jest pośród
nich (Łuk 17,20-21). Innym zaś razem modlił się „przyjdź królestwo twoje,”
jakby przywołując przyszłość do obecnej rzeczywistości. Czy to możliwe,
aby królestwo, panowanie Boga, mogło być obietnicą przyszłości i równocześnie
obecnym błogosławieństwem? Czy to możliwe, że każde uzdrowienie jest przystawki
przed przyszłym królestwem? Czy dramatyczne uwolnienia są zwykłą zapowiedzią,
która mówi: „Jeszcze niczego nie widzieliście!”? Wierzę, że tak jest!

Jak wykazują studia nad nauczaniem
Jezusa na temat królestwa, Pan wprowadził je w wiek, który jest

rozszerzeniem obecnego wieku na wiek
przyszły. Co to dla nas dziś oznacza? Ciągle jesteśmy ciałem i krwią i
żyjemy w tym upadłym świecie, lecz koniec został już napisany i Jezus jest
zwycięzcą. Dlatego więc żyjemy na tym świecie, lecz nie jesteśmy z tego
świata. Nasze obywatelstwo należy do nieba i jest wieczne. Gdy chodzimy
po ziemi, okresowo otrzymujemy „zrzuty” królestwa Bożego z nieba. To zmienia
wszystko, co dotyczy naszego życia. Królestwo to „sprawiedliwość, pokój
i radość” (Rzym 14,17). „Totonto Blessing” jest, na przykład, takim „zrzutem”
Jego Królestwa. Jest zakąską rzeczy przyszłych. Przyszła radość zstąpiła
do tej rzeczywistości szczególnie w Toronto i innych miejscach wylania.
W rezultacie tego, dziesiątki tysięcy doświadczyło radości, które daje
tylko niebo. Odnowienie jest przedsmakiem i przedpłatą tego, co ma przyjść.
To jest niebo na ziemi!

Wierzę, że zbliżamy się do Drugiego
Przyjścia Chrystusa, będą powstawały większe „wyłomy” w niebie i więcej
Jego królestwa będzie wylewane jako wzrastający przedsmak tego, co ma przyjść.
Za każdym razem, gdy się modlisz: „Więcej Panie,” zapraszasz wszystko,
co ma niebo do zaoferowania do dotknięcia twojej sytuacji. Wybuchom Jego
miłości i radości często towarzyszą ostre manifestacje, ponieważ nasze
fizyczne ciała nie są zaznajomione z mocą tej rzeczywistości! To właśnie
dlatego będziemy potrzebowali w przyszłości, po życiu tutaj, nowego ciała,
abyśmy mogli wziąć udział w pełni, której zaledwie skosztowaliśmy tutaj
na ziemi. Ciągle staram się zrozumieć implikacje Jego królestwa. Wiem o
tym, że nigdy nie doświadczę jego chwały dopóki nie stanę przed Nim. W
międzyczasie, na ziemi, mam dostęp do poznania, radości, mocy i pokoju,
które normalnie istnieją tylko w niebie.

Czytałem kiedyś książkę napisaną przez
tych, którzy zmarli i odwiedzili niebo. Mówili, że podczas pobytu w niebie
zauważyli tam liczne magazyny. Gdy zapytali Pana, co to jest, odpowiedział,
że tam są pomysły, pieśni i błogosławieństwa, które mają być powołane przez
ludzi na ziemi. To zdaje się być w zgodzie ze słowem z 1 Kor 2,9: „Czego
oko nie widziało, ucho nie słyszało, to przygotował Pan tym, którzy Go
miłują.”

Czy mogą być przechowywane w niebie
błogosławieństwa, które mają być dopiero objawione? Czy modlitwa i wiara
mogą „przywołać” te rzeczy z nieba, aby ukazały się w tym czasie i miejscu
na ziemi? Nawet teraz w niebie przygotowywane są „przystawki” dla ciebie
i twego kościoła. Choć to nie jest danie główne, będą przygotowywane, aż
do chwili, gdy to ostatnie się pojawi! Niemal słyszę zaproszenie z nieba,
aby dosunąć krzesła, czy część kobierca przy Jego stole, aby „spróbować
i zobaczyć, że dobry jest Pan” (PS 34,8).

Przypomina mi się pieśń, którą zwykle
śpiewamy: 'Przyjdź i spożywaj, wzywa Pan, przyjdĄ i spożywaj. Ten, który
karmił tłumy, zamienił wodę w wino, teraz przywołuje głodnych: „Chodźcie
i spożywajcie!” Tak więc, następnym razem, gdy „wylądujesz” na dywanie
i zaczniesz odczuwać ostrą obecność Pana, spójrz w niebo i powiedz: „OK,
tak smakuje niebo. To jest smak Twojego królestwa, Panie Jezu!”


aracer.mobi

Prowadzenie Kościoła do Rzeki #Toronto

Gdy Pan powolal mnie na pastora, powolal mnie do tego, abym byl mezem modlitwy. Trudno byloby mi opisac cudowne okresy, które zaczalem przezywac, gdy poglebil moje zycie modlitewne gdy mnie nawiedzal. To w tym czasie Pan nauczyl mnie tego, aby trzymac sie Jego obietnic.#

W czerwcu 1994 roku wszyscy byliśmy
przepełnieni podnieceniem, gdy Pan zaczął ciągnąć nasz kościół (Washington
Crossing United Methodisct Church) do Rzeki błogosławieństwa przebudzenia.
Cóż to za widok ludzi stojących w kolejce godzinami po modlitwę, głodnych
i spragnionych, aby Jego obecność dotknęła ich życia. Dziś, ponad pięć
lat później, widzę zmieniony kościół napełniony w niedzielne poranki ludźmi
uwielbiającymi i tańczącymi przed Panem. Przez to wszystko Pan wzmocnił
naszą pasję dla Niego, pogłębił powołanie do modlitwy i wysłał nas na zewnętrz
do otaczającego nas społeczeństwa i na cały świat, aby dzielić się posłaniem
o Jego miłości. Lecz nie dajcie się zwariować, ta przemiana nie zaszła
w ciągu jednej nocy. Zajęło to wiele czasu, cierpliwości i wielkiego dzieła
modlitwy. Proces zmian stale trwa. Przede wszystkim Rzeka Jego Ducha jest
nie jest „doświadczenie, które trzeba przeżyć” lecz „stylem życia, w którym
należy chodzić.” Poprzez tą transformację Pan nauczył mnie pewnych ważnych
lekcji na temat prowadzenia kościoła poprzez zmiany.

