Codzienne rozważania_08.12.2015

Hurynowicz_rozwazania

J 20:24-25.
A TOMASZ, JEDEN Z DWUNASTU, ZWANY BLIŹNIAKIEM, NIE BYŁ Z NIMI, GDY PRZYSZEDŁ JEZUS. POWIEDZIELI MU TEDY INNI UCZNIOWIE UCZNIOWIE: WIDZIELIŚMY PANA. ON ZAŚ IM RZEKŁ: JEŚLI NIE UJRZĘ NA RĘKACH JEGO ZNAKU GWOŹDZI I NIE WŁOŻĘ PALCA MEGO W MIEJSCE GWOŹDZI, I NIE WŁOŻĘ RĘKI MOJEJ W BOK JEGO, NIE UWIERZĘ.

Tomasz był jednym z dwunastu uczniów, których wybrał Pan Jezus, aby chodzili z Nim podczas Jego pielgrzymki na tej ziemi. Kiedy Pan Jezus chciał wrócić do Judei i do Jerozolimy, gdzie miał być aresztowany, Tomasz powiedział do współuczniów: „Pójdźmy i my, abyśmy razem z nim pomarli” (Ew. Jana 11:16). W słowach tych widzimy miłość Tomasza do swego Pana ale także skłonność do pesymizmu, do skupiania się na tym co negatywne. To niejednokrotnie powodowało, że był zrezygnowany, smutny i bez nadziei. O ileż lepiej byłoby dla niego, gdyby uważnie przysłuchiwał się i zastanawiał się nad słowami Pana Jezusa, zachowywał je w swoim sercu i całkowicie Jemu zaufał. Także i w dzień zmartwychwstania Pana Jezusa Tomasz uległ swojej słabości. Syn Boży zwyciężył śmierć, powstał z martwych i przyszedł do swoich uczniów i stanął pośród nich. Ale Tomaszowi nie było dane przeżyć tego cudownego i radosnego spotkania z Jezusem i nie chciał uwierzyć słowom uczniów, którzy byli naocznymi świadkami tego zdarzenia. Czytając tę biblijną relację możemy dostrzec głębokie uczucie, jakim Tomasz darzył swego umiłowanego Pana. W jego słowach można wyczuć rozpacz. Tomasz z całego serca pragnął aby radosna wieść o zmartwychwstaniu była prawdą, ale nie był jeszcze gotowy aby ją przyjąć. Potrzebował namacalnych dowodów.

Pozdrawiam w ten piękny poranek i życzę błogosławionego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.