Gdy Pan powołał mnie na pastora, powołał
mnie do tego, abym był mężem modlitwy. Trudno byłoby mi opisać cudowne
okresy, które zacząłem przeżywać, gdy pogłębił moje życie modlitewne gdy
mnie nawiedzał. To w tym czasie Pan nauczył mnie tego, aby trzymać się
Jego obietnic. Zanim przyjąłem propozycję zostania pastorem seniorem w
Washington Crossing, Pan dał mi słowo z Iz. 41,18: „Sprawię, że wytrysną
rzeki na gołych miejscach i krynice wśród dolin, obrócę pustynie w kałużę
wód, a ziemię suchą w źródła.” W 1993 roku i na początku 1994 nie
wiedziałem w jaki sposób to słowo się dla nas wypełni.

Wszystko co wiedziałem to było to,
że mam trzymać się tego słowa i ufać Mu, że On je urzeczywistni.

Wtedy Bóg zdawał się wzywać mnie jako
pastora, abym trzymał się mojego powołania, lecz pozostawił służbę. Pan
chciał, abym powiedział:

Panie, rób ze mną co chcesz. Nie ważne
jak wysoko, czy jak nisko, jestem Twój. Chcę Twojej aprobaty nad wszystkim
co robię.


Aby usługiwać zmartwychwstaniem Syna,
potrzebne jest ukrzyżowanie serca. Podjęcie mojego krzyża wymagało zgody
na opuszczenie służby.

Gdy po raz pierwszy przybyłem do Washington
Crossing, myślałem że znam Boży dzienny porządek kościoła. Jakże się myliłem!
On chciał, abym odłożył wszystkie moje plany wraz z moim prawem do tego,
aby być w porządku i pokornie powiedzieć:

– Panie, potrzebuję Cię, abyś mi pokazał,
co chcesz, żebym robił.

Pan chciał odkryć przede mną Swoją
wolę, w taki sposób i w takim czasie jak On chciał

Może się komuś wydawać, że modlitwa,
trwanie w powołaniu i Jego obietnicach, i pozostawienie służby jest czymś
łatwym, lecz prowadzenie grupy ludzi poprzez zmiany jest trudną i skomplikowaną
pracą. Zrozumienie faktu, że są cztery podstawowe rodzaje reakcji na zmiany
może ci pomóc.

Cztery rodzaje reakcji na zmiany

Aubrey Malphurs sugeruje, że w kościele
są cztery grupy ludzi, które reprezentują cztery rodzaje reakcji na zmiany.
Pierwsza grupa to „szybko przyjmujący,” którzy stanowią 10-20% zgromadzenia.
Ci lubią zmiany i szybko biorą w nich udział.

„Średnio przyjmujący” to 60-80% ludzi.
Ci, nie akceptują tego natychmiast. Mogą nawet początkowo opierać się zmianom.
Co pomoże im się zmienić? „Średnio przyjmujący” zmieniają się, w miarę
jak widzą, że zmiany wychodzą zgromadzeniu na dobre. Trzecia grupa to „późno
przyjmujący,” około 5-20% zgromadzenia.

Pomimo, że te informacje dotarły do
mnie, gdy już długo byliśmy w procesie zmian, to ów podział na grupy pomógł
mi lepiej zrozumieć dlaczego ludzie reagowali w taki sposób jak reagowali.

Desperacko pragnę przeprowadzić każdego
przez zmiany, jeśli to tylko możliwe. Jeden bardzo mądry

człowiek powiedział mi kilka lat temu:

Bóg nie powołał cię, abyś był pastorem
niektórych ludzi, On powołał ciebie do tego, abyś był pastorem wszystkich.

Zdałem sobie sprawę z tego, że jeśli
mam być pastorem wszystkich ludzi, będę w tym potrzebował Bożej pomocy.
Oto kilka kroków, które pomogły mi w napotkanych wyzwaniach.

Kroki poprzez zmiany

Pierwszym krokiem do wprowadzania
naszego kościoła do Rzeki jest rozwinięcie procesu, w którym nasze zgromadzenie
będzie mogło otwarcie dyskutować i modlić się nad różnymi aspektami zmian.
Nauczyłem się tego, że gdy ludzie widzą pewne decyzje dotyczące kierunku
całego zgromadzenia, chcą poznać proces jaki doprowadził przywództwo do
tego wniosku. Otwarta komunikacja upewnia w tym, że przywództwo kościoła
trwa w modlitwie, i działa pod bezpośrednim prowadzeniem Pańskich wskazówek,
jak również, że robi to dla dobra zgromadzenia.

Aby zbudować zaufanie liderzy muszą
komunikować, komunikować i komunikować. A gdy już jesteś zmęczony mówieniem
tego, powiedz jeszcze raz. Podczas, gdy zazwyczaj wszystkie nasze niedzielne
nauczania są zajęte wers po wersie, rozdział po rozdziale wędrówką przez
Biblię, poświęciłem kiedyś 12 tygodni nauczając na temat tego, co się u
nas działo. Okresowo, przemawiam na temat stanu kościoła, potwierdzając
to skąd wyszliśmy i dokąd, jak wierzymy, zmierzamy. Lecz jak masz ty to
zrobić?

Gdy porozumiewasz się ze zborem, wyjaśnij
co się dzieje, jak się dzieje, jak również dlaczego i tak się dzieje. Często
pastorzy nie rozumieją tego mówiąc tylko o tym, co się dzieje, a nie wyjaśniając
dlaczego. Ludzie muszą wiedzieć, że pastor i liderzy uważnie pracują nad
całością spraw, które przebudzenie ze sobą może przynieść. W szczególności
chcą wiedzieć to, czy znajdują się w bezpiecznym miejscu.

Taki rodzaj komunikacji rodzi się
wyłącznie wtedy, gdy poświęcisz czas na słuchanie ich trosk. Pamiętam wielu,
którzy przychodzili do mnie, gdy przebudzenie się zaczynało, i dzielili
się ze mną swymi obawami. Bardzo ważne była afirmacja ich przez powiedzenie:
„Dzięki ci, że podzieliłeś się tym za mną. Wiem, że trzeba wiele odwagi,
aby to zrobić. Obiecuję ci, że będę modlił się o to, co mi mówisz. Nie
mogę obiecać, że zrobię to, co mówisz, lecz będę się modlił o to.”
Następnie proszę ich, aby przedstawili jeszcze inne swoje uwagi. Czasami
radzę się innych liderów w kościele. Dlaczego? Ponieważ nie chcę wprowadzać
swych własnych sposobów, lecz Boże, a słuchanie staje się łatwe, gdy jest
obecna miłość.

Wiele lat temu, gdy byłem nastolatkiem,
pamiętam, że pytałem Pana o to, w jaki sposób zajmować się zborowymi
konfliktami. Otrzymałem w odpowiedzi te proste słowa, które pomogły mi
wiele lat później:

„Ucz tych, którzy chcą słuchać, kochaj
tych, którzy nie chcą.” Kochanie ludzi zawiera w sobie informowanie
ich, że są wartościowi i szanowani. Przypominają mi się słowa Pawła do
Tymoteusza w 2 Tym 4,2: „Głoś Słowo, bądź w pogotowi w każdy czas, dogodny
czy niedogodny, karć, grom napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem.”

Część źródeł oznacza zaopatrzenie
w książki i taśmy tak, aby ludzie mogli zbadać sprawy. Jak powiedział jeden
z naszych liderów na początku: „Masz niezłe wyzwanie, aby wyjaśniać niewyjaśnialne.
Pamiętaj, ze twoją rolą nie jest przekonywanie ludzi, aby poszli za tobą,
lecz zasianie ziarna i pozwolenie Bogu wniesienia wzrostu.” Mamy tak wielu
ludzi, którzy musieli przeskoczyć tak wiele teologicznych przeszkód, aby
dostać się tam, gdzie są obecnie. Często po prostu mówiłem im: „Rozumiem
jak trudne jest to dla ciebie. Dlaczego nie przeczytasz tej książki, czy
nie zajrzysz do tych materiałów i nie pomodlisz się o to. Jestem przekonany,
że Bóg poprowadzi cię, gdy będziesz szukał Go.” Jest tak ważne nie przymuszać
ludzi, lecz pozostawić im swobodną przestrzeń wypracowanie sobie zdania,
bez względu na to jakiego dotyczy to problemu.

Poza cierpliwymi uwagami, nie zapominaj
ludziom dziękować. Uwielbiam zachęcać ludzi i stwierdzać jakimi sposobami
posługuje się Bóg, aby ich budować i zmieniać.

Tak więc, w jaki sposób zgromadzenie
dostaje się do rzeki? Mogę powiedzieć tylko jedno: „Dzieje się to przez
łaskę Bożą, lecz żadne ludzkie standardy tego nie osiągną.” To Jego łaska
poprowadziła nas, ciągle daleki-od-doskonałości kościół z ciągle dalekim-od-doskonałości
pastorem, ku tym dniom nawiedzenia.


продвижение сайта

Hodowanie Gołąbka #Toronto

Niedlugo po tym, jak obecne odswiezenie zaczelo sie w naszym zborze, Ojciec zaczal pracowac ze mna nad sposobem jak #

Niedługo po tym, jak obecne odświeżenie
zaczęło się w naszym zborze, Ojciec zaczął pracować ze mną nad sposobem
jak „prowadzić” kościół. Po dwudziestu latach pastorskiej służby myślałem,
że wiem w jaki sposób prowadzić zgromadzenia, które były „przyzwoite i
w porządku.” To wszystko miało się zmienić. W moim poprzednim artykule
(„nie zabijaj gołąbka” – 2/1999) dzieliłem się tym w jak dramatyczny sposób
zaczęły się te zmiany. Jadąc do kościoła w niedzielę rano zbliżyłem się
do delikatnego gołąbka, który przysiadł na ulicy tuż naprzeciwko mnie.
W tej chwili poczułem Pana mówiącego do mnie:

Nie zabijaj gołąbka.

Aby go uchronić przed śmiercią zwolniłem,
po czym zatrzymałem się całkowicie, gdy odlatywał. Przez kilka następny
tygodni Pan pokazywał mi kilka sposobów „zabijania gołąbka,” czy też zasmucania
Ducha Świętego na naszych zgromadzeniach.

Pastorzy mogą być świetnie wyszkoleni
w zabijaniu gołębia, nie mając takiego zamiaru, wtedy gdy starają się wydawać
owoce przy pomocy własnych starań. Polegamy na puszkowanych programach,
nowych podkreśleniach tu i tam i zgromadzeniach prowadzonych w dobrych
kościołach, zamiast nauczyć się jak być prowadzonym przez Ducha Świętego.

Jednak pastorzy nie są jedynymi osobami,
które mogą zabić gołąbka. Robią to też gromadzenia. Dlaczego więc nie przyjrzeć
się kilku rzeczom, które mogą zrobić członkowie zboru, aby hodować gołębia
i uchronić zbór przed gaszeniem Ducha Świętego? Wiele z tego, ma do czynienia
z nastawieniem.

Skarb obecnego poruszenia Bożego

Na drugi dzień konferencji „Catch
the Fire” w Domu Ojca, członek zboru zapytał mnie:

Jak myślisz, co Bóg następnie zamierza
zrobić?

W ciągu dwóch poprzednich dni oglądaliśmy
ludzi zbawianych, a kilka osób doświadczyło napełnienia

Duchem Świętym. W czwartek wieczór
budynek był wypchany po brzegi. Uwielbienie było entuzjastyczne i intymne,
a co najmniej dwie osoby otrzymały uzdrowienie fizyczne. Jedna osoba została
uzdrowiona z opryszczki. Podczas konferencji ludzie pozostawali nasiąkając
obecnością Bożą długo poza 23 godzinę.

Zanim zaczęło się odnowienie w 1994r.
w naszym zborze byliśmy szczęśliwi, gdy ludzie pokazywali się w niedzielny
poranek. Wtedy musielibyśmy być szaleni, aby planować spotkanie na czwartek
wieczór. Nikt nie mówił językami od pięciu lat, a fizyczne uzdrowienia
były jeszcze rzadsze. Dlaczego więc, w samym środku tego cudownego działania
Ducha Świętego wśród nas, jesteśmy tak zainteresowani tym, co Bóg będzie
robił następnie?

Czy to jest możliwe, aby członkowie
zboru nie zauważyli obecnego przebudzenia, dziejącego się wśród nich i
zaczęli lekceważyć obecne działanie Boga? Wśród ludzi będących od samego
początku przebudzenia, istnieje takie pokuszenie, że zmęczą się czynieniem
dobra. Modlitwa usługującego zespołu o ludzi może być ciężką pracą, szczególnie
jeśli modlimy się o tych, którzy wyschli lub są cyniczni. Jednak musimy
sobie wysoko cenić to, co Bóg robi wśród nas. Musimy pamiętać, że On nie
wywołuje naszego upadania tak po prostu, On robi to, abyśmy upadli w miłości
do Jego obecności. On nie uzdalnia nas po prostu do śmiechu; On odnawia
w nas radość ze zbawienia.

Następnym razem, gdy zdecydujesz,
czy jechać czy nie na następne przebudzeniowe zgromadzenie, po prostu spróbuj
sobie przypomnieć jak się sprawy miały w twoim zgromadzeniu, zanim Bóg
się w nim pojawił.

Wtedy tchnij modlitwę i powiedz Jezusowi,
że nigdy nie chcesz wrócić do tego, co było! Na tym samym oddechu podziękuj
Mu za „Ojcowskie Błogosławieństwo” i trwaj nasiąkając Jego obecnością.
Robiąc w ten sposób, będziesz gotowy na to, cokolwiek przyjdzie następnie.
Powinniśmy się radować tym wszystkim, lecz aby się cieszyć ważne jest,
aby pojawić się we właściwym czasie.


 

Pojawienie się we właściwym czasie

Świeże wylanie Ducha zawsze zmienia
sposób, w jaki zgromadzenie uwielbia. Przed przebudzeniem jedną z naszych
głównych trosk było to, aby nie obrażać gości; tak więc skróciliśmy uwielbianie
do 20 minut. Wtedy, nagle, w trzecią niedzielę października 1994 roku,
Bóg pojawił się w naszym kościele. W tą niedzielę uwielbianie i śpiew trwały
45 minut. Wszyscy czuli respekt, a każdy robił wielkie oczy jak księżyc
w pełni nad Pacyfikiem. Obecność Boża była gęsta w samym środku tej szkolnej
stołówki. Nikt nie patrzył na zegarek a wszyscy wiedzieliśmy, że Bóg miał
coś do zrobienia. Obecnie, już od pięciu lat, doświadczamy stałego wylania
Ducha.

Zaczęliśmy zmiany od spędzania większej
ilości czasu na uwielbianiu Go i radowaniu się Jego obecnością. Stopniowo,
ludzie zaczęli tańczyć i wtedy w którąś niedzielę, gdy wolność w chwale
stała się celebracją Jego łaski, pojawiły się pierwsze transparenty i flagi,

Zanim nadeszło Ojcowskie błogosławieństwo,
śpiew był wstępem do kazania, które było centrum zgromadzenia. Teraz, uwielbienie
i nasiąkanie Jego obecnością jest równie ważne jak słuchanie głoszonego
Słowa. Gdy uwielbianie było tylko wstępem, to pojawienie się we właściwym
czasie, na pierwsze dźwięki, nie było wcale ważne. Jednak, teraz, gdy zostało
podniesione na ważne miejsce, ważne również stało się być na miejscu i
zdążyć na pierwsze dźwięki.

Pierwsze 15 minut uwielbiania jest
bardzo znaczące. Gdy wchodzimy w uwielbianie z niepohamowanymi oczekiwaniami,
mamy większe szanse na znaczące spotkanie z Bogiem. Jeśli stracimy celebrację
czci i celowo przyjdziemy na zgromadzenie później, rozglądając się za wolnym
miejscem i wchodząc w uwielbienie tylko dla naszej wygody, to prawdopodobnie
straciliśmy najważniejszą część poranka. Ważne jest, aby się strzec zbliżania
do Pana od niechcenia.

Przekaż to dalej

Dodatkowo do wysokiego cenienia sobie
przebudzenia i gotowości do uwielbiania, innym kluczem do utrzymania świeżości
wylania Ducha w zgromadzeniu jest dzielenie się tym z innymi tak często,
jak to tylko możliwe. Nie znaczy to, że mamy wstać z podłogi i zacząć wszystkim
świadczyć! Zbyt wielu pastorów zabiło gołąbka usiłując zamienić Ojcowskie
błogosławieństwo w narzędzie wzrostu kościoła. Gdy po raz pierwszy przyszło
Ojcowskie odświeżenie i przebudzenie, praco-holicy, postorzy o mentalności
Mary, już po kilku miesiącach odnowienia, zaczęli zachęcać swoje owce,
aby „zanieśli to na ulice.” Prawda jest taka, że tylko na miarę tego, jak
owce są napełniane, odnawiane i uzdrawiane, będą myśleć o tym, aby zabrać
to na ulice!

Wierzę, że prowadzenie specjalnych
konferencji przebudzeniowych jest jednym z najskuteczniejszych środków,
które pozwalają lokalnym zborom przekazywać to innym, co Ojciec robi pośród
nich. Moim zdaniem, jednym z najlepszych przykładów jest TACF. W ciągu
sześciu lat za darmo dawali światu to, co Ojciec dał im. Lecz dawanie wymaga
jednego: ciężkiej pracy nad każdym członkiem zgromadzenia. Kościół będzie
potrzebował więcej wprowadzających i pracowników szkółek, budynek będzie
częściej używany i będzie wymagał więcej prac konserwatorskich. Zgromadzenie
będzie wzywane do udzielania gościny wielu kaznodziejom jak również do
reklamowania poruszenia Bożego. To wszystko wymaga nakładów finansowych
i często lokalne zgromadzenie musiało nadrobić braki zbiórkami, czy opłatami
rejestracyjnymi.

Bardzo ważne jest również, aby zgromadzenie,
w którym odbywają się przebudzeniowe spotkania, nie


wykorzystywało poruszenia Bożego
do budowania wzrostu własnego kościoła czy organizacji. Musimy pamiętać,
że dajemy to darmo miastu w nadziei, że ludzie będą odświeżeni po to, aby
wrócili do swych kościołów żywi, z nową pasją dla Jezusa, gotowi do uwielbiania
i służenia Mu z nowym wigorem. W ten sposób, odnowienie, będzie się rozprzestrzeniało
do innych kościołów w naszym regionie.

Innym sposobem „dawania dalej’ jest
to, co jeden z mówców konferencyjnych nazwał 'opowiadaniem”duchowych historii”
– tj., historii Ducha Świętego. Są to historie o działaniu Ducha Świętego
w naszym”kościele, naszym życiu i życiu innych. Gdy dzielisz się cudami
Bożymi, uzdrowieniami i odnowieniem relacji, twoja radość będzie iskrą
zapalającą pragnienie. Zapraszaj ludzi na odświeżające zgromadzenia zachęcając
ich do wyjścia do modlitwy po zgromadzeniu, po czym siedź z tyłu i patrz,
jak Pan robi dla nich to samo, co uczynił tobie!

Jeśli każdy członek zgromadzenia pamięta
o tych kluczach i nauczy się nieść swoją część „chwały” nie


potrzeba będzie wiele czasu, aby
to cudowne błogosławieństwo rozszerzyło się wokół świata.


aracer.mobi

Czy jestes nowym winem, kompatybilnym z 2K (2000). #Toronto

Osobiscie nie potrzebowalem zadnego przebudzenia, myslalem. Dobrze mi szlo. Faktycznie uslugiwalem ewangelia i, choc nie bylem w stanie zrobic niczego, aby pomóc mojej duchowo rozbitej zonie, to nie mialo nic do rzeczy. Przede wszystkim, bylem czlowiekiem z powolaniem i wizja, nie dopuscilbym, aby cokolwiek spowolnilo mnie, nawet gdyby nasze malzenstwo wydawalo sie rozpadac.#

Osobiście nie potrzebowałem żadnego
przebudzenia, myślałem. Dobrze mi szło. Faktycznie usługiwałem ewangelią
i, choć nie byłem w stanie zrobić niczego, aby pomóc mojej duchowo rozbitej
żonie, to nie miało nic do rzeczy. Przede wszystkim, byłem człowiekiem
z powołaniem i wizją, nie dopuściłbym, aby cokolwiek spowolniło mnie, nawet
gdyby nasze małżeństwo wydawało się rozpadać.

Na początku 1994 roku jeden z moim
przyjaciół, pastorów, dzwonił do mnie i namawiając mnie na wyjazd i sprawdzenie
„rozszerzonych” spotkań przebudzeniowych, które odbywały się w Lakeland
na Florydzie w Carpenter’s Home Church (Kościół Domu Stolarza). W tym czasie
zanim mogłem zaplanować czas i namówić moją „mniej – niż- chętną – na wyjazd
– na – inną chrześcijańską – konferencję” żonę na przelot ze mną całej
trasy z Seattle na Florydę, był już początek 1995.

ZASKOCZONY JEGO RADOŚCIĄ

Gdy w końcu dotarliśmy późno w poniedziałek
na zgromadzenie, byliśmy zszokowani tym, że kościół był całkowicie wypełniony.
Zgromadzenie zaczęło się i w ciągu kilku minut chwała Boża napełniać „martwe
i bezpłodne” serce mojej żony Swą słodyczą. Dawno stracone poczucie obecności
Jezusa wróciło i marnotrawna córka wracała teraz do domu.

Podczas gdy wszyscy obecni wydawali
się być bardzo radośni, śmiali się, skręcali na podłodze lub biegali wokół
audytorium, Winni siadła obok mnie całkowicie owładnięta przez Jego bliskość
płacząc nieopanowanie przez większość spotkań w ciągu całego tygodnia.

Z drugiej strony, ja nie mogłem sobie
wyobrazić w jaki sposób odpowiedzieć na wezwanie południowo afrykańskiego
kaznodziei, który nawoływał ludzi: „wypij następny łyk nowego wina!”

„Wypij – myślałem sobie – co on ma
na myśli mówiąc wypij?” Gdy mi powiedział, że mam zrobić coś takiego jak
„módl się,” czy „wyznawaj” albo „wierz” wtedy bym go zrozumiał, lecz „wypij?”
Wydawało się, że jestem na tym miejscu jedynym facetem, który ma z tym
problemu.

Choć czytałem drugi rozdział Dziejów
Apostolskich wielokrotnie, niewiele wiedziałem o tym, co Biblia nazywa
„nowym winem.” Wszystko koc wiedziałem o winie, go było stare wino. Wychowałem
się we Wschodniej Europie i pamiętam ojca, jak zajmował się swą własną
uprawą winorośli i przechowywaniem wina w drewnianych baryłkach. Jednak
odkąd zostałem chrześcijaninem nie myślałem wiele o winie, ponieważ to
był w naszym kościele temat kontrowersyjny. Nic nie mogłem przestać myśleć
o tym, co ewangelista mówił. „Jak mogę pić nowe wino, jeśli to nie jest
w ogóle rzeczywiste wino? Przede wszystkim – myślałem – w dniu Zielonych
Świąt wielkie było mówienie językami, a nie wino, czy upojenie.”:

Gdy te myśli chodziły mi po głowie,
odkryłem, że na wpół się modlę: „Czy muszę się wrócić na sam początek,
aby nauczyć się ponownie czegoś podstawowego? Czy myślisz, Panie, że coś
przegapiłem?

Czy gdzieś gwałtownie zboczyłem z
kursu?”

OD PEŁNI DO WYSUSZENIA I Z POWROTEM

Nagle, jak w filmie, moje przeżycia
jako chrześcijanina przez poprzednie 20 lat zaczęły przepływać mi w pamięci,
zaczynając od pierwszego spotkania z Panem, na gołym szczycie górskim na
północ od Los Angeles, gdzie pierwszy raz zderzyłem się z Nim.

Następnie przypomniałem sobie dzień
chrztu Duchem Świętym, gdy otworzyły się w wizji niebiosa i zobaczyłem
tron Boży okryty tysiącami aniołów i kul ognistych padających na moje piersi,
wypalając wszystko w moim wnętrzu. Wtedy byłem imigrantem, prosto z łodzi,
sam w Ameryce, lecz byłem tak podekscytowany Jezusem i tak spragniony Jego
Słowa, że spędzałem z Nim każdą wolną chwilę, czasami 10, 12 godzin dziennie.
Jakiż czas mieliśmy wtedy razem. To było jak roczny miesiąc miodowy. Historie
biblijne i rzeczywistość Ducha stały się dla mnie realne.

Wtedy poszedłem do szkoły biblijnej.
Byłem tak spragniony nauki, czytałem coraz więcej i więcej książek, komentarzy
Biblijnych i studiów teologicznych. Wkrótce nastąpiła ordynacja, małżeństwo
i więcej obowiązków lidera. Jednak, im bardziej „dojrzały” się stawałem,
tym bardziej byłem zajęty i tym mniej czasu miałem dla Niego.

Nadnaturalność uciekły z mojego życia.
Wizje, sny ustały i przekształciły się w tworzone przez ludzi plany i ustanawiane
przez siebie plany. Nie ograniczany czas oddania i długie posty dla Pana
powoli zanikły i zostały zastąpione wyznaczonymi spotkaniami, ściśniętymi
w kalendarzu. Mój poświęcony czas stał się wytężoną duchową walką. Stopniowo
więź miłości z Panem została zastąpiona powtórzeniami, biblijnymi wyznaniami
i nieustanną walką o rozwinięcie czegoś znanego jako chrześcijański charakter.
Wizyty Pana już dawno ustąpiły, zamienione na wielopunktowe, samo rozwojowe
formuły, wymagające działania i wymiernych rezultatów.

A teraz, oto ponownie znalazłem się
w oceanie Bożej chwały, spontanicznej radości i, choć walczyłem o to, nie
wiedziałem jak w tym wziąć udział. W nieopisanej manifestacji chwały, wszyscy
obecni zostali pochwyceni od stóp do głów na wiele godzin, spontanicznie,
głośno chwaląc Jezusa. Tutaj w Jego obecności, to wszystko, co usiłowałem
przez siedem długich lat zrobić, aby przywrócić moją żonę do poprzedniego
stanu i co nigdy mi się nie udało, Bóg zrobił w ciągu siedmiu pełnych chwały
dni.

Winnie zanurkowała w Rzece Bożej!
Nasza córka, Yana, nie wiedziała na początku, co się z mamą stało. Nigdy
nie wdziała jej czytającej Biblię. Nagle Winnie pożerała znowu Słowo w
dzień i w nocy, jak to było, gdy po raz pierwszy przyszła do Pana. Często
wybuchała spontanicznym śmiechem bez jakiejś szczególnej przyczyny i często
kończyła kręcąc się na podłodze.

Ostatecznie, również ja zostałem chwalebnie
dotknięty. Gdy, któregoś wieczoru, Bóg manifestował się we mnie, wszystko
w moim środku wirowało jak mikser. Silne strumienie Ducha Świętego wiały
przez wprost przez mojego ducha, napędzając mnie ponownie na wysokie poziomy
Jego łaski. Pan ponownie zaczął kontrolować moje życie.

ODNOWIENIE NASZEGO MAŁŻEŃSTWA

Gdy wróciła nasza miłość do Jezusa,
wrócił również romans naszego małżeństwa! Ponownie zaczęliśmy się zakochiwać
w sobie nawzajem!

Któregoś ranka powiedziałem do Winnie:
„Kocham cię, Winnie, jak Chrystus kocha kościół.” Padła w moje ręce i zaczęła
płakać bez kontroli. Wierzę, że było to dotknięcie Pana, który mówił do
niej moim głosem. Dlaczego zajęło mi 17 lat, abym pozwolił Mu to powiedzieć?
Lecz jestem wdzięczny, że w końcu poddałem się Jego głosowi.

Kilka miesięcy później tego samego,
niezapomnianego roku, pojechaliśmy do Kanady odwiedzić Toronto Airport
Christian Fellowship. Wow!

Czegoś takiego nie widzieliśmy nigdy.
Znów zobaczyliśmy tą samą budzącą respekt Rzekę Ducha Świętego, jak ta,
która płynęła na spotkaniach w Lakeland, na Florydzie. Lecz tutaj Rzeka
niosła inną różnorodność manifestacji i środków wyrazu. Tutaj widzieliśmy
wysuszonych wierzących i poranione sługi ze wszystkich stron świata, przyjeżdżających
po uzdrowienie i odświeżenie.

To w Toronto, gdy Winnie przyglądała
się usługiwaniu zwykłych ludzi z zespołu modlitewnego, działających pod
namaszczeniem Ducha Świętego, Bóg odnowił jej służbę Gdy wróciliśmy do
domu, porzuciła pracę i przyłączyła się do podróżnego zespołu na pełny
etat. Teraz jesteśmy partnerami, „moja” służba, stała się „naszą” i Bóg
odnowił powołanie, która nam dał jako partnerów w służbie, ponad 25 lat
temu. Jak tęskniliśmy za tym tak długo, nie wiedziałem!

Ostatecznie, jak Abrahamowi i Sarze,
Bóg dał nam „Izaaka.” To jest istota Ewangelii; majestat objawienia Jego
manifestującej się chwały mieszkającej w nas na zawsze.

„Nowe wino” jest przeznaczone dla
„nowego człowieka,” chichota Winnie, gdy pije z Duchowej Skały.

„Nie przy następnej „suchej” okazji!”
to jedno z jej ulubionych powiedzeń. Jak może istnieć jakikolwiek inny
sposób, skoro zostaliśmy przeznaczeni do tego, aby być stale napełnieni
Duchem? Winnie nie jest również na „socjalnym łyczku.” Odnalezione, nowe
„Boskie upojenie” już się przekształciło w stałe uzależnienie!

„Cóż mogę powiedzieć? – uśmiecha się
– zdaje się, że to działa dla tych, którzy wierzą!”

Tak, widzisz, gdy przystępujemy do
roku 2000 i każdy pyta czy jesteś Y2K kompatybilny (zgodni z rokiem 2000),
śmiejemy się wraz z Winnie, i naszą córką, Yaną – my staliśmy się new wine
2K compliant (zgodni z nowym winem 2000). Dlaczego nie przyłączysz się
do nas i nie zaczniesz pić Jego nowego wina?!
aracer

Szafarstwo a Duch Święty

Logo_Carpenter

Gary Carpenter

Łuk 19,19-26

Rzekł i do niego: Także i ty bądź nad pięcioma miastami. A inny przyszedł i rzekł: Panie, oto mina twoja, którą trzymałem w chustce. Bałem się bowiem ciebie, żeś człowiekiem surowym; bierzesz, czego nie położyłeś, i żniesz, czego nie posiałeś.

Rzecze do niego: Na podstawie twoich słów osądzę cię, sługo zły. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym; biorę, czego nie położyłem, i żnę, czego nie posiałem. Dlaczego więc nie dałeś pieniędzy moich do banku? Po powrocie miałbym je z zyskiem? A do tych, którzy stali obok, powiedział: Odbierzcie od niego minę, a dajcie temu, który ma dziesięć min. A oni rzekli do niego: Panie, ma już dziesięć min. Powiadam wam, iż każdemu, kto ma, będzie dane, temu zaś, który nie ma, i to, co ma, będzie odebrane.

Wspólną dla wszystkich potencjalnych Bożych Biznesmenów jest obawa przed popełnieniem błędu w „obracaniu” i ewentualnej stracie Pańskiej miny. Jednak w tym nauczaniu Pan wspomniał tylko człowieka, który uzyskał najwięcej, tego, który uzyskał mniej oraz sługę, który nic nie zarobił, ponieważ odmówił obracania miną.

Na początku nie mogłem zrozumieć, dlaczego Pan nie dał nam przykładu Swej reakcji na sługę, który by stracił minę wskutek popełnionych błędów. Przede wszystkim, patrząc tylko na tę przypowieść, wydaje się, że owi słudzy zostali pozostawieni sobie samym, gdy Pan odjechał do dalekiego kraju. Z pewnością, mając świadomość, że są to tylko śmiertelni ludzie, skorzy do popełniania błędów, istniała możliwość straty. Lecz Pan nigdy nie wspomina o takiej możliwości, ani w tej przypowieści ani w Mat (25,14-30).

Myślałem tak: „Czy Pan nie wie o tym, że my jesteśmy upadłym ludem, skorym do błędów? Dlaczego nic nie wspomniał o możliwości utraty miny?” Wtedy zrozumiałem, dlaczego Duch Święty wybrał taką sekwencję objawień, by uczyć mnie, w poprzednim roku. Pierwsza była seria objawień nazwanych „Służący Syn”.

Aby pokrótce przedstawić: Służący Syn opuścił dom Ojca w misji z czystym sercem i zgodnie z wolą Boga. Szybko okazało się, że jest przeciwnik, który zażarcie sprzeciwia się mu przez bezpośrednie ataki i wszelkiego rodzaju zwiedzenia.

Jego motywy były czyste, chciał służyć Ojcu wypełniając misję, lecz przekonał się, że nie był w stanie sprzeciwić się diabłu o własnych siłach. Zwiedzenie po zwiedzeniu nachodziły go przez fałszywych przyjaciół i fałszywych proroków. Ostatecznie Służący Syn (ciągle starający się jak najlepiej) został ograbiony, głodny i zniszczony i wybity z kursu.

W tym momencie Ojciec posłał Pomocnika, Ducha Świętego! Ten Pomocnik nie mógł zostać zwiedziony, nie mógł być kuszony, ani zwyciężony w walce. Kluczem do pokonania przeciwnika, za każdym razem, była całkowita współpraca z Pomocnikiem, którego Ojciec posłał. Syn nauczył się całkowicie poświęcać swoje siły i energię na naukę współpracy z poruszeniem i dziełami Ducha Świętego. Tak długo, jak Służący Syn wykonywał wszystko wraz z Pomocnikiem, był zwycięzcą… za każdym razem!

Zwycięstwo dla niego przyszło gdy stał się „jedno” z Pomocnikiem w myśli, celu i sposobach.

To wymagało od Służącego Syna poświęcenia olbrzymiej ilości czasu na społeczność z Pomocnikiem. Za każdym razem, gdy Służący Syn otrzymywał komplet porad i działał w doskonałym posłuszeństwie, zwycięstwo nad przeciwnikiem było pewne i zupełne, w każdej bitwie i bez strat!

Wracając do historii Łukasza o zarządzaniu jedną miną, „wydaje się”, że ci słudzy, gdy Pan odjechał, zostali o własnych siłach. Lecz tak nie było. Nasz Mistrz nie zostawił nas sierotami, które muszą znaleźć swą własną drogę przebicia się przez upadły świat.

Nie, Jezus powiedział:

Jan 14:16-18

Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was.

„Przyjdę do was”. Jak? Przez Ducha Świętego, prawdziwego Pomocnika, którego Ojciec posłał. Duch Święty udziela nam „umysłu Chrystusowego” do każdej decyzji, jaką musimy podjąć. Dla Bożych Biznesmenów, problem był taki, że zaczęliśmy przezwyciężać mamonę raczej ludzką mądrością, niż płaceniem ceny za społeczność z Duchem Świętym, aby otrzymać instrukcje, które pochodzą z umysłu naszego Mistrza, Samego Jezusa Chrystusa!

Boży Biznesmenie…. NIE JETEŚ SAM! Jesteś współpracownikiem Ducha Świętego, którego posłał Ojciec. Gdy trwałem w modlitwie w sierpniu 1998 roku, Duch Święty powiedział do mnie:

Polecenia, które nie zostały usłyszane, nie mogą być wykonane. Wielu nie słyszy głosu Tego, Który mówi z nieba, ponieważ nie nauczyli się siedzieć i słuchać Moich rad. Mówię ponownie, to Ja jestem tym, który przynosi każdemu wierzącemu umysł Chrystusa. Przynoszę ten umysł w szczególny sposób dla tych, którzy siedzą i słuchają Moich porad i szczegółowych instrukcji”.

Każde polecenie, które ode Mnie otrzymują… nie jest dodatkiem do ich ciężarów. Ono uwolni ich od ich ciężarów, ponieważ te instrukcje pochodzą z umysłu Chrystusa i mają w zamiarze uwolnić Mnie i Moją moc w życiu każdego wierzącego. Jego polecenia nie przychodzą w taki sposób, że ja stanę bezczynnie, a człowiek ma pracować. Jego instrukcje przychodzą tak, że człowiek może odpocząć w wolności, która należy do synów Żyjącego Boga, a Duch wykonuje wszystko zgodnie z Moją mocą, która obecna jest we Mnie.

To jest pomoc, którą Ojciec i Syn posłali dla swoich Służących Synów. NIE DZIĘKI MOCY, ANI SILE, LECZ PRZEZ MOJEGO DUCHA, MÓWI PAN!”

Bez takiej współpracy między nami a Duchem Świętym, mamy gwarancję niepowodzenia i istnieje potencjalne niebezpieczeństwo „straty Pańskiej miny”. A co dla tych, którzy zapłacą cenę za społeczność z Duchem Świętym? Dla tych, którzy czekają na Pana, aż do otrzymania pełnej porady Jezusa Chrystusa przez Ducha Świętego? Dla nich nie ma upadku, straty miny.

1 Jan 4:4

Wy z Boga jesteście, dzieci, i wy ich zwyciężyliście, gdyż Ten, który jest w was, większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie.

продвижение

Zarzadzanie jedna mina

Logo_Carpenter

W przypowieści o dziesięciu minach czytamy:

Łuk 19:16

Zjawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, mina twoja przyniosła dziesięć min zysku. Zwróćmy uwagę, że ten pierwszej klasy sługa odniósł się do oryginalnej miny, zasady, „twoja” mina. Ten sługa nie miał w niej udziału, ani nie obracał nią zwiększając jej wartość dla swoich własnych celów. Zgodnie z nauczaniem o „Różnicy między zaopatrzeniem a zarządzaniem”, ten sługa znał ostry podział między zaopatrzeniem swych potrzeb, a swym zarządzaniem Pańską miną. Nie mieszał ze sobą tych dwóch spraw. Zwróć uwagę na to, że nie powiedział: „Panie, twoja mina przyniosła dziesięć min, minus to, co wykorzystałem na wykarmienie rodziny”. Nie, on rozumiał różnicę między spożywaniem przy stole łaski a swym szafarstwem Pańską miną.  Zauważ również, że ta przypowieść ilustruje stwierdzenie: „Wywyższenie dotyczące twoich finansów JEST w 100% uzależnione od twojego działania”. Słudzy byli wynoszeni proporcjonalnie do skuteczności swego zarządzania. Im lepszą pracę w zarządzaniu Pańską miną wykonali, tym większa odpowiedzialność zarządzania została im powierzona. Ten sługa, który zarobił dziesięć min, dostał władzę nad dziesięciu miastami:

Łuk 19:17

I rzekł do niego: To dobrze, sługo dobry, przeto iż w małym byłeś wierny, obejmij władzę nad dziesięciu miastami. 

Sługa, który zarobił pięć min, dostał władzę nad pięcioma miastami:

Łuk 19:19 Rzekł i do niego: Także i ty bądź nad pięcioma miastami.

Konieczne jest zwrócenie uwagi na to, że żaden z tych sług nie korzystał z tego, co „zarobił” przez obracanie pierwotną sumą, „na życie”. Nikt z nich nie „jadł” z tego obszaru finansowego. W jaki sposób więc zdobywali zaopatrzenie? Ze stołu Łaski Mistrza! Wyniesienie na wyższy poziom szafarstwa jest oparte na działaniu, lecz działanie nigdy nie ogranicza prawa dzieci do korzystania z Ojcowskiego jadalnego stołu. Jest interesujące, że nie mamy w tej przypowieści przykładu sługi, który by w skutek obracania początkową sumą doznał straty. Być może taka myśl nie przyszła do głowy naszemu Panu, który wiedział o tym, że może posłać Swego Ducha Świętego, aby tym sługom towarzyszył w czasie Jego nieobecności. Lecz wyraźnie mówi nam, że jedyne działanie, które spowodowało Jego gniew, to…… NIE ZROBIENIE NICZEGO!

Zadziwiające jest, że to nie strach przed stratą zatrzymał złego sługę przed obracaniem pieniędzmi…. to była motywacja jego serca. Nie rozumiał, kim jest „pierwszej klasy sługa”. Pamiętasz z Łuk 17,7-9, że „sługa pierwszej klasy” zawsze stawia potrzeby swego Mistrza na piewszym miejscu! W wersji Króla Jakuba odpowiedź złego sługi jest zapisana w ten sposób:

Łuk 19:20-21

Przyszedł następny mówiąc: Panie, oto twoja mina, którą trzymałem w chustce. Ponieważ obawiałem się, że jesteś człowiekiem surowym: bierzesz, czego nie położyłeś i zbierasz to, czego nie zasiałeś.

Nie mówił o tym, że obawiał się zawieść Pana, gdyby stracił pieniądze. Nie, taka motywacja, co najmniej do pewnego stopnia, jest w sercu każdego sługi Pańskiego, który jest powołany do obracania finansami na ryzykownym rynku. Przyglądając się dokładniej temu, co powiedział ów zły sługa, okazuje się, że nie obracał pieniędzmi, ponieważ postrzegał swego Mistrza jako takiego, który „bierze, czego nie położył i zbiera to, czego nie zasiał”.

Jest w wersji Biblii Króla Jakuba coś, czego nie możemy zauważyć. Jakkolwiek nie jestem zwolennikiem Żywego Słowa, to jednak wierzę, że ta wersja da nam nieco więcej światła na badany werset. W Biblii Żywego Słowa napisane jest tak:

Łuk 19:20-21 Lecz trzeci mężczyzna przyniósł tylko te pieniądze, z którymi zaczynał.

Zachowałem je bezpiecznie – powiedział, Ponieważ obawiałem się (że zażądasz ode mnie moich zysków), bo jesteś twardym człowiekiem i zabierasz to, co nie należy do ciebe, a nawet konfiskujesz kłosy z innych plantacji.

Słowa „obawiałem się, że zażądasz ode mnie moich zysków” mówią bardzo wiele. Ten człowiek uważał, że jeśli spędzi swoje życie na obracaniu miną, zyski powinny należeć do niego….a nie do Mistrza! Z całą pewnością nie miał serca sługi pierwszej klasy. Był zainteresowany swoim „własnym” zskiem, a nie zdobywaniem zysków dla Mistrza.

Pomimo, że zły sługa wiedział o tym, że pierwotna mina należała do Pana, nie skonsumował jej dla siebie. Problem jest taki, że on nie chciał tracić życia na obracaniu miną, po to, aby przynosił zyski dla Mistrza, dopóki nie było w tym żadnej „korzyści dla niego”. Był sługą „wynajętym”, „najemnikiem”. Dlatego Jezus powiedział:

Łuk 17:10 Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy.

Gdy Jezus powiedział do uczniów, aby mówili: „sługami nieużytecznymi jesteśmy”, oczywiście nie miał na myśli, że powinni myśleć o sobie, że są bezwartościowi w Królestwie. Ci słudzy, którzy przynieśli dziesięć i pięć min byli z pewnością sługami przynoszącymi owoce dla Królestwa Bożego i dlatego właśnie ich Mistrz promował ich na wyższy poziom odpowiedzialności. Tylko zły sługa był zainteresowany swoim „własnym” zarobkiem i jego Sam Jezus określił jako Nieużytecznego dla Finansów Królestwa. W opisie tej sytuacji w Ew. Mateusza, Jezus mówi o złym słudze, który nie obracał otrzymanymi pieniędzmi:

Mat 25:30 A nieużytecznego sługę wrzućcie w ciemności zewnętrzne; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Boży Biznesmeni, Boży Szafarze Finansów Królestwa mają być „użyteczni” dla Królestwa Bożego. Nie mamy być tacy, jak ów zły sługa i widzieć siebie jako „najemników”. Jesteśmy nieużyteczni w tym sensie, że „obracałem powierzoną mi miną po to, aby zdobyć zysk dla mojego Mistrza na korzyść Królestwa Bożego. Zrobiłem to, ponieważ takie jest moje powołanie. Nie robię tego dla moich zysków, nie robię tego, jak najemca. Nie oczekuję prowizji za moją służbę, ani nie potrzebuję jej, dlatego, że wszystkie moje potrzeby są już dla mnie zaspokajane u stołu Łaski mojego Ojca”. Musimy zrobić wyraźną różnicę między statusem synów, którzy jedzą przy rodzinnym stole a naszym szafarstwem na Ojcowskich polach. Spożywamy przy Ojcowskim stole dlatego, że jesteśmy synami Boga, wyłącznie przez łaskę. Nie musimy korzystać z zysków zarobionych przez nasze zarządzanie.

раскрутка